netkobietyWszystkie działy
Relacje z przyjaciółmi, relacje w rodzinie

Mamo, tato, dlaczego mieliście dla mnie tak mało... ?

17 odpowiedzi3 716 wyświetleńzałożony przez Olinka, 12.03.2015

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » RELACJE Z PRZYJACIÓŁMI, RELACJE W RODZINIE » Mamo, tato, dlaczego mieliście dla mnie tak mało... ?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 18 ]

1

Temat: Mamo, tato, dlaczego mieliście dla mnie tak mało... ?

W serwisie mama:du natknęłam się dziś na artykuł o bardzo wymownym tytule "Współcześni rodzice dają wszystko... prócz czasu". To właśnie ten tytuł zainspirował mnie do zadania pytania czego oczekiwaliście, ale nigdy, lub zbyt rzadko, otrzymywaliście od własnych rodziców?
Uwagi, wspólnie spędzonego czasu, miłości, swobody, pieniędzy, a może czegoś jeszcze innego?

2

Odp: Mamo, tato, dlaczego mieliście dla mnie tak mało... ?

Moje problemy z nawiązywaniem kontaktów z ludźmi wynikają z reacji pomiędzy rodzicami w dzieciństwie. Choć mam tego świadomość i mimo pracy nad sobą nadal jest mi trochę ciężko. Rodzice nie poświęcali mi zbyt dużo czasu uwagi. Zwykle panowały chlodne relacje. Musiałam sama nauczyć się wypowiadać słowo kocham cię. Na pewno wiem że mnie kochali i kochają jednak nie okazuje się tego w mojej rodzinie. Zwsze byłam gdzieś z boku a moje problemy dla nich nie istniały. Ale na pewno woleli trzymać się z daleka. Depresję w liceum przeszłam sama. Natomiast zawsze mi najbardziej brakowało wiary mojej mamy we mnie. Pozdrawiam. Ps. Fajne imię ???? Olinka

3

Odp: Mamo, tato, dlaczego mieliście dla mnie tak mało... ?

Ja w sumie miałam podobny "problem", ale nie do końca. Moi rodzice okazują miłość poprzez czyny, a nie słowa. Nie używali słów "kocham Cię", ani nie potrafili rozmawiać o uczuciach. Nie twierdzę, że to źle, bo swoim zachowaniem idealnie to wszystko pokazywali i nie miałam żadnych wątpliwości, że jestem bardzo kochana. Ich relacje między sobą też są bardzo ciepłe, chociaż nie są wylewnymi ludźmi. W moim dorosłym życiu musiałam trochę nad tym popracować, ale już na początku liceum poznałam moją przyjaciółkę i obecnego partnera, przy których szybko się otworzyłam i pozbyłam problemu z uzewnętrznianiem się. To rozwinęło moją inteligencję emocjonalną, bo dawniej ona strasznie kulała. Dziś wspominam z uśmiechem jak dziwne na początku wydawało mi się przytulanie do przyjaciół, a już o słowach "kocham Cię" nie wspomnę. Wypowiedziałam je mojemu partnerowi bardzo, bardzo późno, chociaż on dobrze wiedział, co czuję. Z przytulaniem się teraz już też nie mam problemów, a raczej trudno mnie odkleić.

4

Odp: Mamo, tato, dlaczego mieliście dla mnie tak mało... ?

Ja nie narzekam, oboje moi rodzice pracowali na pełen etat, dużo zajmowali się mną dziadkowie, ale nie mogę powiedzieć że rodzice nie poświęcali mi czasu, tata jak tylko miał chwilę to ze mną grał, jeździł ze mną kawał drogi gdzie było ładne boisko do kosza, mama chodziła ze mną na plac zabaw który też był daleko od domu bo był ładniejszy niż nasz. Uważam też że dużo zależy od dziecka ja np chcąc spędzić więcej czasu z mamą kiedy byłam już podrośnięta, to dzwoniłam że po nią wyjdę na przystanek i razem szłyśmy za zakupy, kawałek z przystanku do domu był więc była okazja by sobie pogadać.

5

Odp: Mamo, tato, dlaczego mieliście dla mnie tak mało... ?

