netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Historia mojego malzenstwa

65 odpowiedzi19 287 wyświetleńzałożony przez Mlody83, 20.07.2012

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Historia mojego malzenstwa

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 65 z 66 ]

1

Temat: Historia mojego malzenstwa

Witam.
Czy to mozliwe zeby milosc w malzenstwie skonczyla sie po dwoch miesiacach?? Po trzech miesiacach zona stwierdzila lakonicznie ze gdybysmy nie byli malzenstwem to bysmy sie rozstali,po pol roku i tak odeszla,obwiniajac mnie doslownie o wszystko. Probowalem,blagalem byla nie ugieta i tak jest do dzisiaj. Wkoncu zlozyla pozew o rozwod,teraz czekam na sprawe,a Ona jest wsciekla i nie rozumie dlaczego na rozwod sie nie zgadzm. Jestem przekonany ze kogos ma i chyba od dluzszego czasu bylem oszukiwany. Ja bym chcial wszystko odbudowac i naprawic,ale ciagle slysze Nie z Jej strony. To wlasnie dla zony zostawilem caly swiat i wrocilem do polski,ale chyba nie potrafi tego docenic.Nie umie sobie z tym poradzic,moje zycie mialo wygladac inaczej....

2

Odp: Historia mojego malzenstwa

Podpowie ktos,co mam robic,jak dalej sie zachowac. Walczyc jeszcze czy pozwolic Jej odejsc??

3

Odp: Historia mojego malzenstwa

Zaraz zaraz ... jak dlugo jestescie malzenstwem? Ile czasu po malzenstwie stwierdzila ze nie kocha? Kiedy sie rozstaliscie? W jakich okolicznosciach zdecydowaliscie sie na malzenstwo?

Merci smile

4

Odp: Historia mojego malzenstwa

Za mało danych...
Jak wyglądało Wasze życie przed i po ślubie....itp

5 Ostatnio edytowany przez Ojciecpiotr (2012-07-20 14:52:46)

Odp: Historia mojego malzenstwa

Sam związku nie uratujesz. Ona też musi tego chcieć. Jak widać decyzję już podjęła więc jedź za granicę bo tu już pozamiatane. Daj jej ten rozwód bo tylko się będziecie po sądach ciągać a i tak go w końcu dostanie. Nie daj się tylko wkręcić w rozwód z Twojej winy.

6

Odp: Historia mojego malzenstwa

Po dwoch latach i 8 miesiacach sie pobralismy,a Ona po trzech miesiacach miala watpliwosci,

7

Odp: Historia mojego malzenstwa

Dziwna sytuacja. Faktycznie po pół roku małżeństwa składać pozew o rozwód, to coś musi być na rzeczy.
A może to faktycznie Twoja wina? Przyznaj się co nabroiłeś, to łatwiej będzie Ci coś doradzić.

8

Odp: Historia mojego malzenstwa

Roznie bywalo,raz lepiej raz troche gorzej,ale nikomu nie przychodzilo do glowy zeby sie rozchodzic,a przeciez wtedy byl na wszystko czas. Ja poprostu czuje sie oszukany.

9

Odp: Historia mojego malzenstwa

Widziasz czasami zaluze ze nie zrobilem czegos naprawde zlego,bo wtedy bym wiedzial ze sobie na to zasluzylem.

10

Odp: Historia mojego malzenstwa

No cóż... bardzo krótka ta historia Twojego małżeństwa sad
Jeśli nie macie dzieci, to pół bidy. Rozwiedźcie się i ułóżcie życie na nowo. Każde z osobna ma się rozumieć.

11

Odp: Historia mojego malzenstwa

Nie da się nikogo zmusić do miłości, a z Twojego opisu wynika, że ona wyraźnie daje Ci odczuć, że nie chce z Tobą być. Wiem, że to bolesne, ale im prędzej się z tym pogodzisz, tym szybciej zaczniesz nowe życie. Współczuję Ci bardzo, ale chyba musisz dać jej odejść.

12

Odp: Historia mojego malzenstwa

Nie,dzieci nie mamy,ale planowalismy,a dla mnie jest to o tyle dziwne ze to wszystko stalo sie z dnia na dzien. Podobno tak czula,i nie chciala udawac ze jest szczesliwa.

13

Odp: Historia mojego malzenstwa

ok,ja rozumie ze nie mozna nikogo do milosci zmusic,tylko wczesniej tez nikogo nikt nie zmuszal. Podjelismy decyzje dobrowolnie i swiadomie,a do tego mamy slub koscielny,wiec to chyba tez cos znaczy,ale chyba nie dla wszystkich

14

Odp: Historia mojego malzenstwa
Mlody83 napisał/a:

ok,ja rozumie ze nie mozna nikogo do milosci zmusic,tylko wczesniej tez nikogo nikt nie zmuszal. Podjelismy decyzje dobrowolnie i swiadomie,a do tego mamy slub koscielny,wiec to chyba tez cos znaczy,ale chyba nie dla wszystkich

Chciałbyś żyć z nieszczęśliwą żoną i porożem na głowie?

15

Odp: Historia mojego malzenstwa

Raczej nie wierzę, że tak po prostu młode małżeństwo się rozpadło. Albo jednak nie był to taki udany związek, albo ktoś trzeci się w to włączył.

16

Odp: Historia mojego malzenstwa

Ja tez mysle ze jest ktos trzeci,tylko teraz jest to przez wszystkich ukrywane,sprawdzilem jej skrzynke mailowa i wyraznie opisywala inna osobe z kolezanka.Ale wszystkiego sie wyparla,zreszta dalej sie wypiera

17

Odp: Historia mojego malzenstwa

Twoja historia przypomina mi historię pewnego młodego małżenstwa...
Spotykali się dobre kilka lat, byli nierozłączni....wreszcie śłub, mieszkanko na kredyt....
Po kilku miesiącach ona mówi, ze dusi się w tym związku....że chce świat poznać, wyjechać, szkolić język.....
W pierwszą rocznicę ślubu byli po rozwodzie.......
Okazało się, że przez internet poznała jakiegoś faceta i tyle ją widzieli......

18

Odp: Historia mojego malzenstwa

Mój teraz-juz-eks chłopak tez rozwiódł się ze swoją żona po 4 miesiącach małżeństwa. Ślub był w sierpniu, źle zaczęło się dziać w grudniu a w styczniu ona złożyła pozew o rozwód.
m-a-s-a-k-r-a

Obydwoje nie byli bez winy, on zazdrosny i podejrzliwy, ona uczepiona mamusinej spódnicy - wybuchowa mieszanka.
Parą byli 3 lata!!
Widzi ktoś w tym sens?

19

Odp: Historia mojego malzenstwa
monia&Co napisał/a:

Twoja historia przypomina mi historię pewnego młodego małżenstwa...
Spotykali się dobre kilka lat, byli nierozłączni....wreszcie śłub, mieszkanko na kredyt....
Po kilku miesiącach ona mówi, ze dusi się w tym związku....że chce świat poznać, wyjechać, szkolić język.....
W pierwszą rocznicę ślubu byli po rozwodzie.......
Okazało się, że przez internet poznała jakiegoś faceta i tyle ją widzieli......

