Siostra mojej ukochanej. Odbiło mi. - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Siostra mojej ukochanej. Odbiło mi.

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 21 ]

Temat: Siostra mojej ukochanej. Odbiło mi.

Witam serdecznie moi Drodzy.

Kochani forumowicze. Na wstępie chciałbym Wam podziękować, bo raz wyprowadziliście mnie, często trudnymi słowami na prostą drogę. Wtedy to ja czułem się skrzywdzony. Teraz to ja mogę skrzywdzić. Nie zrobiłem tego, ale nie wiem czy się nie potknę. Jestem człowiekiem. Tylko. Niestety.

Ale do rzeczy.

Jakiś czas  temu byłem autorem jednego z poczytnych postów na tym forum. Temat dotyczył tego, że wdałem się w toksyczny związek, byłem zdradzony, nie umiałem się z tego wyplątać. Wracałem do związku, byłem zdradzony ponownie. Daliście mi wiele ważnych porad, dzięki którym, między innymi, poradziłem sobie z sytuacją.

Po tamtej podwójnej zdradzie, dzięki Wam również dałem sobie szansę i zbudowałem swój świat od nowa. Wyleczyłem się z toksyczności, poznałem nową osobę, zbudowałem z nią relację. Byłem szczęśliwy.
Moja narzeczona jest cudowną osobą. Daje mi spełnienie, czuje się przy niej wspaniale. Ja sam staram się, na tyle ilę mogę dać jej pełnię szczęścia w życiu. Kocham ją po prostu. Mamy się wkrótce pobrać.

I nagle mój własny mózg i moje serce zaczęło mi płatać figle.
Wydaje mi się, że z jakiegoś powodu, którego nie jestem w stanie zdefiniować, odleciałem na punkcie SIOSTRY ukochanej. Z logicznego punktu widzenia KOSZMAR!

Myślę o niej nieustannie. Chłonę każdą chwilę obecności przy niej.
Zaczęły pojawiać się W MOJEJ RODZINIE komentarze o niej... że gdyby nie to, że moja Narzeczona to jej siostra, to Szwagierka połknęła by mnie bez zastanowienia wygryzając rodzoną siostrę (moją Narzeczoną), czyli widać, rzekomo, że ona leci na mnie. (Odpowiedzialność w oczach osób trzecich, z tego co wiem, leży po stronie Szwagierki).

Ja lecę na nią. Bez wątpienia. Już przestałem się oszukiwać. Narazie albo nikt tego nie dostrzegł, albo rzeczywiście z mojej strony tego nie widać, co nie znaczy, że tak nie jest. (Bo jestem dobrym aktorem i się super kitram).

I teraz uwaga:
NIE WIEM skąd to się wzięło. Nie wiem dlaczego... Dlatego, że byłem kiedys zdradzony? Być może teraz POMYLIŁEM się w związku?
Oczywiście nic z tym nie zrobiłem. Nie skrzywdziłbym Narzeczonej. Nigdy w życiu. Jest wspaniała. Sam byłem zdradzony i nie wyobrażam sobie zrobić taki numer komukolwiek, a co dopiero tak wspaniałej Kobiecie.

A jednak TO istnieje. Moja fascynacją JEJ SIOSTRĄ jest. Już nie umiem tego wyprzeć.

Nie mam o tym z kim porozmawiać. Z nikim nie rozmawiam, a sprawa rozwala mi mózg i serce coraz mocniej...

Jak sobie z tym poradzić?
Czy pomożecie?
Porozmawia ktoś ze mną?

Nie chcę skrzywdzić Narzeczonej. Nie chce złamać siostrzanej relacji (zakładając, że obserwacje mojej rodziny są prawdziwe i Szwagierka rzeczywiście czuje do mnie to samo); Nie chce zrobić nic złego.
Jestem silnym facetem i nie poddam się kretyńskiej chwili uniesienia.

Ale muszę też spojrzeć na siebie. Sytuacja mnie rozwala. Żyję z tym sam. I to jest. Nie umiem tego rozpracować sam.

Bardzo proszę o pomoc.
Ściskam i pozdrawiam Was.

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Siostra mojej ukochanej. Odbiło mi.

W czasie małżeństwa i związków długoterminowych, zdarzają się chwile, gdy ktoś "wpadnie nam w oko", zdarzają się zadurzenia i fascynacje innymi osobami niż partner.
I w tym momencie należy postąpić właściwie i wybrać. Jeżeli wybieramy partnera/partnerkę, to należy urwać kontakt z osobą, która jest przedmiotem chwilowej fascynacji. Takie uczucia, jeśli nie są karmione znikają po krótkim czasie.
Kwestia tego, na co sobie sami pozwolimy.

3 Ostatnio edytowany przez esflores (2020-05-31 10:23:12)

Odp: Siostra mojej ukochanej. Odbiło mi.

