Witam. Jestem tu poraz pierwszy. Chcialam podzielic sie moja historia. Otoz od 7 lat jestesmy malzenstwem. 29 pazdziernika 2007 roku wzielismy slub. Bylam wtedy w 5 miesiacu ciazy. Moj maz pracowal wtedy w Warszawie. Czulm sie bardzo szczesliwa. Ale to szczescie trwalo krotko. Przyjechala moja siostra z pod Warszawy, widzialam w jej oczach cos smutnego. Nie wiedziala wtedy jak mi to powiedziec, poniewaz bala sie ze tak nagly stres moze spowodowac u mnie cos zlego z ciaza( przed wczesny porod, a nawet poronienie). W koncu odwazyla sie- moj maz zdradzil mnie po raz pierwszy. A to bylo przed swietami Bozego narodzenia. Nigdy w zyciu sie tak nie czulam jak wtedy. Po pewnym czasie wybaczylam mu to. Urodzila nam sie pierwsza corka. Nie powiem ze bylo nam cudownie ale nie bylo tez zle. Po pewnym czasie zaszlam znowu w ciaze. Gdy urodzilam nasza druga niunie. Maz zdradzil po raz drugi. Myslalam ze umre z rozpaczy, ktora przedzierala moje serce. Pamietam te noc, gdy wrocil rzekomo od kolegi. Kochalismy sie namietnie jak nigdy dotad. Cos mnie tknelo, zajrzalam do jego telefonu. Myslalam ze zwymiotuje. Sms od jakiej kobiety: jak jej bylo cudownie, ze nie moze doczekac sie kolejnego spotkania.
Dlugo trwala walka z pogodzeniem sie ze ja mezowi nie wystarczam. Probowalam nie jednokrotnie odejsc. Nie potrafilam. Wybaczylam po raz drugi dla dobra dzieci. A dzisiaj tego bardzo zaluje. Zostalam zdradzona trzeci raz. Przez ostatni miesiac, po powrocie z holandii unikal mnie. Tylko w lozku bylam mu potrzebna. Znikal czesto na cale noce. W koncu postanowilam przeszukac jego rzeczy osobiste i samochud. Mowil ze z kolegami sie spotyka. Ze pija w samochodzie i stad te butelki po alkoholu. Ale oprócz butelek znalazlam cos jeszcze. Mianowicie nowe perfumy ktorymi mi sie nawet nie pochwalil. I... no wlasnie. Dowod zdrady - prezerwatywy. Oczywiscie tlumaczyl ze to kolegi. Ale ja wiem ze to jego.
Jestem zalamana.
Nie potrafie trzezwo myslec.
Prosze poradzcie mi cos.
Podobne tematy
Jesli po tym jak urodzilas dziecko nie wydoroslal ze sztubackich zachowan,nie poczul odpowiedzialnosci za to ze ma rodzine to przykro mi ale On juz sie nie zmieni.Zawsze bedzie nieczulym gowniarzem.
Wiec daj sobie z nim spokoj i niech placi wysokie alimenty za swoja niedojrzalosc.
Sam mnie teraz oskarza o zdrade. Do ktorej nigdy nie doszlo. Mowi ze to wszystko przeze mnie. Faktycznie swieta nie jestem. Mialam chwile slabosci ale w pore sie opamietalam. Rodzina jest dla mnie najwazniejsza. Nie wyobrazam sobie zdrady z mojej strony to tak jakbym zabila sama siebie. Od kad jestesmy razem to ani razu nie spotkalam sie z kolezankami. Tylko rodzina. Ostatnio napisal do mnie kolega ze szkolnych lat. Zobaczyl to i mnie oskarzyl ze go z nim zdradzam. A jak ja go moge zdradzic jak ja nawet z domu nigdy nie wychodze. Boli mnie to ze on ma kolegow a ja oprocz siostry nie mam nikogo z kim moglabym porozmawiac posmiac sie czy wypic kawe.
