Witam wszystkich Forumowiczów płci obojga
i od razu przechodzę do sedna.
Chodzi o zachowanie jednej z moich koleżanek, z którą jesteśmy niemal rówieśnikami (ona 31 lat). Poznaliśmy się już kilka lat temu, gdy rozpoczynaliśmy kolejną podyplomówkę. Początkowo wymienialiśmy zdawkowe "cześć, co słychać" i takie tam, nigdy nie łączyła nas bliższa zażyłość. Do czasu... Końcówka poprzedniej sesji zbliżyła nas do siebie. Razem zdawaliśmy ostatnie egzaminy, a potem oblewaliśmy sukcesy w uczelnianym barze. Z czasem przeszliśmy na tematy osobiste. Wyznałem, że prawie 1,5 roku temu zakończyłem swój ostatni związek i dopiero teraz mogę uczciwie i ostrożnie zacząć budować coś nowego. Koleżanka przyznała się wówczas, że ma kogoś, ale się kłócą, wyprowadzają na chwilę od siebie po czym wracają... Generalnie miała swojemu partnerowi mnóstwo do zarzucenia i sugerowała, że męczy się w tym związku. Moja reakcja była taka, że póki widzi szansę na jego ratowanie, to niech walczy. Na jej aluzje, czy byłbym ewentualnie zainteresowany jej osobą, napomknąłem, że lubię czyste sytuacje i skoro sam nie wlokę za sobą swoich byłych, to tego samego oczekuję od drugiej strony. Niby zrozumiała i kontakt się rozluźnił. Po Świętach zaczęła jednak odwiedzać mnie w miejscu pracy, zapraszać na kawę i ciastko, dopominać się o rewizytę. Naiwnie myślałem, że może znów jest wolna więc przyjąłem zaproszenie. Jednak tydzień temu wylała mi kubeł zimnej wody na głowę wspominając, że planuje ze swoim - wciąż aktualnym - partnerem wyjazd wakacyjny do Włoch. Chyba nie tak postępują osoby, które rzekomo są w związku, który im nie odpowiada?
Bardzo proszę o obiektywne spostrzeżenia, niestety już się zauroczyłem i powoli sam zaczynam ja przed sobą usprawiedliwiać.
Podobne tematy
no cóż.. trzyma cię w obwodzie
bo róznie w jej życiu może być
moich zdaniem powinienes "utrzymać swoją strategię"
jestes zainteresowany relacjami tylko z kims, kto jest wolny
no cóż.. trzyma cię w obwodzie
bo róznie w jej życiu może być
moich zdaniem powinienes "utrzymać swoją strategię"
jestes zainteresowany relacjami tylko z kims, kto jest wolny
Tylko po co, skoro plany wakacyjne sugerują, że im się super układa?
Dziewczyna robi sobie zaplecze-gdyby jej nie wyszło z obecnym to już ma ciebie -tak sobie to wymyśliła. Nie myśląc o twoich uczuciach. Pewnie myśli że zawsze ją zechcesz, jak nie będzie jej wychodzić z nim. to MYK mam zastępstwo- a potem pogodzi się i MYK z powrotem. Myśli może że jesteś taki pocieszyciel,dobry słuchacz Nic tyko Święta Teresa z Kalkuty. Wyczuj ją i określ się jasno.
Dziewczyna robi sobie zaplecze-gdyby jej nie wyszło z obecnym to już ma ciebie -tak sobie to wymyśliła. Nie myśląc o twoich uczuciach. Pewnie myśli że zawsze ją zechcesz, jak nie będzie jej wychodzić z nim. to MYK mam zastępstwo- a potem pogodzi się i MYK z powrotem. Myśli może że jesteś taki pocieszyciel,dobry słuchacz Nic tyko Święta Teresa z Kalkuty. Wyczuj ją i określ się jasno.
Napisałem powyżej, że wyjaśniłem jej jasno i przejrzyście, że na drugiego, trzeciego, n-tego się nie nadaję. Widocznie nie pojęła skoro wciąż pogrywa ze mną. Jak dać jej do zrozumienia, że frajerem nie jestem i jednocześnie zachować klasę?
