netkobietyWszystkie działy
Trudna miłość, zazdrość, nałogi

Agresywny mąż i moja samotność

30 odpowiedzi9 998 wyświetleńzałożony przez syl-89, 15.02.2015

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Agresywny mąż i moja samotność

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 31 ]

1

Temat: Agresywny mąż i moja samotność

Witam!

Mam 26 lat, z moim mężem jestem przez 12 lat jest to mój pierwszy facet pod każdym względem! Łącznie z całowaniem wszystkim. W październiku tamtego roku wzięliśmy ślub. Było cudownie ale jest coraz gorzej......  Chociaż to nie od teraz byłam poniżana i wyzywana już od dawna parę lat wstecz. Mój mąż ma straszne problemy z nerwami dużo gra na komputerze w agresywne gry, miał też problemy w rodzinie nie był akceptowany nigdy przez rodziców nawet nie było ich na naszym weselu. Jest dobrą osoba tylko bardzo zagubioną i nerwową gdy jest dobrze zrobi wszystko dla mnie rozpieszcza mnie potem raz zadziej nie raz pare razy w tygodniu dostaje o byle co szału wyzywa mnie od najgorszych używa bardzo mocnych słów obrażą nie nic nie jestem warta że mało zarabiam. Jak płacze to jest jeszcze gorzej tylko mówi że mam iśc sie powiesić że nikomu na mnie nie zależy. On też mi grozi śmiercią że jak na mnie patrzy to by mi łeb uciął a jak mówię zrób to to on wtedy "nie będę sobie rąk gównem brudził". Wyzywa mnie iż nic nie mam. Mieszkamy razem już 7 lat wcześniej cały czas pomagali nam na studiach moi rodzice my zarabialiśmy grosze to oni wszystko na  kupowali. Zawsze żałowali mojego męża że ma takich złych rodziców we wszystkim go wspierali chwalili, pomagali. A teraz on od 1,5 roku ma dobrą prace dużo zarabia i o to jest wojna że ja za mało zarabiam mam tylko pół etatu. Że mnie utrzymuje że skończę biedna mam iść na ulice wyrzuca moje rzeczy krzyczy że nie stać mnie na nic na samej utrzymanie się. Do czasu ślubu moi rodzice płacili moją część opłat a wcześniej nim on pracował całość. On teraz od 5 miesięcy płaci wszystko i ciągle mi to wypomina że jestem nikim:(  Ja staram się we wszystkim sprzątam obiad, pranie wszystko picuje pomagam mu wspieram we wszystkim z 30 razy dziennie mówię jak kocham jaki jest cudowny. A to i tak nic nie dale awantury są. Nie pije ale agresywny jest ciągle nie tylko do mnie ale wogle do otoczenia. A po zawsze po przeprasza jest cudowny kocha obiecuje jest taki kochany..... i tak w kółko ja jestem z tym sama nie mam koleżanki nikogo on ma kolegów ja nic. Rodzice przez te lata nic nie zauważyli nic nie podejrzewają nawet zero on dla nich jest wzorem ulubieńcem czasem myślę że bardziej niż mnie wolą jego. I on to doskonale wie. Nie rozumiem po prostu jednego ja i moja rodzina zrobiliśmy dla niego wszystko zawsze wspieram we wszystkim  go bronie jak lwica opiekuje się jestem oddana. A on mi tak dlaczego dlaczego ktoś komu poświęciłam tyle życia i dobroci może mi tak robić:( czasem szarpie mnie w nerwach albo dusi jak wpadnie w szał sad

2

Odp: Agresywny mąż i moja samotność

Dziewczyno to jest psychopata a nie mąż. Uświadom sobie jedno, człowiek tak postępujący nie jest wart twojej miłości. Jeśli nie macie dziecka, to wiej od niego.
Zostaw tego psychopatę bo cię poniża. Masz rodziców, to im o tym powiedz.
A nie zgadzają się daty. Jak możesz byc z nim 12 lat. to co zaczełaś chodzić mając 14 lat.

3

Odp: Agresywny mąż i moja samotność

Tak mieliśmy po 14 lat, od końca pierwszej klasy gimnazjum

4

Odp: Agresywny mąż i moja samotność

To się nazywa znęcanie psychiczne. Wiem co czujesz. Kochasz go, wodzisz co się w nim dzieje, ale nie możesz mu pomóc i do tego dostajesz po tyłku. Też tak mam:(

5

Odp: Agresywny mąż i moja samotność

No tak. Urodzisz mu dwójkę dzieci. Przejdziesz wszystkie etapy jego fobii. Zaliczysz każdą zboczoną zachciankę.... Sprawi, że będziesz czuła się jak goowno. A potem zaczną nękać Cię myśli, że musisz odejść, bo inaczej umrzesz. A to będzie UMIERANIE!!!!!

Spotkasz kogoś na swojej drodze życia, kto sprawi, że poczujesz, że istniejesz, że oddychasz... Potem tylko będzie lawina niezadowolenia tych, którzy niczego złego w Twoim życiu nie widzieli... Bo przecież miałaś wszystko.

