Hej !
Mam nie mały problem:(
Od 15 tego roku życia jestem na dietach ,różnych ,moja waga wahała sie od 57-106 ,dziś waże 60 kg ,zawsze byłam cięta na kilogramy ,zawsze byłam gruba i zawsze sie znalazło coś co mi się nie podoba (a to za duży brzuch ,duża pupa ...) tak jest do tej pory tylko ze zdwojoną siła:(
ale problem w tym że to wszystko wymkneło mi się chyba spod kontroli.
Od okolo czterech lata zmagam się z prowokowaniem wymiotow ![]()
Najpierw zwalałam na to że w woreczku żółciowym wykryto kamienie ,które doprowadzaly do niesamowiych bóli żoładka,wymioty przynosiły ulgę.
Po wycieciu woreczka pojawił się helikobakter i wymioty.
Co prawda na pewno coś jest w tym żeoadku bo czasami mam napady bóli że skrecam się ledwo lapiąc oddech ,ale lekarze nic nie wykryli .
miałam nad tym wszystkim kontrolę ,tak mi się przynajmniej wydawało ...
Od jakiegoś czasu stwierdzono u mnie niedoczynność tarczycy i się zaczeło na nowo.Strach przed przytyciem mnie paraliżuje ![]()
Diety,głodówki i napady obzarstwa ....wymioty ..,ćwiczenia ....
Przy napadach pochłaniam taką ilość jedzenia że to jest straszne ,chleb zagryzam slodkim ,platkami co mi wpadnie w rece a później wymiotuje ...doszło do tego ze nikt nie wie gdzie i jak wymiotuje .
doszło do tego że nawet 2-3 razy na dzien wymiotuje ...nie wpsomnę o tym jak się czuje...
W domu nikt nie podejrzewa bo wiedzą że miałam problemy z żołądkiem ...
Czy to już zalicza się pod bulimię ?
Pomóżcie proszę !!
Podobne tematy
To jak najbardziej zalicza sie pod bulimię i nie powinnaś sie tego wstydzic tylko musisz o tym powiedzieć komuś bliskiemu bo sama nie dasz sobie rady z tak poważnym problemem. I absolutnie nie ma co się tutaj sugerować wcześniejszymi chorobami. Prowokowanie wymiotów poprzez wkładanie sobie palców do gardła to jest książkowy przykład bulimii. Im szybciej zaczniesz sie leczyc tym bedzie to dla Ciebie korzystniejsze bo na dłuższą metę doprowadzisz sobie zęby do ruiny tymi wymiotami o ile już tak sie nie stało, przełyk a z żołądkiem jak już miałaś problemy wcześniej a teraz fundujesz mu takie przeżycia też możesz mieć poważne problemy. Nie zwlekaj wiec i odwagi:) nie ma sytuacji bez wyjścia pamiętaj i trzymaj się bliskich i przychylnych Ci osób:)
Tak, to jest bulimia - bardzo poważna choroba o podłożu psychicznym. Trochę dziwi mnie, że masz co do tego jakiekolwiek wątpliwości. A może po prostu odrzucasz tę myśl, bojąc się świadomości wynikającej z właściwej diagnozy?
Teraz bezwzględnie powinnaś poszukać pomocy u specjalisty - psychiatry, psychoterapeuty. Jeśli jednak czujesz się zagubiona i nie bardzo wiesz co zrobić, to możesz udać się również do lekarza pierwszego kontaktu, który skieruje Cię do właściwej osoby.
Nie lekceważ tego, proszę, bo nawet się nie spostrzeżesz, a bulimia zawładnie całym Twoim życiem.
Usuń sobie komórki tłuszczowe. Jeden z najskuteczniejszych zabiegów i dosyć tanich to lipoliza injekcyjna. Po tym nie tylko że zmniejsza się apetyt i zupełnie przechodzi ochota na słodycze, to również można więcej jeść a organizm i tak nie zwiększy wagi, bo nie ma gdzie tego zmagazynować.
Hej !
Mam nie mały problem:(
Od 15 tego roku życia jestem na dietach ,różnych ,moja waga wahała sie od 57-106 ,dziś waże 60 kg ,zawsze byłam cięta na kilogramy ,zawsze byłam gruba i zawsze sie znalazło coś co mi się nie podoba (a to za duży brzuch ,duża pupa ...) tak jest do tej pory tylko ze zdwojoną siła:(
ale problem w tym że to wszystko wymkneło mi się chyba spod kontroli.
Od okolo czterech lata zmagam się z prowokowaniem wymiotow
Najpierw zwalałam na to że w woreczku żółciowym wykryto kamienie ,które doprowadzaly do niesamowiych bóli żoładka,wymioty przynosiły ulgę.
Po wycieciu woreczka pojawił się helikobakter i wymioty.
Co prawda na pewno coś jest w tym żeoadku bo czasami mam napady bóli że skrecam się ledwo lapiąc oddech ,ale lekarze nic nie wykryli .
miałam nad tym wszystkim kontrolę ,tak mi się przynajmniej wydawało ...