Możesz jej powiedzieć Nie interesują mnie trójkąty, albo po prostu powiedz jej że masz na oku jakąś fajną inną i poproś o radę np ( wiesz -nie wiem jakie kwiaty kupić, bo ona uwielbia kwiaty) I zobacz jej minę i zwróć uwagę na głos - No rozumiesz o co kaman?
powiedz jej
zoska, nie jest frajerem. nie będe twoim kołem zapasowym i wyjściem awaryjnym
jesli jestes zainteresowana relacjami ze mna, to skontaktuj się ze mna, jak będziesz miałą czystą kartę. tak jak ja
i tyle
\spokojnie, rzeczowo, bez emocji
OOOOO WŁAŚNIE PROSTO I RZECZOWO. END_ALUZJA i już cię lubię a ja tu się produkuję, jak .....
zasugerowałam się tym, że autor wątku jak pozostawił po swojej stronie 'szacunek i godność"
a to oznacza jasne postawienie sprawy i rzetelne wycofanie z relacji, w których koleżanka wodzi go za nos i testuje.. jak bardzi się nagnie i przekręci.. jak będzie robic do niego słodkie oczka
dziewczyna się bawi, po prostu
nie ma ci nic do zaoferowania, a cię zwodzi
ma w nosie twoje uczucia i zaangażowanie - bo nie jestes dla niej wazny
wpłatywanie się w ten układ oznacza, że własnie na potencjalną towarzyszke życia wybierasz dziewczynę, która oszukuje swojego zyciowego partnera i szuka romansów i ukłądów na boku
jesli jesteś taki, jaki jesteś i jak piszesz..
to zauroczenie taką dziewczyną (już nie dzieckiem a prawie 30-letnią, dojrzałą kobietą) szybko zamieni się w nieesmak..
naprawdę chciałbyś związac się z kimś takim? i jaką masz gwarancję, że za chwilę innemu kolesiowi nie bedzie ciasteczek do pracy wozić??
odpusć stary - takich mątewek pół tego światu
a jak patrzysz w lustro - to widzsz swoją własną twarz
i trzeba w nia patrzec z dumą
zasugerowałam się tym, że autor wątku jak pozostawił po swojej stronie 'szacunek i godność"
a to oznacza jasne postawienie sprawy i rzetelne wycofanie z relacji, w których koleżanka wodzi go za nos i testuje.. jak bardzi się nagnie i przekręci.. jak będzie robic do niego słodkie oczkadziewczyna się bawi, po prostu
nie ma ci nic do zaoferowania, a cię zwodzi
ma w nosie twoje uczucia i zaangażowanie - bo nie jestes dla niej wazny
wpłatywanie się w ten układ oznacza, że własnie na potencjalną towarzyszke życia wybierasz dziewczynę, która oszukuje swojego zyciowego partnera i szuka romansów i ukłądów na boku
jesli jesteś taki, jaki jesteś i jak piszesz..
to zauroczenie taką dziewczyną (już nie dzieckiem a prawie 30-letnią, dojrzałą kobietą) szybko zamieni się w nieesmak..naprawdę chciałbyś związac się z kimś takim? i jaką masz gwarancję, że za chwilę innemu kolesiowi nie bedzie ciasteczek do pracy wozić??
odpusć stary - takich mątewek pół tego światu
a jak patrzysz w lustro - to widzsz swoją własną twarz
i trzeba w nia patrzec z dumą
Oczywiście, że nie chcę się wiązać z kimś, kto bawi się uczuciami innych widząc tylko własny czubek nosa. Może przez takie podejście coś tam w życiu mnie ominie, ale to mała strata. Zauroczenie z czasem minie, tego jestem pewien.
