netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

on nie chce ze mną mieszkac mimo że nam obojgu ułatwiłoby to życie

18 odpowiedzi8 202 wyświetleniazałożony przez lotta_li, 27.02.2015

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » on nie chce ze mną mieszkac mimo że nam obojgu ułatwiłoby to życie

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 19 ]

1

Temat: on nie chce ze mną mieszkac mimo że nam obojgu ułatwiłoby to życie

Jestem w czymś co się zwie 'relacją' i nie mogę sobie z tym kompletnie poradzić.

Jesteśmy razem rok. Poznalismy się na imprezie, to on mnie 'wyrwał', na poczatku nie traktowałam tego poważnie, ale potem przekształcilo sie to w cos ważnego i intymnego.. Oboje mamy ciągłe problemy z kasą. Mieszkam w Niemczech, on jest Niemcem. On wynajmował tu mieszkanko, sam, przez kilka lat, w dobrej cenie. ja mieszkam z paroma osobami, mam ciasny pokoik, za który sporo płace. Staram się ogarniać życie i pracuje cięzko by przezyc, on o tym wie i to widzi. czasem jednak brakuje mi kasy, branża w której siedzę jest ciężka. On nie pracował przez pare miesięcy bo szukał swojego celu, ale w Niemczech jest tak że państwo nie zostawi cie bez środków do życia, więc jakos to szło. teraz znalazł prace, i jednoczesnie przeprowadza się do nowego mieszkania, które zwolniła mu matka. Mieszkanie droższe, ale i większe, w super dzielnicy. On się bardzo cieszy, i ja tez się ciesze ze jego sytuacja będzie lepsza. Jednak nie rozumiem, czemu nie chce ze mną zamieszkac. Doskonale wie, że to pomogłoby nam obojgu. On płaciłby mniej, spędzalibyśmy razem więcej czasu. On od paru tygodni mówi tylko o tym. Planuje urządzanie, cieszy się jak dziecko. Chodzi o to, ze ja tez chciałabym zmienić mieszkanie. Duszę sie w swoim ciasnym, beznadziejnym pokoju. Oczywiście powiedziałam mu to. Nie chce sie narzucać, więc nie zapytałam wprost 'czemu nie zamieszkamy razem?' ale dałam wielokrotnie do zrozumienia, że ta sytuacja jest dla mnie nieznośna. Jestem kreatywną dusza i potrzebuje miejsca na realizowanie swoich pomysłów. On tez. Dlatego się 'skumaliśmy, dlatego się w sobie zakochalismy..

Tak, jestem zazdrosna. jak dziecko (i mu to powiedziałam!) Nie potrafię mu towarzyszyć w tym szczęściu. Jesteśmy razem, a on nie dąży do tego, by było nam obojgu lepiej, tylko jakby pracuje nad swoim własnym szczęściem. najlepsze, że chce żebym mu pomagała w urządzaniu tego mieszkania. A dokładniej, mówi mi co planuje zrobic, i w pewnym sensie wymaga bym mu pamagała. No bo spędzam dużo czasu u niego, no bo jak się z kims jest, to sie sobie pomaga. powiedziałam mu, ze jest to dla mnie mega trudne, że cięzko jest kiedy ja zostaje tu gdzie byłam, z moimi problemami finansowymi, z moimi irytującymi współlokatorami. Ze tez bym chciała zacząć 'nowe lepsze życie'. On kiwa głową, mówi ze rozumie, ale pomija odpowiedz - nie widzę w tym ani cienia szansy że kiedyś usłyszę taką propozycje.

Co gorsza, on mówi np 'no to mieszkanie byłoby tez dobre dla pary, a może i nawet dla rodziny'... tak jakby nie mówił o mnie, tak jakby mówił o jakiejs innej kobiecie, której jeszcze nie poznal, ale brzmi to tak, jakby nie miał mnie na mysli.. Czuję sie przeogromnie zażenowana za każdym razem gdy to słysze.. Jednoczśnie zaprasza mnie do siebie, robi mi dobrze, ale daje tez odczuc, że nie chce bym sie u niego 'zasiedziala'.  Ja wiem ze to facet, i że może ma duża potrzebę niezalezności. Ale - uwaga- ja tez! Ja uwielbiam byc sama, chyba bardziej niz on. Lubię sama tworzyc, pracowac. Jestem tolerancyjna i nigdy go z niczym nie naciskałam. Jesteśmy razem, ale mamy tez swoje oddzielne sprawy.

