Przyjaciółka kontra chłopak :( - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » RELACJE Z PRZYJACIÓŁMI, RELACJE W RODZINIE » Przyjaciółka kontra chłopak :(

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 17 ]

Temat: Przyjaciółka kontra chłopak :(

Mam problem i chciałabym wiedzieć Co zrobiły by inne kobiety w takiej sytuacji.

Może przedstawie ją w dwóch wersjach skróconej (jeśli komuś nie chce czytać się tego długiego wypracowania) i szczegółowej (jesli ktoś chce bliżej zapoznać się z sytuacją). Bardzo zależy mi na zdaniu innych.
A więc sytuacja jest taka:
1. Mam przyjaciółke z która się znam od 'X' lat, od 5 lat zakochana jest w chłopaku. Nic miedzy nimi nigdy nie było. I na 95%nigdy nie będzie. Poznałam go i chociaż nie powinno to zaiskrzyło - jak to się mówi od pierwszego wejrzenia. I to z wzajemnością. Tak naprawdę gdyby on mnie nie zaczął podrywać to jakoś bym przeżyła smile No ale sytuacja jest taka a nie inna i od miesiąca spotykam sie z nim. Moja  przyjaciółka od paru dni się do mnie nie odzywa chociaż wszystko z nią na ten temat obgadałam. I teoretycznie wyraziła zgodę. Gryze się w środku bo nie wiem która z nas teraz robi źle sad Czy to ja bo 'zdradziłam' kogoś bliskiego czy ona bo zachowuje się jak pies ogrodnika...?? Co wy na to?
Jest to bardzo duży skrót więc zapraszam do lektury niżej....