Boże.... Dziewczyno... Podnieś głowę. Nie czekaj tyle co ja... Szkoda czasu... Bo nie wiem czy będziesz miała tyle siły...

6

Odp: Agresywny mąż i moja samotność

Twój mąż jest psychopatą. Nigdy się nie zmieni, nigdy nie będzie lepiej. Nie jest dobry, ale zagubiony. Jest agresywny i ma zryty beret. Piszesz, że już od dawna się tak zachowuje, czyli jeszcze od przed ślubem? Czyli wiedziałaś, kogo bierzesz, ale mimo to za niego wyszłaś? Ratuj się, bo dziś mówi, że cię zabije, a za jakiś czas to zrobi. Jak ty w ogóle możesz z nim żyć? Mówić mu, że go kochasz, gotować mu obiadki, skakać koło jaśnie pana i zapewne z nim sypiać. Przecież to co on robi, to już nie jest bark szacunku, to poniewieranie, poniżanie i agresja słowna i fizyczna. Odejdź od niego, zanim zajdziesz w ciążę i urodzisz dziecko, które będzie musiało oglądać tę patologię. Dusi cię, szarpie? To dzwoń na policję. Boisz się, że po takim zgłoszeniu będzie gorzej? To się spakuj i odejdź albo wystaw mu manatki za drzwi. O pieniądze się nie martw, pracę jak chcesz to znajdziesz. I powiedz koniecznie o tym rodzicom, niech spadną im klapki z oczu, niech zobaczą zięciunia w pełnej okazałości. Włącz sobie dyskretnie dyktafon w komórce i go nagraj. Przynajmniej podczas rozwodu będziesz miała dowód. Niebieską kartę też warto założyć. Bo do rozwodu dojdzie wcześniej czy później.

7

Odp: Agresywny mąż i moja samotność
syl-89 napisał/a:

Witam!

Mam 26 lat, z moim mężem jestem przez 12 lat jest to mój pierwszy facet pod każdym względem! Łącznie z całowaniem wszystkim. W październiku tamtego roku wzięliśmy ślub. Było cudownie ale jest coraz gorzej......  Chociaż to nie od teraz byłam poniżana i wyzywana już od dawna parę lat wstecz. Mój mąż ma straszne problemy z nerwami dużo gra na komputerze w agresywne gry, miał też problemy w rodzinie nie był akceptowany nigdy przez rodziców nawet nie było ich na naszym weselu. Jest dobrą osoba tylko bardzo zagubioną i nerwową gdy jest dobrze zrobi wszystko dla mnie rozpieszcza mnie potem raz zadziej nie raz pare razy w tygodniu dostaje o byle co szału wyzywa mnie od najgorszych używa bardzo mocnych słów obrażą nie nic nie jestem warta że mało zarabiam. Jak płacze to jest jeszcze gorzej tylko mówi że mam iśc sie powiesić że nikomu na mnie nie zależy. On też mi grozi śmiercią że jak na mnie patrzy to by mi łeb uciął a jak mówię zrób to to on wtedy "nie będę sobie rąk gównem brudził". Wyzywa mnie iż nic nie mam. Mieszkamy razem już 7 lat wcześniej cały czas pomagali nam na studiach moi rodzice my zarabialiśmy grosze to oni wszystko na  kupowali. Zawsze żałowali mojego męża że ma takich złych rodziców we wszystkim go wspierali chwalili, pomagali. A teraz on od 1,5 roku ma dobrą prace dużo zarabia i o to jest wojna że ja za mało zarabiam mam tylko pół etatu. Że mnie utrzymuje że skończę biedna mam iść na ulice wyrzuca moje rzeczy krzyczy że nie stać mnie na nic na samej utrzymanie się. Do czasu ślubu moi rodzice płacili moją część opłat a wcześniej nim on pracował całość. On teraz od 5 miesięcy płaci wszystko i ciągle mi to wypomina że jestem nikim:(  Ja staram się we wszystkim sprzątam obiad, pranie wszystko picuje pomagam mu wspieram we wszystkim z 30 razy dziennie mówię jak kocham jaki jest cudowny. A to i tak nic nie dale awantury są. Nie pije ale agresywny jest ciągle nie tylko do mnie ale wogle do otoczenia. A po zawsze po przeprasza jest cudowny kocha obiecuje jest taki kochany..... i tak w kółko ja jestem z tym sama nie mam koleżanki nikogo on ma kolegów ja nic. Rodzice przez te lata nic nie zauważyli nic nie podejrzewają nawet zero on dla nich jest wzorem ulubieńcem czasem myślę że bardziej niż mnie wolą jego. I on to doskonale wie. Nie rozumiem po prostu jednego ja i moja rodzina zrobiliśmy dla niego wszystko zawsze wspieram we wszystkim  go bronie jak lwica opiekuje się jestem oddana. A on mi tak dlaczego dlaczego ktoś komu poświęciłam tyle życia i dobroci może mi tak robić:( czasem szarpie mnie w nerwach albo dusi jak wpadnie w szał sad