Cóż, Autorze, czytając twój wątek daje się wyczuć tę burzę emocji i pragnienie siostry narzeczonej.
W sumie masz dwa wyjścia: z racji zasad, rozsądku i chęci nie ranienia narzeczonej wybierzesz rezygnację z miłości do jej siostry.
Na pewno będziesz cierpiał, bo zapomnieć się tak łatwo nie uda. Pozostaną tylko fantazje i spotkania rodzinne, na których będziesz pożerał ją wzrokiem. Pozostanie również poczucie, że mogłeś się pomylić i w przypadku jakiegoś większego małżeńskiego kryzysu ( którego nie życzę) może to doprowadzić do zdrady.

Drugie: pójdziesz za głosem serca, rzucisz wszystko na jedną kartę i rozkręcisz relację z siostrą. Oczywiście najpierw radziłabym wziąć ją na rozmowę w cztery oczy w jakimś bezpiecznym miejscu/ najlepiej przy okazji np. zakupów, pomocy w czymś, spacerku etc. czy jakiegoś innego pretekstu żeby nie wzbudzać podejrzeń. I spróbować podczas tej rozmowy wybadać jej uczucia ( bo szkoda jeśli z twojej strony byłoby szaleństwo, a dla niej zaledwie fascynacja). Jeśli ona również potwierdzi swoje uczucia - cóż możecie obgadać jak powiedzieć o tym narzeczonej i popłynąć ze swoją miłością. Tak, jasne że ją skrzywdzisz...ale lepiej teraz niż żyć z kimś przez całe życie i w głowie mieć inną kobietę. Może się wam też nie udać, ale to ryzyko wliczone w koszta


Wiem, że wszyscy ci to odradzą opcję 2  i będę odosobniona, ale ja poszłabym za głosem serca i emocjami. Jeśli byłyby tak silne jak piszesz, nie potrafiłabym żyć kryjąc się z tym i wyrzucając sobie, że może jednak trzeba było wybrać inaczej....

4

Odp: Siostra mojej ukochanej. Odbiło mi.

była tu na forum jeszcze niedawno taka szwagierka co to chciała przed ślubem siostrze narzeczonego kraść, może to ta sama:
https://www.netkobiety.pl/t122834.html

wink

5

Odp: Siostra mojej ukochanej. Odbiło mi.

Nie nazwałbym to żadną miłością ani uczuciem, co najwyżej zadurzeniem, krótkim przypływem emocji, które pewnie po czasie i tak miną. Pytanie co rzeczywiście czujesz do SWOJEJ narzeczonej? Jeśli jest dla Ciebie kimś ważnym i wzbudza COŚ WIĘCEJ niż tylko emocjonalne motylki, które niby czujesz do jej siostry, to może się warto zastanowić czy jest sens to wszystko tracić? Tą stabilność, oparcie i spokój? A do tego jeszcze wyrządzać potworne świństwo oszukując ją, zresztą dostałaby wtedy podwójne uderzenie, bo to przecież jej siostra, osoba dla niej równie ważna!
Zgadzam się z Maratą: jakby człowiek za każdym razem dał się ponosić tym ogłupiającym emocjom, będąc z kimś w trwałym związku, to dopiero byłby chaos między ludźmi..Przecież chyba nagle nie przestałeś czuć tego wszystkiego do narzeczonej, kiedy się zadurzyłeś w jej siostrze? Chociaż chyba pasuje tu jeszcze bardziej określenie "fascynacja."

Odp: Siostra mojej ukochanej. Odbiło mi.

Marato, nie ma możliwości zerwania kontaktów.
Siostry są bardzo blisko ze sobą, co czyni i mnie bliskim. Spotykamy się często etc.

Żeby była jasność dla wszystkich, NIE SKRZYWDZIŁEM i NIE SKRZYWDZĘ swojej Narzeczonej.
To wspaniała kobieta, mój anioł. Sam byłem zdradzony, nigdy nie zrobiłbym tego nikomu.
Wiem, że mówi się "nigdy nie mów nigdy" oraz, że "facet to świnia";
Nie mniej jednak ja nie. Najgorszemu wrogowi nie życzę zdrady.

Dodatkowo mnie jest naprawdę cudownie z moją Narzeczoną. Chcę z nią być, ożenić się z nią.

Tylko, że jest TA SPRAWA, ona ISTNIEJE, nie mam na nią wpływu.
Z wykształcenia jestem aktorem, nieczynnym zawodowo z powodu rozmaitych decyzji życiowych.
Ale po moich studiach potrafię zagrać każdą trzeźwość, łącznie z tą emocjonalną. I jakieś pojęcie o wyrażaniu emocji również mam.
Stąd widzę również jej niewerbalne reakcje. Tak, pożeramy się wzrokiem wzajemnie. Tylko ja to ukrywam lepiej.
Dlatego chowam w sobie to co sie dzieje i w tym wszystkich obserwuję coraz większe spustoszenie w sobie. To bardzo trudne.

