Trudny związek - nie wiem co mam robić - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Trudny związek - nie wiem co mam robić

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 55 z 67 ]

Temat: Trudny związek - nie wiem co mam robić

Forumowicze,

Piszę tutaj no nie mam z kim porozmawiać a chyba zwariuję sad(( Tkwię od lat w trudnej relacji i nie umiem ani jej naprawić ani z niej zrezygnować. Od 2.5 roku jestem związana z moim partnerem. Związek burzliwy, oboje trudne charaktery, rozstania i powroty. Raz jest super a raz ciche dni, fochy, nie odzywa się do mnie dniami. Ja wybuchnę ale zaraz mi przechodzi i nienawidzę się obrażać kłócić.
Od stycznia aż do marca mieliśmy bardzo dobry okres. Ale w marcu przyszły kłopoty - u niego zawodowe, u mnie finansowe. Ogólnie mamy trudny i napięty czas. Ja zaczęłam sobie w głowie wkręcać, że w sumie mieszkamy oddzielnie, do niczego to nie prowadzi, te fochy, że chciałabym od niego czegoś więcej, chciałabym być pewna że mnie kocha i mu na mnie zależy. Bo jak ma jakieś problemy, sprawy (zawodowe) to się zamyka w sobie i odsuwa mnie od siebie. A ja wtedy cierpię.

Nie wytrzymałam w końcu i po miesiącu obchodzenia się z nim jak z jajkiem powiedziałam, że mam dość fochów, obrażania, unikania trudnych tematów.
Nie odzywa się do mnie, jak już to chamsko i zdawkowo, nie odbiera ode mnie telefonów. Kocham go i to bardzo, ale nie wiem czy potrafię sobie wyobrazić życie na takiej huśtawce.
Pomóżcie prosze bo jestem w totalnej rozsypce. Nie chcę znajomym o tym opowiadać.

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Trudny związek - nie wiem co mam robić

Dodam jeszcze, że kiedyś tak nie było. Kiedyś rozmawialiśmy i jakoś ogólnie wiedziałam na 100 % że on mnie kocha.
A to jak się teraz zachowuje ...coś strasznego. Przecież nie zapytam go ze łzami w oczach i żalem w głowie "czy ty mnie wogóle jeszcze kochasz"/

3

Odp: Trudny związek - nie wiem co mam robić

Położyłaś mu się cała na tacy i poprzez swoje nadmierne staranie się o niego utwierdziłaś go w przekonaniu, że on, bez względu na to, jak Ciebie nie potraktuje, Ty i tak do niego należysz. Jesteś jak stara zdarta płyta nie do zdarcia. Bata na Ciebie nie ma i żadna siła nie zdoła Cię zrazić do tego człowieka. On o tym doskonale wie i dlatego tak sobie z Tobą pogrywa.
On nie odbiera od Ciebie telefonów, a Ty niezrażona jego chamstwem i tak do niego wydzwaniasz i wypisujesz. Facet nie chce z Tobą rozmawiać, nie jest zainteresowany tym, by wspólnie z Tobą pracować nad rozwiązywaniem waszych problemów, mało tego, on okazuje to bezczelnie i nawet nie sili się na zwykłą uprzejmość wynikającą choćby z faktu, że Ty jesteś kobietą, wprost przeciwnie- pomiata Tobą, a Ty, zamiast zakończyć tego rodzaju znajomość dalej ciągniesz tę farsę.
Ja nie rozumiem, co ciebie tak dziwi w jego zachowaniu- jeśli masz odrobinę wyobraźni, to postaw się w jego sytuacji- może to otworzy Ci troszkę oczy na to, w czym tkwisz tak uparcie.
Gdyby sytuacja była dokładnie odwrotna i to Ty byłabyś osobą dominujacą w waszym układzie, rozdającą karty, zachowywałabyś chamsko, okazywałabyś temu człowiekowi lekceważenie i robiłabyś to, na co tylko miałabyś ochotę, a ten facet, mimo Twojego traktowania go jak podgatunek faceta, dalej zabiegałby o kontakt z tobą i ciągle wydzwaniałby do Ciebie, bo wiecznie chciałby coś wyjaśniać i wyjaśniać, i wyjaśniać, to ja Ciebie przepraszam, ale co myślałabyś o takim facecie? Czy szanowałabyś kogoś, kto tak się przed Tobą zeszmaca i to na własne życzenie? Przecież nie szanowałabyś kogoś takiego. Patrzyłabyś na niego z góry i z lekkim politowaniem oraz zadziwieniem, że są ludzie, którzy dają sobą aż tak pomiatać.
A przecież on jest właśnie w takiej sytuacji.
I kogo on widzi?
On widzi latającą za nim jakąś nawiedzoną na jego punkcie babę, której można pluć w oczy, a ona tylko się obliże i uda że deszcz pada.
Miej jakąś godność kobieto.
Trudny związek.
Już sam ten tytuł świadczy, że zyjesz w świecie iluzji. Po pierwsze to nie jest żaden związek- poczytaj sobie definicję związku i nie nadużywaj słów. Ty jesteś po prostu w układzie towarzyskim opartym głownie na Twoich pobożnych życzeniach, na seksie i na wspólnym spędzaniu czasu, gdy oboje macie wolną chwilę i chęć na to, by wskoczyć sobie razem do łóżka. Pobzykacie się, poprzytualcie do siebie przez chwilę, pogadacie o dupie Maryni, pośmiejecie się, pożartujecie, a po wszystkim każde z was idzie w swoją stronę. /Nie prowadzicie wspólnego gospodarstwa domowego, nie żyjecie ze sobą na co dzień- wy spotykacie się ze sobą, ale to nie jest związek.
Dalej- wasz układ polega na rozstaniach i powrotach. Wklep więc sobie w przeglądarkę toksyczny związek i wyskoczy ci tona informacji na temat tego, na czym polegają toksyki. Jednym z ich objawów, po których łatwo je rozpoznasz są wieczne zrywania i wieczne powroty. Takie układy mogą trwać nawet całymi latami i mają to do siebie, że do niczego dobrego nie prowadzą. Toksyki nigdy nie kończą się dobrze. Dwie strony są nawzajem współuzaleznione od siebie, ale w lepszej sytuacji jest ta strona, która dominuje w tej żałosnej relacji. Ta, która nie ma nic do powiedzenia wiedzie iście nędzny żywot i wykańcza się psychiczniej.
Toksyki moga ciągnąć się latami, bo nie wiadomo właściwie kto powinien skończyć ten szaleńczy chory układ. Strona bardziej ubezwłasnowolniona nie zrobi tego, bo nie ma siły, strona dominująca też tego nie zrobi, bo jest jej, z jakiegoś powodu, wygodnie w takim układzie. Może bowiem nie dawać z siebie nic, a i tak czerpie wszystkie profity wynikające z takiej znajomości.
Ty musisz to przerwać, ale ja i tak wiem, ze tego nie zrobisz, jeszcze nie teraz.
Ta znajomość nie ma żadnej przyszłości, bo gdybyście mieli być ze sobą na co dzień, to już dawno byście ze sobą byli. Facet, który kocha kobietę chce mieć ją przy sobie i nie pozwoli sobie na lekceważenie kobiety, bo będzie się bał, że w którymś momencie przegnie i straci tę kobietę. Skoro Ty nie widzisz takich rzeczy u niego, to znaczy, że nie jesteś traktowana poważnie przez tego faceta.
Zakończ ten układ i nie narzucaj się komuś, kto jawnie kpi sobie z Ciebie z Twoich uczuć.
Czy jesteś psem, którego ktoś może sobie tresować i układać pod swoje potrzeby? Zacznij się szanować, a ja zapewniam Cię, że chociaż stracisz to męskie cudo, to zyskasz zancznie więcej. W pewnej określonej perspektywie czasowej zyskasz dziewczyno święty spokój, który, jak wszyscy wiemy, nie ma ceny i wreszcie będziesz wiedziała na czym właściwie stoisz. Powodzenia.

4

Odp: Trudny związek - nie wiem co mam robić

julkaxx...

mocny tekst ale chyba tak właśnie jest hmm Na początku (no pierwszy rok) jak mieliśmy spięcie przez telefon to potrafił do mnie w środku nocy przyjechać, pogadać, wyjaśnić. Rozmawialiśmy o wspólnej przyszlości, wspólnie spędzaliśmy czas a potem zaczęło się psuć aż doszło do tego jak jest teraz.

Nie wiem gdzie popełniłam błąd, czemu jestem taka beznadziejna hmm CHCĘ TO SKOŃCZYĆ. Jak ?????
Próbowałam .. dochodziło do tego, że zawsze się do mnie odzywał, znowu zaczynał zabiegać a potem w kolo macieju to samo.