Pytałem o grzeczną formę załatwienia mojej sprawy ponieważ mam świadomość, że z powodu tożsamego wykształcenia mogą nas w przyszłości połączyć zawodowe drogi, nie chcę więc zadym i dąsów. Przyznam się, że w poniedziałek poczyniłem już pewne kroki celem całkowitego rozluźnienia znajomości i odmówiłem kolejnego spotkania w bliżej nieokreślonym celu. Na koniec pomasowała mnie po ramieniu i znowu zobaczyłem ten sam wyraz twarzy, jak wtedy, gdy wyznała, że ma kogoś, a ja nie chciałem się umówić. Myślę, że za jakiś czas ponowi próbę więc dziękuję za porady, jak to definitywnie zakończyć. Przyznam się, że pomysł ewtuli (przepraszam jeśli przekręcam nick) zostawię sobie na koniec, gdy wszelkie inne sposoby zawiodą. ![]()
Moja poprzedniczka napisała to co ja miałam w głowie ----ale tak jak ona- nikt lepiej nie doradzi tobie.Podoba mi się jej przekazywanie zresztą mądre i życiowe przekazywanie wiedzy na ten temat. A z lustrem ----trafiła już chyba najtrafniej.
koleżanka po prostu Cie lubi, lubi z Tobą rozmawiać. co nie znaczy ze chce czegoś więcej. a ze jest w twoim typie najwidoczniej to twoje mysli sie gubia.
tak mi sie wydaje.
Mohr robisz za rękaw do wypłakiwania. Z nim się pożre Tobie wyżali, a potem pojedzie z nim do Włoch - Tobie wyżali - pójdzie z nim do łóżka - Tobie wyżali i wstawi śpiewkę, że woli pustkę niż jego obce dłonie. A na koniec będzie z nim żyła długo i nie wiadomo czy szczęśliwie, a Ty się chłopie wciągniesz.
Wszyscy mówimy to samo----Nie daj wodzić się za nos,bo jak to ADAM 12 napisał nie jesteś rękawem na otarcie łez ani ciocią dobrocią. Jesteś Facet i bądź facet tobie potrzeba normalnej kobietki, która Tobie w oczki popatrzy i powie Jesteś mój i tyko mój.///// sorki ale za dużo się wczułam w rolę I za dużo harlekinów naczytam. TO GŁOWA DO GÓRY -POWODZENIA.
15 2014-01-30 21:57:19 Ostatnio edytowany przez Mohr (2014-01-30 22:07:27)
koleżanka po prostu Cie lubi, lubi z Tobą rozmawiać. co nie znaczy ze chce czegoś więcej. a ze jest w twoim typie najwidoczniej to twoje mysli sie gubia.
tak mi sie wydaje.
Też lubię masę różnych osób płci obojga, ale jakoś żadnej z nich nie sugeruję, że jestem tym, kogo szuka jako partnera ![]()
Na marginesie, kompletnie nie jest w moim typie, ale skoro zaiskrzyło, to takie szczegóły jak kolor oczu, włosów itp. nie miały żadnego znaczenia.
16 2014-01-30 22:02:51 Ostatnio edytowany przez Mohr (2014-01-30 22:24:04)
Mohr robisz za rękaw do wypłakiwania. Z nim się pożre Tobie wyżali, a potem pojedzie z nim do Włoch - Tobie wyżali - pójdzie z nim do łóżka - Tobie wyżali i wstawi śpiewkę, że woli pustkę niż jego obce dłonie. A na koniec będzie z nim żyła długo i nie wiadomo czy szczęśliwie, a Ty się chłopie wciągniesz.
Zgadza się. Tak sobie wymyśliłem, że ona po prostu szuka dodatkowych podniet poza związkiem, z którego sama nie zrezygnuje. Pewnie między nich wdarło się trochę rutyny i zapachniało naftaliną, ale to jeszcze nie powód, by sobie nadrabiać to kosztem osoby trzeciej. Dziś będę pocieszycielem, a jutro i tak na skrzydłach poleci do swojego misia. Wole trzymać się od tego z daleka, a panna niech poluje sobie na naiwniaka gdzie indziej.
