Kobiety na zakręcie - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » NASZA SPOŁECZNOŚĆ » Kobiety na zakręcie

Strony 1 2 3 528 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 55 z 29,006 ]

1 Ostatnio edytowany przez Malwina69 (2012-05-02 13:01:35)

Temat: Kobiety na zakręcie

Jak pisałam tak zrobiłam.. przestane blokowac wątek DDD...zapraszam Was kochane wszystkie tutaj...

pomarańczowa 1 zacytuje Cie..: Malwina, jezeli Ci to cos pomoze, to przeklinaj na niego,rozwalaj talerze i wsciekaj sie, ale  nie doszukuj sie odpowiedzi na pytanie DLACZEGO? Nie znajdziesz jej!!

A wiesz jak bardzo tego mi potrzeba?? wiedziec właśnie dlaczego???? wiedzieć cała prawdę?.. może ja zrobiłam coś złego przecież!! może gdzies waliłam błąd za błędem!! gdybym wiedziała dlaczego mogłabym coś w sobie zmienić, poprawić.. nauczyc się na przyszłość!!!! a tak???? nie mam szans..

Nie ma dwóch takich samych historii......
Zobacz podobne tematy :

2 Ostatnio edytowany przez pomaranczowa 1 (2012-05-02 14:42:38)

Odp: Kobiety na zakręcie

dobry tytul.
Kazda z nas jakies zakrety ma.

A wiec ( nie zaczyna sie zdania od "a wiec"...) droga kobieto na zakrecie, proponuje zwolnic i uwazac na pojazdy z naprzeciwka

jestem w ciaglym stawaniu sie

3

Odp: Kobiety na zakręcie

zatem, czym chata bogata..mozemy sie tu rozgoscic i ponarzekac nieco na rod meski, niezdecydowany:))

a wracajac do grilli i kolanek - masz wyjatkowego pecha, ze otaczaja Ciebie i Miska jakies harpie, bo mnie sie to jak zyje, z zadnym partnerem, nawet najprzystojniejszym i seksownym jak sam Apollo, nie zdarzylo. A niechby jakas nawet pomyslala o siadaniu mojemu partnerowi na kolanach...dlugo by nawet na poduszce z puchu kaczego nie mogla zasiasc.

Czego to pazerne baby nie wyczyniaja.

Tylko, tak sobie pomyslalam, czy czasem Misiek jakos swiadomie badz podswiadomie nie wysyla im jakichs sygnalow zachety, przyzwolenia itp? Bo, ze tak kazdego napotkanego faceta te napalone dziewoje obskakuja to jakos mi trudno uwierzyc, hmm.

Ten najwiecej mowi o przeszlosci, kto nie ma planow na przyszlosc

4 Ostatnio edytowany przez pomaranczowa 1 (2012-05-02 13:08:30)

Odp: Kobiety na zakręcie
Malwina69 napisał/a:

pomarańczowa 1 zacytuje Cie..: Malwina, jezeli Ci to cos pomoze, to przeklinaj na niego,rozwalaj talerze i wsciekaj sie, ale  nie doszukuj sie odpowiedzi na pytanie DLACZEGO? Nie znajdziesz jej!!

A wiesz jak bardzo tego mi potrzeba?? wiedziec właśnie dlaczego???? wiedzieć cała prawdę?.. może ja zrobiłam coś złego przecież!! może gdzies waliłam błąd za błędem!! gdybym wiedziała dlaczego mogłabym coś w sobie zmienić, poprawić.. nauczyc się na przyszłość!!!! a tak???? nie mam szans..

Malwina !! jak ktos chce kogos zdradzic ( obojetnie czy kobieta czy mezczyzna) , TO TEN DRUGI MOZE NA GLOWIE STAWAC ! BEZBLEDNYM, OBLEDNYM , NAJPRZYSTOJNIEJSZYM I CO TAM JESZCZE BYC ! I TO NIC NIE DA!

Zdrada to przeciez decyzja.
Dlaczego chcesz winic siebie?poprawiac?Ja chyba swiata nie rozumiem...

jestem w ciaglym stawaniu sie

5

Odp: Kobiety na zakręcie

Witajcie kochane...


ja juz chyba tak mam; siadaczki kolankowe.. i takie tam co gubią majtki na żaglach... taki moj los.. pytanie do MIśka.. dlaczego mam je lubić????? odpowiedź była.. nie .. nie musisz ich lubic.. ale pozwól,że ja je będe lubil.. pozwalam! i co z tego?? on nadal gdzies głęboko jest przekonany pewnie,że ja sobie wymyslam jakies historie... jasne.. Mam nadzieję, że kiedyś dołączy tu do tego forum moja dobra przyjaciółka.. która czytuję czasami to co piszemy.. wie o mnie wszytsko... i potwierdzi .. jakie mam pieskie szczęście.. Jakies fatum nade mną wisi czy co..???

Nie ma dwóch takich samych historii......

6

Odp: Kobiety na zakręcie
pomaranczowa 1 napisał/a:

Zdrada to przeciez decyzja.
Dlaczego chcesz winic siebie?poprawiac?Ja chyba swiata nie rozumiem...

tak.. ale ja usłyszałam, że dawałam mu " popalić" od pół roku.. czyli zrzedziłam, czepiałam się.. no tak.. to wszystko nawet prawda.. tylko skąd to się wzięło..? tak bez przyczyny nagle zmieniłam front??? zmieniłam się w zrzęde??   usłyszałam też przy okazji,że jestem zazdrosna.. bo a to koleżanki mi sie nie podobały  (!!!) a to siadaczka kolankowa.. a miały mi sie one podobać?? podobno nie... więc o co kaman?? no o szukanie argumentów przeciez .. co z tego ,że byle jakich... liczy się sztuka..

Mój wnuczek przyjechał z ogromnym baniakiem do masowej produkcji baniek mydlanych.. co ja mówie baniek.. BAŃ!!  strzał w 10.. ja czuje się dokładnie jak taka bania.. mydlana.. zaraz może pierdyknąć.. leci na oślep.. i jest przeźroczysta.. a ja sie chwilami tak czuję.. taka przeźroczysta.. ze to co mówię, robie i chce przekazać.. jest prawie niewidzialne..

Nie ma dwóch takich samych historii......

7

Odp: Kobiety na zakręcie
Malwina69 napisał/a:

A wiesz jak bardzo tego mi potrzeba?? wiedziec właśnie dlaczego???? wiedzieć cała prawdę?.. może ja zrobiłam coś złego przecież!! może gdzies waliłam błąd za błędem!! gdybym wiedziała dlaczego mogłabym coś w sobie zmienić, poprawić.. nauczyc się na przyszłość!!!! a tak???? nie mam szans..

akurat Ci to potrzebne, ta wiedza, jak psu piata noga.


Poczytaj sobie watek za wtakiem od kobiet co piora, gotuja, sprzataja, dzieci chowaja, o siebie dbaja i o ogonek partnera tez I CO? Pstro. Same superanioly wcielone i na zewnatrz i wewnatrz a oni, ci brzydsi i kudlaci, i tak jak zechca to sbie gdzies na boku pobrykaja.

Nie ma na to gwarancji, lekarstwa, instrukcji obslugi. Jest nadzieja i wiara, ze nasz ukochany nie zdradzi, nie skrzywdzi, nie oszuka. A jak to zrobi, to nie Ty masz sie naprawiac i zmieniac. On ma to zrobic..jesli zechce, a wielu niestety nie chce. I na takich szkoda naszego czasu i zapalu.

Ten najwiecej mowi o przeszlosci, kto nie ma planow na przyszlosc

8 Ostatnio edytowany przez Mussuka (2012-05-02 13:38:37)

Odp: Kobiety na zakręcie
Malwina69 napisał/a:

tak.. ale ja usłyszałam, że dawałam mu " popalić" od pół roku.. czyli zrzedziłam, czepiałam się.. no tak.. to wszystko nawet prawda.. tylko skąd to się wzięło..? tak bez przyczyny nagle zmieniłam front??? zmieniłam się w zrzęde??   usłyszałam też przy okazji,że jestem zazdrosna.. bo a to koleżanki mi sie nie podobały  (!!!) a to siadaczka kolankowa.. a miały mi sie one podobać?? podobno nie... więc o co kaman?? no o szukanie argumentów przeciez .. co z tego ,że byle jakich... liczy się sztuka..

nie, no ja sie w chinskie dzien dobry zwine jak jeszcze wiecej tych farmazonow Miskowych tu przytoczysz.

On Cie zdradza a winna jestes TY? No to ma facet tupet jak stad do Pekinu, jesli rozwiazuje problemy w zwiazku przy pomocy osob trzecich. Bo juz otwarta, szczera rozmowa, jawne i uczciwe postepowanie nie nadaja sie w dzisiejszych czasach by zazdrosna malzonke uspokoic i zalagodzic konflikt:) Nieee..trzeba od razu z grubej rury, buch i pod pierzyne z inna. Wtedy sie slubna musi opamietac! Przeciez to w koncu dla jej dobra:))

Ten najwiecej mowi o przeszlosci, kto nie ma planow na przyszlosc

9

Odp: Kobiety na zakręcie

"Bo ja jestem proszę pana na zakręcie", skojarzyła mi się piosenka, którą kiedyś śpiewała Janda, u mnie to wciąż aktualna sprawa. Pozdrawiam życząc sił do pokonywania trudów losu.

W moim życiu nie ma miejsca na miłość. big_smile

10

Odp: Kobiety na zakręcie
Malwina69 napisał/a:
pomaranczowa 1 napisał/a:

Zdrada to przeciez decyzja.
Dlaczego chcesz winic siebie?poprawiac?Ja chyba swiata nie rozumiem...

tak.. ale ja usłyszałam, że dawałam mu " popalić" od pół roku.. czyli zrzedziłam, czepiałam się.. no tak.. to wszystko nawet prawda.. tylko skąd to się wzięło..? tak bez przyczyny nagle zmieniłam front??? zmieniłam się w zrzęde??   usłyszałam też przy okazji,że jestem zazdrosna.. bo a to koleżanki mi sie nie podobały  (!!!) a to siadaczka kolankowa.. a miały mi sie one podobać?? podobno nie... więc o co kaman?? no o szukanie argumentów przeciez .. co z tego ,że byle jakich... liczy się sztuka..

Popalic ? On chce , zebys sie nad nim jeszcze litowala? Jaki to biedny ?A potem on sie ulituje nad Toba i z litosci bedzeicie razem ?