5

Odp: Trudny związek - nie wiem co mam robić

Marta, siadasz spokojnie za czterech literach i nastawiasz się na to, że przez jakies dwie trzy godziny bedziesz rozważała wszystkie za i przeciw i że będziesz aż do bólu szczera sama ze sobą. Na koniec takiego bilansu zadasz sobie jedno podstawowe pytanie- zapytasz siebie o to, w jakim punkcie zycia bedziesz za rok, dwa albo trzy. Czy wyobrażasz sobie, że za kilka miesięcy ten facet uklęknie przed Tobą  bukietem czerwonych róż i pierścionkiem zaręczynowym w ręce i że od tej pory stanie się on wymarzonym towarzyszem życia, a o problemach komunikacyjnych między wami, Ty zapomnisz? Jeśli bedziesz sama ze sobą szczera, to ja jestem pewna , że cięzko będzie ci wyobrazić sobie tak sielankowe zachowania w wydaniu tego faceta. Za rok, dwa albo trzy będziesz dokładnie w tym samym miejscu, w którym jesteś teraz- to droga donikąd.
Jeśli teraz, tak raz a dobrze zdecydujesz się na zakończenie tego układu, to musisz zrobić to na spokojnie i na pewno nie pod wpływem chwilowej emocji, bo np. wkurzyłaś się na tego człowieka.
Musisz podjąć dojrzałą decyzję i niczego się nie bać, bez względu na to, czy ten chłop będzie chciał Cię odzyskać, czy nie, /Ty musisz być pewna tego, czego dla siebie chcesz, a w szczególności, czego dla siebie na pewno nie chcesz. Czy on za Tobą pobiegnie, czy nie, Ciebie nie powinno interesować.
Tylko tak uwolnisz się od chorego i wyniszczającego Ciebie układu.
Człowiekiem zawsze rządzą różne strachy, różne lęki- ja uważam, że zawsze wygrywa strach większy ze strachem mniejszym. Jeśli bardziej będziesz bała się straty tego cuda niż dalszego męczenia się z nim, to nie odejdziesz z tego układu, nie zerwiesz. Be?ziesz dalej w tym tkwiła, aż osiągniesz swoje dno. Dopiero wtedy dwa strachy w Tobie zaczną ze soba na poważne walczyć i dopiero wtedy zaistnieje szansa, że wreszcie wygra strach mniejszy, czyli strach przed życiem z w takim układzie. Wygrywa strach większy- taka jest prawda i Ty też poddasz się tej zasadzie.
Dlatego siądź i na spokojnie zacznij główkować, co dalej. Za jakiś czas powinnaś dojrzeć do podjęcia konkretnej decyzji, decyzji na nie, rzecz jasna. Może będziesz potrzebowała jeszcze jednej próby kontaktu z tym człowiekiem i kolejnego chamstwa z jego strony? Może to Ciebie zmobilizuje? Nie wiem co i w którym momencie na ciebie podziała. Wycofasz się jednak z tego- ja zyczę Ci, by stało się to prędzej niż później, bo naprawdę szkoda Twojego czasu, zdrowia, energii i nerwów na tego rodzaju znajomość.
Daj szansę sobie na fajne i spokojne życie i daj też szansę temu facetowi. Ty, być może, za jakiś czas poznasz kogoś dla siebie, a i on, być może, pozna kogoś, dla kogo będzie chciał się starać.
Twój błąd polegał na tym, że w pewnym momencie zaczęło bardzo Ci na tym człowieku zależeć i gdy on zorientował się, że dogonił króliczka, zaczął przesuwać Twoje granice. Ty nie wyciągnęłaś z tego żadnych konsekwencji i rozwydrzyłaś tego faceta. Dlatego on Ciebie nie poważa i nie traktuje poważnie, co nie zmienia faktu, że ciągnie go Ciebie, bo Ty, jako kobieta bardzo mu się podobasz. Jeśli kobieta straci szacunek u faceta, to powinna oddalić się od takiego faceta, nawet i płacząc rzewnymi łzami z żalu, ponieważ od tej pory niczego dobrego od takiego faceta na pewno nie dostanie. Bedzie jedynie jego maskotką, kawałem mięcha, mamuśką, no nie wiem czym tam jeszcze, ale na pewno nie będzie kobietą do kochania i szanowania ani materiałem na partnerkę do wspólnego życia. Zacznij ewakuować się z tego układu.

6

Odp: Trudny związek - nie wiem co mam robić

Z ciekawością czytam Twoje posty julkaxx.

Czy Twoim zdaniem można odzyskać szacunek faceta?

7

Odp: Trudny związek - nie wiem co mam robić
julkaxx napisał/a:

Położyłaś mu się cała na tacy i poprzez swoje nadmierne staranie się o niego utwierdziłaś go w przekonaniu, że on, bez względu na to, jak Ciebie nie potraktuje, Ty i tak do niego należysz. Jesteś jak stara zdarta płyta nie do zdarcia. Bata na Ciebie nie ma i żadna siła nie zdoła Cię zrazić do tego człowieka. On o tym doskonale wie i dlatego tak sobie z Tobą pogrywa.
On nie odbiera od Ciebie telefonów, a Ty niezrażona jego chamstwem i tak do niego wydzwaniasz i wypisujesz. Facet nie chce z Tobą rozmawiać, nie jest zainteresowany tym, by wspólnie z Tobą pracować nad rozwiązywaniem waszych problemów, mało tego, on okazuje to bezczelnie i nawet nie sili się na zwykłą uprzejmość wynikającą choćby z faktu, że Ty jesteś kobietą, wprost przeciwnie- pomiata Tobą, a Ty, zamiast zakończyć tego rodzaju znajomość dalej ciągniesz tę farsę.
Ja nie rozumiem, co ciebie tak dziwi w jego zachowaniu- jeśli masz odrobinę wyobraźni, to postaw się w jego sytuacji- może to otworzy Ci troszkę oczy na to, w czym tkwisz tak uparcie.
Gdyby sytuacja była dokładnie odwrotna i to Ty byłabyś osobą dominujacą w waszym układzie, rozdającą karty, zachowywałabyś chamsko, okazywałabyś temu człowiekowi lekceważenie i robiłabyś to, na co tylko miałabyś ochotę, a ten facet, mimo Twojego traktowania go jak podgatunek faceta, dalej zabiegałby o kontakt z tobą i ciągle wydzwaniałby do Ciebie, bo wiecznie chciałby coś wyjaśniać i wyjaśniać, i wyjaśniać, to ja Ciebie przepraszam, ale co myślałabyś o takim facecie? Czy szanowałabyś kogoś, kto tak się przed Tobą zeszmaca i to na własne życzenie? Przecież nie szanowałabyś kogoś takiego. Patrzyłabyś na niego z góry i z lekkim politowaniem oraz zadziwieniem, że są ludzie, którzy dają sobą aż tak pomiatać.
A przecież on jest właśnie w takiej sytuacji.
I kogo on widzi?
On widzi latającą za nim jakąś nawiedzoną na jego punkcie babę, której można pluć w oczy, a ona tylko się obliże i uda że deszcz pada.
Miej jakąś godność kobieto.
Trudny związek.
Już sam ten tytuł świadczy, że zyjesz w świecie iluzji. Po pierwsze to nie jest żaden związek- poczytaj sobie definicję związku i nie nadużywaj słów. Ty jesteś po prostu w układzie towarzyskim opartym głownie na Twoich pobożnych życzeniach, na seksie i na wspólnym spędzaniu czasu, gdy oboje macie wolną chwilę i chęć na to, by wskoczyć sobie razem do łóżka. Pobzykacie się, poprzytualcie do siebie przez chwilę, pogadacie o dupie Maryni, pośmiejecie się, pożartujecie, a po wszystkim każde z was idzie w swoją stronę. /Nie prowadzicie wspólnego gospodarstwa domowego, nie żyjecie ze sobą na co dzień- wy spotykacie się ze sobą, ale to nie jest związek.
Dalej- wasz układ polega na rozstaniach i powrotach. Wklep więc sobie w przeglądarkę toksyczny związek i wyskoczy ci tona informacji na temat tego, na czym polegają toksyki. Jednym z ich objawów, po których łatwo je rozpoznasz są wieczne zrywania i wieczne powroty. Takie układy mogą trwać nawet całymi latami i mają to do siebie, że do niczego dobrego nie prowadzą. Toksyki nigdy nie kończą się dobrze. Dwie strony są nawzajem współuzaleznione od siebie, ale w lepszej sytuacji jest ta strona, która dominuje w tej żałosnej relacji. Ta, która nie ma nic do powiedzenia wiedzie iście nędzny żywot i wykańcza się psychiczniej.
Toksyki moga ciągnąć się latami, bo nie wiadomo właściwie kto powinien skończyć ten szaleńczy chory układ. Strona bardziej ubezwłasnowolniona nie zrobi tego, bo nie ma siły, strona dominująca też tego nie zrobi, bo jest jej, z jakiegoś powodu, wygodnie w takim układzie. Może bowiem nie dawać z siebie nic, a i tak czerpie wszystkie profity wynikające z takiej znajomości.
Ty musisz to przerwać, ale ja i tak wiem, ze tego nie zrobisz, jeszcze nie teraz.
Ta znajomość nie ma żadnej przyszłości, bo gdybyście mieli być ze sobą na co dzień, to już dawno byście ze sobą byli. Facet, który kocha kobietę chce mieć ją przy sobie i nie pozwoli sobie na lekceważenie kobiety, bo będzie się bał, że w którymś momencie przegnie i straci tę kobietę. Skoro Ty nie widzisz takich rzeczy u niego, to znaczy, że nie jesteś traktowana poważnie przez tego faceta.
Zakończ ten układ i nie narzucaj się komuś, kto jawnie kpi sobie z Ciebie z Twoich uczuć.
Czy jesteś psem, którego ktoś może sobie tresować i układać pod swoje potrzeby? Zacznij się szanować, a ja zapewniam Cię, że chociaż stracisz to męskie cudo, to zyskasz zancznie więcej. W pewnej określonej perspektywie czasowej zyskasz dziewczyno święty spokój, który, jak wszyscy wiemy, nie ma ceny i wreszcie będziesz wiedziała na czym właściwie stoisz. Powodzenia.

mocne i bardzo trafne- kopiuje i zapisuje - przyda sie w chwili kryzysu i gorszych dni, kiedy żałuje że sie z czegoś takiego uwolniłam

8

Odp: Trudny związek - nie wiem co mam robić

Można, ale to zależy od tego, z jakiego powodu facet przestał poważać daną kobietę. Zależy to też od samego faceta- na ile on sam siebie szanuje, na ile szanuje drugiego człowieka, jako takiego, a na ile sam siebie uważa za gorszy gatunek faceta. To sprawy bardzo indywidualne. Ja czytam czyjś post i udzielam rady pod tę konkretnie osobę- unikam uogólnień, bo ludzie bywają różni. Trzymam się zawsze wątku, do którego się odnoszę,  np, traktuję autorów wątków w sposób bardzo indywidualny i tylko dla nich. /nie wiem czy dobrze to wytłumaczyłam.

