Skazani na samotność w małym mieście - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » SAMOTNOŚĆ » Skazani na samotność w małym mieście

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 39 ]

1

Temat: Skazani na samotność w małym mieście

Witajcie.
Z uwagą przeczytałam większość Waszych wypowiedzi.  Chciałabym rownież opowiedzieć o swojej sytuacji. Mieszkam w małym miasteczku (30 tys. mieszkańców) bez kina, dyskotek z prawdziwego zdarzenia, porządnych imprez kulturalnych, itp. Jedyne miejsca, w ktorych można się spotkać, to zadymione puby, pełne wrzeszczących, na wpól pijanych młodzieńców (nierzadko moich uczniów). Skończyłam filologię angielską w dużo większym mieście; niestety na studiach nie spotkałam tego jedynego. Mieszkam cały czas z rodzicami, bo z moją pensyjką nie byłabym w stanie przeżyć sama poza domem. Oczywiście udzielam korepetycji, ale nie mam wielu chętnych, bo w tym moim miasteczku anglistów z roku na rok przybywa i zwyczajnie pojawia się konkurencja. Każdego roku spędzam w domu całe lato, bo nie stać mnie na wczasy ani w Polsce, ani za granicą. Od 3 lat szukam miłości przez Internet, i jak do tej pory bez rezultatu. Tam piszą głównie osoby z miast wojewódzkich (z mojego- Warmińsko-Mazurskiego-prawie nikt się nie ogłaszał). Szukałam jej też na Wyspach, i też przez neta, ale Brytyjczycy mają już dużo Polek na miejscu i wcale nie mają zamiaru czekać na kogoś miesiącami. A nie każdy chce zasuwać od rana do wieczora na zmywaku, zwłaszcza gdy ma tak jak ja chory kręgoslup...
A może po prostu mamy takie czasy, że niektórzy są na samotnośc skazani od urodzenia? Od zawsze miałam kompleksy i zaniżone poczucie własnej wartości z powodu wyglądu. Może takie kobiety jak ja nie mają żadnych szans na miłość, szczęście?
Niestety, jedną próbę samobójczą już miałam za sobą. Muszę żyć tam gdzie żyję, bo poza tym nie mam dokąd iść. Tylko że przestałam już w cokolwiek wierzyć. Nauczyłam się znieczulać-odwracam głowę na widok przytulonej na ulicy pary, zmieniam kanał w telewizji, gdy widzę miłosną scenę. Wiem że nikogo nie znajdę, bo już samo podanie, skąd jestem, sprawia że każdy facet który do mnie pisze rezygnuje z kontaktu. Mam 25 lat; za 5 lat zwiążę się z byle kim z braku laku (bo podobno każdy czlowiek jest w stanie być sam do czasu), albo wyląduję w szpitalu psychiatrycznym, bo znów połknę opakowanie tabletek nasennych...
Zdaję sobie sprawę, że mój problem to problem wielu dziewczyn, często bardzo wartościowych, które jednak zostały zepchnięte na margines (przy czym bynajmniej nie są niepełnosprawne). Napiszcie proszę, co Wy zrobiłybyście będąc w mojej sytuacji.

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Skazani na samotność w małym mieście

Witaj Martucho - poruszyłaś bardzo ważny temat. Myślę, że Twój problem to niet ylko "Twój" problem ,al dotyczy bardzo wielu, często bardzo fajnych dziewczyn ... Niestety prowincja i mieszkanie na niej to nie tylko brak dobrych kin, fajnych kawiarni czy sklepów ale bardzo często totalna izolacja ... I tak dobrze, ze jest już tam często internet - pomyśl jak było jeszcze 10 lat temu wink MArtucho - po pierwsze absolutnie główka do góry ! Nie jesteś pierwsza i ostatnia z takim problemem ! JA jestem żywym przykładem ,zę jak są chęci i odrobina sprytu w tym wszystkim ( bo dla mnie o prostu śmieszne są te wszystkie laski co myślą że książę na białym rumaku sam przybędzie - nie ma szans dziewczyny , takie rzeczy tylko w bajkach. Z facetami jak z dobrym ciuchem trzeba się nałazić, "poprzymierzać", dopasować i tyle. ) Skoro wiec mamy juz za sobą wątek z ksieciem ..., który jeżeli w ogóle gdzieś istnieje to tysiące kilometrów od twojego miasteczka  wink SKoro tą kwestę mamy wyjaśnioną to - do dzieła. MArtucha - piszesz ,ze zarobki marne więc akacje zostają ,ze tak powiem w gestii marzeń ... Ale dziewczyno droga skoro jestes anglistką to co ty tu jeszcze w wakacje robisz ? Wiadomo ,ze zmywak to dziadowskie zajęcie ale jeżeli wyskoczysz do tej anglii na miesiąc dwa w czasie tylko li wakacyjnym to wierz mi i kaski trochę zarobisz na wakacje w next roku a szansę poznania KOGOŚ FAJNEGO też wzrosną ... Po prostu tzreba ruszyć w świat bo do odważnych on należy. Poza tym moja droga zmywak to najgorsza w ogóle wersja jeżeli znasz dobrze angielski to przecież masz szansę na dużo lepszą job ... Okay, alem oze nie masz tyle odwagi i też jest to rzecz do zrozumienia. Zostaje nam więc ... internet. JA tak znalazłam męża ... Też siedziałam na jakiejś wsi gdzie diabeł nie tylko mówił dobranoc ale i dzień dobry. Zaraz po studiach ugrzęzłam na pół roku ( miałam kłopoty ze zdrowiem) i myślałam ,ze dostanę szału ... Ale postanowiłam ten czas wykorzytsac na intenywne poszukiwania. Podeszłam do tego metodycznie. Porejestrowałam się na all możliwych portalach randkowych. Dałam zdjęcie, wsi nie - napisałam największe miasto koło mojej wsi wink Miałam swój typ - brunet, 180, rak, warszawa - ponieważ to było moje miasto gdzie studiowałam i gdzie chciałam wrócić do pracy  .... no i szukałam. Codzienne pisałam do minimum 5 sensownych facetów. No i po dwóch wymianach meili już widziałam czy się nadaje któryś czy nie. W końcu zebrało sie ich 9 - interesujących z którymi wymieniałam tak po 5 meili .. Nie chciało mi się tego przeciągać, więc wsiadłam w pociąg , zaklepałam nocleg w akademiku w wawie i pojechałam na 9 spotkań ... jeden odwołał w last chwili ( jego pech wink zostało mi 8 co mniej więcej dwie godziny ... Pierwsze spotykanie mnie wkurzyło - facet był mały, gruby i rudy smile Drugie - rozbawiło- facet był chudy i miał ochotę tylko na jedno wink 3 spotkanie mnie zdziwiło - facet był pierdołą i zastanawiam się kto mu pisał te inteligentne e meile do mnie smile 4 spotkanie przewróciło mój świat do góry nogami bo spotkałam Krzyśka - mężczyznę mojego życia ... Oczywiście tak się zagadaliśmy że nie polazłam już na resztę spotykań wink Trudno - czasem trzeba być świnią smile Marucho , napisałam Ci dwie możliwości ... tutaj nie ma miejsca na załamywanie się. Jesteś młoda i nie ma sensu się tutaj zastanawiać ... SZUKAJ !!!  Popełniamy błędy, mylimy się , trafiamy na jakichś palantów ale wierz mi cały ten wysiłek czemuś służy. Gdy już spotkasz tego prawdziwego, tego jedynego wtedy nawet jak przyjdą ciemne ndi , kłótnie itd docenisz to że go masz, a on doceni ze ma ciebie ... Bo długo siebie szukaliście wink Trzymam za Ciebie kciuki i pisz koniecznie jak Ci idą poszukiwania i którą drogę wybrałaś .. a może w międzyczasie wpadnie Ci inny pomysł jeszcze smile

