Ehh nie wiem od czego zacząć pół roku temu poznałam fantastycznego faceta jak to się mówi ideał.
Zaczęliśmy się spotykać, nie było kolorowo były kłótnie obydwoje mamy trudne charaktery ja mam swoja dumę i zawsze pokazywałam jaka jestem niezależna, a mnie wszystko wolno. Tolerował do pewnego czasu zaczęły się sprzeczki o to co robię i próby zmiany przez niego mnie. Mój bunt bo jak to on mnie nie akceptuje i chce zmienić, nie dawałam. Później doszło z jego strony to, że miał dość po prostu odchodził ja bajerowałam wracał było pięknie do czasu nowej kłótni oczywiście o moje zachowanie spotykanie się z kolegami, pisanie, samowolka, a zamiast walczyć mówiłam droga wolna idź. Nie walczyłam czasami wyciągnęłam 1 rękę bo sądziłam i tak wróci słuchałam koleżanek które twierdziły jak kocha to wróci. Doszło do tego ze kłótnie były ciągle prze ze mnie co jestem choleryczka i niego. Nie dziwie się mu, sama już tego nie wytrzymywałam chciałam odejść nie wiem czemu nadal to ciągnęliśmy, chyba tylko dlatego, że kiedy spotykaliśmy się było cudownie. Dużo wtedy rozmawiał ze mną, żebym go w końcu doceniła dawał sygnały których ja szczerze nie widziałam, nie wiedziałam o co robi problemy, olewałam. W końcu proponował mi przyjaźń i czas nie zgadzałam się bo znajomi nie wchodzili w grę. A później huśtawki chce ze mną być, chce być tylko znajomymi. Jeszcze parę dni temu było okej wspominał żebym go doceniła, w ten sam dzień zobaczyłam jak dał buzi koleżance niestety nie wiem czy usta czy policzek tłumaczył, że to koleżanka. Ja tradycyjnie rzuciłam focha poszłam sobie obrażona i wyzywałam strasznie. Znowu postawiłam ultimatum albo związek albo nic, wybrał nic. Tłumacząc tym, iż zapewne nie jestem z nim szczera i pisze z innymi - po prostu poprosił o mój tel ja z dumą nie dałam bo on nie pokaże swojego. Po tym kontakt jako taki był, aż weszłam na jego profil w związku z dziewczyna z grupy. Wściekłam się zwyzywałam później dopytywanie czemu, że mnie oszukał post zniknął jak i to ze jest w związku po prostu brak danych. Powiedział, że ona go docenia i wylał jaka byłam dla niego, że mi nie wierzy i nie ufa, że się zmienię. Miał żal, że nigdy nie powiedziałam szczerze kocham tylko jak sytuacja wymagała tego. Mimo to piszemy ze sobą, nie proszę o szansę, nie błagam próbuje zrozumieć i tłumaczyć. Kiedy sama się nie odzywam to napisze, informuje co robi wysyła piosenki miłosne przeplata żalami. A i tak twierdzi, że chce z nią być, on ma kobietę już.
A ja nie wiem co zrobić odpuścić, walczyć nie wiem pustka w głowie. A może z jego strony to była zabawa. Nie wierze że w pare godzin można nagle wejść w związek.
Podobne tematy
Uwierz mi ze mozna wejsc w nowy zwiazek ale klin klinem to najgorsze wyjscie.Skoro pisze z Toba to znaczy ze sobie nie odpuscil ale dopoki to robisz bedzie dalej z nia.Bo ma ja i ma Ciebie jak tam sie nie ulozy i on to wie.Urwij kontakt i pokaz mu ze traktujesz to rozstanie powaznie.Mysle ze nie minie dlaugo zanim sie odezwie bo chociaz to bylo pol roku ale bylo.Musisz dac mu spokoj by zrozumial co stracil bo utrzymujac kontakt jego myslenie sie nie zmieni.
Jestem po prostu głupia bo wierzę, że to jakiś głupi żart z jego strony. Że chciał się zemścić zrobić coś żebym za nim latała, zmieniła sie udowodniła. Kocham choć powinnam olać i nie chcieć go znać. Jutro będę go widzieć wspólna komunikacja miejska początkowo chciałam z nim porozmawiać teraz już sama nie wiem czy przejść obojętnie albo z uśmiechem powiedzieć mu cześć. Może oczekuje że ktoś mi wprost powie on do ciebie wróci.
Jestem po prostu głupia bo wierzę, że to jakiś głupi żart z jego strony. Że chciał się zemścić zrobić coś żebym za nim latała, zmieniła sie udowodniła. Kocham choć powinnam olać i nie chcieć go znać. Jutro będę go widzieć wspólna komunikacja miejska początkowo chciałam z nim porozmawiać teraz już sama nie wiem czy przejść obojętnie albo z uśmiechem powiedzieć mu cześć. Może oczekuje że ktoś mi wprost powie on do ciebie wróci.
Mysle ze wroci jak tam bedzie lipa ale kiedy to nie wiadomo.Nie miej nadzieii bo to Cie wykonczy.Musisz sie przemeczyc choc latwo nie bedzie a z czasem on bedzie ci obojetny tak jak piszesz i uwierz mi ze skoro teraz tak zrobil to kiedys moze zrobic to samo.