9

Odp: Trudny związek - nie wiem co mam robić

Tak. Rozumiem. Nie mam tu wątku opisującego moją sytuację, ponieważ na forum trafiłam jak już dawno było po wszystkim. Jednak podobienstwo w tym co pisze Marta w mojej sytuacji jest takie, że nie mogę się nadziwić, jak to możliwe, że facet przed którym się tak upodliłam z tzw. miłości (powody: nawiność, niedojrzałość, trudności emocjonalne, brak wiedzy o życiu i ludziach), nadal na mnie reaguje jakbym była ósmym cudem świata, a aż tak piękna znowu nie jestem wink (on sam dość dobrze trafia w gust większości kobiet i jak to się mówi "mógłby mieć" pewnie niejedną piękność). Jest takie wyjaśnienie, że mogłoby to być świadoie lub podświadomie z powodów wyrzutów sumienia (o ile on jest do nich zdolny wink). Ale raczej intuicja podpowiada mi, że podobam mu się i to wszystko.

10

Odp: Trudny związek - nie wiem co mam robić

Myślę, że intuicja dobrze Ci podpowiada- na pewno podobasz mu się, jako kobieta, a teraz, może nawet bardziej niż kiedykolwiek dlatego, że pokazałaś mu, że nie pozwolisz na dalsze pomiatanie Tobą.
O jego wyrzutach sumienia zapomnij, bo skoro facet w ogóle dopuścił do takiej sytuacji, by kobieta, która go kocha poniżała się przed nim, to wydał on o sobie odpowiednie świadectwo. Powiedział Ci swoimi czynami bardzo wyraźnie, jakim jest człowiekiem, ile obchodzą go cudze uczucia itd, więc tym bardziej nie oczekuj, że ktoś taki bedzie miał jakies wyrzuty sumienia?
Jego nie bolało, gdy bolało Ciebie, więc dlaczego on miałby mieć wyrzuty sumienia? Wybij to sobie z głowy. To tak nie działa.
Gdyby ten facet kochał Cię, szanował i generalnie obchodziliby go inni ludzie i to, jak czuja się w jego towarzystwie, to on na pewno nie pozwoliłby na to, byś cierpiała z jego powodu. skoro na to pozwolił i dopiero Ty musiałaś przerwać swoją gehennę broniąc się przed nim, to chyba odpowiedź jest oczywista.
Nie żałuj tego, że od niego uciekłaś, bo żadnego cuda nie straciłaś. I wiesz, śmieszne jest to, ale prawdziwe- otóż bardzo prawdopodobne jest, że właśnie teraz on ciebie, na swój sposób, jakoś tam szanuje.
Przecież pomyśl- każdy, kto robi drugiemu człowiekowi jakies świństwo, doskonale zdaje sobie z tego sprawę- to nie działa bowiem tak, że ktoś jest na tyle durny, iżby nie wiedział, że robi drugiemu człowiekowi przykrość. Wiemy, gdy jesteśmy nie fair wobec kogoś. więc skoro wiemy i widzimy, że ta krzywdzona przez nas osoba, mimo to, stara się i skamle, to wybacz, ale łatwo jest wyobrazić sobie, jakie zdanie na temat poczciwiny ma krzywdzący kogoś człowiek.
Ty pokazałaś mu swoje miejsce w szeregu i chociaz cudowny Twój związek skończył się, to w oczach tego faceta, (być może tak jest- ja tego nie jestem pewna, bo może to narcyz albo jakiś inny nadęty buc, czyli typ niereformowalny?), zyskałaś podziw i uznanie. To idiotyczne, ale niestety, wielu ludzi zatrzymało się w swoim rozwoju emocjonalnym na poziomie gimnazjum i nic na to nie poradzisz. Ich intelekt rozwinął się prawidłowo, ale psychika, rozwój emocjonalny pozostał na poziomie nastolatka. Dlatego właśnie niektóre związki nie mają szans rozwinąć się w nic zdrowego i normalnego.
Dobranoc.

11 Ostatnio edytowany przez cb (2015-04-11 13:04:42)

Odp: Trudny związek - nie wiem co mam robić

Przepraszam Marta, że tak się wcięłam w wątek. Jest to sytuacja ogólnie podobna do mojej. Schemat podobny, szczegóły inne.

Trafia do mnie to co piszesz Julkaxx. Trzeba przyznać, że i ja miałam jakieś tam problemy ze sobą, ale nie raniłam przez to. Przemyślałam co miałam do przemyślenia, głównie chodzi o wyparte problemy z dziecinstwa.

Takie mam ogólne wrażenie, że on ludzi nie szanuje. A oni to wyczuwają... każdy wyczuwa manipulacje. Chciałby się do nich zbliżyć, ale żeby zbliżenie było prawdziwe musi być partnerstwo w relacji. A tak to pozostają luźne relacje koleżenskie. I może ma jakiś przyjaciół, nie wiem. Może do kogoś się udało mu zbliżyć bez poniżania go.
Wiadomo, że trzeba znać swoją wartość i nie można się przed kimś upokarzać w imię miłości, ale jeśli mam kogoś do szacunku do siebie zmuszać, to wydaje mi się, że nie warto.

Nie jest narcyzem i myślę, że jest reformowalny. Tylk ktoś go musi mocniej kopnąć w cztery litery jednak. Jest po rozwodzie, więc założyłam, że wie, co to znaczy być zranionym i świadomie mi krzywdy nie zrobi. Pomyliłam się. Musiał za mało cierpieć chyba, żeby zrozumieć. Wydaje mu się, że go bolało bardzo (albo tak mi to tylko przedstawił), ale najwyraźniej dalej za mało.

Mnie on tak kopnął, że pojęłam wreszcie smile.

12

Odp: Trudny związek - nie wiem co mam robić

I pozamiatane. Stało się tak jak napisała julkaxx, potrzebowałam jeszcze raz poniżenia żeby w końcu powiedzieć na dobre dość.
Sprzątaliśmy u niego w sobotę, zaczął się na mnie wydzierać jak coś nie tak zrobiłam, że jestem nieogarnięta itp. I że na spotkanie ze znajomymi mnie nie zabiera wieczorem bo nie wiadomo czy awantury nie zrobię. Coś we mnie pękło. Powiedziałam żeby znikał z mojego życia, że nie będę żadnym popycvhadłem od sprzątania i ukrywania przed znajomymi że się ze mną spotyka. On powiedział coś w stylu, że i tak nic już od dawna nie łączy. I wyszłam.
Zaczęła się fala przeprosin, ale skasowałam jego numer, zablokowałam, zablokowałam fb. Płakałam ale czuję się dziwnie.. Nie chcę go więcej widzieć na oczy. Na 100 % będę miała chwile słabości więc proszę napiszcie mi coś abym miała silę to przetrwać.

