netkobietyWszystkie działy
Psychologia

powielenie schematu rodziców- jak tego uniknąć

15 odpowiedzi3 658 wyświetleńzałożony przez viola.wu, 25.01.2015

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » powielenie schematu rodziców- jak tego uniknąć

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 16 ]

1 Ostatnio edytowany przez viola.wu (2015-01-25 18:55:43)

Temat: powielenie schematu rodziców- jak tego uniknąć

Dzień dobry,
mój post będzie długi, ale prosiłabym o rady, bo kilka dni temu chyba znowu zaczęłam sobie coś wymyślać i się bardzo stresuję.

Troszkę zagubiłam się w życiu. Mam 24 lata i tylko jeden związek za sobą ( pod koniec liceum). Im jestem starsza tym bardziej widzę, że powielam schemat mojej mamy- nerwowej artystki , czasem choleryczki. Super zdolnej, ale niekochanej i niedocenionej przez facetów. Z wiekiem okazało się,że chłopcy kochali się w niej, jednak ona sprawiała wrażenie osoby niezainteresowanej, wyniosłej, zajętej. Obawiam się, że u mnie tak samo to wygląda.
Przez całe życie czułam, że ja jako pierwsza córka, najstarsza jestem bardzo związana z rodzicami, szczególnie z mamą. Jestem osobą bardzo wrażliwą, wszystko za bardzo przeżywam- a także sobie 'wkręcam'. Myślałam, że chodzi tu o mój stres i brak pewności siebie jeśli chodzi o spotkania z mężczyznami- jednak uważam, że problem tkwi głębiej.
Mieszkam nadal z rodzicami, kończę studia, mam pewne plany wyprowadzki- najpierw na kilka miesięcy, aby się lepiej poczuć, odseparować mentalnie, odciąć przysłowiową pępowinę. Zauważyłam,że kiedy jestem poza domem, w zdalnej pracy, na wakacjach, na studiach za granicą- jestem innym człowiekiem. Wiem czego chcę i jestem bardzo pewna siebie. Tylko, że ja zbyt dużo czasu poświęcam na karierę i naukę- ludzie widzę, że jestem ogarnięta i sprawiam wrażenie niezainteresowanej czasem olewającej- bo jestem zajęta. A ja uciekam przed rzeczywistością i przed tym aby się za bardzo nie zaangażować, bo ktoś mógłby mnie zranić ( 2 razy zostałam zraniona). Kiedyś nawet miałam tak, że wolałam zostać w domu z książką niż iść na podwórko, bo dzieciaki ze mnie się śmiały, z mojej tuszy. Obecnie jestem szczupła i kobieca, jednak ten lęk pozostał. Do tej pory wolę wykonać obowiązki zawodowo- uczelniane jako pierwsze i wtedy gdy będę miała czas to spotkam sięze znajomymi albo spotkam faceta. Nie mogę tego połączyć. Nie potrafię łączyć takich rzeczy.


