Witam. Jestem młodą dziewczyną a mimo to od wielu lat jestem straszliwie samotna. Doszło wkońcu do tego, że bywają dni że nie mam ust do kogo otworzyć (oprócz domowników) bo nie mam już żadnej koleżanki. Zaczęło się to gdy poszłam do szkoły średniej, ponieważ rozeszła się z moimi koleżankami z gimnazjum do innych szkół. W szkole średniej trafiłam na wyjątkowo beznadziejną klase. Każdy w swoich grupkach do niektórych nawet na cześć się nie odzywa. Co prawda ja na początku miałam koleżanki ale kłótnia z moją kumpelą sprawiła, że nasz grupka podzieliła się w wyniku czego ja zostałam sama. Za czasów gimnazjum mimo, że miałam sporo koleżanek również czułam się samotna. A wynikało to z tego, że spotykałyśmy się tylko w szkole a potem znów byłam sama. Raz na ruski rok się poza szkołą spotykałyśmy. Chciałam bym wkońcu przerwać to przeklęte koło samotności ale nie wiem jak. Takie rady 'wyjdź do ludzi' nic nie dają. Bo co to właściwie znaczy? Mogę się nawet umówić z moimi stary znajomymi ale co najwyżej będzie to jednorazowy wypad gdzieś. Oni mają już swoich nowych znajomych i mnie już nie potrzebują. Życie jest brutalne i jeśli ktoś ma już ludzi, z którymi świetnie się bawi nie będzie nikogo ciągnął za sobą. To ja się powinnam za nimi ciągnąć. Takie rady już słychałam ale to nic nie daje bo oni mają swój świat i swoje tematy a ja się czuję jeszcze bardziej samotna. Ja jestem osobą bardzo nieśmiałą i introwertyczną co utrudnia mi kontakty z obcymi ludźmi. A poza tym gdzie ja by miała ich poznawać? Na ulicy nam ich zaczepiać? Proszę o rade co mogę zrobić by wyjść z tej samotności? Chciałabym korzystać z życia i mojej młodości a jedynie co czuję to to, że życie przelatuje mi między palcami i marnuje moją młodość bezpowrotnie.
Podobne tematy
Odwieczne pytanie na ktore z trudem znaduje sie odpowiedzi.Wedlug mnie na samotnosc sa 2 sposoby.Albo sie z tym godzisz albo z tym walczysz.Wbrew pozorom rada "wyjdz do ludzi" ma jakis cel.Co prawda gonitwa i zaczepianie ludzi na ulicy moze wydawac sie dosc dziwnym sposobem.Dlatego rozsadniejsze wydaje sie byc poznawanie ludzi w miejscach w ktorych utrzymuje sie z nimi codzienny i bezsposredni kontakt.Takich jak szkola czy praca.A jesli nawet to nie pomoze to zawsze jest jeszcze internet.
Odwieczne pytanie na ktore z trudem znaduje sie odpowiedzi.Wedlug mnie na samotnosc sa 2 sposoby.Albo sie z tym godzisz albo z tym walczysz.Wbrew pozorom rada "wyjdz do ludzi" ma jakis cel.Co prawda gonitwa i zaczepianie ludzi na ulicy moze wydawac sie dosc dziwnym sposobem.Dlatego rozsadniejsze wydaje sie byc poznawanie ludzi w miejscach w ktorych utrzymuje sie z nimi codzienny i bezsposredni kontakt.Takich jak szkola czy praca.A jesli nawet to nie pomoze to zawsze jest jeszcze internet.
No ja na wszystkie możliwe sposoby próbowałam się pogodzić, a nawet polubić moją samotność i jak już mi się to udało to zdałam sobie sprawe, że potrzebuje kogoś komu o tym opowiem.
Próbowałam na internecie coś zdziałać ale jest tak samo trudna jak w realu.
Z tego co mi sie wydaje to ludzie w sieci sa bardziej otwarci na znajomosci
Nie wiem jak to jest ,że jedni mają tylu znajomych.Nie mam pojęcia gdzie i jak ich poznają.Chyba są bardzo otwarci i nie mają kompleksów albo po prostu to urodzone dusze towarzystwa.Zgadzam się ,że jak ktoś ma już swoją grupę znajomych bardzo trudno jest nawiązać znajomość.
