BZDURA. Tak zaproponuj, powiedz, napewno zrobi się jej lepiej i sie zmotywuje- BZDURA. Wiecie, jak to jest być grubym? Pewnie większość z Was, nie. Nie będe sie rozpisywać o kompleksach itp, ale powiem kilka słów o motywacji, o chęci do odchudzania. Ona po prostu musi się pojawić, musi się zdarzyć jakis przełom w myśleniu, podejściu do siebie i swojej wagi, aby zacząć dietę i ćwiczenia. Raczej nie będą to bodźce z zewnątrz, czyli opinia innych, chęć pomocy itp. Takie teksty raczej wkurzaja i irytują niz pomagają. Chęć zmiany musi pojawić się w Jej umyśle. Nie teoretyzuje, ja w ciągu roku od poznania obecnego chłopaka (obecnie 2,5 roku razem) przytyłam od 15 do 17 kg, ajak się poznalismy też już miałam nadwagę. Broń boże się nie usprawiedliwiam, napiszę tylko, jak to się stało. W tygodniu jadłam normalnie, a w weekendy jadłam to co on, jego matka, nie pozwala mu jeść niezdrowych rzeczy, zatem u mnie je jadł, a że mi się nie chce gotować dla dwóch osób osobnych rzeczy i po prostu też lubię zjeść, to jadłam co on, do tego mnóstwo alkoholu. I poooszło. Te średnio 15 kg utrzymywało się przez następny rok, 1,5 roku. Oczywiście, ze miałam zrywy "od dzisiaj dieta", ta od dzisiaj do jutra, ewentualnie do weekendu. Dopiero pod koniec listopada, poczułam ochote na rowerek, i tak sobie drałowałam, jadłam nadal niezdrowo i dużo. od połowy grudnia zaczęłam dietę, jak narazie ok 4,5 kg mniej na liczniku. I nie wiem dlaczego dopiero teraz, nic się takiego nie wydarzyło, po prostu sposób myślenia mi się przestawił. Jem to co chcę, ale mniej, ograniczyłam słodycze, chipsyi fast foody wyeliminowałam zupełnie, od połowy grudnia ziemniaki na obiad zjadłam dwa razy, chleb tylko razowy i bardzo mało 2-3 kromki dziennie. Do tego minimum godzina na rowerze i jakieś ćwiczenia na brzuch nogi ręce.
Chodzi o to, że trucie za uchem, czy dobre rady, na większość grubasów nie działają, bo my jesteśmy uzależnieni od żarcia, jak alkoholik od trunków, a palacz od fajek. My wiemy, że robimy sobie krzywdę, wiemy, ze powinniśmy przestać, ale to jest cholernie trudne, zwłaszcza, ze bez fajek i wódki da się żyć, a bez jedzenia niestety nie. Ale jak chce się zmienic siebie to się da radę.
Drogi Autorze najpierw zapytaj swoja dziewczynę, czy ona chce się zmienić, szczerze z nią pogadaj, ale wiedz, że na bank ją to zirytuje, mnie by wkurzyło, chociaż nie potrafię podać powodu. Ty sam nic nie zdziałasz, mój chłopak też mówił, że mu się podobam- co zresztą widziałam i widzę nadal, ale mogłabym schudnąć dla zdrowia. ZDrowie nigdy nie było moją motywacją, no może kolana, ale wizja śmierci mnie nigdy nie przerażała. Trudno się wziąć za siebie, jak się nie widzi powodu ku temu, ja np czułam się i nadal się czuję atrakcyjna i ładna. Nie mam problemów z nawiązywanie nowych kontaktów, czuję, że się podobam.
Serio to musi wyjść od niej, inaczej się nie uda.