netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

Jak uspokoić ten związek?

51 odpowiedzi11 083 wyświetleniazałożony przez tsukuru, 05.01.2015

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Jak uspokoić ten związek?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 52 ]

1

Temat: Jak uspokoić ten związek?

Witam,

chciałabym prosić Was o pomoc, o podzielenie się opinią jak widzicie to co się pomiędzy nami dzieje. Jesteśmy ze sobą od 3 lat, nasz związek jest burzliwy, dużo uczuć, dużo dobrych dni, ale i też złego, napięć kłótni. Chciałabym, aby ten związek się uspokoił, stał się stabilny, dawał poczucie bezpieczeństwa.

Wczoraj niestety się pokłóciliśmy. To co teraz opiszę, według mnie, jest stałym schematem reagowania na siebie - proszę, pomóżcie mi to lepiej zrozumieć, zrozumieć moje błędy, złe postępowanie.

Otóż, w sobotę wieczorem umówiliśmy się wstępnie z moim mężczyzną, że następnego dnia pojedziemy na ściankę wspinaczkową, a potem do teatru. W miedzy czasie trzeba by było zrobić zakupy, bo lodówka była już pusta. Tego dnia, pytam się go czy możemy odpuścić teatr, bo będę czuła dyskomfort na ściance, powiedziałam, że chciałabym mieć głowę wolną, nie myśleć, że gdzieś jeszcze potem musimy jechać, spieszyć się z zakupami, bo teatr. On zaczął się z tego powodu na mnie denerwować. Zaproponował, że pojedziemy i zobaczymy, jak się będziemy czuć. Powiedziałam, że dla mnie nie jest to rozwiązanie i głupia kłótnia wynikła. Od słowa do słowa: ja mu mówię, że nie musimy aż tyle rzeczy robić jednego dnia, możemy to sobie dawkować (mój mężczyzna ma tendencje do robienia duuuuuuużo, silnie, mocno rzeczy..., np. jak wycieczka rowerowa - to od razu na 50 km), że inni tak nie mają, i ja wolę sobie to dawkować, i najpierw wywiązać się z obowiązków (np. zrobić zakupy, żeby mieć coś do garnka włożyć, a na śniadanie też nic nie było).

Oczywiście obraził się na mnie śmiertelnie (zawsze w takich sytuacjach, gdy wypowiadam swoje zdanie), zaczął mi mówić, że znów wszystko zniszczyłam, że jestem egoistką, że uważam, że tylko ja mam rację i wszystko musi być tak jak ja chcę. Poszedł do łazienki, oświadczył, że sam jedzie potrenować, że sam pojedzie na zakupy. Próbowałam go przekonać, żeby tak się nie zachowywał, ale to tylko pogarszało sytuację (zawsze tak na mnie reaguje, ja mówię wtedy, jego to rozwściecza).

No i pojechał obrażony, wrócił, wyszedł i zawrócił - przyszedł zapytać się czy z nim pojadę. Powiedziałam, że tak, ale nie chcę, aby się tak w stosunku do mnie zachowywał, bo przecież nic takiego mu nie robię, żeby od razu taki agresywny się w stosunku do mnie robił, unosił się dumą, wyzywał.

No i się nie dogadaliśmy. Wyszedł, pojechał. Długo go nie było. Mijały godziny, czekałam, czekałam. Ugotowałam obiad. Czekałam...

I nastąpiło najgorsze. Zaczęły się u mnie lęki, zaczęłam dzwonić do niego, nie odbierał. Ja nie zauważyłam, że wcześniej dzwonił. Wpadam wtedy w taką nerwicę. Dzwoniłam do jego przyjaciela, mówił, że dzwonił do niego po południu, ale nie mógł rozmawiać. Dzwoniłam, dzwoniłam...

Dostałam dopiero od niego smsa po 20:00, że jest w teatrze, że wróci po 22:00. Jak przyjechał, wyskoczyłam cała zapłakana na niego, zaczęłam krzyczeć gdzie on był przez ponad 10 godzin, zaczęłam rękami go przepychać, on mnie też.

I tak się stało...

Pomóżcie, ten schemat sprzeczek, a później jakiejś awantury odbywa się u nas regularnie... O co w tym chodzi?

2

Odp: Jak uspokoić ten związek?

piękne!u mnie było bardzo podobnie tyle że nie dochodziło do przepychanek tylko cichych dni:D jestem ciekawa komentarzy i opinii wink

3

Odp: Jak uspokoić ten związek?

Wszystko zaczęło Ci się psuć wcześniej, kiedy ustalaliście plan.
Niestety obawiam się, że to Twoja wina smile
Musisz trochę odpuścić, bo będziesz miała po związku.

4

Odp: Jak uspokoić ten związek?
emilab87 napisał/a:

Wszystko zaczęło Ci się psuć wcześniej, kiedy ustalaliście plan.
Niestety obawiam się, że to Twoja wina smile
Musisz trochę odpuścić, bo będziesz miała po związku.

A czy mogłabyś bardziej rozwinąć swoje spostrzeżenia? Co dokładnie masz na myśli pisząc, że wszystko zaczęło się psuć wcześniej?

Rozumiem, że wina może leżeć po mojej stronie, tylko my prawie wszystko robimy tak jak on chce... Wynika to z tego, że to jest mężczyzna, który prowadzi ten związek (oboje preferujemy taki układ), ale z moich obserwacji wynika też, że najlepiej jakbym w ogóle o nic się nie upominała, bo zaraz złość, agresja, że wszystko rozwalam, jestem egoistką...

Co do tego planu: to były jego pomysły. Na punkcie wspinaczki ostatnio zafiksował (w domu o niczym innym się nie mówi, staram się mu towarzyszyć, pomimo, że na ściance się boję, ale przełamuję ten dyskomfort, strach wspinaczki), a teatr zaproponował, bo uznał, że od nowego roku będziemy częściej chodzić do teatru.

Naprawdę rozumiem, że mogłam tutaj w jakiś sposób zawinić, może źle się odezwałam, nie wiem, ale później ten cały jego popis jak to on bardzo jest niezależny, że może robić co chce, wrócić kiedy chce... A co jakbyśmy mieli dzieci... Też by się tak obraził i pojechał długą?

Brakuje mi tego, żeby on normalnie na mnie reagował, chciał też poznać mój świat, korzystał więcej z moich propozycji spędzania czasu, dostrzegał, to, że jestem inna, że się dla niego staram, robię z nim różne rzeczy...