Ja poznaję znajomych głównie przy okazji robienia czegoś. W pracy. W szkole językowej. Na studiach. Na różnych zajęciach związanych z zainteresowaniami. Wychodzi to tak mimochodem. Nawet jeśli finanse są problemem, to można poszukać bezpłatnych zajęć czy czegoś podobnego związanego z czymś, czym się interesujesz.
Domyślam się co czujesz, też nikogo niemam, a koleżanki tylko w pracy, ale zawsze można tak z kimś popisać, ją mam kogoś takiego
8 2015-03-26 12:50:57 Ostatnio edytowany przez flores18261 (2015-03-26 12:55:53)
Mam 30 lat... Też jestem bardzo samotna .... Nie mam nawet dziecka podczas gdy mlodsze kobiety mają już swoje rodziny... Które i tak nie potrafią uszanować tego co mają ... Dlaczego tak się dzieje te które marzą orodzine nie mają nic.... a te co mają moje marzenia to tak to z łatwością niszczą .... Mam tylko jedną dobrą przyjaciółkę znamy się 3 lata ale ostatni rok zbliżyłyśmy się do siebie bardziej ... Poznałyśmy się w szpitalu czuję się dobrze w jej towarzystwie widujemy się co jakiś czas na ploty... Bywają dni , że nie mam ust do kogo otworzyć (oprócz domowników) Dlatego często przesypiam dnie... Jeszcze nie dawno bo w ponidziałek zadzwonił mąż mojej dobrej koleżanki którą też poznałam w szpitalu popełniła samobójstwo co bym w życiu się po niej tego nie spodziewała , wierzyła w Boga wspierała Naszą Elę inną koleżankę która obecnie została bez środków do życia... ZUS odebrał jej rentę odwołała się i ciągle czeka i zero odpowiedzi... Mam kochanka dużo starszego z którego nie potrafię zrezygnować...
Hm, Flores, marzysz o rodzinie, nie rozumiesz tych, które mają to, o czym marzysz, a to niszczą, a sama masz kochanka? To chyba nie najlepsza droga do posiadania tej rodziny?
![]()
Mam 30 lat... Też jestem bardzo samotna .... Nie mam nawet dziecka podczas gdy mlodsze kobiety mają już swoje rodziny... Które i tak nie potrafią uszanować tego co mają ... Dlaczego tak się dzieje te które marzą orodzine nie mają nic.... a te co mają moje marzenia to tak to z łatwością niszczą .... Mam tylko jedną dobrą przyjaciółkę znamy się 3 lata ale ostatni rok zbliżyłyśmy się do siebie bardziej ... Poznałyśmy się w szpitalu czuję się dobrze w jej towarzystwie widujemy się co jakiś czas na ploty... Bywają dni , że nie mam ust do kogo otworzyć (oprócz domowników) Dlatego często przesypiam dnie... Jeszcze nie dawno bo w ponidziałek zadzwonił mąż mojej dobrej koleżanki którą też poznałam w szpitalu popełniła samobójstwo co bym w życiu się po niej tego nie spodziewała , wierzyła w Boga wspierała Naszą Elę inną koleżankę która obecnie została bez środków do życia... ZUS odebrał jej rentę odwołała się i ciągle czeka i zero odpowiedzi... Mam kochanka dużo starszego z którego nie potrafię zrezygnować...
Bardzo mi przykro z powodu Twojej koleżanki. Nam się wydaje, że wszystko ok a tak naprawde nigdy do końca nie wiemy co w człowieku siedzi.
A co do Ciebie 30 lat to nie tak dużo jeszcze masz sporo czasu na założenie rodziny:)
I zgadzam się z Eileen, że kochanek Ci w tym raczej nie pomoże.