Nasz slub tez byl w sierpniu,i raczej przed rocznica nie zdarzymy tego zalatwic. Nikomu nie zycze takiej sytuacji. Czlowiekowi swiat sie wali na glowe i nie potrafi nic z tym zrobic. Nikt nie potrafi do Niej dotrzec,ciagle powtarza ze bylo tylko zle.

20

Odp: Historia mojego malzenstwa

mój były twierdził, że jego była żona też sobie kogoś znalazła. Szukał dowodów zdrady na portalach, przegladał jej komputer i niby znalazł wpisy an kafeterii jak radziła się co zrobić bo zakochała się w starszym facecie a jest mężatką.
Nie wiem czy to była prawda i teraz już nikt tego się nie dowie.
W kązdym razie ona szybko sobie kogoś znalazła. Ale jak mowię - ona była stuknięta, on święty też nie był, o czym miałam się przekonać na własnej skórze.
Ludzie tak po prostu nei odchodzą.
Jeśli podejrzewasz, że znalazła się w tym wszystkim osoba trzecia, to tak zapewne jest. Inaczej nie byłaby zatwardziała w przekokaniu, że to małżeństwo nic już nie znaczy. Teraz myśli, ze poznała kogoś i Boga za nogi złapała.

21

Odp: Historia mojego malzenstwa

Jezeli powtarza, ze bylo tylko zle i juz Cie nie chce to napewno ma swoje powody tak to odczuwac i chyba nie masz zamiaru na sile jej wmowic ze bylo dobrze i ma z Toba zyc?
Dziwne ze uwazasz swoj powrot do polski  jako poswiecenie dla niej...ty nie chciales z nia byc?
Pozatym nikt mi nie powie ze normalna kobieta bierze slub, a po 2 miesiacach ma dosc...ot tak, bez powodu?
...no chyba ze jest bala, bala ale w takim wypadku nie ma czego zalowac, tylko rozwiesc sie i zapomniec.

22

Odp: Historia mojego malzenstwa
BigBadWolf napisał/a:

Zaraz zaraz ... jak dlugo jestescie malzenstwem? Ile czasu po malzenstwie stwierdzila ze nie kocha? Kiedy sie rozstaliscie? W jakich okolicznosciach zdecydowaliscie sie na malzenstwo?

Merci smile

Trafne pytania.
Fascynujacy ten wilk, masz gust w moim guscie.

23

Odp: Historia mojego malzenstwa
Doonna napisał/a:

Jezeli powtarza, ze bylo tylko zle i juz Cie nie chce to napewno ma swoje powody tak to odczuwac i chyba nie masz zamiaru na sile jej wmowic ze bylo dobrze i ma z Toba zyc?
Dziwne ze uwazasz swoj powrot do polski  jako poswiecenie dla niej...ty nie chciales z nia byc?
Pozatym nikt mi nie powie ze normalna kobieta bierze slub, a po 2 miesiacach ma dosc...ot tak, bez powodu?
...no chyba ze jest bala, bala ale w takim wypadku nie ma czego zalowac, tylko rozwiesc sie i zapomniec.

ja nie mowie ze byla sielanka,zdarzaly sie nieporozumienia,ale to chyba normalne. Powrot do polski uwarzam za poswiecenie dla dobra zwiazku,tam gdzie bylem naprawde nie mialem zle i moglismy tam zostac,ale Ona nie chciala,dlatego zdecydowalem ze wrocimy. Wrocilem choc wiedzialem ze bedzie ciezko w polsce,ale wierzylem ze bedziemy razem i sobie poradzimy.

24

Odp: Historia mojego malzenstwa

Mlody83

tak na szybko: http://www.netkobiety.pl/t26525.html

Przeczytaj od deski do deski i zobacz jak to u mnie wyglądało i jak to się ostatecznie skończyło.

Nie Ty pierwszy nie ostatni niestety. Powiem Ci tylko tyle... walcz dopóki dopóty widzisz sens tej walki, tylko że do tanga trzeba dwojga

Pozdrawiam i dużo siły życzę !!

K.

25

Odp: Historia mojego malzenstwa
K.82 napisał/a:

Mlody83

tak na szybko: http://www.netkobiety.pl/t26525.html

Przeczytaj od deski do deski i zobacz jak to u mnie wyglądało i jak to się ostatecznie skończyło.

Nie Ty pierwszy nie ostatni niestety. Powiem Ci tylko tyle... walcz dopóki dopóty widzisz sens tej walki, tylko że do tanga trzeba dwojga

Pozdrawiam i dużo siły życzę !!

K.

Przeczytalem,dziekuje. Inaczej teraz troche na swoje malzenstwo patrze,ale wydaje misie ze zakonczenie bedzie podobne jak w Twojej historii. Pozdrawiam

26

Odp: Historia mojego malzenstwa

Młody83 - postaraj się o rozwód z orzeczeniem o jej winie jeśli kogoś naprawdę ma.

27

Odp: Historia mojego malzenstwa
Opiekunka13 napisał/a:

Młody83 - postaraj się o rozwód z orzeczeniem o jej winie jeśli kogoś naprawdę ma.

Postarac to ja sie moge,ale to nie jest takie proste. Ona chce bez orzekania o winie, ja na to sie nie zgodzilem. Wogole to wystapilem o oddalenie ,zobaczymy jak to dalej bedzie sie toczyc.

28

Odp: Historia mojego malzenstwa

Mlody to przykre co piszesz... bo po tak krotkim stazu ona odchodzi...

moj brat i bratowa nie sa po slubie, byli zareczeni, ona zerwala zareczyny ale dalej sa razem. to juz trwa ponad4 lata. kloca sie, moj brat nie jest swiety, ona tez nie. jego przesladuja demony przeszlosci, ona tego nie rozumie. mieli sie rozchodzic juz, obydwoje nie widzieli sensu tego zwiazku, ALE , no wlasnie, ale, oni sie kochaja i to bardziej niz im sie to wydaje, i w rezultacie moj brat poszedl na terapie. po 2wizytach juz widac rezultaty. zaczynaja w koncu dogadywac sie tak jak na poczatku, a i on psychicznie lepiej sie czuje, bo juz pomalu sie uwalnia od przeszlosci, ktora byla naprawde ciezka.

napisalam to po to, zeby Ci dac do zrozumienia, ze jak sie ludzie kochaja, to problemy nie sa az takie istotne. jakos sobie czlowiek moze poradzic, nie rozwodzisz sie bez przyczyny. nie wiem tylko po co Twoja zona wychodzila za Ciebie, napewno miala te watpliwosci juz przed slubem... wiec na co to wszystko bylo...

ja na Twoim miejscu bym sie upierala zeby rozwod nie byl z Twojej winy, a z jej.. i bym ja puscila wolna... bo jak na swiezo tak zrobila, to skad massz pewnosc ze za 5-10lat nie zrobi tak samo??

trzymaj sie chlopie i pisz jak tam sie sprawy maja

29

Odp: Historia mojego malzenstwa

No to faktycznie niedługo trwało to małżeństwo.... Ale troszkę niejasno piszesz i mam wrażenie że ważniejsze rzeczy pomijasz. Przed ślubem znaliście się sporo. Powodem ślubu nie była tak zwana "wpadka". No to gdzie jest problem i powód. Jeśli ktoś trzeci to czy naprawde nic więcej byś nie zauważył?Nikogo nie zatrzymasz na siłę smile pamiętaj smile