4 2015-02-03 00:54:13 Ostatnio edytowany przez mohic (2015-02-03 00:57:47)
Nawet po jednej zdradzie jest potwornie ciężko odbudowywać związek. To było ogromne poświęcenie z Twojej strony, że po czymś takich nadal z nim byłaś. A on niestety pokazał, gdzie to poświęcenie ma. I to w dodatku kilkakrotnie. Byłoby naiwnością łudzić się, że po tym wszystkim nagle się między Wami wszystko ułoży. Daj sobie z nim spokój, szkoda Twojego życia. Szanuj je, nie marnuj dłużej ani jednej jego chwili.
Powiedziałabym że za bardzo się poświęcałaś, to wygląda tak, jakbyś wszystko podporządkowała jemu, jego potrzebom, temu co on chce. Nawet z koleżankami przestałaś się spotykać, a przecież miałaś do tego prawo. Ale nic straconego, to się da jeszcze odrobić. Możesz rozpocząć zupełnie nowy rozdział w życiu i sprawić, by wyglądało wreszcie tak, jak Ty naprawdę chcesz żeby wyglądało.
Sam mnie teraz oskarza o zdrade. Do ktorej nigdy nie doszlo. Mowi ze to wszystko przeze mnie. Faktycznie swieta nie jestem. Mialam chwile slabosci ale w pore sie opamietalam. Rodzina jest dla mnie najwazniejsza. Nie wyobrazam sobie zdrady z mojej strony to tak jakbym zabila sama siebie. Od kad jestesmy razem to ani razu nie spotkalam sie z kolezankami. Tylko rodzina. Ostatnio napisal do mnie kolega ze szkolnych lat. Zobaczyl to i mnie oskarzyl ze go z nim zdradzam. A jak ja go moge zdradzic jak ja nawet z domu nigdy nie wychodze. Boli mnie to ze on ma kolegow a ja oprocz siostry nie mam nikogo z kim moglabym porozmawiac posmiac sie czy wypic kawe.
Akurat taka sama historie moglaby opowiedziec moja zona jeszcze pol roku temu.Nie zachowaj sie tylko jak ona i zostaw meza bez znajdowania sobie najpierw drugiej galezi.Teraz masz jeszcze swoja sile ktora wynika z tego iz jestes poprostu lepsza od niego.I nie daj sobie wmowic zadnej winy bo chyba juz zaczynasz sie lekko obwiniac.Tylko o co?
Fakt mialam 17 jak zaszlam w pierwsza ciaze. Wzielismy ślub cywilny z powodu pwadki. Za rok mielismy wziasc koscielny do ktorego nigdy nie doszlo. W sumie moze i lepiej. Przerwalam szkole, chociaz moglam ja kontunulowac, ale stan w jakim sie w tedy znajdowalam nie pozwalal mi. Ciagle bylo mi nie dobrze. Zle znosilam jazde autobusem. Potem druga ciaza. W pewnym czasie zapisalam sie do liceum zaocznego. Ale przed pierwszym semestrem przeprowadzilismy sie do jego rodzicow i zrezygnowalam z nauki. Nigdy sie dla niego nie liczylam. A teraz ma do mnie pretensje ze to on zarabia a ja nic nie robie. Niestety nie mam chwilowo mozliwosci pojscia do jakiej kolwiek pracy.
Fakt mialam 17 jak zaszlam w pierwsza ciaze. Wzielismy ślub cywilny z powodu wpadki. .
Szybka diagnoza - jesteś dzieckiem. Prawo pierwszych połączeń jednak działa - zatrzymałaś się intelektualnie na tym poziomie w jakim wkroczyłaś w dorosłość. Nie byłaś zdolna do związku, więc popełniłaś pierwszy błąd. Nie wychodzi się za mąż z powodu dziecka. Nie wchodzi się w związek, bo się wpadło. Ludzie żenią się BO SIĘ KOCHAJĄ.