Mama jako osoba, która mi ufa zawsze spowiadała mi się z problemów. Z moją siostrą wiedziałyśmy o problemach z przeszłości, o agresji, czasem o rękoczynach jakie dochodziły w naszej rodzinie. Jednak starałam się na to nie zwracać uwagi. Rodzina ze strony mamy nie toleruje mojego taty i vice versa. Już mam dość tych niesnasek, kłótni. Nie obwiniam za to siebie, ale podświadomie chciałabym aby rodzice żyli w szczęściu. Tu nie chodzi o pieniądze. Tu chodzi o wzajemny szacunek, a przez lata udawaliśmy , że wszystko jest ok. Było tzw podjudzanie z dwóch stron. Mama nie ma zaufania do ojca,bo ten zbyt wieloma rzeczami dzieli się z babcią. Mama też ze swoją matką jest bardzo zżyta. Chyba nawet za bardzo. Czasem mi się wydaje,że obydwie strony są takie same. Niczym się nie różnią- oprócz temperamentu. Mama jest ekstrawertyczką, ojciec introwertykiem- jednak występuje ten sam schemat rodzinny.
Ja już nawet nie wiem kim jestem. Przez to wszystko, przez wszystkie kłótnie, problemy wzięłam zbyt wiele dla siebie. Chcę być miła i dla znajomych i dla rodziny, przejmuję się wszystkim, gram czasem przed znajomymi, że wszystko w porządku- ludzie nie wiedzą,że u mnie panują kłótnie itp. Zazdroszczą mi kontaktu z luźnymi, artystycznymi rodzicami- a to wcale nieprawda. Czuję, że tylko wyjazd w inne miejsce pozwoli mi żyć pełną piersią. Szykuję się na to, ale z drugiej strony boję się zostawiać mamy i taty samego, bo wiem, że z czasem się zagryzą... Nie wiem co robić. Czuję, że muszę poukładać swoje życie, nie mogę olewać znajomych, nie mogę udawać wiecznie, że jestem zajęta. A ja robię to, bo np muszę opiekować się znerwicowaną mamą czy tatą, który akurat się poddał i uciekł w milczenie.
Byłam u psychologa kilka tygodni temu, powiedział, abym robiła swoje, uczyła się dla siebie, pisała jak najlepiej egzaminy i się wyprowadziła z domu. Wtedy może podświadomie coś ze mnie zejdzie.
Co o tym Państwo myślą? Czy dla mnie jeszcze jest nadzieja? Ja czasem po prostu boję się zaufać mężczyźnie,bo powielę schemat moich rodziców. A wiem, że interesują się mną osoby ( z charakteru) pokroju mojego taty. A ja właśnie jestem w typie mojej mamy. Czuję to. I boję się, że tak samo skończę jak nieszczęśliwa kobieta, poddająca się i pielęgnująca wszystkich na około, a nie samą siebie.

PS kocham moją rodzinę, ale nie chcę się jakby kisić w tym sosie ciągle. Wiem, że cały czas mi pomagają jeśli nie fizycznie to psychicznie. Są po tych samych studiach co ja - więc logiczne jest że chcą abym się rozwijała, radzą mi, uczą mnie nawet więcej niż profesorowie na uczelni. Boję się tylko tego, że przez taką pomoc jestem człowiekiem niedecyzyjnym i zakompleksionym. Nie wiem czasem tak czuję. Wiem, że chcą dla mnie jak najlepiej- a ja po prostu nie mogę patrzeć na to, że oni się kłócą, że wyrzucają na wierzch brudy z przeszłości. Dlatego też, tak trudno mi jest wejść w jakąś relację, nawet w znajomość z kimś kto mi się podoba, kto jest naprawdę świetnym człowiekiem. Automatycznie się stresuję, spinam, wymyślam SOBIE przywary, że na pewno jestem taka a taka i napisał tylko z grzeczności. Albo kiedy się z taką osobą spotykam- automatycznie stawiam się w roli dziecka, poddanej, a nie pewnej siebie kobiety. Tak jakby ta osoba była moim rodzicem...

Pozdrawiam i proszę o szczere rady.
Viola

2

Odp: powielenie schematu rodziców- jak tego uniknąć

Wypisałam najbardziej znamienne zdania Twej wypowiedzi:

viola.wu napisał/a:

(...)znowu zaczęłam sobie coś wymyślać (...).

(...)powielam schemat mojej mamy(...)

wszystko za bardzo przeżywam- a także sobie 'wkręcam'. (...)

kiedy jestem poza domem, w zdalnej pracy, na wakacjach, na studiach za granicą- jestem innym człowiekiem. Wiem czego chcę i jestem bardzo pewna siebie. Tylko, że ja zbyt dużo czasu poświęcam na karierę i naukę- ludzie widzę, że jestem ogarnięta i sprawiam wrażenie niezainteresowanej czasem olewającej- bo jestem zajęta. A ja uciekam przed rzeczywistością i przed tym aby się za bardzo nie zaangażować, bo ktoś mógłby mnie zranić (...)

Ja już nawet nie wiem kim jestem. Przez to wszystko, przez wszystkie kłótnie, problemy wzięłam zbyt wiele dla siebie. Chcę być miła i dla znajomych i dla rodziny, przejmuję się wszystkim, gram czasem przed znajomymi, że wszystko w porządku- ludzie nie wiedzą,że u mnie panują kłótnie itp. Zazdroszczą mi kontaktu z luźnymi, artystycznymi rodzicami- a to wcale nieprawda. Czuję, że tylko wyjazd w inne miejsce pozwoli mi żyć pełną piersią. Szykuję się na to, ale z drugiej strony boję się zostawiać mamy i taty samego, bo wiem, że z czasem się zagryzą... Nie wiem co robić. Czuję, że muszę poukładać swoje życie, nie mogę olewać znajomych, nie mogę udawać wiecznie, że jestem zajęta. A ja robię to, bo np muszę opiekować się znerwicowaną mamą czy tatą, który akurat się poddał i uciekł w milczenie.(...)