3

Odp: Skazani na samotność w małym mieście

Martucho - zgadzam się z Jasminelle - nie poddawaj się ! Walcz  miłość ! Nikt nie jest skazany na samotność od urodzenia i nie godz się na to bo zasługujesz na piękną, dobrą i szczęśliwą miłość jak każda z nas ! Czasem niestety czeka się dłużej na uczucie, ale jesteś jeszcze taka młoda ... nie możesz myśleć ze nikogo nie znajdziesz ! Całe życie przed Tobą ! Miłość czasem jest gdzieś blisko  tuż obok nas ... czasem wystarczy się tylko dobrze rozejrzeć dokoła ...

4

Odp: Skazani na samotność w małym mieście

Cześć Dziewczyny smile
Bardzo Wam dziękuję za okazane wsparcie i życzliwość. Co do szukania faceta za wszelką cene, powiem Wam szczerze że jestem tego przeciwniczką. Sądząc z tego, co zaobserwowałam, faceci boją się i unikają kobiet, które szukają czegoś innego niż seks. Przez Internet owszem szukalam też bardzo długo, umawiałam się na randki, i więcej nie będę już tego robić. Jedynymi uczuciami, które we mnie dominowały przy poznaniu każdej nowej osoby, były szok i rozczarowanie. Dostawałam tysiące odpowiedzi z różnych portali randkowych i wiem z doświadczenia, że tam szukają faceci, którzy z rożnych powodów nie są w stanie nikogo znaleźć w realu. Często ukrywają swoj wygląd i prawdziwy wiek (a potem z jednego ze spotkań po prostu uciekłam!), wykształcenie, nierzadko chorobę psychiczną, rozmaite ułomności, dzieci z poprzednich malżenstw, czy wręcz długi. Jestem zbyt słaba psychicznie, żeby z kimś takim się potem związać i męczyć się całe życie. Nie twierdzę, że nie zdarzają się szczęśliwe wyjątki; zdarzaja się jak w każdej regule. Ty Jasminne znalazłaś miłość i partnera na całe życie; ja doszłam do wniosku, żeby wyjśc z tej wirtualnej klatki która zabiera tylko czas, znów na zewnątrz.
Postanowiłam przestać myśleć na razie o facetach, przestać kogokolwiek szukać, przestać się przejmować tą histerią jaka panuje w mediach, i przede wszystkim zająć się sobą. Zapisałam się na dodatkowe kursy (dwa językowe i dwa zawodowe), które umożliwią mi zmianę kwalifikacjii i zerwanie z zawodem nauczyciela. Zacznę szukać pracy w większych miastach, a przede wszystkim w innym środowisku, gdzie można poznać kogoś o wiele szybciej niż siedząc w szkole. Do Anglii nie wybieram się sama. Mam znajomych którzy wyjechali do pracy zaraz po wejściu Polski do Unii i niedawno większość z nich wróciła, bo przez zmianę kursu funta są już w stanie nic odłożyć. Poza tym nie chcę mieć potem zawodu sprzątaczki w CV. W Anglii osoba po filologii (przekonałam się osobiście), jest traktowana jak osoba ze znajomością języka ale bez żadnego konkretnego zawodu i doświadczenia. Wyjechało tam już zbyt wielu Polaków, i zauważyłam, że nawet do zawodu barmana wymagają od nowo przybyłych przynajmniej 2 letniego oświadczenia.
Trzymajcie się, Wam również życzę tego wszystkiego, co można nazwać szczęściem smile A co do tego serwisu, moim zdaniem to strzal w dziesiątkę i na pewno jeszcze ie jeden raz tutaj zajrzę!

5

Odp: Skazani na samotność w małym mieście

I bardzo dobry pomysł ! Popieram w sumie bo inwestycja , która się zawsze zwraca to inwestycja w nas samych smile Czasem miłość jest gdzieś obok i nie tzreba jej szukać, a czasem tzreba na chwilkę przestać o niej myśleć i się o nią martwić i sama się skądś pojawia. Ostatnio oglądałam w kinie Seks w Wielkim Mieście i co jest najbardziej trendy w NY dziewczyny ? Wychodzenie za mąż po 40 smile))) To tylko w Polsce jest takie głupie myślenie ,ze jak ktoś dobija do 30 to jest już skazany na starego kota i  smętne staropanieństwo ... Życie zaczyna się tak na prawdę po 40 smile

