netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

muszę się wygadać.

5 odpowiedzi2 454 wyświetleniazałożony przez wera.koni, 03.02.2015

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » muszę się wygadać.

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 6 ]

1

Temat: muszę się wygadać.

Dzień dobry,
muszę się komuś wygadać. Pisząc ten post czuję, że jestem złą córką, ale anonimowo mogę coś powiedzieć.
Chodiz mi o moich rodziców. Są osobami o wolnych zawodach. Przez całe życie towarzyszyła im sztuka. Mama jakby rządzi w związki, jest facetem. Tata jest wrażliwszy, kiedy coś się dzieje unika odpowiedzi, wycofuje się, wychodzi. Mama natomiast krzyczy, chce wyjaśnień od razu. Przez to jest wiele awantur w domu. Od zawsze wiedziałam, że moja rodzina jest inna. Rodzice malowali obrazy, robili projekty graficzne, mieli własne firmy. Ubierali się na luzie, byli 'normalni, młodzi duchem'. Ja tego nie mogłam zrozumieć w przedszkolu, podstawówce, gimnazjum kiedy to na zebrania przychodzili rodzice urzędnicy w uniformach.
Jesteśmy też biedniejsi od innych, przez te wolne zawody i przez dażenie do 'ciągłego zarabiania na zleceniach', od zawsze w domu był pewien stres związany z pieniędzmi. Chociaż wiem, że rodzice odejmowali sobie od ust aby dać mnie i mojej siostrze. Obecnie mama i tata pracują ( są ok 60 rż) na emeryturę, bo wcześniej nawet nie mogli owej mieć. Tylko, że mama ma dwie prace, pracuje ciężko- też jest plastykiem w tej firmie, ale chodzi jakby na dwie zmiany prawie codziennie, a tata jest nauczycielem- chodzi uczyć max 3 razyw tyg.
Kiedy nie chodzi siedzi przed komputerem i nic nie robi. Cały weekend może przesiedzieć. WIem, że już nie jest młody ( chociaż ja zawsze rodziców będę postrzegała jako młodych), ale czuję i czułam zawsze taki marazm płynący od niego. Mama jest osobą żywiołową, ima się wielu zadań, jest wszędzie jej pełno, jest osobą charakterną. Tata jest spokojny, chowa uraz ale nigdy od niego nie wyszła żadna inicjatywa. Jak mama zakładała swoją firmę musiała sama wszystko sobie załatwić, bo tata nie pomógł, jak jest coś do zrobienia w domu tata zawsze zabiera się jak pies do jeża.
Ogólnie mi to nigdy jakoś MEGA nie przeszkadzało, bo tata chodził do swojej pracowni i tam spędzał całe dnie w samotności jak nie pracował. Jednak obecnie od pół roku większość czasu spędzam w domu ponieważ na uczelnię chodzę tylko na korekty, miałam zdalną pracę i piszę pracę dyplomową i już wiem o co  mamie przez te lata chodziło.  Jak jest coś do zrobienia tata po prostu albo czeka na coś albo ucieka. I tu np chodzi o wszystko, czy o posprzątanie czy o wiele innych spraw. Przez to też wylęgają się kłotnie w domu. Mamy małe mieszkanie, wszystko słychać, jestem w to automatycznie włączana chociaż nie chcę. Przez takie rzeczy np nie chce mi się z nikim gadać, mam znajomych, ale nie mam chłopaka, bo boję się, że znajdę niedorajdę życiową. Tylko sooby charakterne mnie interesują. Sama mam nadzieję, że dużo robię, siedzę po nocach i ogarniam warsztaty, zajęcia dodatkowe, czasem ludzie mi mówią, że naprawdę dużo robię- a ja chciałabym i więcej i więcej abytylko nie zasiąść przed kompem w maraźmie. Kiedy takie chwile nachodzą po prostu popadam w depresję.
Nie mam chłopaka. Uważam, że po prostu albo jestem zbyt wymagająca i chciałabym kogoś z kosmosu, który by się nie lenił jak mój ojciec i który by robił i zgłaszał się tyle co ja, albo po prostu chłopaki się mnie boją/ lub nie jestem aż tak atrakcyjna.