boję się zaufać mężczyźnie,bo powielę schemat moich rodziców. A wiem, że interesują się mną osoby ( z charakteru) pokroju mojego taty. A ja właśnie jestem w typie mojej mamy. Czuję to. I boję się, że tak samo skończę jak nieszczęśliwa kobieta, poddająca się i pielęgnująca wszystkich na około, a nie samą siebie.(...)

przez taką pomoc jestem człowiekiem niedecyzyjnym i zakompleksionym. (...)

wymyślam SOBIE przywary, że na pewno jestem taka a taka i napisał tylko z grzeczności. Albo kiedy się z taką osobą spotykam- automatycznie stawiam się w roli dziecka, poddanej, a nie pewnej siebie kobiety. Tak jakby ta osoba była moim rodzicem...(...)

Tworzenie czarnych scenariuszy zamiast kontaktu z rzeczywistością nie jest dobrym pomysłem i do niczego dobrego nie prowadzi.

Filcowanie się do poziomu dziecka jest i bez wdzięku, i szkodliwe. Teoretycznie nie musisz wówczas podejmować decyzji. Jednak brak decyzji tez jest decyzją.

To, że wychowałaś się wśród ludzi, których trzyma wzajemna niechęć i złość nie świadczy, że te wzorce masz powielać w swym życiu. Możesz to zrobić, ale nie musisz. Jesteś osobą dorosłą, możesz podejmować decyzje o tym, w jaki sposób zachowujesz się. Boisz się zostawić rodziców, bo się zagryzą? To znaczy, że nie opuścisz domu rodzinnego do śmierci jednego z nich? Później też nie, bo nie zostawisz samej tej osoby, która pozostała. zawsze jakiś pretekst się znajdzie.

Szukasz sposobów rozwiązania swych problemów (jeśli opisane sytuacje są problemami), czy też powodów usprawiedliwienia stanu rzeczy.

3 Ostatnio edytowany przez viola.wu (2015-01-25 19:37:49)

Odp: powielenie schematu rodziców- jak tego uniknąć

o tym dziecku powiedział mi psycholog. podobno automatycznie szukam akceptacji u takiej osoby i zamiast zachowywać się jak dorosły człowiek zachowuję się jak dziecko lub jak 'przyjaciółka'.  wiedziałam, że tak jest, ale nie wiedziałam, że to na tym polega. stwierdził, że dla mnei najlepsze będzie zajęcie się swoimi sprawami, nie wmawianie sobie niczego i na początku chwilowe opuszczenie domu.
dziękuję za opinię. ostatnio mam takie 'zawieszenia'. znowu zaczynam za dużo myśleć. mam dużo pracy i nie wiem czy to jest mechanizm poddania się i nie zrealizowania celu a wmawiania sobie problemów.

pozdrawiam
dziękuję Wielokropku że jeszcze raz odpowiedziałeś na moją wiadomość.
myślałam,że czarnych scenariuszy nie widać w moich wypowiedziać- a jednak się myliłam


tylko, że czasem w trakcie awantur w domu- ja aotomatycznie staję sięoschła, samolubna, mogę brzydko odpowiedzieć, że się szybko wyprowadzę, że nic mnie nie obchodzi. wtedy rodzice, szczególnie mama uważają, że jestem bez serca, że nawet pieniędzy nie dam im na dom opieki dla emerytów, że zostawię ją samą, niedołężną w mieszkaniu.

to na mnie bardzo wpływa

4

Odp: powielenie schematu rodziców- jak tego uniknąć

Zaczynasz za dużo myśleć? yikes Wybacz, ale tego co robisz, nie nazwałabym myśleniem. Gdybyś myślała, to wielu rzeczy z opisanych we wszystkich swych postach, byś nie zrobiła. Ty różne rzeczy sobie wyobrażasz.
Mama/rodzice szantażują Cię, bo widzą, że tym szantażom ulegasz, że robisz to, czego oni chcą, że nie masz swego zdania.

