Witajcie,
wpakowałam się w dość skomplikowaną (jak dla mnie) sprawę....
Jakieś 3 miesiące temu zainteresował się mną facet, ale nie podobał mi się wtedy, więc go olałam. Po jakimś czasie stwierdziłam, że jednak jest OK, więc umówiliśmy się z 2-3 razy (ale to nie były randki). Na którymś spotkaniu sugerował, że jestem jego dziewczyną, co dla mnie było kompletnie bez sensu, bo nawet się wtedy nie całowaliśmy ani nie byliśmy na prawdziwej randce, poza tym chciałam go najpierw lepiej poznać, co mu powiedziałam. W rezultacie nie gadaliśmy z tydzień (zresztą, rozmawialiśmy tylko, gdy się spotykaliśmy, przez smsy praktycznie wcale). Po tygodniu znowu się spotkaliśmy - z mojej inicjatywy i zaczęliśmy się całować itd. - znowu rzucił sugestię, że jestem jego dziewczyną, ale nie powiedział wprost, więc to zignorowałam. Po tym przestał się odzywać na tydzień... po czym ja zaproponowałam spotkanie... Tym razem on stwierdził, że spotka się ze mną, ale dopiero po egzaminach (czyli po ok. trzech tygodniach), co ja odebrałam jako po prostu olanie mnie. Wysłałam mu wtedy smsa z tekstem, że nie chcę mu przeszkadzać - oczywiście ironicznie. Przejął się i zadzwonił, jakieś 20 minut mnie zapewniał, że mu zależy i... znowu cisza. Po tygodniu widzieliśmy się w szkole - podszedł do mnie przy koleżankach i zaproponował spotkanie, później się na nie zgodziłam i... cisza. Nie pisze, nie dzwoni, nie było go w szkole.
Od jego telefonu (kiedy zapewniał, że chce się spotkać) minęły z 2 tygodnie. Wiem, że nabroiłam, ale nie robiłam tego celowo, po prostu byłam niezdecydowana. Teraz chcę, żeby był moim chłopakiem, ale on o tym chyba nie wie (chociaż podczas rozmowy przez telefon dałam mu pośrednio znać, że mi zależy) albo nie chce.
Dodam, że on nigdy nie był w poważnym związku, ale ja też... Olewałam go też tak, bo chciałam, żeby coś do mnie poczuł i żeby mu zależało, a nie, żeby chciał tylko krótkotrwałego romansu.
Problem w tym, że ja już nie mogę dłużej czekać. Bardzo mnie to męczy, czasami płaczę i chcę go zobaczyć. Jestem o niego zazdrosna, zwłaszcza, gdy widzę, że rozmawia z inną dziewczyną (mają wspólne tematy do rozmów i się lubią)... Czy mam do niego sama napisać i wprost zapytać, czy się waha, bo ma mnie dość, czy dać mu znać o swoich uczuciach, czy może nic nie robić?:/