Hej, znam się wprawdzie krótko z dziewczyną, ale mieliśmy już parę wyjść na piwo, do baru, klubu... za wszystko ja płaciłem, dziewczyna nic się nie odzywała. Jak jej powiedzieć,żeby chociaż raz ona zapłaciła za rachunek...?Jak jej powiedzieć żeby nie urazić i tez żeby żle nie zrozumiała czegoś..?
Ja bym zrobiła coś w stylu, że ugadałabym się na jakiś spacer czy coś, a jakbyście zgłodnieli, zagadałabym: "To co, ja stawiam obiad, a Ty deser?"
"To co, ja stawiam obiad, a Ty deser?".
A co jeśli ona po obiedzie stwierdzi że jednak nie ma ochoty na deser? ![]()
Mediamario może przez jakiś czas nigdzie jej nie zabieraj?
4 2016-01-31 12:45:09 Ostatnio edytowany przez niesia631 (2016-01-31 12:46:11)
Ja miałam ten sam problem tylko ze z chłopakiem. Zawsze jak gdzieś szliśmy oczywiście ja musiałam płacić... pewnego razu postawiłam sprawę jasno i powiedziałam, że skoro mamy być ze sobą na poważnie to fajnie jakbyśmy się jakoś podzielili tymi wydatkami. Np raz on płaci za coś, raz ja. Wtedy jego mina była nie do opisania, stwierdził że nie mial wcześniej dziewczyny i nie wiedział jak ma się zachowywać
Jak dla mnie Twoja dziewczyna jeżeli jest rozgarnieta powinna wiedzieć że to może być dla Ciebie uciążliwe. Jak sobie wyobrażasz dalsze bycie razem? A może ona wie ze jesteś przy kasie i to wykorzystuje? ![]()
Ale co mu da to, że jej nie będzie nigdzie zabierał? Jak dziewczyna nie ma w zwyczaju płacić za faceta, to nie ma co liczyć, ze jak się ją przetrzyma, to sama gdzieś zaprosi. Prędzej zrezygnuje ze znajomości, bo stwierdzi, ze on się nią znudził. Jak jej się wprost nie powie, ze ma za coś zapłacić, to nie zapłaci, zwłaszcza że perzecież gdy przychodziło uregulować rachunek, to ona się nawet nie zająknęła.
Ja zwyczajowo płacę na naszych spotkaniach bez względu na to czy to jest kawa, pizza czy dość drogie kręgle czy ścianka...ale to mój wybór. Obydwoje pracujemy i moja dziewczyna sama zaproponowała, że też będzie płacić i pewnie na taki etap zaraz wejdziemy jeśli związek będzie trwał dalej.
Najlepiej powiedz wprost ze dzisiaj placisz Ty a na następnym spotkaniu ona. Nie rozumiem dlaczego za wszystko zawsze miałby płacić facet.
Najlepiej powiedz wprost ze dzisiaj placisz Ty a na następnym spotkaniu ona. Nie rozumiem dlaczego za wszystko zawsze miałby płacić facet.
Temat rzeka...dla mnie na pierwszych spotkaniach dobrze by płacił facet - ja jestem tak wychowany a później to najlepiej się zrzucać:)
Zapytaj, co myśli o tym, by płacić za spotkania po połowie. Dla mnie to dziwne, że tak Cię "wykorzystuje". Z jednej strony możliwe, że robi to z premedytacją, ale z drugiej - być może ma przekonanie, że skoro mężczyzna deklaruje płacenie również za nią, powinna dać mu się "wykazać".
Ja wyznaję taką zasadę: jeśli idziemy gdzieś razem, to płacimy po połowie, jeżeli zaś jedna strona ZAPRASZA drugą, to za nią płaci - niezależnie od płci.
chloe2 napisał/a:Najlepiej powiedz wprost ze dzisiaj placisz Ty a na następnym spotkaniu ona. Nie rozumiem dlaczego za wszystko zawsze miałby płacić facet.
Temat rzeka...dla mnie na pierwszych spotkaniach dobrze by płacił facet - ja jestem tak wychowany a później to najlepiej się zrzucać:)
Na pierwszej czy drugiej randce tak ale niezręcznie bym sie czula gdyby płacił za mnie na każdym spotkaniu.