2. Mam przyjaciółke - tak naprawdę  nazywam ją swoją siostrzyczką bo znamy się juz 12 lat, jesteśmy jak papużki nierozłączki itp. Z tą przyjaźnią jest trochę gorzej bo wiem że wszystkiego o sobie nie wiemy i nie na każdy temat potrafimy porozmawiać....no ale ja nie o tym.
Chodzi o to że ona jakieś 5 lat temu poznała chłopaka. Była wtedy jeszcze młoda bo miała może 14,15 lat i 'zakochała' się w nim odkąd go tylko poznała. Truła mi  równo o nim. Wzdychała. Po trzech latach już mnie to zaczęło irytować bo widywali się może 2 razy w roku i to w czasie wakacji. Nic między nimi nigdy nie było, a ona wzdychała do niego i wzdychała.... Nawet ze sobą nie pisali, nie dzwonili. Właściwie to on zupełnie nie reagował, chociaż ona próbowała. Ja ją zawsze wspierałam, pocieszalam jak miał dziewczyne. Przyszedł też czas że sama próbowałam jej znaleźć chłopaka...z marnym efektem ponieważ (niech będzie Pani X) nie bardzo przepada za ludźmi, a podrywać facetów też za bardzo nie umie...lub nie chce...no nie wiem. Nawet chciałam odstąpić jej swojego chłopaka z którym właśnie zaczęłam się spotykać a z którym możliwe żeby się dogadała bo posiadali wspólne zainteresowania no i jakoś mi tak pasowali do siebie....no ale nie chciała...  W każdym razie nie uwolniłam się od westchnień do (niech będzie) Pana Y.
No i wszystko zaczęło się tego lata. Zaczęłyśmy imprezować, jeździłyśmy razem do jej domku w górach. Poznaliśmy ciekawe osoby. i fajnych chłopaków tongue Szczególnie spodobał nam się Pan M smile Dla mnie troszke za stary Ale dla Pani X podobno idealny smile i już się cieszyłam że jakaś świeżość i że ciągle ten Pan Y i Pan Y więc teraz dla odmiany będzie Pan M big_smile Ale moje szczęście nie trwało długo....  Pan Y zerwał ze swoją dziewczyną. Pani X chciała  to wykorzystać i się do niego zbliżyć. Coś tam między nimi zaiskrzyło...chociaż nie wiem czy to nie była wina alkocholu... No i przyszedł czas kiedy to ja mogłam nareszcie poznać pana Y smile Ucieszyłam się ze w koncu go poznam a nie ze tylko wysluchuje na jego temat i wysluchuje...
I to był Armagedon! sad Spodobał mi się....ale wiedziałam że tak nie można więc starałam się to zignorować. Zresztą Pani X chciała mnie wyswatać z Panem T...Kolegą pana Y smile I w ten sposób pojechaliśmy w czwórke na termy. Okazało się  że Pan Y mnie podrywa... Też starałam się to ignorować chociaż nawet Pani X to zauważyła! Po termach wróciliśmy do domku. I zaczęła się impreza... Trochę wypiliśmy. Byłam 'zmęczona' więc położyłam się w pokoju na łóżku...nie wiem jak to się stało ale pan Y położył się ze mną smile Pani X z trudem ale machnęła na nas ręką zostawiła nas samych. (Tak....tutaj wiem że zachowałam się jak zdzira...inawet alkochol mnie nie tłumaczy) ale zaczeliśmy się całować...przytulać no i tak takie tam...ale nic poważnego - w sensie no nie przespałam się z nim . Miałam wyrzuty sumienia i próbowałam tłumaczyć Panu Y że nie moge tak.... ale byłam zbyt pijana i tak naprawdę to miałam ochotę już tylko spać... Następnego dnia powiedziałam wszystko co się miedzy nami zdarzyło Panią X i bardzo ją przepraszałam... Nawet zaczęłyśmy się z całej tej histori śmiać smile Choć zapewne  ona miała do mnei troche żalu.
Wieczorem znowu spotkaliśmy sie w czwórke. Tym razem ja nie piłam bo się strułam... Za to Pani X poszła w moje ślady z dnia poprzedniego. Pan Y tak się narąbał że stwierdziłam że go zaprowadze do pokoju to sie położy na łóżku...Pani X odrazu poleciała za nim....Tym razem to ja machnęłam na nich ręką... trochę zabolało i byłam wkurzona na Pana Y że się tak nami bawi....ale z drugiej strony gdyby faktycznie coś między nimi było to bym się cieszyła. W końcu tyle lat.... Po tym upojnym weekendzie wróciliśmy do domu. Wszystko było ok. Ale Pan Y napisał do mnie na portalu nasza-klasa (masakra nie?) że był bardzo fajny weekend... tylko że troche głupio wyszło z panią X...  I że wie że nic go nie usprawidliwia nawet to że był tak strasznie narąbany, ale żałuje że tak go z nią poniosło. Natomiast dzień wcześniej ze mną wspomina bardzo miło. I że ma nadzieje ze nasza znajomość się nie skonczy. Pomyslalam ze co mi tam. Gadaliśmy troche. Na kolejny weekend nie moglam jechac bo miałam szkołe, Pani X pojechala sama. Miedzy nia a nim nic nie było. Na kolejny weekend dzwonil do mnie i wypytywał czy przyjade z Panią X. Ona skolei była zazdrosna o to ze do mnie dzwoni a do niej przez 5 lat ani razu nie zadzwonil.... Tak naprawdę od tego się już zaczeło pokazywanie zazdrości. No nic. Pojechalismy. Spotkaliśmy się. Starałam sie ignorowac pana Y. Naprawde sie starałam. Tak wogole to nie wspomniałam o