Wszyscy mówimy to samo----Nie daj wodzić się za nos,bo jak to ADAM 12 napisał nie jesteś rękawem na otarcie łez ani ciocią dobrocią. Jesteś Facet i bądź facet tobie potrzeba normalnej kobietki, która Tobie w oczki popatrzy i powie Jesteś mój i tyko mój.///// sorki ale za dużo się wczułam w rolę I za dużo harlekinów naczytam. TO GŁOWA DO GÓRY -POWODZENIA.
Wolę taką co przedawkuje harequiny niż np. "Potęgę manipulacji" ![]()
O I TO MI SIĘ PODOBA - ŻYCZĘ UDANEGO ZWIĄZKU- TAKIEGO Z SERCA. OCZYWIŚCIE Z ODPOWIEDNIĄ KOBIETKĄ.
Wolę taką co przedawkuje harequiny niż np. "Potęgę manipulacji"
Coś mi tu pachnie nadinterpretacją.
Koleżanka nad którą medytujemy, daje jasno sformułowane zaproszenie do romansu.
To taka nowoczesna forma integracji międzypłciowej, która powinna być jak najszybciej uwzględniona w harequinach, bo jak jak widać wciąż budzi sensacje mimo, że już dobrze zadomowiła się chyba we wszystkich grupach społecznych.
Tzw. miłość, to podstęp przyrody, dla skojarzenia pary i po krótkim czasie wściekłej namiętności, emocje opadają i odzyskuje się świadomość.
Jeżeli pojawi się wzajemny zachwyt cechami osobowymi, to jest nadzieja na zbudowanie więzi duchowych a jak była to tylko fascynacja materii, to sprawa się komplikuje, bo ile można gapić się na ładny obrazek?
Ja bym skorzystał z oferty, bo doświadczeń nigdy za wiele a przy okazji może być fajnie.
No i wyrzuty sumienia, że nie zrobiło się czegoś, co: " nic dwa razy się nie zdarza"..........podparłem się myślą W. Szymborskiej.....dla wiarygodności mojej mądrości.
rozwinę nadinterpretowaną mysl szymborskiej
nic dwa razy się nie zdarza
I NIE ZDARZY
z tej przyczyny zrodzilismy sie bez wprawy
i umrzemy bez rutyny
o to chodziło
'a nie o to by się pie... jak tylko jest okazja;))
rozwinę nadinterpretowaną mysl szymborskiej
nic dwa razy się nie zdarza
I NIE ZDARZY
z tej przyczyny zrodzilismy sie bez wprawy
i umrzemy bez rutynyo to chodziło
'a nie o to by się pie... jak tylko jest okazja;))
.......dlatego powinniśmy trenować dotąd, aż pojawi się powtarzalność, choćby na złość poetce.
Seks to taki rodzaj konwersacji.
Moralność jest umownym nakazem dla danej kultury i wskazówką dla ludzi mających wątpliwości.
Jakie mamy prawo potępiać ludzi, tylko dlatego, że robią coś nie po naszej myśli?
Jeżeli są szczęśliwi i nikogo nie krzywdzą, to co nam do tego?
Temat został wyczepany ale czy na pewno ?
takie syt zdarzaja sie w obie strony i zawsze znajdzie sie jakas poszkodowana strona , pytanie czy i jak poradzi sobie z tym probleme
Witam
End_aluzja napisał/a:rozwinę nadinterpretowaną mysl szymborskiej
nic dwa razy się nie zdarza
I NIE ZDARZY
z tej przyczyny zrodzilismy sie bez wprawy
i umrzemy bez rutynyo to chodziło
'a nie o to by się pie... jak tylko jest okazja;)).......dlatego powinniśmy trenować dotąd, aż pojawi się powtarzalność, choćby na złość poetce.
Seks to taki rodzaj konwersacji.Moralność jest umownym nakazem dla danej kultury i wskazówką dla ludzi mających wątpliwości.
Jakie mamy prawo potępiać ludzi, tylko dlatego, że robią coś nie po naszej myśli?
Jeżeli są szczęśliwi i nikogo nie krzywdzą, to co nam do tego?
Alez kaznodzieja sie objawil... Autor pyta o rade, bo widzi, ze nie wszystko jest tak jak powinno byc miedzy nimi, a juz sie zauroczyl - to ostatni moment na wycofanie sie bez duzych strat. Spokojnie moze sobie pokonwersowac z kims innym.