To powiem Ci cos:
"Litosc, to plan awaryjny ulozony przez sprawcow, na wypadek, gdyby ich zlapano"

jestem w ciaglym stawaniu sie

11

Odp: Kobiety na zakręcie

...ale gdzieś mogłam pierdyknąc  sie.. nie chodzi o to że wtedy naprawiłabym to coś w sobie i juz z MIśkiem by się wszystko poukładało.. może ja mam ten defekt, który powoduje,że mi sie wali związek.. znów.. ?? co to jest??

napisze czego bym chciała' gdyby to było mozliwe,że marzenia sie spełniają;

Chciałabym mieć dom..  nie w sensie murów ale to wszytsko co na dom sie składa.. atmosferę, zapach.. partnerskie relacje.. dom do którego każdy sie spieszy.. gdzie jest miło, spokojnie i bezpiecznie.. Facet( maż, partner) to człowiek za którego moge ręczyć.. mogę zamknąc oczy i wiem,że nie spotka mnie cios z jego strony.. człowiek któremu ufam..z którym jestem bezpieczna.. który mnie ROZUMIE.. i wie,ze gdy siądzie mu na kolanach koleżanka.. na oczach przeciez własnego męża.. to On tylko popatrzy mi w oczy i będe wiedziała,że mimo ludzkiej głupoty to jest nieistotne a on da jej dyplomatycznie do zrozumienia,że przegięła.. że mogę byc spokojna jak wyjedzie np. na żagle i będzie się dobrze bawił.. ale nie naszym kosztem.. nie kosztem naszego związku.. że zawsze stanie po mojej stronie.. nawet jesli gdzies sie pomyle.. a najwyżej przedyskutujemy to w cztery oczy.. Gdy sie potknę i zrobie głupote ( a co ja nie moge??) On poda mi rękę. ..i  pomoże wyprostowac temat..a nie skrytykuje i oceni... pomilczymy.. a ja nie bede się bała,że to milczenie wynika z jego tesknoty za kimś.. ..facet, który doceni to co robie.. jaka jestem.. mimo,że do ideału mam lata świetlne.. zę weźmie mnie za rękę..gdy coś mnie będzie truło od środka.. który zrozumie moje potrzeby.. właściwie je odczyta.. a nie opatrznie.. bo tak mu pasuje..Ze gdy nawet sie pokłócimy.. to nie będzie sygnał dla mhnie,że teraz to juz na bank odejdzie, bo jest rozczarowany.. a juz na bank odnowi chociaz swoje kontakty z kims z kim bym nie chciała..
.. Chciałabym byc bezpieczna z moimi uczuciami.. i kiedyś byłąm.. z kimś innym niz mój Misiek.. ale i z MIśkiem.. do czasu..................

Nie ma dwóch takich samych historii......

12

Odp: Kobiety na zakręcie

Ciągle wierzyłam Malwinko, że Tobie się uda.
Widzę jednak, że Misiek zachowuje się jak mój małż, to że telefon na wierzchu nic nie znaczy. W dzisiejszych czasach jest tyle możliwości kontaktu z drugą osobą, że telefon nie jest potrzebny.
Mój do końca mi mówił, że kocha, że tylko ja do końca życia, nie widziałam aby się kontaktowali- a jednak ich dziecko nie zrodziło się z wiatru. Mój mąż jest cały czas pokręcony, na początku ich znajomości chciał wyprowadzki, rozwodu i wogóle wszystko szybko zakończyć ze mną. Teraz gdy dziecko w drodze, owszem wyprowadził się do mieszkania w naszym mieście zabierając parę koszul i spodnie, ale wpiera mi że jest moim mężem, nie chce rozwodu, no i przecież tu mieszka to rzeczy nie zabierze. Widzisz Malwino też przez cały czas myślę dlaczego?? tak się zachowuje. Nie umie mi odpowiedzieć i ciągle twierdzi że nie wie co zrobi. Teraz jest u niej, 300km od nas, i nawet nie zadzwoni. Sytuacja mnie zmusiła, że musiałam się odezwać pierwsza to zapytał, jak córki? myślę o nich. Śmiechu warte myśli, ale nic nie robi, aby one o tym wiedziały.
Oj napisałam w Twoim wątku bo mój jakoś zaprzepaściłam, gdyż on go podczytywał. Przepraszam, ale musiałam Ci napisać, że nie dowiesz się dlaczego bo on sam chyba nie wie. Może Misiek okaże się mądrzejszy, bo mojego nic te jazdy nie nauczyły. Ale do jasnej ciasnej byliśmy ze sobą ponad 20 lat, trudno powiedzieć, kocham inną i po ludzku  przeszłość zamknąć? Robi sobie furtkę na powrót, czy co bo ja tego nie kumam. Mówi tak robi inaczej. Życie bywa pokręcone, a przecież można wszystko wyjaśnić, by wszyscy mieli świadomość w jakiej sytuacji są. Mam plan jak przyjdzie za tydzień, ale nie uprzedzam faktów, ciekawe jak zareaguje.
Malwino trzymam kciuki, abyś nie dawała sobą manipulować jak ja. Nasza intuicja zawsze dobrze podpowiada tylko nie chcemy jej słuchać, ale do czasu. pozdrawiam, nie czytam co napisałam bo skasowałabym to co nie raz kiedyś czyniłam

Trzeba marzyć tak, jakby się miało żyć całą wieczność i żyć tak, jakby się miało umrzeć jutro. /James Dean/

13 Ostatnio edytowany przez agau (2012-05-02 14:00:29)

Odp: Kobiety na zakręcie

Malwino, myślę, że każda z nas pragnie stabilizacji, nie uwierzę, że samotność daje jakieś szczęście, bynajmniej mnie by nie dała. Kazda z nas chce być z kimś, kto będzie nie tylko równorzędnym partnerem, ale i przyjacielem. Chcemy czuć się bezpiecznie, kochane, czy to jakaś zbrodnia? Nie, naturalna potrzeba. Każda, każdy ma prawo do bycia szczęśliwym człowiekiem, dzielenie z kimś życia jest trudne, ale to nierozerwalna część. Czytałam, że partner, partnerka nie powinni nadawać sensu życiu, że każdy powinien go odnaleźć w sobie,ale dla mnie życie bez miłości nie ma sensu, jest puste, wyrachowane i zimne. Czytam Wasze historie, moją wspominam i wiem jedno, boję się dalej żyć, boję jak jasna choolera.

W moim życiu nie ma miejsca na miłość. big_smile

14

Odp: Kobiety na zakręcie

Ojojoj Malwina, alez w Tobie drzemia nieprzebrane poklady braku wiary w siebie, niepewnosci co do partnera i waszej przyszlosci! Wynika z tego, ze Ty powinnas na palcach drobic wokol niego aby czegos tam nie wywolac, nie zburzyc, nie naruszyc? Czy Wy oboje nie za szybko weszliscie w ten zwiazek, po tym jak Wam sie poprzednie rozpierniczyly? Bo najpierw czlowiek musi otrzezwiec po jednej historii zanim sie za druga wezmie, a u Was ciagla niepewnosc, mocowanie, udowadnianie sobie czegos, podchody jak w harcerstwie.

A na dodatek swoim romansem Misiek zdolal Cie wpedzic jeszcze w poczucie winy. Winy za co Malwina? Cos Ty takiego zlego narobila??Wyrazilas czasem swoja dezaprobate, niepokoj, zainteresowanie? Nie daj sobie jeszcze winy za kryzys w EU wmowic.

Ten najwiecej mowi o przeszlosci, kto nie ma planow na przyszlosc

15

Odp: Kobiety na zakręcie
Maja66 napisał/a:

Robi sobie furtkę na powrót, czy co bo ja tego nie kumam. Mówi tak robi inaczej.

Nier on sobie robi furtke tylko Ty jemu ja zostawilas uchylona. A on mowi i robi tak jak jemu wygodniej.

Zamiast go spakowac, kartony przed dom wystawic, zakazac kontaktow z Toba (z corkami moze, bo z nimi sie nie rozwodzi) to zastanawiasz sie, gdzie jest, gdzie mieszka, dokad pojechal i czemu nie dzwoni. Po co? Chcesz odciecia sie od przeszlosci? To zrob to pierwsza i skutecznie.

Ten najwiecej mowi o przeszlosci, kto nie ma planow na przyszlosc

16

Odp: Kobiety na zakręcie
Mussuka napisał/a:
Maja66 napisał/a:

Robi sobie furtkę na powrót, czy co bo ja tego nie kumam. Mówi tak robi inaczej.

Nier on sobie robi furtke tylko Ty jemu ja zostawilas uchylona. A on mowi i robi tak jak jemu wygodniej.

Zamiast go spakowac, kartony przed dom wystawic, zakazac kontaktow z Toba (z corkami moze, bo z nimi sie nie rozwodzi) to zastanawiasz sie, gdzie jest, gdzie mieszka, dokad pojechal i czemu nie dzwoni. Po co? Chcesz odciecia sie od przeszlosci? To zrob to pierwsza i skutecznie.

Mussuko nie zastanawiam się bo wiem gdzie jest, i wiem, że to ja muszę twardo powiedzieć dość. Tylko dlaczego mam jeszcze pomagać mu w pakowaniu, ma ręce niech to robi sam. Właśnie czytając forum dojrzałam do decyzji, lecz to trwało za długo. Malwinę dlatego całkowicie rozumiem, ciągle się w niej tli iskierka, że u mnie będzie inaczej, nam się uda. Lecz trzeba przyjmować fakty jeśli budzą niepokój to coś jest nie tak.
Nadchodzi jednak taki moment, że jesteśmy już pewne swojej decyzji i postępujemy tak jak tego chcemy. Jest przecież w mojej sytuacji jedyna słuszna decyzja ,uszy będę miała głuche na jego słówka, bo dzięki nim przerobiłam to co przerobiłam.

Trzeba marzyć tak, jakby się miało żyć całą wieczność i żyć tak, jakby się miało umrzeć jutro. /James Dean/

17

Odp: Kobiety na zakręcie

Kiedys juz mowiłam,ze teorie mam opanowana perfekt  zarówno w kwestii jak postapić ze zdrajcą jak i w kwestii odchudzania.. Ani jedno ani drugie w praktyce jak widac mi nie wychodzi.. no może to drugie dzieki temu pierwszemu ciut lepiej bo waga spada.. Ale każdy człowiek ma swoje granice .. każdy w innym miejscu.. ja widocznie nie mam tej pewności co tak naprawde sie stało.. gdybym ja miała to juz by go nie było.. nie wszytsko jest jednoznaczne.. Nie potrafie Wam wytłumaczyć ale mam jakis dar.. przeczuwania.. czasami mam takie flesze..( tak to nazywam) takie migawki,że to widze.. konkretna sytuacje.. nie ubieram tego w słowa tylko mam obraz przez mikrosekunde.. tak byłó i teraz.. cos czułam.. oprócz tego,że faktów nie miałam.. to przeczucie towarzyszyło mi przez cały czas..teraz tez mam jakies wewnętrzne przeświadczenie,że nie było typowej zdrady.. że COŚ było.. jakaś sytuacja ... ale nie zdrada.. może to moja psychika robi mi zmyłkę.. ale.. tak włąsnie czuje.. nie zmniejsza to mojego nerwa na to wszystko...


agau.. wiem co to znaczy się bać..  codziennie boję sie .. głownie i przede wszystkim rozczarowania.. głupie i naiwne ale tak jest..

