Witam . Potrzebuje pomocy ponad trzy miesiace temu odeszlam od ojca moich dzieci . Narkoman ciagle klamstwa awantury o to ze cos wychodzi na jaw a ja mu nie wierze . Powrot znowu narkotyki . Ogolny brak czulosci ciagle wypady nawet gdy byl w domu to nie obecny nie spedzalismy czasu wspolnie . Roztalismy sie definitywnie mu to chyba bylo na reke zaraz nastepna pan ienka ciagle towaystwo kolezkow i kolezanek imprezy cpanie cisza totalna . Zjawia sie nagle . Kontakt niby sie poprawia . Ja glupia daje z siebie 200% zeby tylko nie powiedziec czegos zlego zeby sie nie zezloscil i zeby nie bylo ze sie czepiam i uciekl . teraz to wyglada tak ze rozmawiamy jak mu sie zabzdzi jak chce kiedy dzwonie nie moze odebrac on dzwoni i jak by nigdy nic . Nie raz obiecuje ze przyjedzie do dzieci nie dotrzymuje slowa czasem wogole sie w ten dzien juz nie odezwie. Przez ten caly czas trzyma mnie w rezerwie a na boku szuka sobie innych . Najgorsze jest to ze ja juz bylam taka silna tak dobrze sobie z tym radzilam a teraz jest tragedia wcale sobie nie radze jak sie zachowywac gdy przyjezdza do dzieci . Myslalam ze moze jak pokaze ze jestem taka dobra i wogole to sam bedzie sie chcial zmienic nie rezygnowac z rodziny . ja juz sie chyba choroby zoladka nabawilam chce zyc !
Podobne tematy
Sama dajesz mu powody by tak robil bo wie ze czekasz.Muisz sama zdecydowac czego chcesz od tej relacji bo mu to wszystko jedno.Tak jak piszesz ze lata za panienkami i jednoczesnie wie ze ty tez czekasz na skiniecie palcem.Zastanow sie czy ty chcesz tak zyc z jego humorami i kaprysami bo on sie dobrze bawi a ty chyba nie za bardzo.
Chcialam zeby tylko bal sie tego stracic ;( Ja juz mam dosc chciala bym umrzec . Znowu o za duzo dzis pytalam jak rozmawialismy przez tel nie bylo po jego mysli i juz znowu jestem ta zla. Chcialam pozniej zadzwonic cos mu powiedziec... nie odebral .. A jutro albo po jutrze odezwie sie jak by nigdy nic. Nie mam sily boli to strasznie . Moze naprawde jestem problemowa ciezko ze mna wytrzymac i z tad to wszystko te narkotyki awantury klamstwa ;(
Chcialam zeby tylko bal sie tego stracic ;( Ja juz mam dosc chciala bym umrzec . Znowu o za duzo dzis pytalam jak rozmawialismy przez tel nie bylo po jego mysli i juz znowu jestem ta zla. Chcialam pozniej zadzwonic cos mu powiedziec... nie odebral .. A jutro albo po jutrze odezwie sie jak by nigdy nic. Nie mam sily boli to strasznie . Moze naprawde jestem problemowa ciezko ze mna wytrzymac i z tad to wszystko te narkotyki awantury klamstwa ;(
Czemu ty winisz siebie za to co sie stalo bo nie rozumiem.Jetses jaka jestes a jak komus cos nie pasuje to dowidzenia.Nie traktuj sie jako porazke bo o to mu chodzi.Wie ze ma wladze i to wykorzystuje.
Musisz urwac kontakt choc napewno sie mu to nie spodoba ale pamietaj o swojej godnosci i ze nie jestes na zawolanie.Jestes jaka jestes i albo to zrozumie albo nie.
