Ci, którzy znają się na oszczędzaniu twierdzą najczęściej, że zakupy powinniśmy robić, jak najrzadziej, bowiem ograniczając ich liczbę, ograniczamy liczbę pokus czyhających przy tej okazji. I wtedy też jesteśmy skłonni robić zakupy w opakowaniach zbiorczych, które podobno bardziej się opłacają.
Następnym warunkiem oszczędnych zakupów jest kupowanie z rabatem. A już w ogóle niewskazane zabieranie do supermarketu dzieci, które, jak wiadomo, często generują wydatki, których można by było uniknąć.
Moim sposobem na oszczędne zakupy przedświąteczne jest planowanie posiłków i przemyślana lista produktów do nabycia. Nie przestrzegam natomiast reguły kupowania kilka razy w miesiącu, ponieważ cenię sobie świeże produkty. I zdarza mi się czasem kupić coś nieplanowanego.
A wy szalejecie z przedświątecznymi zakupami czy raczej mocno ściskacie kieszeń, żeby zaoszczędzić na zmywarkę czy jakiś wyjazd? A może macie swoje sposoby oszczędzania, którymi zechcecie się z nami podzielić? Zapraszam do wypowiedzi na ten temat.
Podobne tematy
Robię podobnie do Ciebie. Planuję sobie, co konkretnie ugotuję i potem robię listę potrzebnych składników. Rabatów na zwykłe jedzenie nie szukam, ale potrafię kupić hurtowo jedzenie droższe, bardziej zachciankowe, gdy jest przecenione. Np. ostatnio kupiłam kilka paczek mrożonych wiśni, bo w normalnej cenie szkoda mi na nie pieniędzy. Wiem w którym sklepie one są regularnie przeceniane i specjalnie po nie chodzę. Produkty suche jak np. płatki, bakalie, ciecierzycę, soczewicę kupuję przez internet. Składam zamówienie razem ze znajomymi, za większą kwotę, dzięki czemu przesyłka jest darmowa. A ceny w sklepach internetowych są znacznie niższe. Hoduję sobie kiełki i zioła, żeby nie przepłacać za nie w sklepie. Mleka roślinne też kupuję hurtowo przez internet, bo taniej, a mają długi termin przydatności, więc mogą stać w piwniczce. Alkohole też kupuję w promocji. Generalnie w promocjach staram się kupować towary droższe niż 10 zł za sztukę.
Cslady wpadliście ze znajomymi na dobry pomysł, jeśli kupujecie to samo w internecie.
Właśnie zainteresowałam się mleczkiem kokosowym. Jadłam kiedyś przepyszną zupę kokosową, którą się zachwyciłam. Pewnie, mleczko nie zupa,do nabycia tylko w internecie. Nie natknęłam się jeszcze na nie w markecie. Z owocami z promocji raczej uważam, są nie dla każdego. Kiedyś połakomiłam się na niezwykle tanie winogrona. Pamiętał je mój żołądek przez dobre kilka miesięcy:)
Cslady wpadliście ze znajomymi na dobry pomysł, jeśli kupujecie to samo w internecie.
Właśnie zainteresowałam się mleczkiem kokosowym. Jadłam kiedyś przepyszną zupę kokosową, którą się zachwyciłam. Pewnie, mleczko nie zupa,do nabycia tylko w internecie. Nie natknęłam się jeszcze na nie w markecie. Z owocami z promocji raczej uważam, są nie dla każdego. Kiedyś połakomiłam się na niezwykle tanie winogrona. Pamiętał je mój żołądek przez dobre kilka miesięcy:)
Ale ja mówię o mrożonych owocach. Data ważności im się nie zbliżała, one ogólnie są co jakiś czas przeceniane w jednym sklepie. Właściwie częściej są tam w promocji niż nie są. Takich świeżych owoców nie kupuję w promocji, bo zawsze jest coś z nimi nie tak. Mleczko kokosowe jest w każdym dużym supermarkecie typu Piotr i Paweł, Carrefour, Real, Delima itp. Moja mama widziała je nawet w osiedlowych sklepach. Ale ogólnie w internecie jest tańsze i w ten sposób je kupuję.
