netkobietyWszystkie działy
Psychologia

Jak nakłonić chłopaka do wizyty u psychologa/psychoterapeuty?

3 odpowiedzi3 815 wyświetleńzałożony przez Thitty, 01.03.2015

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Jak nakłonić chłopaka do wizyty u psychologa/psychoterapeuty?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 4 ]

1 Ostatnio edytowany przez Thitty (2015-03-01 18:08:57)

Temat: Jak nakłonić chłopaka do wizyty u psychologa/psychoterapeuty?

Witam.
Wiem, że nie mnie to oceniać, jednakże uważam, iż mój chłopak ma coś w stylu nerwicy lękowej i powinien udać się z tym do psychoterapeuty.
Lęki jego dotyczą śmierci, on boi się, że z jakiegoś powodu za jakiś czas zginie - obecnie powodem tym jest wojna na Ukrainie, co uniemożliwia mu normalne funkcjonowanie, chociażby to, że nie czyta i nie ogląda wiadomości, nie przegląda prasy z obawy, że przeczyta jakieś niepokojące go fakty. Również uciążliwe jest to, że od pewnego czasu w okolicy żeber czuje bóle i kłucia, które występują nieregularnie. Był z tym u lekarza, który podejrzewa problemy żołądkowe, jednakże pierwszym pytaniem jakie zadał mu lekarz, było pytanie o stres, nerwy, sugerujące, że to może być nerwoból. Mimo to, chłopak mój przystaje przy tym, że bóle takie już odczuwał kilka lat temu (jednak nie w takim stopniu nasilenia co teraz).

Cóż, sama doświadczyłam czegoś podobnego, mając zespół stresu pourazowego, gdy odczuwałam kłucia w okolicy serca, duszności a w badaniach wychodziło, że wszystko z sercem jest w porządku. Również miałam lęki, pewnie to nerwica jakaś była, bałam się, że zrobię sobie lub komuś krzywdę. I z tym udałam się na psychoterapię i dziś już tak nie mam. Chciałabym by mój chłopak również udał się na tego typu wizytę u psychologa ale moje argumenty do niego nie trafiają.

Staram się mu tłumaczyć to, podając za przykład moją historię, przekonując, że psycholodzy to nie psychiatrzy oraz że nie są źli. Nie trafia to do niego. Twierdzi on, że "psycholog tu nic nie da". Zatem pokazałam mu artykuł na stronie o nerwicach i objawach (m.in. tych, których on doświadcza), gdzie było napisane, że skuteczna jest psychoterapia ale wysłuchał mnie i do tematu o psychologu się nie odniósł.

To, co bardzo utrudnia nam sytuację, to to, że jesteśmy w związku na odległość i dlatego póki co nie pozostaje mi nic innego jak namawianie go na tę wizytę.

Ogólnie też jest on nerwowy bardzo i wybuchowy dlatego uważam, że taka terapia u psychologa byłaby dla nas obu zbawienna.
Jeśli ma to mieć jakieś znaczenie to ma on 23 lata.
Z góry dziękuję za odpowiedzi.

2

Odp: Jak nakłonić chłopaka do wizyty u psychologa/psychoterapeuty?

Na siłę nikogo nie uszczęśliwisz. Ten chłopak musi sam poczuć się ze swoimi "dolegliwościami" niekomfortowo by podjąć decyzję o zasięgnięciu porady czy uzyskaniu pomocy. Z opisu wygląda na kogoś dość ...specyficznego. Tu "się przejmuje", kreuje się na wrażliwego - a jednocześnie jest wybuchowy i nerwowy. Piszesz, że to związek na odległość... Cóż, czy bierzesz pod uwagę, że te jego "przeżywania" i jakieś urojenia nie są ...skonstruowane tylko na użytek Waszej znajomości?
Jak wyobrażasz sobie normalny związek i życie z kimś o takich ...zachowaniach?

3

Odp: Jak nakłonić chłopaka do wizyty u psychologa/psychoterapeuty?