13

Odp: Trudny związek - nie wiem co mam robić

Marta, przeczytaj  to, co za moment do Ciebie  napiszę i dobrze sobie zapamiętaj moje słowa.
Otóż, bądź absolutnie pewna tego, że on nie da Ci teraz spokoju i tak łatwo nie odpuści sobie znajomości z Tobą.
Dlaczego?
Z bardzo prostego powodu, który nie ma nic wspólnego z rzekomą miłością do Ciebie ani, tym bardziej, z szacunkiem-  to podkreślam.
ON BĘDZIE ZAWRACAŁ CI GŁOWĘ, PONIEWAŻ TY OŚMIELIŁAŚ SIĘ ROZSTAĆ Z NIM NA SWOICH WARUNKACH.
Wytłumaczę Ci to dokładniej.
Dopóki Ty zrywałaś z nim pod wpływem emocji, bo facet zrobił Ci jakąś przykrość, to tak naprawdę było to takie Twoje zrywanie na niby- buc doskonale wiedział, że zrobił Ci przykrość i w związku z tym, Ty wkurzyłaś się i z nim zerwałaś. Ty przeżywałaś wszystkie te rozstania z nim, bałaś się i cierpiałaś istne katusze, a on bimbał sobie z tych waszych rozstań(może nawet i specjalnie je prowokował, bo chciał zrobić sobie przerwę od Ciebie?). Działo się tak dlatego,  bo on nie wyczuwał w tych Twoich zrywaniach odpowiedniej determinacji i wiedział, że jak minie Ci napięcie przedmiesiączkowe, to sama będziesz go jeszcze przepraszała i błagała o powrót. Wtedy on śmiejąc się z Ciebie (dawałaś mu wielki powód do satysfakcji, gdy za każdym razem czytał Twoje przepraszające i wyjaśniające smsy) jeszcze dawał Ci karę i przez kilka dni udawał wielce zranionego, żebyś Ty zagryzała wargi z rozpaczy i ze strachu, po czym dzwonił do Ciebie, jak wielki łaskawca i miłosiernie pozwolił Ci wracać do niego, oczywiście z pozycji pana i władcy, na której to pozycji, Ty osobiście go ustawiałaś, bo jesteś naiwną gąską i szczerą osóbką. Ty skakałaś z radości i oddychałaś z ulgą, że chwała Bogu, i tym razem wszystko szczęśliwie się skończyło.
Kochana moja, pozwolisz że tak do Ciebie napiszę, bo zajęłam się Tobą, więc dalej Cię pociągnę, dopóki nie zmądrzejesz, to, co on Tobie robi, to takie szczeniackie gierki, czyli inaczej przeciąganie Cię za kudły po podłodze, celem wytresowania Ciebie i ustawienia pod swoje potrzeby. To kawał gnoja, a nie facet do budowania normalnego związku- to tak na marginesie.
Tym razem, on wyczuł w Twoim głosie determinację i zajarzył, że z lekka przegiął. Dlatego zaczął od razu niby Ciebie  przepraszać.
Miej w dupie jego przeprosiny (nie są szczere), bo tego rodzaje akcje, jakich teraz doświadczyłaś było między wami więcej, a Ty nauczyłaś się reagować na nie, niczym pies Pawłowa. Byłaś podatna na tanią i gówniarzerską manipulację.
Gdyby on zerwał z Tobą na jego warunkach i wtedy, gdy jemu by to pasowało, wtedy Ty raczej byś już o nim nie usłyszała, bo on miałby Ciebie centralnie w dupie.
On powiedział Ci, że od dawna nic was nie łączyło- w takim razie on w nerwach powiedział Ci, co naprawdę myśli o tym niby związku z Tobą. Nie snuł żadnych planów na przyszłość z Tobą, chociaż może i gadał Ci różne rzeczy. Mężczyzna, który myśli poważnie o kobiecie, w życiu nie będzie tak jej traktował. Jeśli jest sprytnym gnojem, to będzie potrafił złozyć się w scyzoryk przed ślubem, ale przed ślubem będzie udawał cudownego i wspaniałego. Dopiero po ślubie pokaże prawdziwe swoje oblicze. Ten niby Twój był już tak Ciebie pewny, że nawet nie krył się z tym, że kawał chama z niego.
Napisałam Ci, że wasz układ oparty był na wspólnym spędzaniu czasu wolnego i na Twoich pobożnych życzeniach- nic więcej między wami nie było. To sobie zapamiętaj.
Z toksyków się nie wychodzi- z toksyków się ucieka, jesli ma się olej w głowie i zdrowy instynkt samozachowawczy.
Dalej- napisałaś, że sprzątaliście u niego. Ja tego więc nie rozumiem- dlaczego Ty u niego sprzątałaś? Czy jesteś jego żoną albo chociaż narzeczoną, żeby jakiemuś facetowi sprzątać chałupę? To nie dość, że obsłużyłaś go w wyrku, to jeszcze posprzątałaś mu mieszkanie? A może urządziłas jeszcze gar kuchnię i nagotowałaś mu żarcia na cały tydzień, żeby buc z głodu przypadkiem nie zdechł? A może przywiozłaś mu jeszcze swoje jedzenie, za które zapłaciłaś własnymi, ciężko zarobionymi pieniędzmi?
Moja droga, a zastanów się teraz nad, co on takiego robi dla Ciebie? Czy wyremontował Tobie mieszkanie  albo obsypał Cię wspaniałymi prezentami od stóp do głów? A może objeździłaś z nim np. wszystkie wyspy świata i dlatego czujesz się zobowiązana do tego rodzaju przysług na jego rzecz?
Skończ z takimi akcjami i w każdej następnej znajomości nigdy nie wychodź przed szereg. Bo można i nawet trzeba być dobrym i uczynnym, ale najpierw trzeba dokładnie przyjrzeć się temu, jak ktoś nas traktuje i ile z siebie daje, by nas zadowolić.
Nie odkręcaj tej sytuacji, nie dzwoń do niego, nie [pisz, niczego już nie wyjaśniaj, z niczego się nie tłumacz- skończ po prostu chorą znajomość, bo nawet gdyby ten facet nagle doznał olśnienia i padł przed Tobą na kolana, to Ty przekonałaś się przecież, jaki on ma charakter, i gdybyś dalej z nim była, to na własne życzenia zmarnowałabyś sobie kolejny kawał życia. To nie jest materiał na dobrego męża dla Ciebie.
Może on jakąś inną będzie szanował i traktował, jak należy traktować kobietę, ale Ty tym się nie zajmuj- niech on inne nosi nawet na rękach od świtu do nocy. Dla Ciebie najważniejsze powinno być to, jak on traktował Ciebie i tylko tego wyznacznika się trzymaj.
A teraz usiądź spokojnie i ochłoń i nie czuj się dziwnei, bo nie masz powodu do zmartwień. Żadnej Ty nie poniosłaś- uwolniłaś się od buca, który pomiatał Tobą i zatruł Ci skutecznie życie.
Czy gra i buczy?

14

Odp: Trudny związek - nie wiem co mam robić

julkaxx czuję się dziwnie, bo wydawało mi sie kiedyś że będę zrozpaczona, wściekła, zdołowana. Jestem trochę rozżalona, ale spokojna. Cieszę się, że wyszło to ode mnie. Że w końcu nie pozwoliłam sobie na dalsze pogrywanie.

15

Odp: Trudny związek - nie wiem co mam robić

Bo za dużo już tego napięcia było w Tobie- toksyki to wykańczalnia za życia. Człowiek w pewnym momencie przypomina coraz bardziej pęczniejący balon, aż w końcu pęka. Weź gumę i zacznij ją naciągać- ona podda się temu, ale bez przesady, i guma ma jakieś ograniczenia. W końcu i ona pęknie.
Ostatnie miesiące były dla Ciebie piekłem za życia, bo ileż razy można przeżywać rozstanie z ukochaną osobą? Człowiek raz się rozstanie i przeżywa katusze, a Ty przeżywałaś takie dziadostwo wiele razy. Czy Ty wiesz, jak takie stresy odbijają się na zdrowiu? Buc Ciebie tresował i w swojej tępocie do łba mu nie przyszlo, że marnuje Co zdrowie, nie tylko czas, ale zdrowie przede wszystkim. Czy Ty swoje zdrowie wygrałaś na loterii, żeby szafować nim i to dla jakiegoś chłopa? To nie są żarty. Przychodzi kiedyś czas, gdy człowiek za wszystko musi zapłacić- za głupotę płaci się bardzo słoną cenę.
Nie dzwoń, nie pisz, nie spotykaj się z nim, niczego nie wyjaśniaj, nie szuakj pretekstów, jeśli masz jakieś rzeczy u niego albo on ma Swoje rzeczy u ciebie, to załatw jeszcze tylko tę sprawę, bo jeśli będziesz to odkładała, to na podstawie takiej pierdoły, jaką są jakieś manele, Ty będziesz wyobrażała sobie za moment cuda na kiju, że to on niby nie upomina się o rzeczy, bo jeszcze z Tobą nie skończył, więc niby jest nadzieja na pogodzenie się z nim, bo on zrozumiał swoje błędy- no tego typu bzdurne rozumowania, którego człowiek czepia się w desperacji, niczym tonący brzytwy. Nie daj się wkręcić w takie rozmyślania, bo zgłupiejesz doszczętnie i jeszcze coś sobie uroisz w tej swojej skołatanej głowince.
Facet, który jest dojrzały i szanuje ludzi, liczy się z ich uczuciami w życiu nie pozwoli sobie na tego rodzaju szczeniackie gierki, bo byłoby to poniżej jego poziomu.
Nie przejmuj się tym wszystkim i nie wracaj do tego człowieka, bo on tego i tak nie doceni, a jedyne, co osiągniesz, to tylko to, że utwierdzisz go w przekonaniu, że Ciebie rzeczywiście tak trzebba traktować, bo inaczej za bardzo rzucasz zadkiem. Odpuść sobie tego głupka.
dobranoc.

16

Odp: Trudny związek - nie wiem co mam robić

Droga Marto doskonale cie rozumiem jestem w identycznej sytuacji jak ty. Nie będę się wydawać w szczególy . Jeżeli będziesz miala ochotę napis z do mnie e mail razem zawsze raz niej;-)) Julka jesteś genialna czytam twoje posty tutaj jak mam gorszy dzień i chwile slabosci i pomaga bardzo.

" muszę spojrzeć w oczy samej sobie, zakryć prawdą całą resztę wspomnień...."

17

Odp: Trudny związek - nie wiem co mam robić

julkaxx
ile w Tobie jest agresji i jednostronnego spojrzenia, to szok. Moim zdanie, robisz więcej złego niż dobrego, bo oczerniając wyłącznie jedną stronę, zniechęcasz drugą do krytycznego spojrzenia na siebie. A akurat w tym wątku masz dostatecznie dużo przesłanek, by widzieć, że pan i pani są - jak to się mówi - po jednych pieniądzach.