6

Odp: Skazani na samotność w małym mieście

Witam was drogie Panie , czytam wasze wpisy i nasówa mi się ochota dać kilka rad kobietom .
Otóż my mężczyźni mamy już dość kobiet które nas zmuszają do pracy , do ładnego wyglądu , do poświęceń , do wszystkiego co tylko jest przez was uważane za słuszne , jestem żonatym mężczyzną , mam 45 lat i już 10 lat po ślubie i niestety moje małżeństwosię się rozpada, Zona nie chce pracować , dać mi dziecka i na dodatek uważa że muszę godzić się na mieszkanie z jej matką . a teściowa jest bardzo niedobrą kobietą .
Sorki ale to się właśnie slończyło .
Odszedłem od niej i wolałem wrócić do mojej matki bo ta przynajmniej nie pyta gdzie byłe co robiłem a dlacego i kiedy wroszcie coś w domu zrobię , poprostu cieszy się że jestem i to jest miłe i piękne .
ja ze swej strony dałem od siebie dużo , no a małżoneczka z dobrobytu popadła w alkocholizm i na dodatek uważa że tylko jej rodzina jest święta , reszta to pleps i trzeba po wszystkich jeździć a szczególnie po mojej rodzinie , oj nie tędy droga.
Została sama w dużym domu i zastanawia się jak ten dom utrzymać. a ja chciałem tylko aby dała mi dziecko albo poszła do pracy , cóż nie chciała, jest mi cholernie trudno z tego powodu bo nawet nie mam komu po sobie zostawić majątku . Rozejdzie się po rodzinie, a gdyby tylko zgodziła się na te drobne sprawy to było by super , dlatego nie bądźcie pazerne , wścibskie , dajcie facetowi więcej swobody i bądżcie miłe , tak żeby miał was za co kochać bo innaczej będziecie muciały wynajmować nas i płacić za towarzystwo . To nie jest żart , mężczyzn jest mniej niż kobiet i ciągle ubywa , więc zastanówcie się nad tym .
Jeżeli macie ochotę pisać do mnie to śmiało . żadko siędzę na necie ale może odpowiem ,

7

Odp: Skazani na samotność w małym mieście

Znałam przez pół roku cudownego (moim zdaniem) chłopak; najpierw była przyjaźń, potem spotkania przez 2 miesiące. Był cudowny a ja oddałam mu cały mój świat, chciałam dać mu cala siebie i tworzyć z nim rodzinę. Był moim jedynym prawdziwym chłopakiem i wspanialym przyjacielem. Odszedł po dwóch miesiącach do pierwszej lepszej kobiety, która wlazla mu do łożka, wcale nie przejmując się tym, co będzie ze mną...
A co było dalej ze mną? Ciągnąca się miesiącami depresja, praca magisterska ktorej nie byłam w stanie napisać i oddać w terminie, próba samobójcza w Nowy Rok (bo wtedy już puściły wszystkie hamulce), łzy i ból rodziców...
Dlatego nie ściemniaj Bogdan, że tylko kobieta to potwór, a wszyscy mężczyźni to anioły w ziemskich powłokach. W większości przypadków jest niestety odwrotnie-potrafią raz a dobrze rozwalić komuś życie, i skazać tą kobietę na samotnośc przez lata.
Może po prostu od początku nie dogadałeś się z żoną (co do mieszkania z teściową, ja też bym na to nie poszła). Doświadczone pary , jak rownież te wspaniałe i dzielne kobiety ktorych historie tu czytam, których mówią, że trzeba iśc na kompromis, a jeżeli rozpada się dlugi związek, malżeństwo z dlugim stażem, to winne są obie strony, nie tylko jedna.
A co do Twoich rad, żeby zlapać pierwszego lepszego i być dla niego miłą-wielkie dzięki, ale nie skorzystam, bo nie tędy droga. Nie potrafię tak perfidnie przed kimś udawać, i tak z tej relacji nic by nie wyszło. I nie przesadzaj, że liczba facetów się zmniejsza-tego kwiatu pół światu; ze swoją znajomością języka obcego mogę szukać swojego księcia w każdym państwie tego świata. Od niedawna po raz pierwszy zaczęłam wierzyć w przeznaczenie-ten mój mężczyzna gdzieś tam jest i czeka na mnie, może też czasami płacze i potyka się tak jak teraz ja.
Życzę Ci, żebyś nie zgorzkniał już do końca. Z każdej porażki powinno się wyciągać wnioski. Może w Waszym związku od początku czegoś istotnego zabrakło? Chociaż teraz się pewnie ze mną nie zgodzisz, mężczyźni nie są aniołami, nie są mili ani cudowni (przynajmniej w większości przypadków), po co więc o nich zabiegać ?? To oni powinni zabiegać o nas, nosić nam śniadanka do łózka i obsypywać kwiatami. A nie odsuwać się, gdy kobieta pragnie się przytulić. Wierz mi lub nie, świat byłby piękniejszy, a liczba rozwodów i samobójstw malalaby z roku na rok.

8

Odp: Skazani na samotność w małym mieście
martucha napisał/a:

Znałam przez pół roku cudownego (moim zdaniem) chłopak; najpierw była przyjaźń, potem spotkania przez 2 miesiące. Był cudowny a ja oddałam mu cały mój świat, chciałam dać mu cala siebie i tworzyć z nim rodzinę. Był moim jedynym prawdziwym chłopakiem i wspanialym przyjacielem. Odszedł po dwóch miesiącach do pierwszej lepszej kobiety, która wlazla mu do łożka, wcale nie przejmując się tym, co będzie ze mną...

To interesujące co piszesz. Jest tylko jeden problem. Ty uważasz, że oddałaś mu cały swój świat. Nie zastanowiłaś się jednak nad tym, że on może potrzebować czegoś innego (np. seksu, który dała mu ta według ciebie pierwsza lepsza). Nie twierdzę, że to twoja wina iż owy związek się rozpadł. Absolutnie tak nie uważam. Po prostu ważne jest, by zrozumieć, że mężczyźni i kobiety mają inne podejście do życia, inne potrzeby, inne oczekiwania, inne priorytety. Do tego dodajmy, że ludzie się zmieniają, przeobrażają i nie zawsze jesteśmy w stanie nadążyć za zmianami partnera. Oczywiście podstawą jest rozmowa z drugą osobą, komunikowanie jej w jakiś tam sposób (w jaki to już sprawa indywidualna) o swoich potrzebach. I jeśli w pewnym momencie nie możecie dojść do kompromisu to po prostu należy zakończyć pewien rozdział swojego życia.

Zarzuty Bogdana szanowna Martucho nie są bezpodstawne i zdziwiłabyś się ilu facetów ma takie zdanie o kobietach.
Kobietom zależy na stabilności, spełnieniu własnych ambicji, możliwości "snobowania" przed znajomymi.
A mężczyźni lubią seks, niezależność i parę innych drobiazgów. Ot taka filozofia.