11 2016-01-31 16:51:09 Ostatnio edytowany przez Say (2016-01-31 16:52:16)
Myślę, że warto zaproponować to dziewczynie wprost. Ale zaznaczyć, że wiąże się to z tym, że Wasza znajomość się rozwija. Czyli nie ostentacyjne "To teraz Ty płać za siebie" (bo może się dziewczę zdziwić i zacząć domyślać, że wycofujesz się z relacji romantycznej na grunt koleżeński, gdzie każdy za siebie buli), tylko raczej coś w stylu "Podobasz mi się i chciałbym kontynuować tę relację, ale lubię partnerskie układy, w których jesteśmy sobie równi. To obejmuje też płacenie za siebie". Albo przy płaceniu możesz rzucić pół-żartem, pół serio - "Następnym razem ty płacisz". Obserwuj jej reakcję. Może zdziwi się czy uśmiechnie i powie "Ok" (może wcześniej na to nie wpadła? Może po prostu jest przyzwyczajona do tego, że facet płaci i obraża się na dziewczynę, która chce zapłacić? Może jest przekonana, za sprawą jakichś bzdurnych magazynów, że facet płaci przez pierwszych ileś randek?), a może sfocha czy w inny sposób wyraźnie da znać, że to scenariusz nie po jej myśli.
hej, od ponad 2 mc znam się z nową dziewczyną, spotkaliśmy się kilka razy, wypad do klubu, jednak co mnie zaskoczyło to od drugiego spotkania, często całujemy się w usta i idąc miastem trzymamy za rękę, Czy w takim wypadku może mnie traktorwać jak kolegę, czy idąc małymi kroczkami na coś więcej niż tylko kolega..?czy i kiedy zapytać sie jej o chodzenie...?
Ile ma lat? Pracuje? Raczej bym nie mówiła wprost bo może ją to urazić, albo zawstydzić, że sama tego nie zaproponowała. Raczej bym poczekała aż zaczniecie planować kolejne spotkanie i wtedy żartobliwie spytała "gdzie tym razem Ona Ciebie zabiera".
Mediamario a czy Ty masz tyle lat co w nicku i Ty pracujesz? ;-)
Hm, ja wychowałam tak swoich synów, że zawsze mężczyzna/chłopak płaci, chyba, że dziewczyna stanowczo się nie zgadza.
Hm, ja wychowałam tak swoich synów, że zawsze mężczyzna/chłopak płaci, chyba, że dziewczyna stanowczo się nie zgadza.
No i to jest to właśnie co kryje się w moim pytaniu :-)
ja pamierta ze jak ktos mniez apraszal to on poalcil
jak ja chcialam to mowil ze zaprosil to chce zaplacic
ale moze ona wlasnie tez tak mysli?ze jak zaprasasz to masz palci?albo chcesz bo czułbys sie obrazony?
mzoe nie uzgadnialiscie tego?
pogadj z nia,pwiedz lub zapytaj czy placicie po polowie?
tzn kazdy za siebie
jak zareaguje i bedziesz wiedzial
nie skreslaj jeszcze dziewczyny
a moze ona nie ma swoich pieniedzy?
Ale tak namiętnie się całujecie,czy tylko przyjacielski buziak ?Bo to różnica.
Byc może jest nadzieja,nie proponuj jej pierwszy związku,poczekaj,aż się zakocha i wtedy sama wyjdzie z propozycją,kobiety zakochują się wolniej.
całujemy się namiętnie, i trzymanie za rękę tez jest powazne.. wydaje mi się, że nie robi sobie żartów...
Czy to jest ta sama dziewczyna, która nie płaci za siebie, a o której piszesz w innym temacie ?
Na serio się jeszcze "pyta o chodzenie"? O_o
Zapytaj się jej o chodzenie jutro o 14:32. Tylko się nie spóźnij!