Clasdy,  super ze spotkałaś kogoś  przy kim mogłaś się otworzyć i nauczyć tego z czym wcześniej był "problem". To tylko świadczy o tym jak ważnym jest aby spotykać na swojej drodze odpowiednich ludzi. Ja wyniosłam z domu to co zarejestrowałam jako małe dziecko, tylko to co było mi znane, dystans i chłodne relacje stąd też przyciągałam (przez większość życia nieświadomie) tylko takie osoby do mojego życia, budzące niepewność , chłodne mało przyjazne itp. To takie trochę koło zamknięte, ale wciąż mam nadzieję, że tak jak Ty, spotkam na swojej drodze odpowiednich ludzi ???????????? i mimo wszystko to nie jest tak że się skarżę tutaj, nie mam do rodziców pretensji. Stwierdzam jedynie fakty.

6

Odp: Mamo, tato, dlaczego mieliście dla mnie tak mało... ?

Ps. Jeśli szczęśliwie doczekam dnia w którym sama zostanę rodzicem, na pewno nie powielę shematu moich rodziców. Najważniejsza jest świadomość i wyciągnięte wnioski ????

7

Odp: Mamo, tato, dlaczego mieliście dla mnie tak mało... ?

Moi rodzice mieli dla mnie wszystkiego dużo do... siódmego roku życia.
Mama,mimo,że pracowała, dużo się ze mną bawiła,nauczyła mnie jeździć na rowerze,wrotkach,uczyła grać na fortepianie,razem piekłyśmy,oglądałyśmy bajki na przedpotopowym wyświetlaczu.
Tato trochę mniej czasu mi poświęcał bo pracował dużo więcej niż mama.

Wszystko w sumie skończyło się gdy poszłam do szkoły.
Rodzice posłali mnie do szkoły katolickiej prowadzonej przez zakonnice mimo,że nie pochodziłam z katolickiej rodziny a mój tata był wyznania mojżeszowego.
Przypuszczam,że to był ich taki bunt przeciw systemowi i przeciw presji rodziny taty.
Niewiele z tego pamiętam ale pamiętam,że jakiejś strasznej presji katolicyzmu w szkole nie było.
Było natomiast dużo nauki i każde dziecko musiało "znaleźć swoją pasję" czyli polegało to na zapisywaniu dziecka na wiele dodatkowych zajęć, z których po jakimś czasie rodzic lub wychowawca wybierał te do których dziecko się najbardziej nadaje.
Zajęcia były mega poważne,panowała na nich taka dyscyplina jak na lekcjach.
Moich rodziców nie interesowało co dzieje się u mnie w szkole, nie bardzo chcieli słuchać moich opowieści.
Kiedy tak sobie o tym myślę to sądzę,że nie zrobiłabym tego memu dziecku,mnie bardzo interesuje czy jej się szkoła podoba,czy ma dobre relacje z koleżankami,kolegami,z nauczycielami.
Moi rodzice nigdy o to nie pytali-uważali,że moje zdanie jest nieistotne bo jestem dzieckiem.

Myślę,że moi rodzice mieli dla mnie mało empatii,mało chęci zrozumienia moich problemów jako nastolatki i mało ochoty na relację ze mną.

8

Odp: Mamo, tato, dlaczego mieliście dla mnie tak mało... ?

moi rodzice idealni nie byli, ale dali ile mogli.
wychowali jak umieli, reszte oddali niedawno, teraz oddaja. duzo bledów zaluja, ale w latach 80-90 kazdy lał dzieci pasem.taki byl model wychowania.

9 Ostatnio edytowany przez cslady (2015-03-13 12:42:38)

Odp: Mamo, tato, dlaczego mieliście dla mnie tak mało... ?
nokiaaa napisał/a:

moi rodzice idealni nie byli, ale dali ile mogli.
wychowali jak umieli, reszte oddali niedawno, teraz oddaja. duzo bledów zaluja, ale w latach 80-90 kazdy lał dzieci pasem.taki byl model wychowania.

Mnie jeszcze nie dostało się pasem, ale pamiętam, że pas był wychowawczo powieszony na ścianie i zawsze nim straszono za jakieś ciężkie przewinienia. big_smile Ale klapsy parę razy dostałam, to fakt.

Kasieńska, na pewno spotkasz. Chociaż są różni ludzie. Na studiach poznałam moją drugą przyjaciółkę, która właśnie też nie jest wylewna. Nie przytula się, nie zwierza jakoś ze swoich emocji itp. A nie uważam, że jest mniej moją przyjaciółką niż ta pierwsza, bo zawsze mogę na nią liczyć. Tylko jej to własne zdystansowanie nie przeszkadza, a mnie w sumie przeszkadzało, gdy taka byłam. Ja szczerze mówiąc wolę mało wylewnych ludzi, którzy okazują uczucia czynami, niż tych przesadnie wylewnych, którzy dużo gadają, a mało robią. Nie biorę poważnie wyznawania miłości po kilku miesiącach i denerwują mnie próby przytulania/całowania na 2-3 spotkaniu.