18

Odp: Trudny związek - nie wiem co mam robić
martab84 napisał/a:

I pozamiatane. Stało się tak jak napisała julkaxx, potrzebowałam jeszcze raz poniżenia żeby w końcu powiedzieć na dobre dość.
Sprzątaliśmy u niego w sobotę, zaczął się na mnie wydzierać jak coś nie tak zrobiłam, że jestem nieogarnięta itp. I że na spotkanie ze znajomymi mnie nie zabiera wieczorem bo nie wiadomo czy awantury nie zrobię. Coś we mnie pękło. Powiedziałam żeby znikał z mojego życia, że nie będę żadnym popycvhadłem od sprzątania i ukrywania przed znajomymi że się ze mną spotyka. On powiedział coś w stylu, że i tak nic już od dawna nie łączy. I wyszłam.
Zaczęła się fala przeprosin, ale skasowałam jego numer, zablokowałam, zablokowałam fb. Płakałam ale czuję się dziwnie.. Nie chcę go więcej widzieć na oczy. Na 100 % będę miała chwile słabości więc proszę napiszcie mi coś abym miała silę to przetrwać.

Brawooooo! No co, to było tak, że Ty jak ten kundelek między kopnięciami czekałaś na ten jeden głask, który powodował, że nie uciekałaś, bo może po tym jednym głasku będą następne, a tu nie, znowu kopniak.

Julka smile ja nie wiem, ile Twoja dusza ma lat, ale na moje oko, to jakies 506. Czytam Twoje posty i masz rację i rację, ile tych kolacji musisz stawiać, nie wiem, czy jesteś medium, pro, czy jasnowidzem Jackowskim, ale trafiasz zawsze w samo sedno.

ciasto pieniądz.

19

Odp: Trudny związek - nie wiem co mam robić

Baronowo, byłabyś zaskoczona, gdybyś wiedziała kim jestem i wcale niczemu byś się już nie dziwiła. Mam porządnie +po 40-ce.
Udzielam się na tym portalu, bo uważam, że mogę być dla kogoś bardzo pomocna, a poza tym uważam, że zło i podłość ludzką należy demaskować i kompromitować, i najlepiej jest robić to publicznie. Ponieważ szewc bez butów chodzi, więc i ja, swego czasu, miałam zaszczyt tkwić w bardzo chorym układzie. Rozwaliłam ten układ, rzecz jasna, ale najpierw musiałam sobie odgryźć łapę, żebym mogła skutecznie wyjść na prostą. Opowiem wiem pewną historyjkę, którą gdzieś tam przeczytałam i która zrobiła na mnie wielkie wrażenie- moim zdaniem ta historyjka najlepiej pokazuje, jak wielką walkę musi stoczyć ze sobą ofiara, by wyjść z destrukcyjnego dla niej układu.
"Pewnego razu złapał się wilk we wnyki. Mocne żelazne imadła kaleczyły mu łapę i sprawiały ogromny ból. Wilk szarpał się więc, jak oszalały próbując wyrwać łapę z uścisku. Nic to jednak nie dawało. Nieszczęsna łapa wciąż tkwiła w żelastwie. Robiło się coraz później, wilk opadał z sił, ledwo już dyszał, nic z tego nie rozumiał, ale instynktownie czuł, że grozi mu wielkie niebezpieczeństwo. Jeszcze ostatkiem sił próbował wyszarpać obolałą łapę, jeszcze kwilił i jęczał nędznie, aż w końcu pojął, że to droga donikąd, że ugrzązł w gównie po uszy. Nagle doznał olśnienia- już wiedział, co robić. W ostatniej chwili, gdy z daleka widoczny był już czarny punkcik na horyzoncie, zamajaczyła sylwetka kłusownika, wilk sprężył się i odgryzł sobie łapę. Uwolnił się z sideł i pognał na wolność, by potem, w jakimś zakątku spokojnie móc wylizać sobie ranę.  Bolało go, jak cholera, ale to nieważne- był wolny.
Tu ktoś napisał, że ja oczerniam drugą stronę i nie pozwalam na to, by autor wątku sam dokonał konstruktywnej krytyki i że, być może, komuś robię krzywdę. Nawet tego nie skomentuję, bo dla mnie takie rozumowanie jest śmieszne.
Po pierwsze ja piszę tak, jak mnie się podoba i to, co piszę, zgodne jest z moimi poglądami na pewne sprawy. Nie widzę powodu, dla którego miałabym pisać oględnie i robić komuś sieczkę w mózgu. Jaki jest koń, każdy widzi, a ja czytam jakąś historię i wyrabiam sobie określony pogląd na sprawę. Używam codziennego języka i tłumaczę sprawę na zdrowy chłopski rozum i zgodnie z tym, co myślę. Nikomu niczego nie narzucam, bo w razie czego, to nie ja stracę, lecz autor/ka wątku. Jeśli ktoś ma ochotę i siły na to, by taplać się w gównie w podłym dla siebie układzie, to niech to robi, ale jeśli ktoś faktycznie ma już dość, to wtedy moje rady i rzeczowe pokazanie problemu, mocno mogą komuś pomóc. Nie obchodzi mnie krytyka moich postów- cieszę się, gdy komuś otworzyłam oczy i mogłam pomóc, choćby przez chwilę.
Zło zawsze na koniec się demaskuje i kompromituje. Czasem trzeba tylko przyspieszyć ten proces dla ulgi osób poszkodowanych. Takie portale uważam więc za bardzo pomocne.
Miłego dnia wszystkim życzę.

20 Ostatnio edytowany przez starlet007 (2015-04-19 10:57:09)

Odp: Trudny związek - nie wiem co mam robić

Kiedy Ty właśnie robisz sieczke  z mózgu tych,  którym doradzasz. Twoje rady są bardzo trafne, rzeczowe i zwięzłe,  warte docenienia. Ale i pełne jadu i nienawiści do wszystkich,  którzy popełnili błąd. Zdarza się, ludzka rzecz. Nikt nie jest doskonały. Warto z tego wyjść w miarę spokojnie, bez negatywnych uczuć, bo one bardziej zżeraja nas niż godzą w drugą stronę.
Natomiast Ty wyolbrzymiasz problemy, przejaskrawiasz wady, i niestety zarażasz tym innych. Tak mi się zdawało, że zostałas mocno skrzywdzona  przez partnera, i chyba jego babę. Przez to straciłas obiektywizm. Ale nie każdy to tak podła gnida. Zaryzykowalabym nawet stwierdzenie, że mniejszość. Ludzie się przeważnie źle  dobierają, nie mają dość charakteru, by szczerze to przyznać, wiec robią głupstwa. Krzywdzą partnera, siebie, być może jeszcze osoby trzecie. Warto mieć dużo pewności. siebie, odporności i szanować samego siebie. Umieć odejść kiedy uczucie jednej strony się wypaliło, choćby i bolało.
Ale też  miejmy pogodę ducha i życzliwość do ludzi. Nie bądźmy naiwni, ale też nie poddawajmy się manii prześladowczej, by  w każdym  widzieć toksyka, zdradzacza czy przemocowca.

"Przyciągamy to, czym sami promieniujemy na świat. Trudni ludzie wciąż spotykają inne trudne przypadki, pogodni natomiast cieszą się stale dobrym towarzystwem, nawet jeżeli go nie szukają".
Lama Ole Nydahl

21

Odp: Trudny związek - nie wiem co mam robić

jeszcze się taki nie urodził, który każdemu by dogodził- Ty pozostań przy swoim zdaniu, a ja, jeśli pozwolisz, będę robiła po swojemu. I tak nie ma możliwości, byś Ty zrozumiała mnie albo ja Ciebie- ja nawet tego nie chcę, bo nie mam problemu z tym, że ktoś ma inne zdanie. Mnie obchodzi tylko to, co ja myślę o danej sprawie, a jeśli komuś się coś nie podoba, to nie musi mnie czytać. Jestem dość osobliwą osobą- wiem o tym, ale nie mam zamiaru się zmieniać.
Ja wiem, co robię i jaki mam cel.
Zakończyłam dyskusję.

22

Odp: Trudny związek - nie wiem co mam robić
starlet007 napisał/a:

Kiedy Ty właśnie robisz sieczke  z mózgu tych,  którym doradzasz. Twoje rady są bardzo trafne, rzeczowe i zwięzłe,  warte docenienia. Ale i pełne jadu i nienawiści do wszystkich,  którzy popełnili błąd. Zdarza się, ludzka rzecz. Nikt nie jest doskonały. Warto z tego wyjść w miarę spokojnie, bez negatywnych uczuć, bo one bardziej zżeraja nas niż godzą w drugą stronę.
Natomiast Ty wyolbrzymiasz problemy, przejaskrawiasz wady, i niestety zarażasz tym innych. Tak mi się zdawało, że zostałas mocno skrzywdzona  przez partnera, i chyba jego babę. Przez to straciłas obiektywizm. Ale nie każdy to tak podła gnida. Zaryzykowalabym nawet stwierdzenie, że mniejszość. Ludzie się przeważnie źle  dobierają, nie mają dość charakteru, by szczerze to przyznać, wiec robią głupstwa. Krzywdzą partnera, siebie, być może jeszcze osoby trzecie. Warto mieć dużo pewności. siebie, odporności i szanować samego siebie. Umieć odejść kiedy uczucie jednej strony się wypaliło, choćby i bolało.
Ale też  miejmy pogodę ducha i życzliwość do ludzi. Nie bądźmy naiwni, ale też nie poddawajmy się manii prześladowczej, by  w każdym  widzieć toksyka, zdradzacza czy przemocowca.

Dziewczyno ty sie zastanow co ty w ogole piszesz.. julka bardzo dobrze ocenia i doradza to co przeczyta i jej rady sa bardzo sluszne a co mamy glaskac tych gnoi  ktorzy nas krzywdza po glowie bo trzeba byc zyczliwym? nie chcesz nie czytaj wazne jest to ze mnie jak i autorce watku one bardzo dobrze pomagaja a ty idz uzdrawiaj swiat gdzie indziej

" muszę spojrzeć w oczy samej sobie, zakryć prawdą całą resztę wspomnień...."

