netkobietyWszystkie działy
Trudna miłość, zazdrość, nałogi

On, alkohol i ja.

7 odpowiedzi4 904 wyświetleniazałożony przez bobok, 14.11.2009

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 8 ]

1

Temat: On, alkohol i ja.

Mam 22 lat a on 24 jestesmy razem od 4 lat i wszystko było by dalej cudownie gdyby nie alkohol. Mysle że mój chłopak ma problem z alkohoem, praktycznie co piątek, sobota, niedziela jest w barze. Aktualnie jestem poza krajem. Gdy jestem w Polsce chodzi do baru w piątki i namawia mnie takze na sobote i niedziele. Często alkohol był wazniejszy ode mnie..az do czasu gdy miesiac temu nie upił sie do nieprzytomności i jakimś cudem znalazł sie w mieście oddalonym o 60km, nie wie jak tam dojechał, co robił, gdzie spał..zadzwonił do mnie rozpłakany i prosił bym mu wybaczyła i pomogła bo ma problem z alkoholem... Poradziłam mu żeby poszedł do poradni uzależnień bo to jest już poważny problem gdy nie panuje nad sobą.. Przez pierwszy tydzień było ok, był na spotkaniu z psychologiem i napisał mi że uświadomił sobie co się z nim dzieje i co stracił przez alkohol.. ja rozumiem że gdy jest się uzależnionym od alkoholu nie udaje się rzucić tego nałogu od tak, i tak też mu powiedzałam..że nie oczekuje że bedzie od dziś trzeźwy...wole żeby mi powiedział że pije bo nie potrafi się opanować niż gdyby miał mnie okłamywać. Wydawało mi się że gdy się kocha drugą osobę to nie powinno się odwracać do niej plecami...ale po 2tygodniach od tego zdarzenia on znowu wychodzi do baru piątek, sobota bo w niedziele się uczy. Kłóci się ze mną codziennie, piszemy na skype i po pierwszym zdaniu "kochanie co u Ciebie" robimy jazde i krzyczymy na siebie i strzelamy fochy. Zastanowiła mnie jeszcze jedna sprawa..mianowicie przed całą akcja związaną z upiciem się do nieprzytomności, powiedziałmi że chce się ze mną zaręczyć w święta B.N i wykupiliśmy wycieczkę na tą okazje..po całym tym zdarzeniu, gdy ja myślałam że to że mu pomagam zbliży nas do siebie on stwierdził jasno i wyraźnie że żadnych zaręczy nie będzie... hmm, ostatnio gdy się kłócimy pisze że go denerwuje, czepiam się go na każdym kroku chociaż ja staram się naprawde być spokojna i nie pytać czy pije, ile pije i czy się upija...gdy mu mówie że mam go serdecznie dosyć  i chce odejść on pisze do mnie że berdzo mnie kocha, że nie radzi sobie beze mnie, że wie że żle robi, że to wszystko go przytłacza dlatego tak się zachowuje... hmm nie ma mnie 2 miesiace dopiero a wczesniej on wyjeżdżał za granice i 3 lata byliśmy na rozjazdach.. co ja mam o tym wszystkim myśleć? naprawde mam serdecznie dosyć całej sytuacji..

2

Odp: On, alkohol i ja.

Przyznał się, ze jest alkoholikiem, że ma z tym problem ale nie wróżę Ci z nim szczęśliwego życia. Znam dziewczynę, której mąż tak samo obiecywał, że już nigdy więcej nie będzie pił a kończyło się na tym, że ją bił. Skoro teraz już tak jest to pomyśl sobie co będzie w przyszłości. Ty nie jesteś z tej z bajki Księżniczko

3

Odp: On, alkohol i ja.