On mowi że dąży do tego bym była szczęśliwa. Ale jednocześnie bardzo często mnie rani, wydaje mi się ze po prostu mamy inny typ wrażliwości.

Nie powiedział mi jeszcze że mnie kocha. Ja tez nie. Bo boje się tego, chociaż mysle, ze to czuję, bo po co inaczej ciągnęłabym to? Myślałam wielokrotnie by to skończyć, ale coś zawsze mnie powstrzymuje.

On ma 30 lat, ja 27.

Jak ostatnio się przeprowadzał, to nieustająco 'obdarowywał' mnie jakimiś rupieciami ze swojego starego mieszkania. Garnki, kubki, wieszaki, głośniki. Mówiłam mu - nie chce, nie mam miejsca, nie potrzebuje tych rzeczy. A on - ale twoje mieszkanie potrzebuje, twoi lokatorzy potrzebuja. Tak jakby rekompensował mi to wszystko, tak jakby oczyszczał swoje sumienie, że przecież dzieli się ze mną tym co ma, daje mi dużo.. Ale k****, ja tego nie chcę :'( ja serio tego wszystkiego nie chcę. Ja chcę z nim być, ale nie potrafię mu towarzyszyć teraz w tym 'nowym życiu'. Jakby jest ze mną, ale beze mnie. Boli mnie to tak strasznie, i tak ciąży, ze nie daję rady.. A skończyć tez nie potrafię. Skończyć, nie skończyc? Co to wszystko znaczy? Można być z kimś takim, kto nie daje poczucia, że się jest tą jedną jedyną? Ma to sens?

2

Odp: on nie chce ze mną mieszkac mimo że nam obojgu ułatwiłoby to życie

porozmawiaj z nim szczerze... powiedz co Ci w duszy gra. powiedz o tym czego chcesz i nie bój się o tym mówić. nie ma sensu być z kimś dla kogo nie jesteś tą jedyną. jeśli nie nauczysz się mówić o tym, czego chcesz to masz małe szanse na to że ktoś się domyśli. a może on by chciał z Toba mieszkać, ale nic nie mówi bo myśli, że Ty z nim mieszkać nei chcesz?

3

Odp: on nie chce ze mną mieszkac mimo że nam obojgu ułatwiłoby to życie

Powiedziałam mu to. A nawet napisałam list, bo to bylo za trudne by mu to wytłumaczyć. Odpowiedział mi w tak pokrętny sposób, że mnie uspokoił, ale nie wyraził chęci/ nadziei na zamieszkanie razem.

4 Ostatnio edytowany przez Nektarynka53 (2015-02-28 01:08:56)

Odp: on nie chce ze mną mieszkac mimo że nam obojgu ułatwiłoby to życie

Jak dla mnie powinnaś wyjawić Mu Swoje uczucia (powiedzieć kocham Cię, a Ty co czujesz?) i wysłuchać Jego reakcji, bo On w ogóle nie myśli o wspólnej przyszłości. Coś czuję, że Mu nie w głowie wspólne plany na przyszłość, raczej luźny związek.
Radzę Wam skonfrontować Wasze wyobrażenia na temat związku, bo dla mnie Ty myślisz o Nim bardzo poważnie, a On raczej chce stanąć na etapie "dziewczyna na spotkania". Ten aspekt musicie Sobie wyjaśnić, abyś później nie była rozczarowana, bo może On nie chce takiego związku, którego Ty chcesz.

Widzę, że boisz się usłyszeć fakty na temat związku, które od pewnego czasu wyczuwasz. Niestety jedyna możliwość na osiągnięcie Twoich pragnień (zamieszkania razem - budowa wspólnego życia) to postawienie sprawy jasno. Albo wóz, albo przewóz. Tak dalej będzie Ci mydlił oczy, a Ty będziesz żyła nadzieją. Czyli jak na razie sytuacja jest jak najbardziej KORZYSTNA dla Niego.

5

Odp: on nie chce ze mną mieszkac mimo że nam obojgu ułatwiłoby to życie
Nektarynka53 napisał/a:

Jak dla mnie powinnaś wyjawić Mu Swoje uczucia (powiedzieć kocham Cię, a Ty co czujesz?) i wysłuchać Jego reakcji, bo On w ogóle nie myśli o wspólnej przyszłości. Coś czuję, że Mu nie w głowie wspólne plany na przyszłość, raczej luźny związek.
Radzę Wam skonfrontować Wasze wyobrażenia na temat związku, bo dla mnie Ty myślisz o Nim bardzo poważnie, a On raczej chce stanąć na etapie "dziewczyna na spotkania". Ten aspekt musicie Sobie wyjaśnić, abyś później nie była rozczarowana, bo może On nie chce takiego związku, którego Ty chcesz.