Dziewczyno!!!Jestes uwiklana w zwiazek z psychopata.To jest ciezkie zaburzenie osobowosci-to nie jest choroba,na ktora bierze sie lek i nagle zacznie sie dobrze zachowywac.To jest nieodwracalne.Widze,ze jestes juz porzadnie uzalezniona od tej relacji-widac to szczegolnie po tym jak tlumaczysz jego zachowanie trudnym dziecinstwem.Kochasz jego,a za nic masz sama siebie!A przeciez Ty jestes najwazniejsza!Dlaczego tak siebie nie lubisz ,ze sobie to na wlasne zyczenie fundujesz?Po co Ci to?Lubisz miec adrenaline?ON sie NIGDY nie zmieni!!!Twoj post jest jak blaganie o pomoc-blaganie zebysmy my-forumowicze go odmienili>Absurd!Nie da sie zmienic drugiej osoby.Tylko on to moze zrobic.Ale on tego nie zrobi-jest zbyt zaburzony ,zeby miec swiadomosc ,ze to on potrzebuje pomocy.Uprawiasz sredniowieczne samobiczowanie -i to na wlasne zyczenie.Niszczysz swoje zycie bedac z nim.Po co????zycze Ci owocnych przemyslen.pzdr.

8 Ostatnio edytowany przez LUSILJU (2015-02-16 17:22:00)

Odp: Agresywny mąż i moja samotność
syl-89 napisał/a:

Witam!

Mam 26 lat, z moim mężem jestem przez 12 lat jest to mój pierwszy facet pod każdym względem! Łącznie z całowaniem wszystkim. W październiku tamtego roku wzięliśmy ślub. Było cudownie ale jest coraz gorzej......  Chociaż to nie od teraz byłam poniżana i wyzywana już od dawna parę lat wstecz. Mój mąż ma straszne problemy z nerwami dużo gra na komputerze w agresywne gry, miał też problemy w rodzinie nie był akceptowany nigdy przez rodziców nawet nie było ich na naszym weselu. Jest dobrą osoba tylko bardzo zagubioną i nerwową gdy jest dobrze zrobi wszystko dla mnie rozpieszcza mnie potem raz zadziej nie raz pare razy w tygodniu dostaje o byle co szału wyzywa mnie od najgorszych używa bardzo mocnych słów obrażą nie nic nie jestem warta że mało zarabiam. Jak płacze to jest jeszcze gorzej tylko mówi że mam iśc sie powiesić że nikomu na mnie nie zależy. On też mi grozi śmiercią że jak na mnie patrzy to by mi łeb uciął a jak mówię zrób to to on wtedy "nie będę sobie rąk gównem brudził". Wyzywa mnie iż nic nie mam. Mieszkamy razem już 7 lat wcześniej cały czas pomagali nam na studiach moi rodzice my zarabialiśmy grosze to oni wszystko na  kupowali. Zawsze żałowali mojego męża że ma takich złych rodziców we wszystkim go wspierali chwalili, pomagali. A teraz on od 1,5 roku ma dobrą prace dużo zarabia i o to jest wojna że ja za mało zarabiam mam tylko pół etatu. Że mnie utrzymuje że skończę biedna mam iść na ulice wyrzuca moje rzeczy krzyczy że nie stać mnie na nic na samej utrzymanie się. Do czasu ślubu moi rodzice płacili moją część opłat a wcześniej nim on pracował całość. On teraz od 5 miesięcy płaci wszystko i ciągle mi to wypomina że jestem nikim:(  Ja staram się we wszystkim sprzątam obiad, pranie wszystko picuje pomagam mu wspieram we wszystkim z 30 razy dziennie mówię jak kocham jaki jest cudowny. A to i tak nic nie dale awantury są. Nie pije ale agresywny jest ciągle nie tylko do mnie ale wogle do otoczenia. A po zawsze po przeprasza jest cudowny kocha obiecuje jest taki kochany..... i tak w kółko ja jestem z tym sama nie mam koleżanki nikogo on ma kolegów ja nic. Rodzice przez te lata nic nie zauważyli nic nie podejrzewają nawet zero on dla nich jest wzorem ulubieńcem czasem myślę że bardziej niż mnie wolą jego. I on to doskonale wie. Nie rozumiem po prostu jednego ja i moja rodzina zrobiliśmy dla niego wszystko zawsze wspieram we wszystkim  go bronie jak lwica opiekuje się jestem oddana. A on mi tak dlaczego dlaczego ktoś komu poświęciłam tyle życia i dobroci może mi tak robić:( czasem szarpie mnie w nerwach albo dusi jak wpadnie w szał sad

nagraj go ,niech rodzice posluchaja jakiemu padłu pomogli skonczyc studia ,tak tak ,bo to dzięki twoim rodzicom ten socjopata je skonczyl i zarabia teraz ile zarabia,jak sie domyślam pochodzi toto z niezłej patologii??

a tak na marginesie,co z tobą jest nie tak że ty na każdym kroku mówisz psycjolowi który cię traktuje jak zero ze go kochasz ,bo nijak tego precedensu pojąć nie mogę,chyba ..m.