Kończąc moje narzekanie, podpowiedzcie mi, anonimowi przyjaciele- co ja mam zrobić? Mam zwracać uwagę na rodziców, to co się między nimi dzieje? Nie mówicie tylko abym załączyła klapki na oczy, nie da się. Rodzice interesują się moim życiem i mojego rodzeństwa- chodzi tu o naukę, zawsze dadzą jakąś radę czy coś ,jednak nie czuję się bezpośrednia. Mam 24 lata i od 3 lat nie byłam w prawdziwym związku. Nie wiem co ze mną nie tak. Czasem po prostu wycofuję się też z jakiejś relacji, nie mogę się zaangażować bo mam podświadomie jakies obiekcje w stosunku do siebie, moich rodziców, mojego domu rodzinnego.
Wiem, że to wsyzstko zalezy tylko i wyłącznie od mojego psychicznego nastawienia.  Od zawsze przekładałam dobro rodziny nad dobro znajomych przyjaciół, czasem jest tak, że podświadomie muszę poczekać aż tata ( do tej pory) nie wymyśli wakacji, aby poukładać swoje plany wakacyjne ze znajomymi. Wychodząc z domu nadal rodzice patrzą jak się ubieram, mówią, że jest zimno czy za ciepło, czasem jak przychodzę do domu po imprezie 'mama ' się budzi i się pyta jak było, mówi, że jestem np pod wpływem- mimo, że np za 2h wstaje do pracy. A później narzeka że późno przychodzę i że chodze pod wpływem...Wiecie o co mi chodzi. Czasem o takie bardzo drobne komentarze.
Przez to czuję sie jakby wewnętrznie spięta. Nie zapraszam znajomych do mieszkania, tylko badzo bardzo dobrych przyjaciół. Rodzice ni ewiedzą czemu nie zapraszam znajomych. A ja po prostu nie chcę aby rodzice włączali mi się w towarzystwo- bo zawsze było i jest, a może kanapeczkę, oo ja Cię z nam z jej opowieści, blabla. Niby ok, ale wiecie o co chodzi.
Nie wiem co mam robić.
Obecnie kończę 1 stopień studiów i chciałabym iść do pracy. Od września będę ( mam nadzieję) rekrutować się na 2 stopień studiów. Chciałabym też mieć więcej własnych oszczędności.   Z mojej zdalnej pracy i z poprzednich stypendiów z uczelni już nic prawie nie zostało. Teraz połowę dają mi rodzice, więc automatycznie jestem też na ich utrzymaniu. Tego się czasem nawet przed sobą wstydzę. Na ten semestr nie dostałam stypendium naukowego. Zabrakło mi dosłownie kilku %. I od razu się dziwnie czuję. Wiem,że będę musiała zakasać rękawy, postarać się o pracę i np więcej wziąć od rodziców. ALe to jest dla mnie niekomfortowe.

Czy ogólnie ja dobrze myślę, czy np w waszych oczach jestem jakąś niedorajdą życiową obgadującą moich rodziców? Bo ja już sama nie umiem tego powiedzieć.

Pozdrawiam,
Werka

2

Odp: muszę się wygadać.

mYSLĘ,ŻE bedę mogła Ci pomóc.
Kochana. Z Toba i z Twoimi rodzicami wszystko w porządku wg mnie ;-)
myślę że po prostu uważasz,że oni są inni od rodziców koleżanek czy kolegów. Inaczej żyli. Być może ciekawiej? ;-) Uważam,że powinnaś ich takimi jacy są zaakcepttować. Bo są wyjątkowi.
Ja na twoim miejscu wyjechałabym na rok za granicę. Sobie zaoszczędziła i wróciła na studia , poszła do pracy i zamiast ciagnąc od rodziców- zamieszkała sama;-) a ich odwiedzała ;-) Masz 24 lata ! Nie 18 !
Twój tato zachowuje sie jak hihi normalny facet;-P normalny tato;-) odetnij w końcu ta pepowine i pokochaj ich takimi jacy są;-)