Twój mąż zdradzajac Cię - pokazał w bolesny sposób, że ma Cię serdecznie w d.... A Ty niestety jak ta głupia, mu wybaczyłaś. Odstawił Ci cyrk, bardziej podejrzewam dla bliskich, by go nie potępiano. No byłaś matką jego dziecka. Gotowałaś, opiekowałaś się dzieckiem - więc było mu dobrze. Im bardziej byłaś zajęta dzieckiem, tym on miał więcej czasu na romanse. Nie kochał Ciebie, wiec nie miał skrupułów. Ty byłaś głupia, nie uczyłaś się na doświadczeniach innych i jeszcze robiłaś to dla dzieci.
Tu Ci wyjaśnię- nie ma głupszej rzeczy, jak tkwienie w związku, w którym rodzice się nie kochają. Przed chwilą odpisywałem chłopakowi, który cierpi bo go zostawiła dziewczyna, i nie zna tego uczucia tęsknoty za ukochaną, bo... bo nie umie kochać.
Głupota wielu ludzi polega na tym, że zapominają o podstawowej funkcji odpowiedzialnego rodzicielstwa - miłość rodziców jest szkołą kochania dla ich dzieci. Ich dzieci uczą się kochać, obserwując własnych rodziców, wzorce zachowań, biorą od swoich rodziców. Córki wzorują się na matce, a wzór męskości określa im ich ojciec. Synowie, wybierają żony pod kątem tego, co kochali w swoich matkach, a wzoru męskości uczą się od relacji ojca do ich matki. Jeśli te relacje są złe - te złe nawyki, wzorce przenoszą do swoich dorosłych zachowań.
Ty jak ta głupia uważałaś (nie wiem na jakiej podstawie), że jak będziesz ze zdradzającym Cię mężem, to dzieci będą miały raj. Właśnie pokazujesz, jak bardzo się myliłaś. To co dzieci obserwowały, nawet podejrzewam będąc dorosłymi nie skumają, że było sztuczne. Więc jako nieautentyczne - wzorce będą spaczone. W sumie twoje dzieci nie wychowując sie w atmosferze miłości, nie nauczą się tak dobrze kochać. I skutek będzie taki - zaszłaś w ciążę i wyszłaś za męża, który Cię nie kochał (też był idiotą) - teraz odkryłaś, że Cię zdradza i będzie Cię zdradzał. Jestem ciekaw po cholerę zachodziłaś w ciążę? Myślę, że facet w ten sposób przywiązywał Cię do domu.
Za rok mielismy wziasc koscielny do ktorego nigdy nie doszlo. W sumie moze i lepiej.
Tu widzę przebłysk, że zaczynasz myśleć. Obiecywanie Ci kościelnego było wyłącznie wygodnym mydleniem Ci oczu. On jak weźmie kościelny, to nie z Tobą. Zapewniam Cię. Weźmie je z tą, w której się zakocha. Nie będziesz to Ty.
Przerwalam szkole, chociaz moglam ja kontunulowac, ale stan w jakim sie w tedy znajdowalam nie pozwalal mi. Ciagle bylo mi nie dobrze. Zle znosilam jazde autobusem. Potem druga ciaza. W pewnym czasie zapisalam sie do liceum zaocznego. Ale przed pierwszym semestrem przeprowadzilismy sie do jego rodzicow i zrezygnowalam z nauki. Nigdy sie dla niego nie liczyłam.
No i tu mamy kolejny błąd. Ale rozumiem, że się źle czułaś. Nie wiem czemu nie wiesz, ze istnieją środki antykoncepcyjne?
Nie możesz w końcu produkować dzieci facetowi, który wie, że każde następne dziecko u dziewczyny bez wykształcenia pozwala mu być w pozycji dominującej wobec Ciebie? Że stałaś się jego niewolnicą? No bo co ona zrobi - sobie myśli - z trójką dzieci zostanie, nie wykształcona, niezdolna do samodzielności?
