Piszę tutaj, bo już nie daję rady, naprawdę nie wiem co mam robić ze swoim związkiem. Jesteśmy ze sobą 3 lata, bywało dobrze i bywało gorzej, ale zawsze się wspieraliśmy i kochaliśmy. No może nie zupełnie zawsze, około pół roku temu chłopak mnie zostawił (jest w tym dużo mojej winy), bardzo cierpiałam i robiłam wszystko by znów z nim być. Sprawy potoczyły się tak, że zrozumiał swój błąd i zeszliśmy się. Od tamtego czasu myślałam, że wszystko jest w porządku. Cóż, do czasu. Ostatnie tygodnie są takie... dziwne. Tzn. nie tęsknie za nim jak dawniej ani nie myślę o nim jak kiedyś. Często zadaję sobie w myślach pytanie, czy naprawdę go kocham. Wszystko zaczęło się od jego nalegania na małżeństwo (dodam, że jesteśmy młodzi, mam 19lat), co ja zanegowałam. Nie zamierzam wychodzić za mąż w takim wieku. Od tamtej rozmowy zrobił się taki... dziwny. Nasza relacja się zdecydowanie pogorszyła, praktycznie nie rozmawiamy, a jeśli już to jest nieprzyjemnie. Przyłapuję się na tym, że nawet niespecjalnie mi zależy by rozmawiać. Rozważałam nasz związek pod wieloma aspektami, wydawało mi się, że wszystko się wypaliło, ale równie dobrze może być to naturalny proces, mimo to, nie wyobrażam sobie bym mogła złożyć mu przysięgę miłości na wieczność. Gwoździem do trumny była nasza ostatnia rozmowa, w której on stwierdził, że chce być w białym związku (zero seksu). Dobiło mnie to i powiedziałam jasno, że ja nie zamierzam w czymś takim uczestniczyć. Teraz trochę tego żałuję, bo jak wyobrażam sobie życie bez niego to mnie coś ściska i sama już nie wiem. Mamy wiele wspaniałych wspomnień i wspólnych pasji, ale ostatnio wszystko wygasa, nie ma w nas uczuć. Czy to moja wina? Coś robię źle? Czy jest szansa dla tego związku?
Podobne tematy
zawarzyc moglo to ze poszlas do lozka z innym co zelzalo uczucia do tego
zawarzyc moglo to ze poszlas do lozka z innym co zelzalo uczucia do tego
Nie poszłam do łóżka z innym. Mogło do tego dojść, ale nie chciałam tego robić aż tak szybko.