Chcecie ćwiczyć, a nie dacie rady po całym dniu pracy wybrać się do siłowni na drugim końcu miasta? A może oszczędzacie na wakacyjny wyjazd? Czasem z różnych względów nie możemy chodzić na siłownię, a chcemy zadbać o własną formę i sylwetkę. Czy można urządzić siłownię w małym mieszkaniu? Wydaje się to niemożliwe, a jednak. Nie musimy mieć rowerka stacjonarnego i orbitreka. Są przyrządy, które bez problemu mogą je zastąpić i zmieszczą się na małej powierzchni. Dzięki nim możemy ćwiczyć bez wychodzenia z domu. Przesuwamy meble i już mamy miejsce na rotor do ćwiczeń mięśni nóg albo rąk. A taśma rehabilitacyjna, skakanka i poduszka terapeutyczna do ćwiczeń nie zajmują przecież zbyt wiele miejsca. A w wersji stepper skrętny w wersji mini spokojnie uda się zmieścić się w szafie.
Co o tym sądzicie? Warto urządzić sobie taką małą siłownię w domu?
1 2015-02-13 23:54:40 Ostatnio edytowany przez Summerka (2015-02-14 00:34:27)
Podobne tematy
2 2015-02-14 01:08:57 Ostatnio edytowany przez Emilia (2015-02-14 01:09:25)
Ja mam orbitrek, stoi w salonie. Nie wygląda to za fajnie, ale nigdzie indziej się nie zmieści, a nie chcę zrezygnować z ćwiczeń. Natomiast można znaleźć w sklepach rowerki o małych rozmiarach, które z powodzeniem zmieszczą się w mieszkaniu. Widziałam taki, który miał 80x50x100 cm i nikt mi nie powie, że to dużo. Bieżnia czy wioślarz to już by była przesada, ale rower stacjonarny moim zdaniem nie.
Mam też sprzęty typu drążek, hantle, motylek, jakieś ekspandery, maty do ćwiczeń, piłkę rehabilitacyjną itp. Trzymam to w najmniejszym pokoiku, w którym obecnie jest biuro. Wystarczy większe pudło. A piłka służy też jako pufa. Ach, no i mieszkanko ma jakieś 50m, więc do dużych nie należy.
Rowerki składane to dobry pomysł. W sumie to można mieć mniejszy sprzęt do ćwiczeń i nie chodzić na siłownię. Miałam na myśli mieszkanka mniejsze niż 50 m.
4 2015-02-14 02:05:25 Ostatnio edytowany przez Kleoma (2015-02-14 02:07:20)
Mam rowerek treningowy. Postawiłam go w sypialni , a właściwie wcisnęłam koło mojej strony łóżka. Łóżko trochę przesunęłam i teraz małżonek ma nieco mniej miejsca ale szafka nocna mu się mieści. A ja swoja szafkę postawiłam w innej części tego pokoju.
W sypialni mam mały telewizor to sobie oglądam i pedałuję. Bez telewizora to by mi sie nudziło.
Skakanka zajmuje sporo miejsca. U mnie w domu mebli jest dużo i właściwie nie ma miejsca gdzie można by poskakać swobodnie nie zaczepiając przy tym o meble albo o żyrandol.
Kleoma, my mamy skakankę, ale jej nie używamy, mimo że mamy też miejsce. Myślę, że sąsiedzi chyba by nas zabili
.
Nasze poprzednie mieszkanie mimo że miało tylko 30 metrów zmieściło orbitreka, kupę książek, sprzętu wspinaczkowego, łóżko, komplet wypoczynkowy, a do tego dało się skakać na skakance. Na dole było na szczęście biuro, bo to była kamienica w centrum miasta, zatem problem sąsiadów odpadał.
Co prawda mieszkanie mam spore, ale niestety brakuje w nim przestrzeni, dlatego na szaleństwo pozwolić sobie nie mogę.
Syn w pokoju ma solidny drążek do ćwiczeń - nie rozporowy, czyli taki, który wiesza się w otworze drzwiowym, ale wsparty na ścianie i wychodzący na pokój na ok. 70 cm. Oprócz tego korzysta z gum, ma hantle, parę innych drobizgów, jak choćby uchwyty do pompek, motylek - to wszystko zajmuje naprawdę bardzo mało miejsca.
W sypialni mamy rowerek stacjonarny, z którego korzysta głównie mąż. Ja sama ćwiczę w swoim pokoju na miękkim dywanie, więc nawet nie rozkładam maty. W zależności od treningu wspomagam się gumami lub hantelkami. Wymieniłam w pokoju lampę, żeby nie przeszkadzała w ruchu (teraz oświetlenie osadzone jest tuż pod sufitem), a mimo to skacząc na skakance musiałabym uważać, więc jest to dosyć uciążliwe. Dobrym rozwiązaniem są piłki do ćwiczeń lub zwykłe hula-hop, które można wcisnąć za szafę czy pod łóżko.