Kolejna sprawa z sugestii esafloresa, żeby pójść za uczuciami.
Być może tak... ale nie tak jak to sugerujesz. Dla mnie takie badanie gruntu za plecami, czy to się uda to również zdrada.
Najpierw musiałbym poukładać ze swoją Narzeczoną sytuację.
Ale cholera, nie wyobrażam sobie potem ICH DWÓCH RAZEM...

To wszystko jest jakąś koszmarną matnią i absurdem.
Wiem, że muszę udźwignąć to sam... tylko, że.... coraz mniej sobie radzę w tym ze sobą.
Po zdradzie chlałem.
Zaczynam znów robić to samo.
Stąd chyba moja nocna próba napisania do Was... bo kiedyś te wpisy i te rozmowy z Wami mi pomogły.
A teraz jestem kompletnym głupkiem. Nie wiem co mam zrobić... żeby SOBIE POMÓC.


Sosenek: to nie ta sama. My jesteśmy dorosłymi ludźmi z pewnym bagażem. A nie rozstrzęsionymi nastolatkami, na które ktoś pierwszy raz zwrócił uwagę (nie neguję nastolatków, ale precyzuję sytuację, że ten etap rozstrzęsienia już za nami dawno)

7

Odp: Siostra mojej ukochanej. Odbiło mi.

Udźwignij to na trzeźwo.
Nie wiem, w czym ma pomóc picie. Skup się na sobie i swojej narzeczonej. Kontakty możesz ograniczyć. Nie musisz brać udziału w każdym ich spotkaniu.
Jesteś silny. Jeśli nic nie będziesz robił, to siostra dziewczyny w końcu sama sobie znajdzie kogoś innego.
A niepodsycane uczucia w końcu spowszednieją i się rozpłyną.

8

Odp: Siostra mojej ukochanej. Odbiło mi.

NaprzódDoTyłu - ale Ty myślisz, że jak masz narzeczoną, to żadna inna kobieta Ci się już nie spodoba? To tak nie działa. Takie fascynacje przeżyjesz jeszcze nie jeden raz. Ale to kwestia tylko i wyłącznie Twojej decyzji, co z nimi zrobisz. Jakoś ludzie potrafią to w sobie wyciszyć i nie zdradzać partnera/partnerki i trwać w monogamicznym związku. Nie zawsze trzeba lecieć za porywem uczuć. Może po prostu potrzebujesz krótszej przerwy od tej siostry. To, że są blisko, nie oznacza, że Ty musisz się z nią co chwilę spotykać.

9 Ostatnio edytowany przez bagienni_k (2020-05-31 15:55:52)

Odp: Siostra mojej ukochanej. Odbiło mi.
LadyLoka napisał/a:

(...) Nie zawsze trzeba lecieć za porywem uczuć(...)

Moje drugie motto życiowe smile Szkoda, że tak mało osób ma podobne zdanie...
A tak na poważnie, to połowy wątków o zdradach, a przynajmniej o wątpliwościach i "znudzeniu" nie zostałoby tutaj opisanych, gdyby się kierować tymi, jakże słusznymi słowami. Skoro Autorze tak bardzo kochasz swoją narzeczoną i ją cenisz, zależy Ci na niej czy też na czymś więcej, niż chwilowe uniesienia i porywy emocji, to będziesz wiedział co zrobić smile

10 Ostatnio edytowany przez esflores (2020-05-31 17:21:21)

Odp: Siostra mojej ukochanej. Odbiło mi.
bagienni_k napisał/a:
LadyLoka napisał/a:

(...) Nie zawsze trzeba lecieć za porywem uczuć(...)

Moje drugie motto życiowe smile Szkoda, że tak mało osób ma podobne zdanie...
A tak na poważnie, to połowy wątków o zdradach, a przynajmniej o wątpliwościach i "znudzeniu" nie zostałoby tutaj opisanych, gdyby się kierować tymi, jakże słusznymi słowami. Skoro Autorze tak bardzo kochasz swoją narzeczoną i ją cenisz, zależy Ci na niej czy też na czymś więcej, niż chwilowe uniesienia i porywy emocji, to będziesz wiedział co zrobić smile


Można tak na to patrzeć...Dla mnie życie to żywioł. A ludzie najpiękniejsi są właśnie, gdy szaleją z miłości, z namiętności. Rzeczywistość jest wspaniała tylko w tych chwilach porywu uczuć, gdy idąc za głosem serca jesteśmy w stanie spalić za sobą mosty. Uczucia, spontaniczność ....to jest dla mnie Prawdziwe. Życie powinno być autentyczne i nieokiełznane.
Ale to moje zdanie / wiem, że jestem tu odosobniona/. Po prostu nie wyobrażam sobie buchalterii i przezroności przedkładanej nad pasję, namiętność.
Wiele rzeczy można sobie zracjonalizować i oszukać umysł - serca, emocji, intuicji nigdy nie oszukasz. ( Akurat to mówię z doświadczenia. Decyzje wynikające z porywu serca, z głebokiej wiary, że coś się uda nigdy mnie nie zawiodły i generalnie były tymi najlepszymi w moim życiu) Stąd dla mnie - w przpadku autora wątku - droga jest bolesna ale prosta. Inaczej ( już o tym pisze) będzie starał się znieczulić emocje i zapomnieć z pomocą alkoholu.