tym ze pan T (ten przyjaciel pana Y) zadłużył się w Pani X!!! Dużo ze sobą rozmawiali, dogadywali się, na temat fotografii, gór... Ale Pani X nadal wolała Pana Y sad W efekcie zaczęła już robić takie cyrki ze masakra. Tego dnia gdy zostałam sam na sam z Panem Y pogadaliśmy na poważnie, i tym razem byliśmy trzezwi smile Więc wątpliwości czy ja mu się napewno podobam czy działa on pod wpływem chwili....jakoś mineły. To był cudowny wieczór. Wkurzyłam sie na Panią X i jej troche dziecinne zachowanie więc już nie myślałam o niej. Zresztą stwierdziłam ze bede sie kierowac słowami 'Lepiej żałować za grzechy niż za stracone okazje'. Pani X tego wieczoru się troche schlała...w dodatku sama, a potem bolały ją nerki, martwiłam się o nią i reszte wieczoru się nią opiekowałam. Nadal wszystko miedzy nami było ok. Nastepnego dnia było gorzej bo znowu zaczela sie  zachowywac dziwnie, czyli wołała mnie do kuchni tylko po to zebym nie była z Panem Y w jednym pokoju sam na sam. Po czym jak przychodziła mówiła 'juz nic'... i to sie zdarzylo kilka razy. Tu już zaczelo sie piepszyc ;/ Wrocilysmy do domu i nadal wszystko bylo ok. Stwierdzilam ze msuze z nią pogadac i wszystko wyjasnic bo chce sprobowac z Panem Y a nie chce juz kryc sie po katach zeby sie do niego np. przytulic.... Wiec zapytałam czy moge... jesli sie nie zgodzi no to moze jakos przezyje ale nieukrywam ze fajnie by bylo jak by dala mi sprobowac. Powiedziala 'Rob co chcesz' kazała mi tylko sie z tym nie odnosic, nie mowic jej o nas itp. Dla mnie ok....
Tydzien po Pan Y z Panem T przyjechali do mnie. Po drodze zgarnęli Panią X bo akurat wracała do domu. Stwierdziłam ze to nawet dobrze bo nie bede musiała knuc jakis podstepow zeby ją wyciagnac z nami na impreze. Oni zrobili to za mnie smile Poszlismy w czworke do klubu. My juz tak bardzo sie nie krylismy...szczegolnie jak potem troche wypilismy. Wieczor minał naprawde ok. Pani X do mnie nic nie miała. Była troche zła na chłopaków... Ale nadal gadałyśmy i naprawde juz myslalam ze wszystko sie układa. Az do tego weekendu kiedy to Pan Y zadzwonil do mnie i powiedzial ze moze przyjeda razem z Panem T. Ja oczywiscie powiedzialam to Pani X z nadzieja ze z nami pojdzie ale ona stwierdzila ze nie chce i nie chce wiec stwierdzilam ok, nie bede sie prosic. W efekcie faceci jednak nie przyjechali - to jest kawałek no i nie wyrobili sie z czasem troszke. Nastepnego dnia bylo wszystkich swietych. Od rana latałam po cmentarzach a Pani X zawracała mi głowe smsami...  Jaks sie zapytała czy oni do mnie przyjechali to napisałam specjalnie z taką ironią 'taaaa.....przyjechali' (myslałam ze wyłapie ironie bo oni sa raczej mało słowni smile i zawsze sie spozniaja ) no i pwoiedzialam ze nie mam teraz czasu gadac i napisze wieczorem. Wieczoremzadzwonilam do niej czy idziemy na cmentarz, i na który, a one ze na wszystkie 3, a ja ze jestem przeziebiona i ze nie mam ochoty jezdzic po wszystkich cmentarzach i ze jak chce isc to tylko na jeden, ona na to ze idzie na wszystkie i ze jak chce to moge nie isc, no to powiedzialam ze nie ide, na koncu byłop 'pa'- 'pa' i na tym sie skonczylo. Od tego czasu sie nie odzywa ;/ Nie sadze by sie nie odzywala o ten cmentarz raczej o to ze wtedy nie zadzwonilam po nią. Ale chciałm jej dać nauczke bo myslała ze bede ją błagac na kolanach zeby z nami szła tak jakby zawsze musialo sie krecic wszystko wokol niej ;/
Ona jest zazdrosna, o to ze piszemy, o to ze dzwoni, o to ze nawet sobie kupił starter w tej samej sieci co ja mam. O to ze chce przyjezdzac do mnie. O to ze zaprosił mnie na weekend do Szczawnicy. I ja jej sie NIE dziwie! Tylko ze sama sie na to zgodziła sad A teraz jest juz za pozno bo ja naprawde zaczelam cos do niego czuc sad
To jest cała historia i wszystkie istotne szczegoły. Jeszcze co moge powiedziec. To to ze Pani X jest dosyc specyficzna osobą, nikt jej nie rozumie, wszyscy sie dziwia czemu sie z nia przyjaznie, ale ona jest moja siostra, zawsze moze na mnie liczyc, ona tez mnie nie raz wsparła....nie chce zeby to sie skonczylo przez jakiegos faceta. Dlatego mam dylemat ktora źle robi?
Czy to ja jestem ta egoistką? Nie mam prawa do niego chociaz wiąże z nim duże nadzieje jak z zadnym innym facetem? Czy nie powinnam poswiecac troche marnej przyajzni dla jakiegos faceta z ktorym nie wiadomo zy cos tak naprawde wyjdzie ? sad
Czy może to ona jest większa egoistką ode mnie? Zachowuje sie jak pies ogrodnika, chociaz sama nie ma u niego szans nie pozwoli komuś innemu spróbować...
Wiem ze najprosciej gdybysmy obie o nim zapomniały...tylko w tym wypadku to ja mam chyba wiecej do stracenia.....:(