flores18261 napisał/a:Mam 30 lat... Też jestem bardzo samotna .... Nie mam nawet dziecka podczas gdy mlodsze kobiety mają już swoje rodziny... Które i tak nie potrafią uszanować tego co mają ... Dlaczego tak się dzieje te które marzą orodzine nie mają nic.... a te co mają moje marzenia to tak to z łatwością niszczą .... Mam tylko jedną dobrą przyjaciółkę znamy się 3 lata ale ostatni rok zbliżyłyśmy się do siebie bardziej ... Poznałyśmy się w szpitalu czuję się dobrze w jej towarzystwie widujemy się co jakiś czas na ploty... Bywają dni , że nie mam ust do kogo otworzyć (oprócz domowników) Dlatego często przesypiam dnie... Jeszcze nie dawno bo w ponidziałek zadzwonił mąż mojej dobrej koleżanki którą też poznałam w szpitalu popełniła samobójstwo co bym w życiu się po niej tego nie spodziewała , wierzyła w Boga wspierała Naszą Elę inną koleżankę która obecnie została bez środków do życia... ZUS odebrał jej rentę odwołała się i ciągle czeka i zero odpowiedzi... Mam kochanka dużo starszego z którego nie potrafię zrezygnować...
Bardzo mi przykro z powodu Twojej koleżanki. Nam się wydaje, że wszystko ok a tak naprawde nigdy do końca nie wiemy co w człowieku siedzi.
A co do Ciebie 30 lat to nie tak dużo jeszcze masz sporo czasu na założenie rodziny:)
I zgadzam się z Eileen, że kochanek Ci w tym raczej nie pomoże.
ale nie potrafię z Niego zrezygnować . Każdego dnia staje się dla mnie kimś ważnym . Od maja jesteśmy razem... a w zasadzie chyba od bardzo dawna... Ale już nie chcę opowiadać i wdawać się w szczegóły bo to bez sensu....
jagodzinka123 skąd jesteś? ![]()
jagodzinka123 czasami myślę , że Paola bo tak na nią mówiłam to miała założoną maskę ... Jak rozmawialiśmy to zawsze była radosna , wesoła nie miała zmartwień no właśnie chyba ich nie miała tylko mamę chorą która bywała często w szpitalu ma chyba co pamiętam Paola mówiła mi , że jej matka ma raka... Myślę tak intensywnie od ponidziałku o Paoli i nie śniła mi się
pomyśleć miałam spędzić u Niej wakacje....
jagodzinka123 skąd jesteś?
Wolałabym tego tutaj nie pisać publicznie, ale odezwe się do Ciebie na emaila:)
Jagodzinka ![]()
Zrób tak:
Przestań płakać, połóż się i zamknij oczy.
Puśc mysli, niech się przewijają marzenia razem z rzeczywistością. Ale ustaw to sobie tak żeby nie dotyczyło znajomości tylko czynności. Co chciałabyś, albo wydaje ci się że chciałabyś zrobić.
Potem zapisz na kartce w punkatach;
Przykładowa lista może wyglądac tak
1) Fotografia
2) Motocykl
3) Skok spadochronowy
4) Łódka
5) Robienie na drutach---- to raczej skreśl ![]()
A potem zacznij do tego dążyć.
Kup aparat i idź robić foty, albo zacznij robić prawko kat. A
Dziewczyna z aparatem szybko będzie miała mase znajomości. I chętnych do jej sfotografowania
Dziewczyna na motocyklu będzie miała jeszcze lepsze branie
Bo motocykliści to w większości piesy na baby ![]()
Spadochron? Bo ja wiem, ujdzie. Ale lepiej skocz do aeroklubu i zapisz się na kurs szybowcowy. Generalnie to będzie pełno ludzi i w większości czas nie będziesz spędzać na lataniu tylko na siedzeniu w kółko i gadaniu o wszystkim. Oczywiście mycie szybowców lub koszenie trawy jako bonus ![]()
I żadnego zasranego Greya żeby sie przeleciec nie będziesz potrzebować.
Z patentem żeglarskim podobnie, ale wyrobisz sobie muły. To bedzie efekt dodatkowy i w przypadku dziewczyny rozumiem że nie musi byc pożądany.
Robienie na drutach?
Do tego dojdziesz za jakie 50-60 lat jeżeli nie zrobisz czegoś z powyższego lub czegoś co sama wymyślisz.