9

Odp: Agresywny mąż i moja samotność

Uciekaj dziewczyno od niego bo zrobi Tobie krzywdę jesteś młoda ułożysz sobie życie i w końcu będziesz szczęśliwa. Wiem że łatwo się mówi a trudniej zrobić myślę że zrozumiesz iż tkwienie w takim związku z mężczyzną przy którym nie wiesz co cię czeka. Pewnego dnia może się nie opanować i zrobi tobie krzywdę kiedy przejrzysz na oczy tacy ludzie się nie zmieniają powodzenia napisz co postanowiłaś...

10

Odp: Agresywny mąż i moja samotność

Łatwo jest mówić, niestety gorzej zrobić zwłaszcza jeśli jest się samym. Nie ma się pieniędzy i gdzie pójść.

11

Odp: Agresywny mąż i moja samotność

zgadzam sie ze wszystkimi komentarzami powyżej ! uciekaj od niego!! idz do rodziców oni napewno ci pomogą!!!!! i przede wszystkim nagraj go zeby pokazać dowod twoim rodzicom jaki jest i jak bedziecie brać rozwód. jesteś młoda zaznasz jeszcze szczescia... ! przeviez jak zajdziesz w ciaze to on to samo moze robic twojemu dziecku pomysl o tym!

12

Odp: Agresywny mąż i moja samotność

A rodzice Ci nie pomogą? Wyprowadź się a jak będzie walczył o Twoj powrót, to postaw mu warunek, psychoterapia min.pół roku.

13

Odp: Agresywny mąż i moja samotność

Nie jesteś sama, masz rodziców! Powiedz im o swojej sytuacji , a na pewno Ci pomogą.

14

Odp: Agresywny mąż i moja samotność

Rodzice mieszkają 200 km od nas w małej miejscowości do której nie mam po co wracać. Całkiem się tam załamie. Wszyscy się znają wszystkie koleżanki mają domy dzieci. Tam  czego mnie jedynie zapaść:(

15 Ostatnio edytowany przez noslep (2015-04-19 21:30:04)

Odp: Agresywny mąż i moja samotność

lepiej u rodziców niz z takim psychopata chroń siebie póki nie jest za pożno! zrob to dla siebie!!! naprawde przykro mi ze spotkała Cie taka sytuacja gdybym wiedziała jak to bym ci pomogła...

16

Odp: Agresywny mąż i moja samotność

Nie jest prawdą, że u rodziców czeka cię tylko zapaść, bo tam nabierzesz nowych sił, podbudujesz swoją pewność i dopiero wtedy wyruszysz układać swoje nowe życie, lepsze życie. Jesteś młoda i masz przed sobą dużo czasu, nie trać go na kogoś takiego. Bo zapaść cię czeka ale tylko wtedy gdy zostaniesz przy nim! A że rodzice mieszkają 200 km. to co z tego, a nawet lepiej że dalej od niego  bo szybciej dojdziesz do równowagi psychicznej nie widząc go. Nie szukaj wymówek tylko ratuj się dopóki możesz, bo z czasem będzie tylko trudniej.

17

Odp: Agresywny mąż i moja samotność

Witam,

nigdy nie myślałam, że będę szukać pomocy na forum. A jednak. Nigdy nie mów nigdy... Mam 28 lat, 4 lata po ślubie. 3 lata temu poroniłam. Mąż ciągle gra w komputerowe. Z tego co słyszę z drugiego pokoju to ciągle leje się krew, bohaterowie również nie przebierają w słowach. Są chwile kiedy wszystko jest ok, ale to trwa ułamek sekundy. Potem się zaczyna od nowa. Są zarzuty, że zbyt długo biorę kąpiel i on musi płacić za mnie rachunki i przez to czasami trudno wytrwać od 1 do 1 kolejnego miesiąca. Albo że zimą zbyt mocno odręcałam ogrzewanie, a gaz jest drogi i też windował rachunki. Nadmienię, że również pracuję, nie jestem na jego utrzymaniu. Na początku nie miałam dostępu do konta, bo wydzielał mi pieniądze. Ale kiedyś zepsuł mi się samochód w drodze do pracy nie miałam nawet na taxówkę i wtedy wybłagałam żeby założył kartę płatniczą. Skończyłam 3 kierunki studiów, mąż ma maturę bo studia rzucił. Wysłuchuję, że im więcej studiuję, tym później mniej zarabiam itp. Ciężko mi się tego słucha, bo wszystko robiłam dla wspólnego dobra, żebym mogła zmienić pracę na lepszą. Teraz już się nawet nie krępuje żeby mnie uderzyć. A na drugi dzień przytula. Nie mogę wytrzymać tych wahań. Nie chcę tego spisywać na straty, ale czuję że wegetuje, że nie umiem znaleźć wyjścia, że już nic mnie nie czeka. Boję się zajść w kolejną ciążę, że będę musiała zostać sama z dzieckiem. Mam ogromne wsparcie w rodzicach ale nie mogę ich obciążać swoimi problemami. Będę wdzięczna za jakikolwiek komentarz i z góry dziękuję.