Summerka napisał/a:Cslady wpadliście ze znajomymi na dobry pomysł, jeśli kupujecie to samo w internecie.
Właśnie zainteresowałam się mleczkiem kokosowym. Jadłam kiedyś przepyszną zupę kokosową, którą się zachwyciłam. Pewnie, mleczko nie zupa,do nabycia tylko w internecie. Nie natknęłam się jeszcze na nie w markecie. Z owocami z promocji raczej uważam, są nie dla każdego. Kiedyś połakomiłam się na niezwykle tanie winogrona. Pamiętał je mój żołądek przez dobre kilka miesięcy:)Ale ja mówię o mrożonych owocach. Data ważności im się nie zbliżała, one ogólnie są co jakiś czas przeceniane w jednym sklepie. Właściwie częściej są tam w promocji niż nie są. Takich świeżych owoców nie kupuję w promocji, bo zawsze jest coś z nimi nie tak. Mleczko kokosowe jest w każdym dużym supermarkecie typu Piotr i Paweł, Carrefour, Real, Delima itp. Moja mama widziała je nawet w osiedlowych sklepach. Ale ogólnie w internecie jest tańsze i w ten sposób je kupuję.
Aaaa!, Mrożone to, co innego. Ja tak kupuję mrożone maliny. Dziękuję za info o mleczku kokosowym. Poszukam w Carrefour. A ile czasu czekasz w internecie na zakupy od momentu złożenia zamówienia?
Aaaa!, Mrożone to, co innego. Ja tak kupuję mrożone maliny. Dziękuję za info o mleczku kokosowym. Poszukam w Carrefour. A ile czasu czekasz w internecie na zakupy od momentu złożenia zamówienia?
To zależy. Jeśli kupię rano i od razu zapłacę, to często na drugi dzień już mam. Najdłużej 2-3 dni czekałam.
Dziękuję za info o mleczku kokosowym. Poszukam w Carrefour.
Mleczko kokosowe od czasu do czasu można też nabyć w Biedronce - przy okazji akcji tematycznych. Nie jest drogie, bo choć nie pamiętam ile dokładnie kosztuje, to chyba 3,99 zł za puszkę. Ostatnio kupiłam trzy i czekają na właściwy moment
.
Ja sama, podobnie zresztą do Was, z wyprzedzeniem planuję świąteczne menu i robię listę zakupów. W ten sposób nie tylko nie kupuję produktów, których nie potrzebuję, ale też w ferworze kuchennej krzątaniny nigdy nie zaskakują mnie żadne braki. Co prawda podstawowe (a nawet i mniej postawowe
) składniki zawsze staram się mieć pod ręką, ale przed świętami część produktów potrzebna jest w większej ilości lub są to produkty bardziej wyszukane, a te przeciez nie zawsze mam w domu.
Zauważyłam, że ze świątecznymi zakupami nie warto się spieszyć, bo im do nich bliżej, tym sklepy bardziej walczą o klienta przyciągając go korzystnymi obniżkami cen. W ten sposób można kupić więcej za tę samą kwotę lub część pieniędzy zatrzymać w portfelu.
Nauczyłam się także, aby nie przygotowywać wszystkiego za dużo. Jeśli na przykład wiem, że jeden dzień świąt spędzimy poza domem, to nie piekę trzech ciast i tortu tylko po to, żeby było różnorodnie.
Olinka jeszcze mi przypomniała, że w Lidlu też często mają mleczko kokosowe.
Na początku miałam właśnie problem z gotowaniem w odpowiedniej ilości i często zostawało mi jedzenie. Na razie jesteśmy tylko we dwoje, więc nie ma sensu robić ogromnych ilości jedzenia, bo rodzina odwiedza nas tylko w jeden dzień. Dlatego wolę robić więcej rzeczy (żeby była różnorodność), ale w małych ilościach. Blachy do ciast też kupiłam sobie malutkie (niewiele większe od dużego talerza obiadowego) i dzięki temu mogę upiec ze 3-4 różne ciasta, a nie będzie ich za dużo.