10 Ostatnio edytowany przez szakisz (2015-03-13 14:08:14)

Odp: Mamo, tato, dlaczego mieliście dla mnie tak mało... ?

ja jestem tym typowym dzieckiem z tematu. Może nie to, że rodzice nie poświęcali mi czasu, za to nie było żadnego zrozumienia dla moich potrzeb:

MATKA - zawsze zarabiała na dom (ojciec z różnych względów o których nie chce się tu rozpisywać nie może pracować. Nie że nie chce, tylko nie może). Oprócz tego jest to fanatyczka religijna, więc jej życie kręci się w materii: kościół-praca, kościół-praca i tak w kółko. Do domu przychodzi zjeść tylko obiado-kolację (z obiadem czekamy zawsze na nią więc tzw. "danie obiadowe" jest podawane kiedy inni mają już kolację, godzina 18-19) i przenocować. Praktycznie nie mam jej z nami - z rodziną, z mężem.

OJCIEC - typ nieomylnego despoty. Nigdzie nie był, nic nie widział, ale jest ekspertem we wszystkich możliwych tematach. Jego ego tak ubóstwia pochwały, że omal nie eksploduje kiedy je pochwalisz, a postaw mu się czy powiedz, że nie ma racji, to zaraz wyzwiska, obelgi, kłótnie. Planuje każdą sekundę twojego życia z dziesięcioletnim wyprzedzeniem. Żadnej polemiki, żadnej alternatywy, nic do tego człowieka nie dociera. Wspomina tylko jak to było wspaniale za PRL-u, a teraz to się ludziom w "d**ach poprzewracało". Jest człowiekiem wąsko-myślącym, który zamiast się rozwijać i iść na przód tkwi mentalnie w latach kiedy był w moim wieku czyli latach 80-tych tongue W wakacje po dwóch latach nauki na studiach rzuciłem szkołę. Ile ja się musiałem nasłuchać wtedy głupkowatej paplaniny. Do tej pory z ich strony są przytyki.

I tak to u mnie wygląda. Matki nie ma a ojca można streścić jednym zdaniem: "Póki jesteś pod moim dachem robisz co ci mówię i koniec". Tak było przez lata i nadal jest. Efekt tego jest taki, że ludzie którzy powinni być dla mnie najbliżsi, są dla mnie zupełnie obcy. Nie powiem, że ich nienawidzę, ale na pewno nie mają mojego szacunku. W tajemnicy przed nimi zbieram pieniądze na własne mieszkanie. Nie chcę się tłuc po stancjach czy coś w tym stylu, chce mieć własne cztery kąty. Miejmy nadzieję, że do końca najbliższych wakacji mi się to uda wink

11

Odp: Mamo, tato, dlaczego mieliście dla mnie tak mało... ?
szakisz napisał/a:

W tajemnicy przed nimi zbieram pieniądze na własne mieszkanie. Nie chcę się tłuc po stancjach czy coś w tym stylu, chce mieć własne cztery kąty. Miejmy nadzieję, że do końca najbliższych wakacji mi się to uda wink

Szakisz, zrobilam to samo:) Tyle, ze bez tajemnicy, bo i po co mialam sie z tym kryc.

U mnie bylo tak: nakarmione, oprane, posprzatane, lekcje sprawdzone i dupa za gorsze stopnie wytrzepana, byl wspolny czas, byly pieniadze, swobode sama sobie z czasem wypracowalam - milosci i czulosci jak na lekarstwo.

Ale tak na marginesie, to ja osobiscie nie lubie tak rozkminiac przeszlosci, co kto jest mi winien czy ja jemu. Bylo, minelo, czasy sie zmienily, teraz mam swoje dzieci i mam nadzieje, ze tych samych bledow nie popelniam.

12

Odp: Mamo, tato, dlaczego mieliście dla mnie tak mało... ?
Mussuka napisał/a:

Szakisz, zrobilam to samo:) Tyle, ze bez tajemnicy, bo i po co mialam sie z tym kryc.