Juz mu nawet wczesniej pisalam ze przepraszam ze nie chcialam zeby tak odebral to . Czuje sie czasem jak nienormalna.. Bylam ogolnie dzis smutna to tez mu to juz nie odpowiadalo. Tylko jak chwilowo nie zacpa albo kumpli akurat nie ma tylko wtedy o mnie pamieta. Ja chciala bym tylko zeby wrescie ktos mnie kochal a nie tylko ciagle ja . Chciala bym moc miec gorszy dzien i jak bym plakala zeby mnie ktos przytulil a nie wyzywal. Chciala bym tak o poprostu uslyszlec ze jestem dla kogos wazna poczuc to wkoncu ze ja jestem calym swiatem . Chciala bym moc sama sie zmieniak dla kogos a nie bac sie kazdego zachowania . U nas nigdy nie moglo byc zadnej klotni bo to juz powod do nacpania do ucieczki do szarpania . Jej czym ja zawinilam ze nawet taka osoba nie mogla mnie kochac. Chciala bym ten dzial zamknac raz na zawsze ale wtedy tak boli ze on taki zakochany w innej to mnie przeraza paralizuje
Juz mu nawet wczesniej pisalam ze przepraszam ze nie chcialam zeby tak odebral to . Czuje sie czasem jak nienormalna.. Bylam ogolnie dzis smutna to tez mu to juz nie odpowiadalo. Tylko jak chwilowo nie zacpa albo kumpli akurat nie ma tylko wtedy o mnie pamieta. Ja chciala bym tylko zeby wrescie ktos mnie kochal a nie tylko ciagle ja . Chciala bym moc miec gorszy dzien i jak bym plakala zeby mnie ktos przytulil a nie wyzywal. Chciala bym tak o poprostu uslyszlec ze jestem dla kogos wazna poczuc to wkoncu ze ja jestem calym swiatem . Chciala bym moc sama sie zmieniak dla kogos a nie bac sie kazdego zachowania . U nas nigdy nie moglo byc zadnej klotni bo to juz powod do nacpania do ucieczki do szarpania . Jej czym ja zawinilam ze nawet taka osoba nie mogla mnie kochac. Chciala bym ten dzial zamknac raz na zawsze ale wtedy tak boli ze on taki zakochany w innej to mnie przeraza paralizuje
Zrob cos dla siebie i przemysl co jest dla ciebie najwazniejsze.Pogadaj z nim na spokojnie i sami ocencie sytuacje,ciesz sie ze masz ta szanse a jak nic z tego nie bedzie to ukladaj sobie zycie na nowo.
Probowalam zadzwonic chcialam tylko cos zapytac nie odebral.. Teraz pewnie nie bedzie sie odzywal jakis czas a jak sobie pprzypomni to wtedy to strasznie boli . Nie chce byc tylko opcja gdy wszystko inne zawodzi
Probowalam zadzwonic chcialam tylko cos zapytac nie odebral.. Teraz pewnie nie bedzie sie odzywal jakis czas a jak sobie pprzypomni to wtedy to strasznie boli . Nie chce byc tylko opcja gdy wszystko inne zawodzi
Ale nia jesteś i on our tym wie. Teraz tylko nie odbieraj to dasz mu do myslenia i przemyśl czy chcesz byc kolem ratunkowym.
A to ze znow dzis mu na nerwy zadzialalam powinnam sobie wybaczyc . To bylo tak ze on powiedzial ze wyslal pewnej kobiecie zyczenia na dzien kobiet ja spytalam czy odpisala on ze tak i ze z buziakiem . Pozniej jeszcze spytalam czy sa blisko i jeszcze raz cos o nia spytalam a on sie zezloscil i ze nie powinien mi nic mi mowic byl wkurzony i nie mily . Napisalam pozniej przeprosilam . ale on nic cisza kompletna . Chcialam wygrac przez cale narzycznstwo walke z narkotykami kolegami nie potrafilam nigdy nie potrafilam nic zrobic zeby nie popelnic bledu . zawsze czyms to psulam
A to ze znow dzis mu na nerwy zadzialalam powinnam sobie wybaczyc . To bylo tak ze on powiedzial ze wyslal pewnej kobiecie zyczenia na dzien kobiet ja spytalam czy odpisala on ze tak i ze z buziakiem . Pozniej jeszcze spytalam czy sa blisko i jeszcze raz cos o nia spytalam a on sie zezloscil i ze nie powinien mi nic mi mowic byl wkurzony i nie mily . Napisalam pozniej przeprosilam . ale on nic cisza kompletna . Chcialam wygrac przez cale narzycznstwo walke z narkotykami kolegami nie potrafilam nigdy nie potrafilam nic zrobic zeby nie popelnic bledu . zawsze czyms to psulam
Wiesz co Ci powiem, on na dzien dzisiejszy ma ciebie dosyć i nic nie wskurasz tymi smsami. Oddalasz go od siebie ta dociekliwoscia a on to wykorzystuje. Na dzień dzisiejszy przegralas i powinnac dać sobie spokoj z kontaktem i to jakikolwiek. Naprawde.