U nas w drzwiach wisi drążek, a w salonie stoi poziomy rowerek, stoi na uboczu, kiedy zamierzam poćwiczyć wyciągam go na środek bo lubie sobie w tym czasie posłuchać muzyki czy pooglądać coś w tv. Taśmy mam w szufladzie, a hantle leżą na parapecie w sypialni.
Ja mam własny dom i mogłabym w nim sobie skakać do woli.
Ale jest zagracony, urządzony po staroświecku. Po bokach meblościanki, kanapy, fotele a na środku stół z krzesłami. Nie da się skakać. A przemeblowywać jakoś nie mam ochoty bo mam sentyment do tego wszystkiego.
Są przyrządy, które bez problemu mogą je zastąpić i zmieszczą się na małej powierzchni. Dzięki nim możemy ćwiczyć bez wychodzenia z domu.
Fajnie się mówi.
Zwłaszcza w reklamach TV- przyrząd z milionem funkcji, który mieści się w kieszeni.
Żadne cudaczne wynalazki nie zastąpią konkretnego sprzętu.Takie 'domowe' urządzenia polegają na tym, że poćwiczy się na nich tydzień, a potem lądują w piwnicy, albo innym kącie.
Piłki, motylki i inne zabawki mogą stanowić co najwyżej uzupełnienie normalnego treningu.Same w sobie nie są wiele warte.
Sensowny rowerek czy orbitrek musi mieć koło zamachowe co najmniej 15 kg, a to wymusza dużą, solidną konstrukcję.
Ja uważam, że nie wiadomo jaki sprzęt nie jest potrzebny. Porządny drążek, jakieś hantle, a jeszcze lepiej normalne standardowe sztangielki, sztanga, jak ktoś potrzebuje to worek treningowy, jakaś mata albo materac. Można to wszystko upchnąć nawet do szafy (za wyjątkiem drążka, bo nie mówię tu o rozporowym w progu tylko takim mocowanym do ściany. Piłka gimnastyczna ma tą zaletę, że po wypuszczeniu powietrze można ją schować gdziekolwiek.
A wszystkie te cudowne przyrządy do brzuszków, pompek, na ten mięsień i na tamten i na sramten uważam za bezsens i wyrzucone pieniądze, bo te ćwiczenia, do których służą zwykle można z tym samym efektem robić bez nich - używając ciężaru własnego ciała, jak trzeba dorzucając obciążenia, albo utrudniając sobie w inny sposób.
Summerka napisał/a:Są przyrządy, które bez problemu mogą je zastąpić i zmieszczą się na małej powierzchni. Dzięki nim możemy ćwiczyć bez wychodzenia z domu.
Fajnie się mówi.
Zwłaszcza w reklamach TV- przyrząd z milionem funkcji, który mieści się w kieszeni.
Żadne cudaczne wynalazki nie zastąpią konkretnego sprzętu.Takie 'domowe' urządzenia polegają na tym, że poćwiczy się na nich tydzień, a potem lądują w piwnicy, albo innym kącie.
Piłki, motylki i inne zabawki mogą stanowić co najwyżej uzupełnienie normalnego treningu.Same w sobie nie są wiele warte.
Sensowny rowerek czy orbitrek musi mieć koło zamachowe co najmniej 15 kg, a to wymusza dużą, solidną konstrukcję.
Ja mam dość konkretnego sprzętu, bo wydaje mi się za duży i za ciężki. Co do stacjonarnych rowerków , tylko się zgodzę, że najlepiej się ćwiczy właśnie na takim. Cudaczne wynalazki widziałam właśnie niedawno w Biedronce i nie chciałabym na takich ćwiczyć. Uważam, że najlepiej nabyć sobie taki sprzęt w specjalistycznym sklepie, a i to jeszcze trzeba dostosować sprzęt do ćwiczeń, które ma się zamiar wykonywać. Na siłowni korzystam z opieki trenera, a w domu powtarzam zlecone ćwiczenia. Kiedy ćwiczysz, dajmy na to, boks, to ci potrzebny głównie worek treningowy, a po co ci cała reszta?
Kiedy ćwiczysz, dajmy na to, boks, to ci potrzebny głównie worek treningowy, a po co ci cała reszta?
Do boksu potrzebne jest przede wszystkim miejsce oraz towarzystwo.
Worek też się przydaje.Oczywiście taki prawdziwy- 50 kg, którego nie da się powiesić w drzwiach.
Ja mam prawdziwy worek i wisi normalnie w mieszkaniu. Nie w drzwiach ale wisi i ma się dobrze, no tak pół dobrze bo stary już jest ![]()
Ja też mam w domu worek treningowy. Ciężki i porządny. Leży w syna pokoju na szafie
.
15 2015-03-16 14:26:58 Ostatnio edytowany przez Olinka (2015-03-16 16:39:24)
jak człowiek dobrze zagospodaruje miejsce to jest w stanie i siłownię sobie zrobić w mieszkaniu. ja akurat mieszkam w domu od [spam], więc miejsca mam trochę więcej, ale rowerek to i tak zawsze na taras wynoszę ![]()
Rowerka treningowego sobie nie kupiłam, ale za to zgromadziłam kilka przyrządów do ćwiczeń, które zmieszczą się w kąciku.