5

Odp: Jak uspokoić ten związek?

związek choleryka z histeryczką...nie wróży najlepiej

6

Odp: Jak uspokoić ten związek?

Ustaliłaś plan, nie uwzględniając możliwości wystąpienia różnych problemów.
Mi na przykład ścianka + teatr jakoś się nie kojarzy razem.... smile)

7

Odp: Jak uspokoić ten związek?

Pytania pomocnicze:

po ile macie lat? czy jesteście dla siebie pierwszymi partnerami?
czy od samego początku tak było, jak opisujesz?
jakie facet ma Twoim zdaniem zalety?

8

Odp: Jak uspokoić ten związek?
emilab87 napisał/a:

Ustaliłaś plan, nie uwzględniając możliwości wystąpienia różnych problemów.
Mi na przykład ścianka + teatr jakoś się nie kojarzy razem.... smile)

Ja czy on tego nie uwzględnił? Mi też jedno z drugim się nie łączy, dlatego zasugerowałam, żebyśmy z tego zrezygnowali. Oczywiście zagniewał się na mnie na śmierć, jak śmiałam zmieniać plan...


"związek choleryka z histeryczką...nie wróży najlepiej"

Renata2104 - Ty masz rację... ja jestem histeryczką.. muszę się do tego przyznać. Tylko nie potrafię sobie poradzić z tymi jego nagłymi zmianami nastrojów. To mnie boli, nie mogę zrozumieć dlaczego osoba, która pokazuje mi jak bardzo mnie kocha, potrafi w jednym momencie zmienić się w smoka zionącego ogniem, odrzucić mnie, gniewać się na mnie, karać odrzuceniem... - wtedy ujawnia mi się moja histeria. Nie mogę się uspokoić, czuję się wtedy mocno zraniona, oszukana, wykorzystana, nieważna, lekceważona... Zamiast głupia wyjść wtedy, zostawić go w tym gniewie, złości, to ja wtedy nie odpuszczam, gadam, męczę, proszę aby przestał się tak na mnie gniewać, przytulił... Ja nie rozumiem, dlaczego on tak gwałtownie się zmienia...

Co ja mam zrobić...? Nasz związek już ledwo zipie. Ten schemat kłótni jest notoryczny. Proszę go, aby tak się nie zachowywał, bo wtedy powstaje u mnie silny stres, czuję się zraniona, odrzucona, ale i tak jest tak samo...

Czy my jesteśmy charakterologicznie skazani na porażkę? Kocham go bardzo i nie chcę go stracić...

9 Ostatnio edytowany przez tsukuru (2015-01-05 17:07:21)

Odp: Jak uspokoić ten związek?
robingirl napisał/a:

Pytania pomocnicze:

po ile macie lat? czy jesteście dla siebie pierwszymi partnerami?
czy od samego początku tak było, jak opisujesz?
jakie facet ma Twoim zdaniem zalety?

Ja mam 30 on 35. To jest dla mnie drugi poważny związek w moim życiu (pierwszy młodzieńczy, super go wspominam, ale nie mieszkaliśmy ze sobą wtedy). On ma za sobą jedno małżeństwo.

Tak - tak było od samego początku. Wiadomo - początki były bardziej stabilne. On się we mnie zakochał i zwariował na moim punkcie.

Ma dużo zalet: uważam go, za najmądrzejszego mężczyznę, jakiego spotkałam (intelekt), nie można się z nim nudzić, jest aktywny, dużo podróżujemy, uprawiamy sportu, zwiedzamy, czytamy mnóstwo książek i oglądamy super filmy, uwielbiam z nim jeść, jest hojny, potrafi mi okazać dużo czułości i miłości, ma wspaniałe poczucie humoru, jest ambitny, ma swoje pasje i potrafi zrealizować wszystkie cele, które sobie zaplanował.

10 Ostatnio edytowany przez Przyszłość (2015-01-05 17:30:59)

Odp: Jak uspokoić ten związek?

Myślę, że gdyby mój partner:
- ignorował moje uwagi, obawy, propozycje
- nie dbał o mój spokój, bo znając mnie z pewnością wiedziałby po nieodebranych połączeniach, że umieram z niepokoju
- robił pokazówki, jak to równie dobrze może spędzić dzień beze mnie, jak i ze mną - pokazując w ten sposób jak bardzo go zirytowałam
- dręczył mnie i męczył
- unikał rozmów, aby lepiej zrozumieć mnie i moje zachowanie oraz pozbawiał mnie takiej samej możliwości w stosunku do siebie

To czułabym frustrację, smutek, złość i robiłabym wszystko, aby te trudną dla mnie sytuację rozwiązać.
Nie ma co tutaj nadmiernie racjonalizować: gdyby próby dotarcia do mojego partnera w celu pokazania mu ww emocji nie powiodły się i/lub nie robiły na nim wrażenie - odeszłabym. Z pewnym żalem, ale odeszłabym, bo nie potrafiłabym być blisko z kimś, dla kogo empatia to banialuki.
A Ty, Autorko możesz być z kimś, kto ma Twoje emocje głęboko w d...e?

11 Ostatnio edytowany przez Purple_Rain (2015-01-05 19:52:56)

Odp: Jak uspokoić ten związek?
tsukuru napisał/a:

Ty masz rację... ja jestem histeryczką.. muszę się do tego przyznać. Tylko nie potrafię sobie poradzić z tymi jego nagłymi zmianami nastrojów. To mnie boli, nie mogę zrozumieć dlaczego osoba, która pokazuje mi jak bardzo mnie kocha, potrafi w jednym momencie zmienić się w smoka zionącego ogniem, odrzucić mnie, gniewać się na mnie, karać odrzuceniem... - wtedy ujawnia mi się moja histeria. Nie mogę się uspokoić, czuję się wtedy mocno zraniona, oszukana, wykorzystana, nieważna, lekceważona... Zamiast głupia wyjść wtedy, zostawić go w tym gniewie, złości, to ja wtedy nie odpuszczam, gadam, męczę, proszę aby przestał się tak na mnie gniewać, przytulił... Ja nie rozumiem, dlaczego on tak gwałtownie się zmienia...