Czemu w tajemnicy? Hmm, nie wiem. Może jako element asekuracji. Nie chcę się z nimi ciągać póki tego mieszkania "nie będę miał na ręku" gotowego do zamieszkania. Nie boję się im powiedzieć, ale wolę na razie zaoszczędzić sobie niepotrzebnego bólu makówki tongue

13

Odp: Mamo, tato, dlaczego mieliście dla mnie tak mało... ?
szakisz napisał/a:
Mussuka napisał/a:

Szakisz, zrobilam to samo:) Tyle, ze bez tajemnicy, bo i po co mialam sie z tym kryc.

Czemu w tajemnicy? Hmm, nie wiem. Może jako element asekuracji. Nie chcę się z nimi ciągać póki tego mieszkania "nie będę miał na ręku" gotowego do zamieszkania. Nie boję się im powiedzieć, ale wolę na razie zaoszczędzić sobie niepotrzebnego bólu makówki tongue

Jasna sprawa, ja tez dostarczam swoim rodzicom po dzis dzien wybiorczych, "ocenzurowanych" informacji o sobie i swoim zyciu. Z dokladnie tego samego powodu, tej biednej makowki:). Mniej wiedzy = mniej pogawedek. Czy moze bardziej kazan.

14

Odp: Mamo, tato, dlaczego mieliście dla mnie tak mało... ?
Olinka napisał/a:

W serwisie mama:du natknęłam się dziś na artykuł o bardzo wymownym tytule "Współcześni rodzice dają wszystko... prócz czasu". To właśnie ten tytuł zainspirował mnie do zadania pytania czego oczekiwaliście, ale nigdy lub zbyt rzadko otrzymywaliście od własnych rodziców?
Uwagi, wspólnie spędzonego czasu, miłości, swobody, pieniędzy, a może czegoś jeszcze innego?

Mój ojciec- nie ma co i o kim wspominać. Nie zasłużył, na nic z moje strony.

Mama niepotrzebnie była nadopiekuńcza i się dla mnie poświęcała, zamiast dać do żłobka przedszkola to sama mnie wychowała, do pracy poszła jak miałam coś około 15 lat. PRZESADA! Uważam, że zle zrobiła, i marnowała czas na własne życzenia zamiast robić karierę, ja nie ukrywam, że zamiast czasu wolałabym pieniądze i mamę bizneswomen. Chociaż muszę ją pochwalić, że sie wyrobiła skończyła studia, poszła do pracy, pracuje do dziś na dość fajnym stanowisku, ma normalnego męża.
A w mojej ocenie mama popełnia dużo błędów, przede wszystkim wiążąc się z ojcem, poświęcając życiu rodzinnemu. No ja nauczyłam się na jej błędach i takich nie popełniłam, ja jako matka jestem odwrotnością mojej mamy.

15

Odp: Mamo, tato, dlaczego mieliście dla mnie tak mało... ?
Ludmiłaa napisał/a:

ja nie ukrywam, że zamiast czasu wolałabym pieniądze i mamę bizneswomen.

I do kogo bys sie wieczorem przed snem przytulila, komu siadlabys na kolana czy dala buziaka gdyby mama byla tylko na fotografii?

Oczywiscie to ekstremalna sytuacja, bo wiekszosc mam pracujacych spokojnie znajduje czas dla swoich pociech i dla swojej kariery.

Z niczym nie nalezy po prostu przesadzac.

16

Odp: Mamo, tato, dlaczego mieliście dla mnie tak mało... ?

Zadałam pytanie, to samej również wypadałoby się wypowiedzieć smile.

Czułam się w domu ważna i kochana, rodzice liczyli się z moim zdaniem, ale brakowało mi słów i zwykłej, szczerej rozmowy. 

Tata zawsze cenił mnie za ambicje (to są jego słowa), ale raczej nigdy wprost mnie nie chwalił, jeśli już, to zwykle robił to za placemi, a ja dowiadywalam się o tym od osób trzecich. Dopiero w dorosłości usłyszałam jakże wyczekiwane "kocham cię" i "jestem z ciebie dumny". 
To, za co do dziś jestem mu niezmiernie wdzięczna, to za to poczucie bezpieczeństwa, które zawsze mi dawał - wiedziałam, że cokolwiek zrobię czy cokolwiek się zdarzy, to nie zostanę z tym sama. Niemniej codzienność nie była tak kolorowa. Pokazałam, że umiem o siebie zadbać, jestem odpowiedzialna, samodzielna, więc w zasadzie nie trzeba się mną zajmować, więc choć miało to swoje dobre strony w postaci ogromnego zaufania i ogromnej swobody, to jednak brakowało mi pytań i zwykłego zainteresowania moimi sprawami.