Mussuka kochana.. ta niepewność jest TERAZ.. po tych wszystkich akcjach.. wczesniej ręczyłam pod tym względem za niego.. mogłam mu wiele zarzucic.. naprawde.. przeszlismy razem takie wyboje zyciowe mimo,ze jestesmy stażem dość krótko..że włos się jeży na głowie..a mimo to.. pod względem wierności byłam pewna ,że nic takiego nie zaistnieje..
wszystko tylko  nie to........

Maja... gdybym była już na Twoim ( tfu tfu ) etapie.. nie miałabym dylematów.. bo najtrudniej zrobic ten krok .. który ja mam wstrzymany.. potem ( przynajmniej dla mnie) jest juz z górki.. mimo bólu,żalu i gniewu.. Kopnij drania w doope.. mocno, solidnie i z nawet aktorskim usmiechem na twarzy.. wiem,że trudno.. ale sama po sobie widzę.. wtedy gdy nawet udaję siłę.. wygrywam.. wtedy gdy tylko odsłonie swój ból.. jestem zresetowana ..

Nie ma dwóch takich samych historii......

18

Odp: Kobiety na zakręcie
Maja66 napisał/a:
Mussuka napisał/a:
Maja66 napisał/a:

Robi sobie furtkę na powrót, czy co bo ja tego nie kumam. Mówi tak robi inaczej.

Nier on sobie robi furtke tylko Ty jemu ja zostawilas uchylona. A on mowi i robi tak jak jemu wygodniej.

Zamiast go spakowac, kartony przed dom wystawic, zakazac kontaktow z Toba (z corkami moze, bo z nimi sie nie rozwodzi) to zastanawiasz sie, gdzie jest, gdzie mieszka, dokad pojechal i czemu nie dzwoni. Po co? Chcesz odciecia sie od przeszlosci? To zrob to pierwsza i skutecznie.

Mussuko nie zastanawiam się bo wiem gdzie jest, i wiem, że to ja muszę twardo powiedzieć dość. Tylko dlaczego mam jeszcze pomagać mu w pakowaniu, ma ręce niech to robi sam. Właśnie czytając forum dojrzałam do decyzji, lecz to trwało za długo. Malwinę dlatego całkowicie rozumiem, ciągle się w niej tli iskierka, że u mnie będzie inaczej, nam się uda. Lecz trzeba przyjmować fakty jeśli budzą niepokój to coś jest nie tak.
Nadchodzi jednak taki moment, że jesteśmy już pewne swojej decyzji i postępujemy tak jak tego chcemy. Jest przecież w mojej sytuacji jedyna słuszna decyzja ,uszy będę miała głuche na jego słówka, bo dzięki nim przerobiłam to co przerobiłam.

=-)))  widzisz Maju.. pisałysmy obie o tym samym.. ściskam Cie mocno..

Nie ma dwóch takich samych historii......

19

Odp: Kobiety na zakręcie

Gdy się jest pewnym swojej decyzji to się ją realizuje. Ty Malwino masz sporo niewiadomych, więc tak trudno jest cokolwiek robić na 100%. Jeszcze pewnie sporo wody w Wiśle upłynie zanim się dowiesz jak to było naprawdę?

Trzeba marzyć tak, jakby się miało żyć całą wieczność i żyć tak, jakby się miało umrzeć jutro. /James Dean/

20

Odp: Kobiety na zakręcie

Jest szansa,że nigdy sie nie dowiem.. i będe miała w głowie jeden wielki znak zapytania..

Monia  nadal weekenduje..?   może przynajmniej ona wygra..

Nie ma dwóch takich samych historii......

21

Odp: Kobiety na zakręcie

Witam Was wszystkie.Malwinko jeżeli chodzi o leki to ja pisałam Ci w tamtym temacie.Ja biorę pramolan ,lek nie uzależnia i nie ogłupia ,po prostu trochę uspokaja. Biorę go tylko na noc choć kazali mi i w dzień .Ja biorę go od kilku lat ,choć jak bywało dobrze ,to odstawiałam go na pół roku ,albo i więcej .Teraz biorę go od roku ,po tym jak mąż mnie zdradził .Czasami odstawiam go ,ale po kilku dniach wracam do niego,bo nie mogę spać gdyż mam koszmary.Polecam  również belergot [nie wiem czy tak się pisze],to lek ziołowy ,słabszy,też nie uzależnia .Malwinko może uda Ci się przejść to wszystko bez leków,ja nie dałam rady,kiedy jestem zdenerwowana ,wali mi serce i się duszę .
Malwino doskonale wiem co teraz przeżywasz ,dlatego chciałabym Ci pomóc .Musisz dać sobie czas .Pamiętaj zawsze możesz zmienić zdanie.Jestem z Tobą.

Śpieszmy się kochać ludzi bo tak szybko odchodzą.

22

Odp: Kobiety na zakręcie

Kochana Nino.. bardzo Ci dziękuje.. nie dam rady bez leków.. też mi wali serce..też się duszę..poza tym dostaję takiego doła chwilami, że mam stracha,że coś sobie zrobię... a przecież tego nie chce!! Jest mi źle..

Nie ma dwóch takich samych historii......

23

Odp: Kobiety na zakręcie
Malwina69 napisał/a:

Kochana Nino.. bardzo Ci dziękuje.. nie dam rady bez leków.. też mi wali serce..też się duszę..poza tym dostaję takiego doła chwilami, że mam stracha,że coś sobie zrobię... a przecież tego nie chce!! Jest mi źle..

Malwino doskonale Cię rozumiem ,ja spadłam wtedy na samo dno ,myśli samobójcze mnie prześladowały .Teraz cieszę się ,że tego nie zrobiłam ,zniszczyłabym dzieciom życie.Malwinko uwierz ,że jeszcze będzie dobrze.Przejdziesz przez to wszystko i będziesz szczęśliwa.Pamiętaj każda decyzja będzie dobra ,bo własna.Myśl tylko o sobie ,jak Ci będzie najlepiej.

Śpieszmy się kochać ludzi bo tak szybko odchodzą.

24 Ostatnio edytowany przez Mussuka (2012-05-03 09:04:48)

Odp: Kobiety na zakręcie

Chetnie zapakowalabym i wyslala Wam troche z mojej wlasnej sily przetrwania (czy jak to zwac). Bo az sie serce kraje jak czytam, ze mlode kobiety, zaraz na poczatku swojego najlepszego okresu zycia musza sie szprycowac dzien i noc jakimis farmakologicznymi substancjami (i jak zwal tak zwal - bez zadnego ubocznego efektu to one nie sa), bo nie maja sil dalej zyc. Nie wysmiewam sie, Boze bron, ja po prostu nie rozumiem az takiej slabosci, bo sama mam dusze wojownika i moze dlatego, ze od dziecka w dupe lali to mi ona stwardniala;))

Nigdy w zyciu nie wezme lekow na bol serca (chyba, ze taki prawdziwy, kardiologiczny), ZADEN facet nie jest tego wart. Wodki sobie pol litra obale, ale raz i dobrze - potem tez odstawie. Placz, wrzask, tluczenie przedmiotow, smutek, apatia - to przerobilam i ja, ale nie po to mi Bog (i poniekad rodzice) zycie dal, zeby mi je jakikolwiek mezczyzna niszczyl i odbieral - zwlaszcza taki, ktory mnie skrzywdzil. Nie pozwole na to i jeszcze sie taki nie narodzil. Odplacze, odsmarcze nos i pojde swoja droga dalej. Bez podrecznej apteczki.

Dzis przeczytalam w moim pieknym sciennym kalendarzu w WC (a tak, tam tez jest czas podumac;) takie zdanie: "Co to jest zycie? To co z nim sami zrobimy." I ja w to wierze. Moge sie poddac biernie innym, aby pokierowali moim zyciem albo moge sama ster wziac w rece i pozeglowac dokad oczy mnie poniosa.

Ja drogie panie nie rozumiem, nie zrozumiem i bijcie mnie ale za tepa na to jestem: czemu wasze zycie ma wartosc dopiero u boku meza czy narzeczonego czy innego konkubenta? Jak on zdradzi albo odejdzie w sina dal to co? Praca serca wam ustanie, oddech sie zatrzyma, nerki odmowia posluszenstwa? Nie. Bedzie zal, smutek, wspomnienia, zlosc ale nic ponad to, czego sobie same dodatkowo nie zafundujecie swoimi myslami, ze "o matko swieta, juz go nie ma , co ja nieboga poczne?". Poczne to samo co kazdego dnia tylko w pojedynke. Wielkie mecyje, byl chlop, nie ma chlopa. Jeszcze jak byl czegos wart to rozumiem zal, ale czasem czytam tu takie historie o tych co odeszli, ze zastanawiam sie, czemu ich wczesniej ich partnerki same w d..nie kopnely tylko czekaly na trzesienie ziemi - czytaj zdrade.

Jak sie chce to gory mozna przeniesc wiec jeden nieudacznik to zadna strata.  Tak jak niektore z kobiet placza i rozpaczaja za swoimi niewiernymi partnerami to ja bym mogla jedynie po stracie dziecka badz innej bardzo drogiej mi osoby rozpaczac (tfu tfu na psa urok).

Malwina, Ty jestes silna babka, piers do przodu i nie poddawaj sie zadnym durnym myslom. A Miska to w cztery przyslowiowe litery chwilowo kopnij. Nie chce sie wyniesc, to mu celibat i glodowke zastosuj w domu i nie rozpadaj sie przed nim na pierwiastki. Jeszcze tego by brakowalo, zeby patrzyl jak to Ty a nie on cierpisz. Ale mialby satysfakcje ilez to dla Ciebie jego marna osoba znaczy.

Dobra rada doswiadczonej kobiety - faceta na litosc nie wezmiesz, na sile ducha i szacunek owszem.

