Dzień dobry, chciałabym się dowiedzieć czy na tym forum są kobiety podobne do mnie lub takie które chociaż trochę są zaznajomione z tematem uległości i ogólnie związku typu uległa i pan. Otóż od dłuższego czasu jestem (przynajmniej tak siebie określam) profesjonalną uległą wobec mojego Pana czyli obecnego partnera. W życiu pracuje, jestem mamą dorosłej już córki, sama jestem córką no i oczywiście jestem uległa. Uległość interesowała mnie od lat ale nigdy nie próbowałam tego robić na 100% do teraz kiedy mieszkam sama z moim panem. Dlatego chciałabym poznać inne kobiety które są zaznajomione z tematem. Ostatnio też zaczęłam pisać bloga o tej tematyce i trochę o moim życiu. Piszcie jakie macie doświadczenia z tym związane. Dzięki
Ja nigdy nie rozumiałam tego fenomenu, gdzie któraś ze stron czerpie satysfakcje z uległości. Czyli tak naprawdę z całkowitego podporządkowania drugiemu człowiekowi, bez poddawania jego/jej decyzji pod sceptycyzm, choćby na potrzebę podjęcia decyzji samemu czy to co ktoś chce abym zrobiła ma sens i czy jest dla mnie/dla nas dobre.
Mam zbyt niezależny charakter na całkowite poddaństwo.Natomiast czym innym jest "oddanie sterów" w dłonie mężczyzny, co do którego ma się wrażenie, że wie co robi. Który ma u mnie szacunek, zaufanie, bo zasługuje na to tym co osiągnał i kim jest.
Nie rozumiem zupełnie "zabawy" w dominacje i uległośc, kiedy po stronie dominującej jest pospolity Janusz. A takich relacji jest chyba tez sporo, gdy uległej nie stać (aparycja i IQ nie pozwalają jej na to) na faceta w typie Alfa, wtedy musi zadowolić się januszkiem, który po przyjściu z pracy za 4 tys netto, powymachuje na nią batem i poudaje samca alfa w domowych pieleszach XD
Ależ to musi byc komiczne swoją drogą.
Droga forumowiczko, jeśli tak mogę mówić. Chciałabym rozjaśnić kilka kwestii, otóż mój partner nie jest Januszem i zarabia więcej niż 4000 netto. Dlaczego myślisz że każda uległą kobieta w Polsce ma Janusza za pana czy dominatora?. W sumie nie dziwię się bo w Polsce ten temat jest dalej nieznany zupełnie. Interesuje się tą tematyką kilka lat i zapewniam że mój partner nie jest Januszem który musi udawać samca alfa. Jeśli nie mogłabyś być tak uległa to ok, każdy jest inny, jedna jest bardzo uległa, druga nie. Bycie uległa może być satysfakcjonujące, tylko trzeba wiedzieć jak to się robi, trzeba wiedzieć jak ważna jest komunikacja a nie brać tylko przykład z 50 twarzy Greya i myśleć że jestem super uległą. To jest coś głębszego czego na pierwszy rzut oka nie widać.
Rozumiem, zapewniam że z partnerem robię to na bardzo wysokim poziomie, od kilku miesięcy kiedy moja córka się od nas wyprowadziła. A mój pan jest wysokiej jakości zapewniam. Ja sama mam 41 lat i czuję że właśnie to jest mi potrzebne i to nie jest znudzenie w łóżku tylko moje życie. Oczywiście wiem że jest moda na to, dlatego jako że uważam się za profesjonalną uległą chciałabym rozjaśnić temat na którym się dość dobrze znam. Nie chcę aby to wyglądało tak że Janusz wychodzi z pasem i to ma być BDSM i uległość. Chciałabym edukować młodsze koleżanki (i nie tylko)o tym co to jest i jak to się robi
Haha, wybacz, ale rozbawiło mnie o "profesjonalnej uległej"
![]()
Nieważne, że ja akurat nie jestem, ale chętnie poczytam jak edukujesz młodsze koleżanki. Serio
Może opisz tu jak to z Twojej perspektywy wygląda, a potem temat się jakoś , jak to zwykle bywa, rozwinie
Ok, spróbuję, ale dlatego zaczęłam pisać bloga na ten temat, ale opiszę tu trochę moich doświadczeń
Jestem ulega od wielu lat ale prawdziwą uległą jestem od około 2 lat kiedy spotkałam swojego partnera, Adama na którego mówię Pan. Moj pan jest odpowiedzialny za wiele spraw. Ogólnie ma jedno zadanie dbać o mnie i mnie kontrolować. Tak kontrolować na każdym kroku, w każdej sprawie. To wymaga dużego zrozumienia i praktyki, że tak powiem dotarcia się. Ja mam swoje obowiązki, ale jedną główną, służyć mu, to nie chodzi o to że cały dzień klęczę obok niego, oczywiście że nie. Mamy różne, że tak powiem, poziomy uległości, więc nie klęczę rozebrana co wieczór. Ogólnie jak ktoś chce się o coś zapytać to śmiało. Ja mogłabym pisać tak cały czas. Ale to nie wygląda jak na filmach i nie musi.