Witam. Jestem młodą dziewczyną a mimo to od wielu lat jestem straszliwie samotna. Doszło wkońcu do tego, że bywają dni że nie mam ust do kogo otworzyć (oprócz domowników) bo nie mam już żadnej koleżanki. Zaczęło się to gdy poszłam do szkoły średniej, ponieważ rozeszła się z moimi koleżankami z gimnazjum do innych szkół. W szkole średniej trafiłam na wyjątkowo beznadziejną klase. Każdy w swoich grupkach do niektórych nawet na cześć się nie odzywa. Co prawda ja na początku miałam koleżanki ale kłótnia z moją kumpelą sprawiła, że nasz grupka podzieliła się w wyniku czego ja zostałam sama. Za czasów gimnazjum mimo, że miałam sporo koleżanek również czułam się samotna. A wynikało to z tego, że spotykałyśmy się tylko w szkole a potem znów byłam sama. Raz na ruski rok się poza szkołą spotykałyśmy. Chciałam bym wkońcu przerwać to przeklęte koło samotności ale nie wiem jak. Takie rady 'wyjdź do ludzi' nic nie dają. Bo co to właściwie znaczy? Mogę się nawet umówić z moimi stary znajomymi ale co najwyżej będzie to jednorazowy wypad gdzieś. Oni mają już swoich nowych znajomych i mnie już nie potrzebują. Życie jest brutalne i jeśli ktoś ma już ludzi, z którymi świetnie się bawi nie będzie nikogo ciągnął za sobą. To ja się powinnam za nimi ciągnąć. Takie rady już słychałam ale to nic nie daje bo oni mają swój świat i swoje tematy a ja się czuję jeszcze bardziej samotna. Ja jestem osobą bardzo nieśmiałą i introwertyczną co utrudnia mi kontakty z obcymi ludźmi. A poza tym gdzie ja by miała ich poznawać? Na ulicy nam ich zaczepiać? Proszę o rade co mogę zrobić by wyjść z tej samotności? Chciałabym korzystać z życia i mojej młodości a jedynie co czuję to to, że życie przelatuje mi między palcami i marnuje moją młodość bezpowrotnie.
Cześć jagodzinka123. Po przeczytaniu Twojego wpisu czuje, że możemy sobie podać ręce. Rady pozostają tylko radami, a najmądrzejsze są te które są w naszej głowie, a co lepsze nijak się mamy do tego, aby je zastosować. Najgorsze jest to przekonanie w naszym umyśle, że nawiązanie więzi się nie uda, że to bez sensu. Tak wiem, że trzeba wyluzować i się uśmiechać ale... Hmm..
Dlaczego samotność? Przyszła mi do głowy taka mała analiza. Takie punkty na których zbudowane jest to przeklęte koło. Ujmę to tak:
1) wysyłamy złe bodźce otoczeniu- nieświadomie- przez co odbierają nas jako niezainteresowanych relacją, nastawionych obojętnie np. za mało się uśmiechamy, nie bierzemy inicjatywy w rozmowie, słaby kontakt wzrokowy, albo
2) nie potrafimy się otworzyć w relacji- boimy się odrzucenia, odmowy, olania, jesteśmy rozczarowane i nieufne, albo
3) nie mamy kompetencji społecznych- nie umiemy zaproponować wyjścia na kawę itp., albo
4) trafiamy na nieodpowiednich ludzi, albo
5) mamy inne tempo zacieśniania relacji i wchodzenia w nią, stąd ogólna dezorientacja drugiej strony w budowaniu relacji, boimy się, że będziemy się narzucać przez co nie robimy nic, co jest odbierane przez drugą stronę jako brak zainteresowania I TAK W KÓŁKO
6) nie jesteśmy pewne siebie, nie akceptujemy swojej osobowości i/lub wyglądu
7) mamy różne oczekiwania co do jakości relacji- chcemy czegoś prawdziwego i trwałego- nie każdy tego szuka
A co zrobić, żeby wyjść z błędnego koła? Hm, zrobić krok w przód i wyjść/napisać do kogoś choć na siłę. Jak się nie uda to TRUDNO.
Narazie to jedyne co wymyśliłam. Wiem, że niezbyt ambitne i oklepane. Nad czymś innym wciąć pracuje.
Najgorsze chyba jest to, że to dość wstydliwe i nie ma z kim o tym pogadać. To wzbudza frustrację i dalsze "wkręcanie"
Napisz od mnie, pogadamy, wymienimy się doświadczeniem ![]()
3maj się
kurkapieczona
Rosomak napisał/a:jagodzinka123 skąd jesteś?