30

Odp: Historia mojego malzenstwa
baziula napisał/a:

No to faktycznie niedługo trwało to małżeństwo.... Ale troszkę niejasno piszesz i mam wrażenie że ważniejsze rzeczy pomijasz. Przed ślubem znaliście się sporo. Powodem ślubu nie była tak zwana "wpadka". No to gdzie jest problem i powód. Jeśli ktoś trzeci to czy naprawde nic więcej byś nie zauważył?Nikogo nie zatrzymasz na siłę smile pamiętaj smile

Ja nie wybielam siebie,przed slubem tez zdarzaly sie jakies nieporozumienia,moze to kwestia wychowania,innego podejscia do pewnych spraw,ale jednak pomimo roznic jakie byly miedzy nami,dalej chcielismy byc razem,dlatego wzielismy slub.Od dnia kiedy podjelismy decyzje o slubie byl jeszcze rok czasu na ewentualne zmianym.Mieszkalismy ze soba wsumie jakies 15 mc wczesniaj. To chyba mozna juz czlowieka poznac.

31

Odp: Historia mojego malzenstwa

Ja już dwa lata jestem po rozwodzie. On zdradzał, ale nie byłam na tyle silna by walczyć o orzekanie o winie. Pamiętam, że walczyłam o to by chcieć w ogóle żyć. To jest bardzo trudny okres w Twoim życiu. Tak naprawdę, jeśli będzie chciała wrócić do Ciebie to to zrobi, ale jeśli rzeczywiście Cie nie kocha.. nie wiem czy nie lepiej po prostu pozwolić jej odejść..
..a ślub kościelny.. cóż..też miałam. dla niektórych nic nie znaczy.

Trzymam za Ciebie kciuki !

32

Odp: Historia mojego malzenstwa

Juz po raz kolejny zadalem to samo pytanie,czy kogos ma,tym razem zapytalem jej rodzicow i nic,tylko cisza,cisza ktora dala mi odpowiedz. Wszyscy od poczatku mi mowili ze tak wlasnie jest,a ja jeden sie ludzilem i szukalem winy w sobie. Zyc sie nie chce!!

33

Odp: Historia mojego malzenstwa

Pisałem już na początku, że masz pozamiatane. Pozostał rozwód z orzeczeniem o jej winie. Musisz to tylko udowodnić

34

Odp: Historia mojego malzenstwa
Mlody83 napisał/a:

Widziasz czasami zaluze ze nie zrobilem czegos naprawde zlego,bo wtedy bym wiedzial ze sobie na to zasluzylem.

Wyjąłeś mi to z ust. Mam dokładnie takie same odczucia również w moim przypadku.

35

Odp: Historia mojego malzenstwa

Teraz,to ja chce walczyc juz tylko o siebie.Jak odzyskac wewnetrzny spokoj ktory kiedys mialem. Dlaczego bol ktory rozrywa od srodka ciagle trwa i nie mija?? Miliony pytan i odpowiedzi brak.

36

Odp: Historia mojego malzenstwa
Mlody83 napisał/a:

Juz po raz kolejny zadalem to samo pytanie,czy kogos ma,tym razem zapytalem jej rodzicow i nic,tylko cisza,cisza ktora dala mi odpowiedz. Wszyscy od poczatku mi mowili ze tak wlasnie jest,a ja jeden sie ludzilem i szukalem winy w sobie. Zyc sie nie chce!!

Ja się dowiedziałam ostatnia! Wszyscy wiedzieli, a nawet jak mi w końcu powiedzieli to i tak nie uwierzyłam. Kochałam, ufałam i nie przyjmowałam do wiadomości zdrady sad

..wiesz, Ty po prostu chcesz znać prawdę, ale "ona" i jej rodzice mogą nie powiedzieć Ci wprost o zdradzie, z pewnością mają na względzie orzekanie o winie - być może będą się przed tym bronić.

37

Odp: Historia mojego malzenstwa
Mlody83 napisał/a:

Teraz,to ja chce walczyc juz tylko o siebie.Jak odzyskac wewnetrzny spokoj ktory kiedys mialem. Dlaczego bol ktory rozrywa od srodka ciagle trwa i nie mija?? Miliony pytan i odpowiedzi brak.

Czas goi rany. Im szybciej skończysz "żałobę" tym lepiej dla Twego zdrowia. Skup się na pracy, hobby, wyjściach do ludzi. Może tam spotkasz przyjazną kobiecą duszę, która zaleczy rany. Tylko nie uciekaj w alkohol.

38

Odp: Historia mojego malzenstwa
Ojciecpiotr napisał/a:
Mlody83 napisał/a:

Teraz,to ja chce walczyc juz tylko o siebie.Jak odzyskac wewnetrzny spokoj ktory kiedys mialem. Dlaczego bol ktory rozrywa od srodka ciagle trwa i nie mija?? Miliony pytan i odpowiedzi brak.

Czas goi rany. Im szybciej skończysz "żałobę" tym lepiej dla Twego zdrowia. Skup się na pracy, hobby, wyjściach do ludzi. Może tam spotkasz przyjazną kobiecą duszę, która zaleczy rany. Tylko nie uciekaj w alkohol.

To wszystko nie jest takie proste,trudno mi w cokolwiek uciec. Nie mam pracy bo musialem z niej zrezygnowac,wyprowadzilem sie z Jej miasta i wrocilem w rodzinne strony(po szesciu latach).Wyobrazacie sobie jaki wstyd,wesele i slub byl u mnie. Zreszta kazdego dnia pytala czy juz zlozylem wypowiedzenie,tak jakby chciala sie mnie pozbyc,az wkoncu to zrobilem,liczac ze byc moze pod moja nieobecnosc zrozumie co zrobila.Teraz dzieli nas 350 km,nie wiem o niej nic,zupelnie nic. Czekam na termin sprawy,juz wiem ze to bedzie koszmar,ale musze jakos to przetrwac. Staram sie nie pic,choc jak wypije to wszystko staje mi sie takie obojetne i bol jest jakby mniejszy,bardziej mozliwy do zniesieni,ale za kazdym razem rano budze sie z tymi samymi myslami i jedno pytanie,DLACZEGO? Dlaczego ludzie krzywdza siebie nawzajem, Kiedys gdy bylem za gracica zapytala mnie "czy jestem tam szczesliwy,odpowiedzialem ze tak srednio bo bylem naprawde daleko od domu,stwierdzila wiec wracaj. Jesli tak ma wygladac szczescie ktore mi dala,to ja za nie dziekuje...

39

Odp: Historia mojego malzenstwa

Ten ból będzie niestety Ci towarzyszył jeszcze długo, ale z czasem będzie mniejszy, choć tak naprawdę pewne wspomnienia zostaną z Tobą na zawsze.

Ludźmi się nie przejmuj, plotkowali, plotkują i będą plotkować więc nie ma po co się tym przejmować.

Zajmij się przede wszystkim sobą, swoim zdrowiem, często podczas rozwodu podupadamy na zdrowiu, nie dopuść do tego. Masz prawo być zły na nią, masz prawo płakać.