W ogole mu sie nie dziwie
kto by z taką chciał być?
usiadz sobie na kiblu, zrob posiedzenie, pomysl jak siebie zmienic
jak docenic kogos kto docenial ciebie mimo ze traktowalas go bardzo zle
6 2015-03-08 21:01:57 Ostatnio edytowany przez tonietak (2015-03-08 21:05:06)
W ogole mu sie nie dziwie
kto by z taką chciał być?
usiadz sobie na kiblu, zrob posiedzenie, pomysl jak siebie zmienic
jak docenic kogos kto docenial ciebie mimo ze traktowalas go bardzo zle
masz duzo racji tylko nie wiem od czego zaczac
aktualnie sie odezwał i nie jest zadowolony ze nie mam czasu z nim pisac
moze od porzucenia dumy,przeproszeniu, powiedzeniu kocham, pokazaniu tego, wzieciu odpowiedzialnosci za swoje slowa, czyny i podjęciu starań?
prrzyjmij to ze to ty masz sie zmienic
on ma calkwoita racje chcąc tych zmian od ciebie, poniewaz czuje sie zle traktowany
tak sie chyba milosci nie pokazuje ?
8 2015-03-08 21:14:41 Ostatnio edytowany przez Nektarynka53 (2015-03-08 21:15:40)
Przepraszam, ale jeśli już niby wybrał tą drugą to radzę odpuścić. Takie odchodzenie i nadal szukanie kontaktu na tle związku (nie koleżeńskim - bo dlaczego nie jest zadowolony, że nie masz dla Niego czasu? Nie jesteście razem, a On już ma nową dziewczynę, więc jest tylko kolegą i Twój czas to Twoja sprawa, nie Jego) też o Nim słabo świadczy.
Zmień się, ale DLA SIEBIE
. Nie gra się na DWA FRONTY i czeka, który związek wyjdzie, bo wtedy powstaje pytanie - to kogo On kocha/czuje coś głębszego? Ciebie, czy Ją?
Zastanów się czy OBYDWOJE stworzylibyście zdrowy związek?
Przepraszam, ale jeśli już niby wybrał tą drugą to radzę odpuścić. Takie odchodzenie i nadal szukanie kontaktu na tle związku (nie koleżeńskim - bo dlaczego nie jest zadowolony, że nie masz dla Niego czasu? Nie jesteście razem, a On już ma nową dziewczynę, więc jest tylko kolegą i Twój czas to Twoja sprawa, nie Jego) też o Nim słabo świadczy.
Zmień się, ale DLA SIEBIE. Nie gra się na DWA FRONTY i czeka, który związek wyjdzie, bo wtedy powstaje pytanie - to kogo On kocha/czuje coś głębszego? Ciebie, czy Ją?
Zastanów się czy OBYDWOJE stworzylibyście zdrowy związek?
Popieram.
A jeśli po prostu gra tym wszystkim, gra na moich uczuciach żebym za nim latała.
Zmienię dla siebie po co na pokaz dla kogoś. Po prostu mam mętlik bo nie wiem co zrobić a on pisząc daje nadzieję...
Jutro po prostu z uśmiechem powiem cześć sądzę że to będzie najlepsze rozwiązanie
Ja bym sobie to odpuściła. Na miejscu autorki póki co w ogóle nie wchodziłabym w żadne związki. Dlaczego? Nie mam pojęcia ile masz lat, ale nie wydajesz mi się być dojrzałą do tego typu relacji. Twój związek był oparty na zasadzie wzajemnego "ganiania się". Latał, latał. Ty stawiałaś na swoim nie patrząc na jego uczucia. Przestał, teraz ty gonisz bo jak on mógł? Cóż, jego zachowanie również wydaje mi się niezbyt poważne bo skoro ma inną, która go rozumie i docenia, po co wciąż pisze do ciebie? Albo też kręcą go "gonitwy", albo jest opcja, że chce się zemścić. Będzie dawał ci złudną nadzieję po to żebyś zobaczyła jak to jest być w skórze tego odrzucanego pomimo starań. Według mnie związek to wzajemność. Branie i dawanie. Kompromisy. Szacunek i nie wykorzystywanie uczuć drugiej osoby. Tu tego zabrakło. Myślę, że jeśli nie popracujesz nad sobą w kolejnej relacji może się to powtórzyć. O ile chcesz popracować, może masz zwyczajnie taki sposób bycia? Jeśli chcesz coś zmienić, może zastanów się też czego oczekujesz od partnera w związku? I czy sama jesteś w stanie mu to zaoferować?
Mamy po 22 lata. Tez gdzies w glebi mysle ze to zemsta bo choc mowil w tym samym dniu nikogo nie mam to pare godzin pozniej jednak juz zmienil stan swoj. Najgorsze ze daje nadzieje lub ja to tak odbieram. Szczerze to boje sie cokolwiek zrobic bo mysle ' a co jesli to tylko jego gra on sie bawi dobrze mna, cieszy sie'. A coz nie chce czegos udowadniac tylko po to zeby on mial z tego zabawe.