18

Odp: Agresywny mąż i moja samotność
Amigdalina napisał/a:

Witam,

nigdy nie myślałam, że będę szukać pomocy na forum. A jednak. Nigdy nie mów nigdy... Mam 28 lat, 4 lata po ślubie. 3 lata temu poroniłam. Mąż ciągle gra w komputerowe. Z tego co słyszę z drugiego pokoju to ciągle leje się krew, bohaterowie również nie przebierają w słowach. Są chwile kiedy wszystko jest ok, ale to trwa ułamek sekundy. Potem się zaczyna od nowa. Są zarzuty, że zbyt długo biorę kąpiel i on musi płacić za mnie rachunki i przez to czasami trudno wytrwać od 1 do 1 kolejnego miesiąca. Albo że zimą zbyt mocno odręcałam ogrzewanie, a gaz jest drogi i też windował rachunki. Nadmienię, że również pracuję, nie jestem na jego utrzymaniu. Na początku nie miałam dostępu do konta, bo wydzielał mi pieniądze. Ale kiedyś zepsuł mi się samochód w drodze do pracy nie miałam nawet na taxówkę i wtedy wybłagałam żeby założył kartę płatniczą. Skończyłam 3 kierunki studiów, mąż ma maturę bo studia rzucił. Wysłuchuję, że im więcej studiuję, tym później mniej zarabiam itp. Ciężko mi się tego słucha, bo wszystko robiłam dla wspólnego dobra, żebym mogła zmienić pracę na lepszą. Teraz już się nawet nie krępuje żeby mnie uderzyć. A na drugi dzień przytula. Nie mogę wytrzymać tych wahań. Nie chcę tego spisywać na straty, ale czuję że wegetuje, że nie umiem znaleźć wyjścia, że już nic mnie nie czeka. Boję się zajść w kolejną ciążę, że będę musiała zostać sama z dzieckiem. Mam ogromne wsparcie w rodzicach ale nie mogę ich obciążać swoimi problemami. Będę wdzięczna za jakikolwiek komentarz i z góry dziękuję.

Co Cię jeszcze przy nim trzyma? Masz 28 lat, życie ucieka, a Ty marnujesz je przy takim człowieku. Masz wsparcie w rodzicach, skorzystaj z tego.

19

Odp: Agresywny mąż i moja samotność

Ciągle wierzę, że się zmieni. Wiem, że to bzdurne tłumaczenie i próbuje go usprawiedliwić. To nie jest tak, że cały czas jest źle. Ale ostatnimi czasy to już każdą wolną chwilę spędza grając. Wczoraj zdarzył się wyjątek i wyszedł ze mną na rower. Ale po powrocie znowu - GRA.

20

Odp: Agresywny mąż i moja samotność

Dziewczyny, uciekajcie od tych psycholi. Co to za życie ?

21

Odp: Agresywny mąż i moja samotność

Naprawdę współczuję Ci. Wiem, jak musisz być rozerwana pomiędzy miłością a chęcią odejścia od tego koszmaru. Niestety, taki człowiek musi przeżyć wstrząs by się ocknąć. To prawda że nic na siłę, ale szczęściu trzeba pomóc. Jak będziesz tkwiła w tak chorej relacji nic się nie zmieni. Postaraj się może odseparować na jakiś czas od niego, poszukaj sobie lokum albo go wykop z mieszkania i hasta la vista. Aż nie będzie stał na kolanach co najmniej przez miesiąc przed Twoimi drzwiami.
Mam nadzieję, że nie macie dzieci. W końcu ta miłość przeobrazi się w nienawiść, a to Cię zrujnuje po kawałeczku. Będziesz wrakiem - a masz się czuć kobietą!
Zajmij sobie głowę kimś lub czymś innym. Na nim świat się nie kończy.

22

Odp: Agresywny mąż i moja samotność

Witam Was!

bardzo dziękuję za wszystkie odpowiedzi.
Wczoraj zrobił obiad i zaproponował rower. Obawiam się, że znowu przez parę dni będzie ok, po czym wszystko wróci na stare tory. Ta sytuacja mnie przerasta, bo od kilku tygodni mamy za ścianą jego rodziców. Byłam przeciwna temu, żeby kupowali mieszkanie "drzwi w drzwi", stałam się wrogiem poprzez swoją postawę. Ale to i tak się stało. Mam teściów za ścianą. Nie mamy dzieci. Ja nie czuje się jak kobieta już od dłuższego czasu. Nie mogę sobie dać rady z jego huśtawkami emocjonalnymi. Raz jest dobrze, zaraz mnie obraża. Jak żyć?