Aha-  rozczarowań, zdrad, problemów nigdy się nieuniknie. Trzeba byłoby całkiem stłamsić życie emocjonalne ludzi, by osiągnąć taki stan.

11

Odp: Siostra mojej ukochanej. Odbiło mi.

Esflores - możesz tak robić. Tylko tak jest ciężko zbudować relację, bo zawsze pojawi się ktoś, kto potencjalnie może Cię pociągnąć. Kłótnia z partnerem i fajny kolega w pracy, tego typu sytuacji ciężko uniknąć. Wmna samych porywach ciężko budować stabione życie.

12 Ostatnio edytowany przez bagienni_k (2020-05-31 19:16:53)

Odp: Siostra mojej ukochanej. Odbiło mi.

To jest jakiś obłęd..

Totalne zwariowanie i wyłączenie najlepszego daru, jaki mamy, my Homo sapiens, zawarte w członie naszej nazwy gatunkowej - MYŚLĄCY, czyli posługujący się RACZEJ rozumem w decydujących dla niego chwilach w życiu. Dojrzały, poważny człowiek oceniający ryzyko, myślący o konsekwencjach, twardo stąpający po ziemi, no i właśnie: nie krzywdzący innych, nie zaś zachowujący się jak rozkapryszone dziecko czy niedojrzały nastolatek. Jak tak sobie teraz myślę, to gdyby ludzie kierowali się czysto porywami serca i pierwszymi lepszymi impulsami emocji, jakie w nich wybuchają po kontakcie z kimś nowo poznanym to przecież ŻADNE małżeństwo czy związek nie przetrwało by dłużej. Taka osoba "decydowała by się" na gwałtowną zmianę w życiu, nie jeden raz czy dwa, ale i pewnie dziesiątki razy. Kierując się tymi durnymi porywami zostawiałaby za sobą zgliszcza w postaci zranionych bliskich do niedawna osób. Jeśli jakiś powód do rozstania wydaje mi się najbardziej bezsensowny, to właśnie taki, na podstawie chwilowych przebłysków hormonalnych, podczas gdy po czasie się okaże, że ta niby wyśnione uczucie to tylko ułuda.

Naprawdę tak łatwo odrzucić wszystko w kąt, co łączyło( i łączy) Autora z narzeczoną do tej pory? Tą całą relację jaką zbudowali, która z pewnością jest bardziej wartościowa, bo na pewno trwalsza niż wzdychanie i rozpływanie się nad wspaniałością innej kobiety. Jeszcze wyraźnie Autor zaznacza, że kocha nade wszystko swoją wybrankę, czuje się z nią szczęśliwy i nie chce nikogo ranić. Poza tym, kurde, kto zakłada od razu, że tam miedzy nimi nie ma żadnych uczuć, może akurat tez podobnych, a może właśnie tej DOJRZAŁEJ miłości? Zakładamy, że gość chce założyć rodzinę i prowadzić w miarę ustabilizowane życie, tak? To dlaczego wartość tych złudnych "uczuć" czy fascynacji jest przekładana nad wszystko inne? Ma zatem o wszystkim zapomnieć, wyłączyć wszystko ot tak, jak pstryknięcie palca, bo mu chwilowo skoczyła we krwi dopamina, serotonina i FEA? Zatem za porywem uczuć to ja sobie mogę lecieć, ale przede wszystkim wtedy, jeśli NIKOGO tym nie skrzywdzę. Przecież to, co Autor "czuje" do jej siostry, to nawet ciężko uczuciami nazwać, tylko jakąś fascynacją, przypominającą nastoletnie zakochanie. Nawet nie chcę sobie wyobrażać stanu jego narzeczonej, jakby jej wywinął taki numer.
Palić mosty..Za wszelką cenę, nie zważając na nic, nawet na krzywdę innych - czysty obłęd! A spontanicznie to ja mogę na wódkę skoczyć ze znajomymi a nie decydować się na "wybór" partnera życiowego.

Jezusie nazarejski...

13 Ostatnio edytowany przez esflores (2020-05-31 19:37:41)

Odp: Siostra mojej ukochanej. Odbiło mi.
bagienni_k napisał/a:

Dojrzały, poważny człowiek oceniający ryzyko, myślący o konsekwencjach, twardo stąpający po ziemi, no i właśnie: nie krzywdzący innych, nie zaś zachowujący się jak rozkapryszone dziecko czy niedojrzały nastolatek. Jak tak sobie teraz myślę, to gdyby ludzie kierowali się czysto porywami serca i pierwszymi lepszymi impulsami emocji, jakie w nich wybuchają po kontakcie z kimś nowo poznanym to przecież ŻADNE małżeństwo czy związek nie przetrwało by dłużej.