Widzę, że boisz się usłyszeć fakty na temat związku, które od pewnego czasu wyczuwasz. Niestety jedyna możliwość na osiągnięcie Twoich pragnień (zamieszkania razem - budowa wspólnego życia) to postawienie sprawy jasno. Albo wóz, albo przewóz. Tak dalej będzie Ci mydlił oczy, a Ty będziesz żyła nadzieją. Czyli jak na razie sytuacja jest jak najbardziej KORZYSTNA dla Niego.

dokładnie, trzeba postawić sprawę na ostrzu noża..albo rybki albo akwarium...Ty chcesz z nim zamieszkać, więc ma dwa wyjścia albo zamieszkacie razem albo szuka sobie innej 'z doskoku"

6

Odp: on nie chce ze mną mieszkac mimo że nam obojgu ułatwiłoby to życie

A ja go trochę rozumiem. To jest jego mieszkanie, on też nie żył na jakimś światowym poziomie,a teraz ma szansę trochę psychicznie od problemów "odpocząć". A tu próbuje mu się wcisnąć do jego przestrzeni dziewczyna.  A może on nie czuje się gotowy, by zamieszkać razem? Może etap randek mu na chwilę obecną odpowiada? Rok to nie jest dużo. Nie sądzę, żeby Cię skreślał. Myślę, że nie jest w tym momencie gotowy na mieszkanie razem,bo to oznacza nowe zobowiązania.

Ja bym na twoim miejscu, artystyczna duszo, poszukała albo lepszej pracy, albo innego mieszkania i nie oczekiwała na zbyt wiele ze strony faceta. Jestem za całkowitą zaradnością u kobiet, a nie na poleganiu na facecie. Przecież on Cię ZAWSZE może z mieszkania wywalić, a wtedy z czym zostaniesz?
Poza tym to są Twoje potrzeby przestrzeni, nie jego. Ty chcesz spełnić swoje pragnienia, więc...jak pisałam wyżej. Sama się za to weź.

7

Odp: on nie chce ze mną mieszkac mimo że nam obojgu ułatwiłoby to życie

"on nie chce ze mną mieszkac mimo że nam obojgu ułatwiłoby to życie"
W jakim sensie OBOJGU?
Bo jak Tobie autorko, to wiemy...
Czy to aby na pewno TAK zaawansowany związek (plany matrymonialne, dzieci itp)? czy to TWOJA subiektywna wyłącznie wizja?

8 Ostatnio edytowany przez lotta_li (2015-02-28 13:27:10)

Odp: on nie chce ze mną mieszkac mimo że nam obojgu ułatwiłoby to życie
McMiodek napisał/a:

A ja go trochę rozumiem. To jest jego mieszkanie, on też nie żył na jakimś światowym poziomie,a teraz ma szansę trochę psychicznie od problemów "odpocząć". A tu próbuje mu się wcisnąć do jego przestrzeni dziewczyna.  A może on nie czuje się gotowy, by zamieszkać razem? Może etap randek mu na chwilę obecną odpowiada? Rok to nie jest dużo. Nie sądzę, żeby Cię skreślał. Myślę, że nie jest w tym momencie gotowy na mieszkanie razem,bo to oznacza nowe zobowiązania.

Ja bym na twoim miejscu, artystyczna duszo, poszukała albo lepszej pracy, albo innego mieszkania i nie oczekiwała na zbyt wiele ze strony faceta. Jestem za całkowitą zaradnością u kobiet, a nie na poleganiu na facecie. Przecież on Cię ZAWSZE może z mieszkania wywalić, a wtedy z czym zostaniesz?
Poza tym to są Twoje potrzeby przestrzeni, nie jego. Ty chcesz spełnić swoje pragnienia, więc...jak pisałam wyżej. Sama się za to weź.