Co do zmniejszającej się ilości mężczyzn na świecie, niestety jest to prawda. Chociaż tutaj Bogdan trochę demonizuje ten problem, nie uważam, by to był "towar ciężko dostępny".

martucha napisał/a:

Chociaż teraz się pewnie ze mną nie zgodzisz, mężczyźni nie są aniołami, nie są mili ani cudowni (przynajmniej w większości przypadków), po co więc o nich zabiegać ?? To oni powinni zabiegać o nas, nosić nam śniadanka do łózka i obsypywać kwiatami. A nie odsuwać się, gdy kobieta pragnie się przytulić. Wierz mi lub nie, świat byłby piękniejszy, a liczba rozwodów i samobójstw malałaby z roku na rok.

Zgadzam się z Tobą, mężczyźni nie są aniołami. Są tylko ludźmi. Mają swoje wady.
Ale jak czytam takie pierdoły, że powinni zabiegać o was, nosić śniadania do łóżka i obsypywać kwiatami to to wierz mi lub nie świat nie byłby piękniejszy. Byłby pewien sfrustrowanych mężczyzn, którzy czuli by się nierozumiani, których potrzeby byłyby ignorowane przez partnerki itp itd. A uwierz mi brak dobrego samopoczucia u partnerów nie uczyni świata lepszym i nie obniży rozwodów i samobójstw.

9

Odp: Skazani na samotność w małym mieście

Jesteś taki sam, jak większość facetów, nic dodać, nic ująć. Wszystkim Wam chodzi tylko o seks, tylko że jak stuknie wam 35 krzyżyk, wtedy wszyscy szukacie dziewicy-kandydatki na żonę. Moim zdaniem, jeżeli facet w wieku 28 lat twierdzi,  że "jeszcze się nie wyszumiał", to nie jest to normalne. Zyje jak pasożyt i krzywdzi kolejne kobiety. Ale to już sprawa dojrzałości psychicznej, elementarnej wrażliwości i odpowiedzialności za siebie i partnera. Różni ludzie osiągają to w różnym wieku, niektorzy wcale tego poziomu nie osiagają (to oczywiście dotyczy też kobiet)-są jak duzi chłopcy i duże dziewczynki. Mój chłopak nigdy nie wspomniał, że chodzi mu tylko o seks (wiedzial, że wtedy to ja bym go zostawiła). Nie zachowal się uczciwie, znal mnie i mógł tego w ogole nie zaczynać. Nie wiesz, co on mi obiecywal i jak się zachowywał. A to co piszę, to nie "pierdoły", tylko wyniki moich obserwacji. Każdy na tym forum ma prawo do wlasnego zdania, a pisząc w ten sposób nie szanujesz czyjegoś zdania ani światopoglądu. Ja mam wyrobione zdanie o facetach; ogólnie rzecz biorąc, nie ma się czym zachwycać i o kogo zabiegać. Nikt Ci nie każe nosić komuś śniadanek do łóżka. A jeżeli chodzi Ci tylko o seks i inne drobiazgi, to dziwię się, co jeszcze robisz na tym forum. To forum dla samotnych kobiet, jak sama nazwa wskazuje. Pouczaniem innych nie pomożesz nikomu, może po prostu powinieneś zajrzeć na strony erotyczne zamiast buszować po tym portalu. A co do samobójstw, nie życzę Ci, żeby ktoś Cię kiedyś do niego doprowadził.

10

Odp: Skazani na samotność w małym mieście

Heh widzę, że masz pewien drobny problem.
Ty nie tylko nie rozumiesz facetów, ale co więcej nawet się nie starasz ich zrozumieć. I to jest twoim dużym problemem.
Kłamstwem jest to, że przeciętnemu, typowemu samcowi chodzi tylko o seks. I kłamstwem jest też to, że seks nie jest dla nas ważny.
W wieku 20 kilku lat poziom testosteronu potrafi niesamowicie wyolbrzymić pragnienie i ochotę na seks, gdy otoczenie sprowokuje sytuację nasączoną erotyką. Nie jest prawdą, że 24h na dobę 7 dni w tygodniu myślimy o seksie. Ale gdy np. mężczyzna położy się w łóżku obok ukochanej osoby, to nakręci się o wiele szybciej niż partnerka. To proste działanie chemii, hormonów, których kobiety w tym wieku niedoświadczają.
Dlatego jeśli facet noc w noc przytula się do ciebie i zasypia nie próbując niczego to świadczy o tym, że albo trafiłaś na naprawdę wyjątkowego osobnika, albo jest masochistą. Ponieważ takowe ma potrzeby, świadome czy podświadome. Ale jeśli postępuje wbrew potrzebom swojego organizmu to tylko sobie szkodzi. I bynajmniej nie mam tu na myśli, że każdy facet co noc myśli o orgii i świntuszeniu do samego rana. Ważne jest byś zrozumiała, że wszędzie należy zachować złoty środek i umiar.
Tzn: dla ciebie seks nie jest ważny, ok jak najbardziej to rozumiem. Ale wyobraź sobie (mam nadzieję, że nie będzie to trudne), że są kobiety, których apetyt na seks zdecydowanie może przewyższać Twój i wcale nie znaczy, że muszą być nimfomankami.
To tak samo jakbyś Ty uwielbiała smaki ostre i w kuchni tylko takie potrawy chciała przygotowywać, ale np. Twój partner może akurat preferować słodkie. Wtedy następuje pewien konflikt interesów. I to czy go rozwiążecie, czy nie to już  kwestia waszych zdolności interpersonalnych (umiejętności komunikacji). Czasem niestety się zdarza, że ktoś po prostu ich nie posiada, albo nie umie wyrazić swoich potrzeb, opowiedzieć o nich. Wtedy coś szwankuje. Ale Twoje wypowiedzi w stylu "dałam mu wszystko co potrzebował" świadczą tylko i wyłącznie o Twojej naiwności i niezrozumieniu sensu związku. Nie jest istotą zdrowego związku dawanie wszystkiego, tylko dawanie tego, co oczekuje druga osoba w miarę swoich możliwości. Nadmiar np. nadopiekuńczości też nie jest wskazany.
Ale ufam, że to rozumiesz.
I bynajmniej nie uważam, że Ty jesteś winna rozpadowi Twojego związku. Nie znam szczegółów, okoliczności, dlatego też nie mógłbym oceniać kto zawinił. Chciałem Ci tylko zwrócić uwagę, byś spróbowała zrozumieć, czemu się rozstaliście. Gdyż owo doświadczenie zaowocuje lepszym zrozumieniem mężczyzn i większą szansą na to, że kolejny będzie udany.