Pan toksyczny odkrył, że wszystko może na Tobie wymusić szantażem emocjonalnym. Odkrył co Cię boli najbardziej ( karanie odrzuceniem) i w to właśnie celuje. Nie pisz że jesteś histeryczką, bo dojrzały człowiek nawiązuje rozmowę, a nie puszcza focha wymierzonego na efekt. Podbudowuje tym sobie swoje ego i ma Cię na krótkiej smyczy. Wystarczy że pokaże skrzywioną minę, a Ty aby uniknąć przykrych dla Ciebie emocjonalnych konsekwencji, zgodzisz się na wszystko. Przerabiałam. Osobiście dostawałam histerii już na drugi cichy dzień ( i to były te dni kiedy postanawiałam że będę silna i nie odezwę się pierwsza smile. Jak narkoman na głodzie skamlący o dawkę ( w tym wypadku uwagi, ciepła, miłości). Powiem Ci, że to tylko zimna gra.Oni mogą ją ciągnąć w nieskończoność. Zagranie z całodziennym brakiem kontaktu i teatrem, co najmniej obrzydliwe. Jeśli chcesz wygrać tę grę zmień jej reguły ze swojej strony.

I jeszcze coś zwróciło moją uwagę. Zauważ w jaki sposób wypowiadasz się o sobie ( per histeryczka ) a w jaki o nim ( naj, naj, naj) . Znaczące.

12 Ostatnio edytowany przez robingirl (2015-01-05 20:31:07)

Odp: Jak uspokoić ten związek?

Tsukuru, wydajesz się być dość rozsądną osobą, mam nadzieję, że różne punkty widzenia, jakie tutaj się pewnie pojawią pomogą Ci wybrać właściwą dla siebie drogę smile To czas próby dla Waszego związku. Motyle opadły, trochę czasu minęło no i pewne rzeczy zaczynają dokuczać bardziej niż dla początku. Tobie na tyle, że się tutaj zalogowałaś.

Zacznę od najprostszego, czyli przedstawionej przez Ciebie sytuacji. Mnie rzuciło się w oczy to, że żadno z Was nie szukało jakiegoś dodatkowego rozwiązania, które dopuszcza np to że część czasu spędzicie oddzielnie. Przecież Twój facet sam mógł iść na ściankę (BTW - taka teraz moda, nie tylko on jeden jest mega wkręcony), ty zrobić drobne zakupy, nie spieszyć się a potem razem mogliście iść do teatru. Wchodziłoby to w grę?
Bo być może część kłótni wychodzi z tego, że jednak jako dwie różne osoby ZA DUŻO rzeczy próbujecie jednak na siłę robić razem? To prowadzi do frustracji, chyba że ludzie mają bardzo pokrywające się i charaktery i zainteresowania i chęci. A to nie zawsze na raz jest spójne. Może odpuszczenie i robienie pewnych rzeczy "każd po swojemu" trochę rozluźni sytuację.
(Chyba że za każdym razem, słyszysz że jjesteś egoistką, tylko dlatego że proponujesz coś innego. Wtedy to już inna para kaloszy)

Natomiast spoglądajc szerzej to biorąc pod uwagę Twoje opisy, to ja bym powiedziała, że trafił Ci się facet lekko niedorobiony smile Niby sporo zalet, ale niestety chyba jeszcze nie do końca dojrzały. Opisane zachowanie wskazuje, że facet (pomijam aspekt bycia cholerykiem) potrzebuje się wykazywać (dużo, mocno, silnie) i do tego zaznaczać swoja pozycję, stawiając na swoim również w życiu codziennym w kontaktach z Tobą. Dla mnie potrzeba sprawdzania się jest typowo męska, ale jeśli ktos przegina, to znaczy, że musi coś sobie jesze udowadniać. Nie wiem, czy to już toksyk czy nie, bo na podstawie jednej sytuacji trudno osądzać.
O ile na początku jeszcze sama piszesz, że było stabilniej, o tyle teraz prawdziwa natura wychodzi.
Ty natomiast trochę jawisz mi się jako taki typ matkujący - to oczwiście tylko takie wrażenie. Dlatego, nawet zakładając jego niezbyt rozwniętą empatię, podejrzewalabym że po prostu Twoje lęki i obawy uważa za przesadzone i nie bierze ich na poważnie. A jeśli mam rację, co do Twojego faceta, to histeryczne reakcje na jego zachowanie sa po prostu wodą na młyn.
(A swoją drogą, czy była żona to była taka hetera i jego tryzmała pod pantoflem czy właśnie nie mogla go znieść i odeszła?)

Ja nie widzę w Twojej sytuacji gotowego rozwiązania.

Standardowo proponuję popracować nad sobą - jest to dużo łatwiejsze niż wymuszenie zmian na drugiej osobie smile. Jedna metoda, to po prostu pozwolić mu rządzić, korzysać z tego ile można, i na "choleryczność" po prostu mieć w nosie (dużo dziewczyn sie skarży, że faceci w ogole nudni i inicjatywy nie wykazują). W Twoim przypadku już chyba nie do zrealizowania, bo po pierwsze sama jesteś dość emocjonalna, a po drugie to jego dominacja zaczyna Ci przeszkadzać, skoro tutaj jesteś.

Druga metoda to jednak zawalczać o swoje, ale z rozsądkiem. Czyli wiedzieć, co jest dla Ciebie naprawdę ważne a resztę odpuszczać (pewnie są jakieś sposoby, żeby lekko opanować histeryczność smile bo to po prostu emocjonalna reakcja na stresową sytuację, czyli może jakiś poradnik walki ze stresem? bo obdzwanianie znajomych, że nie odzywa się pół dnia to dla mnie trochę przesada... tylko sobie niepotrzebnie nerwy popsułaś. a można było iść w tym czasie do kina. obiad zawsze można rozgrzać smile a jak się ma najgorsze wydarzyć, to się wydarzy niezależnie od tego, czy ty dzwonisz czy nie. Chyba że to najgorsze jest instruktorką Krysią z siłowni smile).