Tak naprawdę rozwód jest trochę podobny do żałoby, tylko z taką różnicą że jak ktoś bliski umrze to wiesz że trzeba się z tym pogodzić a jak ktoś Cię zostawia bez wyjaśnień to trudniej jest zrozumieć, że ktoś żyje, a Ty nie możesz przy nim być. Niestety potrzeba czasu, aby zrobiło Ci się trochę lżej.

PS. nie wiem ile masz lat, ale jeśli Młody83 oznacza rok urodzenia, to masz jeszcze sporo przed sobą - przynajmniej ja próbuje właśnie w to uwierzyć, że coś nas jeszcze czeka. Też zaczynam od nowa.

Tobie życzę abyś odzyskał spokój. Serdecznie Cię pozdrawiam.

40

Odp: Historia mojego malzenstwa

co się dzieje na tym świecie problemy nieporozumienia a ludzie już chcą się rozwodzić !!! pytam w takim razie gdzie się podziała prawdziwa miłość taka na dobre i złe i widzę że nawet ślub kościelny został sprowadzony do durnej imprezy.

41

Odp: Historia mojego malzenstwa
odchodzączabierzmnie85 napisał/a:

co się dzieje na tym świecie problemy nieporozumienia a ludzie już chcą się rozwodzić !!! pytam w takim razie gdzie się podziała prawdziwa miłość taka na dobre i złe i widzę że nawet ślub kościelny został sprowadzony do durnej imprezy.

Co tu dużo mówić i rozwodzić się w tym temacie. W tej materii świat zszedł już dalej niż na psy a ludziom w większości zwyczajnie brak jest odwagi przyjąć problem "na klatę" i wspólnymi siłami go rozwiązać. Najlepiej dla nich jest zrzucić całą winę na drugą stronę i uciec od problemu w rozwód. Pojęcie prawdziwej miłości stało się bardzo wyimaginowane by nie powiedzieć, że fikcyjne a kwestię ślubu kościelnego przerobiono na wielką pseudo fetę pod publikę w stylu "zastaw się a pokaż się", by potem ludzie mieli o czym plotkować i dorabiać swoją ideologię.

Pojęcie wyścigu szczurów tutaj nawet pasuje, tylko pozostaje pytanie o formę tego wyścigu: za czym ludzie tak gonią? Za rozwodem - kto pierwszy ten lepszy, czy za głupotą tej pseudo emocjonalnej dorosłości w takim przypadku?

42

Odp: Historia mojego malzenstwa

Wczoraj napisalem smsa do jeszcze tesciowej,nic mi nie odpisala.Po jakims czasie napisala (moja zona) zebym dal spokoj jej mamie,no chyba ze chce ja wykonczyc psychicznie.
To takie odbijanie pileczki,wszyscy wiedza o co chodzi a ze mnie robi sie wariata.  A ja chce poznac tylko prawde!!

43

Odp: Historia mojego malzenstwa

Dopóki sprawa sądowa się nie odbędzie nie wydzwaniaj do teściowej ani do żony. Nie smsuj i nie pisz maili. Wszystko to może być wykorzystane w sądzie przeciwko Tobie jako nękanie rodziny. Nie masz najmniejszego pojęcia do czego kobiety są zdolne w sądzie. Możesz usłyszeć zarzuty dotyczące Twojego pijaństwa, kurestwa (sorki nie znalazłem innego odpowiedniego słowa), trwonienia pieniędzy, przemocy psychicznej i fizycznej a nawet gwałtów. Dobrze, że nie macie dzieci bo pewnie zostałbyś pedofilem. O aktorstwie typu płacz, omdlenia nie wspomnę.

44

Odp: Historia mojego malzenstwa

Mlody 83....Jak to napisali moi poprzednicy masz "pozamiatane" i z tym się musisz pogodzić.
Moim zdaniem jak przeanalizujesz czas "przed ślubem" to może znajdziesz jakieś "znaki",że pojawiła się osoba trzecia.Prawdopodobnie "ten trzeci" był już przed ślubem tylko Twoja żona,....nie wiem....wstydząc się lub bojąc tego co powie rodzina...nie chciała robić zamieszania z odwoływaniem całej uroczystości..przecież to koszty i takie tam......Pomyslała,że z rozwodem będzie łatwiej i może mniej pytań.
Nie wierzę,że można tak z niczego odkochać się po dwóch miesiącach małżeństwa i do tego nie starać się tego ratować.....
Jak jesteś facetem "honorowym" to daj jej ten rozwód bez orzekania o winie i niech sobie żyje jak chce....oszukała Ciebie..fakt....,ale takie doszukiwanie się czy rzeczywiście Cibie zdradza nie ma chyba sensu.....
Zaczniesz wpadać w coraz większy "dołek" a ona i tak nie zmieni zdania....
Jesteś młody i ważne jest,żebyś jak najszybciej "zaleczył rany" i zaczął życ od nowa.....świat się nie kończy na jednej kobiecie,która sobie z Ciebie zadrwiła....żyj i pokaż jej,że tak właściwie to wcale Ci na niej nie zależało (to ją powinno zaboleć kiedy bedzie widziała jak się cieszysz życiem a nie rozpaczasz).....
Trzymaj sie i powodzenia.....

45

Odp: Historia mojego malzenstwa

Moje kobietki to boli mój mąż umarł a ja po 40 latach  wspólnego życia dowiedziałam się  że  trzy miesiące przed śmiercią mnie zdradzał  a na 40 lecie nawet kwiatka mi nie kupił,dowiedziałam się także  że byłam zwykłą heterą ,jestem dość atrakcyjną kobietą mimo moich lat ,jest mi ciężko jestem zła ze nie mogę po prostu dać mu w mordę,nigdy nie byłam agresywna raczej należę do kobiet spokojnych .Dlaczego to tok boli jak dalej żyć

46

Odp: Historia mojego malzenstwa
Ojciecpiotr napisał/a:

Dopóki sprawa sądowa się nie odbędzie nie wydzwaniaj do teściowej ani do żony. Nie smsuj i nie pisz maili. Wszystko to może być wykorzystane w sądzie przeciwko Tobie jako nękanie rodziny. Nie masz najmniejszego pojęcia do czego kobiety są zdolne w sądzie. Możesz usłyszeć zarzuty dotyczące Twojego pijaństwa, kurestwa (sorki nie znalazłem innego odpowiedniego słowa), trwonienia pieniędzy, przemocy psychicznej i fizycznej a nawet gwałtów. Dobrze, że nie macie dzieci bo pewnie zostałbyś pedofilem. O aktorstwie typu płacz, omdlenia nie wspomnę.

Ojciecpiotr oj jak łatwo przychodzi ci to wszystko pisac. Bo jesteś po tej drugiej stronie barykady. I nie masz pojęcia, co czuje osoba zostawiona i oszukana.
Powtarzam ci NIE MASZ POJĘCIA jaki to ból, być po latach- czy nawet miesiącach zostawionym przez ukochaną osobę, bo już nic nie czuje. i usłyszeć to patrząc prosto w oczy.
Więc co ty porównujesz człowieku?