Jak najbardziej rozumiem, że jesteś rozżalona, czujesz się skrzywdzona itd itd.
Ale to, że jeden facet nie był na tyle dojrzały i odważny by stanąć na wysokości zadania i szczerze porozmawiać z Tobą o problemach nie znaczy, że od razu powinnaś kłaść kreskę na wszystkich facetach. Nie popadaj w skrajności.

Pamiętaj też, że w związek to relacje dwóch osób, a nie jednej. I liczą się potrzeby obojga. Jestem jak najbardziej zdania, iż mężczyźni powinni starać się o swoje partnerki, ale jeśli uważasz, że rolą kobiety w związku jest siedzenie na piedestale i rzucanie hasłami "jeśli nie chcesz mojej zguby krokodyla kup mi luby" i przy tym kompletnie ignorowaniu potrzeb swojego partnera to współczuję, ponieważ niełatwo Ci będzie stworzyć zdrowy, trwały związek.

Dlatego polecam mniej zapatrzenia w siebie, mniej egoizmu i mniej traktowania siebie jako ofiary losu skrzywdzonej przez facetów.
A większego otwarcia na to co mówi druga strona.

Pozdrawiam smile

11

Odp: Skazani na samotność w małym mieście

Rzeczywiście, nie masz zielonego pojęcia jak było i jakie są moje potrzeby (a są takie same jak u zdrowej, normalnej kobiety), więc lepiej się nie wypowiadaj. A egoizmu mi nie zarzucisz, bo w pierwszej kolejności zawsze biorę pod uwagę czyjeś dobro. To właśnie on myślał tylko o swoich potrzebach, moje ignorując, i nie miał odwagi powiedzieć jak dorosly facet o co chodzi. Był bardziej doświadczony, wiedział, że nie miałam nikogo. I nawet nie dał nam szans, żeby do tego pierwszego razu doszło, chociaż bardzo tego pragbnęłam (mieliśmy zacząc na pierwszych wspólnych wakacjach). Ale niedlugo póxniej skreślił mnie z godziny na godzine, a ja musiałam odwołać wyjazd. I nie broń tak tej dziewczyny. Chodzą sluchy, że tylko przysłowiowy "pies na niej nie leżał). To nie nimfomanka, tylko pospolita zdzira. Po prostu szmata trafiła na szmatę.A po wypowiedziach takich osób jak Ty coraz bardziej się utwierdzam, że faktycznie nie warto nikogo szukać ani się poświęcać. Dziewczyny, nie bądźcie głupie!

12

Odp: Skazani na samotność w małym mieście

Swoją drogą, odpowiada mi postawa mężczyzn żyjących na zachodzie (Anglików, Francuzów, itp.). Oni komunikują bezpośrednio, że chodzi im tylko o seks, a nie np. o trwaly związek. Wtedy kobieta decyduje, czy w to wchodzi, czy chce być np. tylko koleżanką danej osoby. Ta szczerośc i bezpośredniość mi się odoba. Dziwi mnie tylko, czemu ci coraz bardziej "światowi" i kosmopolityczni Polacy wciąż się tego boja. Może to Ojciec z Torunia Wam zabrania ;-) ????? Nie cierpię tej zakłamanej, polskiej katolickiej (czy raczej pseudokatolickiej) mentalności.

13

Odp: Skazani na samotność w małym mieście

Martucha: co do Francuzów i Anglików to niestety nie podoba mi się takie wyzwolenie gdybym trafiła na faceta który proponuje mi łóżko bez zobowiązań to bym mu pokazała drzwi do burdelu ale mam farta nie trafiłam na takiego i owsezm miałam propozycje spotykac się bez zobowiązań jednak mi to nie pasowało.
A co do kolegi Ariuswirr to niestety przykro mi to powiedziec ale jest w błędzie zanim poszłam do łóżka z moim obecnym mężem a był on moim pierwszym facetem mineły 2lata i nie to żeby niechciał wcześniej po prostu rozumiał że nie byłam gotowa wcześniej . Chciała bym podkreślic jest normalny i mamy bardzo udane życie sexualne bo mój drogi to nie PENIS żądzi Facetem  tylko facet penisem.

14

Odp: Skazani na samotność w małym mieście

A mi się podobała ta męska wypowiedz i przyznaje jej trochę racji. Bycie razem to wielka sztuka i cały czas trzeba sie jej uczyć, bo jak przestaje sie o związek dbać to następuje klapa! Ale na "dbanie" o związek nie można patrzeć tylko przez pryzmat własnego wyobrażenia (to nie scenariusz z tasiemca). Trzeba znać potrzeby faceta; choćby takie jak niechęć wobec roztrząsania wszystkiego i gadania o wszystkim.

Nie wyganiajcie tego męskiego głosu rozsądku i nie puszcie się tak.

Ps: Być może nie znajdę wśród Pań poparcia, bo ponoć mam w dużej części "męski umysł"...

Pozdrawiam!

15

Odp: Skazani na samotność w małym mieście

Droga Martucho!

Niie możesz tak generalizować!!!
To, że nie wyszło Ci z jednym facetem, nie znaczy, że nie będziesz szczęśliwa z innym. To, że dla niego ważny był seks, nie znaczy, że cała męska część tego świata myśli tylko o jednym. Dziewczyno, nawet nie wiesz ilu naprawdę wartościowych mężczyzn jest wokół!
Jeśli nie wiesz tego z własnego doświadczenia poczytaj troichę książek o mężczyznach, o ich sposobie postrzegania świata, o ich potrzebach, o tym czego się boją, czego oczekują i potrzebują od kobiet. I dopiero wówczas będziesz mogła ich obrażać.

Powodzenia życzę wink

16

Odp: Skazani na samotność w małym mieście

Czytam i czytam i postanowiłam spytać, co powiecie na to: przed ślubem facet (!!!) mówił: jeszcze nie (ah, puchłam z dumy, że trafił mi sie taki, który nie ciągnął mnie do wyrka, opowiadał, że to będzie taki piekny dar w noc poslubną), a po slubie uznał, że woli czułe spojrzenia, przytulanie, randki (z licealistkami, z którymi swietnie mu sie rozmawiało poza domem i do późnego wieczoru oczywiście), no a żona to taka własność czekająca w domu, potrzebna do zapewnienia mu dobrobytu.

17

Odp: Skazani na samotność w małym mieście

Może to był facet od razu z syndromem wieku średniego, w którym faceci uganiają się za małolatami... Czy przyjrzałaś mu się dobrze przed ślubem?

