netkobietyWszystkie działy
Trudna miłość, zazdrość, nałogi

Niedojrzały i nie szanujący mnie Partner, uległa ja...

7 odpowiedzi3 574 wyświetleniazałożony przez klaufia91, 12.03.2015

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Niedojrzały i nie szanujący mnie Partner, uległa ja...

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 8 ]

1 Ostatnio edytowany przez klaufia91 (2015-03-12 02:32:47)

Temat: Niedojrzały i nie szanujący mnie Partner, uległa ja...

Witam,

na wstępie chciałam zaznaczyć, że nie za bardzo orientuję się jak działa forum, założyłam konto przed chwilą, dlatego dodaję nowy wątek. Moja sytuacja przedstawia się następująco: jestem w związku od 5 lat - półki co mieszkamy razem(chyba że to się zmieni bo w niedzielę spakowałam manatki i pojechałam do babci), jest to mój drugi związek z pierwszym chłopakiem byłam 2 lata - on zerwał, co bardzo mocno przeżyłam, po roku zaczęłam spotykać się z obecnym partnerem. Jestem bardzo stała w uczuciach i uważam, że związek się powinno naprawiać, a nie porzucać przy większych problemach, być może to mnie zgubiło... Ciężko napisać o tym wszystkim co mnie nurtuje tak, aby nie zniechęcić Was ilością tekstu, więc postaram się zminimalizować moją historię do najistotniejszych szczegółów. Oboje jesteśmy DDA, oboje mamy niskie poczucie własnej wartości, choć podejrzewam, że u mnie jest wiele niższe... Oboje lubimy postawić na swoim, ale niestety Nasz główny problem polega na tym, że mi zależy bardziej, ja zawsze odpuszczam. W chwili obecnej jesteśmy w tak jakby separacji, wyprowadziłam się na tydzień, bo taki czas dałam Jemu na docenienie mnie i sobie na ochłonięcie i podjęcie decyzji co dalej... Mój partner od pewnego czasu nie szanuje mnie w cale, nawet jak powiedziałam, że jadę rzucił tylko "Obyś miała na tyle honoru i faktycznie pojechała", po czym wyszedł z domu zostawiając mnie samą z walizką do dworca mam 1.5 km a do pociągu miałam ponad godzinę czasu, popłakałam sobie potem zebrałam się na dworzec i wsiadłam w pociąg z postanowieniem, że jako, iż zawsze pierwsza rękę wyciągam nie zrobię tego tym razem... Mija trzeci dzień i nic(pewnie wiele z Was stwierdzi, że nie jest wart zachodu w każdym razie tak bym komuś poradziła, ale nie jest to takie proste dla mnie). Zdaję sobie sprawę z wielu powodów dla których powinnam Go sobie odpuścić(m.in. wyzywa mnie, przeklina do mnie, lekceważy mnie, wiecznie się obraża itd.), ale rzecz w tym, że jestem tak głupia, że chciałabym to jakoś naprawić, ale nie wiem czy takie zachowanie podlega naprawie, czy to ja jestem nie ok(mam ciężki charakter i wiem o tym), czy to co napisałam o Jego zachowaniu w skrócie pokazuje, że to kawał chama, który się nie zmieni... Ciężko mi podjąć decyzję o zerwaniu ze względu na to jaki był kiedyś, nosił mnie na rękach kupował kwiaty praktycznie codziennie, troszczył się o mnie i wiedziałam, że świata poza mną nie widzi, a teraz jesteśmy w momencie w którym lepiej traktuje obcych niż mnie. Być może przyczyną tego jest fakt, że nikt nigdy od Niego nic nie wymagał, został sam sobie w wieku lat 15, ma póki co wykształcenie AŻ gimnazjalne (ja Go zapisałam do szkoły weekendowej, ja Go do niej budzę - w ogóle czuję się jakbym tylko ja chciała, aby ją skończył -.-), ma długi o co też się ciągle kłócimy, nie szanuje pieniędzy i nie myśli poważnie o życiu...

Teraz jak to tak przelałam na pismo, nie wiem czy jest sens to dalej pisać, bo jestem debilem, że Go dalej chcę...
Chciałabym wiedzieć, czy uważacie, że powinnam liczyć na Jego zmianę i na to, że się odezwie czy pogodzić się z tym, że nie jest dla mnie...