Trudna sprawa.
Kiedy alkohol pojawia się w związku to i automatycznie za tym idą problemy w związku. Znam wiele takich przypadków, pierwszym z nich kobieta, kiedy jej mąż pij, nie reagowała na to, raczej można powiedzieć, ze akceptowała to, popijanemu robił jej awantury ale nigdy nie podniósł na nią ręki, kochała-wybaczała. Zmarła, serce jej nie wytrzymało
Druga kobieta kiedy jej mąż pił, na początku walczyła z tym, ale ta walka była jak dla niej nie do pokonania, bo dla jej męża alkohol był najważniejszy, zaczęła razem z nim popijać, bo jak sama twierdzi, że piję, żeby on mniej wypił, tak wiem, absurd!
Trzeci związek polegał na tym, że kobieta przez cały swój związek walczyła o partnera, był przy tym awantury, rękoczyny... ale nie poddała się, wygrała. Tak samo jak twój partner przyznał się, ze ma z tym problem, poszedł na leczenie parę miesięcy było wszystko ok i znów wrócili do punktu wyjścia, zaczął pić, kiedy ocknął się z tego amoku znów poszedł na leczenie. Życie tej kobiety polega na ciągłej walce, na ciągłej niepewności i obawy przed następnym dniem, bo taki człowiek całe życie będzie walczył
A więc powinnaś się zastanowić czy jesteś na tyle silną kobietą, ze będziesz w stanie unieść ten ciężar, nie twierdzę, że masz zrezygnować z miłości, bo jeżeli czujesz, ze on jest tym jednym jedynym, walcz o miłość, o niego, tylko żeby ta walka nie była walką z wiatrakami
Życzę ci powodzenia smile

4

Odp: On, alkohol i ja.

trudna sytuacja, u mnie jest trochę podobnie, mój mąż ma problemy z alkoholem,wychodzi często do barów czasem wraca tak pijany,że na drugi dzień nic nie pamięta jest taka różnica,że on myśli że wcale nie ma z tym problemu,że to jest normalne,że facet po robocie chodzi na piwo,ja się już do tego niestety przyzwyczaiłam choć jest mi z tym totalnie źle, a tynie dopuśc do przyzwyczajenia sie do takiej sytuacji bo będziesz całe życie cierpieć.Powiedz mu,że odejdziesz od niego jesli nie zacznie się leczyć,oczywiście spokonie z nim porozmawiaj powiedz,że cie to boli i nie wyobrazasz sobie takiego życia, możesz zainteresować go czymś innym co ajmnie mu czas itd...ale jeśli nie będzie chciał się leczyć to odejdz od niego i nie marnuj sobie życia tak jak ja sobie zmarnowałam,czym dłużej będziesz to ciągła tym będzie ci trudniej, a nóż jak odejdziesz to on może zrozumi,że ty jesteś dla niego ważniejsza niż alkohol, zastosuj mu terapie wstrząsową albo wóż albo przewóż,trzymam kciuki

5

Odp: On, alkohol i ja.

ALKOHOL-hm,,,,,,,,Moj maz do baru nie chodzi na piwo ale za to na kazdej imprezie u znajomych albo u nas to zawsze wypije za duzo raz odmowil 3kieliszki a takto zawze pil do konca az wodka sie skonczyla a jak byla nowa to nowa rozpoczynali .W czasie rozmowy jak ja cos mowilam to moj maz powiedzial glupia jestes ,,,,,ja cos odpowiedzialam a pozniej sie awantura to byle co i ja sie klocilam z nim to powiedzial ze jak mi nie pasuje to moge rozwod wziasc ze on bedzie utrzymaywal dziecko odwiedzal a ze mi nie da ani grosza ze wywiezie mnie do rodzicow jak jestem taka madra .Na drugi dzien nic nie pamieta przeprasza i mowi ze juz sie tak nie upije albo jak chce to nie bedzie pil wodki .Gadka gadka i tak to robi dalej .CHCE odejsc od niego ale nie mam do kont do moich rodzicow nie mam nawet co liczyc nigdy na nich nie moglam liczyc ,bo cale zycie moi rodzice pomagali starszym rodzenstwie finansowo i nie tylko np.opiekowali sie dzieckiem mojej sisosty a moim nawet 1h.Jak bedziemy jechac teraz do polski to kawalerke bedzeimy kupowac meble , jak on to mowi na zjazdy ,,,,,,Jak tak dalej bedzie to odejde od niego bede mieszkac sobie w kawelerce .Moze zrozumie co stracil

6

Odp: On, alkohol i ja.