Alez kaznodzieja sie objawil... Autor pyta o rade, bo widzi, ze nie wszystko jest tak jak powinno byc miedzy nimi, a juz sie zauroczyl - to ostatni moment na wycofanie sie bez duzych strat. Spokojnie moze sobie pokonwersowac z kims innym.
Sprawa byłaby prostsza, gdyby dotyczyła rzeczy, ale to są ludzie i nie wiemy co im w duszach gra.
Na taki układ nie ma gotowego wzoru.
My możemy jedynie zaprezentować różne rozwiązania, zwrócić uwagę na coś, co być może Kolega pominął w swoich rozważaniach - ale jako kwestie posiłkowe, bo ostateczną decyzję może podjąć tylko zainteresowany.
Wspomniałem o moralności (prawdopodobnie podwójnej w przypadku tej Pani), "nienormatywnej" postawy, tak różnej od oczekiwanej.
Być może mylę się, ale przed podjęciem najważniejszej życiowej decyzji, warto szczegółowo przeanalizować - za i przeciw.
Ja nie odważyłbym się udzielać konkretnych porad, bo one zawsze będą złe.
Łatwo powiedzieć: "tego kwiatu, pół światu", ale kiedy już Amor zaczął maczać w tym palce, to rozum zaczyna zanikać i wtedy popełnia się najwięcej błędów.
Na mój gust, najracjonalniej byłoby czasowo zawiesić marzenia i poczekać na ruch strony przeciwnej, bo kobieta tak łatwo nie odpuszcza, zwłaszcza kiedy czuje, że ma szanse........ a jak odpuści to problem rozwiąże się sam.
Benita72 napisał/a:Alez kaznodzieja sie objawil... Autor pyta o rade, bo widzi, ze nie wszystko jest tak jak powinno byc miedzy nimi, a juz sie zauroczyl - to ostatni moment na wycofanie sie bez duzych strat. Spokojnie moze sobie pokonwersowac z kims innym.
Sprawa byłaby prostsza, gdyby dotyczyła rzeczy, ale to są ludzie i nie wiemy co im w duszach gra.
Na taki układ nie ma gotowego wzoru.
My możemy jedynie zaprezentować różne rozwiązania, zwrócić uwagę na coś, co być może Kolega pominął w swoich rozważaniach - ale jako kwestie posiłkowe, bo ostateczną decyzję może podjąć tylko zainteresowany.
Wspomniałem o moralności (prawdopodobnie podwójnej w przypadku tej Pani), "nienormatywnej" postawy, tak różnej od oczekiwanej.
Być może mylę się, ale przed podjęciem najważniejszej życiowej decyzji, warto szczegółowo przeanalizować - za i przeciw.Ja nie odważyłbym się udzielać konkretnych porad, bo one zawsze będą złe.
Łatwo powiedzieć: "tego kwiatu, pół światu", ale kiedy już Amor zaczął maczać w tym palce, to rozum zaczyna zanikać i wtedy popełnia się najwięcej błędów.Na mój gust, najracjonalniej byłoby czasowo zawiesić marzenia i poczekać na ruch strony przeciwnej, bo kobieta tak łatwo nie odpuszcza, zwłaszcza kiedy czuje, że ma szanse........ a jak odpuści to problem rozwiąże się sam.
Już podjąłem decyzję i jej nie zmienię, choćby druga strona stawała na rzęsach. Nie chce nawet myśleć o byciu z kimś, kto na boku odwala takie numery wciąż aktualnemu partnerowi. Nie wierzę w cudowne przemiany takich ludzi, więc pewnie i mnie, gdyby i nas kiedyś dopadła proza życia, potraktowałaby w podobny sposób. Będę szukał dalej, a koleżankę trzymał na duży dystans. Oby to uszanowała.
Dobrze jest sie czasem innych poradzić ale decyzje należy podjąć samemu
Gratuluje Mohr jaka by nie byłą podjąłeś ją .:)