idz z nią na piwo/obiad w czasie spotkania powiedz że idziesz za potrzebą, ucieknij przez okno i napisz smsa "teraz ty płacisz":D
a na poważnie powiedz wprost o co ci biega i tyle ![]()
Scaliłam Twoje wątki. Już kilkukrotnie była Ci zwracana uwaga, byś nie mnożył tematów dotyczących problemów z tą samą dziewczyną. Na forum obowiązuje zasada "1 związek=1 wątek". Zapoznaj się, proszę, z regulaminem. Pozdrawiam, Cslady
25 2016-02-02 23:15:28 Ostatnio edytowany przez SexyLady02 (2016-02-02 23:16:49)
Normalnie porozmawiaj z nią o tym. Jak czytam niektóre wątki to w szoku coraz bardziej jestem, że ludzie nie mają dziś problemu, żeby od razu iść razem do łóżka, całować się i przytulać, a rozmawiać nie umieją. Jak żyć??:)
Z tym sugerowaniem, żeby teraz ona zapłaciła to trzeba być ostrożnym. Moja dziewczyna raz na jakiś czas sama wyciąga portfel i płaci, mimo że to ja ją zaprosiłem i byłem gotów że to ja płacę. Ale wtedy mówi mi że tym razem ona chce stawiać, więc nie mam tego problemu co ty. Gorzej jest, jak czasami przez ileś wyjść z rzędu ja płacę i pod koniec miesiąca jest krucho z kasą. Głupio powiedzieć "nigdzie cię nie zabiorę bo nie mam kasy" i głupio też proponować wyjście i prosić żeby to ona zapłaciła. Moja dziewczyna jest na tym punkcie bardzo wrażliwa, jak raz czy dwa poprosiła mnie żeby gdzieś wyjść, a ja nie miałem kasy, to powiedziałem "a stawiasz?" to się oburza, że niby czemu ona a nie ja. I kiedy chcę jej powiedzieć że wypadała akurat jej kolej to nieważne jak delikatnie to powiem, to kończy się to kłótnią, że niby jej wyrzyguję ile to ja na nią płacę i nic nie dostaję w zamian (oczywiście to tylko jej wersja, zupełnie inna niż rzeczywistość, no ale kobitki tak mają
). Więc czasem trzeba zachować szczególną ostrożność, bo nigdy nie wiesz czym zdenerwujesz kobietę ![]()
wkurza mnie... kolejne wyjście tym razem kinoo doszlo do płacenia i dziewczyna nowa nic! nawet nie zapytała sie czy Ci dołożysz....! chyba muszę konkretnie postawić sprawę i warunki... no sory, tym bardziej że to ona dała propozycje wyjść, a nie ja, hmmm....
A nie stać Cię chłopcze na to kino?
stać spokojnie, ale jak już mamy kolejne wyjście razem i za każdym razem wychodzi że to ja płacę, to sory....
więc może ma ktoś pomysł jak pogadać z dziewczyną o równych szansach a nie tylko w jedną stronę. Jak jej powiedzieć, aby nie urazić w żaden sposób i aby nie dac po sobie poznać, że jestem złotówa, aczkolwiek tak nie jest, ale preferuję równe szansę w związku...Ma ktoś jakiś pomysł?
JuliaKaa a czy Ciebie podobnie moge zapytac nie stać na kino? czy nawet zrobić z chłopakiem jakieś zrzutki...?czy masz podobny system, że za wszystko u Ciebie płaci facet...?a ty swoje pieniądze trzymasz w kiejdzie i masz na swoje wydatki i ciuszki...?
mediamario spacerujcie po parku, niedługo wiosna, to będzie cieplej. A na kanapki i herbatę w termosie poświęcisz parę PLN? Jeśli nie, to o suchej gębie proponuję. I kłopot z głowy.
Szczerze Mediamario, myślę, ze jesteś "złotówa". Jak się spotykałam z chłopakiem mając 17, 18, 19 i oboje byliśmy na utrzymaniu rodziców to każdy wspólny grosz się liczył aby wystarczyło na herbatę, kino, czy sączenie coli. A potem jak oboje zaczęliśmy dorabiać na studiach to on się poczuwał do tego, żeby mieć pieniądze na mnie i na siebie. Bez szału oczywiście, bo studiując na dziennych aż tyle okazji do zarabiania nie było i wówczas ja tez chętnie mu się rewanżowałam, czasem coś jemu kupując. Ale takie wychowanie wyniósł z domu i nie było dylematów co do tego po żadnej ze stron. Jak ja miałam to tez chętnie mu dodawałam widząc jego wysiłki i poświęcenie. A od kiedy zaczęłam pracę to nie zdążyło mi się zapłacić za siebie, może na dżentelmenów trafiałam. Ale też uważam, ze jak mężczyzna zaczyna się spotykać z kobietą to nie wymaga to kosztów rozpoznanie czy jest ona warta tego aby w nią inwestować. A jak jest warta to inwestycją jest właśnie zaprosić ja gdzieś i za nią zapłacić.