23

Odp: Trudny związek - nie wiem co mam robić

Julka, napiszę i tutaj, bo nie wiem, czy przeczytałaś, potrzebuję Twojej rady, ale niepublicznie? vivianelmalpainteria.pl Proszę.

24

Odp: Trudny związek - nie wiem co mam robić

Katyl, teraz dopiero przeczytałam.
Powiem Ci, jak ze mną jest- ja generalnie nie uznaję prywatnych rozmów, bo uważam, że wszystkie dyskusje powinny być upublicznione- taki jest sens tego rodzaju portali. Ten portal jest szczególny i bardzo poczytny,  pisze tu wiele udręczonych osób, inni czytają to wszystko i czegoś przez to też się uczą oraz, być może, prostują swoje ścieżki. A przecież o to właśnie chodzi- ja w każdym razie mam takie do tego podejście.
Napisz tutaj- ja wiem, że to trudne i może bardzo krępujące, ale możesz przedstawić swoją historię w taki sposób, ze nikt Cię nie rozpozna, wypowiedzą się też inne osoby, które rzucą odmienne światło na Twoją sprawę- tak bedzie dla Ciebie lepiej.
nie gniewaj się i nie zrażaj do mnie- ja chętnie wypowiem się na Twoim wątku, ale jestem dosyć radykalna w swoich poglądach i skoro coś sobie postanowię, to potem nie robię wyjątków. A ja postanowiłam, przez jakiś czas, tu sobie pisać, bo jest to ludziom bardzo potrzebne.
Pisz śmiało.

25

Odp: Trudny związek - nie wiem co mam robić

julka, napisałam, tylko pod tym nickiem? w innym wątku...

26

Odp: Trudny związek - nie wiem co mam robić

ani na Andora, ani na katyl niczego nie ma- wchodzę na Twoje profile i nic z tego nie wychodzi. Nie wiem, co się dzieje- wydaje mi się, że wszystko robię dobrze.
Napisz normalnie, jeszcze raz nawet na tym wątku i sprawa załatwiona.
Odpiszę na pewno.

27

Odp: Trudny związek - nie wiem co mam robić

Znalazłam Cię na wątku pani baronowej- juz czytam
Na razie

28

Odp: Trudny związek - nie wiem co mam robić
julkaxx napisał/a:

i ja, swego czasu, miałam zaszczyt tkwić w bardzo chorym układzie. Rozwaliłam ten układ, rzecz jasna, ale najpierw musiałam sobie odgryźć łapę, żebym mogła skutecznie wyjść na prostą.

może wreszcie czas zatrybić, że nie wszystkie historie tu są o Tobie? I w czym niby pomagasz? Utwierdzasz piszących w ich błędach, może to dzięki Tobie nie spojrzą krytycznie na siebie oraz swoje postępowanie i będą te same błędy powielać w kolejnych związkach...

29 Ostatnio edytowany przez panibaronowa (2015-04-19 21:18:51)

Odp: Trudny związek - nie wiem co mam robić
EeeTam napisał/a:
julkaxx napisał/a:

i ja, swego czasu, miałam zaszczyt tkwić w bardzo chorym układzie. Rozwaliłam ten układ, rzecz jasna, ale najpierw musiałam sobie odgryźć łapę, żebym mogła skutecznie wyjść na prostą.

może wreszcie czas zatrybić, że nie wszystkie historie tu są o Tobie? I w czym niby pomagasz? Utwierdzasz piszących w ich błędach, może to dzięki Tobie nie spojrzą krytycznie na siebie oraz swoje postępowanie i będą te same błędy powielać w kolejnych związkach...

Nie mogę się z Tobą zgodzić, Julka jest bardzo spostrzegawcza i bardzo inteligentna, ma jakiś ósmy zmysł, bo szósty i siódmy jest dla maluczkich. W moim przypadku zwróciła mi uwagę na różne szczegóły, które mi umknęły i miała rację. Poza tym uważam, że zaśmiecanie tego wątku tego typu tekstami jak Twój, a teraz mój, jest nie na miejscu. Jeśli się z Julką nie zgadzasz w tym przypadku, proszę o merytoryczne argumenty, a nie tylko, że "robisz ludziom sieke", bo z tylko z faktami, a nie z emocjami, da się dyskutować. Fakt, Julka jest brutalna dość i się nie cacka, tylko wali między oczy swoje zdanie, ale czasem trzeba dostać sztachetą przez łeb, żeby się ogarnąć. Ja na ten przykład jestem jej bardzo wdzięczna, że poświęciła mi czas i powiedziała, co myśli o mojej sytuacji, bo mogłaby sobie np. pluć i łapać, zamiast się wysilać, a wtedy moje życie byłoby uboższe.

ciasto pieniądz.

30

Odp: Trudny związek - nie wiem co mam robić

Andoro, napisałam do Ciebie na wątku pani baronowej

31

Odp: Trudny związek - nie wiem co mam robić
panibaronowa napisał/a:
EeeTam napisał/a:
julkaxx napisał/a:

i ja, swego czasu, miałam zaszczyt tkwić w bardzo chorym układzie. Rozwaliłam ten układ, rzecz jasna, ale najpierw musiałam sobie odgryźć łapę, żebym mogła skutecznie wyjść na prostą.

może wreszcie czas zatrybić, że nie wszystkie historie tu są o Tobie? I w czym niby pomagasz? Utwierdzasz piszących w ich błędach, może to dzięki Tobie nie spojrzą krytycznie na siebie oraz swoje postępowanie i będą te same błędy powielać w kolejnych związkach...

Nie mogę się z Tobą zgodzić, Julka jest bardzo spostrzegawcza i bardzo inteligentna, ma jakiś ósmy zmysł, bo szósty i siódmy jest dla maluczkich. W moim przypadku zwróciła mi uwagę na różne szczegóły, które mi umknęły i miała rację. Poza tym uważam, że zaśmiecanie tego wątku tego typu tekstami jak Twój, a teraz mój, jest nie na miejscu. Jeśli się z Julką nie zgadzasz w tym przypadku, proszę o merytoryczne argumenty, a nie tylko, że "robisz ludziom sieke", bo z tylko z faktami, a nie z emocjami, da się dyskutować. Fakt, Julka jest brutalna dość i się nie cacka, tylko wali między oczy swoje zdanie, ale czasem trzeba dostać sztachetą przez łeb, żeby się ogarnąć. Ja na ten przykład jestem jej bardzo wdzięczna, że poświęciła mi czas i powiedziała, co myśli o mojej sytuacji, bo mogłaby sobie np. pluć i łapać, zamiast się wysilać, a wtedy moje życie byłoby uboższe.

Popieram. Czytam forum od jakiegoś miesiąca, zachwyca mnie spostrzegawczość i trafność uwag julki. Dlatego też - właśnie dzięki czytaniu jej postów - zdecydowałam się poprosić o pomoc.

32

Odp: Trudny związek - nie wiem co mam robić

Andora, panibaronowa

ale wcale mnie to nie dziwi, że Wam się podoba, bo ta jej jednostronność akurat Wam pasuje, co nie oznacza, że jest dobra. Cechy jej pisania to jednostronność, zero obiektywizmu i język agresywny, wulgarny, po prostu rodem spod budki z piwem.

33

Odp: Trudny związek - nie wiem co mam robić
EeeTam napisał/a:

Andora, panibaronowa

ale wcale mnie to nie dziwi, że Wam się podoba, bo ta jej jednostronność akurat Wam pasuje, co nie oznacza, że jest dobra. Cechy jej pisania to jednostronność, zero obiektywizmu i język agresywny, wulgarny, po prostu rodem spod budki z piwem.

Wiesz, każdy mierzy własną miarą. Tak jest, jak widzę i w Twoim przypadku. Ferujesz wyroki, nie wiedząc nic. Wypowiedź w stylu - nie znam się, to się wypowiem. Dla mnie jesteś trollem i nie będę Cię więcej karmić - mam nadzieję, że dostaniesz bana.

ciasto pieniądz.

34

Odp: Trudny związek - nie wiem co mam robić
panibaronowa napisał/a:

Wiesz, każdy mierzy własną miarą. Tak jest, jak widzę i w Twoim przypadku. Ferujesz wyroki, nie wiedząc nic. Wypowiedź w stylu - nie znam się, to się wypowiem. Dla mnie jesteś trollem i nie będę Cię więcej karmić - mam nadzieję, że dostaniesz bana.

O, proszę, ile agresji i to żądanie: bana bo ma inne zdanie... Na czym się niby nie znam? Rzecz jest prosta jak drut, julkaxx za każdym razem rozgrzesza kobietę, obrzucając obelgami mężczyznę. Ja rozumiem, że coś jej w życiu nie wyszło, ale to nie powód do takiego zachowania. A jak chcesz przykład, proszę bardzo - Twojej sojuszniczce Andorze ładnie wytłumaczyła, że jej jazdy, czepialstwo, awanturnictwo nie miało żadnego znaczenia dla rozpadu jej związku, to wszystko wina faceta. Wcale mnie nie dziwi, że Andorze w to graj. Tylko może lepiej byłoby wnioski ze swojego zachowania wyciągnąć, a nie patrzeć wciąż na drugą stronę i to jeszcze w krzywym zwierciadle. To samo mamy w tym wątku.

