netkobietyWszystkie działy
Trudna miłość, zazdrość, nałogi

Problem w małżeństwie, nie wiem co robić

10 odpowiedzi2 679 wyświetleńzałożony przez anette69, 27.01.2015

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Problem w małżeństwie, nie wiem co robić

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 11 ]

1

Temat: Problem w małżeństwie, nie wiem co robić

czesc.

Zwiazek od 5 lat, na poczatku przyszlego roku slub. Mieszkamy razem od ponad roku. Od ponad pol, albo i dluzej dzieje sie zle. Wychodzi na to, ze to moja wina - trudny charakter, klotliwosc, robienie problemow. Nie chce opisywac swojego punktu widzenia, bo to strata czasu. Mieszkam u  niego. Chce sie wyprowadzic. On nie ma serca mnie wyrzucac, to musi byc moja stanowcza decyzja.
Pytanie beznadziejne: jak to zrobic? nie wyjde bez niczego, bo tu cale moje zycie, spakowanie sie tez za jednym razem sie nie uda... bede musiala tu wrocic. Tylko z kazdym powrotem bedzie ciezej.
Nie chce angazowac w to zadnej bliskiej znajomej, maja dosc problemow. Chce i musze sobie poradzic z tym sama.
Zamiast skupiac sie na uczuciach, chce sie skupic na samych czynnosciach, aby mi sie udalo.
Zapytanie o wiek - bliżej 30tki niż dalej.

2

Odp: Problem w małżeństwie, nie wiem co robić

Możesz napisać coś więcej o wasze sytuacji? Ciężko coś doradzić, ponieważ nie znam powodu rozpadu związku...

3

Odp: Problem w małżeństwie, nie wiem co robić

moj charakter, zdolnosc do robienia problemow  z niczego, czepianie sie, obrazanie, niemoznosc zrozumienia drugiej osoby, brak wspolnych pasji, chyba troche kobieta bluszcz - to ostatnie to moje, reszta to co slysze podczas klotni.
Tak jak mowie, swojego punktu widzenia nie przedstawiam, bo ta druga strona ma racje w wiekoszsci, godze sie z tym

4

Odp: Problem w małżeństwie, nie wiem co robić

Jesteś pewna, że on chce się rozstać? Że chce abyś się wyprowadziła?

5

Odp: Problem w małżeństwie, nie wiem co robić
anette69 napisał/a:

moj charakter, zdolnosc do robienia problemow  z niczego, czepianie sie, obrazanie, niemoznosc zrozumienia drugiej osoby, brak wspolnych pasji, chyba troche kobieta bluszcz - to ostatnie to moje, reszta to co slysze podczas klotni.

Nic na siłę, jak jest źle od dłuższego czasu to lepiej się rozstać. Z tego co napisałaś w tym co zacytowałam to musisz nad tymi rzeczami u Ciebie mocno popracować. I wyprostować je zanim wejdziesz w jakikolwiek następny związek, bo na dłuższą metę uniemożliwiły by jego normalne funkcjonowanie.

6

Odp: Problem w małżeństwie, nie wiem co robić

tydzień temu, w wyniku kłótni, nie pozwolilam zabrać mężowi dziecko na spacer wieczorem. Zaczął mnie wyzywać, kopać i szarpać, więc ja tym bardziej nie chciałam mu dać dziecka (potem już typowo szłam w zaparte - wrzeszczał dziecko płakało, wyzywał, więc tym bardziej nie dałam mu wyrwać dziecka, mam wrażenie, że żadna matka nie oddała by takiemu partnerowi (w takim stanie) dziecka?). Pierwszy raz posunął się dalej niż wyzywanie i obrażanie, bo jak się kłócimy to bardzo żywiołowo, agresywnie, głównie to on wyzywa, trzaska drzwiami, płacze. Ja jakoś się uodporniłam, po prostu się nie odzywam albo mu przytakuje, bo wiem, że dyskusja nie ma sensu - on jest mistrzem w odwracaniu kota ogonem, i ja po prostu nie mam siły się kłócić więc mało się odzywam, bo wiem, że i tak nie przegadam - wg niego po prostu nie mam argumentów. I to go chyba jeszcze bardziej nakręca, tak jak ostatnio, tydzień temu.
Z perspektywy czasu mogłam mu dać to dziecko, bo nic by mu nie zrobił, no ale stało się, nie dałam...
Generalnie poszło o głupotę, a przerodziło się w największy kryzys do tej pory. I się zastanawiam, skoro z tak błahego powodu tak zareagował (nie dałam mu jej na spacer, moje argumenty: bo już była, bo jest późno, nie było też za ciepło tego dnia), to co będzie potem, jak spotkamy się z poważniejszym problemem? uderzy mnie?
z tej kłótni wypomina mi, że kazałam mu wypie*dalać - jedyne ostrzejsze słowo jakie wypowiedziałam, po tym jak mnie skopał po nogach (specjalnie kopałem po nogach i lekko, żeby cię nie bolało - jak mu powiedziałam, że jest niezrównoważony i że mnie bije) i wyzywał od najgorszych - wtedy nie wytrzymałam. Zwykle nie wyzywam takimi słowami, powiem mu, że jest niepoważny, głupi itp., ale nie wyzywam tak okropnie jak on mnie.