On ta myśli, nawet jak mówi ci coś innego, bo o tym co facet myśli świadczą jego czyny.
A teraz ma do mnie pretensje ze to on zarabia a ja nic nie robie. Niestety nie mam chwilowo mozliwosci pojscia do jakiej kolwiek pracy.
No właśnie, to zdanie pokazuje mi, jaka to menda. Macie trójkę dzieci, on teraz ma podstawy do gnębienia Cię.
Masz dwie możliwości - pierwsza, przestań włazić mu do łóżka bez zabezpieczenia się przed ciążą - swoją drogą zrób sobie badania, czy jakiejś francy Ci nie przywlókł. To co wiesz o jego zdradach, to wierzchołek góry lodowej. Druga - jeśli mieszkasz u siebie - wystaw go z domu, z walizkami za drzwi.
Przy opcji pierwszej - nie włazisz mu do łóżka, przerzucasz na niego część obowiązków, zaczynasz studia, szkołę, uczysz się zawodu. Będzie protestował, będzie smędził - masz mieć to w d..... głeboko. Cokolwiek będzie gadał, będzie niezadowolony z tego, że musi się zająć dziećmi, jakie spłodził. Zbierasz przy okazji dowody zdrady i szukasz adwokata. Po to by Ci powiedział co masz robić, bo na razie jesteś jak tabaka w rogu. Będziesz się tak mordować, aż znajdziesz jakieś środki na utrzymanie siebie.
Przy opcji drugiej, zbierasz dowody zdrady, i każesz mu płacić wysokie alimenty na dzieci. Nawet bez rozwodu, możesz wnieść sprawę o alimenty. Będzie pitolił, groził, ale będzie musiał płacić. Pamiętaj, niezależnie od opcji, Twoje małżeństwo jest fikcją, więc przestań się okłamywać a zacznij myśleć.
Jest jeszcze trzecie wyjście, lżejsze dla Ciebie, ale łatwiejsze. Będziesz jednak musiała opanować swoje instynkty, w szczególności, macierzyńskie.
Zostawiasz dzieci mężowi i idziesz w świat. Umawiasz się, że dzieci widzisz w weekendy - tak jak to robią faceci. Mąż będzie się musiał dziećmi wreszcie zajmować, a będzie tak styrany jak Ty i mu seksiki i romanse wylecą z głowy. Będzie potulny i zrobi wszystko, abyś tylko wróciła do domu. Wtedy możesz mu stawiać żądania, od sfinansowania Ci szkoły i opiekunki dla dzieci oraz stawiania się punktualnie w domu. Teraz Ty będziesz udawać, że wszystko wraca do normy - tak zyskujesz czas, by sobie przygotować odskocznię i wywalić faceta ze swojego życia.
Napisałem to - tak mi się wydaje - w miarę prosto tak byś to zrozumiała.
Musisz szybko dojrzeć, zmądrzeć, stać się w przyśpieszony sposób bardziej wyrachowana a coraz mniej głupia i naiwna.
Jesteś klasycznym dowodem, do jakich kanałów można się władować, jak się wybacza zdradę, która zawsze jest oznaką braku miłości.
A cierpienie, jakie teraz przechodzisz, lęk, niepewność, to dobry motyw do podjęcia zdecydowanych działań by wyjść z tego zaułka, w który nb. sama się władowałaś.
Więc albo się dalej użalaj nad sobą, albo zacznij działać. Użalanie, to powolne tonięcie.
Życzę powodzenia
W tym czasie kiedy bralismy slub kochalam go i nadal go kocham pomimo tego jaki jest i jak sie zachowuje. Byl szalonym draniem jakich jest wiele. Zaszlam w ciaze, no coz. Zabezpieczalismy sie. Ale wyszlo jak wyszlo. Bylam glupia nastolatka, zaufalam mu.