35 Ostatnio edytowany przez panibaronowa (2015-04-19 22:55:54)

Odp: Trudny związek - nie wiem co mam robić
EeeTam napisał/a:
panibaronowa napisał/a:

Wiesz, każdy mierzy własną miarą. Tak jest, jak widzę i w Twoim przypadku. Ferujesz wyroki, nie wiedząc nic. Wypowiedź w stylu - nie znam się, to się wypowiem. Dla mnie jesteś trollem i nie będę Cię więcej karmić - mam nadzieję, że dostaniesz bana.

O, proszę, ile agresji i to żądanie: bana bo ma inne zdanie... Na czym się niby nie znam? Rzecz jest prosta jak drut, julkaxx za każdym razem rozgrzesza kobietę, obrzucając obelgami mężczyznę. Ja rozumiem, że coś jej w życiu nie wyszło, ale to nie powód do takiego zachowania. A jak chcesz przykład, proszę bardzo - Twojej sojuszniczce Andorze ładnie wytłumaczyła, że jej jazdy, czepialstwo, awanturnictwo nie miało żadnego znaczenia dla rozpadu jej związku, to wszystko wina faceta. Wcale mnie nie dziwi, że Andorze w to graj. Tylko może lepiej byłoby wnioski ze swojego zachowania wyciągnąć, a nie patrzeć wciąż na drugą stronę i to jeszcze w krzywym zwierciadle. To samo mamy w tym wątku.

Jesteś przekupą, a to nie bazar. Nie podoba się, to zapraszam TAM. Z Twojej strony nie ma żadnych konstruktywnych argumentów, tylko trolling. Ja stąd zmykam, szkoda na Ciebie czasu. Nara. Poza tym przejrzałam Twoje posty pobieżnie i ciągle się kogoś czepiasz, a poza tym jesteś facetem. Czyli wszystko jasne, facet przekup, najgorszy sort. Przepraszam Cię, autorko tego postu, że dałam się wciągnać w Twoim wątku w mały internetowy shitstormik, nie mam tego w zwyczaju smile

ciasto pieniądz.

36 Ostatnio edytowany przez EeeTam (2015-04-19 22:53:40)

Odp: Trudny związek - nie wiem co mam robić
panibaronowa napisał/a:

Jesteś przekupą, a to nie bazar. Nie podoba się, to zapraszam TAM. Z Twojej strony nie ma żadnych konstruktywnych argumentów, tylko trolling. Ja stąd zmykam, szkoda na Ciebie czasu. Nara.

To bogactwo merytorycznych argumentów poruszyło mnie do głębi... Tak, Ty nie jesteś trollem. Wcale, ale to wcale big_smile

37

Odp: Trudny związek - nie wiem co mam robić
EeeTam napisał/a:
panibaronowa napisał/a:

Wiesz, każdy mierzy własną miarą. Tak jest, jak widzę i w Twoim przypadku. Ferujesz wyroki, nie wiedząc nic. Wypowiedź w stylu - nie znam się, to się wypowiem. Dla mnie jesteś trollem i nie będę Cię więcej karmić - mam nadzieję, że dostaniesz bana.

O, proszę, ile agresji i to żądanie: bana bo ma inne zdanie... Na czym się niby nie znam? Rzecz jest prosta jak drut, julkaxx za każdym razem rozgrzesza kobietę, obrzucając obelgami mężczyznę. Ja rozumiem, że coś jej w życiu nie wyszło, ale to nie powód do takiego zachowania. A jak chcesz przykład, proszę bardzo - Twojej sojuszniczce Andorze ładnie wytłumaczyła, że jej jazdy, czepialstwo, awanturnictwo nie miało żadnego znaczenia dla rozpadu jej związku, to wszystko wina faceta. Wcale mnie nie dziwi, że Andorze w to graj. Tylko może lepiej byłoby wnioski ze swojego zachowania wyciągnąć, a nie patrzeć wciąż na drugą stronę i to jeszcze w krzywym zwierciadle. To samo mamy w tym wątku.

A Ty myślisz, że ja rozumu swojego nie mam i nie wiem co robiłam źle? Może doczytaj, co? Bo ja wiem dokładnie, chodzę do psychologa i pracuję nad wieloma rzeczami. Ale najłatwiej ocenić nic nie wiedząc? Jakie to proste!

38 Ostatnio edytowany przez EeeTam (2015-04-19 22:55:27)

Odp: Trudny związek - nie wiem co mam robić
Andora napisał/a:

A Ty myślisz, że ja rozumu swojego nie mam i nie wiem co robiłam źle? Może doczytaj, co? Bo ja wiem dokładnie, chodzę do psychologa i pracuję nad wieloma rzeczami. Ale najłatwiej ocenić nic nie wiedząc? Jakie to proste!

Ale ja nie pisałem o Tobie i Twoich wypowiedziach, tylko o tym co julkaxx pisze. Ogólnie uważam, że jej porady i komentarze są szkodliwe.

39

Odp: Trudny związek - nie wiem co mam robić
EeeTam napisał/a:
Andora napisał/a:

A Ty myślisz, że ja rozumu swojego nie mam i nie wiem co robiłam źle? Może doczytaj, co? Bo ja wiem dokładnie, chodzę do psychologa i pracuję nad wieloma rzeczami. Ale najłatwiej ocenić nic nie wiedząc? Jakie to proste!

Ale ja nie pisałem o Tobie i Twoich wypowiedziach, tylko o tym co julkaxx pisze. Ogólnie uważam, że jej porady i komentarze są szkodliwe.

"Wcale mnie nie dziwi, że Andorze w to graj" to jest o kim jeśli nie o mnie?

40

Odp: Trudny związek - nie wiem co mam robić

Ja bardzo proszę się od Julii odczepic nie podoba się to do domu i tyle.. jestem strasznie ciekawa jak Marta sobie radzi czy się nie ugiela.. marto czekam na twoja relacje

" muszę spojrzeć w oczy samej sobie, zakryć prawdą całą resztę wspomnień...."

41

Odp: Trudny związek - nie wiem co mam robić

A ja proszę szanowne koleżanki o nie zaśmiecanie mojego wątku spięciami o tym kto jest trollem i uwagami na temat komentarzy innych.

Nie po to założyłam ten temat.

Zachęcam innych za to do wypowiedzenia się w mojej sprawie, chętnie poczytam uwagi z innego punktu widzenia niż pogląd julki że jestem ofiarą prawie że psychopaty.

42

Odp: Trudny związek - nie wiem co mam robić

A dodam, że nie, nie uległam.

Nie rozmawiam z nim chociaż cały czas mnie katuje. A trzymam się różnie, raz dobrze, raz mam doła.

43

Odp: Trudny związek - nie wiem co mam robić

Marta, super. Ja mocno trzymam za Ciebie kciuki.

44

Odp: Trudny związek - nie wiem co mam robić

Bo po 2.5 latach związku, chęć przejścia na inny etap, jak np. wspólnego zamieszkania, oraz potrzeba poczucia bezpieczeństwa w związku, to są fochy i czepialstwo.

45

Odp: Trudny związek - nie wiem co mam robić
Czarna Kotka napisał/a:

Bo po 2.5 latach związku, chęć przejścia na inny etap, jak np. wspólnego zamieszkania, oraz potrzeba poczucia bezpieczeństwa w związku, to są fochy i czepialstwo.

Tak, coś w tym rodzaju smile

46

Odp: Trudny związek - nie wiem co mam robić

To czy jesteś ofiarą "prawie że psychopaty" możesz wiedzieć tylko Ty, bo  my go nie znamy. Jesteś? Dla mnie z Twoich postów tak nie wynikało. Przedstawiłas obraz nerwowego,  wybuchowego,  obrażaskiego czlowieka, czasem wyrywnego w słowach, podobnie jak Ty. Według mnie psychopata to ktoś dużo gorszy. Chciałaś od niego decyzji i deklaracji o wspólnym dalszym  życiu. Myślisz, że nie wyczulabys, gdyby to nie był dobry materiał na męża i być może ojca Waszych dzieci?
Nie napisałaś, czy przeprowadziłas z nim poważną,  szczerą rozmowę o przyszłości i Twoim jej widzeniu. Jest to poważny, być może ostateczny, ale niezbędny krok. Bez tej rozmowy ani Ty nie wiesz, co on na ten temat myśli, ani my nie jesteśmy w stanie pomóc,  nie nadinterpretujac i szkodzac. Jeśli tak, określił się chyba? Spokój w rozmowach o wspólnej przyszłości jest bardzo ważny, nie  najeżaj się, nie obrażajcie się wzajemnie.  Nawet wybuchowy charakter nie tłumaczy dziecinnego obrzucania się wyzwiskami i focha.

"Przyciągamy to, czym sami promieniujemy na świat. Trudni ludzie wciąż spotykają inne trudne przypadki, pogodni natomiast cieszą się stale dobrym towarzystwem, nawet jeżeli go nie szukają".
Lama Ole Nydahl

47

Odp: Trudny związek - nie wiem co mam robić

Fochy i obrażalstwo- jestem w szoku. Marta, o ile dobrze pamiętam, już dwa razy podejmowała próbę wspólnego zamieszkania z tym facetem, ale za każdym razem uciekała od niego, bo namierzała go na łowieniu innych kobiet- teraz on jest chory i nagle przypomniał sobie o dziewczynie.
Jeśli to jest TYLKO jego obrażalstwo, wybuchowy charakter i takie tam pierdoły bez znaczenia, to ja dziękuję.
Wcale się nie dziwię, że niektóre kobiety latami dają się wodzić komuś za nos i zwodzić bez końca.
Ty Marto też możesz zacząć sobie idealizować tego człowieka i umniejszać jego wady- Twój wybór, ale pamiętaj, że jesli ktoś ma miekkie serce, to musi też mieć twardą dupę. /Nie da się inaczej.
Być może, że nie jest to socjopata, żaden z niego np. psychofag, tylko jedynie niegroźny i słodki łajdaczej i mały klamczuszek- nie ważne kim on jest i na czym polega jego ułomność.
Do związku z Martą ani z żadną inną poważnie myślącą  o życiu kobietą on na pewno się nie nadaje.
Ja wysnułam pewne wnioski na podstawie tego, co napisała Marta i jesli ona napisała prawdę, to ja jestem pewna, że mam rację.

