Pewnie nikomu nie będzie się chciało czytać takich wypocin, ale jednak napiszę. Marka poznałam jakies 9 lat temu i od tamtej pory byłam w2 zwiazkach, on zreszta tez kogos miał. Ostatnio zerwał z tą swoja była, ja tez juz nikogo nie mam. Przez cały jednak ten czas, nawet kiedy był w zwiazku i wydawac by sie mogło,ze szczesliwym, przyjezdzajac do mojej miejscowosci spotykał się ze mną. Tzn przewaznie odbywało się to na zasadzie, ze nasi wspolni znajomi zapraszlai mnie na jakas domowke, ktora zazwyczaj odbywala sie w jego domku. Kiedy juz wszyscy wychodzili, on chciał zebym zostala. Nie dazył do tego, by isc ze mna do lozka. chciał rozmawiac, czesto do poznego rana...kilka godzin rozmow, a wydawało się,ze mineła minuta. Mowił, że cytuje:
_"kochałem Cię."
-" Ty tez mnie kochasz, nie da się tego ukryc"
-"nie jestem szczesliwy w moim zwiazku"
-"moja dziewczyna jest o Ciebie zazdrosna, dowiedziala sie o Tobie, ale nie ode mnie"
-" chciałbym,zeby w przyszłosci moje dziecko miało Twoje oczy"
-"wroce za kilka lat i wyjedziemy stad gdzies daleko, razem"
-"nie moglibysmy teraz isc do lozka, nie chodzi mi o zdrade, tylko o to, ze tesknilibysmy potem do siebie"
-"wszystko co z Toba zwiazane, pamietam.."
Itp.
Te słowa usłyszałam od niego prawie 2 lata temu.
Historia jest o tyle ciekawa, ze nigdy nie bylismy parą bo dzieli nas odleglosc. Ale przeciez odleglosc tak naprawde nie ma znaczenia. dla niego jednak robi duze. Zawsze zastanawiałam się, dlaczego kiedy z kims probowałam ułozyc sobie zycie, on mi to w delikatny sposob utrudnial. Np. rok temu bardzo zblizylam sie do jego kuzyna, kiedy Marek sie o tym dowiedział,ze miedzy nami mogłoby cos byc, poszedł do niego i mowił,zeby tego nie robił. Potem udawał,ze go nie zna. Dowiedziałam się tego przypadkiem, od przypadkowej osoby, która zawsze jest ze mna szczera.
Teraz Marek był na swieta w mojej miejscowosci. Moj kuzyn, znajomy, dopytywali go "od tak po prostu" czy teraz da nam szanse na zwiazek, co dalej z tym czyms co było?" Powiedział im, ze nie ma szans..ze go nie pociagam.
Czy milosc mogla tak po prostu zginac? Bo to była milosc, wiem o tym.