Cześć wszystkim!
Chciałam się z Wami podzielić moim problemem. Wstydzę się porozmawiać o tym z chłopakiem, więc chciałam przelać tutaj moje smutki i żale.
Mój tata wyprowadził się pół roku temu. Mama robiła mu codziennie awantury, grzebała w jego rzeczach, kłóciła się z nim nawet na ulicy, czepiała się o wszystko, twierdziła, że tata ma kochankę. I tak było kilka lat. W końcu tata nie wytrzymał. Bardzo płakał, gdy sie wyprowadzał, przepraszał mnie, że to robi ale mówił że tak będzie lepiej (widział jak przeżywam te wszystkie kłótnie, a że mama potrafiła awanturować się przy ludziach, na podwórku, w sklepie - postanowił wyprowadzić się do innej miejscowości i urwać z nią kontakt).
Mama w całej rodzinie zrobiła z siebie ofiarę. Jaka ona jest nieszcześliwa, że on nas wszystkich zostawił. Nastawiła przeciwko niemu wszystkich i rozpowiada, że wyprowadził się do innej kobiety (tata wynajmuje kawalerke, mieszka na 100% sam, dokładnie to sprawdziłam i często zaprasza mnie do siebie i mówił, że moge go odwiedzac w każdej chwili). Wszyscy się od niego odwrócili. Mama nastawiła nawet brata, który wysyła tacie smsy z groźbami, że GO ZABIJE!
poderżnie gardło, itd. Boję się o tatę. Brat od zawsze był nerwowy, agresywny. Wie, gdzie tata teraz mieszka. Potrafi czasem podjechać pod jego mieszkanie, pukać w okno i wydzierać się jaki on jest zły. Zupełnie nie rozumiem brata. Rozumiem, że ma żal do taty, że sie wyprowadził, ale jak dorosły facet może robić takie szopki? Rodzicom nie wyszło, zdarza się, takie życie. Trzeba to uszanować i się z tym pogodzić i starać się porozmawiać jak dorośli ludzie. A jego zachowanie dla mnie jest nienormalne.
Z tatą spotykam się w tajemnicy. Mama chyba dałaby mi w twarz, gdyby się dowiedziała, że w ogóle mam z nim kontakt. Przecież on jest taki zły. Przecież nas zostawił. Nie chcę wybierać pomiędzy nimi dwojga. Kocham ich oboje. To oni dali mi życie, wychowali mnie, wykształcili.
Wiem, że nigdy już nie będzie tak samo. Wiem, że jest lepiej, gdy rodzice mieszkają osobno. Ale przecież rozstanie nie oznacza od razu, że jeden rodzic musi nastawiać dzieci przeciwko temu drugiemu? Czy tylko w serialach jest tak, że rodzice po rozstaniu rozmawiają ze sobą i rozumieją, że dzieci nawet już te dorosłe mają potrzebe by widzieć się z nimi obojga? Czy to takie dziwne?
Czasem się zastanawiam czy robię dobrze, że po kryjomu spotykam się z tatą, że ukrywam to przed mamą. Ale nie wyobrażam sobie, gdybym miała urwać z nim kontakt tylko ze względu na to, że nie wyszło mu z mamą.
I czy zachowanie mojego brata jest normalne? Czy może ja robię coś źle? Potrzebuję obiektywnej opinii.
Jak Wy byście zachowali się w takiej sytuacji?
Tak bardzo boli mnie to wszystko...