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Przyjaciółka kontra chłopak :(

Mam wrażenie, że przyjaciółka to z niej żadna. Ja trzy lata temu postawiłam na chłopaka. Teraz ma zostać moim mężem... przyjaciółka też walnęła na mnie focha... minęlo pół roku, wszystko sobie wyjaśniłyśmy a ja mam dobrą koleżankę smile... może nie przyjaciókę, ale przyjkaciółka z biegiem lat znalazła się nowa smile

3 Ostatnio edytowany przez Anemonne (2009-11-04 12:13:02)

Odp: Przyjaciółka kontra chłopak :(

A ja mam inne zdanie. Uważam, że postępujesz bardzo nielojalnie względem przyjaciółki. Widać, że ona na początku się starała odpuścić, chciała przymknąć oko na własne cierpienie, żebyś Ty mogła zakosztować odrobiny szczęścia. Ale było jej trudno i nie dziwię jej się. Tobie po części też się w sumie nie dziwię, no bo można rzeczywiście stwierdzić, że skoro on woli Ciebie, to po co marnować okazję, ale czasem po prostu trzeba tą okazję sobie odpuścić w imię wyższych celów. Zapewne każdy ma inne zasady, inną hierarchię, ale dla mnie - lojalność wobec przyjaciół idzie na pierwszym miejscu. Dopiero potem są faceci i "wścieklizna macicy" wink Według mnie jest odwrotnie, niż pisze marta_t - to facet zawsze znajdzie się nowy, a przyjaciół, jeśli są dobrymi, wartościowymi ludźmi, należy się trzymać. Ja bym sobie na Twoim miejscu odpuściła "Pana Y" na rzecz przyjaźni z "Panią X".

4 Ostatnio edytowany przez marta_t (2009-11-04 13:19:55)

Odp: Przyjaciółka kontra chłopak :(

Anemonne, może i wyszłam na idiotkę bo poszłam za facetem ,ale uwierz mi ,przewartościowanie sobie tego wszystkiego wymagało od mnie wiele wysiłku. Musisz się po prostu zastanowić czy ta przyjaźń to prawdziwa przyjaźń... ja w pewnym momencie wiedziałam, że jednak nie mogę  liczyć na moją "pseudo" przyjaciółkę. Te sprawy są skomplikowane i każdy przypadek jest inny. Każdego lączą inne relacje z osobą, którą nazywa przyjacielem. Nie napiszę Ci co zrobiłabym na Twoim miejscu. Ja napisałam co zrobiłam będą w poodbnym położeniu.

5

Odp: Przyjaciółka kontra chłopak :(

A ja myślę że zadziałał babski instynkt posiadania. Facet nabrał na wartości w momencie kiedy zaczęłaś się nim interesować. A z nami tak bywa , że fascynacja tym samym facetem zniszczy dobre relację między kobietami. Ani tego nie potępiam ani nie propaguję. Każdy musi sam zdecydować co warto ocalić.

Al chiaro di luna-w swietle ksiezyca

6

Odp: Przyjaciółka kontra chłopak :(

Powiem tak. Gdybym miała pewność że to prawdziwa przyjaciółka i że ona na moim miejscu darowałaby sobie tego faceta to bym się nie zastanawiała. Ale po pierwsze to wiem jak powinna wyglądać prawdziwa przyjaźń bo mam takiego jednego przyjaciela i wiem że to co między mną a nią 100% przyjaźnią nazwać nie można. Dlatego się waham. A po drugie to znam ją na tyle dobrze że wiem że ona na moim miejscu by sobie nie odpuściła i zachowała się tak jak ja.
Dlatego Anemonne nie wiem czy to że jestem nielojalna (bo wiem ze jestem) jest tak istotne jeśli weźmie się pod uwagę że ona taką prawdziwą przyjaciółką dla mnie nie jest.