Za żadne skarby nie chciałabym żeby mnie utrzymywał. Zawsze płacę za swoje mieszkania to i tym razem bym płaciła! Problem polega na tym, że on zastanawiał się czy by nie wynająć jednego pokoju komus innemu - i mieć z tego kasę.. To mnie tak zabolało. Że wolałby mieszkać z kims innym, niż ze mną, mimo że wie że to mogłoby mi pomóc

Jak i również on wie doskonale i widzi, że nie jestem obibokeim, po cały czas pracuję i walczę o przetrwanie. To on przez 5 miesięcy obijał się po kątach


- ale dobra, juz wiem, czaję - to wszystko oznacza po prostu, że generalnie nie ma tu dobrych rokowań. Chciałam usłyszec jakies potwierdzenie i właśnie usłyszałam. Spróbuje to zakończyc

9

Odp: on nie chce ze mną mieszkac mimo że nam obojgu ułatwiłoby to życie

Lotto_li, wiesz co...

...będę szczera. Bo Cię rozumiem. Zaangażowałaś się, zależy Ci,  jesteś zakochana, chciałabyś iść krok dalej, rozwinąć relację. Ja też po roku związku zastanawiałam się i dopytywałam swojego chłopaka, czy zamieszkamy razem, czy np. on chciałby  u mnie nocować, spędzać więcej czasu. Nie chciał. Niby nic, ale mnie to bardzo bolało. Bo czułam, że coś jest nie tak.

I u Ciebie chyba też jest coś  w związku nie tak.

Po pierwsze, jeszcze nie mówicie sobie, że się kochacie, a Ty już chciałabyś z nim mieszkać. Trochę mi się wydaje, że skoro  nie  ma solidnych fundamentów, czyli wyznania uczuć i świadomości, że kochasz i jesteś kochana, to wszystko inne (Twoje plany mieszkaniowe) są tylko substytutem tego, czego tak naprawdę wam brakuje.  Czujesz się w tym związku niepewnie i chciałabyś uzyskać dowód, że jemu zależy. Skoro nie możesz tego usłyszeć, chcesz jakby przeskoczyć ten etap i od razu wspólnie zamieszkać.
A uwierz mi, nie tędy droga. Jeśli intuicja podpowiada Ci,  że on jeszcze nie jest przekonany na 100%, że to jest to, być może Twoja intuicja jest słuszna.

Po drugie, rozumiem Twoją trudną sytuację. Rozumiem,  że masz prawo oczekiwać pomocy od mężczyzny, któremu sama wiele razy pomagałaś, gdy jemu było ciężko.
Ale mimo wszystko, MIMO WSZYSTKO, o swoje warunkimieszkaniowe, finansowe, o swój status społeczny MUSISZ zadbać sama. Licząc na chłopaka - popełniasz duży błąd. Wierząc, że zamieszkanie z nim odmieni Twoje życie na lepsze, pozwoli Ci się realizować  artystycznie  i stanąć  na nogi - popełniasz wielki błąd.
Bo to jest tylko mężczyzna, który w każdej chwili może od Ciebie odejść, rzucić, zostawić. A ty zostaniesz z niczym.
Wiem co mówię.
Jedyne wyjście, to dbać o samą siebie. I nie liczyć na cudze mieszkanie ani pomoc.

Po trzecie, byłam w Twojej sytuacji. Jak pisałam wyżej, mój chłopak nie chciał ze mną zamieszkać  ani po roku, ani  po dwoch latach. Mimo że zapraszałam go do siebie, i mimo że sam miał własne mieszkanie, więc przeszkód finansowo-organizacyjnych nie było.
Podwóch latach się rozstaliśmy, bo zrozumiałam,  że on nie chce nie dlatego, że cos jest nie tak (zawsze podawał mnóstwo wymówek), tylko dlatego, że mu na mnie nie zależy.
Nie  myliłam się, tydzień po naszym rozstaniu zamieszkał z inną.

Jak widać, chcieć to móc.

10

Odp: on nie chce ze mną mieszkac mimo że nam obojgu ułatwiłoby to życie
Kobietka85 napisał/a:

Lotto_li, wiesz co...

...będę szczera. Bo Cię rozumiem. Zaangażowałaś się, zależy Ci,  jesteś zakochana, chciałabyś iść krok dalej, rozwinąć relację. Ja też po roku związku zastanawiałam się i dopytywałam swojego chłopaka, czy zamieszkamy razem, czy np. on chciałby  u mnie nocować, spędzać więcej czasu. Nie chciał. Niby nic, ale mnie to bardzo bolało. Bo czułam, że coś jest nie tak.

I u Ciebie chyba też jest coś  w związku nie tak.