Czyli trochę polega to na odgrywaniu roli z dzieciństwa, jakby nie patrzeć
Skoro facet- "Tatuś" ma cały czas kontrolować "córeczkę". Bo dorosłe emocjonalnie osoby raczej takiej kontroli unikają niz same do niej dążą.
Ale nie będziemy tutaj rozpatrywac tego w kontekście psychologicznymTo ja mam takie pytanie:
Jak wygląda typowy dzień w takiej parze. Możesz opisac? Wiem, że nie jest identyczny przez 365 dni w roku, ale na pewno pewne rzeczy sie powtarzają.
To nie jest tak że to jest mój tatuś ale mniejsza o to.
Mój dzień zaczyna się tak że wstaje pierwsza(mam taką opaskę na rękę która mnie budzi) kiedy wstaje rano, wiadomo toaleta, ubieram się i mam 30 minut na zrobienie śniadania. Potem jest typowo ponieważ idziemy do pracy bo pracujemy. Ale kiedy przychodzę przychodzę wcześniej bo pracuję troszeczkę krócej. Przebieram się w bardziej wygodne ubrania ale dalej ładne dla mojego Pana kiedy przychodzi to już na niego czekam. Odżywianie to się niedawno zmieniło kiedy moja córka się od nas wyprowadziła. Bo wiadomo inaczej się zachowuję jak córka jest obok i widzi a inaczej jak jej nie ma. Ale teraz kiedy jej nie ma pozwalam sobie na znacznie więcej, czyli ubieram się odważniej, itp. Kiedy robię obiad i często słucham jego rozkazów, np. Przynieś kapcie, wypierz koszule,
Zrób "jakieś" danie na obiad. Muszę wykonywać polecenia ale nie każde jeśli coś mi nie pasuje, coś mnie boli albo jestem chora to mój samiec alfa przejmuje niektóre obowiązki, w zależności od mojego stanu. Ogólnie jestem zobowiązana do wykonywania jego poleceń. Więc popołudnie mija mi na zajmowaniu się domem i moim panem (polecenia seksualne też w to się zaliczają.) Wieczorem mam już bardziej luźnie ponieważ przeważnie coś oglądamy, albo też często mój partner pracuje przy laptopie a ja często mam czas dla siebie. O 22 mam być w łóżku
Czyli na dobrą sprawę nic co różniłoby się od tradycyjnych związków naszych rodziców , gdzie kobieta siedziała w domu i gotowała czy sprzatała pod nieobecnośc faceta.
przyznam, że liczyłam na coś oryginalniejszego
Jeśli gotowanie w obroży i czasami nawet w samych majtkach nie jest oryginalne to co jest? Często się kochamy. Nie zawsze spędzamy czas na seksie, bo to zależy od dnia.
To bo nie wspomniałam ale po domu chodzę w obroży, małej lub drozej.
Czyli na dobrą sprawę nic co różniłoby się od tradycyjnych związków naszych rodziców , gdzie kobieta siedziała w domu i gotowała czy sprzatała pod nieobecnośc faceta.
przyznam, że liczyłam na coś oryginalniejszego
Wszystko zależy od dnia jak mówiłam czasami mogę spędzić cały dzień w sypialni a czasami w kuchni. Czasami mogę być traktowana bez litości na ostro a czasami bardzo łagodnie. Nie mogę tego opisać w kilku zdaniach
Ewelinasub napisał/a:Dzień dobry, chciałabym się dowiedzieć czy na tym forum są kobiety podobne do mnie lub takie które chociaż trochę są zaznajomione z tematem uległości i ogólnie związku typu uległa i pan. Otóż od dłuższego czasu jestem (przynajmniej tak siebie określam) profesjonalną uległą wobec mojego Pana czyli obecnego partnera. W życiu pracuje, jestem mamą dorosłej już córki, sama jestem córką no i oczywiście jestem uległa. Uległość interesowała mnie od lat ale nigdy nie próbowałam tego robić na 100% do teraz kiedy mieszkam sama z moim panem. Dlatego chciałabym poznać inne kobiety które są zaznajomione z tematem. Ostatnio też zaczęłam pisać bloga o tej tematyce i trochę o moim życiu. Piszcie jakie macie doświadczenia z tym związane. Dzięki
Masz ewidentnie problem z szacunkiem do samej siebie, do tego charakter niewolnika.