Może zamiast, jak to napisałaś, brzydko odpowiadać o tym, że szybko się wyprowadzisz, zrób to? Bo jeśli o tym mówisz, a za słowami nie idą czyny, to nie jesteś wiarygodną.

5 Ostatnio edytowany przez Lamia07068 (2015-01-26 09:15:35)

Odp: powielenie schematu rodziców- jak tego uniknąć

A byl w tej bajce smok?

6

Odp: powielenie schematu rodziców- jak tego uniknąć

Magda ja ci radzę uciekać z domu. z tego co tu pisze wynika że masz trochę toksyczną matkę ja też mam taka matkę i powiem ci.... koszmar. napisz na email pogadamy

7

Odp: powielenie schematu rodziców- jak tego uniknąć

Powiem Ci ze nawet swiadome i fizyczne przeciwstawienie sie postawie rodzica nie broni przed powielanymi bledami. Jezeli chodzi o mnie to przede wszystkim byla to smierc tego rodzica, potem przy braku kontaktu (3 lata) wybaczenie, trudne zyciowe doswiadczenia, swiadomosc odpowiedzialnosci za wlasne juz dzieci (wiele bledow na poczatku ich wychowania powielilem) oraz bliskosc osob (zony oraz przyjaciol) ktorzy swoimi uczuciami, zyczliwoscia pozytywnie na mnie wplyneli. W przypadku osoby, ktorej rodzice nadal zyja, nadal ma z nimi kontakt (przyklad jednej z moich przyjaciol) to wyjscie z tego jest jaknajbardzie mozliwe, jednak w momencie praktycznego kontaktu z rodzicami, powracaja "koszmary przeszlosci". Trudno formalnie zerwac taki kontakt, ale kazdy jest potem okupiony trauma. Co robic? Potrzeba samodyscypliny myslenia i postepowania (cos jak dyscyplina fizyczna, cwiczenia) oraz swiadomosci i widzenia ze inne psotepowanie rodzi skuteczne i pozytywne skutki. Zrobienie tego (czegos pozytywnie nawet na sile), oberwacja skutkow, konsekwencja powinny dac juz w perspektywie kilku miesiecy pierwsze owoce zmian.

8

Odp: powielenie schematu rodziców- jak tego uniknąć

Jak czytam pierwszy wpis, to jakbym czytała siebie sprzed jakiegoś czasu... Dużo mi zajęło, zanim sobie pewne rzeczy uświadomiłam, ale udało się. Więc wszystko jest możliwe smile

Skąd jesteś? Chętnie spotkałabym się z tobą na kawie i pogadała, pomogła. A jeśli jesteś zbyt daleko ode mnie, to pisz na maila smile

9

Odp: powielenie schematu rodziców- jak tego uniknąć

A może troszkę przesadzasz. W każdym domu są awantury. A z tego co piszesz to rodzice żyją razem, wychowali dwie córki. Moim zdaniem to sukces, który dobrze by było gdybyś powieliła.

10

Odp: powielenie schematu rodziców- jak tego uniknąć
viola.wu napisał/a:

Dzień dobry,
mój post będzie długi, ale prosiłabym o rady, bo kilka dni temu chyba znowu zaczęłam sobie coś wymyślać i się bardzo stresuję.