Wolałabym tego tutaj nie pisać publicznie, ale odezwe się do Ciebie na emaila:)
Odezwij sie do mnie tez na e-maila jak mozesz, chetnie porozmawiam z toba ![]()
Jagodzinka
Dziewczyna na motocyklu będzie miała jeszcze lepsze branie
Bo motocykliści to w większości piesy na baby
Tu się zgodzę, jestem motocyklistą i miałem dziewczynę motocyklistkę z którą jeździłem na zloty i mimo iż np z nią stałem i trzymaliśmy się za rękę to potrafiło do niej podbijać wiele chłopaków i ją zagadywać, a mi tylko rzucili "Zazdroszczę dziewczyny na motocyklu" trochę to było wkurzające dla mnie, ale jeśli Ty jesteś sama to to jest świetna opcja na poznawanie nowych ludzi i nie tylko facetów bo i wiele kobiet jeździ na motocyklach (które przyznam się cholernie mi imponują).
Szybko dostaniesz propozycje wspólnych wypadów, "latania po mieście", wyjazdów na zloty itp
Najwięcej osób i najszybciej poznaje się na zlotach kilkudniowych, uwielbiam je. Ludzie sami do Ciebie zagadują jeśli widzą że jesteś sam/sama i już można z nimi pić %%%% haha ![]()
Długi czas jeździłem zabytkowymi motorowerami. W tamtym roku byłem Komarkiem na zlocie 3 dniowym. Wjechałem na teren zlotu za darmo, bo jak organizator zlotu zobaczył tego pięknego komarka to powiedział ze mam wjazd za darmo i później jeszcze sporo z nim gadałem i piłem %%
Poza tym jak przejechałem tym komarkiem po terenie zlotu gdzie w koło ogroooooomne motocykle to budziło wielki podziw i ludzie sami zagadywali i nie tylko faceci hahha xD
Tutaj troszkę humoru odnoście motocyklistów haha
https://www.youtube.com/watch?v=gpnaf3C3X-M
Jeśli zainteresuje Cię temat to pisz na maila to troszkę więcej Ci opowiem co i jak ![]()
jagodzinka123 napisał/a:Rosomak napisał/a:jagodzinka123 skąd jesteś?
Wolałabym tego tutaj nie pisać publicznie, ale odezwe się do Ciebie na emaila:)
Odezwij sie do mnie tez na e-maila jak mozesz, chetnie porozmawiam z toba
A podasz e-maila? bo u Ciebie nie widze.
sebus napisał/a:jagodzinka123 napisał/a:Wolałabym tego tutaj nie pisać publicznie, ale odezwe się do Ciebie na emaila:)
Odezwij sie do mnie tez na e-maila jak mozesz, chetnie porozmawiam z toba
A podasz e-maila? bo u Ciebie nie widze.
Nie wiem czy za bardzo moge podac tutaj na forum... wolal bym zebys Ty odblokowala mi mozliwosc mejla to napisze do Ciebie ![]()
Mam podobny problem, też czuję się samotna, nie mam znajomych/przyjaciół z którymi w każdej chwili mogłabym porozmawiać. Mam dwie koleżanki, spotykam się z nimi raz na jakiś czas, ale nie mam tej pewności, że mogłabym zadzwonić do nich w każdej chwili. Prawda jest taka, że poza szkołą poznałam może z 2-3 osoby. Zdaję sobie sprawę, że to moja wina, bo nigdy nie realizowałam swoich zainteresowań poza domem, choć w gimnazjum miałam niefajną klasę i nie sposób było się z kimś zakolegować. Zgadzam się z Wami, ludzie zwykle mają już swoich znajomych i nie są otwarci na nowe znajomości.
Boli mnie jednak to, że gdy podejdę na uczelni do ludzi z grupy, to niektórzy nawet na mnie nie popatrzą, nie nawiążąt ego kontaktu wzrokowego. Może to moja wina, że za mało się uśmiecham lub sprawiam wrażenie obojętnej, bo mam dosyć poważną mimikę twarzy. Jest mi bardzo przykro z tego powodu, czuję ogromną pustkę, że przez latanie udało mi się z nikim zaprzyjaźnić, pozostaje chyba tylko modlić się o dobrego przyjaciela, mam taki zamiar i mam nadzieję, że zostanę wysłuchana.