I nauczyć się pewne rzeczy w jego zachowaniu po prostu olewać w ramach akceptowalnych granic. W końcu do kłótni trzeba dwojga. smile I możę zająć bardziej swoim życiem, bo odnoszę wrażenie (sprostuj, jeśli się mylę), że sporo rzeczy robicie z jego inicjatywy i w ramach jego zainteresowań, a nie Twoich. Napisałaś, że to on "prowadzi", co ja uważam jest kwestią jak najbardziej do dogaania w parze, to jedank nie musi być władcą absolutnym w odniesieniu do Was dwojga zawsze i wszędzie. Jak będziesz miała swój świat, który jego zaciekawi, to wierz mi, sam się będzie do niego wpraszał smile 

Natomiast w praktyce okaże się, czy taka subtelna metoda coś da. Wiesz, jak się pewne rzeczy ciągną kilka miesięcy, lat, to ich zmiana zajmuje jednak trochę czasu. I może się okazać, że mimo deklarowanej przez Ciebie miłośći po prostu nie będziesz mogła wytrzymać, bo niektórych ludzi nawet stając na rzęsach nie ruszysz.

Natomiast na pewno nie ma co za długo czekać. Tak z pragmatycznego punktu widzenia, to Ty jesteś akurat jeszcze w takim momencie, kiedy zawrócenie będzie kosztowało mniej niż za cztery czy pięc lat. Jak poczytasz na tym forum, to miłość też może być niszcząca i sam fakt, że człowiek kogoś kocha nie gwarantuje szczęścia w związku. Więc póki masz ochotę, to coś rób, ale nie miej wyrzutów sumienia, jeśli przestaniesz tę ochotę mieć. (On w analogicznej sytuacji, zapewnie bardzo konsekwentnie zrealizuje swoje cele)

13

Odp: Jak uspokoić ten związek?

Przeczytajcie książkę Mężyźni są z marsa, kobiety z wenus i kilka innych dobrych książek skoro ejsteście intelektualistami. Pracujcie nad sobą. Skoro jest Wam dobrze, to to można dopracować. Tylko OBYDWOJE musicie chcieć. I tę książkę też zapodaj mu delikatnie, żeby się nie wnerwił, że go pouczasz

14

Odp: Jak uspokoić ten związek?
febre napisał/a:

...I tę książkę też zapodaj mu delikatnie, żeby się nie wnerwił, że go pouczasz

To na serio jest ?

15

Odp: Jak uspokoić ten związek?

Od wczoraj próbuję tu do Was coś napisać, ale serwis informuje mnie o przerwie technicznej? Nie wiem czy jest to związane z przyklejaniem w treść postu np. treści z Worda, bo tak właśnie chciałam zrobić.

16

Odp: Jak uspokoić ten związek?

Moim zdaniem stawianie na emocje (u was obojga) dziala na zasadzie ze czujecie "ze zyjecie" ale w efekcie dlugofalowym mozecie sie poczuc "zmeczeni" takimi klotniami i sytuacjami. Opisane zachowanie Twojego facea nie bylo powazne, nalezalo by osiagnac jakis kompromis. Moze juz na etapie wczesniejszego planowania? Albo zgody na 2 rzeczy a odrzucenie 3ciej? I jakos to uzasadnic np. chce wiecej czasu spedzic z Toba w domu. Poza tym oboje musicie nauczyc sie rozmawiac. Nie moze rozmowa i wymiana pogladow, ktore moga byc sprzeczne, prowadzic do klotni.

17

Odp: Jak uspokoić ten związek?

Czy administratorzy mogli by mi powiedzieć, dlaczego nie mogę odpowiadać w tym wątku (kiedy piszę dłuży post od kilu dni pojawia się treść komunikatu: "Przerwa techniczna Wracamy w ciagu godziny".

18

Odp: Jak uspokoić ten związek?

Tskuru, problem polega na tym, że Ty mu na początku pozwalasz sobą dyrygować, on myśli, że plan jest ustalony, a Ty potem robisz 180 stopniowy zwrot, wpadasz w fochy, wymuszasz na nim poczucie winy i masz za złe.

A rozwiązanie jest proste- jeżeli chcesz by Twoja opinia była brana pod uwagę, to nie stawiaj faceta na piedestale, w roli przywódcy, tylko po to żeby nim później manipulować, ale OTWORZ SIE na opcję rozmowy i partnerstwa. Gierki to marny substytut prawdziwych relacji.

19

Odp: Jak uspokoić ten związek?

Kurcze, mam Wam tyle do powiedzenia, a nie mogę dodać tutaj dłuższej wypowiedzi... (mam do dodania przemyślany wpis, odpowiedz). Czy ktoś mógłby mi w tym pomóc (admini)?

20

Odp: Jak uspokoić ten związek?
tsukuru napisał/a:

Kurcze, mam Wam tyle do powiedzenia, a nie mogę dodać tutaj dłuższej wypowiedzi... (mam do dodania przemyślany wpis, odpowiedz). Czy ktoś mógłby mi w tym pomóc (admini)?

Postaraj sie porostu pisać bezpośrednio do posta nie w wordzie lub wklejaj w częściach a nie całość Worda ( może za długa jest treść )

21

Odp: Jak uspokoić ten związek?
ryba81 napisał/a:
tsukuru napisał/a:

Kurcze, mam Wam tyle do powiedzenia, a nie mogę dodać tutaj dłuższej wypowiedzi... (mam do dodania przemyślany wpis, odpowiedz). Czy ktoś mógłby mi w tym pomóc (admini)?

Postaraj sie porostu pisać bezpośrednio do posta nie w wordzie lub wklejaj w częściach a nie całość Worda ( może za długa jest treść )

Dzięki. No to próbuję.

Po pierwsze, chciałabym podziękować za udzielenie komentarzy, zaangażowanie w ten wątek. Bardzo mi miło. Po drugie, spróbuję odnieść się do waszych wypowiedzi, żeby lepiej naświetlić sprawę.

To co chcę podkreślić najbardziej: (to jak to czuję) my kochamy się bardzo, ale nie potrafimy czasem oboje udźwignąć naszych zachowań, zareagować w taki sposób, aby finalne było dobrze. Wiem, że on chce dobrze dla "nas", dla mnie, ja też, ale kiedy przychodzi kryzys, niezgodność w czymś, to bardzo często sobie nie radzimy. Wybucha kłótnia (o byle co) i to jest jak błędne koło.

22 Ostatnio edytowany przez tsukuru (2015-01-08 12:40:44)

Odp: Jak uspokoić ten związek?

Już dalej nie mogę nic pisać...

C.D.