Troszkę zagubiłam się w życiu. Mam 24 lata i tylko jeden związek za sobą ( pod koniec liceum). Im jestem starsza tym bardziej widzę, że powielam schemat mojej mamy- nerwowej artystki , czasem choleryczki. Super zdolnej, ale niekochanej i niedocenionej przez facetów. Z wiekiem okazało się,że chłopcy kochali się w niej, jednak ona sprawiała wrażenie osoby niezainteresowanej, wyniosłej, zajętej. Obawiam się, że u mnie tak samo to wygląda.
Przez całe życie czułam, że ja jako pierwsza córka, najstarsza jestem bardzo związana z rodzicami, szczególnie z mamą. Jestem osobą bardzo wrażliwą, wszystko za bardzo przeżywam- a także sobie 'wkręcam'. Myślałam, że chodzi tu o mój stres i brak pewności siebie jeśli chodzi o spotkania z mężczyznami- jednak uważam, że problem tkwi głębiej.
Mieszkam nadal z rodzicami, kończę studia, mam pewne plany wyprowadzki- najpierw na kilka miesięcy, aby się lepiej poczuć, odseparować mentalnie, odciąć przysłowiową pępowinę. Zauważyłam,że kiedy jestem poza domem, w zdalnej pracy, na wakacjach, na studiach za granicą- jestem innym człowiekiem. Wiem czego chcę i jestem bardzo pewna siebie. Tylko, że ja zbyt dużo czasu poświęcam na karierę i naukę- ludzie widzę, że jestem ogarnięta i sprawiam wrażenie niezainteresowanej czasem olewającej- bo jestem zajęta. A ja uciekam przed rzeczywistością i przed tym aby się za bardzo nie zaangażować, bo ktoś mógłby mnie zranić ( 2 razy zostałam zraniona). Kiedyś nawet miałam tak, że wolałam zostać w domu z książką niż iść na podwórko, bo dzieciaki ze mnie się śmiały, z mojej tuszy. Obecnie jestem szczupła i kobieca, jednak ten lęk pozostał. Do tej pory wolę wykonać obowiązki zawodowo- uczelniane jako pierwsze i wtedy gdy będę miała czas to spotkam sięze znajomymi albo spotkam faceta. Nie mogę tego połączyć. Nie potrafię łączyć takich rzeczy.


Mama jako osoba, która mi ufa zawsze spowiadała mi się z problemów. Z moją siostrą wiedziałyśmy o problemach z przeszłości, o agresji, czasem o rękoczynach jakie dochodziły w naszej rodzinie. Jednak starałam się na to nie zwracać uwagi. Rodzina ze strony mamy nie toleruje mojego taty i vice versa. Już mam dość tych niesnasek, kłótni. Nie obwiniam za to siebie, ale podświadomie chciałabym aby rodzice żyli w szczęściu. Tu nie chodzi o pieniądze. Tu chodzi o wzajemny szacunek, a przez lata udawaliśmy , że wszystko jest ok. Było tzw podjudzanie z dwóch stron. Mama nie ma zaufania do ojca,bo ten zbyt wieloma rzeczami dzieli się z babcią. Mama też ze swoją matką jest bardzo zżyta. Chyba nawet za bardzo. Czasem mi się wydaje,że obydwie strony są takie same. Niczym się nie różnią- oprócz temperamentu. Mama jest ekstrawertyczką, ojciec introwertykiem- jednak występuje ten sam schemat rodzinny.
Ja już nawet nie wiem kim jestem. Przez to wszystko, przez wszystkie kłótnie, problemy wzięłam zbyt wiele dla siebie. Chcę być miła i dla znajomych i dla rodziny, przejmuję się wszystkim, gram czasem przed znajomymi, że wszystko w porządku- ludzie nie wiedzą,że u mnie panują kłótnie itp. Zazdroszczą mi kontaktu z luźnymi, artystycznymi rodzicami- a to wcale nieprawda. Czuję, że tylko wyjazd w inne miejsce pozwoli mi żyć pełną piersią. Szykuję się na to, ale z drugiej strony boję się zostawiać mamy i taty samego, bo wiem, że z czasem się zagryzą... Nie wiem co robić. Czuję, że muszę poukładać swoje życie, nie mogę olewać znajomych, nie mogę udawać wiecznie, że jestem zajęta. A ja robię to, bo np muszę opiekować się znerwicowaną mamą czy tatą, który akurat się poddał i uciekł w milczenie.
Byłam u psychologa kilka tygodni temu, powiedział, abym robiła swoje, uczyła się dla siebie, pisała jak najlepiej egzaminy i się wyprowadziła z domu. Wtedy może podświadomie coś ze mnie zejdzie.
Co o tym Państwo myślą? Czy dla mnie jeszcze jest nadzieja? Ja czasem po prostu boję się zaufać mężczyźnie,bo powielę schemat moich rodziców. A wiem, że interesują się mną osoby ( z charakteru) pokroju mojego taty. A ja właśnie jestem w typie mojej mamy. Czuję to. I boję się, że tak samo skończę jak nieszczęśliwa kobieta, poddająca się i pielęgnująca wszystkich na około, a nie samą siebie.