Rozsądek, rozwaga, dojrzałość...ja to wszystko rozumiem i na prawdę doceniam rolę myślenia i racjonalne podejście w większości obszarów życia (powiedzmy tych bardziej prozaicznych i mniej wzniosłych). To jest zdrowe (nie szalone) podejście. Tylko nie dla wszystkich jest to sposób na życie. Tu już autor sam musi zdecydować czy woli intensywne (może nawet krótsze) związki pełne namiętności czy taką dojrzałą, odpowiedzialną miłość. To są opcje do wyboru. Bo ta namiętność, którą teraz czuje do siostry narzeczonej, mogłaby się po czasie zamienić w trwałe uczucie (acz nie musi). Czy go to uszczęśliwi? (Może na krótką chwilę, ale równie dobrze może przynieść cierpienie i rozczarowanie w dłuższej perspektywie). Tak jak napisałam to decyzja autora.
W uczuciach nie ma zero jedynkowych rozwiązań, nie ma wg mnie jednej słusznej drogi. Ja chciałam pokazać alternatywę. Nie wiem czy warto iść taką drogą (tu również do rozważenia przez autora).

Lady Loka - no właśnie może to jest właśnie kwestia siły uczucia - ja brałam ślub po kilku miesiącach znajomości (choć bardzo szybko uświadomiłam sobie, że to jest osoba, z którą chcę spędzić życie.) Kocham męża na zabój już osiem lat i nie wyobrażam sobie, by zbliżyć się do innej osoby, by ktokolwiek inny tak mnie zrozumiał i tak kochał. Stąd wzbudziło moje wątpliwości, że tutaj, w przypadku autora, jeszcze przed ślubem pojawia się zauroczenie / pożądanie innej osoby. Więc może te uczucia, żywione do narzeczonej nie są wystarczająco silne? Jeśli są, to oczywiście zapomni o siostrze, jeśli nie - to ma inną drogę. Po prostu nie wyobrażam sobie, jak można naprawdę kogoś kochać całym sercem, a jednocześnie zakochać się w kimś innym...Ja tego nie ogarniam (może po prostu są ludzie, którzy tak potrafią, nie wiem).

14

Odp: Siostra mojej ukochanej. Odbiło mi.
esflores napisał/a:

Lady Loka - no właśnie może to jest właśnie kwestia siły uczucia - ja brałam ślub po kilku miesiącach znajomości (choć bardzo szybko uświadomiłam sobie, że to jest osoba, z którą chcę spędzić życie.) Kocham męża na zabój już osiem lat i nie wyobrażam sobie, by zbliżyć się do innej osoby, bo ktokolwiek inny tak mnie zrozumiał i tak kochał. Stąd wzbudziło moje wątpliwości, że tutaj, w przypadku autora, jeszcze przed ślubem pojawia się zauroczenie / pożądanie innej osoby. Więc może te uczucia, żywione do narzeczonej nie są wystarczająco silne? Jeśli są, to oczywiście zapomni o siostrze, jeśli nie - to ma inną drogę. Po prostu nie wyobrażam sobie, jak można naprawdę kogoś kochać całym sercem, a jednocześnie zakochać się w kimś innym...Ja tego nie ogarniam (może po prostu są ludzie, którzy tak potrafią, nie wiem).

Różnie to jest smile
Można się zauroczyć kimś innym, to jest całkowicie naturalna reakcje. A jak się na to zauroczenie pozwala to i zakochanie może się zrodzić. Świadomy człowiek po prostu ucina coś takiego w momencie zauroczenia wiedząc, że to nie świadczy o tym, że miłość do narzeczonej jest jakaś niepełnowartościowa czy coś.

15

Odp: Siostra mojej ukochanej. Odbiło mi.
Lady Loka napisał/a:
esflores napisał/a:

Lady Loka - no właśnie może to jest właśnie kwestia siły uczucia - ja brałam ślub po kilku miesiącach znajomości (choć bardzo szybko uświadomiłam sobie, że to jest osoba, z którą chcę spędzić życie.) Kocham męża na zabój już osiem lat i nie wyobrażam sobie, by zbliżyć się do innej osoby, bo ktokolwiek inny tak mnie zrozumiał i tak kochał. Stąd wzbudziło moje wątpliwości, że tutaj, w przypadku autora, jeszcze przed ślubem pojawia się zauroczenie / pożądanie innej osoby. Więc może te uczucia, żywione do narzeczonej nie są wystarczająco silne? Jeśli są, to oczywiście zapomni o siostrze, jeśli nie - to ma inną drogę. Po prostu nie wyobrażam sobie, jak można naprawdę kogoś kochać całym sercem, a jednocześnie zakochać się w kimś innym...Ja tego nie ogarniam (może po prostu są ludzie, którzy tak potrafią, nie wiem).