jak się przełamać i zacząć rozmowę? nie chce go zostawiac, nie jest złym człowiekiem, dziecko musi mieć ojca, a w tym jest dobry. Ale jak pomyślę o tym, co od niego usłyszałam i jak mnie szarpał to zbiera mi się na wymioty. Od tygodnia komunikujemy się tylko lakonicznie, albo o dziecku, zabroniłam mu siebie dotykać. Czuje się bezradnie, bo nie mam kompletnie pojęcia jak się zabrać do tego, jak wybaczyć, zapomnieć o tym?

dodam, że każda kłótnia to oskarżanie bo Ty, bo to przez Ciebie nie spędzamy wieczórów, przez Ciebie nie uprawiamy seksu, ja przecież chciałem - a nie daj boże jak jest czymś zdenerwowany, np tydzień temu - telefon mu się zepsuł - to jest tak rozdrażniony, odpowiada byle co, jest niemily i właśnie tak oskarża. Ja też nie jestem święta, często mam humory, siedzę sama z dzieckiem calymi dniami, no po prostu czasami mam te gorsze dni, czepiam się jak sprzątam cały dzień a on to w mgnieniu oka zniszczy.

Na codzień jest wesoły, bardzo dużo pracuje, swietnie zajmuje się dzieckiem, mamy nowy dom, z zewnątrz wyglądamy na super szczęśliwych.

7

Odp: Problem w małżeństwie, nie wiem co robić

Czytam i nie wierzę...

To ten sam facet, z którym się chciałaś kiedys rozstać? Ten z wcześniejszego twojego tematu?

Ty studiowałaś. Wykształcona jesteś. I piszesz takie absurdy?? Ktoś cię kopie, a ty nazywasz go dobrym człowiekiem?? Na głowe upadłaś?? Wyzywa cię, szarpie, wieczne kłótnie. I ty się z nim na dziecko zdecydowałaś? Slub wzięłaś?

8

Odp: Problem w małżeństwie, nie wiem co robić
anette69 napisał/a:

Na codzień jest wesoły, bardzo dużo pracuje, swietnie zajmuje się dzieckiem, mamy nowy dom, z zewnątrz wyglądamy na super szczęśliwych.

pomijam całe to wypełnienie, hałas, zagłuszenie

klasyka, mieć wszystko
a nie mieć tak naprawdę najważniejszego
albo mylić najważniejsze, ze wszystkim tak naprawdę mało ważnym

dobrze, że masz w sobie świadomość, że "z zewnątrz wyglądaMY na super szczęśliwych."

dobrze by było zając się skupić się na swoim JA

9

Odp: Problem w małżeństwie, nie wiem co robić

Wyglądacie tylko ? Bo to chyba chodzi o coś innego...

10

Odp: Problem w małżeństwie, nie wiem co robić
anette69 napisał/a:

tydzień temu, w wyniku kłótni, nie pozwolilam zabrać mężowi dziecko na spacer wieczorem. Zaczął mnie wyzywać, kopać i szarpać, więc ja tym bardziej nie chciałam mu dać dziecka (potem już typowo szłam w zaparte - wrzeszczał dziecko płakało, wyzywał, więc tym bardziej nie dałam mu wyrwać dziecka, mam wrażenie, że żadna matka nie oddała by takiemu partnerowi (w takim stanie) dziecka?). Pierwszy raz posunął się dalej niż wyzywanie i obrażanie, bo jak się kłócimy to bardzo żywiołowo, agresywnie, głównie to on wyzywa, trzaska drzwiami, płacze. Ja jakoś się uodporniłam, po prostu się nie odzywam albo mu przytakuje, bo wiem, że dyskusja nie ma sensu - on jest mistrzem w odwracaniu kota ogonem, i ja po prostu nie mam siły się kłócić więc mało się odzywam, bo wiem, że i tak nie przegadam - wg niego po prostu nie mam argumentów. I to go chyba jeszcze bardziej nakręca, tak jak ostatnio, tydzień temu.
Z perspektywy czasu mogłam mu dać to dziecko, bo nic by mu nie zrobił, no ale stało się, nie dałam...
Generalnie poszło o głupotę, a przerodziło się w największy kryzys do tej pory. I się zastanawiam, skoro z tak błahego powodu tak zareagował (nie dałam mu jej na spacer, moje argumenty: bo już była, bo jest późno, nie było też za ciepło tego dnia), to co będzie potem, jak spotkamy się z poważniejszym problemem? uderzy mnie?
z tej kłótni wypomina mi, że kazałam mu wypie*dalać - jedyne ostrzejsze słowo jakie wypowiedziałam, po tym jak mnie skopał po nogach (specjalnie kopałem po nogach i lekko, żeby cię nie bolało - jak mu powiedziałam, że jest niezrównoważony i że mnie bije) i wyzywał od najgorszych - wtedy nie wytrzymałam. Zwykle nie wyzywam takimi słowami, powiem mu, że jest niepoważny, głupi itp., ale nie wyzywam tak okropnie jak on mnie.