Ten najwiecej mowi o przeszlosci, kto nie ma planow na przyszlosc

25

Odp: Kobiety na zakręcie

Mnie również wszelakie leki nie służą pomocą w takowych przypadkach a otumaniona być nie potrafię i nie chcę smile
Dobrze prawisz Mussuka, w moim przypadku staram sie trzymać powyższego choć czasem i siła zawodzi.Mnie zawiodła ze dwa razy w moim życiu,ostatnim razem nazbyt mocno z czego dumną nie byłam.W grę co prawda nie wchodziła zdrada fizyczna a emocjonalna i na jakiś rok poległam choć przyznać muszę  reanimowałam duszę i ciało umęczone, na wszelakie moje sposoby  z dobrym skutkiem, co najważniejsze wink
Jakaś pomroczność ogarnęła mój umysł big_smile Naiwność wzięła górę.Co rzadko się mi zdarza.

Moje życie nigdy nie było uzależnione od wartości połówki będącej przy mnie, co jednak nie zmienia faktu iż piękne jest znaleźć taką która "idealnie" pasuje oraz przy której nie chodzimy wciąż umęczone psychicznie i fizycznie.
Nigdy nie zastanawiałam się co pocznę bez faceta gdy ten odejdzie, bo zawsze byłam niezależną pod każdym względem.
Najbardziej chyba w moim odczuciu bolały zawiedzione oczekiwania/nadzieje poprzedzane wielokrotnymi rozmowami z partnerem,nigdy nie ukrywałam jakie są moje względem związku ani tego ,że we mnie i anioł i diabeł siedzi...niestety mimo wielu rozmów, żaden poza jednym (choć i to nie w 100%) nie słuchali i nie przyjmowali do siebie tego co chciałam przekazać...stąd potem rozczarowania ,tyle że moje bardziej nimi - jak ich mną smile
Czego mi żal gdy kończy się związek?? Ano chyba czasem straconego czasu,lat upływających a już zwłaszcza gdy facet nie wart był przysłowiowego splunięcia oraz mojego zaangażowania co potem z perspektywy czasu nazywam swoją głupotą i wstyd zwyczajnie na samo jej wspomnienie.

Myślę ,że u Malwiny może być podobnie obydwoje po przejściach zapewne wiele czasu spędzili na rozmowach ,znali siebie i swoje- względem siebie oczekiwania ... sądzę iż to Malwinę boli najbardziej.
Misiek zawiódł choć dobrze wiedział ile to dla Malwiny znaczy, czego pragnie a i wydawałoby się ,że wspólnie tego pragnęli...związku zbudowanego na zaufaniu i miłości, takiej spokojnej przystani po zawirowaniach życia.
A tu taki obrót sprawy...nagle okazuje się ,iż mimo jakby się zdawało zrozumienia, Misiek daje plamy i to totalnej! W dodatku mataczy,kłamie zachowując się jak nie ten Misiek którego Malwina poznała.

Dobra rada doswiadczonej kobiety - faceta na litosc nie wezmiesz, na sile ducha i szacunek owszem.

Doskonała rada ...z obserwacji widzę iż większość mężczyzn nie lubi gdy ich kobieta z góry stawia się  na niższej pozycji,kobieta uległa podporządkowana wiecznie z załzawionymi oczętami to żaden rarytas,gdy do tego jeszcze daje się wodzić za nos, to już zupełna klapa i nuuuuda!
Lepszy efekt daje pierdyknięcie czasem ręką w stół !! Jak chlipanie w koncie i czekanie na reakcję ze strony faceta.
Miarą również jest, ilość wykorzystanych szans po każdym kłamstwie, po każdej zdradzie,po każdym braku odpowiedzialności.
Gdy zbyt często są one dawane i wykorzystywane, to niestety ale o szacunku nie ma mowy!
Jakiż to związek miałby być budowany na wiecznych wybaczeniach tylko z  jednej strony?!
Faceci to nie dzieci którymi trza się zajmować...tak samo mają rączki i nóżki,tak samo mózg  i nie ma potrzeby umniejszania ich win oraz oczekiwań względem ich zachowań! Fory to można dawać dziecku a i to do czasu.

26 Ostatnio edytowany przez pomaranczowa 1 (2012-05-03 13:55:16)

Odp: Kobiety na zakręcie
Malwina69 napisał/a:

(...) wiem co to znaczy się bać..  codziennie boję sie .. głownie i przede wszystkim rozczarowania.. głupie i naiwne ale tak jest..

..

Nie chcialam , ale musze...

Malwina,czy nie uwazasz, ze dajesz mu zbyt wielka wladze nad soba ?

Czy nie wydaje Ci sie, ze zbyt uzalezniasz swoje samopoczucie/ zycie/ wogole wszystko,
od tego co zrobi Misiek, jak sie zachowa Misiek,z kim gadal dzis Misiek, gdzie byl dzis Misiek, gdzie lezy jego telefon ( i JAK lezy)?

Czy nie wydaje Ci sie, ze Ty wlasnorecznie mu te wladze przekazujesz?


Nie wiem , jak mam Ci to ...
On jest taki, jaki jest. A do Ciebie nalezy decyzja ,czy chcesz z nim byc czy nie

jestem w ciaglym stawaniu sie

27

Odp: Kobiety na zakręcie

Kochane dziewczyny... jestem dzis lekko zfatygowana po wczorajszym dniu..wiec może dość chaotycznie będę się wypowiadać. ;-))  Mussuko  moja kochana.. zawsze będe Cie podziwiała za Twoją siłę, pewność i tą własnie wojowniczość.. widocznie taki model jestes  big_smile kochana i oczywiście masz racje nad racjami.. ale muszę sprostować trochę światło rzucane na mnie.. ja nie ubolewam,że ewentualnie wywale go z domu, z życia i będe musiała żyć bez niego..ja cierpię ( dosłownie) z poczucia zawodu, rozczarowania.. tak jak pisze Nikandra..własnie dlatego,że startowalismy z Miśkiem z jakiegoś pułapu.. z tym własnie bagażem naszych wczesniejszych doświadczeń.. On znał moje strachy na lachy a ja jego.. UMAWIAŁIŚMY SIĘ.. że chcemy życ normalnie.. już stabilnie.. i przede wszystkim dlatego.. ( okkk.. motyle tez były)  zdecydowalismy się być razem..wieć boli jak diabli,że byle pierdoła, byle co.. może nagle to załamać i rozsypać.. Ja nie moge własnie z tym sie uporać.. że człowiek drugiemu człowiekowi..( pomijam celowo rozróżnienie na płeć) może lekka ręką sprawić zawód... tego się nie spodziewałam... i mam za swoje.. Bo powinnam być na to przygotowana? powinnam sie tego spodziewać..? nie... I jak ja mam teraz ufać.? jak mam spokojnie żyć..? bez strachu, watpliwości..? nie wiem.. chyba to nawet niemozliwe..
Pomarańczowa..nie daje mu władzy nad soba.. wrzeszcze i robie zadymy jak jest taka potrzeba.. ON WIE.. że jego bycie ze mną wisi na włosku.... a ponieważ  ja mam watpliwości czy faktycznie doszło do zdrady to nadal jeszcze to wszystko trwa.. i albo sie wszystko ułoży albo pierdyknie.. w najblizszym czasie.. nie wiem.. własnie to jest mój zakręt...  to wszystko..

Nie ma dwóch takich samych historii......

28

Odp: Kobiety na zakręcie

Malwina, ja nie neguje tego, ze masz prawo czuc wszystko to co czujesz. Masz prawo byc zla, smutna, zawiedziona, zdenerwowana, cokolwiek chcesz. To normalne emocje w tym wypadku i wierz mi, ze ja tez nie raz czulam bol w okolicach miesnia sercowego i to wielki, ale nie siegalam i nie siegne po zadne farmakologiczne srodki zapobiegawcze. I prosze Ciebie tez, zrob co chcesz, rozwal pol kredensu z porcelana misnienska na Miska glowie, spij sie jak siwnia z kolezanka najlepiej najdrozszym Courvoisier zakupionym za jego pieniadze, zrob mu karczemna awanture, wyprowadz sie do corki na miesiac (niech sobie pozyje sam na wlasnym garnuszku i zateskni) ale nie uzalezniaj sie od lekow. Widzisz, pisza tu dziewczyny, ze to takie slabiutkie, nic nie szkodzi itp. - to pytam sie "po co je biora latami?" Jak Cie glowa boli to bierzesz aspiryne czy jakis Ibuprofen czy inne farmakologiczne swinstwo akurat reklamowane na kazdym kanale. Bierzesz i jak mija to odstawiasz. A ja tu czytam o latach calych korzystania z tych dobrodziejstw.

Tylko o to mi glownie chodzilo.

A na Twoje pytanie jak masz teraz ufac i zyc dalej odpowiem Ci tak: to troche tak jak z wypadkiem samochodowym. Jesli mialas krakse i to powazna (a Ty mialas wlasnie) to mozesz postapic na dwa sposoby: albo juz nigdy nie wsiadziesz za kolko albo przezwyciezysz strach i zaczniesz jezdzic tylko o wiele wiele ostrozniej. A z czasem strach zmaleje i nabierzesz pewnosci siebie..ale tylko pod warunkiem, ze juz nawet stluczka lusterka czy wgniecenie blotnika Cie nie spotka.

Czy zaufasz kiedys Miskowi w duzej mierze zalezy od niego (zadnej rysy na lakierze od tej pory) ale i od Ciebie. A tak poza tym, wydaje mi sie, ze Wy nie rozwiazecie tego problemu bez szczerej, nawet do bolu, rozmowy. Takie tam nagle wybuchy czy jego pokretne tlumaczenia i zwalanie winy na Ciebie, przeplatane czulymi umizgami to z przeproszeniem jak zamiatanie g..pod dywan.
Ty masz prawo wiedziec od A do Z jak, kiedy, z kim i dlaczego to sie stalo.

I jeszcze jedno Malwina: nie roztrzasaj tematu : czy byla prawdziwa zdrada? Co to jest faktyczna zdrada? Przespanie sie z druga czy moze takze oszukiwanie i to notoryczne swojej partnerki? Jesli ja bede slala czule slowka przez pol roku do kolesia jakiegos w tajemnicy i ukryciu (a Misiek dobrzesie z tym do niedawna kryl), bede sie z nim moze spotykac potajemnie i klamac w zywe oczy swojemu partnerowi na pytania czy kogos mam, to czy fakt, ze do lozka z owym miglancem nie wskoczylam umniejsza moja wine? Consummatum to wisienka na torcie. A oszustwo to baza do tego tortu.

Ten najwiecej mowi o przeszlosci, kto nie ma planow na przyszlosc

29

Odp: Kobiety na zakręcie
Malwina69 napisał/a:

...