11 2015-03-08 22:06:09 Ostatnio edytowany przez Chwileszczescia (2015-03-08 22:11:56)
Czyli naprawde przesadzilam jestem zbyt wscibska i wszystko na co pracowalam zepsolam ;(
Czyli naprawde przesadzilam ;(
Jak dla mnie tak. Jestem facetem i mówie ci jak jest.Dam ci przykład, rozstaje sie z Toba bo poznaje kogoś i jestem z nia.W miedzy czasie ty wysylasz mi wiadomości ze przepraszas, ze to czy tamto a dla mnie to bla,bla bo mam kogoś nowego. Krew mnie zalewa bo nie dajesz mi zyc i cieszyc sie ta nowa znajomoscia. Oddalasz sie ode mnie tym co robisz. Oczywiscie odezwe sie kiedys tam jak moja nowa znajomosc zacznie mnie nudzić. Przemyśl to i pomysl o sobie.
To nie jest do konca tak to on wtedy sam zadzwonil ja oczywiscie odebralam . Rozmawialismy i te moje glupie pytania. Zle sie z tym czulam wiec tylko wyslalam mu wiadomosc zeby go za to przeprosic . Tak to nigdy nie pisze nie dzwonie pierwsza zawsze tylko on to byl wyjatek bo tak zle sie z tym czulam
To nie jest do konca tak to on wtedy sam zadzwonil ja oczywiscie odebralam . Rozmawialismy i te moje glupie pytania. Zle sie z tym czulam wiec tylko wyslalam mu wiadomosc zeby go za to przeprosic . Tak to nigdy nie pisze nie dzwonie pierwsza zawsze tylko on to byl wyjatek bo tak zle sie z tym czulam
Nie kumam po co on szuka kontaktu skoro masz kogoś innego ale chyba chce ciagnac 2 sroki za ogon.
Kontaktu może szukać przez dzieci, których jest ojcem - co napisała autorka w pierwszym poście. I przyznam, że tu miałabym dylemat. Jak pogodzić się z rozstaniem i nie skrzywdzić przy tym dzieci będąc matką. Nie odseparować ich od ojca żeby nie psuć relacji, a jednocześnie skąd wziąć w sobie siły aby z tym samemu poradzić?
Nie mam bladego pojęcia. Możliwe, że postawiłabym na egoizm. Możliwe, ponieważ nie jestem matką. Nie mogę się tu wypowiedzieć. Mimo to nie wiem czy jako ćpun ten mężczyzna jest dobrym wychowawcą bo wzorców raczej nie daje.
Na moje oko trzyma autorkę wątku jako zastępstwo, miejsce do którego może wrócić, gdy z nikim innym nie wyjdzie. Wcale mu na niej nie zależy. I wcale jej nie szanuje. To wypytywanie może nie jest na miejscu, ale poniekąd rozumiem. W końcu jest osobą, którą kocha (a raczej jest po prostu uzależniona i tkwi w toksycznej relacji), dla związku dużo dała od siebie, zależy jej a nim, a tu takie prezenty w postaci innych panien dookoła.
Swego czasu sama tkwiłam w obrzydliwie toksycznym związku i myślę, że gdyby nie pewna pomoc, nie podniosłabym się z tego. Było dokładnie to samo w kwestii kłamstw, zrzucania winy na drugą osobę bo po co robi pretensje, pyta... jakby nie miała do tego powodów. Odwracanie kota ogonem, wzbudzanie poczucia, że to ona jest źródłem ich niepowodzeń. W końcu kobieta boi się słowem odezwać, na każde słowo musi uważać, formułować zdania tak by niczym go nie urazić przypadkiem. No ludzie. Żadnego wsparcia jak wspomniała. Nie na tym polega miłość. Szczerze ci życzę uwolnienia się od tego. Ku małej przestrodze jednak również powiem - nie nabieraj się na pocieszycieli, którzy przybędą by dać ci wszystko czego teraz brakuje. W każdym razie bądź bardzo ostrożna.