Z tym robieniem wspólnych rzeczy. Wspólnie - robimy mnóstwo rzeczy, choć ja mam swoich znajomych, z którymi sama się spotykam, czasami wspólnie wychodzimy z nimi razem, on ma swojego kolegę z którym np. jeździ na basen, zje obiad w mieście, kolegów z którymi raz na jakiś czas spotyka się aby pograć w pokera. Latem wyjeżdżał sam w góry i nie było problemu. Jeśli chodzi o zakupy żywieniowe, sprawa jest lekko skomplikowana. Mieszkamy w dzielnicy miasta, do sklepów jest jakieś 1-1.5km w jedną stronę. Przez długi okres sama nosiłam zakupy dla dwóch osób z miasta (on często na kilka dni wyjeżdża służbowo) i ogólnie nie ma problemu abym robiła dla nas zakupy, ale już od bardzo dawna mam problemy z kręgosłupem, nie mogę dźwigać za bardzo, jestem po rehabilitacji (uczono mnie jak dbać o moje mięśnie kręgosłupa), on chyba po tym zrozumiał, że zakupy musimy robić autem, albo on sam. Ja nie mam własnego samochodu. Jest to problematyczne przy tej lokalizacji, temat też stał się trochę dla nas niewygodny (kiedyś się zgodził, że mi dołoży do auta, nawet zaczęliśmy go szukać, ale do finalizacji tematu nie doszło, pokłóciliśmy się o to, on wycofał się z deklaracji. Na chwilę obecną zamilkłam w tym temacie).

Z tym prowadzeniem, podziałem ról w związku: u nas często jest tak, że to on dużo proponuje działań, on nie ma problemu z wyrażaniem swoich potrzeb i ich realizacją (jak ma cel nauczyć się wspinaczki to jedzie na kurs, kupuje sprzęt, sukcesywnie trenuje, wspina się). U mnie moim zdaniem wyrażanie własnych potrzeb jest bardziej subtelne, być może, że jeśli chodzi o większe rzeczy, typu np. kurs narciarski, to nie mam tyle pieniędzy (małe rzeczy i moje pragnienia sobie zaspokajam smile i nie mogę od razu realizować tego, co bym na daną chwilę chciała. Mam też taką postawę, że jak się jest w związku, to powinno się starać towarzyszyć tej drugiej osobie w jej pasjach, sprawdzać czym ona się interesuje, jak to jest. Moim zdaniem to jest fajne, a po pewnym czasie można to traktować jak własne. No ale tak.., on jest osobą bardziej decyzyjną w tym związku... Ja jestem bardziej elastyczna, potrafię lepiej dopasować się do sytuacji. Jednocześnie mi z tym dobrze, a z drugiej strony obserwuję konflikt wewnętrzny: czuję, że potrzebuję większej niezależności. Aha - dla mojego mężczyzny, nadrzędną kategorią w życiu jest: "nie być zależnym od nikogo, nigdy".

Co do udowadniania sobie czy jest się w czymś dobrym, lepszym itp. Mój mężczyzna już taki jest. On ma bardzo dużo energii w sobie (takiej żywotnej, libidinalnej). Jego nosi czasami aż w domu, nie może usiedzieć! Poznałam go na tyle, że mogę śmiało powiedzieć, że to jest osoba zadaniowa, nastawiona na wynik, działanie, cel - świetnie to mu się realizuje w pracy, a jeśli chodzi o ten sport - to to jest właśnie kanał ujścia jego energii. Są czasami momenty, że ja nie potrafię odnaleźć się w tej jego zaciętości, z reguły jednak nam to wychodzi (ja jestem ambitna, też dążę do realizacji celów, jestem aktywna sportowo, staram mu się w tym towarzyszyć, ciągnąć z nim w jego stronę). Ale... tak, jak pisałam wcześniej... Tutaj też pojawia się konflikt... z jednej strony nie wyobrażam sobie innego mężczyzny (potrzebuję takiego przodownika, przecieracza szlaków) z drugiej strony chciałabym czasami mniej, bardziej po środku. Wiem, że to mój problem, bo on stara się też abym ja dobrze się czuła, dopasowuje się do mojego tempa życia, ale jak ogarnia mnie czasami taka frustracja (bo czegoś za dużo, albo chciałabym inaczej) to wybucham. Wiem - to ja muszę to w sobie zbalansować, mniej emocjonalnie do tego podchodzić.

maniek_z_maniek - masz tutaj rację. Ja też widzę, że my czasami nie potrafimy się w jasny sposób komunikować. Nie wiem z czego to wynika. Z nieumiejętności bycia asertywnym (w moim przypadku), stawiania granic, szanowania odmienności tej drugiej osoby. Mój mężczyzna też nie za bardzo chce tak normalnie rozmawiać, zawsze tylko ja gad am, przychodzę, jego to drażni, mówi, że w tym temacie go zamęczam, jestem też masochistką (moja tendencja: czasami więcej myślę, analizuję, niż żyję teraźniejszością i działam).

robingirl - bardzo chciałabym nauczyć się tej strategii odpuszczania. Nawet moja mama mi to powtarza. Myślę, że w ten sposób bardzo bym sobie pomogła zaleźć równowagę, jak i byłoby to dobre dla samego związku.

PS. Do reszty wypowiedzi odniosę się w następnym poście. Uff - udało mi się zapanować nad pisaniem tu smile.

23

Odp: Jak uspokoić ten związek?
tsukuru napisał/a:

Już dalej nie mogę nic pisać...

To nie trac czasu na kopiowanie z worda tylko pisz bezpośrenio do posta . smile
Na dole masz " zgloś do redakcji " i tam opisz problem

24 Ostatnio edytowany przez ryba81 (2015-01-08 13:44:32)

Odp: Jak uspokoić ten związek?
tsukuru napisał/a:

my prawie wszystko robimy tak jak on chce... Wynika to z tego, że to jest mężczyzna, który prowadzi ten związek (oboje preferujemy taki układ), ale z moich obserwacji wynika też, że najlepiej jakbym w ogóle o nic się nie upominała, bo zaraz złość, agresja, że wszystko rozwalam, jestem egoistką...

Co do tego planu: to były jego pomysły. ...............a teatr zaproponował, bo uznał, że od nowego roku będziemy częściej chodzić do teatru.

Ja mam wrażenie ze Tobie ten układ przestał odpowiadać.
Zgadzasz sie na jego propozycje bo :
a) rzeczywiście interesują Cie rzeczy które on proponuje 
b) obawiasz sie jego reakcji sprzeciwu i kolejnych kłótni 

Wyczuwam u Ciebie Gniew na zaistniałą sytuacje
Zastanów sie czym ten gniew jest spowodowany??