U mnie też jest problem z alkoholem..... mamy synka, wspaniałęgo, kochamy się ale przez ten alkohol to może się skończyć. Po pracy do osiedlowego sklepu na piwko albo 4, wieczorem, jak idziemy gdzies razem jakikolwiek alkohol, ale musi być, wyjdzie na zakupy to wróci na bani, a jeżeli ja bym chciała iść (wolała iść zamiast jego, żeby znowu nie pił) to  w domu z dzieckiem siedzi tylko żeby mu sie nic nie stało, nie wysmarka mu noska, nie posprząta.... wszystko na mojej głowie. Poza tym wstrętnym alkoholem jest ok, pracuje, przynosi kase do domu, dzwoni, rozmawia, przytula. Cały czas mówi, że jest w stanie od tak, od zaraz skończyć z alkoholem, ale nawet nie spróbował. Kocham go, chce z nim być, ale nie chce byc z alkoholikiem bo wiem co to moze oznaczac. I proszę i mówię, że wyjadę, że będzie sam... nic nie trafia. albo tłumaczy że mu ktoś postawił flaszke, albo że ja go zdenerwowałam idlatego sie napił..... żenada. Nie mam siły, dopiero jak rozbecze się z nerwów o to wszystko, to widzi to że mnie to boli, i coś go tam rusza, przeprasza, nie chce żebym przez niego płakała. Masakra jakaś.   
Alkohol to wróg związku, każdego. Jak chodziliśmy ze sobą, widziałam to, ale myslałam, że to się zmieni ale nie zmieniło się. Do tego jeszcze ma zarąbista nadwagę, upije się, póxniej nie mysli nawet , że może mieć zawał, a Ty siedź w nocy i słuchaj czy oddycha (bo bezdech też się wkrada) , siedź i pilnuj jak małego dziecka ....   jestem młodsza a bardziej mysle o życiu niż on.  Mysle jako matka, jako żona, o rodzinie, o przyszłości, a on tez mysli tylko, że nie tak jak ja. jest wesoły po alkoholu, fajnie sie z tym czuje i dlatego pije. Pytałam, czy ma jakiś problem, że pije, popija, czy go coś męczy mówi, że nie.  To po jakiego ..... pije tyle?   ja nie chce być z alkoholikiem, nie mam siły mu juz tłumaczyć.    ale kocham go, tak bardzo go kocham.........

7

Odp: On, alkohol i ja.

Witam i ja miałam w swoim zyciu do czynienia z alkoholikami .
1 Mój ojciec- pije całezycie nieobecny w domu a gdy przychodził na fazie awantura do rana.
2 Moj pierwszy facet, moja miłość błagałam żeby nie pił, kazałam wybierac i wiecie co odpowiadał
dla zadnej kobiety sie nie ugne . Rzuciłam go , zatruwał mi życie 4 lata nadal pił poznał wreszcie
kogos ozenił się. Nadal pije . Odkochałam sie gdy przy wszystkich znajomych powiedział ze mu zniszczyłam życie
bo przeze mnie pije. Mam własna godność której nikt nie zdepcze i odkochałam sie. Cierpiałam strasznie owszem ale
patrząc teraz dziękuje bogu ze go rzuciłam. mam cudownego męża i los dał mi nagrode  za która wdzięczna jestem.
Alkoholik zeby przestał pic musi upasć na dno, musi zostac bez niczego żeby zobaczył co traci.
Zawsze mimo iż będzie zaklinał sie że leczy się znajdzie sie kumpel co mu przetłumaczy ; Co baby sie bedziesz słuchał?

Posty [ 8 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026