3 Ostatnio edytowany przez wera.koni (2015-02-03 13:50:06)

Odp: muszę się wygadać.
Blanka333 napisał/a:

mYSLĘ,ŻE bedę mogła Ci pomóc.
Kochana. Z Toba i z Twoimi rodzicami wszystko w porządku wg mnie ;-)
myślę że po prostu uważasz,że oni są inni od rodziców koleżanek czy kolegów. Inaczej żyli. Być może ciekawiej? ;-) Uważam,że powinnaś ich takimi jacy są zaakcepttować. Bo są wyjątkowi.
Ja na twoim miejscu wyjechałabym na rok za granicę. Sobie zaoszczędziła i wróciła na studia , poszła do pracy i zamiast ciagnąc od rodziców- zamieszkała sama;-) a ich odwiedzała ;-) Masz 24 lata ! Nie 18 !
Twój tato zachowuje sie jak hihi normalny facet;-P normalny tato;-) odetnij w końcu ta pepowine i pokochaj ich takimi jacy są;-)

Napisałam post w innym dziale właśnie przed chwilą. Czuję się po prostu czasem niedojrzała emocjonalnie. NIby dużo robię tak jak napisałam, ale czuję się takim 'dzieckiem' i czasem szukam po prostu opiekuna wśród znajomych bo zawsze rodzice wyciągali mi pomocną dłoń.
Byłam za granicą rok 2 lata temu na wymianie i pracowałam. Czułam się bardzo dobrze, wolniejsza, dojrzalsza. Ale odbiło się to wszystko na domowym budżecie. Obecnie właśnie kończę 1 stopień studiów, będę miała przerwę półroczną do 2 stopnia.
Rodzice uważają, że jak mam gdzie spać za darmo, jeść i pić to  mam sobie załatwić pracę u nas w mieście i odkładać na przyszłość. Moim planem był wyjazd do innego miasta na 2 stopień ( jesli bym się dostała). Też chodzi mi o odcięcie mętalnej pępowiny. Wiem, że umiem dużo i jestem ok, ale czasem po prostu się rozleniwiam, bo wiem, że np coś rodzice za mnie zrobią.

Tak jak napisałam w innym poście- kiedy spotkam osoby starsze nawet o 2-5 lat, które mieszkają same i coś osiągnęły same albo ze znajomymi ja automatycznie do nich lgnę ale nie jako partner ale jako pasożyt ( wg mnie). Bo uważam ich za kogoś lepszego, stresuję się kiedy z nimi rozamwiam, bo oni coś już osiągnęli a ja nadal tylko studia i jakieś zdalne prace, praktyki.
Rodzice mówią mi, że jeszcze na samodzielność przyjdzie czas, że jeszcze zobaczę, że będę tęsknić do tego co mam, że jeszcze będę rozpamiętywać domowe obiadki itp. Ale z drugiej strony nie wiem, może to już jest ten czas...

Mam właśnie w tym semestrzą przerwę. Chcę skończyć sesję , skończyć pisać pracę dyplomową, obronić się i zacząć szukać pracy w zawodzie. Chodzi mi o to, że nie wiem czy mam pracować u siebie w mieście i mieszkać z rodzicami, czy pracować u siebie w mieście i coś wynająć, czy zupełnie inaczej- wyjechać z miasta, pracować gdzies indziej i tam wynająć pokój i żyć przez te pół roku?

Wiem, że rodzice nie chcą dla mnie źle. Wiem to. DOceniam to co robią. Są bardzo ciekawi. Tylko ze mną chyba jest coś nie tak.

4

Odp: muszę się wygadać.