Różnie to jest smile
Można się zauroczyć kimś innym, to jest całkowicie naturalna reakcje. A jak się na to zauroczenie pozwala to i zakochanie może się zrodzić. Świadomy człowiek po prostu ucina coś takiego w momencie zauroczenia wiedząc, że to nie świadczy o tym, że miłość do narzeczonej jest jakaś niepełnowartościowa czy coś.

Ok, więc jeśli tak by było (i rzeczywiście uczucie do narzeczonej byłoby prawdziwe i silne) to jak najbardziej doradziłabym trwanie przy wybrance smile

16

Odp: Siostra mojej ukochanej. Odbiło mi.
Lady Loka napisał/a:

     
Różnie to jest smile
Można się zauroczyć kimś innym, to jest całkowicie naturalna reakcje. A jak się na to zauroczenie pozwala to i zakochanie może się zrodzić. Świadomy człowiek po prostu ucina coś takiego w momencie zauroczenia wiedząc, że to nie świadczy o tym, że miłość do narzeczonej jest jakaś niepełnowartościowa czy coś.

O to mi właśnie chodzi..

Rolę rozsądku powinno się docenić przede wszystkim w ważnych momentach życia. Dlatego właśnie, że szacujemy ryzyko, czy może się coś udać czy nie. Poza oczywistym faktem skrzywdzenia bliskiej osoby, co już samo w sobie jest dla mnie odrażające, to jaką gwarancję mamy, że ta fascynacja się przerodzi w uczucie czy dojrzałą miłość? Poza tym w tym całym kierowaniu się nagłymi porywami jest zasadniczy błąd, bo wykluczamy istnienie JAKICHKOLWIEK więzi, relacji czy uczuć między dotychczasowymi partnerami. Jeśli jeszcze któreś z nich nie jest tego pewne, a tu przynajmniej Autor swoich uczuć do narzeczonej jest pewien w 100 %. Zakładamy, że większość ludzi( chyba) w tym Autor pragnie dojrzałego i poważnego związku, rodziny, stabilnej przyszłości, zatem porywanie się na jakieś złudne emocje i kierowanie się zachwytami, jest tego zaprzeczeniem. Skoro jest szczęśliwy przy swojej wybrance, to może warto zostać i docenić to, co się ma?

17 Ostatnio edytowany przez Ajko (2020-05-31 22:45:50)

Odp: Siostra mojej ukochanej. Odbiło mi.

" A ludzie najpiękniejsi są właśnie, gdy szaleją z miłości, z namiętności. Rzeczywistość jest wspaniała tylko w tych chwilach porywu uczuć, gdy idąc za głosem serca jesteśmy w stanie spalić za sobą mosty. Uczucia, spontaniczność ....to jest dla mnie Prawdziwe. Życie powinno być autentyczne i nieokiełznane.
Ale to moje zdanie / wiem, że jestem tu odosobniona/. Po prostu nie wyobrażam sobie buchalterii i przezroności przedkładanej nad pasję, namiętność.
Wiele rzeczy można sobie zracjonalizować i oszukać umysł - serca, emocji, intuicji nigdy nie oszukasz. ( Akurat to mówię z doświadczenia. Decyzje wynikające z porywu serca, z głebokiej wiary, że coś się uda nigdy mnie nie zawiodły i generalnie były tymi najlepszymi w moim życiu) Stąd dla mnie - w przpadku autora wątku - droga jest bolesna ale prosta. Inaczej ( już o tym pisze) będzie starał się znieczulić emocje i zapomnieć z pomocą alkoholu."

Dla mnie w tych emocjach, które opisałaś nie ma nic pięknego. Chyba, że są to ludzie świadomi, a takich jest bardzo niewielu. Zazwyczaj widzę ćmy, które lecą radośnie do ognia. To wszystko dla kilku orgazmów, przytuleń, spłodzenia zabawek zwanych dziećmi.
Często są to ludzie rozgorączkowani, nieprzewidywalni, niszczący wszystko co stoi na przeszkodzie, niszczący siebie by tylko spełnić biologiczne przeznaczenie. A biologia pięknie to wymyśliła, idealnie.
Autorze zastanowiłabym się nad tym dlaczego tak reagujesz na uwodzenie. Czy jak będzie to każda inna atrakcyjna  babka, która ci powie kilka miłych słówek, zamacha rzęskami, uchyli dekolda, stanie w wyzywającej pozie, to czy też nie zaczniesz o niej myśleć. Bo to bardzo przyjemne jak możemy się w czyimś towarzystwie poczuć atrakcyjnym. Wspaniały lep na muchę. Może jakieś niskie poczucie własnej wartości? Nie wiem co, ale to warto przemyśleć. Tym bardziej, że wcześniejszy związek to poczucie wartości mocno nadwątlił. A tutaj podwójne doładowanie zaraz dziewczyny będą się bić o ciebie.