Chciałabym mieć dom..  nie w sensie murów ale to wszytsko co na dom sie składa.. atmosferę, zapach.. partnerskie relacje.. dom do którego każdy sie spieszy.. gdzie jest miło, spokojnie i bezpiecznie.. Facet( maż, partner) to człowiek za którego moge ręczyć.. mogę zamknąc oczy i wiem,że nie spotka mnie cios z jego strony.. człowiek któremu ufam..z którym jestem bezpieczna.. który mnie ROZUMIE.. i wie,ze gdy siądzie mu na kolanach koleżanka.. na oczach przeciez własnego męża.. to On tylko popatrzy mi w oczy i będe wiedziała,że mimo ludzkiej głupoty to jest nieistotne a on da jej dyplomatycznie do zrozumienia,że przegięła.. że mogę byc spokojna jak wyjedzie np. na żagle i będzie się dobrze bawił.. ale nie naszym kosztem.. nie kosztem naszego związku.. że zawsze stanie po mojej stronie.. nawet jesli gdzies sie pomyle.. a najwyżej przedyskutujemy to w cztery oczy.. Gdy sie potknę i zrobie głupote ( a co ja nie moge??) On poda mi rękę. ..i  pomoże wyprostowac temat..a nie skrytykuje i oceni... pomilczymy.. a ja nie bede się bała,że to milczenie wynika z jego tesknoty za kimś.. ..facet, który doceni to co robie.. jaka jestem.. mimo,że do ideału mam lata świetlne.. zę weźmie mnie za rękę..gdy coś mnie będzie truło od środka.. który zrozumie moje potrzeby.. właściwie je odczyta.. a nie opatrznie.. bo tak mu pasuje..Ze gdy nawet sie pokłócimy.. to nie będzie sygnał dla mhnie,że teraz to juz na bank odejdzie, bo jest rozczarowany.. a juz na bank odnowi chociaz swoje kontakty z kims z kim bym nie chciała..
............

Droga malwinko.
Ja kobieta zdradzona przez swojego partnera. Zdradzona dlatego, bo NIE WIEM. byłem głupi i tak dalej... po pooonad dwóch latach radzenia sobie z bólem, uczenia się zycioa na nowo, desperacji, żalu za utraconą miłością, złości, nienawiści do całego świata, udręczenia, płaczu po nocach, ......

Ja kobieta zdradzona przez swojego partnera... z którym zostałam... marzę o tym samym co ty.



ale moje marzenia dzisiaj są trochę inne - bo ten mój dom, to ja.. i jesli wyrzucę z twojego zapisu wszystko, co mnienie dotyczy, na co nie mam wpłuwy, to zostaje coś takiego...

"""""Chciałabym mieć dom..  nie w sensie murów ale to wszytsko co na dom sie składa.. atmosferę, zapach.. partnerskie relacje.. dom do którego każdy sie spieszy.. gdzie jest miło, spokojnie i bezpiecznie....""""

cała reszta, która opisałaś - to nie jestes ty. cała reszta, którą opisałaś, wymagałaby każdej ściany w twoim domu wytapetowanej wskazówkami, oczekiwaniami, marzeniami, zachowaniami - które powinien miec twój partner.


Malwina, na początku, a to już prawie półtora roku, kiedy weszłam na to forum, próbowałam opisywać mojego męża. byłam na etapie analizowania JAKI ON JEST? [pisałam, jak wspaniały i cudowny on zawsze był i dlaczego , jak  mógł, się pogubił, zdradził mnie, dlaczego dlaczego dlaczego....

usprawiedliwiałam go wiesz? że towarzystwo, że praca taka, że głupia  łatwa się znalazła. oczywiście, to wszystko prawda. ale to nie POWODY. to okoliczności. gdyby okoliczności decydowały o naszych działaniach, wszyscy bylibyśmy złodziejami....


Po dwóch poooonad latach odkąd wiem. Po dwóch latach - naiwnej wiary, że będzie jak dawniej. Po dwóch latach takiego zdumienia, że do dzisiaj zapiera mi dech - gdy zastanawiam się - jaki człowiek zdradza zonę, która zachodzi w ciązę, nie kończy związku, gdy sie o tym dowiaduje.. i nie kończy gpo, gdy jeego zona traci dziecko w 16 tygodniu ciązy??

potem zapiera mi dech, gdy mysli - jaki człowiek jest tak pokręcony jak ja, że ukrywa żałobę po stracie dziecka, żeby nie martwić najbliższych - czyli swojego kochanego męża??

ale wracając do wątku..

Po ponad dwóch latach moja sytuacja wygląda tak:


mój mąż - jest kompletnie nieprzewidywalnym, nieznanym mi człowiekiem. nie ośmieliłabym się w żadnej sytuacji określać,  decydować, definiować jego uczuć. Nie mam pojęcia co zrobi w danej sytuacji, jak się zachowa, co wybierze...

Dzisiaj jestem ja, jest on i są RELACJE między nami

jasno okreslone, czytelne, oparte o zasady.  Duzo by pisać, duzo tworzyć, duzo tłumaczyć. w każdym razie funkcjonuje w pozytywistycznym, dobrym związku, w którym szanujemy swoje potrzeby i prawa, dbamy o siebie i wspólnie tworzymy to, co Malwino nazywasz DOMEM

DOMEM - a więc moim wkładem, jego wkłądem i naszymi wspólnymi planami, w których wiarygodnie okreslamy, co każdy z nas w budowę tego domu daje i za co jest odpowiedzialny.

DOm oparty jest o zasady i fundamentalne wartości. To taki dom wartości. jego podstawa jest uczciwośc i lojalność.

malwina, dom się obali, jesli którekolwiek z nas zaWALI CHOCIAZ JEDNĄ ŚCIANKĘ.

Malwina, ten dom przestanie istnieć, gdy mój mąż zacznie chowac telefon. przestanie istnieć, gdy ukryje przede mną jakies relacje. przestanie istnieć, gdy ja zacznę poza tym domem szukać czegos innego.

Ten dom tworzony jest w równych podstawach przez dwie osoby. żadne z nas nie odpwoiada za niego samodzielnie.
jesli ja będę odpowiedzialna, będę dbała o moje ścianki i moj kawałek podłogi, to moge tylko liczyc na to, że to samo zrobi mój mąż

ale moje śściany sa też na tyle solidne, że jak on swoich nie przytrzyma, to moja częśc się nie zawali. stanie się moim włąsnym, osobnym kątem, w którym dam radę zyć - bo to co buduję, buduje szczerze i solidnie.

natomiast razem trzymamy jeedną scianę nośną, która jest pomiędzy moją częścią i jego częścią.
i jesli któreś z nas zapomni o nia dbać.. to powstaną dwa oddzielne pokoiki.


Malwina, w twoich marzeniach o domu sa marzenia o twoim partnerze.


A jaki masz na miego wpływ?/


a czy potrafisz napisać, o jakim domu dla malwiny marzysz? o jakiej malwinie marzysz??

Ja moge to napisać:
Marzę o domu, w którym panuje harmonia i spokój. w którym panują jasne kolory i jest dużo światła. w tym domu ja czuję się bezpiecznie i jestem szczęsliwa. w tym domu moge tworzyć, pisać, czytać, odpoczywać, ale tez cięzko pracować, w tym domu widze efekty mojej pracy i do tego domu wracam po każdej burzy w moim zyciu. W tym domu ja dbam o domowników i oczekuję, że oni będa robić to samo. W tym domu każdy ma swój prywatny zakątek i każdy z nas ma tez częsci wspólne, w których się spotykamy. w tym domu witamy gości z otwartymi rękami i dzielimy się chętnie naszymi zasobami.  W tym domu jestem pełna zrozumienia i czułości dla moich współmieszkańców - w tym domu, to ja decyduję, kto będzie ze mną mieszkał. W tym domu szanuję każdego domownika, jako odrębną istotę i wiem, że to on decyduje o swoim poczuciu szczęscia lub nie. w tym domu ja moge towarzyszyć moim domownikom a oni mogą towarzyszyć mi. poniewaz się lubimy, kochamy i szanujemy. Ufamy sobie, wierząc, że każdy z nas tak samo o tern dom dba...



To jest mój dom Malwina...

serca na zakręcie...rozpoznamy się;)

30

Odp: Kobiety na zakręcie

End_aluzja.. pieknie to wszystko opisałaś..  Ja jestem kobieta, która taki dom już miała.. po zdradzie pierwszego męża.. budowałam go SAMA.. w płaczu, w żalu, upokorzeniu ale dałam rade.. dobrze wiem ile mnie to kosztowało.. ZOSTAŁAM sama z dwojka dzieci, z dnia na dzień, bez pracy.. z duzym domem, samochodem do utrzymania.. Wiecie jaka to jest sytuacja.. jesteś rozsypana na drobniutkie kawałeczki.. runęły Twoje fundamenty.. 16 lat bycia razem.. ( dobrego, szczęśliwego związku) poszło w diabły.. a Ty musisz wstać i usmiechac się do dzieci, tłumaczyć im, koić ich ból..bo mój syn tak strasznie przeżywał odejście ukochanego tatusia,że mało mi serce nie pękło.. ( dziś ma 19 lat.. a tak dużo ma bólu w sobie o to,że odszedł)..córka w trudnym wieku.. na swój sposób odreagowywała to wszytsko.. nie było fajnie.. było masakrycznie ale MUSIAŁAM stać na nogach.. i jestem z siebie bardzo dumna.. ze znalazłam pracę.. że utrzymałam dom, że rozwód mialam od reki i to z wyłacznej jego winy.. że wywaliłam go z życia jak szmate.. bo jest szamtą... i mogłam podnieść głowe do góry bo DAŁAM RADĘ.. dzieci się nie zmarnowały, ja się nie rozpilam lub coś w ten deseń.. komornika nie mialam na głowie..DAŁAM RADĘ.. i dlatego czułam sie silna.. i dlatego byłam pewna,że dam radę..już wszystkim i wszystkiemu.. i pojawil się Misiek.. i chciałam zwyczajnie nie byc sama.. mieć kogoś..bliskiego, mieć wsparcie i azyl .. wyselekcjonowany został dość solidnie.. ;-)).. wybrany.. pasował.. ;-)  wiem jak to brzmi.. ale celowo tak to okreslam.. byłam własnie taka.. przekonana,że nie spotka mnie juz nic złego..
Dlatego ja to wszytsko przejde.. po swojemu, we własnym tempie.. z własnymi reakcjami.. i mam swoja miarkę.. ( juz to przerabiałam).. a jak ta miarka sie przebierze.. teorie zamienie natychmiast w czyn.. wiem.. ze tak postapie.. gdyby do tego musialo dojśc.. i wtedy juz nie będzie odwrotu.. nawet gdyby stał się cud.. ja po przejściu tego całego procesu.. nie zmieniam decyzji.. nawet gdyby białe okazało się białe  ;-)))

Nie ma dwóch takich samych historii......