Werusia;-)
Rodzice chca dla Ciebie jak najlepiej ale to twoje życie i tylko Ty sama musisz uczyc sie na swoich błędach ;-) Myślę,że masz kompleks dotyczacy twojego dzieciństwa- tego że zawsze było wszystko niestabilne. I przy osobach , które są na wyższym stanowisku lub są starsze i dojrzalsze, same sie utrzymuja i są pewne finansowo- czujesz się zestresowana bo czujesz sie gorsza.
Co jest bzdurą.
Myslę,że powinnas udać się do psychologa bo sama sobie z tym problemem nie poradzisz, on będzie jak zły duszek- siedział w twoim umyśle.
A mieszkajac z rodzicami teeeeez bym się rozleniwiała ;-) to całkowicie normalne ;-) I każdy wyprowadzajac sie ma w sobie lęk,że sobie nie poradzi, to naturalne również ;-)
Skoro uważasz ,że juz czas na samodzielnośc to spróbuj ;-) Oni moga Ci tylko doradzać a nie moga za Ciebie podejmować decyzji czy juz jestes gotowa na samodzelnośc czy jeszcze nie.
ja bym spróbowała. Świadomosc że zawsze masz gdzie wrócic daje wielkie zaplecze bezpieczeństwa. Nie każdy je ma.

5

Odp: muszę się wygadać.
Blanka333 napisał/a:

Werusia;-)
Rodzice chca dla Ciebie jak najlepiej ale to twoje życie i tylko Ty sama musisz uczyc sie na swoich błędach ;-) Myślę,że masz kompleks dotyczacy twojego dzieciństwa- tego że zawsze było wszystko niestabilne. I przy osobach , które są na wyższym stanowisku lub są starsze i dojrzalsze, same sie utrzymuja i są pewne finansowo- czujesz się zestresowana bo czujesz sie gorsza.
Co jest bzdurą.
Myslę,że powinnas udać się do psychologa bo sama sobie z tym problemem nie poradzisz, on będzie jak zły duszek- siedział w twoim umyśle.
A mieszkajac z rodzicami teeeeez bym się rozleniwiała ;-) to całkowicie normalne ;-) I każdy wyprowadzajac sie ma w sobie lęk,że sobie nie poradzi, to naturalne również ;-)
Skoro uważasz ,że juz czas na samodzielnośc to spróbuj ;-) Oni moga Ci tylko doradzać a nie moga za Ciebie podejmować decyzji czy juz jestes gotowa na samodzelnośc czy jeszcze nie.
ja bym spróbowała. Świadomosc że zawsze masz gdzie wrócic daje wielkie zaplecze bezpieczeństwa. Nie każdy je ma.

no tak, jest tu też aspekt finansowy. tak jak napisałam, na ten semestr nie dostałam stypendium więc nawet nie mogłabym odłożyć na swoje mieszkanie. wszystko się przedłużyło. po prostu chcę po obronie iść do pracy. rok temu bardzo szybko znalazłam praktyki, może w tym roku będzie tak samo.
jeśli chodzi o psychologa- byłam  i dowiedziałam się tego samego co np Ty piszesz. Nie mam sie czego wstydzić. Nie mogę czuć się gorsza, bo nie jestem. I nie mogę czuć się jak dziecko, bo jestem kobietą i sama podejmuję decyzje to z kim się spotykam, czy jak wygląda, jak się zachowuję. Kiedy jestem poza domem np w pracy w innym mieście- automatycznie czuję się inaczej, lepiej. Jestem bardzoej otwarta i bezpośrednia. Nie wiem czemu mieszkając z rodzicami mam ten kompleks.
Pani psycholog też powiedziała mi, że mam się tym nie przejmować. Że jestem w porządku i sama sobie kreuję czarne scenariusze. A  jestem samodzielną kobietą tylko że się rozleniwiam poprzez mieszkanie z rodzicami i podświadome bycie 'dzieckiem'. Więc ja już to wiem tongue

Posty [ 6 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » muszę się wygadać.

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026