23

Odp: Agresywny mąż i moja samotność

Ogromnie Ci współczuję. W moim związku jest bardzo podobnie z tym, że my nie mamy ślubu. Sama stoję przed wyborem zostać czy odejść wiem, że to bardzo trudne. Takie słowa zostają bardzo długo w pamięci może warto pomyśleć o separacji. Rozmawialiście o rozstaniu jak Twój mąż reaguje na to? Myślę, podobnie jak inne dziewczyny, że Twój mąż to psychopata z doświadczenia wiem, że otoczenie z reguły widzi go jako skrzywdzonego, biednego człowieka. Dobrze, że Ty już widzisz jak jest na prawdę. Skup się na tym jaki on jest ! i zastanów się co dalej wiem jedno zmienić się nie zmieni jak faktycznie jest taki psychopatyczny

24

Odp: Agresywny mąż i moja samotność

Cześć dziewczyny,
też tak jak Amigdalina nie sądziłam, że kiedyś będę potrzebowała szukać definicji psychicznego znęcania się i grupy wsparcia. Ale niestety tak wyszło... Z tego co przeczytałam, to mój przypadek, w porównaniu do innych, jest na razie "lekki", ale jak dla mnie to już o wiele za dużo złych słów usłyszałam od mojego męża. Mam 30 lat i 3-letniego synka, po ślubie jesteśmy 6 lat, a znamy się 13. Mąż prowadzi firmę budowlaną, ja nie pracuję, ale zaczęłam szukać pracy. Nigdy nam się nie przelewało, ale to nie był problem, jakoś dawałam sobie radę, nigdy nie dałam odczuć mężowi, że za mało pieniędzy przynosi do domu. Firma na początku słabo prosperowała, ale od 2 lat jest lepiej. Mąż całkowicie poświęcił się pracy, wszystkie domowe i rodzinne obowiązki spadły na mnie. I to do tego stopnia, że synka wychowałam sama. Mąż nigdy go nie kładł spać, nie czytał mu bajek, nie kąpał. A teraz się dziwi, że jak chce dziecku dac buzi na dobranoc to synek mówi do niego "tato idź sobie". I nie rozumie dlaczego. A od narodzin mu tłumaczyłam, że musi byc obecny w życiu syna od początku. Ale nie można kogoś zmusić do spędzania czasu z najbliższą rodziną.

I mimo, że w domu zawsze jest posprzątane, obiad ugotowany, dziecko dobrze wychowane, grzeczne (jak na 3-latka) to od kilku lat co jakiś czas słyszę, że ja siedzę w domu i nic nie robię, że wzięłabym się do jakiejś roboty, a jak mi coś nie pasuje to do mamusi - to są jego standardowe teksty przy każdej byle sprzeczce, bo na obiad nie to na co ma ochotę (ale nie powie co by chciał), bo dokumenty leżą nie tu gdzie leżały poł roku temu (bo blat w kuchni albo stół na którym się je to idealne miejsce na przechowywanie) itp mogłabym wymieniać w nieskończoność. Bo jak jest poważna kłótnia to zaczyna przeklinać, wyzywać mnie, swoich rodziców (z którymi mieszkamy) i brata i wtedy mówi do mnie "jak się nie podoba to wynocha" albo jeszcze gorzej. Już parę razy usłyszałam od niego że jestem głupia i nic nie robię. I byłam w szoku, bo do mnie nikt nigdy tak nie mówił, ja go też nigdy nie wyzywałam. A najgorsze, że klnie i wyzywa przy dziecku. Nie obchodzi go że synek slyszy te jego krzyki i sam się stresuje. Poza tym ostatnio czepia się o byle drobiazg. Dziś w ciągu 5 minut rozmowy zdążył 3 razy mnie obrazić, mówiąc że moim jedynym talentem jest denerwowanie go, następnie że owszem można nie mieć talentu do wszystkiego ale jak można nie mieć żadnego, i że mogłabym załatwić pewną sprawę "ale znając ciebie pewnie i tak nie załatwisz bo nie będziesz miała czasu" - powiedziane oczywiście z ironią. Dwa dni temu przepraszał mnie za to "wynocha" ale dziś znowu to samo.

Czy ja mam mu zrobić listę tekstów których nie mówi sie komuś, kogo się kocha? Zresztą ja sama nie wiem czy go kocham. Chyba nie, bo na myśl o życiu bez niego czuję ulgę. Marzę o wyprowadzce. Ale oczywiście to nie takie proste... I nie sądzę żeby do niego docierało to co do niego mówię. Wiem, że takie sytuacje będą się powtarzać, bo mąż jest typem choleryka i pracoholika. A ostatnio doszłam też do wniosku, że to człowiek, któremu nie dogodzisz. Co bym nie zrobiła to zawsze będzie źle. Nawet jeśli pójdę do pracy to nadal cały dom bedzie na mojej głowie, bo nie wierzę, żeby nagle zaczął odkurzać, zmywać naczynia albo nie daj Boże myć okna. O zajmowaniu się dzieckiem nie wspomnę. Poza tym mąż nie szanuje mojego zawodu nauczyciela (jestem po anglistyce) i mówi że nauczyciele to nieroby. Nie wiem czy próbować tłumaczyć mu na czym polega związek i rodzina, czym jest szacunek i jak się wyraża miłość czy dać sobie spokój. Przez ostatni rok coraz częściej myślałam i myslę o odejściu. Ale najpierw musze znaleźć pracę, żeby się uniezależnić i zapewnić mojemu synkowi spokojne i szczęśliwe dzieciństwo.