Po pierwsze, jeszcze nie mówicie sobie, że się kochacie, a Ty już chciałabyś z nim mieszkać. Trochę mi się wydaje, że skoro  nie  ma solidnych fundamentów, czyli wyznania uczuć i świadomości, że kochasz i jesteś kochana, to wszystko inne (Twoje plany mieszkaniowe) są tylko substytutem tego, czego tak naprawdę wam brakuje.  Czujesz się w tym związku niepewnie i chciałabyś uzyskać dowód, że jemu zależy. Skoro nie możesz tego usłyszeć, chcesz jakby przeskoczyć ten etap i od razu wspólnie zamieszkać.
A uwierz mi, nie tędy droga. Jeśli intuicja podpowiada Ci,  że on jeszcze nie jest przekonany na 100%, że to jest to, być może Twoja intuicja jest słuszna.

Po drugie, rozumiem Twoją trudną sytuację. Rozumiem,  że masz prawo oczekiwać pomocy od mężczyzny, któremu sama wiele razy pomagałaś, gdy jemu było ciężko.
Ale mimo wszystko, MIMO WSZYSTKO, o swoje warunkimieszkaniowe, finansowe, o swój status społeczny MUSISZ zadbać sama. Licząc na chłopaka - popełniasz duży błąd. Wierząc, że zamieszkanie z nim odmieni Twoje życie na lepsze, pozwoli Ci się realizować  artystycznie  i stanąć  na nogi - popełniasz wielki błąd.
Bo to jest tylko mężczyzna, który w każdej chwili może od Ciebie odejść, rzucić, zostawić. A ty zostaniesz z niczym.
Wiem co mówię.
Jedyne wyjście, to dbać o samą siebie. I nie liczyć na cudze mieszkanie ani pomoc.

Po trzecie, byłam w Twojej sytuacji. Jak pisałam wyżej, mój chłopak nie chciał ze mną zamieszkać  ani po roku, ani  po dwoch latach. Mimo że zapraszałam go do siebie, i mimo że sam miał własne mieszkanie, więc przeszkód finansowo-organizacyjnych nie było.
Podwóch latach się rozstaliśmy, bo zrozumiałam,  że on nie chce nie dlatego, że cos jest nie tak (zawsze podawał mnóstwo wymówek), tylko dlatego, że mu na mnie nie zależy.
Nie  myliłam się, tydzień po naszym rozstaniu zamieszkał z inną.

Jak widać, chcieć to móc.

Super, dziękuję smile tego potrzebowałam, kogoś z podobną historią.

tak właśnie jest.. czuję ogromną niepewność, czuję że on jest ze mną a zostawia sobie otwarte drzwi, i że jak trafi na laskę którą się łatwo zauroczy, to mnie zostawi bez mrugnięcia okiem. Próbowałam też o tym rozmawiać ale zostałam tylko źle zrozumiana.

Dzięki!

11

Odp: on nie chce ze mną mieszkac mimo że nam obojgu ułatwiłoby to życie
lotta_li napisał/a:
McMiodek napisał/a:

A ja go trochę rozumiem. To jest jego mieszkanie, on też nie żył na jakimś światowym poziomie,a teraz ma szansę trochę psychicznie od problemów "odpocząć". A tu próbuje mu się wcisnąć do jego przestrzeni dziewczyna.  A może on nie czuje się gotowy, by zamieszkać razem? Może etap randek mu na chwilę obecną odpowiada? Rok to nie jest dużo. Nie sądzę, żeby Cię skreślał. Myślę, że nie jest w tym momencie gotowy na mieszkanie razem,bo to oznacza nowe zobowiązania.

Ja bym na twoim miejscu, artystyczna duszo, poszukała albo lepszej pracy, albo innego mieszkania i nie oczekiwała na zbyt wiele ze strony faceta. Jestem za całkowitą zaradnością u kobiet, a nie na poleganiu na facecie. Przecież on Cię ZAWSZE może z mieszkania wywalić, a wtedy z czym zostaniesz?
Poza tym to są Twoje potrzeby przestrzeni, nie jego. Ty chcesz spełnić swoje pragnienia, więc...jak pisałam wyżej. Sama się za to weź.