31

Odp: Kobiety na zakręcie

Przepraszam End-aluzjo ale ten opisany dom i pozytywistyczny w nim zwiazek dwojga bliskich ale obcych sobie ludzi to zabrzmialo troche jak fabryka a nie dom.

Wszystko tam jest: zasady, wklady, reguly, okreslone granice (np. z telefonem) - a gdzie milosc???

Ten najwiecej mowi o przeszlosci, kto nie ma planow na przyszlosc

32 Ostatnio edytowany przez pomaranczowa 1 (2012-05-04 10:16:48)

Odp: Kobiety na zakręcie

Malwina,
nie mysl, ze mam Cie za jakas nieogarnieta "wariatke " :-) , histeryczke i co tam jeszcze .
Nie. Swoje przeszlas. Wiemy to. I wlasnie przez fakt, ze to przeszlas, przezylas i przecierpialas , reagujesz teraz tak, a nie inaczej.

Staram sie tylko pokazac Ci te sytuacje "moimi oczami", jak ja to widze.Jezeli Ci bedzie za duzo-POWIEDZ! (To tylko gwoli wyjasnienia.)

jestem w ciaglym stawaniu sie

33

Odp: Kobiety na zakręcie
pomaranczowa 1 napisał/a:

Malwina,
nie mysl, ze mam Cie za jakas nieogarnieta "wariatke " :-) , histeryczke i co tam jeszcze .
Nie. Swoje przeszlas. Wiemy to. I wlasnie przez fakt, ze to przeszlas, przezylas i przecierpialas , reagujesz teraz tak, a nie inaczej.

Staram sie tylko pokazac Ci te sytuacje "moimi oczami", jak ja to widze.Jezeli Ci bedzie za duzo-POWIEDZ! (To tylko gwoli wyjasnienia.)

Pewnie,że powiem big_smile  gdyby coś.. ale bardzo cenie sobie zdanie z boku.. bo ja moge mieć klapy na oczach.. i pewnie jakies mam.. ale mój Misiek to był facet którego bardzo pokochałam.. ale takim dość rozważnym uczuciem, wyważonym.. nie był achem i ochem, nie postawiłam go na piedestale więc nie musiał spadać z niego.. zwyczajnie, po ludzku liczyłam na niego..

Nie ma dwóch takich samych historii......

34

Odp: Kobiety na zakręcie
Mussuka napisał/a:

Przepraszam End-aluzjo ale ten opisany dom i pozytywistyczny w nim zwiazek dwojga bliskich ale obcych sobie ludzi to zabrzmialo troche jak fabryka a nie dom.

Wszystko tam jest: zasady, wklady, reguly, okreslone granice (np. z telefonem) - a gdzie milosc???

widzisz mussuka. ja idę do przodu. dzień po dniu. ale jestem w tym sama - w okreslonym układzie. Niedawno aga333 pisała, że tak naprawde jej wycofanie dotyczy nie tylko jej męża, ale facetów w ogóle
U mnie pewnie tez tak jest. to co napisałam, to bezpieczny dom, który mam teraz. Ale niestety - w tym domu nie postawię ściany zaleznej od mojego małzonka, bo jak zaczynam czuc się w miarę bezpiecznie.. to włącza mi się instynkt samozachowawczy. i wystarczy, że przeczytam przechowywane gdzieś maile, które mój mąż pisał. nie do tej "trzeciej" ale do jakieś piątej, szóstej, przed która sie popisywał a kopie maili wysyłał swojemu kumplowi i tak się super razem bawili:


CYTAT
Po pierwsze to ślicznie wyglądasz na tych zdjęciach. Cuuuudo!
Mmmmm... Chętnie zobaczyłbym jakieś jeszcze.

Co do reklamy, to miło słyszeć... Przez skromność nie zaprzeczę, hihihi...

Jeśli chodzi o sprawdzenie, to o niczym innym nie marzę. Chętnie poddam się weryfikacji na żywo ;-)

Nie byłoby nadużyciem gdybym poprosił o Twój numer telefonu? Mógłbym Ci się zrewanżować jakąś fotką (a przy okazji nie widziałaś żadnej?) Twoja koleżanka otrzymała... Myślałem że widziałaś?

Proszę o tel również ze względów technicznych :-), maile odbieram na telefon bo jestem za granicą i są problemy z transmisją dużych plików.

No a poza tym chętnie wyraziłbym swój zachwyt paroma sms-ami do Ciebie jeśli wolno.

Pozdrawiam,

KONIEC CYTATU


TIAAAAA..

a kiedy to sobie przeczytam, to zostaje mi tylko jedno. przekonanie, że znam to ja tylko siebie i liczyc moge na siebie.

Czy jest w tym miłość? czy jest we mnie milość? tego nie wiem. bo kiedyś wiedziałam, co czułam i nazywałam to miłością. To było zaufanie do niego i do siebie, wiara w nas - ze przetrwamy każda burzę i się odnajdziemy - i nadzieja na jutro, każde kolejne jutro z nim. że będzie, że przyniesie coś dobrego, że będzie naszą wspólną przyszłością.

Co czuje dzisiaj?
lubię tego faceta, rozśmiesza mnie i dobrze się przy nim czuję. dba o mnie i zaspokaja moje potrzeby. Mamy podobne plany na przyszłośc i wyznaczamy sobie podobne cele. znamy się jak łyse konie (dosłownie!!) i czujemy się fizycznie bezpiecznie ze sobą.
Czy to miłość?

jesli te uczucia porównywać z tym, co czułam kiedyś, to to są popłuczyny. zgoda. jesli porównywac je z tym, co czuję do mojego syna - to to sa popłuczyny, zgoda.

Ale byc może moja miłość do męża była miłością pierwszą, naiwną, romantyczną? może szczęsliwie przez 20 lat mojego zycia wierzyłam w harlekiny?
Mussaka- jesli kiedykolwiek, do jakiegos człowieka poczuję coś więcej niż czuję dzisiaj do mojego obecnego partnera - to nie zawaham się tych uczuć uzyć! tak po prostu.

jak buduje się związki po zdradzie? nie wiem. czy mozna kochac jak dawniej? nie wiem. To co czuję, definiuje jako miłość. Bo tak dzisiaj czuję.
Nie ma skali uczuć, nie ma oceny uczuć. Dzisiaj mój partner to najbliższy mi mężczyzna. Więc uznaję, że to, co do niego czuję, to miłość.

serca na zakręcie...rozpoznamy się;)

35

Odp: Kobiety na zakręcie
End_aluzja napisał/a:

Nie ma skali uczuć, nie ma oceny uczuć. Dzisiaj mój partner to najbliższy mi mężczyzna. Więc uznaję, że to, co do niego czuję, to miłość.

Przywiazanie? Brak porownania do innych?

End-aluzjo - po przeczytaniu tego cytatu ja wiem, ze nie moglabym z takim mezczyzna nigdy juz byc. Nigdy w zyciu. To nawet nie bylo zauroczenie, jakies ladne uczucie do innej, to zwykla samcza chuc. Nawet jesli fotki byly ubrane to podteksty sa jasne jak slonce. Nie potrafilabym wybaczyc.

A ten dom? No coz, skoro piszesz, ze nie postawisz w nim jeszcze sciany, ze caly czas masz jakis alarm wlaczony w zanadrzu..to nie jest dom, jeszcze teraz to jest przechowalnia, schronisko ale na dom musicie poczekac.

Najgorsze jest to co napisalas na koncu, Twoja milosc byla pierwsza i romantyczna, naiwna - przed nia i po niej nie bylo nikogo innego. Twoj maz stal sie Twoim poczatkiem i koncem. Nie boisz sie tego?

Nie wiem jak Wam sie ulozy, oby dobrze, ale ja Ci zycze abys, jesli sie nie uda, jeszcze zaznala czegos innego, pieknego, wznioslego i uczciwego w zyciu. Abys spotkala na swej drodze kogos kogo mocno i szalenie pokochasz.

Ten najwiecej mowi o przeszlosci, kto nie ma planow na przyszlosc

36

Odp: Kobiety na zakręcie

dziekuję Mussako. ja ciągle mam w sobie poczucie tkwienia w procesie. ten proces najbardziej widac tu, na tym forum. I wiesz co? cieszy mnie, że mam odwagę o tym pisać. bo nie jest łątwo przyznać się do tego, że tkwi się w zawieszeniu i że chociaż - pozornie - wszystko się ma - to nie ma się nic...
Więc ja otwarcie piszę. gdy mi zle i gdy mi dobrze. Nie ukrywam i nie łudzę, że to proste.

Pokazałam ci ten cytat, żeby pokazać, że tego nie da się zapomnieć. po prostu się nie da.
jestem troche jak dzisiaj Malwina - człowiek, którego ja kochałam, który był moim mężem, którego 'wyobrażałam sobie" w mojej głowie - nigdy nie zrobiłby czegoś takiego. Kiedy się dowiedziałam, że mój mąż mnie zdradzal -byłam przekonana, że on odejdzie. do tamtej. Bo w pale mi sie nie mieściło, że zraniłby m,nie tak tylko dlatego, żeby sobie ego podnieść. byłam zawsze przekonana, że nie mam wpływu na to co zrobi mój mąż. nie myłam psem ogrodnika, nie byłam zazdrosna. wierzyłam, że jesli mnie kiedykolwiek zdradzi - to znaczy, że pokocha i odejdzie a na to nie moge mieć wpływu.

A tu sie okazało, że dupa. dosłownie i w przenośni.
ja tkwie w zawieszeniu i czekam. na miłośc, która przyjdzie.  skąd? nie wiem, do kogo? nie wiem.  wiem, że sytuacja, w której jestem dzisiaj i stan, w którym jestem dzisiaj, to nie jest mój dom docelowy.
i mam w głowie tysiące scenariuszy. ale nie mam obaw mussaka.
Nie boję się przyszłości i decyzji - gdy te nadejdą. dzisiaj jestem SAMA i jestem silna. i zrealizuje swoje marzenia i plany. i juz nigdy, nigdy nigdy - nie będę targała przed sobą takiego ogromnego gruzowiska, żeby zobaczyc chociaż światełko... dzisiaj - odwróciłabym sie na pięcie i bym odeszła. natychcmiast.

i jak przyglądam się malwinie, to sobie myslę - co jej zostanie??

malwina - bo jesli w twoim związku z miskiem zostanie to, co ja mam teraz - to NIE WARTO.
rzuc to w cholerę.
popatrz z boku na miska i pomysl, co czujesz... bo ten lęk złość, żal - juz w tobie zostanie...

serca na zakręcie...rozpoznamy się;)

37 Ostatnio edytowany przez Malwina69 (2012-05-04 12:16:13)

Odp: Kobiety na zakręcie

Kochana ale ja to wiem!!! niestety wiem.. przeciez ja to juz przerabiałam.. i wiem,że nie warto.. ze to droga pewnie do nikąd..że ja nie wyzbęde się juz lęku, o telefon, o sms, o jego wyjazd, o jego zły humor, gorszy dzień.. nie odkręce tematu!! Ja juz kiedyś komuś dałam szanse... i się przejechałąm solidnie na tym.. wiec dlaczego to robie teraz? dlaczego On jeszcze mieszka ze mną? po co? aż taką masochistką jestem..????????dlaczego popełniam błąd za błęem i jestem tego świadoma? Dlatego jest ten watek.. bo mam zakręt.. i nie wiem gdzie skręcić..