Naprawdę to taki wielki koszt na m-c? Wyjście do kina, na kawę czy jakieś wspólne spędzenie czasu?
Jeśli widzisz, ze inwestycja jest nieopłacalna to zaprzestań spotkań i już.
Nie napisałeś czy dziewczyna pracuje czy jest bez kasy. Ja akurat z moim partnerem też się dzielę wydatkami, ewentualnie jak jedna osoba ma gorszy miesiąc to druga "sponsoruje", ale staramy się utrzymywać kto kiedy płaci na równi. Odnośnie dziewczyny fakt, nie da się tego przekazać bez urażenia. Gdyby mi facet zasugerował, że mam zapłacić to sama czynność by mnie nie ruszyła, ale bym zaczęła obserwować czy przypadkiem nie jest sknerą.
A jeszcze jedno pytanie - czy jak kupisz jej kwiatka, to ona ma ci odkupić???
Bycie dżentelmenem, to jak przedłużenie penisa u faceta, ale dzisiejsi faceci to cioty w większości. Możemy "podziękować" wszechogłupiającej feminizacji, nikt nie wie co czym się je, że tak powiem.
Następnym razem oświadcz od razu nowej dziewczynie, że płacicie na pół, albo najlepiej jak to ona będzie cię zapraszać i płacić.Straszne, że takich dylematów panów jest mnóstwo na tym forum.
36 2016-02-04 12:29:56 Ostatnio edytowany przez kooralik (2016-02-04 12:42:26)
Odrażający jest materializm wielu kobiet. Stwierdzenia JuliaKaa o "inwestycji nie oplacalnej". Inwestować można czas, emocje, uczucia. Ja nie mam problemu by zawsze płacić, nawet jak partnetka mimo zblizonego statusu materialnego nawet się nie zajeknie o wyciągnięciu portfela. Tyle ze wtedy nie jest partnerka a workiem na spermę.
Jak nie masz pieniędzy, możesz dla faceta upiec ciasto, kawę do termosu i zaprosić do parku. Nawet nie wiesz jak będzie szczęśliwy. To jest PARTNERSTWO o ktorym wiele was p...li. Ale by to zrozumieć trzeba być KOBIETA a nie DZIEWCZYNKA.
37 2016-02-04 12:47:52 Ostatnio edytowany przez feniks35 (2016-02-04 12:54:55)
Ja rowniez czytam niektore wypowiedzi ze zdumieniem. Wiadomo ze fajnie jesli mezczyzna poczuwa się do placenia za partnerke na spotkaniach a nie dzieli rachunek na pol i rozlicza co do grosza ze teraz ja dalem piec groszy wiecej wiec nastepnym razem twoja kolej. Takie cos byloby zenujace. Ale rownie zenujace jest dla mnie podejscie roszczeniowe kobiet ktore wychodzą z zalozenia ze placenie jest zawsze po stronie mezczyzny a one sa ksiezniczkami ktorym sie to poprostu nalezy. Ja chodzac na randki te parenascie lat temu pamietam ze wygladalo to w miare normalnie tzn chlopak placił za kilka spotkan mimo ze ja proponowalam ze się dorzuce do rachunku. Jego zachowanie bylo mile i szarmanckie ale ja sama z siebie poczuwałam się do jakiegos rewanzu bo nie chcialam byc jego utrzymanka tylko tak jak napisal wyzej kooralik partnerka i korona z glowy mi nie spadla gdy wkoncu za ktoryms razem stanowczo powiedzialam ze dzis ja place za obiad lub zapraszam do siebie na ciasto. Potem bieglo to juz naturalnym trybem i kazde z nas swobodnie wychodzilo z inicjatywa placenia bez dumania i rozkminiania kto kiedy i w jakich kwotach ..bo nie o pieniadze tutaj w sumie chodzilo ale o samo podejscie w ktorym oboje się staralismy wzajemnie sprawic sobie przyjemnosc a nie sprowadzac siebie do rol sponsora i wypindrowanej panienki.