Dziekuje mala ksiezniczko ze tak to opisalas . Naprawde a slowa ,,W końcu kobieta boi się słowem odezwać, na każde słowo musi uważać, formułować zdania tak by niczym go nie urazić przypadkiem. '' Idealnie trafiaja w ta sytuacje. Ja naprawde boje sie ruszyc ze wykonam nie wlasciwy ruch . Teraz on wielce obrazony albo poprostu zacpal albo kolezanka a ja glupia zachodze w glowe czy to przeze ,mnie czy inne powodki . Mam juz dosc takiego zycia. Po roztaniu poczulam z jednejj strony jak nigdy przez zwiazek spokoj nie lekalam sie o jego stan czyy nacpany czy nie . a teraz znowu z jego pojawianiem sie wszystko boli bo byce taka opcja boli i czekanie na swoja kolej . Nie pewnosc znowu ona jest straszna. Zeby chociaz kiedys on zalowal ze takie zycie wybral .
Odezwal sie dzisiaj chcial pozyczyc pieniadze ja glupia pozyczylam . Przyjechal do dzieci potem . Ja glupia jak zawsze cos zawalilam . Spytalam czy nie ma wyrzutow sumienia ze nasze dzieci cierpia . ale stwierdzil ze to moja wina bo ja powiedzialam dosc. Gdy mu powiedzialam ze cpa on strasznie sie zdenerwowal i stwierdzil ze mam wszystkim na okolo wierzyc ja powiedzialam ze to przeciez widac po nim a on wykrzyczal co mnie to obchodzi. i Wyszedl bez slow . Czy powinnam go przeprosic ?! . Ja juz nie wytrzymuje nerwowo czuje jak by moje wnetrznasci mialy sie rozerwac czuje sie pusta psychicznie tak juz bym chciala zeby ten koszmar sie zakonczyl . Ja nie dam rady juz nie wiem co powinnam robic boje sie naprawde co kolwiek mowic . Tak chcialam zeby zapamietal mnie ta dobra a ciagle robie cos nie tak . To napewno przeze mnie cpal nie zmienil sie wkoncu zawsze cos powiem zawsze sprawie ze sie denerwuje .
Kobieto otrząśnij się!!
To co piszesz i w jaki sposób to opisujesz woła o pomste do nieba. Ty na prawdę nie widzisz, że to Wasze "bycie razem" nie ma żadnych nawet minimalnych szans. Nie widzisz tej toksyczności, Twojego współuzależnienia, Jego mega problemu??!!
Proszę Cię dziewczyno... co Ty wyprawiasz...i jeszcze mu pieniądze pożyczasz?!
Tragedia!!
Ratuj siebie i przejzyj na oczy, bo aż żal czytać co Ty robisz z Waszym życiem (Twoim i dzieci).
Tylko najgorsze jest to ze przestalam racjonalniw myslec . Czuje sie winna ze tak postapilam ? Czy slusznie ? Czy znowu przesadzilam? Nie mam sily na siebie tak zle mi z tym ze jestem zla matka przez to wszystko. Czy ta toksycznosc jest z mojej strony ? Jak tak sie zachowywalam wypytywalam zawsze sie zastanawialam nad tym
czy powinnam sie calkowicie odciac ? Nie mam zadnego wsparcia nie umiem wybrac tego dobrego . Nikt o tym ze sie widujemy nie wie..
Nie, nie, nie! W żadnym wypadku nie przesadziłaś. I ani się waż go przepraszać. Myślę, że tobie bardzo brakuje tej trzeźwej oceny sytuacji od kogoś z otoczenia. Kogoś kto ci pokaże jak to powinno wyglądać prawidłowo, a przecież nie wygląda. Przez szantaż emocjonalny bawi się tobą jak szmacianą kukiełką. Nie czujesz się troszkę jak wariatka...? Ja miałam okres kiedy tak właśnie się czułam. Wierz mi - to on jest niezrównoważony psychicznie. I wierz mi... niestety nie zapamięta cię dobrze bo coś mu się tam pod kopułą przestawia. Teraz tego nie rozumiesz, nie dostrzegasz, ale jak uda ci się w końcu przez to przejść spojrzysz na niego jak na osobę chorą. Może to te narkotyki? A propos, skąd masz pewność, że po nie sięga? Rzucił mi się fragment ostatnio ich dotyczący.
