Witam,
Taka mam sytuacje i szukam porady a mianowicie:
Jestem, znaczy bylem az do srody w zwiazku z super dziewczyna, oboje jestesmy po rozwodach ja 40 ona 38l oboje bez dzieci to wsumie luz, kedy zaczynalismy sypiac ze soba to zaproponowala ze nie musimy sie zabezpieczac bo ona jest bezplodna i nie ma obaw o zajscie w ciaze i do tego robila badania na wszelkie choroby tak ze luz, co do dzieci to tylko invitro wchodzi w gre, luz byl tak przez ponad pol roku (tyle sie znamy) myslalem o niej powaznie bo i mieszkanie mialem remontowac i myslalem ze po wszystkim moze zaproponuje jej zamieszkanie razem, tak ze naprawde powaga nawet myslalem o tym invitro ze moze jak juz zamieszkamy razem to sprobujemy, i tu w srode przychodzi do mnie i mowi ze musimy pogadac, powiedziala ze strachem w oczach ze jest w ciazy (stalo sie niemozliwe a jednak nie jest bezpolodna) ale nie wie kto jest ojcem- ja czy koles z ktorym sypiala tak tak sypiala ze to nie byl tylko raz tylko od dluzszego czasu znim byla jak i zemna,
Wiem wiem zrobila mnie na jelenia ale nie o to tu chodzi.
Ona chce urodzic to dziecko i nie dziwie sie jej skoro nie mogla normalnie zajsc w ciaze a tu taki traf.
I tu moje pytanie co mam robic?
Jestem zalamany bo oczywiscie zdrada i to z premedytacja, jescze 7 i pol miesiaca do konca ciazy a co za tym idzie jeszcze kawal czasu do testow DNA a na koniec to moze byc moje dziecko bo jesli testy wykaza ze ja nie jestem ojcem to nie bedzie to moj problem ale jesli tak to wiadomo ze musze jakies konsekwencje ponosic choc nie jestem tu winny a chcialbym tego dziecka bo zawsze chcialem miec,
Co robic bo wiadomo ze to koniec jakiegokolwiek zwiazku z ta kobieta ale byc moze to matka mojego dziecka, jak sie zachowac, jak postepowac? Zerawc kontakt zupelnie czekac na porod i testy czy utrzymywac kontakt?
Pozdrawiam