18

Odp: Siostra mojej ukochanej. Odbiło mi.
bagienni_k napisał/a:

Rolę rozsądku powinno się docenić przede wszystkim w ważnych momentach życia. Dlatego właśnie, że szacujemy ryzyko, czy może się coś udać czy nie. Poza oczywistym faktem skrzywdzenia bliskiej osoby, co już samo w sobie jest dla mnie odrażające, to jaką gwarancję mamy, że ta fascynacja się przerodzi w uczucie czy dojrzałą miłość?

Gwarancji oczywiście nie ma żadnej (bo to nie pralka czy żelazko). Ranienie bliskich - cóż, tego się nie uniknie. Kto był na dłużej w związku, wie, że będąc bardzo blisko z drugą osobą, nie da się uniknąć zranienia (to jest konsekwencja otwarcia się na drugą osobę/ stajemy się bardziej bezbronni).
Ok....rozumiem, że masz takie podejście do rozsądku i wolisz szacować ryzyko, że coś się uda. Ja, w ważnych momentach życia wolę wierzyć, że coś się uda (np. gdybym ja miała (lub bliska osoba) śmiertelną chorobę i podjęła leczenie - chciałabym wierzyć wbrew wszystkiemu, że wyzdrowieję. Jeśli chłopak, mąż pojechałby służyć w armii, to nie robiłabym wykresów, szacując jego szanse na przeżycie, tylko wierzyłabym każdego dnia i ślepo, że wróci. Jeśli  pokocham kogoś po rozwodzie i zaczynam układać sobie z nim życie -to nie patrzę w statystki rozwodów, tylko po prostu biorę ślub, cieszę się życiem i czerpię z niego szczęście. Szanuję twoje podejście, ale się z nim nie zgadzam (w ważnych momentach życia kieruję się sercem/ intuicją)

Ajko napisał/a:

Często są to ludzie rozgorączkowani, nieprzewidywalni, niszczący wszystko co stoi na przeszkodzie, niszczący siebie by tylko spełnić biologiczne przeznaczenie.

"Życie jest tylko [...] powieścią idioty, Głośną, wrzaskliwą, a nic nie znaczącą." To jest oczywiście pytanie o conditio humana i o to, czego oczekujemy od życia...A myślę, że wiele osób (w tym ja ) nie oczekuje wiele więcej. Jeśli nie spełniać biologicznego przeznaczenia, to jakie?  Jest jakieś typowo ludzkie przeznaczenie? Nie każdy będzie wysyłał rakiety w kosmos, pisał wielkie powieści czy rozwiązywał problemy matematyczne wielkiej wagi. Pogódźmy się z tym - większość z nas, na tym świecie spełni jedynie swoje biologiczne przeznaczenie. Ba, jeszcze będą czerpać z tego przyjemność i nazwą to szczęściem. (Nie wyłączam siebie z tej grupy i nie widzę w tym ujmy).

-----Już nie piszę tu więcej, wiem, że prawdopodobnie zrobiłam teraz off-top (z góry przepraszam), no chyba, że autorowi wątku nasunie to jakieś refleksje i pomoże dokonać wyboru.

19

Odp: Siostra mojej ukochanej. Odbiło mi.

Zauroczenia i fascynacje się zdarzają, ale do takiego stopnia, żeby nie móc normalnie funkcjonować...? Moim zdaniem powinieneś dobrze zastanowić się, czy Twoja narzeczona na pewno jest TĄ KOBIETĄ, z którą chcesz związać się na stałe. Jeśli tak, unikaj kontaktu z jej siostrą - żadnego gadania, spędzania czasu razem, chyba, że konieczność, ale wtedy w większym gronie. Nie szukaj kontaktu z nią, a jeśli ona będzie szukała - daj jasno do zrozumienia, że nie jesteś zainteresowany.

Chyba, że zainteresowany jesteś, to zakończ swój związek i róbta co chceta.

20 Ostatnio edytowany przez Gary (2020-06-01 09:40:40)

Odp: Siostra mojej ukochanej. Odbiło mi.

@NaprzódDoTyłu...   Z pożądaniem jest jak z niespełnioną prawdziwą miłością -- jak człowieka dopadnie, to nigdy do końca nie odpuści... czasem miną lata, dawnego pożaru już nie ma, zniknął, nie ma ognia, ale na dnie gdzieś zostaje wieczny żar, który jest ciągle gotowy do ataku.

Co robić? Jak żyć?

Zaakceptuj fakt, że totalnie pożądasz siostry i byś ją zjadł w całości w mgnieniu oka. Zaakceptuj fakt, że nigdy tego nie zrobisz, nigdy jej mieć nie będziesz. Oddziel to uczucie od życia jakimś pasem, przez który ogień nie przejdzie. I żyj niezależnie od tych uczuć:

Tak to trzeba oddzielić:

https://v.wpimg.pl/OTU2NDg2YDU0UDh3SEltIHcIbC0OEGN2IBB0Zkh9YGJhBjZwVQpgMHtFPi0KVWEkOR1_clcAfmZkA351SgN5YmAHenFeB3p7JVM9aRdANTE2Wzk0CEguJjpFN2oXXCh2KA==


Ja lecę na nią. Bez wątpienia.