I nie udowadniaj bo teraz będziesz żyła w niepewności, to już nie "to". Mieliście swoją szansę, przysłowiowe pięć minut. Zawaliliście i myślę, że ciągnięcie czegokolwiek na siłę, próby powrotów i tak dalej nic tu nie naprawią. Będzie pozornie dobrze (zakładając, że będzie) ale na zasadzie, że teraz ty za nim dla odmiany będziesz latała. On cię prosił wcześniej o inne rozwiązywanie sporów, ale ci nie odpowiadały. Wątpię aby chciał ich znowu, po tym wszystkim. Tym bardziej, że teoretycznie ma kogoś nowego. Jaki w tym sens? Mówi się trudno, nie ma co płakać nad rozlanym mlekiem. Najważniejsze to żebyś nie powielała tych samych błędów w kolejnym związku bo możesz stracić coś wartościowego.
14 2015-03-10 08:09:05 Ostatnio edytowany przez tonietak (2015-03-10 08:14:09)
I nie udowadniaj bo teraz będziesz żyła w niepewności, to już nie "to". Mieliście swoją szansę, przysłowiowe pięć minut. Zawaliliście i myślę, że ciągnięcie czegokolwiek na siłę, próby powrotów i tak dalej nic tu nie naprawią. Będzie pozornie dobrze (zakładając, że będzie) ale na zasadzie, że teraz ty za nim dla odmiany będziesz latała. On cię prosił wcześniej o inne rozwiązywanie sporów, ale ci nie odpowiadały. Wątpię aby chciał ich znowu, po tym wszystkim. Tym bardziej, że teoretycznie ma kogoś nowego. Jaki w tym sens? Mówi się trudno, nie ma co płakać nad rozlanym mlekiem. Najważniejsze to żebyś nie powielała tych samych błędów w kolejnym związku bo możesz stracić coś wartościowego.
Nie umiem sie pogodzic z losem to bylo to cos a on zalatwil to w paskudny sposob twierdzac ze tweraz wiem jak to jest byc oszukiwanym. Pomimo to pisze oferuje przyjazn, wylewa zale ze go nie docenilam, daje nadzieje. Pyta jak chce to naprawic, dodajac ze i tak ma kogos. Zarazem twierdzac ze mi nie ufa i nie wierzy. Raz pisze ze z nia jest innym razem ze to luzny zwiazek. Przy okazji mowiac ze od tak jej nie zostawi a pozniej sie waha.
Sama mysle nad psychologiem bo za bardzo to przezywam...
Oby dwoje mielismy za duzo zalu do siebie ja mialam zal ze potrzebujac jego pomocy chodzilo o szpital wolal idz do kolegow bo stwierdzil ze moglam byc fair to by pomogl. Nie miesci mi sie w glowie jak w jeden dzien jestem kochanie a nastepnego ma inna...
No to jak nie umiesz się z tym pogodzić to będziesz tkwiła. Co ci więcej poradzić? Przedłużysz po prostu szopkę, efekt będzie ten sam za wyjątkiem, że więcej się nacierpisz. I przy okazji jego dziewczyna. Ciekawe czy którekolwiek z was pomyślało o niej, czy jest po prostu częścią głupiej gierki? Z czasem zrozumiesz, że nie każde uczucie, które się wydaje być "tym jedynym, wyjątkowym" jest takie naprawdę. Mało ci chyba jeszcze doświadczenia w tej kwestii. Powodzenia.
16 2015-03-10 18:49:24 Ostatnio edytowany przez tonietak (2015-03-10 18:59:13)
Ta dziewczyna od zawsze miała na niego ochotę, a tu pomóż mi z ćwiczeniami, a tu może impreza w akademiku. Początkowo nie był nawet nią zainteresowany. Poszedł do niej w zemście, że ja wyszłam kiedy mówił wprost 'nie chce żebyś szła bo kogoś poznasz' drugi raz po pokłóciliśmy się i zrobił to samo. On sam napisał 'zrobiłem to za twoje wychodzenia za to że potrafiłaś pisać "idę się bawić" '.
A po tym wszystkim wiem co straciłam, że nie był kolejnym facetem tak dla zabicia czasu. Bardzo chciałabym go odzyskać, porozmawiać. Ciągle proszę w myślach o to aby napisał cokolwiek, żeby podszedł jutro a i tak boje się tego dnia...
17 2015-03-22 20:39:45 Ostatnio edytowany przez tonietak (2015-03-22 20:57:23)
Hej! Powiem wam posłuchałam rad, nie od razu odpuściłam bo rozmawialiśmy nawet ale później nadal były wzajemne pretensje bardziej z jego strony. Nawet doszło do jego zapewnień że nie są razem, no ale i status i nawet zdjęcie przytulone dodali razem. Podobno '' tylko dobrze sie dogadują''. Mówił jak to nie chce z nikim związku, ale również nie chce mnie znać. Cóż odpuściłam nie jest łatwo bo nadal kocham to się narazie nie zmieniło ale trzeba żyć dalej .