47 Ostatnio edytowany przez bags (2012-07-26 13:53:03)

Odp: Historia mojego malzenstwa
anaterka napisał/a:
Ojciecpiotr napisał/a:

Dopóki sprawa sądowa się nie odbędzie nie wydzwaniaj do teściowej ani do żony. Nie smsuj i nie pisz maili. Wszystko to może być wykorzystane w sądzie przeciwko Tobie jako nękanie rodziny. Nie masz najmniejszego pojęcia do czego kobiety są zdolne w sądzie. Możesz usłyszeć zarzuty dotyczące Twojego pijaństwa, kurestwa (sorki nie znalazłem innego odpowiedniego słowa), trwonienia pieniędzy, przemocy psychicznej i fizycznej a nawet gwałtów. Dobrze, że nie macie dzieci bo pewnie zostałbyś pedofilem. O aktorstwie typu płacz, omdlenia nie wspomnę.

Ojciecpiotr oj jak łatwo przychodzi ci to wszystko pisac. Bo jesteś po tej drugiej stronie barykady. I nie masz pojęcia, co czuje osoba zostawiona i oszukana.
Powtarzam ci NIE MASZ POJĘCIA jaki to ból, być po latach- czy nawet miesiącach zostawionym przez ukochaną osobę, bo już nic nie czuje. i usłyszeć to patrząc prosto w oczy.
Więc co ty porównujesz człowieku?

POPIERAM ANTAREKA W CAŁEJ OKAZAŁOŚCI!!!

OJCIECPIOTR... kolejny po Antarece "oprd" z mojej strony do Ciebie w obronie autora tego wątku, mnie jak i osób Nam pokrewnych.
Nie potrafisz wczuć się w Naszą rolę, postawić w Naszej sytuacji na zasadzie "zobacz siebie w drugim człowieku a drugiego człowieka w sobie" a dajesz rady z księżyca wzięte.
Żyjemy i stąpamy po tej samej Ziemi co Ty, w tym samym realistycznym świecie się obracamy, wśród tych samych ludzi. Z tą różnicą do Ciebie, że Nasz ten cudowny świat i cała jego otoczka to jakaś potwornie brutalna i fikcyjna rzeczywistość, którą można porównać do obozu koncentracyjnego. Wiem, że to jest może i śmieszne czy też wyssane z palca porównanie do Naszej sytuacji, ale niestety taka jest w tym wypadku brutalna prawda.
Z. Nałkowska w Medalionach przytoczyła o tej Hitlerowskiej tragedii takie stwierdzenie, że to ludzie ludziom zgotowali taki los. I to określenie niestety lub może stety pasuje do Naszej sytuacji a różnica jest tylko taka, że to nie ludzie Nam tą "rewelacyjną" sytuację zafundowali, tylko najbliższa sercu osoba, z którą wiąże Nas w większości przypadków sakrament małżeństwa.

I w tej sytuacji możesz mi czy Nam powiedzieć: czym sobie na to zasłużyliśmy od partnera ślubującego Nam niekiedy przed Bogiem miłość, wierność i uczciwość małżeńską? Od kogoś kto Nam praktycznie i bezustannie wmawiał, że Nas kocha itp. Gdzie tu jest szacunek z Jego strony do Nas? Co mamy zrobić z dotychczasowym zaufaniem do niego?

48

Odp: Historia mojego malzenstwa
anaterka napisał/a:
Ojciecpiotr napisał/a:

Dopóki sprawa sądowa się nie odbędzie nie wydzwaniaj do teściowej ani do żony. Nie smsuj i nie pisz maili. Wszystko to może być wykorzystane w sądzie przeciwko Tobie jako nękanie rodziny. Nie masz najmniejszego pojęcia do czego kobiety są zdolne w sądzie. Możesz usłyszeć zarzuty dotyczące Twojego pijaństwa, kurestwa (sorki nie znalazłem innego odpowiedniego słowa), trwonienia pieniędzy, przemocy psychicznej i fizycznej a nawet gwałtów. Dobrze, że nie macie dzieci bo pewnie zostałbyś pedofilem. O aktorstwie typu płacz, omdlenia nie wspomnę.

Ojciecpiotr oj jak łatwo przychodzi ci to wszystko pisac. Bo jesteś po tej drugiej stronie barykady. I nie masz pojęcia, co czuje osoba zostawiona i oszukana.
Powtarzam ci NIE MASZ POJĘCIA jaki to ból, być po latach- czy nawet miesiącach zostawionym przez ukochaną osobę, bo już nic nie czuje. i usłyszeć to patrząc prosto w oczy.
Więc co ty porównujesz człowieku?

Dziekuje za wszystkie rady i slowa pocieszenia,dziekuje tez za te slowa ,czasami ostre ale napewno i prawdziwe odzwierciedlajace prawdziwy stan tej mojej beznadziejnej sytuacji. Zapewne macie racje piszac przeanalizuj wszystko,albo nie odzywaj sie bo jeszcze sobie tym pogorszysz.
To wszystko jest strasznie trudne i dziwne,bo ja bylem na poczatku tej naszej drogi jaka jest malzenstwo,wydawalo mi sie ze mielismy wspolne plany i marzenia i wszystko skonczylo sie tak z dnia na dzien. Naprawde wiele poswiecilem dla tej kobiety,zrezygnowalem napewno z latwiejszego zycia jakie wczesniej wiodlem(mieszkalem 4,5r w stanach) i choc wiedzialem ze w kraju bedzie ciezko to jednak wiara w drugiego czlowieka kazala mi myslec ze sobie poradzimy,tak mnie przynajmniej zapewniala.
Dzisiaj wmawia mi ze bylo tylko zle miedzy nami,wydaje mi sie ze to jest jej taktyka i tego bedzie sie trzymac do konca. Proponowalem wiele rozwiazan,ale slyszalem tylko odmowe.
Zastanawiam sie po co to wszystko bylo,czy mozna az tak drugiego czlowieka oszukac?? Niewiem,jestem tym wszystkim zmeczony,mam wrazenie ze jestem w niewlasciwym miejscu,ale nic nie moge zrobic.
Czuje ze Jej rodzina tez sie na mnie wypiela,choc prosze zebym siebie o nic nie obwinial,ojciec powiedzial wprost,Ty go oszukalas!!
Polecialy lzy,teraz wiem ze to bylo wszystko udawane. Zapytali nas wprost,czy kogos mamy odpowiedzielismy ze nie.
Pozniej sie dowiedzialem ze najgorsze bylo to ze musiala oklamac rodzicow,jak spytali czy kogos ma!,to ze mnie oklamywala niemialo zadnego znaczenia.Przez cztery tygodnie probowalem rozmawiac,wkoncu sie wyprowadzilem bo tak nie dalo sie zyc.
Dziaiaj czekam na sprawe i zaczynam watpic w sens tej walki,chyba powoli sie z tym wszystkim godze.Pewnie pozwole Jej odejsc...niech zyje ze swiadomoscia tego co zrobila,moze kiedys zrozumie,a moze nie!

49

Odp: Historia mojego malzenstwa

Młody83 trzymaj się, WIEM że wszyscy Ci radzą nie dzwoń, nie pisz do niej, a tak w ogóle to najlepiej jakbyś wychodził z domu i się nie załamywał, powiem więcej WIEM że tak właśnie jest lepiej, bo ja już rozwód przerobiłam i teraz po raz drugi dostałam od życia w twarz..ale niestety WIEM jak ciężko walczyć ze sobą aby nie napisać, nie zadzwonić i nie zapytać o prawdę. Pragnienie aby dowiedzieć się "dlaczego" jest czasem zbyt ogromne. Serce bije jak oszalałe a łzy same cisną się do oczu, trudno się skupić i ma się wrażenie że zaraz wybuchniesz - potem wysyłasz sms - ale później jest jeszcze gorzej. Nie na taką odpowiedz liczysz, a brak odpowiedzi również zabija.