Dziękuję za odpowiedź, XCL. Widzisz, zauważyłam, że z czasem gdy tak co jakiś czas wspominam o wizycie psychologa to myślę, że byłby w stanie zgodzić się pójść, że być może sam dostrzega powoli problem. Początkowo w ogóle o tym ze mną rozmawiać nie chciał, mówił, że do żadnego psychologa nie pójdzie i już. A ostatnio jak wspomniałam już - gdy z nim o tym rozmawiałam to przemilczał ale nie powiedział, że nie.
"Cóż, czy bierzesz pod uwagę, że te jego "przeżywania" i jakieś urojenia nie są ...skonstruowane tylko na użytek Waszej znajomości?"
Tzn.? Że kreuje siebie takiego bym miała się nad nim rozczulać czy jak? Nie do końca zrozumiałam o co mogło ci chodzić.

To prawda - jest bardzo specyficzny i przez to nasz związek również. Moim rodzicom się on nie podoba, jego zachowanie. O ile u mnie zachowuje się w porządku to przejawia zachowaniem braki manier, wychowania. Nie chciałabym tego pisać o swoim chłopaku, jednakże jest to bolesna prawda. Chłopak niemalże cały wolny czas swój spędza przy komputerze, z rodziną relacji nie ma (porozmawiają, ale nie jest to takie jak u mnie, że zejdę do rodziców porozmawiać o wszystkim i o niczym), moja mama uważa, że jest zahukany.
Uważam, że to jego wycofanie wzięło się z tego, że jego rodzice rozwiedli się gdy miał 3 latka, co wg mnie miało i ma ogromny wpływ na to jaki teraz jest. Natomiast wg niego nie miało to żadnego wpływu i on tego nie odczuł i nie da sobie przemówić, że odczuł ale tak wewnętrznie. Każde dziecko, niezależnie od wieku, przeżywa odejście rodzica, dlatego nie dam sobie wmówić, że tak nie jest. Tu uważam, że też pomógłby psycholog. No i kwestia nerwów. Gdy jesteśmy razem to jest spokojny, zabawny, czuły, troskliwy i właściwie to jest moją taką nadzieją na ten związek. No ale gdy coś jest nie tak jak on by chciał, to od razu zmienia ton głosu po czym wiem, że oho, coś mu się nie podoba. No i jest strasznie uparty. Przykładem może być chociaż ta sprawa z psychologiem.
Kiedyś była taka sytuacja, że przy mnie pokłócił się z siostrą. O ile u nich nie wiem, może to normalne, takie wyzywanie od najgorszych, o tyle ja roztrzęsiona nie umiałam przestać płakać wtedy bo się zwyczajnie bałam, że mnie uderzy albo ją albo coś innego głupiego zrobi. Z bólem to napiszę, ale ostatecznie uderzył psa - "bo się patrzał", który siedział wtedy na łóżku przy mnie i przy nim po tej całej sytuacji.
Nie uderzył mnie - okej. On wie, że gdyby to zrobił to byłby to ostatni raz jak się widzimy. Do takiego braku szacunku jestem strasznie... Nie wiem jak to określić... No wtedy nie ma zmiłuj. Raczej nie byłoby pewnie drugich szans a już na pewno nie trzecich. No a to, że uderzył psa (nie pobił, raz otwartą dłonią uderzył - dla jasności), to nie wiem, w zasadzie o tym nie myślę lecz wiem, że było to złe i nie powinien w ten sposób rozładowywać emocji. I dlatego uważam, że tu też potrzebny jest psycholog. We wszystkich trzech przypadkach - zaburzeniach lękowych i emocjonalnych (tak to chyba mogę nazwać) - mam nadzieję, że on by pomógł.
No właśnie... Tylko on sam musi tego chcieć i ja nie wiem jak go jakoś "rozjaśnić" by wreszcie dostrzegł, że potrzebna mu pomoc.
Moja mama sugeruje bym postawiła mu ultimatum - albo pójdzie do psychologa albo "zostańmy przyjaciółmi".

4

Odp: Jak nakłonić chłopaka do wizyty u psychologa/psychoterapeuty?

Mama dobrze Ci radzi.

Posty [ 4 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Jak nakłonić chłopaka do wizyty u psychologa/psychoterapeuty?

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026