Tak. To pożądanie. Pożądanie konkretnej osoby.


Już przestałem się oszukiwać. Narazie albo nikt tego nie dostrzegł, albo rzeczywiście z mojej strony tego nie widać, co nie znaczy, że tak nie jest. (Bo jestem dobrym aktorem i się super kitram).

I nic z tym nie rób. Na zewnątrz nikt nie może widzieć. Nie staraj się tego zwalczać. To się przepali. Ale żar zostanie.



NIE WIEM skąd to się wzięło. Nie wiem dlaczego... Dlatego, że byłem kiedys zdradzony? Być może teraz POMYLIŁEM się w związku?

Poczułeś siłę pożądania. Jakkolwiek jest to pozytywne uczucie, i warto go przeżyć, to walka z nim jest trudna. Jak walka z zakochaniem. Dasz sobie radę.


Oczywiście nic z tym nie zrobiłem. Nie skrzywdziłbym Narzeczonej. Nigdy w życiu. Jest wspaniała. Sam byłem zdradzony i nie wyobrażam sobie zrobić taki numer komukolwiek, a co dopiero tak wspaniałej Kobiecie.

Pamiętaj, że gdybyś miał seks z siostrą narzeczonej, to to pożądanie mogłoby się wypalić całkiem, mogłoby zniknąć, straciłbyś narzeczoną. Dlatego ogarniesz pożądanie do siostry, aby nie siało spustoszenia i sprawy się unormują. Nie pij alkoholu. Gdybyś był w związku z jej siostrą, to też pożądanie mogłoby Cię dopaść względem obecnej narzeczonej.



A jednak TO istnieje. Moja fascynacją JEJ SIOSTRĄ jest. Już nie umiem tego wyprzeć.

Przestań wypierać, szkoda energii.

Musisz ograniczyć skutki. Unormuje się. Nie pij alkoholu.
Ile to trwa? Miesiąc?

21

Odp: Siostra mojej ukochanej. Odbiło mi.

esflores Nie przesadzajmy w drugą stronę, bo przecież bez uczuć czy emocji i porywów namiętności ludzie nie wiązaliby się ze sobą. To chyba nie te czasy( miejmy nadzieję), kiedy małżeństwa są aranżowane z rozsądku przez rodziców młodych. Tylko coś musi jeszcze między nimi być, na tej zasadzie, żeby właśnie ta relacja trwała. Takie porywy, same w sobie i fascynacje, jakie Autor przeżywa do swojej szwagierki są ułudne i krótkie, jeśli nic więcej ludzi nie łączy, to one się wypalają. Zadziwia mnie jak wiele, nawet tutaj wątków powstaje, gdzie ludzie utożsamiają związki i miłość z takimi właśnie motylkami czy pożądaniem, jakie Autor odczuwa. Przecież z jednej strony może tym kogoś skrzywdzić, jak również może się to obrócić przeciwko niemu. Zazwyczaj takie porywy serca nie trwają długo i co dalej? Znajdzie sobie kolejny obiekt westchnień?
I tutaj całkowicie się zgadzam z Garym. "Decydowanie" o swoim życiu na podstawie intuicji czy porywów serca w tym wypadku niosłoby za sobą przeświadczenie, że do narzeczonej już nic się czuje i nic go z nią nie łączy. Co więcej, że to wszystko co między nimi było przestało mieć znaczenie i zniknęło nagle jak mgła. To jest dla mnie niedorzeczne. Nagłe i błyskawiczne przekreślenie wszystkiego, co razem przeżyli i jaki związek mieli do tej pory, opierając się jeszcze na stwierdzeniach Autora, gdzie zapewnia o swoim uczuciu wobec narzeczonej. Nie da się zakochać i odkochać jednocześnie tak szybko, bo to jest dla mnie całkowicie dziecinne i niedojrzałe, typowe dla ludzi w wieku nastoletnim.
Z drugiej strony, jeśli miałbym w życiu kierować się przede wszystkim sercem czy intuicją, to choćby w takim przypadku: mam w jednym mieście fajną pracę, mieszkanie, znajomych - ogólnie mówiąc cieszę się życiem, więc jest w nim miejsce także na emocje, ale przynajmniej wiem, na czym te emocje opieram. Nagle na drugim końcu kraju poznaję kobietę, do której czuję dokładnie to, co Autor czuje do swojej szwagierki i nic więcej! Zakładając, że jestem singlem: mam teraz dać się porwać emocjom i rzucić wszystko w diabły a następnie pojechać do miasta tej mojej "ukochanej" którą znam od kilku dni czy nawet tygodni, widząc się z nią raptem kilkanaście razy, po czym oświadczyć się jej czy nawet starać się wynająć czy kupić mieszkanie w mieście i szukać nowej pracy? Raczej zastanowiłbym się nad tym dwa razy...

Posty [ 21 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Siostra mojej ukochanej. Odbiło mi.

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024