PS kocham moją rodzinę, ale nie chcę się jakby kisić w tym sosie ciągle. Wiem, że cały czas mi pomagają jeśli nie fizycznie to psychicznie. Są po tych samych studiach co ja - więc logiczne jest że chcą abym się rozwijała, radzą mi, uczą mnie nawet więcej niż profesorowie na uczelni. Boję się tylko tego, że przez taką pomoc jestem człowiekiem niedecyzyjnym i zakompleksionym. Nie wiem czasem tak czuję. Wiem, że chcą dla mnie jak najlepiej- a ja po prostu nie mogę patrzeć na to, że oni się kłócą, że wyrzucają na wierzch brudy z przeszłości. Dlatego też, tak trudno mi jest wejść w jakąś relację, nawet w znajomość z kimś kto mi się podoba, kto jest naprawdę świetnym człowiekiem. Automatycznie się stresuję, spinam, wymyślam SOBIE przywary, że na pewno jestem taka a taka i napisał tylko z grzeczności. Albo kiedy się z taką osobą spotykam- automatycznie stawiam się w roli dziecka, poddanej, a nie pewnej siebie kobiety. Tak jakby ta osoba była moim rodzicem...

Pozdrawiam i proszę o szczere rady.
Viola

Jesteś na tyle już dorosła, że zdajesz sobie sprawę z tego, że życie to nie bajka i nie usłane jest samymi różami,bo one choć pięknie pachną też posiadają kolce. W żadnej rodzinie nie ma sielanki,w każdej bywają mniejsze,lub większe zgrzyty,ale wtedy starają się je jakoś szybko rozwiązać, aby nie narastały do niebotycznych rozmiarów. Sama też widzisz, że kiedy jesteś z dala od domu jesteś inną osobą,a rodzice są na tyle dorosłymi ludźmi, że Ty nie musisz się nimi już opiekować, oni z całą pewnością nie pozagryzają się, może jeśli się wyprowadzisz coś do nich wreszcie dotrze i im wcześniej to zrobisz tym będzie lepiej dla i Ciebie samej i dla nich. Byłaś u psychologa i..... bardzo dobrze Ci poradził, bo on dobrze wie,co w tym wypadku dla Ciebie będzie najlepsze.Musisz też bardziej otworzyć się na ludzi,nie zamykać w skorupie jak ślimak,bo to,że Twojej mamie nie wyszło,nie znaczy,że z Tobą będzie tak samo,a tak swoją drogą Twoim rodzicom przydałaby się dobra poradnia małżeńska,bądź psycholog, na co staraj się ich jakoś namówić,bo to będzie wyłącznie dla ich dobra. I jeszcze jedni - nie możesz się stawiać w roli dziecka , dorośnij, to nic Cię nie będzie kosztowaąo,tylko troshę silnej woli i chęci. smile

11

Odp: powielenie schematu rodziców- jak tego uniknąć
natolinka napisał/a:
viola.wu napisał/a:

Dzień dobry,
mój post będzie długi, ale prosiłabym o rady, bo kilka dni temu chyba znowu zaczęłam sobie coś wymyślać i się bardzo stresuję.

Troszkę zagubiłam się w życiu. Mam 24 lata i tylko jeden związek za sobą ( pod koniec liceum). Im jestem starsza tym bardziej widzę, że powielam schemat mojej mamy- nerwowej artystki , czasem choleryczki. Super zdolnej, ale niekochanej i niedocenionej przez facetów. Z wiekiem okazało się,że chłopcy kochali się w niej, jednak ona sprawiała wrażenie osoby niezainteresowanej, wyniosłej, zajętej. Obawiam się, że u mnie tak samo to wygląda.
Przez całe życie czułam, że ja jako pierwsza córka, najstarsza jestem bardzo związana z rodzicami, szczególnie z mamą. Jestem osobą bardzo wrażliwą, wszystko za bardzo przeżywam- a także sobie 'wkręcam'. Myślałam, że chodzi tu o mój stres i brak pewności siebie jeśli chodzi o spotkania z mężczyznami- jednak uważam, że problem tkwi głębiej.
Mieszkam nadal z rodzicami, kończę studia, mam pewne plany wyprowadzki- najpierw na kilka miesięcy, aby się lepiej poczuć, odseparować mentalnie, odciąć przysłowiową pępowinę. Zauważyłam,że kiedy jestem poza domem, w zdalnej pracy, na wakacjach, na studiach za granicą- jestem innym człowiekiem. Wiem czego chcę i jestem bardzo pewna siebie. Tylko, że ja zbyt dużo czasu poświęcam na karierę i naukę- ludzie widzę, że jestem ogarnięta i sprawiam wrażenie niezainteresowanej czasem olewającej- bo jestem zajęta. A ja uciekam przed rzeczywistością i przed tym aby się za bardzo nie zaangażować, bo ktoś mógłby mnie zranić ( 2 razy zostałam zraniona). Kiedyś nawet miałam tak, że wolałam zostać w domu z książką niż iść na podwórko, bo dzieciaki ze mnie się śmiały, z mojej tuszy. Obecnie jestem szczupła i kobieca, jednak ten lęk pozostał. Do tej pory wolę wykonać obowiązki zawodowo- uczelniane jako pierwsze i wtedy gdy będę miała czas to spotkam sięze znajomymi albo spotkam faceta. Nie mogę tego połączyć. Nie potrafię łączyć takich rzeczy.