Teraz kiedy pytam czy kocha zbywa mnie zdaniem : jak przestaniesz marudzic to zadzwon. Obecnie jest za granica. Ja z dziecmi mieszkamy u niego w domu z jego rodzicami. Nie ma szacunku do nikogo. Dziecmi sie nie zajmuje wogule. Nigdy mu ich nie zostawie. To bylo by glupie z mojej strony.
9 2015-02-03 13:09:12 Ostatnio edytowany przez MamaNalijki (2015-02-03 13:09:48)
Ale Ci się dzieciak trafił.3 razy zdradził.Serio myślisz, ze na tych 3 razach się skonczy? Sama piszesz, ze nie ma szacunku do nikogo.Jest mlody, całe zycie przed nim,pewnie bedzie szalał jak dotąd, a żona i tak nic z tego nie robi.Myslisz, ze za granicą zyje w celibacie??sorry za moze dosadne slowa ale co tu innego napisac.rozumiem raz wybaczyc, wyciągnac konsekwencje...a 2, 3 ......dojdzie do tego, ze bedziesz zyc z nalogowo zdradzającym męzem na wlasne zyczenie.
Jesli facet nie mając podstaw podejrzewa o zdradę czuli sam ma cos za uszami. Tez tak miałam. Standardowe zachowanie zdradzacza
Wiem ze bedzie mnie zdradzal do konca zycia, ale nie potrafie odejsc. Z drugiej strony nie potrafie z nim byc.
Wiem ze bedzie mnie zdradzal do konca zycia, ale nie potrafie odejsc. Z drugiej strony nie potrafie z nim byc.
Zycie to kwestia szacunku do samej siebie oraz ... innych ludzi. Jakie postawy, myslenie, wartości przekażesz swoim dzieciom żeby widzialy ja zyc, jak problemy rozwiazywala ich matka. Czy z ich strony również zniesiesz brak szacunku skoro się tego naucza od Ciebie i Ojca? Zastanow się nad tym, czy chcesz żeby Twoje dzieci powielaly bledy Twoje i ich Ojca?
Powiem Ci tak. Skoro dobrze się czujesz w tej sytuacji to bądź w niej ale swiadomie. Jeśli jednak Cie ona wyniszcza to wybor niszczenia samej siebie jakim jest wyborem? Swiadome wybieranie takiej opcji jest dziwne, chyba się z tym zgodzisz? W koncy przecież to Twój wybor, nikt Cie nie zmusa do bycia z nim albo do nie bycia z nim.
Serce mnie boli. Moj maz ma 28 lat. Znalazl sobie kochanice o 10 lat mlodsza od siebie. Nie rozumiem tego! Jak mozna byc takim czlowiekiem? Nie rozumiem... napisal do mnie dzisiaj ale mu nawet nie odpisalam.
14 2015-02-04 04:12:19 Ostatnio edytowany przez mohic (2015-02-04 04:12:42)
Serce mnie boli. Moj maz ma 28 lat. Znalazl sobie kochanice o 10 lat mlodsza od siebie. Nie rozumiem tego! Jak mozna byc takim czlowiekiem? Nie rozumiem...
Ja też nie.
napisal do mnie dzisiaj ale mu nawet nie odpisalam.
No i dobrze.
Może dlatego tak ciężko Ci odejść od niego, bo uzależniłaś się psychicznie od niego, to nieraz się zdarza, gdy zaznało się od partnera wielu krzywd. Może wybierz się do psychologa, warto to sprawdzić.
Fakt, sama też popełniałaś poważne błędy, wychodząc za mąż z powodu wpadki, i potem. Glosator całkiem wyczerpująco to opisał(i bardzo trafnie), więc chyba nie ma potrzeby więcej dodawać w tej sprawie. Grunt to wyciągnąć z tego wnioski na przyszłość i iść do przodu.
Moim zdaniem nie warto dawać mu jakiej kolwiek szansy, jeśli raz zdradził to będzie robił to ciągle, jeśli raz tego spróbował to nie przestanie.