PS. Ja dziś nie wytrzymałam, napisałam, teraz żałuje. Najpierw odpisał ze nie chce na ten temat rozmawiać, później dopisał że wie że mnie skrzywdził i że nie jest mu z tym dobrze... tylko co mi to dało??? Nic. A właściwie coś - kolejny stracony dzień. Nie umiem przestać płakać. Tobie piszę o tym abyś nauczył się na moich błędach. Może lepiej posłuchaj i nie pisz, odpuść, nie niszcz siebie.

50

Odp: Historia mojego malzenstwa
lemi9 napisał/a:

Pragnienie aby dowiedzieć się "dlaczego" jest czasem zbyt ogromne. Serce bije jak oszalałe a łzy same cisną się do oczu, trudno się skupić i ma się wrażenie że zaraz wybuchniesz - potem wysyłasz sms - ale później jest jeszcze gorzej. Nie na taką odpowiedz liczysz, a brak odpowiedzi również zabija.

PS. Ja dziś nie wytrzymałam, napisałam, teraz żałuje. Najpierw odpisał ze nie chce na ten temat rozmawiać, później dopisał że wie że mnie skrzywdził i że nie jest mu z tym dobrze... tylko co mi to dało??? Nic. A właściwie coś - kolejny stracony dzień. Nie umiem przestać płakać. Tobie piszę o tym abyś nauczył się na moich błędach. Może lepiej posłuchaj i nie pisz, odpuść, nie niszcz siebie.

mój mąż reaguje dokładnie tak samo hmm
i mam dokładnie takie same odczucia.. te zadawane samej sobie pytanie "ale jak to, dlaczego?"

51

Odp: Historia mojego malzenstwa

Witam,mam pytanie do tych ktorzy juz to przerobili,czy tego chcieli czy nie,niezaleznie po ktorej stronie byli. Jak wyglada taka sprawa rozwodowa bez orzekania o winie,albo jak to wyglada jesli jedna ze stron na rozwod sie nie zgadza? To narazie jest przedemna i chialbym sie zorientowac w tym temacie,czego moge sie spodziewac,na co zwrocic uwage itd.Oczywiscie mam pelnomocnika,ale chcialbym to uslyszec od osob ktore to przeszly.

52

Odp: Historia mojego malzenstwa
Mlody83 napisał/a:

Witam,mam pytanie do tych ktorzy juz to przerobili,czy tego chcieli czy nie,niezaleznie po ktorej stronie byli. Jak wyglada taka sprawa rozwodowa bez orzekania o winie,albo jak to wyglada jesli jedna ze stron na rozwod sie nie zgadza? To narazie jest przedemna i chialbym sie zorientowac w tym temacie,czego moge sie spodziewac,na co zwrocic uwage itd.Oczywiscie mam pelnomocnika,ale chcialbym to uslyszec od osob ktore to przeszly.

Witaj Młody83.
Na początku poproszą Was o dowody osobiste, zapytają o zarobki, dzieci i warunki mieszkaniowe oraz o co wnosicie czy "bez orzekania czy z" później przez ok 40 min będą zadawali pytania i będziecie na każde pytanie odpowiadali oboje. Sędzia później wyda wyrok, który się uprawomocni po ok 14 dniach i dopiero wtedy jesteś po rozwodzie. Sądy raczej unikają podziału majątku na sprawie rozwodowej. Lepiej jak para sama się dogada odnośnie majątku, można spisać akt notarialny aby nie biegać po sądach a się zabezpieczyć; ewentualnie wnieść oddzielną sprawę o podział majątku.

Nie wiem jak jest z orzekaniem o winie, prawdopodobnie może się nie skończyć na 1 rozprawie.

Trzymaj się!

53

Odp: Historia mojego malzenstwa
lemi9 napisał/a:
Mlody83 napisał/a:

Witam,mam pytanie do tych ktorzy juz to przerobili,czy tego chcieli czy nie,niezaleznie po ktorej stronie byli. Jak wyglada taka sprawa rozwodowa bez orzekania o winie,albo jak to wyglada jesli jedna ze stron na rozwod sie nie zgadza? To narazie jest przedemna i chialbym sie zorientowac w tym temacie,czego moge sie spodziewac,na co zwrocic uwage itd.Oczywiscie mam pelnomocnika,ale chcialbym to uslyszec od osob ktore to przeszly.

Witaj Młody83.
Na początku poproszą Was o dowody osobiste, zapytają o zarobki, dzieci i warunki mieszkaniowe oraz o co wnosicie czy "bez orzekania czy z" później przez ok 40 min będą zadawali pytania i będziecie na każde pytanie odpowiadali oboje. Sędzia później wyda wyrok, który się uprawomocni po ok 14 dniach i dopiero wtedy jesteś po rozwodzie. Sądy raczej unikają podziału majątku na sprawie rozwodowej. Lepiej jak para sama się dogada odnośnie majątku, można spisać akt notarialny aby nie biegać po sądach a się zabezpieczyć; ewentualnie wnieść oddzielną sprawę o podział majątku.

Nie wiem jak jest z orzekaniem o winie, prawdopodobnie może się nie skończyć na 1 rozprawie.

Trzymaj się!

Dzieki Lemi9
Ja jeszcze sam nie wiem co zrobie,bo zona chce bez orzekania o winie a ja sie na rozwod nie zgodzilem,wogole.Wystapilem o oddalenia pozwu w calosci i o mediacje,tylko co mi to da,sam juz niewiem. Troche czasu juz minelo od naszego rozstania. Ona jest nie ugieta w tym co robi,a ja nie zamierzam caly czas jej prosic.Coraz czesciej dochodze do wniosku ze to ona zrobila mi swinstwo i ona powinna mnie prosic,albo przynajmniej porozmaiac ze mna o tym wszystkim. W tej mojej sprawie jest duzo niejasnosci,przynajmniej dla mnie.Zona twierdzi ze juz po dwoch miesiacach skonczylo sie nasze pozycie i nastapil zupelny rozpad,czego ja nie rozumie bo caly czas zylismy razem,wszystko normalnie,mam na to dowody,zdjecia ze swiat i sylwestra,smsy,meile,a kilka dni przed rozstaniem przyszla do mnie i powiedziala ze moglibysmy sie zaczac starac o dziecko,wiec tym bardziej jestem glupi. Dla wszystkich to co zrobila bylo ogromnym szokiem.
Dzisiaj zaczynam czuc do niej zlosc za to co zrobila,wiem ze mnie zdradzila,jesli nie fizycznie to napewno moje uczucia i zaufanie jakim ja darzylem. Poswiecilem sie dla niej w calosci a ona tak mi sie odplacila,zabrala mi wszystko co mialem i zostawila na lodzie. Ufalem jej jak nikomu na swiecie,wrocilem dla niej ze stanow,bo tam nie chciala mieszkac,a teraz mi mowi ze tambylem inny. Tylko ze ona tez tam byla inna,strasznie zazdrosna,a jak wrocilem do polski to cala zazdrosc juz gdzies uleciala,mysle ze wtedy byla juz mnie pewna,wiedziala ze mnie juz ma,taki typ zdobywcy z niej.
A najsmieszniejsze jest to ze w naszej sprawie ma zeznawac jej kolezanka,ktora widzialem dwa razy w zyciu,ktora nawet na nasze wesele nie dojechala.
To wszystko jest strasznie dziwne,a tego co mi zrobila nigdy jej nie zapomne,po rozwodzie wyrzuce ja z mojego zycia na zawsze,choc ona chce zebysmy zostali przyjaciolmi,zenada!!!
Spale wszystkie zdjecia,pamiatki,wyczyszcze caly komputer,nawet garnitur slubny puszcze z dymem.I moze dopiero wtedy poczuje ulge i zaczne zupelnie nowe zycie,tyle ze juz sam.......