7

Odp: Przyjaciółka kontra chłopak :(

"...Wzdychała. Po trzech latach już mnie to zaczęło irytować bo widywali się może 2 razy w roku i to w czasie wakacji. Nic między nimi nigdy nie było, a ona wzdychała do niego i wzdychała.... Nawet ze sobą nie pisali, nie dzwonili. Właściwie to on zupełnie nie reagował, chociaż ona próbowała..." nie rozumiem za co strzeliła focha, nie odbiłaś jej chłopaka, tylko zaczęłaś się spotykać z kimś do kogo ona wzdychała. Dla mnie to tak jakby np pół damskiego świata miało pretensje do ABC (A. Bachledy) za to że nam odbiła Farrella bo my też do niego wzdychałyśmy:) Więc nie przejmuj się i uświadom jej jak się zachowuje.


PS. Wybaczcie jeśli coś nie doczytałam i poprzekręcałam, ale strasznie chora jestem i łepetynka nie pracuje mi tak jak powinna;(

http://www.youtube.com/watch?v=3VVuMIB2 … 68719FFEF/

eh, co ten kawałek ma w sobie że ja go tak lubię?

8

Odp: Przyjaciółka kontra chłopak :(

ehh...
Po pierwsze: alkohol to zły doradca
Po drugie: przyjaciółka udzieliła kredytu zaufania, a Ty nie dość że kredytu nie spłaciłaś to jeszcze wykorzystałaś przeciwko niej
Po trzecie: czy po głębszym i dłuższym zastanowieniu uważasz, że ten Mężczyzna jest w 100% wart, aby Przyjaciółkę na niego wymienić?
Po czwarte: Pan T to chyba chodzący Anioł skoro bez żadnego "ale" sobie odpuścił  Ciebie, Czekoladko
Pozdrawiam:)

Przyjaciel nie zawsze jest w stanie Cię podnieść, ale za to nie pozwoli Ci upaść...

9 Ostatnio edytowany przez Anemonne (2009-11-04 13:49:01)

Odp: Przyjaciółka kontra chłopak :(
marta_t napisał/a:

Anemonne, może i wyszłam na idiotkę bo poszłam za facetem ,ale uwierz mi ,przewartościowanie sobie tego wszystkiego wymagało od mnie wiele wysiłku.

Nie uważam, że wyszłaś na idiotkę, kobiety wręcz najczęściej wybierają facetów, rezygnując z przyjaźni - takie najczęściej jesteśmy. U facetów natomiast to wygląda najczęściej tak, że jak mają kumpla, przyjaciela, to będą wobec niego lojalni aż po grób, a dziewczyna - "jak nie ta, to następna" (celowo używam tu określenia "najczęściej", żeby nie mówić "zawsze", bo zawsze są pewne wyjątki). Ja po prostu postanowiłam brać z nich przykład, bo i przekonałam się, że facet przychodzi i odchodzi, a przyjaciele - jeśli są prawdziwi - zostają. Poza tym jakby nie było, wobec przyjaciół ma się najczęściej nieco mniejsze wymagania niż wobec partnera, a więc i łatwiej żyć w zgodzie wink

czekolada1406 napisał/a:

Dlatego Anemonne nie wiem czy to że jestem nielojalna (bo wiem ze jestem) jest tak istotne jeśli weźmie się pod uwagę że ona taką prawdziwą przyjaciółką dla mnie nie jest.

Więc od tego trzeba było zacząć wink

10

Odp: Przyjaciółka kontra chłopak :(

barbie
Po pierwsze: alkochol to bardzo zły doradca, ale to było na poczatku, czego zresztą żałuję. Potem wszystko się działo w 100% na trzeźwo.
Po drugie: Ona nie udzieliła mi żadnego kredytu zaufania bo nawet nie przypuszczała że coś takiego może się stać...zresztą ja też nie hmm
Po trzecie: Ja z nim się dopiero zaczęłam spotykać, skąd mam to wiedzieć? Powiedziałam że chce spróbować. Jak narazie wydaje mi się może nie tyle co warto poświęcić tą przyjaźń ale szkoda by było się nie przekonać bo czuje ze to naprawde moze byc TO.
Po czwarte: Pan T nie zwrócił nawet na mnie uwagi bo zauroczony jest Panią X wink To naprawdę fajny facet.... a z tym aniołem to chyba nawet trafiłaś.