Dlaczego mam problem. Mam swojego pana, taka już jestem że potrzebuje kogoś kto by mnie kontrolował. Ty jesteś inna. Tak poprostu jest. Jak mówi że zasługuje na nagrodę to przyjmuję to, jak mówi że zasługuje na lanie to też to akceptuje
Masz ewidentnie problem z szacunkiem do samej siebie, do tego charakter niewolnika.
Jestem uległą kobietą to co innego. Czasami się śmieję że mam osobowość króliczka a mój pan byka.
Przyznam, że zawsze dziwiła mnie taka pełna uległość, życiowa. Bo w łóżku to wiadomo, są różne preferencje, więc każdemu jego porno. Gdyby mojemu partnerowi na tym zależało, mogłabym czasem spróbować, ale właśnie tylko w tym zakresie, dopóki nie wykraczałoby to poza sferę seksualną, w ramach urozmaicenia.
Ale w życiu? To jest to, czego zupełnie nie rozumiem. Tej przyjemności z oddania sterów w cudze ręce (choćby i najbardziej kochane), tej dobrowolnej rezygnacji z podejmowania decyzji... Bez podtekstu seksualnego nie jestem w stanie dostrzec w tym sensu.
Przyznam, że zawsze dziwiła mnie taka pełna uległość, życiowa. Bo w łóżku to wiadomo, są różne preferencje, więc każdemu jego porno. Gdyby mojemu partnerowi na tym zależało, mogłabym czasem spróbować, ale właśnie tylko w tym zakresie, dopóki nie wykraczałoby to poza sferę seksualną, w ramach urozmaicenia.
Ale w życiu? To jest to, czego zupełnie nie rozumiem. Tej przyjemności z oddania sterów w cudze ręce (choćby i najbardziej kochane), tej dobrowolnej rezygnacji z podejmowania decyzji... Bez podtekstu seksualnego nie jestem w stanie dostrzec w tym sensu.
Często jest podtekst, seksualny, chodzenie nago w intymnych strojach, szpilki itp. Ale nie 24 na dobę, prawie codziennie służę panu również seksualnie ale to nie musi być odrazy seks ale bardziej pieszczoty oralne itp.
Myślę, że życie kręcące się tylko wokół seksu by mnie męczyło i nudziło. Jeśli w ogóle takie jest możliwe.
Poza tym nie do końca to miałam na myśli. Są sprawy niepowiązane z seksem i raczej trudne do połączenia, zresztą nie da się z wszystkiego cały czas robić gry wstępnej. O ile rozumiem, że np. mycie podłogi na kolanach z wypiętym półnagim tyłkiem może kogoś nakręcać (więc widzę, ewentualnie, sens takiego polecenia), o tyle nie bardzo wiem, co robi się z wszystkimi czynnościami, które w ciągu dnia się wykonuje. I po co. Bo pisałaś o każdym aspekcie życia, zatem zgaduję, że pan decyduje, co i kiedy kupić, gdzie pojechać na wakacje i co obejrzeć w TV, pan żąda, żeby mu podać książkę, kawę i ładowarkę, pan zleca mycie naczyń, sprzątanie łazienki i wyniesienie śmieci. I trudno mi sobie wyobrazić, że każdy cały dzień jest jedną wielką grą wstępną, a każda rzecz, którą się robi, ma jakiś ładunek seksualny. A jeśli nie ma - to co fajnego jest w tym, że pan powie, że na wakacje pojedziecie do X, a teraz proszę umyć stół?
13 2023-05-28 10:48:39 Ostatnio edytowany przez JohnyBravo777 (2023-05-28 11:15:28)
Ciekawy temat.
To co tutaj widze to kobiete znudzona rutyna zycia, ktora dorabia pusta ideologie do normalnego stanu rzeczy aby ten chociaz w jej glowie jawil sie bardziej ciekawie / pikantnie.
I aby nie bylo, ja uwazam ze dominacja/poddanstwo w pewnych aspektach zwiazku jest zdrowsza niz jej brak.
Pomaga osiagnac katharsis - oczyscic relacje z wrogosci, ktora sie odklada w konfliktowych sytuacjach.
Ale to nie ma nic wspolnego z noszeniem obrozy czy wstawaniem wczesniej aby zrobic sniadanie.
Moim zdaniem Ewelina z partnerem się bawią po pracy tak jak lubią i nie ma w tym nic dziwnego.
Jedni robią w ogródku, inni remontują motor, czytają książki, oglądają wideo, ... a Ci zabawiają się inaczej.