21 2015-03-09 23:30:52 Ostatnio edytowany przez Chwileszczescia (2015-03-09 23:32:32)
Czuje sie jak waroatka . Ja juz wczesniej czulam soe jak nienormalna teraz to sie poglebia . A narkotyki mam 200% pewnosc juz w zwiazku mielismy z tym problemy trzymalam test do pozbawienia praw. Teraz znajomi z ktorymi cpa niestety go nie kryja. Jego zachowanie typowo po narkotykach i chyba z 20 kg na minusie. Oczy juz nie jego. Co do tej kwesti nie mam najmniejszych watpliwosci zreszta do wczesniejszych bran sam sie przyznawal dzis mu sie odmienilo... Ja sie tak boje ze kazdy zwiazek jest chory ze zawsze jest cos nie tak ze tu chociaz wiedzialam na czym stoje ze to tez ojciec mojego dziecka.a jak w przyszlosci sie z kims zwiaze nie bede wiedziala co mnie czeka czy bedzie mnie bil pil klamal zdradzal czy co jeszcze. Ja nie mialam w swoim zyciu przykladow normalnych malzenstw zawsze jakies duze defekty i tak sie boje ze tak juz musi byc
A mala ksiezniczko czytalam co pisalas o tym pierwszym partnerze to wszystko doslownie go te opisuje i jeszcze dodatkowo narkotyki i inne rzeczy.
Powiem ci, że mam te same obawy. Nasze sytuacje diametralnie się różnią, ale również nie mam wzorców z otoczenia i dla mnie obecnie każdy związek będzie chory, zły i blabla. Niby nie można uogólniać, znając mnie pomimo obaw i tak jak się pojawi ktoś kto poruszy moje serce będę chciała spróbować. Próbować trzeba, innego wyjścia nie ma. Spójrz na to tak, skoro istniejemy my, chyba nie możemy byś jedyne normalne
? Płeć przeciwna też musi posiadać wyjątki (mogliby tacy być ometkowani). A te jego problemy z narkotykami odbijają się na dzieciach również jakoś inaczej? Jest agresywny na przykład, nie potrafi ich dopilnować? Na sprawę o rozwód cię nie stać? Ja bym spróbowała znaleźć pomoc w rodzinie. Twojej i jego. Przedstawić sytuację i odciąć się mimo wszystko. Może oni ci pożyczą żebyś mogła się od tego uwolnić? Może pomogą przez to przejść?
Mam taka nadzieje ze bedzie tak jak mowisz ze wszedzie sa jakies wyjatki. A dzieci gdy wracal po nacpaniu strasznie krzyczal na nie. Zreszt nigdy nie byl super tata dwa razy z nimi sam zostal . A tak to poswiecal tylko tyle czasu ile nie mial " ciekawszych zajec " a to kumple to a to zawiesc kogos tu a to zawsze cos a jak byl to tylko tv .gry . Mysle ze wsparli by mnie finansowo. Tylko musze najpierw zaczac myslec racjonalnie bo boje sie troszke tej ciszy z jego strony i stalej partnerki . Boje sie ze sie nie podniose.
Będzie ciężko na pewno. Ale obecne życie cię nie zadowala, zważ na to. Masz poczucie, że go kochasz, ale zastanów się... jest za co? Nie bardzo. Masz tylko jakieś wspomnienia pewnie o tym jaki był kiedyś. To już nie istnieje. Zawsze ciężko nam coś takiego sobie przyswoić, ale taka prawda. Zasługujesz na spokój, normalne funkcjonowanie, docenienie siebie i uciechę z maluchów. Myślę, że one widzą, że cierpisz. I na pewno tego nie chcą, nawet jeśli nie zdają sobie sprawy co jest powodem. Weź się w garść, zaweźmij w sobie i powiedz "stop". A ilekroć będzie przychodziła chwila słabości, przypominaj sobie dlaczego podjęłaś taką, a nie inną decyzję. Jeśli masz znajomych, otocz się nimi. Na pewno także pomogą. Zawsze też możesz przyjść tu, na forum i się wylać ze wszystkiego.