W moim domu mama pełniła rolę opiekunki domowego ogniska, tata na to wszystko zarabiał. Stać było nas na wiele, ale za to ojciec w domu był niemal gościem. Brak jego obecności odczuwałam dosyć dotkliwie.

Moja mama do dziś jest ciepłą, kochającą, wyrozumiałą i serdeczną osobą, która wszystkim przychyliłaby nieba, nigdy się nie skarży i nie marudzi, ale jest też dosyć zamknięta. Być może dlatego tak trudno przychodzi jej rozmowa o emocjach, uczuciach, różnego rodzaju problemach, a mi z kolei bardzo tego brakowało.
Być może zresztą właśnie dlatego ja ze swoim synem rozmawiam otwarcie i niemal o wszystkim. O uczuciach mówię wprost. Nie tylko pokazuję, ale też werbalne wyrażam, że go kocham, zależy mi na jego szczęściu i zawsze może liczyć na pomoc. Widzę, że to bardzo procentuje we wzajemnych relacjach, a przede wszystkim buduje u dziecka poczucie własnej wartości oraz daje mu potencjał na przyszłość.

17

Odp: Mamo, tato, dlaczego mieliście dla mnie tak mało... ?

Moi rodzice byli najgorsza reklama dla rodzicielstwa. Zarli sie jak pies z kotem przez cale malzenstwo i promieniowali egocentryzmem, kompletnie nie interesujac sie wlasnym dzieckiem. Wiecej czasu spedzilam w szkole z internatem niz w domu. Jedyne co ich obchodzilo to moje wyniki w nauce.

Osiagneli to, ze jestem osoba malo emocjonalna, praktyczna, zdystansowana, nieufna, zakladajaca, ze kazda osoba jaka spotkam ma do ubicia jakis interes. W sumie, to OK, bo nigdy przez to nie bylam naiwna, ale obarczyli mnie nieumiejetnoscia wiary w uczucia, nieumiejetnoscia posiadania zycia uczuciowego przez wiele lat.

18 Ostatnio edytowany przez mortisha (2015-03-13 23:23:43)

Odp: Mamo, tato, dlaczego mieliście dla mnie tak mało... ?

Dostalabym na łeb jakby moi rodzice   przyspawaliby mnie do siebie, swój czas poświęcali tylko mi, kazdą minute wolną  tylko ze mną, miałoby być wszystko podobnie  a ja nie miałabym  odskoczni od  nich.  O wiele więcej plusow widze w sytuacji kiedy rodzice mieli faktycznie mało czasu a tak było, stawiali własną osobę na I miejscu ( mają duży plus za to ode mnie) , niż zbyt dużo czasu i wręcz by mnie udusili własną osobą, zatłamsili
Ja wręcz nienawidziłam kiedy skupiali na mnie uwagę ,wymagali, oczekiwali żądali ,oceniali,  męczyło mnie to , bo wtedy zaczynali mnie wnerwiać już na dłuższą metę
Bylam przytłoczona i zasypana zajęciami dodatkowymi , niektóre  z pasją  realizowałam inne z obrzygem na sama myśl, no ale takie  rodzice ambicje były. Inwestowanie w szkolnictwo, zajęcia dodatkowe to było rodzicow misją. Uwielbiali się chwalić  osiągnieciami jakie nie zawsze mi sprawialy frajde, część tak, cześć nie, najgorszy był natłok i w takich momentach matke z ojce w diably wysyłałam , zapewne dlatego   ulge czułam ,kiedy miałam święty spokój od ich towarzystwa  i każdy zajmował się sobą z osobna

Ja zawsze bylam cholernie niezaleną osoba,  niesłychanie samodzielną, więcej szkod wyrządzało  wścibianie nosa w mój świat i naruszanie granic mojej prywaty , nawet za szczeniaka . Lubiłam  zachowany dystans z rodzicami- tak mi  wygodniej  bylo , mimo  poprawnych relacji rodzinnych dotychczas

Posty [ 18 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » RELACJE Z PRZYJACIÓŁMI, RELACJE W RODZINIE » Mamo, tato, dlaczego mieliście dla mnie tak mało... ?

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026