Najgorsze jest to, że z każdym dniem mam więcej i wiecej przeświadczenia,że to się nie uda.. że to jest bezsensu..że nie powinnam dalej brnąć.

My kobiety jesteśmy kształtowane również przez sytuacje i okoliczności w jakich przyjdzie nam się znaleść, przez facetów z którymi jesteśmy, dopasowywujemy się do roli jaką nam okoliczności przypisują.. a jak któras ma silniejszy charakter to wyzwala się z tego szybciej..( Mussuka) a jak słabsza idzie jej gorzej ( ja).. Przeciez gdy byłam w związku z poprzednim moim facetem.. ..byłam bezpieczna pod każdym możliwym względem. nie było nie jasności.. nie domówień.. czułam się JEGO kobieta..cokolwiek by się działo..  i mogłam mu powiedzieć: zobacz kochanie jaka śliczna mloda dziewczyna.. " a on mi odpowiadał; " faktycznie, bardzo ładna" .. i to było zwyczajne, naturalne.. nie bałam się że on spojrzy na nią a potem na mnie i pomyśli '' kurcze co tu porównywać..?'  a teraz tego nie zrobie!!!!!! nie ma szans.. nie dlatego że jestem zazdrosna tylko mam w sobie TAKIE własnie obawy.. Nie byłam taka a jestem ;-)  super.. nie bałam się głupio a teraz boje sie beznadziejnie głupio..

Moje ostatnie analizy tematu mówią mi,że układanka się układa... romans jesli był to nie z ta panią od dziecka tylko z koleżaneczką.. BO; zgadza się czas, zgadza się milion dziwnych jego zachowań..to,że natychmiast się przeniósł, to,że sie poprostu obawiał,że jak ja będe miała jakieś podejrzenia to może  pojade do niej, zadzwonie.. i zrobie dym.. a kierując moją uwage na kogoś X.. nie ma takich obaw..    Boże...

ja naprawdę musze w to brnąć..?

Nie ma dwóch takich samych historii......

38

Odp: Kobiety na zakręcie
Malwina69 napisał/a:

Kochana ale ja to wiem!!! niestety wiem.. przeciez ja to juz przerabiałam.. i wiem,że nie warto.. ze to droga pewnie do nikąd..że ja nie wyzbęde się juz lęku, o telefon, o sms, o jego wyjazd, o jego zły humor, gorszy dzień.. nie odkręce tematu!! Ja juz kiedyś komuś dałam szanse... i się przejechałąm solidnie na tym.. wiec dlaczego to robie teraz? dlaczego On jeszcze mieszka ze mną? po co? aż taką masochistką jestem..????????dlaczego popełniam błąd za błęem i jestem tego świadoma? Dlatego jest ten watek.. bo mam zakręt.. i nie wiem gdzie skręcić..

Najgorsze jest to, że z każdym dniem mam więcej i wiecej przeświadczenia,że to się nie uda.. że to jest bezsensu..że nie powinnam dalej brnąć.

malwina, bo ja też dałam szansę. dawno temu. ale się zastanawiam, czy tak na pewno, konsekwentnie ją dałam?
patrze czasami na mojego męzą i mi go żal. bo to jest w sumie mądry człowiek. czegoś się nauczył. mógłby byc wierny, szczesliwy, zakochany... ale ccy we mnie? ja nie potrafię odwzajemnić tych uczuć...'

serca na zakręcie...rozpoznamy się;)

39

Odp: Kobiety na zakręcie
Malwina69 napisał/a:

Najgorsze jest to, że z każdym dniem mam więcej i wiecej przeświadczenia,że to się nie uda.. że to jest bezsensu..że nie powinnam dalej brnąć.

Bo dochodzisz Malwino do rozdroża na którym są dwa zakręty ...zakręt Miśka i Twój własny.
Gdy tam dojdziesz, będziesz już pewna który wybrać Miśkowy ,Twój czy pójść dalej prosto... i razem smile

40

Odp: Kobiety na zakręcie
Malwina69 napisał/a:

wiec dlaczego to robie teraz? dlaczego On jeszcze mieszka ze mną? po co? aż taką masochistką jestem..????????dlaczego popełniam błąd za błęem i jestem tego świadoma?

No wlasnie, DLACZEGO?

Malwina69 napisał/a:

Dlatego jest ten watek.. bo mam zakręt.. i nie wiem gdzie skręcić..

Najgorsze jest to, że z każdym dniem mam więcej i wiecej przeświadczenia,że to się nie uda.. że to jest bezsensu..że nie powinnam dalej brnąć.

ciagle mowisz, ze nie wiesz, gdzie skrecic. A moze  ( chyba ) wiesz. Tylko nie chcesz.

????

jestem w ciaglym stawaniu sie

41 Ostatnio edytowany przez pomaranczowa 1 (2012-05-04 12:42:39)

Odp: Kobiety na zakręcie
Malwina69 napisał/a:

Moje ostatnie analizy tematu mówią mi,że układanka się układa... romans jesli był to nie z ta panią od dziecka tylko z koleżaneczką.. BO; zgadza się czas, zgadza się milion dziwnych jego zachowań..to,że natychmiast się przeniósł, to,że sie poprostu obawiał,że jak ja będe miała jakieś podejrzenia to może  pojade do niej, zadzwonie.. i zrobie dym.. a kierując moją uwage na kogoś X.. nie ma takich obaw..    Boże...

ja naprawdę musze w to brnąć..?

Malwina, po przeczytaniu tego, co piszesz, coraz bardziej mam wrazenie , ze Ty nie spoczniesz, dopoki mu nie UDOWODNISZ. Z jakichs ( tylko Tobie wiadomych) wzgledow  potrzebujesz tego.Tego ostatecznego "dowodu"

Co do tego , ze od razu zmienil prace( przeniosl sie ) to zgadzam sie i przyznaje Ci racje. Moja logika tez mi tak podpowiada.Nie wyobrazam sobie , zeby dorosly , niemajacy sobie nic do zarzucenia mezczyzna zmienial prace (czy objekt czy co tam ) bo zona ma podejrzenia...urojenia, czy inne.
Usmiechnal by sie i powiedzial " nie martw sie kochanie, tam nic nie ma i nie bylo" i na tym by sie skonczylo.

jestem w ciaglym stawaniu sie

42

Odp: Kobiety na zakręcie

Ja bym nie miala  sily na zabawe w Sherlocka czy ukladanie ukladanek tylko bym po prostu postawila pod sciana i powiedziala co podejrzewam i ze zglebie ten temat rowniez z owa Pania jesli bedzie trzeba. Bo pewnie nadal w tym samym szpitalu pracuje.

Jesli jest tak jak sadzisz to Misiek nie zdzierzy i przyzna sie.

Ten najwiecej mowi o przeszlosci, kto nie ma planow na przyszlosc

43

Odp: Kobiety na zakręcie

Dokładnie tak; gdy zaczął tylko z nia pracować zaczęło się,że mi tego nie powiedział! wyszło jakoś.. przeleciał do mnie z kwiatami,żebym się nie martwila bo nie mam o co.. i ja sie cholera nie martwilam!!! byłam spokojna do czasu kiedy zaczał dziwnie postępować.. dziwnie rozmawiać, albo dziwnie nie odbierac telefonu, itd..itd... było tyle tych sytaucji,że wreszcie się musiał okreslic.. mniej-wiecej.... ale poniewąż ja już milion razy wspominałam,że on nie umie kłamać wyłazi goooowno non stop i smierdzi... Gdyby zwyczajnie się zachowywał było by ok bo mnie bardzo łatwo przekonać,że jest wszystko ok.. łykam to natychmiast...trudniej sie przekonuję do wersji,że wszystko sie sypie jak widać..

Nie ma dwóch takich samych historii......

44

Odp: Kobiety na zakręcie
Mussuka napisał/a:

Ja bym nie miala  sily na zabawe w Sherlocka czy ukladanie ukladanek tylko bym po prostu postawila pod sciana i powiedziala co podejrzewam i ze zglebie ten temat rowniez z owa Pania jesli bedzie trzeba. Bo pewnie nadal w tym samym szpitalu pracuje.

Jesli jest tak jak sadzisz to Misiek nie zdzierzy i przyzna sie.

mam taki własnie zamiar..

dziewczyny mam przyjaciółke.. kochaną Z.. która zna mojego MIska.. zna tez całą sprawę .. i wiecie jakie Ona ma zdanie? takie jak Wy.. ..
i potwierdza moja wersje.. ze to kwestia koleżaneczki a niej tej pani X...

Ponieważ nie mogę wczesniej.. rozmowa odbędzie się w niedzielę.. siadam i oznajmiam mu swoją decyzje.. amen.

Nie ma dwóch takich samych historii......

45 Ostatnio edytowany przez pomaranczowa 1 (2012-05-04 12:52:59)

Odp: Kobiety na zakręcie
Malwina69 napisał/a:

dziewczyny mam przyjaciółke.. kochaną Z.. która zna mojego MIska.. zna tez całą sprawę .. i wiecie jakie Ona ma zdanie? takie jak Wy.. ..
i potwierdza moja wersje.. ze to kwestia koleżaneczki a niej tej pani X...

Ponieważ nie mogę wczesniej.. rozmowa odbędzie się w niedzielę.. siadam i oznajmiam mu swoją decyzje.. amen.

gdyby to byla prawda i on z perfidia by Ciebie tak zwodzil, to MALWINA! dla mnie to bylaby wieksza zdrada niz wszystko inne! Naprawde.Bo coz w porownaniu z TYM znaczyc mialoby ze (mowiac kolokwialnie) "ktos komus cos gdzies wklada "???

jestem w ciaglym stawaniu sie

46

Odp: Kobiety na zakręcie

malwina, ale tak prawde mówiąc, to ty zakręt mijasz.
bo ty w ostrym wirazu tkwisz od pól roku. zakręt się nie kończy, ty nie wiesz, co będzie za nim. Od pól roku czułaś, że jest nie tak, jak powinno...
kurcze malwina.. ostatecznie poczujesz ulgę. Bo wiesz na czym stoisz.
nawet jak zadecydujesz zostać z Miskiem - to przed tobą prosta droga. niestety tez wiesz, jaka mozolna...
jesli zdecydujesz się na rozstanie - chociaz czasowe - to będziesz mogła być sobą, nie grać, nie ukrywac uczuć, bezpiecznie - bo wśród osób, które cię nie ranią, przepracowac sobie wszystko...

malwina, zakręt się kończy.

u mnie niby gładko, nie ostro, wygodna droga jak na to nie patrzeć.. ale jednak ciągle na wirażu...
patrze na ciebie i empatycznie czuję się blisko twojej skóry.

