Narastające problemy? Czemu nie! W końcu jestem nieśmiertelna! - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » STRES, LĘK, NERWICA, DEPRESJA » Narastające problemy? Czemu nie! W końcu jestem nieśmiertelna!

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 8 ]

1 Ostatnio edytowany przez beatka87 (2015-02-03 15:17:27)

Temat: Narastające problemy? Czemu nie! W końcu jestem nieśmiertelna!

Myślę sobie... Ile człowiek jest w stanie wytrzymać? Ile ja jestem w stanie wytrzymać? Problem goni problem. Jeszcze nie do końca rozwiązany jeden a już pojawia się kolejny. Myśli samobójcze? Czemu nie w końcu już nie raz próbowałam, może tym razem się uda... Tylko co będzie jeśli mnie odratują? Nie mam już siły walczyć. Nie mam... Dla niektórych moje obecne problemy to pikuś Ale jak te problemy skumulują się to człowiek po nocach nie śpi, myśli kłębią się najczęściej właśnie w nocy...

Ostatnio opowiadałam tu jak źle się czuję psychicznie z mężem. Okazuje się że to był pikuś! Może być jeszcze gorzej! W krótkim czasie dowiedziałam się o poważnym złamaniu nogi u taty (coś nawet wspominał że groziła mu amputacja na szczęście jedno dobre że raczej do tego nie dojdzie) A wczoraj jak grom z nieba... Babcia i nowotwór mózgu... Oponiak co prawda to nie wyrok śmierci ale babcia ma już 84 lata. Chemia? w tym wieku? Operacja? babcia choruje na cukrzyce i serce... Anestezjolog może nawet nie zezwolić na operację... Nie potrafię sobie już znaleźć miejsca. Jak to ładnie powiedziała mi koleżanka że Babcia już spełniła swoją misję na ziemi... Ale kurcze.. No babcia, moja babcia...
Podsumowanie... Chory synek, ja też muszę się wybrać do dermatologa bo zaczynają mnie swędzieć dziwnie pieprzyki a to ponoć nie dobrze, Chora babcia, mój tata, mąż, problemy finansowe, kłótnia z rodziną, a z tych wszystkich nerwów znów zaczęłam mieć problemy z sercem... Już nie mówię że gorzej być nie może bo ostatnio jak to powiedziałam było o 100 kroć gorzej więc aż boję się wypowiadać takie słowa...
Nie jestem w stanie stwierdzić ile jeszcze uda mi się "przyjąć na klatę", żyję tylko dlatego bo muszę a nie że chcę... Co to za życie? Wiem nikt nie mówił że będzie łatwo...
Piszę po prostu żeby się wygadać. Nie mam komu, ciężko mi cholernie...
Nie oczekuję dobrego słowa, współczucia czy też "zmieszania z błotem" Pytam tylko ile człowiek jest w stanie "przyjąć na klatę"? WY też macie czasem, często takie okresy?

Mama Alanka ur. 19.06.2012 r.
Zawsze będę pamiętać o tych utraconych, ukochanych... (*)
Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Narastające problemy? Czemu nie! W końcu jestem nieśmiertelna!

No pewnie, że okresy były. Poniżej wiersz, trochę na dobicie trochę na "kopa w tyłek". Dasz rade! Limitów nie ma - jeśli piszesz że chcesz to zrobić to chcesz po prostu by było lepiej! I będzie lepiej! Za dużo bierzesz na głowę sobie.

"Wzywałem strasznego anioła:
Niech ślad mój zagładzi na ziemi,
Niech wszystkie dnie moje odwoła,
Niepamięć rozpostrze nad niemi!

Lecz próżno wzywałem litości,
Jak inni przede mną wzywali...
Głos tylko mnie doszedł z ciemności,
Co wołał: "Idź dalej, idź dalej!"

"Jeśli coś się dzieje ze mną zawsze dzieje się na pewno, więc
to co było jest spełnione błądzę tylko w jedną stronę..."

3

Odp: Narastające problemy? Czemu nie! W końcu jestem nieśmiertelna!

Jak nie mam brać tyle na głowę jak to są moje problemy..... Nie da się jeden problem skasować żeby rozwiązać inny

Mama Alanka ur. 19.06.2012 r.
Zawsze będę pamiętać o tych utraconych, ukochanych... (*)

4

Odp: Narastające problemy? Czemu nie! W końcu jestem nieśmiertelna!
beatka87 napisał/a:

Jak nie mam brać tyle na głowę jak to są moje problemy..... Nie da się jeden problem skasować żeby rozwiązać inny

Pewnie uderzysz w zaprzeczenie, ale część tych problemów nie jest Twoja, część z nich nie jest warta zamartwiania się.