22 2015-04-02 16:27:00 Ostatnio edytowany przez dieg0 (2015-04-02 16:29:54)
Nie ma co sie zalamywac.Ludzi do poznania jest pelno.Trzeba tylko wiedziec gdzie i jak ich szukac :-)
Mogłabym powiedzieć, że mamy podobnie. Ale na dobrą sprawę te kilka słów nic nie obrazuje.
Również jestem introwertyczką, cholerną pesymistką - czy też realistką - sama już nie wiem. W szkole robię za autsajdera, właściwie z wyboru, gdyż boję się kontaktów z dziewczynami, jakoś z chłopakami lepiej się dogaduję. Chciałabym się przełamać. Może kiedyś porozmawiamy? Naprawdę brakuje mi rozmów, odskoczni, gryzę się sama ze sobą. Wszystko mnie boli, a gdy się z kimś jest zapomina się o wszystkim.
Napisz proszę na: analogiadoboga
konto na gmailu jest, niestety ten portal blokuje możliwość wstawiania swoich adresów mailowych.
jagodzinka, napisz proszę chociaż swoje województwo ![]()
Mam 30 lat... Też jestem bardzo samotna .... Nie mam nawet dziecka podczas gdy mlodsze kobiety mają już swoje rodziny... Które i tak nie potrafią uszanować tego co mają ... Dlaczego tak się dzieje te które marzą orodzine nie mają nic.... a te co mają moje marzenia to tak to z łatwością niszczą .... Mam tylko jedną dobrą przyjaciółkę znamy się 3 lata ale ostatni rok zbliżyłyśmy się do siebie bardziej ... Poznałyśmy się w szpitalu czuję się dobrze w jej towarzystwie widujemy się co jakiś czas na ploty... Bywają dni , że nie mam ust do kogo otworzyć (oprócz domowników) Dlatego często przesypiam dnie... Jeszcze nie dawno bo w ponidziałek zadzwonił mąż mojej dobrej koleżanki którą też poznałam w szpitalu popełniła samobójstwo co bym w życiu się po niej tego nie spodziewała , wierzyła w Boga wspierała Naszą Elę inną koleżankę która obecnie została bez środków do życia... ZUS odebrał jej rentę odwołała się i ciągle czeka i zero odpowiedzi... Mam kochanka dużo starszego z którego nie potrafię zrezygnować...
Flores bardzo Ci współczuje wiem jak to jest ja sie staram lubić swoją samotność tez tak miałam ze siedząc z dziecmi nie miałam z kim rozmawiać zaczęłam miec koppmpleksy na dodatek maz mimo ze dobry to zrobił mi przykrość i byłam załamana wtedy strasznie jak chcesz z kimś pogadać lub popisać to napisz śmiało chętnie pomogę , widzę ze nas jest wiecej..buziaki ewwa@interia.eu
flores18261 napisał/a:Mam 30 lat... Też jestem bardzo samotna .... Nie mam nawet dziecka podczas gdy mlodsze kobiety mają już swoje rodziny... Które i tak nie potrafią uszanować tego co mają ... Dlaczego tak się dzieje te które marzą orodzine nie mają nic.... a te co mają moje marzenia to tak to z łatwością niszczą .... Mam tylko jedną dobrą przyjaciółkę znamy się 3 lata ale ostatni rok zbliżyłyśmy się do siebie bardziej ... Poznałyśmy się w szpitalu czuję się dobrze w jej towarzystwie widujemy się co jakiś czas na ploty... Bywają dni , że nie mam ust do kogo otworzyć (oprócz domowników) Dlatego często przesypiam dnie... Jeszcze nie dawno bo w ponidziałek zadzwonił mąż mojej dobrej koleżanki którą też poznałam w szpitalu popełniła samobójstwo co bym w życiu się po niej tego nie spodziewała , wierzyła w Boga wspierała Naszą Elę inną koleżankę która obecnie została bez środków do życia... ZUS odebrał jej rentę odwołała się i ciągle czeka i zero odpowiedzi... Mam kochanka dużo starszego z którego nie potrafię zrezygnować...