Od jakiegoś czasu stwierdzono u mnie niedoczynność tarczycy i się zaczeło na nowo.Strach przed przytyciem mnie paraliżuje
Diety,głodówki i napady obzarstwa ....wymioty ..,ćwiczenia ....
Przy napadach pochłaniam taką ilość jedzenia że to jest straszne ,chleb zagryzam slodkim ,platkami co mi wpadnie w rece a później wymiotuje ...doszło do tego ze nikt nie wie gdzie i jak wymiotuje .
doszło do tego że nawet 2-3 razy na dzien wymiotuje ...nie wpsomnę o tym jak się czuje...
W domu nikt nie podejrzewa bo wiedzą że miałam problemy z żołądkiem ...
Czy to już zalicza się pod bulimię ?
Pomóżcie proszę !!
To co Ty wyrabiasz ze sobą, do mądrych rzeczy nie należy. Skoro boli Cię żołądek,nawet po usunięciu kamieni z woreczka żółciowego, jest oznaką,że nie wszystko jest w porządku i zamiast objadać się, a potem powodować wymioty, należy udać się jak najszybciej do lekarza,a skoro jeden nie pomaga,idź do innego - tych akurat nie brakuje. A same wahania Twojej wagi nie można zaliczyć do bezpiecznych. I to nie można zaliczać pod bulimiŁę, bo to już jest bulimia i jeśli naprawdę nie weźmiesz się za siebie skutki mogą być bardziej niż opłakane.
Koniecznie udaj się do psychiatry. Dobrze, że widzisz problem, to pierwszy i najważniejszy krok
Teraz zacznij chcieć to zmienić.
Jeżeli przyjmujesz hormony to nie masz się co obawiać, że przytyjesz.
Żołądek może Cię boleć praktycznie od wszystkiego, np. od ciągłych wymiotów masz stan zapalny przełyku albo helicobacter zrobił swoje i masz nadżerkę/wrzód albo po prostu psychosomatycznie- najlepiej zrobić gastroskopię. Bez lekarza się nie obejdzie.
Psychiatra i psycholog to dwa różne zawody,mimo, że spokrewnione,a naszej - dzuni- potrzebny jest raczej psycholog,który pomaga wyjść ze stanu w jakim się w tej chwili znajduje,natomiast psychiatra jest od pomocy niedoszłym samobójcom,przy silnych załamaniach nerwowych,zaburzeniach psychicznych.Póki co -dzunia-nie potrzebuje psychiatry,no chyba,że miałaby myśli samobójcze,a to raczej Jej nie grozi,bo z bulimii - jeśli tylko się postara - da się wyleczyć , tylko musi sama tego chcieć,bo w tej chwili u Niej występuje stadium z tych początkowych i wszystko da się naprawić,ale będzie musiała galopem udać się do lekarza,po - prawdopodobnie - skierowanie ,które od nowego roku jest wymagane do każdego specjalisty ,no a potem wizyta u tegoż. Pozdrawiam.
Psychiatra i psycholog to dwa różne zawody,mimo, że spokrewnione,a naszej - dzuni- potrzebny jest raczej psycholog,który pomaga wyjść ze stanu w jakim się w tej chwili znajduje,natomiast psychiatra jest od pomocy niedoszłym samobójcom,przy silnych załamaniach nerwowych,zaburzeniach psychicznych.Póki co -dzunia-nie potrzebuje psychiatry,no chyba,że miałaby myśli samobójcze,a to raczej Jej nie grozi,bo z bulimii - jeśli tylko się postara - da się wyleczyć , tylko musi sama tego chcieć,bo w tej chwili u Niej występuje stadium z tych początkowych i wszystko da się naprawić,ale będzie musiała galopem udać się do lekarza,po - prawdopodobnie - skierowanie ,które od nowego roku jest wymagane do każdego specjalisty ,no a potem wizyta u tegoż. Pozdrawiam.
Dobrze wiem, że psychiatra i psycholog zajmują się czymś innym
Wydaje mi się jednak, że w tej sytuacji psychiatra będzie lepszym wyjściem.
Witam
Zrobiłam pierwszy krok ,czyli przyznałam sie do bulimi.
Powiedzialam o tym mężowi ,siostrze i najbliszej przyjaciółce.
Napisałam również do internetowego psychologa ,opisując swoja sytuację.
Według pani psycholog bulmia trwa już od pietnastego roku życia ,z okresami uśpienia.
Ta informacja mnie dobiła.
Bulimia to nie tylko wymioty ,ale wszystkie czynności przeczyszczające.
Ja brałam tabletki przeczyszczające alax,na początku 2-3, a później paczkami po 20-40 sztuk dziennie i oczywiście zawsze byłam na diecie.Później przyszedł okres uśpienia ,czyli ciąża w której przytylam 42 kilo, idac do porodu ważyam 104 kilo.
W wieku lat 19 byłam szcześliwą mamą i meżatką, niestety nie trwało to długo ..