11

Odp: Przyjaciółka kontra chłopak :(

W takim razie usiądź i porozmawiaj z Panią X, tylko takie rozwiązanie się nasuwa. Jeśli zechce rozmawiać to dobrze, jeśli jednak nie, to napisz list-szczery, tak, jak to nam tu opisałaś:)
Przedstaw swoją wizję i zapytaj Jej jak ona się na to zapatruje i jak w ogóle czuje się z tą sytuacją?
Powodzenia smile

Przyjaciel nie zawsze jest w stanie Cię podnieść, ale za to nie pozwoli Ci upaść...

12

Odp: Przyjaciółka kontra chłopak :(

Nie wiem, gdzieś , ja z moimi przyjaciółkami mamy niepisaną umowę, czyichś byłych obecnych chłopaków się nie tykamy. Z tym że sama nie wiem czy tego Pana Y czy jak mu tam, można uznać za jej chłopaka. Z kolejnej strony myślę że to nawet dla niej nie musiał być chłopak, wystarczy że był dla niej ważny, i powinnaś to uszanować. Nie dziwię się że powiedziała żebyś robiła co chciała, nie miała prawa Ci niczego zabraniać, sama powinnaś wiedzieć że ją to zaboli.
Zrezygnujesz z przyjaźni dla chłopaka, a jeśli za pół roku, rok Cię rzuci, komu się wypłaczesz na ramieniu...
Przyjaciel jest zawsze, chłopak nie. Przyjaźń powinna według mnie zawsze być na pierwszym miejscu...

Nigdy Nie Mów Nigdy.Nigdy Nie Mów Zawsze.

13

Odp: Przyjaciółka kontra chłopak :(

dotrwałam do końca opowiadania ... smile
Według mnie powinnaś pojechać do niej i szczerze pogadać. Ale bez żadnych pretensji czy wypominania tylko przemyśleć to co Ci leży na sercu i pogadać z przyjaciółką. Szczerze powiedziawszy nie dziwie się , że ona jest zazdrosna w końcu ten facet " Pan Y" podoba jej się już od paru lat, kiedy przydarza się okazja , żeby się do niego zbliżyć okazuje się , że " jej miłość " nie jest zainteresowana a wręcz podoba mu się przyjaciółka, to na pewno straszne uczucie . Moim zdaniem nie warto niszczyć przyjaźni ... Z drugiej strony może w końcu Twoja przyjaciółka przekona się do kolegi Pana Y i wtedy wszystko ułoży się po twojej myśli... Ciężko przewidzieć .

życzę ci podjęcia słusznej decyzji , czyli takiej , której nie będziesz  kiedyś żałować ...

14

Odp: Przyjaciółka kontra chłopak :(

jako, że problem mam podobny, podepnę się tu.