Flores bardzo Ci współczuje wiem jak to jest ja sie staram lubić swoją samotność tez tak miałam ze siedząc z dziecmi nie miałam z kim rozmawiać zaczęłam miec koppmpleksy na dodatek maz mimo ze dobry to zrobił mi przykrość i byłam załamana wtedy strasznie jak chcesz z kimś pogadać lub popisać to napisz śmiało chętnie pomogę , widzę ze nas jest wiecej..buziaki ewwa@interia.eu
Moj kuzyn popełnił samobójstwo wiec chyba wiem jak to jest , rodzice tez chorują wiesz ja czasami zapomniałam języka polskiego bo..siedziałam w domu wiecznie sama ze sobą pomagało mi radio załamka u mnie jest ten problem jestem sama nie mam w nikim wsparcia moze trochę w mężu ale moja rodzina twierdzi ze przesadzam , dopiero teraz po latach wyszło ze mam depresje i moja matka przestała trochę mnie atakować..pozdrawiam cie
Witam Was jesli ktos ma chęc moze cos skrobnoć na e - meila do mnie .Znajomi znajomymi ,brak bratniej ,duszy by poruszyc głębszy temat .Pozdrawiam Was ![]()
Też jestem osobą samotną. Po kilkuletnim ciężkim związku. Lepiej żyć samotnie, niż w ciągłej niepewności i strachu. Mam różne zainteresowania, bliższych i dalszych znajomych. Z każdym staram się utrzymywać życzliwe kontakty. Cieszę się , że w pracy mogę sobie fajnie porozmawiać z innymi ludźmi. To bardzo pomaga osobom samotnym. W ogóle moja praca, o praca z ludźmi. To bardzo pomaga psychicznie w samotności.
Ale na urlopie, bardziej tę samotność odczuwam. Myślę pozytywnie, planuję przyszłość, staram się cieszyć życiem. To bez sensu szukać kogoś na siłę. Już kilka at temu szukałam, i trafiłam przez internet na człowieka, który zabrał mi wiele lat z życia. Ale dał doświadczenia, przemyślenia. Sprawił, że po wylanych łzach głębiej spojrzałam w swoje życie, i zaczęłam doceniać to, co przedtem lekceważyłam.Przyjaźń, życzliwość innych osób.
jagodzinka, napisz proszę chociaż swoje województwo
Wolałabym nie, bo nie chce jakby przypadkiem ktoś znajomy zobaczył ten post domyślił się, że to o mnie chodzi. Ale napisz do mnie na emaila jak chcesz:)
sweetheart100 napisał/a:jagodzinka, napisz proszę chociaż swoje województwo
Wolałabym nie, bo nie chce jakby przypadkiem ktoś znajomy zobaczył ten post domyślił się, że to o mnie chodzi. Ale napisz do mnie na emaila jak chcesz:)
Napisz do mnie na maila:)
Masz zablokowany dostęp do Ciebie..
Może gg?
Ja Ci radzę pochodzić na jakieś zajęcia w regularnych grupach. W domach kultury są zajęcia w bardzo niskich cenach. Zazwyczaj chodzą ciągle te same osoby. Kupujesz karnet na miesiąc i chodzisz rzeźbić, malować, cokolwiek. Tak jak w szkole szybko ustala się hierarchia, tak w takich klubikach wszyscy są strasznie dla siebie mili i otwarci. Szkoły językowe to też spoko opcja, tyle że już droższa. Choć nie oszukujmy się na początku będzie ciężko, ale z czasem się przyzwyczaisz. Może jakieś kościelne stowarzyszenia dla młodych. Oczywiście o ile jesteś wierząca. Wprawdzie nigdy nie byłam, ale myślę, że tam też ludzie są raczej otwarci. Grunt, żeby nie zakończyło się na jednym spotkaniu, tylko żebyś miała czas się oswoić ![]()
Jeżeli jesteś introwertykiem to samotność powinna być dla ciebie przyjemnością a na pewno nie ciężarem. Sam jestem introwertykiem i kiedy jestem samotny to nie mam uczucia pustki. Tak więc chyba użyłaś nie precyzyjnego słowa. Niestety nic dobrego do tematu wnieść nie mogę ponieważ sam nie walczę z samotnością, mogę powiedzieć coś cliche typu "Hobby łączą ludzi".
Cześć, też szukam kogoś z kim można popisać, mam 21 lat( w sierpniu 22 no ale trzeba się odmładzać). Maila powinienem mieć wyświetlonego w profilu. Oczywiście, jak większość z was nie mam z kim pogadać.