Poradźcie coś dziewczyny bo sama nie wiem co robić. Jak jest dobrze to jest dobrze ale wystarczy jeden bezmyślny tekst i mam ochotę uciekać...

25

Odp: Agresywny mąż i moja samotność

Stokrotka znając biegle angielski masz milion możliwości do powrotu do pracy i to takiej która spokojnie pozwoli Ci na utrzymanie Ciebie i synka.

Uważam że dobrze byłoby się najpierw usamodzielnić od męża. Jeśli zobaczy że masz go gdzieś i świetnie sobie radzisz bez niego może otworzą mu się oczy. Jeśli nie, stawiasz wszystko na jedną kartę. Mówisz mu co nie odpowiada Ci w tym związku i dajesz czas na zmianę. Jeśli nie zobaczysz chęci poprawy nie masz się co męczyć- odejdź. Chociaż moim zdaniem on Cię po prostu nie szanuje. To niekoniecznie jest już znęcanie i gdybyś potrafiła mu dosrać pewnie by się zamknął.

26

Odp: Agresywny mąż i moja samotność

Amigdalina widzisz większy problem w tym że on GRA niż w tym że jest skłonny Cię UDERZYĆ?

27

Odp: Agresywny mąż i moja samotność

Jeja dziewczyny jak możecie pozwalać sobie na takie traktowanie? Ja narzekam na swojego faceta ale on nigdy tak się nie zachował wobec mnie chociaż zdarza mi się czasem go prowokować. Postawcie jakieś granice. Nie pozwólcie się poniżać. On powinien kochać was i wspierać a nie sprawiać, że odechciewa się żyć.

28

Odp: Agresywny mąż i moja samotność
Amigdalina napisał/a:

Witam,

nigdy nie myślałam, że będę szukać pomocy na forum. A jednak. Nigdy nie mów nigdy... Mam 28 lat, 4 lata po ślubie. 3 lata temu poroniłam. Mąż ciągle gra w komputerowe. Z tego co słyszę z drugiego pokoju to ciągle leje się krew, bohaterowie również nie przebierają w słowach. Są chwile kiedy wszystko jest ok, ale to trwa ułamek sekundy. Potem się zaczyna od nowa. Są zarzuty, że zbyt długo biorę kąpiel i on musi płacić za mnie rachunki i przez to czasami trudno wytrwać od 1 do 1 kolejnego miesiąca. Albo że zimą zbyt mocno odręcałam ogrzewanie, a gaz jest drogi i też windował rachunki. Nadmienię, że również pracuję, nie jestem na jego utrzymaniu. Na początku nie miałam dostępu do konta, bo wydzielał mi pieniądze. Ale kiedyś zepsuł mi się samochód w drodze do pracy nie miałam nawet na taxówkę i wtedy wybłagałam żeby założył kartę płatniczą. Skończyłam 3 kierunki studiów, mąż ma maturę bo studia rzucił. Wysłuchuję, że im więcej studiuję, tym później mniej zarabiam itp. Ciężko mi się tego słucha, bo wszystko robiłam dla wspólnego dobra, żebym mogła zmienić pracę na lepszą. Teraz już się nawet nie krępuje żeby mnie uderzyć. A na drugi dzień przytula. Nie mogę wytrzymać tych wahań. Nie chcę tego spisywać na straty, ale czuję że wegetuje, że nie umiem znaleźć wyjścia, że już nic mnie nie czeka. Boję się zajść w kolejną ciążę, że będę musiała zostać sama z dzieckiem. Mam ogromne wsparcie w rodzicach ale nie mogę ich obciążać swoimi problemami. Będę wdzięczna za jakikolwiek komentarz i z góry dziękuję.

OBARCZAC RODZICOW no tak wiem o co Ci chodzi. a sadzisz ze jakby wiedzieli prawde to by byli zadowoleni i udali ze jest dobrze.?? nie! plakali by w poduszke tlymaczyli zebys go zostawila a Ty bys tkwila nadal w zwiazku bo co....!!! bo go kochasz > nie to nie kochanie to samogwałt -boli jak cholera.
zostawiac takich idiotów, wypieprzac z domów, składac zeznania na policje! samo sie nie naprawi. Albo on Cie kiedys powiesi i bedziesz dyndać albo zrobisz to sama Ty.