18

Odp: Skazani na samotność w małym mieście
gosiek13 napisał/a:

Może to był facet od razu z syndromem wieku średniego, w którym faceci uganiają się za małolatami... Czy przyjrzałaś mu się dobrze przed ślubem?

Przyglądałam sie przez 5 lat, a biorąc pod uwagę, że bralismy ślub w wieku ja 30, a on-27 lat. to jak widzisz wcześniej tego syndromu nie miał, skoro ożenił się ze starszą od siebie...

19

Odp: Skazani na samotność w małym mieście

A czas ucieka. Więc może rozejrzyj się za czymś tylko dla Ciebie, co sprawi Ci frajdę i nie pozwoli skisnąć w domowym sosie. A on niech idzie na dno, im szybciej tam opadnie, tym prędzej się odbije i zawalczy o Ciebie ( mam nadzieję). A najwazniejsze nie dac się zwariować. Przerabiam właśnie podobny problem i mam sie coraz lepiej. Wierzę,że i Ty sobie poradzisz, tylko zacznij działać- Ty jesteś najważniejsza - pokaż mu to. Pozdrawiam.

20

Odp: Skazani na samotność w małym mieście
gosiek13 napisał/a:

A czas ucieka. Więc może rozejrzyj się za czymś tylko dla Ciebie, co sprawi Ci frajdę i nie pozwoli skisnąć w domowym sosie. A on niech idzie na dno, im szybciej tam opadnie, tym prędzej się odbije i zawalczy o Ciebie ( mam nadzieję). A najwazniejsze nie dac się zwariować. Przerabiam właśnie podobny problem i mam sie coraz lepiej. Wierzę,że i Ty sobie poradzisz, tylko zacznij działać- Ty jesteś najważniejsza - pokaż mu to. Pozdrawiam.

Niestety, w moim przypadku to się nie sprawdzi, bo od 4 miesięcy jestem rozwódką... Więc nie zawalczy o mnie (wtedy, gdy był na to czas, on wolał związać się z inną, zamiast pokonywać nasze - właściwie jego problemy)... Zresztą u mnie było tak, że to ja walczyłam o niego, o jego miłość i szacunek dla mnie i nie udało mi się... I też myślałam,że jak spadnie na dno, jak zycie nim potrząsnie, to dorośnie i zacznie postępować jak mężczyzna... Było wiele sytuacji, które według mnie miały byc tym wstrząsem - dla mnie były totalnym - a tu niespodzianka: nowa pani została zaakceptowana przez naszych wspólnych przyjaciół (aktualnie jego)... No i teraz też jestem sama, choć w dużym mieście...

21

Odp: Skazani na samotność w małym mieście

To znaczy,że najgorsze masz za sobą. A teraz zacznij żyć. Wyjdź przed dom czy też blok, zagadnij sąsiadów, uśmiechaj się do ludzi na ulicy. Nowi znajomi pojawią sie jak grzyby po deszczu. Wszystko w Twoich rękach. Pewnie prawdziwa miłość już czyha gdzieś za rogiem. Moim zdaniem lepiej byc samym, niż samotnym w związku.

22

Odp: Skazani na samotność w małym mieście
gosiek13 napisał/a:

. Moim zdaniem lepiej byc samym, niż samotnym w związku.

zgadzam sie z tym, nikogo sie nie zmusi do miłości czy partnerstwa nawet. a może sie okazać ze cakiem nowo poznana osoba lepiej nas zrozumie niż ktoś z kim sie było pare lat.

Serce miej otwarte dla wszystkich, ale zaufaj tylko niewielu.

Nie szukaj błędów-szukaj rozwiązań

23

Odp: Skazani na samotność w małym mieście

Macie rację dziewczyny. Tak właśnie zamierzam zrobić: zacząć żyć - w zasadzie robię to od ponad roku, ale jakoś mi nie idzie. Wiem, że nie da się zmusić nikogo do miłosci, ale chyba już nigdy nie zrozumiem, jak można mówić komuś, że się go kocha, decydować się na  ślub, na wspólne życie - gdy nie jset się tego pewnym na 100%...Dziś mam kiepski nastrój, byłam u lekarza po następną receptę na prochy. Dziś samotność dokucza mi wyjątkowo.

24

Odp: Skazani na samotność w małym mieście

1 września - dobry dzień na depresję, ale pamiętaj,że to my wygraliśmy wojnę.

25

Odp: Skazani na samotność w małym mieście
gosiek13 napisał/a:

1 września - dobry dzień na depresję, ale pamiętaj,że to my wygraliśmy wojnę.

Dzięki gosiek13 - to super tekst!!!

26

Odp: Skazani na samotność w małym mieście

witam was ponowmie , i muszę przyznać że chyba mało rozumię was alby wy jrsteście nie reformowalne. mam 45 lat odszedłem od żony bo nasze małżeństwo okazało się bezpłodne i niestety bez sensowne. obserwuję różne kobiety i dochodzę do wniosku że wy chcecie tylko dobrze żyć , niemieć kłopotów iczmartwień , oraz nic nie robić,  niestety ale tak się nieda, mężczyzna też kiedyś otwiera oczy, kobirty zacznijcie więcej ddawać niż brać to może będzie wam prościej bo narazie jest źle
.

27

Odp: Skazani na samotność w małym mieście
"kolejna" napisał/a:
gosiek13 napisał/a:

A czas ucieka. Więc może rozejrzyj się za czymś tylko dla Ciebie, co sprawi Ci frajdę i nie pozwoli skisnąć w domowym sosie. A on niech idzie na dno, im szybciej tam opadnie, tym prędzej się odbije i zawalczy o Ciebie ( mam nadzieję). A najwazniejsze nie dac się zwariować. Przerabiam właśnie podobny problem i mam sie coraz lepiej. Wierzę,że i Ty sobie poradzisz, tylko zacznij działać- Ty jesteś najważniejsza - pokaż mu to. Pozdrawiam.

Niestety, w moim przypadku to się nie sprawdzi, bo od 4 miesięcy jestem rozwódką... Więc nie zawalczy o mnie (wtedy, gdy był na to czas, on wolał związać się z inną, zamiast pokonywać nasze - właściwie jego problemy)... Zresztą u mnie było tak, że to ja walczyłam o niego, o jego miłość i szacunek dla mnie i nie udało mi się... I też myślałam,że jak spadnie na dno, jak zycie nim potrząsnie, to dorośnie i zacznie postępować jak mężczyzna... Było wiele sytuacji, które według mnie miały byc tym wstrząsem - dla mnie były totalnym - a tu niespodzianka: nowa pani została zaakceptowana przez naszych wspólnych przyjaciół (aktualnie jego)... No i teraz też jestem sama, choć w dużym mieście...