Jesteś zła na siebie bo po raz kolejny nie potrafisz mu sie sprzeciwić i robisz wbrew sobie coś co ON zaplanował.?? Nie wiem może masz " poczucie winy" jeśli mu odmówisz ,  nie chcesz go ograniczać z jego planami bo wiesz ze jemu na tym zależy ale z drugiej strony  wolałabyś robić mniej intensywnie lub zupełnie coś innego co Ciebie bardziej interesuje ( taki wewnętrzny dyskomfort - jaki  wybór będzie właściwy )

tsukuru napisał/a:

Brakuje mi tego, żeby on normalnie na mnie reagował,

Zwróć uwagę ze ten schemat jest od 3lat . Ty próbujesz wprowadzić swoje zmiany ale po czasie i tak ulegasz ....  Dla Ciebie normalna ( wyuczoną) reakcja jest histeria dla niego normalna ( wyuczoną) jest  lekceważenie Ciebie w takich sytuacjach. To jest jego bunt przed zmianami jakie chcesz wprowadzić bo i tak następnym razem ulegniesz .
Tak powstaje błędne koło ......   

tsukuru napisał/a:

Zamiast głupia wyjść wtedy, zostawić go w tym gniewie, złości, to ja wtedy nie odpuszczam, gadam, męczę, proszę aby przestał się tak na mnie gniewać, przytulił...

Spróbuj najpierw popracować nad sobą

25

Odp: Jak uspokoić ten związek?
ryba81 napisał/a:
tsukuru napisał/a:

Już dalej nie mogę nic pisać...

To nie trac czasu na kopiowanie z worda tylko pisz bezpośrenio do posta . smile
Na dole masz " zgloś do redakcji " i tam opisz problem

Dziękuję Ryba. Udało się. Odpiszę na Wasze komentarze w następnym poście.

26

Odp: Jak uspokoić ten związek?

Nie odpowiada Ci ten układ ale boisz się mu przeciwstawić, więc sabotujesz jego decyzje i starasz się nim manipulować, zamiast normalnie rozmawiać i wyrażać opinie. Taka mała dziewczynka co jak nie chcee iść do szkoły, to udaje chorobę.

27

Odp: Jak uspokoić ten związek?

z tego co napisałaś to on jest totalnym egoistą to co sobie zaplanuje musi zrealizować nawet twoim kosztem.
Wszystko musi być tak jak on chce a jak nie to zaraz kłótnia. Nie warto się męczyć z takim człowiekiem.

28

Odp: Jak uspokoić ten związek?

Dziękuję za Wasze wypowiedzi i podzielnie się różnymi punktami widzenia. Tak - muszę to powiedzieć: nie odpowiada mi w niektórych aspektach ten układ. Jest po prostu trudny, za dużo chaosu, a za mało mnie w tym wszystkim. W przyszłym miesiącu kończę 30 lat i zebrało mi się na podsumowanie.. Chcę wrócić do stanu kontroli swoim życiem, do własnej decyzyjności. Nie chcę za 5, 10 lat obudzić się z ręką w nocniku, być samotną kobietą z kotem albo psem (raczej to drugie).

Na chwilę obecną bardzo zależy mi na poprawie tej relacji. On napisał mi dziś z pracy, że jest bliski załamania, że czuje się człowiekiem, który postępuje źle. Nie wiem czego te przemyślenia dotyczą, czy nas czy jego w ogóle (nie dowiedziałam się, bo mnie pogonił w smsie za to, że jak dodał na końcu, że udaje, a ja zapytałam się przed kim? Przede mną czy w pracy, to odburknął: że w pracy, że zawsze muszę myśleć o sobie...że to jest wymierzone we mnie... - zostawiłam, nie pisałam. Postarałam się pomyśleć, że ma naprawdę zły dzień).

Inną kwestią jest to, że odwiedziłam dziś panią psycholog, która po opisie moich i jego zachowań postawiła diagnozę: on jest borderline, a ja przez swój wdrukowany schemat wybrałam mężczyznę, który jest dla mnie wyzwaniem. Podobno będziemy pracować nad pokazaniem mi innych schematów, innych scenariuszy.

29

Odp: Jak uspokoić ten związek?

Przyznam się, że dziś, kiedy dotarło do mnie o czym rozmawialiśmy w gabinecie, obleciał mnie strach. Pytania typu: "czy Pani będzie potrafiła inaczej" mnie mrożą. A jeśli nie..? A jeśli jestem zaprogramowana na wybieranie skomplikowanych ścieżek w życiu, trudnych mężczyzn... Tak samo z nim - mówiłam mu już chyba dwa lata temu, że ma iść na konsultacje, bo to co robi pasuje mi na borderline... Oczywiście to tylko takie stwierdzenie z gabinetu..., diagnoza bez badania osoby..., nie można tego brać na 100%, ale...Boję się dziś jego powrotu. Nie wiem jak się zachowa.

30

Odp: Jak uspokoić ten związek?

oj oj, jak dla mnie jesteś na początku drogi, zaczynasz dostrzegać że coś jest nie tak z twoim związkiem i partnerem ale myślisz, że da się to ogarnąć, naprawić. obawiam się, że na końcu nie czeka cię nic dobrego. moim zdaniem teraz będzie akcja: DEMASKACJA. czyli ciebie olśni, że z nim jest coś nie tak, oczywiście jest ci zle (jest to uzasadnione) i bedziesz chciala to naprawić (próby rozmowy, krzyk, płacz, foch -wybierzesz sobie metodę tzw "prośbą i groźbą") ale nie bedziesz rozumiała jednego: MU JEST DOBRZE, on nie chce z tobą współpracować, on nie chce się zmienić, on nie widzi problemu ze sobą. za to ty widzisz. zaczynasz dostrzegać. i stajesz się tym samym jego wrogiem. on jak się połapie, że już nie jesteś taka solidarna tylko zaczynasz walczyć o swoje szczęscie w tym związku to dopiero ci pokaże. i będzie niefajnie. nie życzę ci tego oczywiscie ale przerabiałam podobne schematy.

31

Odp: Jak uspokoić ten związek?
sosenek napisał/a:

on nie chce z tobą współpracować, on nie chce się zmienić, on nie widzi problemu ze sobą.