29

Odp: Agresywny mąż i moja samotność
madinka napisał/a:

Stokrotka znając biegle angielski masz milion możliwości do powrotu do pracy i to takiej która spokojnie pozwoli Ci na utrzymanie Ciebie i synka.

Uważam że dobrze byłoby się najpierw usamodzielnić od męża. Jeśli zobaczy że masz go gdzieś i świetnie sobie radzisz bez niego może otworzą mu się oczy. Jeśli nie, stawiasz wszystko na jedną kartę. Mówisz mu co nie odpowiada Ci w tym związku i dajesz czas na zmianę. Jeśli nie zobaczysz chęci poprawy nie masz się co męczyć- odejdź. Chociaż moim zdaniem on Cię po prostu nie szanuje. To niekoniecznie jest już znęcanie i gdybyś potrafiła mu dosrać pewnie by się zamknął.

madinka dzięki :*
myślę dokładnie to, co napisałaś i pocieszyłam się Twoimi słowami, że jednak myślę dobrze smile i to z nim jest coś nie tak a nie ze mną. Teraz moim celem jest uniezależnienie się. Zawsze byłam nieśmiałą i skrytą osobą, ale odkąd urodziłam syna stałam się silniejsza i pewniejsza siebie. Nie mam już kompleksów na punkcie swojego wykształcenia czy wyglądu (głupia byłam, że przez bezmyślne docinki męża kiedyś miałam) czy też obecnej sytuacji tzn bycia "kurą domową". Wiem ile pracy wymaga utrzymanie domu, terenu wokół, bo mieszkamy na wsi, wychowywanie dziecka i udzielanie korepetycji popołudniami. Już od jakiegoś roku nie daję sobie w kaszę dmuchać i za każdym razem, gdy mąż mnie krytykuje ja reaguję, bronię się i mu odpowiadam - tyle że inaczej niż on, bo bez obrażania go tylko inteligentnie ale dosadnie używając logiki i faktów, a nie bezmyślnie ubliżając. Kiedyś milczałam, nie potrafiłam mu nic powiedzieć, gdy on po mnie jeździł. Teraz jest inaczej i chyba on to zauważył. Bo gdy ostatnio powiedział do mnie "jak się nie podoba to wynocha" to ja mu odpowiedziałam spokojnie ale stanowczo że: "jak będę miała gdzie to się wyprowadzę". Po tym zatkało go na dłuższą chwilę. Później dodałam, że jeśli naprawdę tak myśli to niech mi to powie wprost, jeśli naprawdę tego chce. Bo jeśli ja jeszcze raz to usłyszę to potraktuję dosłownie i to będzie koniec. Przeprosił, ale zobaczymy jak długo podziała i ile warte są jego przeprosiny.

Poza tym, to też mi się wydaje, że on mnie po prostu nie szanuje, albo ma kompleks bo sam ma średnie wykształcenie i musi fizycznie ciężko pracowac, żeby zarabiać. I chce żebym ja czuła się gorsza od niego to może on wtedy poczuje się lepszy, ważniejszy, mądrzejszy. Kiedyś może tak było, ale teraz ja nie daję sobą pomiatać. Wiem, że w złości zdarza się powiedzieć różne rzeczy, ale są jakieś granice. On mnie traktuje jak swojego pracownika, myśli że jak na mnie nawrzeszczy to ja podkulę ogon i zrobię co mi każe. Ha! Niedoczekanie! Chociaż kiedyś tak było... muszę to przyznać, że sama mu na to pozwoliłam, bo nie reagowałam. Teraz jest inaczej i zobaczę czy odniesie to skutek. Bo jeśli nic się nie zmieni, jeśli on się nie zmieni i nie zmieni swojego myślenia to ten związek nie ma sensu. Bo praca, pieniądze i przedmioty nie mogą być ważniejsze od rodziny, prawda?

30

Odp: Agresywny mąż i moja samotność

Dziewczyno!!! Uciekaj od drania gdzie pieprz rośnie! Gwarantuję Ci,że czasem będzie gorzej.Pokaż swoją klasę i nie daj się poniżać.On nigdy się nie zmieni!!!!! Jesteś młoda,ułożysz sobie życie.Uwolnij się od patologii.Patologia rodzi patologię.Nie kieruj się momentami,że ma chwile dobrego humoru....Zostań z nim,jeśli chcesz być poniżana.

31

Odp: Agresywny mąż i moja samotność
WALENCJA napisał/a:

Dziewczyno!!! Uciekaj od drania gdzie pieprz rośnie! Gwarantuję Ci,że czasem będzie gorzej.Pokaż swoją klasę i nie daj się poniżać.On nigdy się nie zmieni!!!!! Jesteś młoda,ułożysz sobie życie.Uwolnij się od patologii.Patologia rodzi patologię.Nie kieruj się momentami,że ma chwile dobrego humoru....Zostań z nim,jeśli chcesz być poniżana.

Po co odkopywać temat sprzed trzech lat?

Posty [ 31 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Agresywny mąż i moja samotność

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026