48

Odp: Trudny związek - nie wiem co mam robić

nieważne i łajdaczek- literówki

49

Odp: Trudny związek - nie wiem co mam robić

Przeczytałam ten wątek i w ogóle posty Marty trzy razy, dla pewności. O żadnych babach czy próbach zamieszkania razem nie było. Nie wiem skąd te informacje. Niemniej, skoro tak jest, to w czym problem? Najwidoczniej Cię nie kocha i nie chce się z Tobą ożenić. Odpuść,  rozstan się, szkoda czasu. Poboli i przestanie, chcesz przez dalsze lata żyć w niepewności, czy nie ma boków?  Nic Was nie trzyma, ani dzieci, ani majątek. Jedynie wspomnienia, a te  im mniej kłótni i przykrych słów, tym milsze pozostaną.

"Przyciągamy to, czym sami promieniujemy na świat. Trudni ludzie wciąż spotykają inne trudne przypadki, pogodni natomiast cieszą się stale dobrym towarzystwem, nawet jeżeli go nie szukają".
Lama Ole Nydahl

50

Odp: Trudny związek - nie wiem co mam robić

starlet007, tak rzeczywiście masz rację- moja wina. Pomyliłam się- facet polujący na inne pojawił się w wątku pt. Chaos.
Pomieszało mi się troszkę- sorry.
Ale i tak uważam, że jeśli ktoś ma miękkie serce, to musi też mieć twardą dupę.
Dobranoc.

51

Odp: Trudny związek - nie wiem co mam robić

Marto podziwiam Twoją siłę ja też jestem w dokładnie takiej samej sytuacji jak ty tyle ze ja jeszcze nie wykasowałam kontaktow, ale koleś też na mnie nakrzyczał z błachego powodu i do tego dodał że jestem tępa. Odewał się co prawda ale oczywiście stwierdził , ze to moja wina żałosne nie rozmawiam z nim nikt nie będzie na mnie krzyczał . Teraz on się czuje wielce pokrzywdzony bo przecież o co mi choci on napisał powinnam być wdzięczna... Mam dośc tych jego zmiennych nastrojów jak jestem zła pisze dzwoni jak juz jest wsystko między nami ok przestaje się odzywać pisać dzwoni ma mnie w dupie nie czaje tego. Postanowiłam nie pisać nie dzwonić usunęłam go z czatu na fb żeby nie widziec ze jest mam nadzieję że zrozumie , że nie ma prawa tak mnie traktować.. a może jestem naiwna i nie zrozumie jeżeli tak widacnie tak musiało być. Pozdrawiam was serdecznie

" muszę spojrzeć w oczy samej sobie, zakryć prawdą całą resztę wspomnień...."

52

Odp: Trudny związek - nie wiem co mam robić
niezgodna napisał/a:

Marto podziwiam Twoją siłę ja też jestem w dokładnie takiej samej sytuacji jak ty tyle ze ja jeszcze nie wykasowałam kontaktow, ale koleś też na mnie nakrzyczał z błachego powodu i do tego dodał że jestem tępa. Odewał się co prawda ale oczywiście stwierdził , ze to moja wina żałosne nie rozmawiam z nim nikt nie będzie na mnie krzyczał . Teraz on się czuje wielce pokrzywdzony bo przecież o co mi choci on napisał powinnam być wdzięczna... Mam dośc tych jego zmiennych nastrojów jak jestem zła pisze dzwoni jak juz jest wsystko między nami ok przestaje się odzywać pisać dzwoni ma mnie w dupie nie czaje tego. Postanowiłam nie pisać nie dzwonić usunęłam go z czatu na fb żeby nie widziec ze jest mam nadzieję że zrozumie , że nie ma prawa tak mnie traktować.. a może jestem naiwna i nie zrozumie jeżeli tak widacnie tak musiało być. Pozdrawiam was serdecznie

Niezgodna... nie mam siły. POnad 2,5 roku zmarnowałam na taką szarpaninę. Ok, jak pisał ktoś w tym wątku zdaję sobie sprawę, ze po części też jest to moja wina i święta nie byłam. Ale mam do siebie ogromne pretensje, że nie skończyłam tego wcześniej - jak okazało się, że nie pasujemy do siebie, jak widziałam, że przestał się starać, jak powoli zaczął traktować mnie bez grama szacunku.
Od roku nie usłyszałam "kocham cię" czy "zalezy mi na tobie". Walentynki spędziłam sama, na urodziny nic - nawet kwiatka, święta sama (tzn. z moją rodziną). Wakacje zapowiadały się również oddzielnie.
Więc jaka tu siła ? czuję się beznadziejnie, nie wiem ile czasu zajmie mi odbudowanie szacunku do siebie i uwierzenie, że zasługuję na normalny, fajny związek.

53

Odp: Trudny związek - nie wiem co mam robić
martab84 napisał/a:
niezgodna napisał/a:

Marto podziwiam Twoją siłę ja też jestem w dokładnie takiej samej sytuacji jak ty tyle ze ja jeszcze nie wykasowałam kontaktow, ale koleś też na mnie nakrzyczał z błachego powodu i do tego dodał że jestem tępa. Odewał się co prawda ale oczywiście stwierdził , ze to moja wina żałosne nie rozmawiam z nim nikt nie będzie na mnie krzyczał . Teraz on się czuje wielce pokrzywdzony bo przecież o co mi choci on napisał powinnam być wdzięczna... Mam dośc tych jego zmiennych nastrojów jak jestem zła pisze dzwoni jak juz jest wsystko między nami ok przestaje się odzywać pisać dzwoni ma mnie w dupie nie czaje tego. Postanowiłam nie pisać nie dzwonić usunęłam go z czatu na fb żeby nie widziec ze jest mam nadzieję że zrozumie , że nie ma prawa tak mnie traktować.. a może jestem naiwna i nie zrozumie jeżeli tak widacnie tak musiało być. Pozdrawiam was serdecznie

Niezgodna... nie mam siły. POnad 2,5 roku zmarnowałam na taką szarpaninę. Ok, jak pisał ktoś w tym wątku zdaję sobie sprawę, ze po części też jest to moja wina i święta nie byłam. Ale mam do siebie ogromne pretensje, że nie skończyłam tego wcześniej - jak okazało się, że nie pasujemy do siebie, jak widziałam, że przestał się starać, jak powoli zaczął traktować mnie bez grama szacunku.
Od roku nie usłyszałam "kocham cię" czy "zalezy mi na tobie". Walentynki spędziłam sama, na urodziny nic - nawet kwiatka, święta sama (tzn. z moją rodziną). Wakacje zapowiadały się również oddzielnie.
Więc jaka tu siła ? czuję się beznadziejnie, nie wiem ile czasu zajmie mi odbudowanie szacunku do siebie i uwierzenie, że zasługuję na normalny, fajny związek.

A taka siła , że z nim nie rozmawiasz, że miałaś siłe skasować wszytsko co z nim zwiazane ja nawet tego nie potrafie jedyne co umiem to wyłączyć dla niego czat na Fb i nie pisać.. Nie wiem czy u ciebie trwalo to 2,5 czy od 2.5 roku zaczęło się psuć. U mnie ejst strasznie zmarnowałam tyle czasu że aż się we mnie gotuje jak o tym pomyślę . Teraz jestem na etapie w sumie nie wiem jakim on oczywiście twierdzi że jego skandaliczne zachowanie wobec mnie ejst moja winą a on przeciez był zmuszony i jeszcze pisze ze uszanuje moja decyzję jak nie będe chciała rozmawiać.. szkoda tylko ze decyzję potrafi uszanować a nie mnie. Napisałam mu ze dopóki nie zroumzie co zrobił i nie zachowa się jak facet to w ogóle niech zapomni ze będę z nim rozmawiąc i jak widac jest mu to bardzo na rękę i szukał pretekstu żeby się ode mnie uwolnić.
Marto czy on nadal próbuje się z Tobą kontaktowac pisze, dzwoni?

" muszę spojrzeć w oczy samej sobie, zakryć prawdą całą resztę wspomnień...."

54

Odp: Trudny związek - nie wiem co mam robić

Tak, on w zasadzie moim zdaniem to bagatelizuje bo pewnie mu się zdaje, że mi "przejdzie", że fochy może znowu.
A ja naprawdę w końcu CHCĘ BYĆ SZCZĘŚLIWA !

55

Odp: Trudny związek - nie wiem co mam robić

Mam tak samo też tak myśli ze samo mi przejdzie i ze się odezwe zazwyczaj miał rację bo się odzywałam...

" muszę spojrzeć w oczy samej sobie, zakryć prawdą całą resztę wspomnień...."

Posty [ 1 do 55 z 67 ]

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Trudny związek - nie wiem co mam robić

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018