I myslę sobie - kurcze, dałby mi powód, żebym mogła odejść.... przestać kurczowo tą kierownice trzymać i ciągle przyhamowywać.... myslę sobie, że się skręciłam jak precelek... i musze dac sobie czas i pomysleć.

serca na zakręcie...rozpoznamy się;)

47

Odp: Kobiety na zakręcie

Motasz się tak samo jak ja.. tylko dłużej.. pogubiona jesteś ...rozdarta.. i tak źle i tak niedobrze..
Po tym co czytam .. po wszytskich burzach myślowych w mojej głowie.. wiem,że musze to skończyć.. tą iluzję,że mój świat będzie taki jak kiedyś ..a on facetem którego pokochałam..  cholera nie będzie.. Owszem..jestem nadal w transie naiwniaczki bo chce przeprowadzić rozmowe.. ale oczyyywiście tli sie bezsensowana nadzieje,że ta rozmowa coś wniesie rozstrzygającego...na korzyść oczywiście. Nie jest łatwo rozwalić swoje zycie, oznajmić to całemu światu wokół.. zmierzyć się z reakcja wszystkich wokól.. bo to znów będzie zaskoczenie. Boże.. czemu ludzie sobie gotuja taki los..

Nie ma dwóch takich samych historii......

48 Ostatnio edytowany przez End_aluzja (2012-05-04 13:54:38)

Odp: Kobiety na zakręcie

tak bardzo by się chciało, żeby ktoś podjął decyzję za nas....

dzisiaj jest tak. racjonalnośc poukłądana, uprzejmość i relacje staranne. na poziomie rzeczy widocznych i na powierzchni jestem pogodzona, zgodna, ułozona, idąca do przodu.

jest jeszcze to, co we mnie, to co w środku. A tam jestem taka jak tutaj.

czasami czuje się tak, jakbym sama zamkneła własny fragment mnie gdzieś w środku. za murem, za szkłem, za barierą...
i czasami, gdy złoszczę się o cokolwiek, gdy wkurza mnie codzienna pierdoła.... musze się szybko wycofać, bo ta ja wewnątrz mnie zaczyna wtedy kruszyc mur.i może wszystko walnąć...

jakie mam nastawienie?
wiem, że to brzmi dziwnie, ale nastawienie mam aprobujące. takie samo miałam od początku, gdy tylko dowiedziałam się o zdradzie. przyjełam, że mam pełne prawo do wszystkich uczuć, wszystkich potrzeb, wszystkich rozterek, wszystkich zakrętów i rozdroży. mam pełne prawo nie podejmowac decyzji i je podejmować. mam pełne prawo wiedziec i nie wiedzieć. mam pełne prawo czuć i nie czuć.
mam pełne prawo podążać moją ściężką i dorastac do decyzji.
dlatego taka ja - jaka jestem teraz -to po proostu JA - jeszcze dualna... pokrojona na kawałki, ale dostrzegająca to, co we mnie siedzi.
czasami szczęsliwa, czasami nieszczęsliwa. bardziej nastawiona na siebie, egosityczna, zdziwiona, gdy otoczenie nie daje mi tego co ja chce.. i pogodzona z taką sobą..
Trudno - to czego mogę byc pewna - to siebie. To ja jestem swoją najlepszą przyjaciółką i ja musze o siebie dbać.
Więc jeśli teraz moje życie to taki dualizm totalny - to czekam. słucham siebie i czekam. akceptuję. przyjmuję, że to kolejny etap.

że cokolwiek myslę, cokolwiek robię, cokolwiek czuję to przed sobą mam PRZYSZŁOŚĆ.
w tej przyszłości na pewno będę JA
tego moge być pewna
I cokolwiek się zdarzy, cokolwiek ja wydarzę - to świat wokól się ułoży. Bylebym ja wiedziała i umiała wybrać, co jest dla mnie dobre.
Bylebym była dla siebie NAJLEPSZĄ przyjaciółką. abym potrafiła dla samej siebie czynić dobro.

I jeszcze jedno - jakiekolwiek decyzje podejmę, to to będa moje decyzje. dlatego są DOBRE...

serca na zakręcie...rozpoznamy się;)

49

Odp: Kobiety na zakręcie

A ja nie jestem swoja przyjaciółką.. i nie wiem czy sobie ufam... to ja sama sobie mówiłam,że cos sie dzieje.. uważaj!! ale nie słuchałam siebie!...udawałam? lepiej było znaleśc jakieś fajne wytłumaczenie.. tego wszystkiego.. Potem doszedł czynnik "pułapki".. bo kredyt.. bo to sio i sro... Rozwiązał się ten problem.. znalazłam pomysł na to.. i co? i mam nadal omamy???? iluzję.. ? 

Wiem,że dojrzewam.. czerpie z Waszych doświadczeń i z Waszej mądrości życiowej, którą ja mam opanowaną w teorii..Ile złych tropów obrałam przez ten czas.. a to było proste: jego stać na zdrade.. Juz wynalazłam sobie przyczyne DDA... wiem,że jestem DDA..ale nie znaczy to,że ja jestem temu wszystkiemu winna!!!!!!Ja  biegłam na tory!! z bezsilności, z rozpaczy... Ja brałam prochy nasenne i popijałam alkoholem..( przereklamowane).. po co?? dlaczego? bo nic sie nie działo tylko ja miałam schizy?? wmawiał mi to ruski rok.. i dlatego nie jestem swoją przyjaciółką..wystarczyło sobie samej wierzyć..

Nie ma dwóch takich samych historii......

50 Ostatnio edytowany przez pomaranczowa 1 (2012-05-04 14:54:24)

Odp: Kobiety na zakręcie

przyjmij rzeczywistosc i nie krzywdz siebie.

Kazdy dzien , w ktorym pozwalasz (przyzwalasz) na to krzywdzi Cie.
Godzenie sie na cos jest tez przyzwoleniem.Nic nie robienie jest tez przyzwoleniem.

Ale Ty to wiesz.Chyba przestane pisac.Ty wszystko wiesz.Wszystko , co potrzebne.

jestem w ciaglym stawaniu sie

51 Ostatnio edytowany przez Mussuka (2012-05-04 14:31:58)

Odp: Kobiety na zakręcie
Malwina69 napisał/a:

A ja nie jestem swoja przyjaciółką.. i nie wiem czy sobie ufam... to ja sama sobie mówiłam,że cos sie dzieje.. uważaj!! ale nie słuchałam siebie!...udawałam? lepiej było znaleśc jakieś fajne wytłumaczenie.. tego wszystkiego.. Potem doszedł czynnik "pułapki".. bo kredyt.. bo to sio i sro... Rozwiązał się ten problem.. znalazłam pomysł na to.. i co? i mam nadal omamy???? iluzję.. ? 

Wiem,że dojrzewam.. czerpie z Waszych doświadczeń i z Waszej mądrości życiowej, którą ja mam opanowaną w teorii..Ile złych tropów obrałam przez ten czas.. a to było proste: jego stać na zdrade.. Juz wynalazłam sobie przyczyne DDA... wiem,że jestem DDA..ale nie znaczy to,że ja jestem temu wszystkiemu winna!!!!!!Ja  biegłam na tory!! z bezsilności, z rozpaczy... Ja brałam prochy nasenne i popijałam alkoholem..( przereklamowane).. po co?? dlaczego? bo nic sie nie działo tylko ja miałam schizy?? wmawiał mi to ruski rok.. i dlatego nie jestem swoją przyjaciółką..wystarczyło sobie samej wierzyć..

Dobra Malwina, dosyc tego mazgajstwa. Bylo co bylo, sie spieprzylo a teraz do dziela. Prochy i alkohol odstaw na boczne tory, zapalki i dzieci tez i nie daj sobie wmowic w maju, ze jest Boze Narodzenie.

Pytanie - odpowiedz, konkrety, wyjasnienia az Misiek zzielenieje ze starosci.

A potem, nie ma przebacz, jak sie wyda co ma sie wydac to waliche w lape i sio.

Na ile to sie w praniu okaze ale nie gdyba teraz i nie mysl co by bylo, co moze bedzie itd.

Masz TYLKO 40 cos tam lat wiec ani dzieckiem DDA juz nie jestes ani stara babka nad grobem. Jestes kobieta dojrzala i tak sie zachowaj, w odroznieniu od Miska.

Ten najwiecej mowi o przeszlosci, kto nie ma planow na przyszlosc

52

Odp: Kobiety na zakręcie

Musze tak zrobic.. inaczej zejde niżej niz jest moje dno.

Nie ma dwóch takich samych historii......

53

Odp: Kobiety na zakręcie

R O B

jestem w ciaglym stawaniu sie

54

Odp: Kobiety na zakręcie
Malwina69 napisał/a:

Musze tak zrobic.. inaczej zejde niżej niz jest moje dno.

Zaraz zaraz, kochana, to nie TY siegnelas dna tylko Misiek. Ty jestes tu gora i rzadzisz od dzis i pamietaj o tym. TY zdecydujesz co z wami dalej a ON moze teraz portkami ze strachu trzasc. Nie masz sobie nic do zarzucenia wiec na zadne glebiny sie nie zapuszczaj. Jeszcze zobaczysz jak bedzie skamlal i z podkulonym ogonem wroci tylko badz silna!

Ten najwiecej mowi o przeszlosci, kto nie ma planow na przyszlosc

55

Odp: Kobiety na zakręcie

Własnie wpadł na chwile do mnie.. wyściskał mnie, zajrzał w oczy i spytał" co się dzieje" .. taki słodziak... zauważa mnie!!!! widzi moje spojrzenie!! coś czuje.. hmmhmh teraz?

Boje się tego.. że teraz mimo wszystko on jest uczciwy i bedzie mi się roiło w głowie,że nam się uda.. bo wreszcie pojął i zatrybił.. było co było.. teraz juz bedzie ok.. to schemat, wokół którego będa pewnie krążyły moje mysli..

Nie ma dwóch takich samych historii......

Posty [ 1 do 55 z 29,006 ]

Strony 1 2 3 528 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » NASZA SPOŁECZNOŚĆ » Kobiety na zakręcie

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018