jak się przełamać i zacząć rozmowę? nie chce go zostawiac, nie jest złym człowiekiem, dziecko musi mieć ojca, a w tym jest dobry. Ale jak pomyślę o tym, co od niego usłyszałam i jak mnie szarpał to zbiera mi się na wymioty. Od tygodnia komunikujemy się tylko lakonicznie, albo o dziecku, zabroniłam mu siebie dotykać. Czuje się bezradnie, bo nie mam kompletnie pojęcia jak się zabrać do tego, jak wybaczyć, zapomnieć o tym?

dodam, że każda kłótnia to oskarżanie bo Ty, bo to przez Ciebie nie spędzamy wieczórów, przez Ciebie nie uprawiamy seksu, ja przecież chciałem - a nie daj boże jak jest czymś zdenerwowany, np tydzień temu - telefon mu się zepsuł - to jest tak rozdrażniony, odpowiada byle co, jest niemily i właśnie tak oskarża. Ja też nie jestem święta, często mam humory, siedzę sama z dzieckiem calymi dniami, no po prostu czasami mam te gorsze dni, czepiam się jak sprzątam cały dzień a on to w mgnieniu oka zniszczy.

Na codzień jest wesoły, bardzo dużo pracuje, swietnie zajmuje się dzieckiem, mamy nowy dom, z zewnątrz wyglądamy na super szczęśliwych.

Po przeczytaniu powyższego postu, jestem zszokowana i przerażona.
Może i wasze małżeństwo z zewnątrz wygląda na szczęśliwe, ale wenątrz jest dużo frustracji. Nie umiecie z sobą rozmawiać o problemach, oboje tłumicie i trzymacie wewnątrz uczucia, które od czasu znajdują ujście podczas coraz bardziej gwałtownych awantur. Jeśli OBOJE nie zaczniecie działać, to ukryty konflikt będzie eskalował.
Na pierwszy rzut oka wydaje się, że twój mąż ma problemy z agresją, ale coś mi się wydaje, że ty potrafisz go skutecznie sprowokować i to pewnie was "razem trzyma".

11

Odp: Problem w małżeństwie, nie wiem co robić

Dziewczyno, co Ty wyprawiasz z tym dzieckiem na litość boską ?
Chcesz wariata wychować ? Nie zdajesz sobie sprawy z tego jak takie wydarzenia wpływają na psychikę dziecka, w jaki sposób je kształtują ?
Rozumiem, że sama dla siebie możesz nie widzieć nic złego w agresji psychicznej, słownej i fizycznej jaka Cię spotyka. Lubisz cierpieć, nie wiem, może masochistką jesteś - Twoja sprawa.
Jesteś dorosła i możesz sama za siebie decydować czy komuś na takie traktowanie pozwalać, czy nie.

Ale WYRYWANIE sobie wrzeszczącego dziecka ?!
I Ty jeszcze piszesz, że dziecko musi mieć ojca, a on jest dobrym tatą ?!
Jeśli poważnie tak myślisz, to jesteś naprawdę mocno zaburzona.
Otóż nie. Dziecko nie musi mieć ojca.
Natomiast musi mieć SPOKÓJ, POCZUCIE BEZPIECZEŃSTWA i odpowiedzialną opiekę.
Jakie z tych wartości Wy jako rodzice zapewniacie swojej córce ?
Nie bredź, że dobry ojciec wyrywałby Tobie płaczące dziecko, byle tylko postawić na swoim, czyli pójść na spacer wtedy kiedy on ma na to ochotę.
Przecież ta kreatura nawet koło ojca nie stała.

Posty [ 11 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Problem w małżeństwie, nie wiem co robić

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026