Witam.
Mam spory problem, ponieważ nie wiem, jak zachować się wobec pretensji mojej przyjaciółki.
Jesteśmy w jednej grupie na studiach i ogólnie sobie pomagamy. Wiadomo, we dwie lepiej się pouczyć niż w pojedynkę.
Niedawno miałyśmy egzamin z bardzo trudnego przedmiotu. Ja zdałam, ona niestety nie. Bardzo mi z tego powodu przykro. Ona obarcza mnie winą za swoją porażkę. Rzekomo nie chciałam jej pomóc na egzaminie. Problem był taki, że siedziałyśmy z przodu i wszystko było widać, a ja i tak większość strzelałam, bo nie wiedziałam, o co chodzi. Teraz jestem ta zła, bo zdałam (ledwo co...) a ona nie. Jakbyśmy siedziały z tyłu to naprawdę nie byłoby problemu, ale wszyscy byli porozsadzani i ciężko było się skomunikować.
Przed tym egzaminem miałyśmy zaliczenia z ćwiczeń, które ona zdała w pierwszym terminie, a ja oczywiście nie. Ona uczyła się całą noc, a ja w ogóle. Przed egzaminem też mało co powtarzałam, a jednak całkiem przypadkiem mi się udało. I bardzo tego żałuję, że zdałam. Uniknęłabym awantury i pretensji.
Przy okazji tej afery wypomniała mi też wcześniejszy egzamin, na którym ściągali wszyscy. Na początku ona ściągała ode mnie, a potem wyciągnęła telefon i ściągałyśmy z jej telefonu razem. Jednak wytknęła mi, że byłam wobec niej nie fair.
Nie wiem, co mam myśleć o jej zachowaniu. Co robię źle? Jak do niej dotrzeć? Założę się, że jakbym nie zdała tego egzaminu, który ona oblała, wszystko byłoby w porządku. Nie mówię już o tym, że niedawno ona dostała z innego egzaminu świetną ocenę, a ja wtedy ledwo zdałam i nie robiłam z tego problemu, chociaż w głębi duszy trochę było mi przykro, że tak słabo mi poszło.
Nie chcę się z nią kłócić, bo to moja przyjaciółka, ale zupełnie nie wiem, co jej mogę jeszcze powiedzieć, jak odkręcić tą sytuację.
Proszę o odpowiedź.