Witam serdecznie moi Drodzy.
Kochani forumowicze. Na wstępie chciałbym Wam podziękować, bo raz wyprowadziliście mnie, często trudnymi słowami na prostą drogę. Wtedy to ja czułem się skrzywdzony. Teraz to ja mogę skrzywdzić. Nie zrobiłem tego, ale nie wiem czy się nie potknę. Jestem człowiekiem. Tylko. Niestety.
Ale do rzeczy.
Jakiś czas temu byłem autorem jednego z poczytnych postów na tym forum. Temat dotyczył tego, że wdałem się w toksyczny związek, byłem zdradzony, nie umiałem się z tego wyplątać. Wracałem do związku, byłem zdradzony ponownie. Daliście mi wiele ważnych porad, dzięki którym, między innymi, poradziłem sobie z sytuacją.
Po tamtej podwójnej zdradzie, dzięki Wam również dałem sobie szansę i zbudowałem swój świat od nowa. Wyleczyłem się z toksyczności, poznałem nową osobę, zbudowałem z nią relację. Byłem szczęśliwy.
Moja narzeczona jest cudowną osobą. Daje mi spełnienie, czuje się przy niej wspaniale. Ja sam staram się, na tyle ilę mogę dać jej pełnię szczęścia w życiu. Kocham ją po prostu. Mamy się wkrótce pobrać.
I nagle mój własny mózg i moje serce zaczęło mi płatać figle.
Wydaje mi się, że z jakiegoś powodu, którego nie jestem w stanie zdefiniować, odleciałem na punkcie SIOSTRY ukochanej. Z logicznego punktu widzenia KOSZMAR!
Myślę o niej nieustannie. Chłonę każdą chwilę obecności przy niej.
Zaczęły pojawiać się W MOJEJ RODZINIE komentarze o niej... że gdyby nie to, że moja Narzeczona to jej siostra, to Szwagierka połknęła by mnie bez zastanowienia wygryzając rodzoną siostrę (moją Narzeczoną), czyli widać, rzekomo, że ona leci na mnie. (Odpowiedzialność w oczach osób trzecich, z tego co wiem, leży po stronie Szwagierki).
Ja lecę na nią. Bez wątpienia. Już przestałem się oszukiwać. Narazie albo nikt tego nie dostrzegł, albo rzeczywiście z mojej strony tego nie widać, co nie znaczy, że tak nie jest. (Bo jestem dobrym aktorem i się super kitram).
I teraz uwaga:
NIE WIEM skąd to się wzięło. Nie wiem dlaczego... Dlatego, że byłem kiedys zdradzony? Być może teraz POMYLIŁEM się w związku?
Oczywiście nic z tym nie zrobiłem. Nie skrzywdziłbym Narzeczonej. Nigdy w życiu. Jest wspaniała. Sam byłem zdradzony i nie wyobrażam sobie zrobić taki numer komukolwiek, a co dopiero tak wspaniałej Kobiecie.
A jednak TO istnieje. Moja fascynacją JEJ SIOSTRĄ jest. Już nie umiem tego wyprzeć.
Nie mam o tym z kim porozmawiać. Z nikim nie rozmawiam, a sprawa rozwala mi mózg i serce coraz mocniej...
Jak sobie z tym poradzić?
Czy pomożecie?
Porozmawia ktoś ze mną?
Nie chcę skrzywdzić Narzeczonej. Nie chce złamać siostrzanej relacji (zakładając, że obserwacje mojej rodziny są prawdziwe i Szwagierka rzeczywiście czuje do mnie to samo); Nie chce zrobić nic złego.
Jestem silnym facetem i nie poddam się kretyńskiej chwili uniesienia.
Ale muszę też spojrzeć na siebie. Sytuacja mnie rozwala. Żyję z tym sam. I to jest. Nie umiem tego rozpracować sam.
Bardzo proszę o pomoc.
Ściskam i pozdrawiam Was.