Za żadne skarby nie chciałabym żeby mnie utrzymywał. Zawsze płacę za swoje mieszkania to i tym razem bym płaciła! Problem polega na tym, że on zastanawiał się czy by nie wynająć jednego pokoju komus innemu - i mieć z tego kasę.. To mnie tak zabolało. Że wolałby mieszkać z kims innym, niż ze mną, mimo że wie że to mogłoby mi pomóc

Jak i również on wie doskonale i widzi, że nie jestem obibokeim, po cały czas pracuję i walczę o przetrwanie. To on przez 5 miesięcy obijał się po kątach


- ale dobra, juz wiem, czaję - to wszystko oznacza po prostu, że generalnie nie ma tu dobrych rokowań. Chciałam usłyszec jakies potwierdzenie i właśnie usłyszałam. Spróbuje to zakończyc

Nie napisałam nigdzie, że on ma Ciebie utrzymywać. Natomiast on ma, wedle twoich słów, zapewnić ci przestrzeń, lepszy byt i poprawę sytuacji materialnej (podobo obojgu). Ale ja nie widzę tutaj żadnego zrozumienia dla niego.
Jakbyś miała lepsze lokum, podejrzewam, że by ci to do głowy nie przyszło. Ale jest jak jest, nadarza się szansa, więc chcesz to wykorzystać. A co dobrego moze wyniknąc z tego DLA NIEGO? Anhedonia zadała dobre pytanie.
Poza tym czy ty proponowałaś mu otwarcie, że wynajmiesz u niego pokój? No i wiadomo- od Ciebie nie mógłby "zedrzeć" tyle, co z obcej osoby za wynajem. Bo jeszcze tupniesz nóżką, albo zrobisz mu wytyki.

A to, że sie "obijał" przez 5 miesięcy.. cóż, nieładnie tak wytykać osobie, z którą się spotykasz i to na forum, bo jakoś od tego dna się odbił i teraz ty u niego szukasz wiktu.

Czemu nie weźmiesz pod uwagę tej opcji, o której pisałam? Może mu zależy, ale nie czuje się gotowy, by zamieszkać z tobą? TYM BARDZIEJ, że żadne wyznanie nie padło ani z twojej, ani z jego strony. 
A jeśli czujesz, że jemu nie zależy, to wspólne mieszkanie tego nie rozwiąże. Przeciwnie- on zawsze będzie mógł pokazać Ci drzwi.

12 Ostatnio edytowany przez lotta_li (2015-02-28 14:24:50)

Odp: on nie chce ze mną mieszkac mimo że nam obojgu ułatwiłoby to życie
Anhedonia napisał/a:

"on nie chce ze mną mieszkac mimo że nam obojgu ułatwiłoby to życie"
W jakim sensie OBOJGU?
Bo jak Tobie autorko, to wiemy...
Czy to aby na pewno TAK zaawansowany związek (plany matrymonialne, dzieci itp)? czy to TWOJA subiektywna wyłącznie wizja?

tak, obojgu
- biorąc pod uwage ze nasze mieszkania są daleko od siebie i czasami dystans jest przeszkodą w spotkaniach
- dlatego że on chce bym mu pomagała, bym malowała z nim ściany, by mu szyła elementy wystroju bo wie że umiem i to wykorzystuje. oczywiscie moge to robic, ale czemu wlasciwie nie wykorzystac tego czasu na zdobienie i ulepszanie swojej własnej przestrzeni, zwłaszcza ze czasu wolnego nie mam duzo;
-bo chce, bym to ja do niego przyjezdzala częsciej gdyż 'nie lubi mojego mieszkania które jest małe i niewygodne' - i tak było- pewnie mój błąd- ja do niego przyjezdzalam przez pare miesięcy, za kazdym razem spakowana na 3 dni, z kosmetykami, ubraniami na zmiane. Wymagało to ode mnie sporej organizacji bo zazwyczaj przyjezdzalam pozno, po pracy, rano wychodzilam do pracy znowu. A on u nas pojawiał się raz na 2 miesiące
-dlatego, że myślal nad tym by wynając jeden pokój z nowego mieszkania i miec z tego pieniądze > zarabiać na tym > dzielić mieszkaniez kimś tak czy siak


Ja rozumiem was wszystkich i to ze facet chce sobie urządzic swoj męski swiat. Ale czuję się troche wykorzystywana. Tak czuję. Nie wydaje mi się, ze on mysli wiele o tym jak uszczęsliwic mnie. Coraz bardziej widzę, że wymaga od swojej kobiety zeby była wspaniała i seksowna, a przy okazji pojawiała sie tylko wtedy gdy on ma ochote. Gdy mam problemy, nie bardzo mogę z nim je przedyskutowac, bo wiem, ze on nie chce tego słuchac.

13

Odp: on nie chce ze mną mieszkac mimo że nam obojgu ułatwiłoby to życie

Generalnie teraz widze w tym już tylko wielki bezsens!

