Jestem od dłuższego czasu sama, bardzo dobrze mi prowadząc singielski tryb życia. Mam duzo zainteresowań, znajomych, jestem niezależna finansowo i mieszkam sama. W styczniu poznałam 26 letniego faceta. Zabiegał o mnie, starał się, lecz ja nie byłam zbytnio nim zainteresowana. Lubiłam go bardzo, aczkolwiek nie wiedzialam czy ja mam ochotę aby bawić się w jakies spotykanie, randkowanie, mialam wtedy dużo spraw na głowie. Czas leciał, a ja już wiedzialam że moge dać mu szansę i wykazac więcej inicjatywy. Mimo tego, że wiedział że nie chce teraz seksu, troszkę go z tym przytrzymalam, przychodził do mnie, zostawał na noc, starał się, dbał o mnie, myślał o mnie poważnie, chciał przedstawic mnie rodzinie, znajomym. Gdy ktos do niego dzwonił, zawsze mówil że jest u mnie, wymawiał moje imię, tak jakby jego znjaomi już o mnie słyszeli. Widywaliśmy się dosyć często, bardzo dobrze się dogadywaliśmy, lecz... facet zaczął odstawić, mówiąc kolokwialnie dziwne szopki. Umowilismy sie na jakis dzien ze do mnie przyjedzie, on do mnie nie przyjechał, nie podając sensownej wymówki. Ja bylam bardzo zła, rzuciłam słuchawką. Dzwonił kilkakrotnie lecz nie odbieralam. Potem sie obraził i przez kilka dni nie dawal znaku zycia. Jego siostra do mnie dzwoniła, obydwie martwilyśmy się o niego. Nie dawał żadnego znkau zycia, ciagle wyłaczony telefon, jego kumple tez nie wiedzieli co znim sie dzieje. Po czterech dniach nie oddzywania sie do mnie ani do siostry w końcu zadzwonił do mnie i zapytał: Co u mnie słychać. Byłam zdruzgotana jego zachowaniem. Nie pytalam co robił przez ten czas, ani nie mówiłam że sie gniewam, bo nie jestemy oficjalnie parą. Myslalam że sam poruszy ten temat. Ale nic nie wspominał o tych kilku dniach, jedynie ja zaczynalam o tym mowić w formie żartów, że znów zaginiesz na kilka dni itp... Jest to typ babiarza, zdradzał swoje wszystkie dziewczyny, nawet narzeczoną. Nie krepuje się komentowac przy mnie innych kobiet, zawsze coś wspomni o jakiejś. Trudno byłoby mi mu zaufać na dłuższą metę. Nie lubie jakiś gierek z facetami, celowe granie niedostępnej itp, zawsze robie to na co mam ochote i jestem szczera a takie gierki wydaja mi się dziecinne. Nie wiem na czym stoję, nie wiem czy mnie traktuje jako "jedna z wielu.." Nie chodzi mi o to aby teraz zaczynać nowy związek do konca zycia, tylko chcialabym wiedzieć czy chociaz jestem kandydatką na tą jedyną, czy tylko spotyka sie ze mną dla seksu, z nudów... Nie sądzę aby poważna rozmowa była tu rozwiazniem, bo jeżeli mną sie bawi to na pewno będzie kłamać,a poza tym nie umialabym chyba przeprowadzić takiej rozmowy, czułabym się ze wyszlam na naiwna idiotkę gdyby nie byl zainteresowany czyms poważnym...
Podobne tematy
Skoro nie chcesz być "jedna z wielu" ..to nie bądź? W czym problem?
Facet jaki jest to widać i się z tym specjalnie nie kryje. Nie licz na to, że przy Tobie się zmieni.
Gdyby tak miało być to już by się stało i miałabyś przed sobą jego najlepsza wersję, a on się w ogóle nie wysila, za to Ty główkujesz jak koń pod górę.
To jedyny facet na świecie czy jedyny zainteresowany Tobą?
Brzmi tak, jakby ci nie zależało, ale tak naprawdę zależało
Jakbyś sama nie wiedziała czego chcesz. Nie chcesz niczego? Ok, spotykaj się i słuchaj o jego podbojach i nie rób nic. Jak zaginie na 5 dni, tydzień, dwa: nie pytaj się co się z nim działo, no bo "nie jesteście razem". Jeśli ci zależy: to sobie o tym powiedzcie i zaznaczcie jakieś granice. Po co być w takiej próżni, gdzie nie wiadomo o co chodzi?
Manipulant.
Po mojemu facet naczytal sie o tym, jak wzbudzac emocje/niepewnosc w kobiecie.
Wrzucilabym na luz- obserwowala.
jak juz interesuje sie, komentuje inne kobiety przy Tobie to wybacz ale nie traktuje Cie w zadnym wypadku powaznie, a jesli tego nie robi rozwiazanie jest tylko jedno - dac sobie z nim spokoj. tacy faceci sie nie zmieniaja.
Chyba jednak trochę się wkręciłaś...w dziwny układzik ze "zdradzaczem".