54

Odp: Historia mojego malzenstwa

Wyprowadzając się 350 km od niej stworzyłeś jej okazję do nieukrywania się.
Teraz nie będzie się już musiała kryć. To po to naciskała na ciebie, abyś się wyprowadził. A bez dowodów trudno o rozwód z orzeczeniem o jej winie!

55

Odp: Historia mojego malzenstwa
mark21 napisał/a:

Wyprowadzając się 350 km od niej stworzyłeś jej okazję do nieukrywania się.
Teraz nie będzie się już musiała kryć. To po to naciskała na ciebie, abyś się wyprowadził. A bez dowodów trudno o rozwód z orzeczeniem o jej winie!

Dla mnie to juz bez znaczenia co ona robi,wyprowadzilem sie bo naprawde niebylo sensu mieszkac w jej miescie gdzie bylem zupelnie sam. Oszukala mnie i tego nigdy nie zapomne,a jesli ona i jej rodzina jest w stanie spojrzec sobie w twarz,to gratuluje im obludy jakie sie otaczaja. Ale ja wiem ze za wszystko w zyciu przychodzi czas zaplaty,wczesniej czy pozniej tez za to odpowiedza!! Bo dla mnie jaki calej mojej rodziny,znajomych,przyjaciol to jest poprostu zwykla kpina z najwazniejszego sakramentu jakim jest malzenstwo.

56

Odp: Historia mojego malzenstwa

No to Młody, głowa do góry i trzymaj się

57

Odp: Historia mojego malzenstwa

Wiem, że ciężko zebrać myśli. Może wypowie się ktoś komu mediacja pomogła. Boje się jednak, że nawet jeśli ona zgodzi się na utrzymanie małżeństwa to Ty już zawsze będziesz żył w strachu, że ona odejdzie..Ja nie chciałabym żyć w takim związku, ale też walczyłam o swoje małżeństwo i absolutnie rozumiem, że Ty możesz widzieć to z zupełnie innej perspektywy.

Wiem co teraz przeżywasz, przykro mi sad
Pozdrawiam i 3maj się!

58

Odp: Historia mojego malzenstwa
lemi9 napisał/a:

Wiem, że ciężko zebrać myśli. Może wypowie się ktoś komu mediacja pomogła. Boje się jednak, że nawet jeśli ona zgodzi się na utrzymanie małżeństwa to Ty już zawsze będziesz żył w strachu, że ona odejdzie..Ja nie chciałabym żyć w takim związku, ale też walczyłam o swoje małżeństwo i absolutnie rozumiem, że Ty możesz widzieć to z zupełnie innej perspektywy.

Wiem co teraz przeżywasz, przykro mi sad
Pozdrawiam i 3maj się!

Jeszcze raz dzieki Lemi9 za wsparcie i cieple slowa.W tej calej trudnej sytuacji mam wrazenie ze Ty doskonale mnie rozumiesz,bo tez to przerabialas. Najnormalniej na swiecie chcialbym zeby to nigdy sie nie wydarzylo,ale sie dzieje.Mi jest o tyle ciezko bo stracilem wszystko w ciagu jednego dnia.Praca,dom,rodzina,malzenstwo,wiare w drugiego czlowieka. Nie po sie zenilem zeby teraz sie rozwodzic. Teraz chyba poznaje prawdziwe oblicze zony,skoro taka jest to chyba swietnie grala przez caly czas.
Czasami chcialbym zniknac,zapasc sie pod ziemie,nie ogarniam tego wszystkiego,dla mnie jest to tragedia,a ona mowi ze tak poprostu sie czasami dzieje.Szkoda ze przed slubem zupelnie inne zdanie na temat malzenstwa mi przedstawiala.
Dlaczego tak sie dzieje,dlaczego ludzie tak sie krzywdza? Wiedzialem ze sa rozwody i ludzie sie rozstaja,ale przenigdy bym nie przypuszczal ze to bedzie dotyczyc tez mnie.
Nie rozumie tego swiata,nie rozumie takiego myslenia...W co tu jeszcze wierzyc???

59

Odp: Historia mojego malzenstwa

Dzisiaj po dluzszym czasie polecialy mi z oczu lzy,juz myslalem ze ten najtrudniejszy okres mam za soba,ale okazuje sie ze nie!! Juz po raz drugi obudzilem sie z ogromnym zalem i gniewem.Wogole to mam juz tego dosc,jestem zmeczony psychicznie,nie chce sie caly czas budzic z tymi samymi myslami w glowie,to naprawde jest meczace. Czlowiek czuje sie taki bezsilny w tym wszystkim,choc bardzo bym chcial to nie moge zrobic nic.Nie rozumie postepowanie mojej zony(jeszcze),ani jej rodziny,wszyscy sie odemnie odwrocili. Wszyscy wiedzieli jak duzo dla niej poswiecilem,postawilem cale zycie na to zeby z nia byc,dlaczego nie umie tego docenic??Dlaczego ludzie swiadomie przysiegaja milosc,a pozniej wszystkiego sie wypieraja? Uczucia jakimi sie teraz kieruje to gniew,zal i ogromna pustka jaka mi pozostala. Za trzy tygodnie mielibysmy rocznice slubu,ale co tu swietowac?
Czasami mam wrazenie ze nigdy nie poznalem mojej zony,mam wrazenie ze swietnie grala i udawala,tylko dlaczego tak robila?
Wiem ze jest egoistka,zawsze to wiedzialem,ale dopiero teraz to odczuwam. A to wszystko tak cholernie boli.
Dobrze ze jest miejsce gdzie moge napisac o tym wszystkim,wyrzucic to z siebie. Moze gdybym znalazl Was wczesniej,moze moje zycie wygladaloby inaczej...Niewiem,ale wiem jedno,nigdy juz nikomu nie zaufam tak jak jej.O ile wogole jeszcze kiedys bedzie mi dane kochac i ufac.Bo po takim zdarzeniu to wydaje mi sie nieprawdopodobne.
Jak zaufac teraz komus,skoro Aniol mnie oszukal.....