To już też zrozumiałam. To jest mężczyzna, który jest na wyjeździe służbowym, nie zadzwoni żeby mnie poinformować, o której wraca (to takie trudne prawda, a może właśnie uczciwe), wchodzi do domu, ma pretensje, że nikt go nie wita (halloooo, gdzie jesteś, nie przyjdziesz się ze mną nawet przywitać?), przychodzę, mówię, że obiad ugotowałam, nowe danie przyrządziłam, on, że super, pyta się czy zjemy, ja mu mówię, byłam głodna, nie wiedziałam o której wrócisz, jadłam już. Naszykować ci? On: to ja może najpierw pobiegam.... - żenujące.

Ja chcę się już wykręcić z tego związku, nie chcę zmarnować swoich najlepszych lat, tkwiąc w czymś, co nie daje mi ani poczucia bezpieczeństwa, nie ma troski, empatii.

Zrozumiałam też, że strzelanie fochów, prośby, płacz, szukanie rozwiązania, jest bez sensu. Raz, że jest to niedojrzałe (nie chcę już taka być), dwa, że jest to działanie tylko jednej osoby. Z tego nic nie będzie.

Pomału przygotowuję się do odejścia, chcę stanąć na nogi, zbudować sobie siłę na ten krok. Jeszcze trzyma mnie lęk (wydaje mi się, że ja nie mogę rozstać się z TAAAAAAKIM mężczyzną), ale pójdę do przodu, inny świat, poza nim istnieje. Mogę inaczej żyć. Z szacunkiem, poczuciem bezpieczeństwa, troski, poczuciem, że nikt mnie nie zostawi z dnia na dzień, że będzie dobrze.

32 Ostatnio edytowany przez EeeTam (2015-01-10 19:49:48)

Odp: Jak uspokoić ten związek?
tsukuru napisał/a:

Wczoraj niestety się pokłóciliśmy. To co teraz opiszę, według mnie, jest stałym schematem reagowania na siebie - proszę, pomóżcie mi to lepiej zrozumieć, zrozumieć moje błędy, złe postępowanie.

Otóż, w sobotę wieczorem umówiliśmy się wstępnie z moim mężczyzną, że następnego dnia pojedziemy na ściankę wspinaczkową, a potem do teatru. W miedzy czasie trzeba by było zrobić zakupy, bo lodówka była już pusta. Tego dnia, pytam się go czy możemy odpuścić teatr, bo będę czuła dyskomfort na ściance, powiedziałam, że chciałabym mieć głowę wolną, nie myśleć, że gdzieś jeszcze potem musimy jechać, spieszyć się z zakupami, bo teatr. On zaczął się z tego powodu na mnie denerwować. Zaproponował, że pojedziemy i zobaczymy, jak się będziemy czuć. Powiedziałam, że dla mnie nie jest to rozwiązanie i głupia kłótnia wynikła.

Czyli tak: byliście na coś umówieni, Ty jednostronnie zmieniasz te plany, po czym jak on proponuje rozsądny kompromis koniecznie chcesz pokazać kto rządzi. Jest takie powiedzenie: jak sobie pościelesz, tak się wyśpisz...

tsukuru napisał/a:

Inną kwestią jest to, że odwiedziłam dziś panią psycholog, która po opisie moich i jego zachowań postawiła diagnozę: on jest borderline, a ja przez swój wdrukowany schemat wybrałam mężczyznę, który jest dla mnie wyzwaniem. Podobno będziemy pracować nad pokazaniem mi innych schematów, innych scenariuszy.

Ciekawe, któryś raz na tym forum spotykam się z taką sytuacją: z diagnozowaniem przez psychologa na podstawie opowieści innych. Są tu psycholodzy, może któryś odpowie jak to się ma do profesjonalizmu i etyki zawodowej?

33

Odp: Jak uspokoić ten związek?

Wiem ze to co powiem moze nie byc ciekawym rozwiazaniem ale on ci pasuje tylko nie dokonca niby takio zly nie jest ale jednak i najlepszym rozwiazaniem bedzei rozstanie nie pasujecie do siebie ty bedzie tylko zestresowana. A on mam wrazenie ze jest tylko od tak z toba robi co chce nie liczy sie z twoim zdaniem obraza sie za bardzo o byle co. W tym przykladzie co dalas to zabardzo przesadzil nie idzie na zadne kompromisy. Liczy sie tylko on nie potrafi zrezygnowac z czegos nie moglbym z takim czlowiekiem zyc i tez nie ubei ciaglych stresow. I na koniec ci powiem ze jak sie dobrze z kims dobierzesz to klotni ato zadkosc a nie ciagle i o byle co. Jak nie skonczysz tego bedziesz tylko brnela w to a nic sie nie zmieni i nie widze potrzeby zebys chodzila do psyhiatry. To jest prostowanie czegos na sile on jest jaki jest i sie nie zmieni i ty dobrze o tym wiesz, wiec pozostaje tylko zmiana niestety a im dluzej bedziesz tym gorzej bedzie to skonczyc.

34

Odp: Jak uspokoić ten związek?
EeeTam napisał/a:
tsukuru napisał/a:

Inną kwestią jest to, że odwiedziłam dziś panią psycholog, która po opisie moich i jego zachowań postawiła diagnozę: on jest borderline, a ja przez swój wdrukowany schemat wybrałam mężczyznę, który jest dla mnie wyzwaniem. Podobno będziemy pracować nad pokazaniem mi innych schematów, innych scenariuszy.

Ciekawe, któryś raz na tym forum spotykam się z taką sytuacją: z diagnozowaniem przez psychologa na podstawie opowieści innych. Są tu psycholodzy, może któryś odpowie jak to się ma do profesjonalizmu i etyki zawodowej?

Niby każdy jest inny, ale człowiek to pewien schemat zachowań... Pewnie jak się tak napatrzy taki terapeuta latami na ludzi.. Nie wiem, zapytała się po prostu czy jestem świadoma, że jego zachowania to typowy bordeline... Ja mówiłam mu to już ponad dwa lata temu, kiedy próbowałam zrozumieć, o co w tym wszystkim chodzi, dlaczego on jest taki gniewny, tak się zmienia...

Nie ważne. Zwał jak zwał. Po prostu myślę, że zbliżyłam się do tego etapu, gdzie uczucie samo się już wypala... Byłam przekonana, że to nie może mnie, nas dotyczyć... A jednak. Zaczynasz czuć obrzydzenie, niechęć, marzysz tylko o wykaraskaniu się z tej całej sytuacji, o nowym życiu. Jeszcze nie wiem jak, ale czuję, że to wkrótce nastąpi.