Facet to nie masochista  , nie działa system, to trzeba go zmienić.
Po co kombinować i naprawiać coś nienaprawialnego -----znalazł taka kobietę która akceptuje go takim jaki jest , a nie takim jakim chce kobieta go widzieć.
Niech następny facet będzie ideałem którego nie trzeba zmieniać.

28

Odp: Skazani na samotność w małym mieście
kurk napisał/a:

Facet to nie masochista  , nie działa system, to trzeba go zmienić.
Po co kombinować i naprawiać coś nienaprawialnego -----znalazł taka kobietę która akceptuje go takim jaki jest , a nie takim jakim chce kobieta go widzieć.
Niech następny facet będzie ideałem którego nie trzeba zmieniać.

System - jaki system??? Skoro tak prosto oceniasz sytuację, to wytłumacz mi, jak to jest: po co facet po 5 latach związku decyduje sie na małżeństwo, skoro po slubie twierdzi, że "mam cię teraz na własność, więc nie muszę już nic robić, a ja potrzebuję poczucia zagrożenia"? Dlaczego opowiada znajomym, rodzinie wymyslone przez siebie opowieści o rzekomej zdradzie żony podczas gdy to właśnie on poznaje licealistkę, z którą "umie się porozumieć, bo ona nie oczekuje na jego powrót do domu, tylko skacze z radości na jego widok nie ma żadnych obowiązków" (on ma 30 lat)? A i jeszcze proszę o tłumaczenie po co facet idzie z żoną na terapię małżeńską, skoro nie zamierza naprawiać nienaprawialnego: czy zaciśnięte pięści, wyrzucanie żony z łóżka na podłogę z tekstem "tam jest twoje miejsce, mogę z tobą zrobic co zechcę, nawet zabic", demolowanie mieszkania - a wszystko na trzeźwo, zeby nie było nieporozumień - nie wymaga naprawy? Akceptowałam mojego byłego takiego jaki był, bo był dla mnie ideałem z wadami, pomimo których go kochałam... Dlatego zostałam jego żoną. Mój błąd, że nie spodziewałam się, że ślub tak go zmieni i to właściwie nie wiem, dlaczego? Właściwie wiem, tylko ciężko powiedzieć to sobie prosto w oczy: światła zgasły, prezenty zostały rozpakowane i zaczęło się normalne życie - a to przecież nie dla niego, on jest do lepszych wydarzeń stworzony...

29

Odp: Skazani na samotność w małym mieście
bodek napisał/a:

witam was ponowmie , i muszę przyznać że chyba mało rozumię was alby wy jrsteście nie reformowalne. mam 45 lat odszedłem od żony bo nasze małżeństwo okazało się bezpłodne i niestety bez sensowne. obserwuję różne kobiety i dochodzę do wniosku że wy chcecie tylko dobrze żyć , niemieć kłopotów iczmartwień , oraz nic nie robić,  niestety ale tak się nieda, mężczyzna też kiedyś otwiera oczy, kobirty zacznijcie więcej ddawać niż brać to może będzie wam prościej bo narazie jest źle
.

Nie mogę mówić za inne kobiety, ale mój związek się rozpadł właśnie dlatego, że dawałam z siebie bardzo duzo, a nie żądałam, nie oczekiwałam dla siebie nic... A mój były brał i brał, aż uznał, że dobrze byłoby mieć gwarancję, że zawsze będę przy nim, będe go wspierać, pomagac mu w jego problemach, dzielić się z nim wszystkim co mam i kochać go, więc się ożenił... No a kiedy mu się znudziło, bo jak uznał "jednak małżeństwo ze mna mu się nie opłaca, bo nie dostał nowego komputera", to też zadbał o siebie: po naszym małżeństwie zostało mu umeblowane i wyposażone mieszkanie, bo "on jest niedojrzały emocjonalnie i nie poradzi sobie w życiu, więc mieszkanie mu się należy" (słowa jego i jego ojca)...

Nawet teraz, po rozwodzie, przyszedł do mnie i poprosił, żebym czekała aż dojrzeje, bo on wie, że ze mna chce spędzić życie -  tyle że aktualnie nie ma dla mnie czasu, bo "musi spotykać się z Agnieszką - maturzystką, której bezgranicznie ufa i teraz jej potrzebuje" ?

Mam pytanie do ciebie bodek: warto czekać na kogos takiego???

30

Odp: Skazani na samotność w małym mieście
"kolejna" napisał/a:

Mój błąd, że nie spodziewałam się, że ślub tak go zmieni i to właściwie nie wiem, dlaczego?.

Pasował gość ? no to git , teraz nie pasuje to zmiana czyli rozwód.
Kobiety rozpamiętują śnieg zeszłoroczny, jakieś bzdety sprzed 100 lat.
Twój facet raczej nie martwi się tym co było , ma nową laskę i tyle.
To przeszłość , było minęło  ---lepiej myśl żeby drugi raz nie wejść do tej samej rzeki.
No facet może trochę i dziwny jest , ale takiego sobie wybrałaś to takiego miałaś.
Ktoś ciebie zmuszał do małżeństwa? ----miej pretensje do siebie.

31

Odp: Skazani na samotność w małym mieście
kurk napisał/a:

Ktoś ciebie zmuszał do małżeństwa? ----miej pretensje do siebie.

Prawda, nikt mnie nie zmuszał, ale i nikt nie zmuszał jego.A gdzie w takim razie jest jego odpowiedziałnośc za decyzję o założeniu rodziny? Masz rację, kobiety rozpamiętują przeszłość - może dlatego, ze tak łatwo wierzymy w słowa mężczyzny??? Bo przecież skoro twierdzi, że chce być mężem, ojcem, partnerem na całe życie, to co: uznać, że to bujda na resorach? Ja 4 miesiące po rozwodzie usłyszałam, że wyrok rozwodowy nic nie znaczy, że zawsze będziemy razem, bo wybraliśmy siebie, że kocha, że dużo przemyślał i zrozumiał... Zapału starczyło mu na tydzień - potem wróciły z wakacji jego licealistki i ja "nie zmieściłam się w jego grafiku"... Sama do siebie często mówię: "kobieto, w bajki wierzysz?"

