Witajcie. Krótko spytam. Umówiłam się z facetem, który mówił że "coś do mnie ma". Generalnie to wyglądało tak, że ja żywiłam do niego większe uczucie niż on do mnie, ale mi to nie przeszkadzało.
Kiedy mieliśmy się spotkać pierwszy raz po dłuższym czasie niewidywania się, który był spowodowany licznymi nieporozumieniami, nie odezwał się tego dnia. Wieczorem napisałam stwierdzając, że chyba zapomniał, a on stwierdził że chciał się odezwać ale znacznie później. Nie chciałam być na jego zawołanie, było mi przykro, bo to spotkanie miało być czymś w rodzaju luźnej randki.
On mówił, że to jego wina i bierze odpowiedzialność za to, co zrobił.
Ja mu powiedziałam, że to za dużo nieporozumień między nami (wcześniej również były) i to dobrze nie rokuje na przyszłość, że mamy inne oczekiwania, inaczej rozumiemy to wszystko. On mi przytaknął. Powiedziałam, że już nie musi liczyć na nic z mojej strony, skoro sie tak zachował.
Nie rozumiem tego zachowania.. ![]()