14

Odp: on nie chce ze mną mieszkac mimo że nam obojgu ułatwiłoby to życie
lotta_li napisał/a:
Anhedonia napisał/a:

"on nie chce ze mną mieszkac mimo że nam obojgu ułatwiłoby to życie"
W jakim sensie OBOJGU?
Bo jak Tobie autorko, to wiemy...
Czy to aby na pewno TAK zaawansowany związek (plany matrymonialne, dzieci itp)? czy to TWOJA subiektywna wyłącznie wizja?

tak, obojgu
- biorąc pod uwage ze nasze mieszkania są daleko od siebie i czasami dystans jest przeszkodą w spotkaniach
- dlatego że on chce bym mu pomagała, bym malowała z nim ściany, by mu szyła elementy wystroju bo wie że umiem i to wykorzystuje. oczywiscie moge to robic, ale czemu wlasciwie nie wykorzystac tego czasu na zdobienie i ulepszanie swojej własnej przestrzeni, zwłaszcza ze czasu wolnego nie mam duzo;
-bo chce, bym to ja do niego przyjezdzala częsciej gdyż 'nie lubi mojego mieszkania które jest małe i niewygodne' - i tak było- pewnie mój błąd- ja do niego przyjezdzalam przez pare miesięcy, za kazdym razem spakowana na 3 dni, z kosmetykami, ubraniami na zmiane. Wymagało to ode mnie sporej organizacji bo zazwyczaj przyjezdzalam pozno, po pracy, rano wychodzilam do pracy znowu. A on u nas pojawiał się raz na 2 miesiące
-dlatego, że myślal nad tym by wynając jeden pokój z nowego mieszkania i miec z tego pieniądze > zarabiać na tym > dzielić mieszkaniez kimś tak czy siak


Ja rozumiem was wszystkich i to ze facet chce sobie urządzic swoj męski swiat. Ale czuję się troche wykorzystywana. Tak czuję. Nie wydaje mi się, ze on mysli wiele o tym jak uszczęsliwic mnie. Coraz bardziej widzę, że wymaga od swojej kobiety zeby była wspaniała i seksowna, a przy okazji pojawiała sie tylko wtedy gdy on ma ochote. Gdy mam problemy, nie bardzo mogę z nim je przedyskutowac, bo wiem, ze on nie chce tego słuchac.

hmmmm..no nie wiem czy mam ci to napisać,bo będę brutalna,ale co tam.....on jest z tobą bo jest mu wygodnie,bo jeździsz ty do niego,bo on sie specjalnie nie nawysilal w tym zwiazku,podajesz mu sie na tacy,on o ciebie zabiegać ani starac sie nie musi,Malo tego jeszcze cię wykorzystuje do prac remontowo dekoratorskich...coz.  ...jedno jest chyba pewne ,on z tobą nie zamieszka bo i po co?i tak przyjedziesz,kiedy on chce,zrobisz co on chce,a jak chlopak chce mieć czas dla siebie to nie będziesz sie mu snuła pod nogami,wystarczylo sie na pewnym etapie trochę pobuntowac i dać mu trochę pozabiegac o siebie to moze wlasnie teraz to on by sie zastanawiam jak tu ciebie skłoniv do wspolnego zamieszkania

15

Odp: on nie chce ze mną mieszkac mimo że nam obojgu ułatwiłoby to życie
lotta_li napisał/a:

czuję się troche wykorzystywana. Tak czuję. Nie wydaje mi się, ze on mysli wiele o tym jak uszczęsliwic mnie. Coraz bardziej widzę, że wymaga od swojej kobiety zeby była wspaniała i seksowna, a przy okazji pojawiała sie tylko wtedy gdy on ma ochote. Gdy mam problemy, nie bardzo mogę z nim je przedyskutowac, bo wiem, ze on nie chce tego słuchac.

Hmmm...
Czuję, że bardzo prawidłowo czujesz. Ba - skojarzenia dla niego niepochlebne mi się "zalęgło":
"Zespół Madonny i ladacznicy ? zaburzenie seksualne opisane przez psychoanalityka Renshava, polegające na ambiwalentnej postawie mężczyzny wobec natury kobiecej. W mentalności mężczyzny współistnieją dwa modele kobiety: Madonna ? porządna, cnotliwa, idealna żona i matka oraz ladacznica ? zmysłowa, rozpustna, dostępna, zabawowo traktująca seks.
Postawa ta według Renshava jest bardzo rozpowszechniona w kręgu kultury Zachodu i wynika z wychowania, lęku kastracyjnego, nieufności wobec kobiet i podwójnej moralności"
NIE chcę Ci robić przykrości, ale z jego postawy sądzę, że nie jesteś jego DOCELOWĄ "madonną" (raczej)?

