Hej wszystkim!
Mam 20 lat, moja dziewczyna 18. Jesteśmy w związku prawie 3 lata, z początku byłem bardzo zakochany, po czasie czułem, że to ta jedyna, fakt, mielismy niewiele lat, ale po kilku miesiącach zaczęło się psuć, m.in robiła mi na złość ( jak to nastolatka) mówiąc, że jej się nie podobam, nie wie co we mnie widzi, flirtując z innymi w komentarzach na portalu społecznościowym itp. Wspomniałem o tym, ponieważ boli mnie zawsze to, że ktoś bliski powie mi coś przykrego i do tej pory nie ufam jej np. w tym, że jej się podobam. Po czasie było ok, ale dowiedziałem się od kolegi, że wręcz zachwycała się chłopakami z jej szkoły ( to nie było coś w stylu, że jest ładny, tylko Boże jaki on śliczny itp.), przyznała się do tego - zakonczyło się to prawie rozstaniem, ale znowu jej wybaczyłem. Po tamtej sprawie, od pół roku są inne problemy. Uderzę ją niechcący ( w sensie podrapię się np. i uderzę przypadkowo łokciem gdzieś), albo nawet nadepnę, oczywiscie przepraszam, ale potrafię mocno oberwać za to, w wyniku czego na twarzy mam np. zadrapania, albo siniaki, nie raz była z tego powodu kłótnia, w dodatku często potrafi być dla mnie zimna, albo jak coś źle powie, ja ją poprawię, to ona po prostu się na mnie drze. Dla koleżanek jest ok, dla kolegów też, czyli miła itp. Oprócz tego, przestała o siebie dbać, ubiera sie w te same ciuchy, nie dba o włosy, czesto nie mam ochoty się nawet z nią całować ponieważ śmierdzi jej z ust. Wstyd mi zwierzyć się przyjaciołom, a jak starałem sie nie raz z nią porozmawiać na to, co mnie męczy, to ona albo ucieka, albo sie drze, albo twierdzi, że to mój problem i ja mam wiecznie jakieś problemy, ale ja nie potrafię sobie wyobrazić wspólnego mieszkania z kimś takim, zwłaszcza, że my sie spotykamy ze 3-4 razy w tygodniu... Boję się, że nikogo nie poznam, nie wiem co robić z tym związkiem, czy mieliscie podobny problem?
Podobne tematy
Dodam również, że jak kiedyś super się uczyła ( dzięki mnie) tak teraz opuściła się w nauce, potrafi siedzieć kilka dobrych godzin przed komputerem, albo TV i oglądać seriale, zero książek, ortografia na poziomie dramatycznym, a jak pojdziemy do znajomych to ciężko ją zrozumieć i smieje sie sama ze swoich wypowiedzi, na co kilka osob juz zwrociło mi uwagę, że nie potrafią jej zrozumieć. Oczywiscie starałem się jej to wytłumaczyc, ale ona mowi, ze ma to po prostu w dupie, woli kompa.
Obydwoje jesteście ze Sobą z braku lepszej możliwości
. W moim przypadku, jak mężczyzna mi się podobał (zdecydowanie nie chodzi tylko o wygląd) to miałam lepsze samopoczucie i chciałam wyglądać lepiej/zadbanie, więc w Jej słowach o braku pociągu do Ciebie jest ziarenko prawdy
.
No ale powód może być też inny - Ty Ją w ogóle komplementujesz, czy mówisz o Jej wyglądzie, gdy coś Ci się w Niej nie podoba? Kobieta komplementowana przez własnego partnera czuje się wspaniale i bardzo często odzwierciedla to "na zewnątrz".
Rozwiałeś z Nią dlaczego Wasza relacja uległa takiemu ochłodzeniu?