Wlasnie nie ma za co . Ale naprawde nie wiem ja zniesc jego nieobecnosc w naszym zyciu ze bedzie zyl swoim zyciem ze tworzylismy cos wspolnie a tu pustka . Teraz tak jak myslalam jest obrazony o wczorajsza sytuacje i sie nie odzywa i albo wcale sie juz nie odezwie albo pozniej jak do jakiejs obcej a nie wiem co zrobic. Moze to egoistyczne ale bylo by mi latwiej jak ja bym sobie pierwsza zycie ulozyla. Smutno mi ze kazda jego milostka bedzie ladniejsza. Same plusy dla niego . Wiec bedzie sie tylko cieszyl ze odeszlam ;( . Ja naprawde chcialam sie starac byc dobra . A dla niego wszystko co dzialo sie przez lata jakie bylismy to tylko moje bledy . Nihgdy nie dostrzegl ze on do tego doprowadzal ze bylo mi ciezko ze sie staralam nie przeciwnie tylko ze sie awanturalam pytalam . Jak bym robila to bez przyczyn .
Smutno mi ze kazda jego milostka bedzie ladniejsza. Same plusy dla niego . Wiec bedzie sie tylko cieszyl ze odeszlam ;(
Sądzę, że nie będzie. Kolejnej kobiecie też da popalić, chyba, że przysłowiowo "trafi swój na swego" i może oboje wzajemnie będą się staczać. Nie wiem czy jest tu czego zazdrościć. To raczej nie życie dla ciebie, ty potrzebujesz prawdziwego partnera, dojrzałego do związku, który będzie potrafił być również ojcem. Przepisu na poradzenie sobie z pustką ci nie dam, to trzeba przecierpieć niestety.
Dziekuje te wszystkie slowa jakos mnie mobilizuja naprawde dziekuje . Chciala bym miec takie wsparcie naprawde mam duzo milosci w sobie . Pamietam jak przed tym wszystkim przed nim zawsze mowilam ze nie dam zeby mnie kiedys facet wyzywal szarpal . A mialam wszystko od wyzwisk szarpania po klamstwa cpanie brak czulosci samotnosc w zwiazku . Czulam sie jak bym kochala za nas dwoje . Fakt czasem byl czuly i pomyslal o mnie ale to bylo czasem ....
A teraz znowu nie wiadoma kiedy mu sie zachce odezwac
To "czasem" to zdecydowanie za mało. Każdy czasem ma dziwne podrygi, żeby zrobić mętlik w głowie, żebyśmy się podświadomie tych drobiazgów trzymały "bo może nie jest tak źle", "bo może jednak kocha", "bo może to ja przesadzam". Guzik prawda, gdyby było dobrze na bank umiałabyś to docenić.
Ale czemu ty właściwie się nad tym zastanawiasz? Nie czekaj. Niech sobie znika, a ty zajmij się sobą. Jak zapragnie wrócić - zignoruj. Czego u ciebie szuka jeśli całą resztę czasu nie pamięta, że w ogóle istniejesz? Zasłużył sobie na ten powrót...? Chyba nie bardzo. Więc won tam gdzie był podczas nieobecności. Albo gdziekolwiek. W miejsce na miarę jego zasług.
29 2015-03-11 12:02:21 Ostatnio edytowany przez Chwileszczescia (2015-03-11 12:23:13)
Tylko najgorsze ze teraz te drobiazgi mi sie przypominaja naprawde to tylko kilka takich incydentow ale tak jakos mnie wziely wspomnienia ;(
A masz racje wcale nie pamieta ze istnieje jak ma ciekawsze rzeczy.. Nawet gdy sie klocilismy on zawsze juz krecil z innymi panienkami na boku ale pozniej jakos wracal. Ale jak sobie pomysle ze na poczatku gdy tylko bylismy para z taka jedna kobieta by mu wyszlo pozniej z nastepna nawet nie chcial by otrzymywac szans . A tak to zawsze wracal .Jak tak wszystko analizuje mysle ze on mnie nigdy nie kochal byla tylko ta glupia opcja . Bo przeciez gdyby kochal to chociaz troszke by tesknil czasem by pomyslal i tak szybko by nie zapomnial przez te wszystkie lata tkwil tylko przy mnie bo poprostu bylam a nie odczowal w stosunku do mnie emocji . Go nawet by nie ruszyl fakt ze ktos nowy pojawil sie w moim zyciu .