32

Odp: Skazani na samotność w małym mieście
"kolejna" napisał/a:

Zapału starczyło mu na tydzień - potem wróciły z wakacji jego licealistki i ja "nie zmieściłam się w jego grafiku"... Sama do siebie często mówię: "kobieto, w bajki wierzysz?"

On jest nauczycielem? tzn te licealistki ?

33

Odp: Skazani na samotność w małym mieście

Kolejna, Ty się kwalifikujesz na leczenie, na porządną terapię. Piszesz takie rzeczy i jeszcze sie zastanawiasz nad tym facetem. A zakopać po jaja i zalać randapem. Sory za słownictwo, ale szlag mnie trafia, jakie my dziewczyny jesteśmy głupie....

34

Odp: Skazani na samotność w małym mieście

A czemu musiałam znienić nazwę???

35 Ostatnio edytowany przez "kolejna" (2008-09-03 19:16:48)

Odp: Skazani na samotność w małym mieście

Do kurk:
nie, nie jest nauczycielem. Pracuje w administracji, a po pracy jego przyjaciel zaangażował go w prowadzenie szkolnej gazetki dla licealistów - stąd jego spotkania z licealistkami (wiesz: rozmowy o temetach do nowego numeru, a potem rozwożenie ich do domów, bo przecież późno - żona w końcu może poczekać  na męża do 23:00). Ja mam niestety 33 na karku, i nie dam rady cofnąć sie do wieku maturalnego, choćbym chciała...
Do gosiek13:
Jak czytam czasem swoje słowa, to sama się dziwię - słowo, jak opisywałam swoje małżeństwo dla prawnika do przygotowania pozwu, to chwilami miałam wrażenie, że może to się nie zdarzyło... Na terapii jestem od prawie 2 lat: psycholog i prochy od psychiatry - nawet miałam wrażenie, że pomału zaczynam godzić się z tym wszystkim... Tyle, że on wrócił jakieś 2-3 tygodnie po rozwodzie i znów mu uwierzyłam... Płakał, prosił, obiecywał - przez tydzień było super... I sie skończyło. A od 6 sierpnia zero kontaktu - 1 października mamy iść na kolejną wspólną wizytę do psychologa, tylko zastanawiam się po co? Teraz każdego dnia powstrzymuję się od wysłania smsa - na razie mi się udaje, ale jak długo?

36

Odp: Skazani na samotność w małym mieście
"kolejna" napisał/a:

nie, nie jest nauczycielem. Pracuje w administracji, a po pracy jego przyjaciel zaangażował go w prowadzenie szkolnej gazetki dla licealistów - stąd jego spotkania z licealistkami (wiesz: rozmowy o temetach do nowego numeru, a potem rozwożenie ich do domów, bo przecież późno - żona w końcu może poczekać  na męża do 23:00). Ja mam niestety 33 na karku, i nie dam rady cofnąć sie do wieku maturalnego, choćbym chciała...

Facetowi może imponować to że "błyśnie wiedzą" przed kimś kto go słucha, ale przed licealistkami?
Jakiś dziwny ten twój facet, ale mam kumpla "altruistę" on jest trochę podobny do twojego faceta, jednak wybiera starsze osoby do pomagania ( do altruizmu).
On sie rozwiódł , też sie go pytałem czy żona sie nie czepiała tego że pomaga innym , że nie ma go w domu---ale nie bardzo chciał odpowiedzieć.
Tak czy siak to problem jest w tobie , bo facet cie wkurza,  chcesz go zmienić ( a to niemożliwe)  , a sama nie zostawisz go swojemu losowi i blokujesz potencjalnego innego faceta ( Żaden nie bedzie chciał z tobą gadać bo jesteś zajeta).

37

Odp: Skazani na samotność w małym mieście

Dziewczyno nie warto ja siedzę w wielkim mieście jedyne co mnie trzyma przy tym "szlamie" to nadzieja że z takiej stolicy ucieknę i spotkam kogoś co zrozumie że szczęście to nie neony na ulicy wielkie budynki tylko coś co człowieka uspokaja. jAKIE JEST SZCZĘŚCIE BEZ CZEGOŚ CO NIE DA SIĘ OKREŚLIC ? neony nie dadzą tego wszystkiego co może dac spokój poza tym całym zaganianiem i niepewnością ze jutro ktoś nie będzie lepszy od ciebie przytulenie jest więcej warte od miliona w takich warunkach. JAK NIE MUSISZ TO NIE MA SENSU WIELKIE MIASTO TO TYLKO KORALE KTÓRE TRZEBA TOBIE KUPIC ABYŚ POMYŚLAŁA O CZYMŚ PIĘKNYM I RÓŻY  KTÓRĄ DOSTANIESZ OD SERCA  a nie do wielkiego świata
Pozdrawiam Facet :
tomek

38

Odp: Skazani na samotność w małym mieście

witaj. troszke cię rozumie bo sama jestem z takiegho miasteczka z taką ilościa mieszkańców. i rozumie twoja sytuacje pod względem twojejpracy. bo u nas jest jedna dyskoteka i często się tam widuje ze swoimi nauczycielami, nie powiem ze jest to krępujące. niestety nauczyciel jest w pewnym sensie osoba publiczną i wymaga sie od niej "dobrego" zachowania. ale mi nauczyciel nie przeszkadza bo rozumiem że to jest też człowiek ale jak już się zachowuje niue nodpowiednio to przyznam że jakos mi to przeszkadza i uważam że to nie wypada. i też wiem że cięzej jest znaleść chłopaka w takim miasteczku, bo każdy każdego zna,no i niestety plotki. ja byłam już ze 4 razy w ciąży smile ale staram się nie przejmować takimi plotkami,ludzie są okropelni. a jak się zdarzyło że z jednej ulicy chodziłam z 3 chłopakami to nawet usłyszałam że jestem podawana jak pałeczka przez chłopaków na ulicy,no ale niestety to nie warszawa żebym mogła mieć chłopka za każdym razem z innego końca miasta,bo moje miasto wzdłuż można przejść w ciągu 20 minut smile czekaj cierpliwie i nie szukaj na przymus. miłość naprawde przyjdzie niespodziewanie w naj mniej odpowiednim momencie. trzymam kciuki

Posty [ 39 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » SAMOTNOŚĆ » Skazani na samotność w małym mieście

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018