W lutym 2012 wyszłam za maż,w maju urodziłam syna ,a w czerwcu zostałam wdową ....Cały świat zawalil mi się na głowe....Okres żałoby nie był łatwy...w tym okresie wiele złych rzeczy się jeszcze wydażyło.
Jedyną dobrą sytuacją było to ,że mama przestała pić:)
W tym czasie,aby coś zrobić ze zobą,aby nie wygladać jak słoń odchudzłam się i piłam herbatki przeczyszczające...po dwóch latach poznałam fajnego faceta ,wyszłam za maż ,urodziłam drugie dziecko i niby było wszystko ok prócz tego ,że dalej piłam herbatki przeczyszczające (dużo) zaczeły się problemy z woreczkiem żółciowym ....wymioty ,operacja,helikobacter,wymioty i tak juz zostało,ale o tym pisałam już w pierwszym poście.
Od siedmiu dni sama walcze z tym wszystkim wspieraja mnie najbliżsi,którzy zachodzą w głowę jak oni mogli tego niezauważyć.
Naprawde dopiero od dwóch dni jestem czysta ,czyli nie wymiotowalam ,czuje się fatalnie,myśli mnie dobijają ,starałam się to wszstko przespać....
Wszystko nagle zaczeło sie ukladać w calość ...Czuje wsyd i niechęć do siebie ,boje się że przyjdzie taki czas ,że wszyscy się odemnie odwrócą .
Boje się ,że przytyje.
Wszystkiego się boje.
Ale muszę walczyć to teraz moja wojna.
10 lutego mam pierwsza wizyte u lekarza psychiatry...(sama myśl o tym mnie przeraża).Wiem że przedemną długa ciężka droga walki ale mam nadzieję że nie zwatpię ,że dam rade.
Hej,
to już dużo, wypowiedziałaś na głos swój problem, czyli stał się realny i możesz coś z nim robić.
Póki co, kup sobie jakiś synbiotyk, bo przez wymioty i przeczyszczanie się zapewne nic Ci z flory bakteryjnej nie zostało. To ważne, bo dzięki temu twój metabolizm się nie zatrzyma - organizm przyzwyczaił się do wymuszanych czynności fizjologicznych. Jedz póki co rzeczy z błonnikiem, ale lekkostrawne, to unikniesz uczucia napuchnięcia. Dzięki temu będzie Ci łatwiej wytrzymać.
Powodzenia!
Zrobiłam pierwszy krok ,czyli przyznałam sie do bulimi.
Powiedzialam o tym mężowi ,siostrze i najbliszej przyjaciółce.
Jak bliscy zareagowali? Pomijając fakt, że są zaskoczeni i - jak rozumiem - zareagowali właściwie, to czy na tę chwilę czujesz, że będziesz miała z ich strony prawdziwe wsparcie, realną pomoc i zrozumienie? Czy ktoś próbował obwiniać Cię o to, że milczałaś i ukrywałaś co się z Tobą dzieje?
Jak na kilka dni, czyli od ostatniego wpisu, to zrobiłaś bardzo dużo. Raz, że sama przed sobą przyznałaś, że masz ogromny problem, z którym coś musisz zrobić, a dwa - zaczęłaś iść we właściwym kierunku, w tym naprawdę szukając pomocy.
Jeśli chcesz, to potraktuj ten wątek jak swoisty pamiętnik - tutaj zawsze ktoś będzie, pomoże, być może postawi do pionu. Trzymaj się dzielnie!
Olinko,
na pewno będe miala wsparcie ze strony mojego kochanego męża,zawsze mnie wspiera i jest ze mną ,nie obwinia mnie ....ze strony siostry czuje gorycz ,niby chce mnie wesprzeć ,ale strasznie mnie dołuje ,sama sobie na to zapracowalam ,takie mam wrażenie ,zresztą nigdy nie miałam z nią jakoś super kontaktu, ale pod takim względem ,że potrafimy rozmawiać niby o wszystkim ,ale ja nie do końca potrafię się przed nią otworzyć ,ona zawsze była tą mądrzejszą i rozsadniejszą ...Bardzo ją kocham,ale ona potrafi sprawić że czuje się jak dno:(Może wyolbrzymiam ,ale tak czuję.
Mamie nic nie powiedziałam jest schorowana i ma wiele swoich trosk ,nie chce by czuła, że ją zawiodłam.
Przyjaciółka niedowierza i odsuneła się ...może za jakiś czas bedzie lepiej..
Jakiś czas temu poznalam Beatę ,bardzo sympatyczną i bardzo pozytywną osobę, bardzo mnie do niej ciągnie .
Dziś miałam kryzys !
Słodycze w ręku i błędne mysli w glowie :(straszne !!!
Tym razem wygrałam ,grzecznie odłozyłam słodycze i napiłam się soku ,ze łzami w oczoch i dobijajacymi myślami uciekłam od jedzenia ,zadzwoniłam wtedy do Beaty i powiedziałam jej o bulimi .
Podniosła mnie na duchu ,wsparła słowem...takich ludzi mi trzeba bo walka jest ciężka i długa.