Mama jako osoba, która mi ufa zawsze spowiadała mi się z problemów. Z moją siostrą wiedziałyśmy o problemach z przeszłości, o agresji, czasem o rękoczynach jakie dochodziły w naszej rodzinie. Jednak starałam się na to nie zwracać uwagi. Rodzina ze strony mamy nie toleruje mojego taty i vice versa. Już mam dość tych niesnasek, kłótni. Nie obwiniam za to siebie, ale podświadomie chciałabym aby rodzice żyli w szczęściu. Tu nie chodzi o pieniądze. Tu chodzi o wzajemny szacunek, a przez lata udawaliśmy , że wszystko jest ok. Było tzw podjudzanie z dwóch stron. Mama nie ma zaufania do ojca,bo ten zbyt wieloma rzeczami dzieli się z babcią. Mama też ze swoją matką jest bardzo zżyta. Chyba nawet za bardzo. Czasem mi się wydaje,że obydwie strony są takie same. Niczym się nie różnią- oprócz temperamentu. Mama jest ekstrawertyczką, ojciec introwertykiem- jednak występuje ten sam schemat rodzinny.
Ja już nawet nie wiem kim jestem. Przez to wszystko, przez wszystkie kłótnie, problemy wzięłam zbyt wiele dla siebie. Chcę być miła i dla znajomych i dla rodziny, przejmuję się wszystkim, gram czasem przed znajomymi, że wszystko w porządku- ludzie nie wiedzą,że u mnie panują kłótnie itp. Zazdroszczą mi kontaktu z luźnymi, artystycznymi rodzicami- a to wcale nieprawda. Czuję, że tylko wyjazd w inne miejsce pozwoli mi żyć pełną piersią. Szykuję się na to, ale z drugiej strony boję się zostawiać mamy i taty samego, bo wiem, że z czasem się zagryzą... Nie wiem co robić. Czuję, że muszę poukładać swoje życie, nie mogę olewać znajomych, nie mogę udawać wiecznie, że jestem zajęta. A ja robię to, bo np muszę opiekować się znerwicowaną mamą czy tatą, który akurat się poddał i uciekł w milczenie.
Byłam u psychologa kilka tygodni temu, powiedział, abym robiła swoje, uczyła się dla siebie, pisała jak najlepiej egzaminy i się wyprowadziła z domu. Wtedy może podświadomie coś ze mnie zejdzie.
Co o tym Państwo myślą? Czy dla mnie jeszcze jest nadzieja? Ja czasem po prostu boję się zaufać mężczyźnie,bo powielę schemat moich rodziców. A wiem, że interesują się mną osoby ( z charakteru) pokroju mojego taty. A ja właśnie jestem w typie mojej mamy. Czuję to. I boję się, że tak samo skończę jak nieszczęśliwa kobieta, poddająca się i pielęgnująca wszystkich na około, a nie samą siebie.

PS kocham moją rodzinę, ale nie chcę się jakby kisić w tym sosie ciągle. Wiem, że cały czas mi pomagają jeśli nie fizycznie to psychicznie. Są po tych samych studiach co ja - więc logiczne jest że chcą abym się rozwijała, radzą mi, uczą mnie nawet więcej niż profesorowie na uczelni. Boję się tylko tego, że przez taką pomoc jestem człowiekiem niedecyzyjnym i zakompleksionym. Nie wiem czasem tak czuję. Wiem, że chcą dla mnie jak najlepiej- a ja po prostu nie mogę patrzeć na to, że oni się kłócą, że wyrzucają na wierzch brudy z przeszłości. Dlatego też, tak trudno mi jest wejść w jakąś relację, nawet w znajomość z kimś kto mi się podoba, kto jest naprawdę świetnym człowiekiem. Automatycznie się stresuję, spinam, wymyślam SOBIE przywary, że na pewno jestem taka a taka i napisał tylko z grzeczności. Albo kiedy się z taką osobą spotykam- automatycznie stawiam się w roli dziecka, poddanej, a nie pewnej siebie kobiety. Tak jakby ta osoba była moim rodzicem...