16

Odp: on nie chce ze mną mieszkac mimo że nam obojgu ułatwiłoby to życie

Witaj.wiem,ze nie bedzie to dla Ciebie mile ,co Ci napisze,ale to byla pierwsza mysl,o ktorej pomyslalam...On Cie nie kocha-tak to widze,niestety.Nie chce Cie miec blisko siebie,bo on tego nie czuje.Nawet Ci tego nie mowi-nawet barzdzo skryta osoba mowi,ze kocha-czasami chociaz.Pieknie to opisujesz-masz pasje,wrazliwosc,poczucie niezaleznosci.Ale moze on wcale tak samo nie odbiera zycia jak Ty?Rozumiem,ze jest Ci przykro,ze nie proponuje przeprowadzki....Sama musisz sie zastanowic czy chcesz w takim ukladzie byc.Pzdr.

17 Ostatnio edytowany przez pannapanna (2015-02-28 17:57:45)

Odp: on nie chce ze mną mieszkac mimo że nam obojgu ułatwiłoby to życie
lotta_li napisał/a:

Jestem w czymś co się zwie 'relacją' i nie mogę sobie z tym kompletnie poradzić.

1. on mnie 'wyrwał', na poczatku nie traktowałam tego poważnie, ale potem przekształcilo sie to w cos ważnego i intymnego..

2. pracuje nad swoim własnym szczęściem.

3. Co gorsza, on mówi np 'no to mieszkanie byłoby tez dobre dla pary, a może i nawet dla rodziny'... tak jakby nie mówił o mnie, tak jakby mówił o jakiejs innej kobiecie, której jeszcze nie poznal, ale brzmi to tak, jakby nie miał mnie na mysli..

4. Nie powiedział mi jeszcze że mnie kocha.

5. Tak jakby rekompensował mi to wszystko, tak jakby oczyszczał swoje sumienie, że przecież dzieli się ze mną tym co ma, daje mi dużo..

Aż przykro się czyta, zacznę od końca:


5. Zamiast wyrzucic daje Tobie, to się nie nazywa rekompensata, haha. To się nazywa śmietnik.
4. Bo pewnie nie kocha.
3. Bo pewnie zamieszka tam z jakąś kobietą, którą pokocha i może będzie miał z nią dzieci.
2. jak wyżej
1. ma sex za free





Facet Cię nawet nie oszukuje, Ty się oszukujesz.


"
...dlatego że on chce bym mu pomagała, bym malowała z nim ściany, by mu szyła elementy wystroju bo wie że umiem i to wykorzystuje...

...wymaga od swojej kobiety zeby była wspaniała i seksowna, a przy okazji pojawiała sie tylko wtedy gdy on ma ochote."

No i jeszcze to.... szacun dla gościa że znalazł sobie darmową obsługiwaczkę/pomoc/pogotowie sexualne. Nie musi jeździć po domach publicznych bo ma Ciebie za darmo i na wezwanie...
Za Ciebie to mi po prostu wstyd...

18 Ostatnio edytowany przez Olinka (2016-03-16 16:58:47)

Odp: on nie chce ze mną mieszkac mimo że nam obojgu ułatwiłoby to życie

Trudno coś doradzać, bo to Ty wiesz najlepiej, co czujesz, z tego co czytam, mogę jedynie domyslać się niektórych rzeczy. Byc może powinnas zlaneść kogoś z podejściem podobnym do twojego, kto będzie całkowicie uczciwy i to Ciebie będzie traktował jak przyszłą rodzinę. Wiele ciekawych tekstów na temat mieszkania i usamodzielniania znalazłam tutaj [nieregulaminowy link], polecam przejrzeć, dla mnie też jest to zyciowo już niemal obsesją.

19

Odp: on nie chce ze mną mieszkac mimo że nam obojgu ułatwiłoby to życie

Niemcy tacy sa, licza sie jak Zydzi smile
Kiedys bylem swiadkiem, jak znajoma Niemka, wlascicielka restauracji, skasowala swojego wlasnego ojca za herbate.

Jesli masz mu malowac sciany czy szyc cos, to umow sie z nim najpierw, ile za to dostaniesz.

Posty [ 19 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » on nie chce ze mną mieszkac mimo że nam obojgu ułatwiłoby to życie

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026