Witam!
Mam 26 lat, z moim mężem jestem przez 12 lat jest to mój pierwszy facet pod każdym względem! Łącznie z całowaniem wszystkim. W październiku tamtego roku wzięliśmy ślub. Było cudownie ale jest coraz gorzej...... Chociaż to nie od teraz byłam poniżana i wyzywana już od dawna parę lat wstecz. Mój mąż ma straszne problemy z nerwami dużo gra na komputerze w agresywne gry, miał też problemy w rodzinie nie był akceptowany nigdy przez rodziców nawet nie było ich na naszym weselu. Jest dobrą osoba tylko bardzo zagubioną i nerwową gdy jest dobrze zrobi wszystko dla mnie rozpieszcza mnie potem raz zadziej nie raz pare razy w tygodniu dostaje o byle co szału wyzywa mnie od najgorszych używa bardzo mocnych słów obrażą nie nic nie jestem warta że mało zarabiam. Jak płacze to jest jeszcze gorzej tylko mówi że mam iśc sie powiesić że nikomu na mnie nie zależy. On też mi grozi śmiercią że jak na mnie patrzy to by mi łeb uciął a jak mówię zrób to to on wtedy "nie będę sobie rąk gównem brudził". Wyzywa mnie iż nic nie mam. Mieszkamy razem już 7 lat wcześniej cały czas pomagali nam na studiach moi rodzice my zarabialiśmy grosze to oni wszystko na kupowali. Zawsze żałowali mojego męża że ma takich złych rodziców we wszystkim go wspierali chwalili, pomagali. A teraz on od 1,5 roku ma dobrą prace dużo zarabia i o to jest wojna że ja za mało zarabiam mam tylko pół etatu. Że mnie utrzymuje że skończę biedna mam iść na ulice wyrzuca moje rzeczy krzyczy że nie stać mnie na nic na samej utrzymanie się. Do czasu ślubu moi rodzice płacili moją część opłat a wcześniej nim on pracował całość. On teraz od 5 miesięcy płaci wszystko i ciągle mi to wypomina że jestem nikim:( Ja staram się we wszystkim sprzątam obiad, pranie wszystko picuje pomagam mu wspieram we wszystkim z 30 razy dziennie mówię jak kocham jaki jest cudowny. A to i tak nic nie dale awantury są. Nie pije ale agresywny jest ciągle nie tylko do mnie ale wogle do otoczenia. A po zawsze po przeprasza jest cudowny kocha obiecuje jest taki kochany..... i tak w kółko ja jestem z tym sama nie mam koleżanki nikogo on ma kolegów ja nic. Rodzice przez te lata nic nie zauważyli nic nie podejrzewają nawet zero on dla nich jest wzorem ulubieńcem czasem myślę że bardziej niż mnie wolą jego. I on to doskonale wie. Nie rozumiem po prostu jednego ja i moja rodzina zrobiliśmy dla niego wszystko zawsze wspieram we wszystkim go bronie jak lwica opiekuje się jestem oddana. A on mi tak dlaczego dlaczego ktoś komu poświęciłam tyle życia i dobroci może mi tak robić:( czasem szarpie mnie w nerwach albo dusi jak wpadnie w szał ![]()