Pozdrawiam i proszę o szczere rady.
Viola

Jesteś na tyle już dorosła, że zdajesz sobie sprawę z tego, że życie to nie bajka i nie usłane jest samymi różami,bo one choć pięknie pachną też posiadają kolce. W żadnej rodzinie nie ma sielanki,w każdej bywają mniejsze,lub większe zgrzyty,ale wtedy starają się je jakoś szybko rozwiązać, aby nie narastały do niebotycznych rozmiarów. Sama też widzisz, że kiedy jesteś z dala od domu jesteś inną osobą,a rodzice są na tyle dorosłymi ludźmi, że Ty nie musisz się nimi już opiekować, oni z całą pewnością nie pozagryzają się, może jeśli się wyprowadzisz coś do nich wreszcie dotrze i im wcześniej to zrobisz tym będzie lepiej dla i Ciebie samej i dla nich. Byłaś u psychologa i..... bardzo dobrze Ci poradził, bo on dobrze wie,co w tym wypadku dla Ciebie będzie najlepsze.Musisz też bardziej otworzyć się na ludzi,nie zamykać w skorupie jak ślimak,bo to,że Twojej mamie nie wyszło,nie znaczy,że z Tobą będzie tak samo,a tak swoją drogą Twoim rodzicom przydałaby się dobra poradnia małżeńska,bądź psycholog, na co staraj się ich jakoś namówić,bo to będzie wyłącznie dla ich dobra. I jeszcze jedni - nie możesz się stawiać w roli dziecka , dorośnij, to nic Cię nie będzie kosztowaąo,tylko troshę silnej woli i chęci. smile

jestem kobietą, wiem to, młodą ale kobietą a nie dzieckiem. nie chcę się automatycznie stawiać w roli dziecka. nie pasuje mi to. czasem po prostu mimo tego że wydaję się osobą wiedzącą czego chcę, pewną siebie, ogarnięta przed facetem mogę być taką przylepką, przyjaciółką. żądnego seksapilu, za miła, wszystko znika- a dlaczego? bo on mi się podoba. nie mogę poflirtować, pozgrywać się, pobawić. biorę to bardzo poważnie.

a kiedy ktoś mnie nie interesuje wtedy kiedy troszkę olewam- zasada odwtotna- oni lgną smile wiecie o co chodzi.

12

Odp: powielenie schematu rodziców- jak tego uniknąć

Zdobywcy( a właściwie zakompleksieni ludzie) lgną do czegoś niedostępnego.

13

Odp: powielenie schematu rodziców- jak tego uniknąć
kicur napisał/a:

Zdobywcy( a właściwie zakompleksieni ludzie) lgną do czegoś niedostępnego.

zapisać na scianie!
zakompleksieni ludzie i nieszczesliwi
wtedy krzywdy kojarzą z miłością
niedostepnoc tez ich boli i jest to składnia tego

14

Odp: powielenie schematu rodziców- jak tego uniknąć

Twierdzisz ze bylas tylko,w jednym,zwiazku z twoich postow wygląda to,inaczej.

15

Odp: powielenie schematu rodziców- jak tego uniknąć

Rzeczywiście, dłuższe przebywanie w domu gdzie są częste kłótnie wywołuje utrwalony szok pourazowy. Jedynie wyprowadzenie się z domu może pomóc i to nie wcześniej niż po kilku miesiącach. Rodzice akceptują takie życie jakie mają bo inaczej by się rozwiedli, więc nie powinnaś mieć żalu że takie życie prowadzą. IM TO PO PROSTU "SPRAWIA PRZYJEMNOŚĆ". Wyprowadzisz się, przestaniesz myśleć o chorej rodzinie i wszystko ci przejdzie.

Posty [ 16 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » powielenie schematu rodziców- jak tego uniknąć

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026