Edit: Ale ja moze jakas odklejona jestem bo ogolnie nie uznaje pewnych dziwnych podzialow. Gdy wracamy z zakupow lub wyjezdzamy do tez nie wychodze z zalozenia ze moj maz ma tachac wszystkie torby i bagaze a ja ide z kosmetyczka i kopertowka w dloni. Biore czesc siat i tacham razem z nim bez poczucia bycia nieszanowana jako kobieta. Bo.kiedy trzeba to on daje mi odczuc wystarczajaco ze mnie jako kobiete szanuje i docenia.
tak dziewczyna pracuje , ja wychodze z założenia, owsze pierwsze kilka randek mozna postawic, ale jeśli coś dalej i więcej chcemy od siebie to warto miec jakiś podział, ja z poprzednią ex dziewczyną, jesli gdzieś wychodzilismy czy jakieś wyjazdy organizowaliśmy to też robiślismy to wspolnie i na połowę. Jesli mi dziewczyna powie że chcę jechać na wakację za granicę to co.. mam jej postawić wyjazd za ponad 2 tys bo za nią i za siebie, no sory ale to już nie jest 20 zł... i nie jestem tu złotówą, ale chodzi o równo traktowanie, tak dla niej jak i dla mnie... to jest zwiazek i oparcie. a nie tylko... w jedną stronę....
39 2016-02-04 14:06:29 Ostatnio edytowany przez JuliaKaa (2016-02-04 14:10:51)
tak dziewczyna pracuje , ja wychodze z założenia, owsze pierwsze kilka randek mozna postawic, ale jeśli coś dalej i więcej chcemy od siebie to warto miec jakiś podział, ja z poprzednią ex dziewczyną, jesli gdzieś wychodzilismy czy jakieś wyjazdy organizowaliśmy to też robiślismy to wspolnie i na połowę. Jesli mi dziewczyna powie że chcę jechać na wakację za granicę to co.. mam jej postawić wyjazd za ponad 2 tys bo za nią i za siebie, no sory ale to już nie jest 20 zł... i nie jestem tu złotówą, ale chodzi o równo traktowanie, tak dla niej jak i dla mnie... to jest zwiazek i oparcie. a nie tylko... w jedną stronę....
Nikt Ci nie każe jej sponsorować ale jak sam zaznaczyłeś, znasz ją niedawno i za Wami kilka wyjść.
To chyba świeża znajomość a nie plany, związek, więc nie pociągaj mojej wypowiedzi do rozliczeń niemalże małżeńskich.
Zastanów się, jeśli masz już problem na samym początku znajomości z płaceniem czy coś nie gra na któreś linii? Jeśli Ty jesteś w porządku to dlaczego masz problem, żeby z nią o tym porozmawiać jak człowiek z człowiekiem? A może dziewczyna nie jest właściwa i traktuje cię czysto finansowo i stąd Twój opór?
Jak jest wszystko w komunikacji w obie strony ok to zapewniam Cię nie ma ani problemu z ustalaniem ani z rewanżem ani dawaniem i braniem i nikt nie czuje się pokrzywdzony.
Tyle ze wtedy nie jest partnerka a workiem na spermę.
Różne mamy pojęcia rzeczy odrażających, bo dla mnie to jest TO POWYŻEJ.
No i ja ponownie podpisuję się pod wypowiedzią Julii.
I nie chodzi tu o księżniczkowanie, czy płacenie za wyjazdy za granicę. tylko cały ten dylemat jest pokręcony.Jak się umówicie i będzie chciała gdzieś iść, to powiedz jej normalnie - sorry, ale nie mam pieniędzy, albo - chyba mam za mało. I wtedy wszystko się wyjaśni.
42 2016-02-04 22:12:56 Ostatnio edytowany przez kooralik (2016-02-04 22:16:07)
Różne mamy pojęcia rzeczy odrażających, bo dla mnie to jest TO POWYŻEJ.
Proza życia, mogę "inwestować" ale gałka musi być świetnie zrobiona. Krótka piłka - wg. twojej terminologii - inwestuję, zwrotem z inwestycji są jej ciało i seks. Ja jestem INWESTOREM, kim jest owa dziewczyna (bo ustaliliśmy już, że nie KOBIETA)?
JuliaKaa napisał/a:Różne mamy pojęcia rzeczy odrażających, bo dla mnie to jest TO POWYŻEJ.
Proza życia, mogę "inwestować" ale gałka musi być świetnie zrobiona. Krótka piłka - wg. twojej terminologii - inwestuję, zwrotem z inwestycji są jej ciało i seks. Ja jestem INWESTOREM, kim jest owa dziewczyna (bo ustaliliśmy już, że nie KOBIETA)?