Normalne, że współczujesz tacie, czy babci. Myśli samobójcze to ucieczka. I wiesz o tym. Człowiek jest naturalnie przygotowany na śmierć rodziców i dziadków i nie jest to powód do myśli samobójczych. Wcale nie mówię, że sama super daję radę, po śmierci babci (ukochanej, jak mama) nie mogłam dojść do siebie przez kilka lat...

I znów na dobicie: pamiętaj nigdy nie jest tak źle żeby nie mogło być gorzej. Skoro może być gorzej to może nie jest tak źle?

"Jeśli coś się dzieje ze mną zawsze dzieje się na pewno, więc
to co było jest spełnione błądzę tylko w jedną stronę..."

5

Odp: Narastające problemy? Czemu nie! W końcu jestem nieśmiertelna!

Przykro mi ze masz tyle problemów ale nie możesz tak się tym zamartwiać, jesteś młoda i masz dla kogo walczyć!!!!! masz syna ,męża  dla nich musisz walczyć musisz być silna  .Wiele rzeczy w życiu się dzieje na które nie mamy wpływu a  na to co ważne masz wpływ. Nie chce aby to zabrzmiało  nie miło dla Ciebie ale nie szukaj wymówek nie usprawiedliwiaj swojej bezsilności chorobami bliskich.Wiem to wszystko przytłacza  ale jeżeli teraz nic nie zrobisz to będziesz w przyszłości żałować bo może nie spotkać cie już takie uczucie jakie masz przy mężu,nawet jeżeli teraz  myślisz ze jest beznadziejnie .Walcz...:) głowa do góry.

6

Odp: Narastające problemy? Czemu nie! W końcu jestem nieśmiertelna!
marmolada1984 napisał/a:

I znów na dobicie: pamiętaj nigdy nie jest tak źle żeby nie mogło być gorzej. Skoro może być gorzej to może nie jest tak źle?

Aż nie wiem co odpowiedzieć... Zdaje sobie sprawę że zawsze może być gorzej ale nie wiem ile jeszcze tego "gorzej" uda mi sie przyjąć. Jest źle i "gorzej" już nie chcę

Kochana Maju. Choroby bliskich zawsze bolą, tym bardziej te zagrażające życiu. My jesteśmy z charakteru "ci rodzinni" Z doświadczenia wiem że nie każdy taki jest. Każdy martwi się o siebie wzajemnie, dość często do siebie dzwonimy i że tak powiem staramy być dla siebie wsparciem. Ciężko jest się patrzyć jak gaśnie w oczach osoba która praktycznie Ciebie wychowała. Po za ciocią to właśnie babcia była dla mnie drugą kobietą z której zawsze chciałam brać przykład. Teraz widząc jak cierpi czuję się jakbym cierpiała razem z nią. Właśnie z bezsilności... Nikt nic nie może i wszystko jest w rękach lekarzy. Zdaję sobie sprawę że człowiek może dużo, a nawet więcej... Ale wydaje mi się że gdzieś są jakieś granice. Mogę się porównać obecnie do takiej gąbki... Woda symbolizuje problemy, cieknący kran życie... Te problemy tak kapią na tą gąbkę i kapią... Tylko jeśli jest zepsuty kran jest ktoś kto go naprawi. Jeśli ma się spieprzone życie NIKT go nie naprawi jeśli już nie ma na to siły. A co taka mokra gąbka może?  Nie wiem czy rozumiesz bo piszę trochę jak potłuczona powoli znów ocierając łzy, a myśli w głowie błąkają się nieustannie...

Mama Alanka ur. 19.06.2012 r.
Zawsze będę pamiętać o tych utraconych, ukochanych... (*)

7

Odp: Narastające problemy? Czemu nie! W końcu jestem nieśmiertelna!

Beatko staram się Ciebie zrozumieć ,nie mogę powiedzieć ze dokładnie wiem co czujesz bo nie mam pojęcia jak to jest kiedy bliskie Ci osoby są chore?.Moge tylko  życzyć Ci dużo siły i wytrwałości .Wiem ze dasz sobie rade dziś jest źle ale za jakiś czas kiedy trochę ochłoniesz spojrzysz na to wszystko inaczej i odnajdziesz odpowiednia drogę do szczęścia .Nie mam prawa Cie oceniać  bo to najprostszy sposób .Trzymaj się jeszcze tu zaglądnę ....:)

Posty [ 8 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » STRES, LĘK, NERWICA, DEPRESJA » Narastające problemy? Czemu nie! W końcu jestem nieśmiertelna!

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018