A czy faceci sie zmieniaja znaczy sie jezeli w jednym zwiazku byl chamski agresywny malo czuly w drugim moze byc kochajacy szanujacy kobiete wspanialy ? Czy raczej dla nastepnej byl by taki sam ?
Tylko najgorsze ze teraz te drobiazgi mi sie przypominaja naprawde to tylko kilka takich incydentow ale tak jakos mnie wziely wspomnienia ;(
A masz racje wcale nie pamieta ze istnieje jak ma ciekawsze rzeczy.. Nawet gdy sie klocilismy on zawsze juz krecil z innymi panienkami na boku ale pozniej jakos wracal. Ale jak sobie pomysle ze na poczatku gdy tylko bylismy para z taka jedna kobieta by mu wyszlo pozniej z nastepna nawet nie chcial by otrzymywac szans . A tak to zawsze wracal .Jak tak wszystko analizuje mysle ze on mnie nigdy nie kochal byla tylko ta glupia opcja . Bo przeciez gdyby kochal to chociaz troszke by tesknil czasem by pomyslal i tak szybko by nie zapomnial przez te wszystkie lata tkwil tylko przy mnie bo poprostu bylam a nie odczowal w stosunku do mnie emocji . Go nawet by nie ruszyl fakt ze ktos nowy pojawil sie w moim zyciu .A czy faceci sie zmieniaja znaczy sie jezeli w jednym zwiazku byl chamski agresywny malo czuly w drugim moze byc kochajacy szanujacy kobiete wspanialy ? Czy raczej dla nastepnej byl by taki sam ?
Charakreru nie zmienisz. On bedzie milutki na poczatku bo jakos musi zarzucić wedke by kogoś zwabic ale potem stanie sie soba i albo ten ktos to zaakceptuje albo nie.
Z tego co piszesz to on jest typowym kobieciarzem i bedzie skakal z kwiatka na kwiatek. Kochać kochal napewno ale mysle ze tylko na swoj sposob i jedna panna nigdy by mu nie wystarczyla. Mysle ze powinnas byc szczesliwa ze tak sie stalo.
Przyjezdza mowi kocham pozniej znika nie odzywa sie nie ma poprostu mnie w jego zyciu . Jak zapytalam czy gdybym powiedziala mu ze dostaje ostatnia szanse tylko musi zerwac kontakt z tym towazystwem .. Nie zgodzil sie ... To mowie ze gdybym zaproponowala ostatnia szanse ale by powiedzial cala prawde nie zgodzil sie ... Tak samo jak nie ruszalo by go to ze ktos sie w moim zyciu pojawi poprostu to nic by dla niego nie znaczylo. Tu wielce zakochany jak chce sie poprzymilac a pozniej naistotniej w swiecie nie istnieje . To super zycie robi co chce a zona z dziecmi z doskoku . TYlko ja juz tak nie chce czuje sie jak najzwyklejsza najpodlejsza szmata ! Ja nie potrafie byc stanowcza poprostu powiedziec mu nie ! bo tesknie bo brakuje mi go bo jestem strasznie zazdrosna ale to wszystko tylko z mojej strony ;(
Znowu to samo ! Dosc ile mozna ?! Napisal zadzwon zrobilam to na koniec rozmowy mowi zadzeon pozniej ja ze nie bede bo on nie odbierze i to mi bedzie przykro ale on oczywiscie zebym zadzwonila . Bach dzwonie po godz i co ?! I nie odebral ! Jestem glupia na zawolaniw ale jak ja potrzebuje cos powiedziec to juz nie wazne jutro za pewne on znowu napisze zadzwon a nie tym razem tego nie zrobie . No kim ja dla niego jestem gorzej niz nikim . Tylko jak ja mam niw myslec o nim nie zastanawiac sie z kim jest co u niego ?
tak mi przykro ze bylam nikim. Tyle razy mi powtarzal ze jestem nienormalna ze juz zaczelam mu wierzyc ![]()