60

Odp: Historia mojego malzenstwa

Tak tak niestety , takie to jest życie , przysięgamy obiecujemy i co nam pozostaje ? Pustka,gorycz porażki , żal za poświęcenia, rozumiem twój ból i to jak się czujesz , ja również poświęciłem swojej żonie cały swój świat, najbliższą rodzinę,garstkę kolegów, przyjaciela, teraz zostałem sam z niczym.
Zajęło mi to pół roku zanim powoli otrząsnąłem się z żalu teraz pozostał gniew. 28 lipca była by nasza 5 rocznica ślubu, ale najgorsze jeszcze przede mną święta sad to będzie cholernie bolało wiem o tym i już szykuję psychikę na ten dzień tym bardziej że 24 grudnia urodziła mi się córeczka i będą to pierwsze święta które spędzę sam.
Ty jesteś młody jeszcze dasz radę, nie masz dzieci, poukładasz sobie życie, tylko trzeba dużo czasu i wytrwałości, przyjaciół i rodziny, nie pozostawaj sam ze smutkiem, dziel się z innymi będzie lżej.

61

Odp: Historia mojego malzenstwa

Wiesz co niestety niektórzy ludzie maja taką naturę , że gdy pokazujesz im, że zrobisz wszystko prosisz błagasz to tym bardziej maja Cię w du.... I ona raczej taka jest. Niepodeszła poważnie do związku małżeńskiego to co Ci przysiegała to widocznie nie są dla niej żadne wartości zyciowe. Przykro mi ale z tego co piszesz tak dopytywała czy dałes wypowiedzenie to tak stojąc z boku pierwsza moja myśl to że kogoś ma. Nie dzwoń do niej ani do nikogo z niej rodziny wtedy się zdziwi kiedys zrozumie ale wtedy będzie już za późno. Musisz uwierzyć w siebie my mozemy Cię wspierać ale sam musisz sie z tym uporać. Oczywiście jeszcze dużo czasu minie za nim przestanie boleć ale każdy człowiek ma swoją godność ja tak uważam. To nie Ty straciłeś tylko ona zrozum to!!!! Już nikt jej tak nie pokocha. I nie przejumuj się że wróciłeś w rodzinne strony i wstyd niby- to nie było z Twojej winy trudno wstyd to uganianie i proszenie jej. Teraz świat idzie do przodu. Nawet starzy ludzie w takich sytuacjach mówia zostaw to za sobą jej strata. Ja tez to przeszłam wstydziłam się ukrywałam jak wróciłam w rodzinne strony bo ludzie będą plotować ale dałam sobie przetłumaczyć to nie ja powinnam sie wstydzić to nie ja zniszczyłam małżeństwo a jeśli ktoś plotkuje to trudno zatrzymał się na etapie zabobonów nie pozwól innym kierować Twoim zyciem to tylko od Ciebie zależy jakie będzie a juz na pewno nie od niej!!!!

62

Odp: Historia mojego malzenstwa

27-08-2011 Slubuje Ci Milosc,Wiernosc i Uczciwosc Malzenska,oraz to ze Cie nie opuszcze az do smierci!!!


Po kilku miesiacach

Nie Kocham Cie,nic do Ciebie nie czuje!!!!


Nie rozumie tego swiata!!!

63

Odp: Historia mojego malzenstwa
Mlody83 napisał/a:

27-08-2011 Slubuje Ci Milosc,Wiernosc i Uczciwosc Malzenska,oraz to ze Cie nie opuszcze az do smierci!!!
Po kilku miesiacach
Nie Kocham Cie,nic do Ciebie nie czuje!!!!
Nie rozumie tego swiata!!!

Witam w klubie Młody 83...

06-08-2011... (dla upamiętnienia - grawer w obrączce) a finał po 9 miesiącach... bez komentarza.
Tez tego nie świata nie potrafię zrozumieć, ale odpowiedzi "dlaczego?" odnośnie sakramentu małżeństwa szukam w kontakcie z Bogiem.

Film Ognioodporny (jest na Youtube) i forum Sychara dało mi do myślenia...
Walczę dalej mając pierwszą falę gróźb rozwodowych za sobą, kolejną niedawno dostałem w wersji stanowczej po "wizycie duszpasterskiej" przez żonę...

64

Odp: Historia mojego malzenstwa

Mam pytanie.
Moja zona podczas slubu a wlasciwie juz po wypowiedzeniu sakramentalnego TAK,zchodzac po schodach potknela sie i upadla.Podalem jej reke ale ona sie uparla ze da rade sama zejsc i wtedy byl ten upadek. Czy slyszeliscie jakies historie zwiazane z takim upadkiem jednego z nowozencow??
Bo ja slyszalem,moja babcia jeszcze w trakcie mszy widzac ten upadek,pomyslala sobie ze to malzenstwo dlugo nie potrwa,tak podobno przesad glosi. Mojej znajomej maz tez sie potknal,dzisiaj sa juz porozwodzie.
Co o tym myslicie??

65

Odp: Historia mojego malzenstwa
Mlody83 napisał/a:

Mam pytanie.
Moja zona podczas slubu a wlasciwie juz po wypowiedzeniu sakramentalnego TAK,zchodzac po schodach potknela sie i upadla.Podalem jej reke ale ona sie uparla ze da rade sama zejsc i wtedy byl ten upadek. Czy slyszeliscie jakies historie zwiazane z takim upadkiem jednego z nowozencow??
Bo ja slyszalem,moja babcia jeszcze w trakcie mszy widzac ten upadek,pomyslala sobie ze to malzenstwo dlugo nie potrwa,tak podobno przesad glosi. Mojej znajomej maz tez sie potknal,dzisiaj sa juz porozwodzie.
Co o tym myslicie??

A wierzysz w przesądy???
Czarny kot, cegłówka w drewnianym kościele, piątek 13? w horoskopy z gazet?
Wypadki chodzą po ludziach ale opatrzność też czuwa.

Wychodzę z założenia, że nic nie jest dziełem przypadku, tu raczej Bóg "macza palce" i daje nam znak do zastanowienia. Takie osoby On nam specjalnie stawia na drodze, byśmy coś zrobili ze sobą i im pomogli. Kiedyś ktoś nam pomógł, więc teraz przyszła pora się zrewanżować. We wszystkim można się doszukać jakiegoś znaku od Boga.
Choćby przykład z mojego powrotu z wakacji (nomen omen z podróży poślubnej) w zeszłym roku: trasa szybkiego ruchu Kołobrzeg - Poznań, kiedy to zza zakrętu w lesie ukazuje mi się cysterna orlenu na przeciwnym pasie a na moim... autokar rejsowy PKS. Ponad 120 na liczniku, żona obok i co robić??? czołówka, zjechać na pobocze w drzewo czy zwolnić.
Wybrałem to ostatnie po sprawdzeniu, czy nie mam coś czasem na zderzaku z tyłu. Przypadek czy celowe działanie Tego u góry odnośnie mojej sytuacji?... ZWOLNIJ ... po 2 latach sielanki w związku i 9 miesiącach "małżeństwa" widzę, że On czuwał, dał mi znak i miał rację.

P.S.
Obejrzyj film lub zdjęcia ze swojego ślubu i porównaj rysy twarzy Twoje i partnerki... tu możesz mieć odpowiedź, czy oboje byliście pewni tej decyzji i w pełni z niej zadowoleni. A potem podepnij to pod biblijne powiedzenie o miłości...

Posty [ 1 do 65 z 66 ]

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Historia mojego malzenstwa

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026