Cześć. Mam 17 lat, poznałam kilka miesięcy temu Ignacego (ma 26 lat), przygotowywaliśmy razem spektakl w teatrze. Ignacy grał na skrzypcach, po premierze, zapytałam go, czy mógłby udzielać mi lekcji (od zawsze chciałam grać), na tamten moment-chłopak mnie fascynował oraz intrygował. Po kilku lekcjach, jestem w stanie stwierdzić, że się w nim zakochałam. Nikt nigdy nie umiał mnie tak rozbawić, zainteresować sobą oraz najbardziej odczuwam, uczucie bezpieczeństwa przy nim. Nie wygląda na swój wiek, ma w sobie uroczego chłopaczka, chociaż czasami, kiedy staje sie poważny widać te jego przeżyte lata. Bardzo dobrze nam sie rozmawia. Właśnie dlatego nie wiem co robić, myślałam nad tym, dlaczego mnie nigdzie nie zaprosi, uważam, że boi sie. Boi się, pozwolic sobie cos poczuc. Nie wiem, czy porozmawiac z nim o tym, bo jezeli on bedzie wolał stosunki kolezenskie-uczennica-nauczyciel, to ja z lekcji zrezygnuje, ponieważ, nie będę potrafiła.
Dodam jeszcze-wiek nie gra dla mnie roli. Mógłby być starszy o 30 lat, jeżeli poczułam bym do niego to, co czuje do Ignacego, nie byłoby to istotne. Boje się tylko o jego odczucia-czy ja jestem wystarczająca.