No to pojechałeś. Nie wiem czy wiesz jak się nazywa ten fach, gdy płacisz za seks czy jak to nazwałeś "gałkę". Ale każdy korzysta z takich usług z jakimi się utożsamia.
Wracając do tematu też bym powiedziała następnym razem, że zapomniałam portfela i zobaczysz jak zareaguje. Jak będzie oburzona to masz jak na dłoni o co dziewczynie chodzi, jeżeli bezproblemowo powie, że ona zapłaci to może po prostu nie pomyślała o tym wcześniej.
Mam alergie na kobiety, uwazajace ze facet powinien w nie inwestować. Co inwestować - sama autorka napisala - PIENIADZE. Owszem - facet ma się starać, wykazać. Ale jak kobieta oczekuje ze to facet bedzie ponosil koszty WSPOLNYCH randek - to sorry ale to prosta transakcja w klasycznym modelu patriarchalnym. Wtedy wykreślamy słowa jak partnerstwo i równouprawnienie ze słownika.
45 2016-02-05 16:06:41 Ostatnio edytowany przez adiafora (2016-02-05 16:10:38)
tez uwazam za przegiecie, gdy facet ma zawsze placic. Zwykly wypad do kina to lekko koszt stowki, bo cola, bo popcorn... Kolacja w restauracji nastepna stowka albo i dwie, jesli o suchym pysku nie chce sie siedziec. Jakis wypad na weekend za miasto tez kosztuje... Nie chodzi o to, aby skrupulatnie rozliczac sie co do zlotowki, czy w knajpie zamawiac na oddzielne rachunki, ale kobiecie korona z glowy nie spadnie, gdy od czasu do czasu powie - dzisiaj ja stawiam. Uwazam to nawet za pozadana sytuacje, bo kobieta nie ma zobowiazan i chyba lepiej sie czuje. No chyba, ze facet jest Rockefellerem i nie zwraca zupelnie uwagi na takie szczegoly, jak tysiac w ta czy w tamta strone ;-)
46 2016-02-05 17:17:00 Ostatnio edytowany przez Naprędce (2016-02-05 17:17:28)
Mediamario, może nie chce żebyś się głupio poczuł? Różni są faceci, niektórzy kategorycznie nie pozwalają płacić dziewczynom i się wręcz obrażają na samą taką próbę. Może w jej środowisku tak jest(czy było).
Zapytaj ją kiedyś gdzie ONA dla odmiany Ciebie zaprosi (i być może uzna za stosowne zapłacić).
A apropo wyjazdu na wakacje to zacznij organizować to już teraz- będzie okazja żeby wybadać jej podejście do tej sprawy.
kooralik napisał/a:JuliaKaa napisał/a:Różne mamy pojęcia rzeczy odrażających, bo dla mnie to jest TO POWYŻEJ.
Proza życia, mogę "inwestować" ale gałka musi być świetnie zrobiona. Krótka piłka - wg. twojej terminologii - inwestuję, zwrotem z inwestycji są jej ciało i seks. Ja jestem INWESTOREM, kim jest owa dziewczyna (bo ustaliliśmy już, że nie KOBIETA)?
No to pojechałeś. Nie wiem czy wiesz jak się nazywa ten fach, gdy płacisz za seks czy jak to nazwałeś "gałkę". Ale każdy korzysta z takich usług z jakimi się utożsamia.
Wracając do tematu też bym powiedziała następnym razem, że zapomniałam portfela i zobaczysz jak zareaguje. Jak będzie oburzona to masz jak na dłoni o co dziewczynie chodzi, jeżeli bezproblemowo powie, że ona zapłaci to może po prostu nie pomyślała o tym wcześniej.
A ja doskonale rozumiem o co kooralikowi chodzi. Jeśli kobieta sprowadza mężczyznę do roli sponsora to i on ma prawo sprowadzić ją do określonej roli. Nie chodzi o to by się rozliczać na każdej randce ale albo partnerstwo albo inwestycja z oczekiwanym zwrotem ...proste. Bo żeby kobieta czuła się "zaopiekowana" nie potrzeba jej finansować na każdej randce, są inne sposoby by to okazać, a jeśli w jej mniemaniu sprowadza się to tylko i wyłącznie do płacenia za nią to chyba nie chodzi jej o fajną partnerska relację, dlaczego wiec mężczyźnie ma o takową chodzić?