Ogólnie pomyślałam, że jak mnie nie będzie to jakoś coś Mu to da do myślenia, że się zmieni... uszanuje mnie cokolwiek... chyba za bardzo boję się być sama...

Nie krytykujcie mnie bardzo proszę... Potrzebowałam, napisać to, czego nie mogę powiedzieć bliskim...

2

Odp: Niedojrzały i nie szanujący mnie Partner, uległa ja...

Daj mu spokój,może sam dojdzie do wniosku że źle Cie traktował.

3

Odp: Niedojrzały i nie szanujący mnie Partner, uległa ja...

Nie wiem ja chyba się boję, że dojdzie do wniosku, że mnie nie potrzebuje.

4

Odp: Niedojrzały i nie szanujący mnie Partner, uległa ja...

Nie krytykujcie mnie bardzo proszę...

Trochę muszę.
Wydaje mi się, że sporo jest w tym Twojej winy. Pozwalasz mu być dzieciakiem, a chcesz, żeby się zachowywał dojrzale. Po co go budzisz na tę uczelnię? Po co go do niej zapisałaś? On jest dorosły, chce być nieukiem, niech sobie będzie, może mu te szkoły do niczego nie są potrzebne. A jeśli są, to sam to musi zauważyć.

Zastanawiam się, co po tym tygodniu? Sama do niego wrócisz, czy to z automatu koniec jak on nie zacznie o Ciebie zabiegać?

Widzisz, Twój problem jest taki, że on świetnie wie, że Ty nie odejdziesz, bo jesteś uzależniona psychicznie, więc dlaczego ma się starać, dlaczego ma zabiegać? Myślę, że powinnaś się zastanowić, czego bardziej NIE CHCESZ - być bez niego czy być w takim związku jak teraz.

5

Odp: Niedojrzały i nie szanujący mnie Partner, uległa ja...

Tak więc nie wiem dalej z jednej strony wiem, że jest źle i męczymy się, a z drugiej strasznie Go kocham... Ale On mnie chyba nie oto mija dzień 5... Ja nic On też... Ja zazwyczaj po trzecim dniu już się odzywałam...

6

Odp: Niedojrzały i nie szanujący mnie Partner, uległa ja...
klaufia91 napisał/a:

Tak więc nie wiem dalej z jednej strony wiem, że jest źle i męczymy się, a z drugiej strasznie Go kocham... Ale On mnie chyba nie oto mija dzień 5... Ja nic On też... Ja zazwyczaj po trzecim dniu już się odzywałam...

Obyś wytrzymała dłużej. Uważam, że powinnaś dowiedzieć się czym jest miłość. Nie ślepym i bezgranicznym ufaniem w dobre intencje partnera, gdy rzeczywistość jest odmienna. Bardzo ważny jest szacunek i branie pod uwagę uczuć drugiej strony.

Powinnaś popracować nad własną samooceną, ale czynnie - specjalista, praca nad Sobą itp.

7

Odp: Niedojrzały i nie szanujący mnie Partner, uległa ja...

No chyba moje uczucia się nie liczą, jestem pewna, że On wie w jakim stanie teraz jestem... Chcę wytrzymać i mam zamiar czekać do oporu, ale obawiam się, że to będzie koniec, bo niby czemu się tyle nie odzywa?

8

Odp: Niedojrzały i nie szanujący mnie Partner, uległa ja...

Byłam w bardzo podobnym zwiazku. Byłam z chłopakiem 4 lata i przez te wszystkie lata byłam poniżana przez mojego partnera. Gdy dochodziło do kłótni to strasznie na mnie krzyczał,mówił że mnie w końcu zostawi bo z takim człowiekiem  jak ja nie da się żyć, kontrolował mnie , sprawdzał. Tak na prawdę to wina leżała po jego stronie bo przez problemy w rodzinie na mnie się wyżywał. Aż nadszedł dzień w którym mnie uderzył , tego dnia to ja z nim zerwałam i wyrzuciłam z mieszkania a on płakał jak małe dziecko i przepraszał.
Teraz z perspektywy czasu wiem że nie kochałam go już od dawna , to nie była miłość a uzależnienie . Tobie też radzę żebyś zakończyła swój związek. Nie jesteś jego matką ktora co ranek budzi synka do szkoły. Związek to dwie osoby a nie jedna która za wszelką cenę usiłuje go podtrzymać.

Posty [ 8 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Niedojrzały i nie szanujący mnie Partner, uległa ja...

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026