Jestem zdruzgotana. Dobra, bardzo dobra koleżanka (nie lubię określenia przyjaciółka bo nie wiem kogo mogę tym mianem określić...). Rozumiemy się świetnie, obie wzajemnie sobie pomagamy, wspieramy. Rozumiemy się i wiemy o sobie bardzo wiele. Jeden chłopak. Od początku jej mówiłam jak bardzo bym chciała (moje "podchody" do tej pory nie odniosły skutku...) czegoś więcej od tego faceta... Ona w zasadzie tez nigdy nie ukrywała swojego zdania i zgadzała się ze mną, że jest... wyjątkowy (jako człowiek), ale nigdy nie mówiła, ze chciała by czegoś od niego. Może i z mojego powodu - nie wiem - ale w tej sprawie milczała... Wszystko było dobrze, aż do pewnego dnia.... kiedy nagle się okazało, ze mają się ku sobie.. nie będę opisywać zbędnych szczegółów kto jak po co i na co, bo nie o to mi chodzi. Chodzi mi o to, ze od czasu, kiedy o tym wiem, nie potrafię poradzić sobie z moimi uczuciami. Jest złość, żal, poczucie skrzywdzenia, zdrada, smutek, rozgoryczenie, ale i poczucie winy. Z jednej strony nie mogę pojąc jak mogła. Z drugiej zaś - przecież miała prawo, bo tylko "wzdychałam" do niego. nie był jeszcze (i pewnie nigdy by nie był -> grunt to OPTYMIZM!) mój. Z jednej strony to ja czuje się winna, że czuję te parszywą emocje -zazdrość, bo może nie powinnam jej czuć.. w końcu nie robi nic innego, jak jest szczęśliwa, a przecież życzę jej szczęścia. ale fakt jest faktem, boli. cholernie boli. i co teraz ? mam zerwać kontakt, bo facet ? albo nie zrywać kontaktu, i po cichu cierpieć patrząc na nich ? de facto - szczęściara jestem - to już drugi raz taka sytuacja! inne osoby, ale sytuacje podobne. i w obu przypadkach te same emocje. żal, gniew, zazdrość, ale i poczucie winy spowodowane wcześniej wymienionymi emocjami - bo czy ja mam do nich prawo? co mam zrobić żeby te emocje zniknęły ? w tym pierwszym przypadku ("przyjaciółka nr 1 i facet nr 1), postanowiłam nie zrezygnować z "przyjaźni", w nadziei, że miłość przejdzie, zapomnę, poukłada się, ze nie warto niszczyć przyjaźni, skoro on mnie nie chce, ze przestanie bolec... nie przestało. pierwsza powazna proba pozbierania się po poprzednim "oddaniu" chlopaka "przyjaciółce"... i sytuacja się powtarza. Kto jest tym złym, czy "przyjaciółka", ktora wiedzac, że mi b. zależy godzi się byc z tym facetem nie zwarzajac na to, ze mnie zrani. Czy ja nie pozwalając być szczęśliwa mojej "przyjaciółce", bo przeciez oficjalnie nic mnie nie łączyło z tym facetem. gubie się. jest mi z tym bardzo źle...


co robic, pomóżcie...

15

Odp: Przyjaciółka kontra chłopak :(

Też miałam taka sytuacje moja przyjaciółka zaczeła krecic z moim byłym chłopakiem i nie było to miłe zwłaszcza ze zawsze cos zostaje z tego co czułam do niego jeszcze gdyby ona cos do niego czuła to bym ja zrozumiała a ona nic tylko tako sobie kreciła z nim z nudów i by miec satysfakcje że ma powodzenie nawet mi o tym mówiła i to mnie wkurzało i nawet sama mi powiedziała ze gdybym ja z jej byłym cos zaczeła to by mnie poprosiła bym tego nie robiła a sama nie przejmowała sie mna tylko robiła co chciała i tak z nim nic nie wyszło a ja juz nie potrafie nazwac ja przyjaciółka mam do niej dystans chociaz rozmawiamy itp ale nie potrafie jej zaufac.Moim zdaniem koleżanka nie powinna miec do ciebie żalu bo serce nie sługa skoro zależy ci na tym chłopaku i chcesz z nim byc ale to dla niej nie jest łatwe musisz z nią szczerze pogadac i wszystko wyjasnic chłopaki odchodza nie raz a przyjaciółka jest na całe życie pomyś o tym.

16

Odp: Przyjaciółka kontra chłopak :(

Bardzo trudno jest odbudowac przyjazn gdy ktos cie zawiódł ale też nie jest to nie możliwe powinnismy wybaczac ale to nie takie proste bo nie mamy żadnej gwarancji że to sie nie powtórzy i boimy sie tego.W moim przypadku powtórzyło sie ta sama przyjaciółka a własciwie juz kolezanka znowu zaczeła cos z tym moim byłym i kompletnie jej nie rozumiem zmieniła sie kiedys była inna, moja druga przyjaciółka tyle razy jej mówiła ze co ona robi po co sie w to pakuje i to kolejny raz ale do niej zadne argumenty nie trafiały a dobrze wiedziała ze z tego nic nie wyjdzie i oczywiscie nie wyszło on przestał pisac widział ze ona tylko sie nim bawi chociaz on tez nie był swiety ale miał dosc w koncu i wszystko sie skonczyło nie wiem czy powinnam ale ciesze sie z tego bo mam nadzieje ze to da jej do myslenia i nie zrobi czegos takiego nigdy wiecej.

Posty [ 17 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » RELACJE Z PRZYJACIÓŁMI, RELACJE W RODZINIE » Przyjaciółka kontra chłopak :(

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018