35

Odp: Jak uspokoić ten związek?

Wiem co czujesz mialem kiedys podobnie czujesz ze trzeba to skonczyc tylko jescze trzeba sie zebrac na to poprostu bo i tak wiemy ze to nieuniknione ale musisz sie zebrac i powiedziec to tylko jak juz to stanowczo i nie dawaj sie na to ze on powie ze sie zmieni bo jego charakteru nie zmienisz. A zobaczysz ze ulge ci przyniesie wyrwanie sie z tego zwiazku nasepnym razem bedziesz wiedziala czego unikac przy kolejnym zwiazku. Zycze ci spokojniejszego nastepnego zwiazku i szybkiego zalatwienia sprawy z obecnym

36

Odp: Jak uspokoić ten związek?

To jest etap, kiedy przestajesz już wierzyć i żyć złudzeniami... To jest etap, kiedy patrzysz już tylko na fakty. Przychodzi zobojętnienie, nie chcesz już razem przebywać, spędzać czasu, ta druga osoba cię męczy, jest obca, na tyle, że mało cie już interesuje... Nic już nie wspominasz, przestajesz już nawet cierpieć, nie masz ochoty rozmawiać, a tym bardziej o cokolwiek się kłócić... No nic, dziękuję Ci mar3 za przesłanie pozytywnych myśli. Nie ja jedna, nie ja ostatnia. Ciekawa jestem tylko, czy będzie jeszcze jakiś zwrot w naszej relacji, czy to już równia pochyła..

37

Odp: Jak uspokoić ten związek?

Piszesz to samo co ja kidys czulem doslownie. Jeszce moze masz nadzieje ze cis sie zmieni ale jezeli czujesz ze to juz nie to lepiej nie robic sobie nadzieji zakonczyc i sie nie meczyc psychicznie odciac sie od tej osoby.

38 Ostatnio edytowany przez tsukuru (2015-01-11 10:22:48)

Odp: Jak uspokoić ten związek?

Ale dziś spałam dobrze smile. Oczywiście śpimy osobno, bo mamy ciche dni. Z tego co zauważyłam, one powstawały po takim schemacie: mówię mu wprost, że źle się zachował, żeby tak nie robił, bo mnie to rani, powiedziałam co wiedziałam i idę sobie, bo co mam jeszcze gadać. On nie odnosi się do tematu (bo przecież trzeba było przedstawić jakąś linię obrony, no i może pomyśleć, jak przeprosić, albo jak rozwiązać ten problem, żeby było dobrze) więc z rozmowy nici. Każdy idzie w swoją stronę. Ja podświadomie czekam na jakąś rozmowę wyjaśniająca, odniesienie do tematu... Mogę zapomnieć i czekać.

Najczęściej on wtedy robi co chce (pewnie myśli: obraziła się, znów jakaś pierdoła, zajmę się sobą). I jak to może się skończyć: przychodzi on: "może porobimy coś razem?" - zero odniesienia się do tematu.Ja czuję ulgę, mówię ok (bo doceniam, że przyszedł, on nie potrafi rozmawiać, już na pewno na nasz temat) i wracamy do normalności. Albo ja przychodzę do niego, mówię: "może pogadamy", mówię jeszcze, ale go to wkurza. I albo przestaję (czuję się znów odrzucona) albo zamiatamy temat pod dywan. W obu przypadkach zamiatamy temat pod dywan. Oczywiście ta sprawa pod dywanem rośnie, ale co tam, lepiej o niej nie rozmawiać, bo przecież można znów usłyszeć "ile ja już z tobą przegadałem, chyba pół życia!".

No i idziemy tak w las. Bomba tyka. Zawsze wybucha.

Tym razem z mojej strony jest inaczej...  Mi się już nie chce z nim rozmawiać. Ja rozumiem już, że jemu tak dobrze, że on nie chce rozwiązywać spraw, że dla niego to strata czasu. Dla niego nie ma współpracy, nie ma takiej rzeczy jak dobro związku, "my", dobre/lepsze dla "nas". Ja rozumiałam, że nic tu po mnie.

Pierwszy raz mam też tak, że staje mi się obojętny, obcy. Czuję wręcz wewnętrzny spokój i jakąś taką dziwną siłę, która pozwala mi działać na co dzień podług tego co uważam za słuszne i ważne. Dziś przyjeżdżają do nas znajomi na obiad, kiedyś bałabym się, że może to nie najlepszy moment, bo my tacy pokłóceni, goście to wyczują. A teraz..., czy on będzie z nimi przy stole czy nie, czy pomoże coś w przygotowaniu obiadu czy nie, jakkolwiek się zachowa, jest mi to obojętne. Tak jakbym nie była już z nim połączona, byłby mi obojętny, nie ma na mnie wpływu. Ja się cieszę na ich przyjazd. Będzie fajnie.

Poza tym, znów poczułam dziś zapach. Pierwszy raz zdarzyło się to po wyjściu z gabinetu pani psycholog. Ten zapach czułam w momencie kiedy go poznałam. To uczucie.. to było wtedy kiedy byłam w okresie zasadniczych zmian. Nowa praca, pożegnanie się z długoletnią przyjaźnią, pojawił się on - mężczyzna w moim życiu. Może to zwiastuje, że teraz też idą zmiany... smile.

39 Ostatnio edytowany przez Purple_Rain (2015-01-13 13:52:49)

Odp: Jak uspokoić ten związek?

Tsukuru, Twój ostatni post pokazuje, że w Tobie i Twoim sposobie myślenia zachodzą znaczne, myślę, że pozytywne zmiany. Być może organizm wysyła Ci sygnały, że uwalniasz się od czegoś co długo Cię blokowało, krepowało i odbierało siły. Uwalniasz się od szkodliwej toksyny. To dobry znak, pozwoli Ci podjąć odpowiednie decyzje we właściwym czasie i iść drogą, którą będzie dobra zwłaszcza dla CIEBIE. Twój opis bardzo przypomina mi moje uczucia po rozstaniu. Jeśli chcesz zajrzyj na mój wątek :" Facet chłodnia emocjonalna". Zobaczysz jak może wyglądać finał takiej relacji. Tak jak napisała sosenek, on się nie zmieni, ponieważ wcale tego nie chce, jemu jest tak wygodnie więc po co ma współpracować i dawać coś z siebie ? Dobrze, że zyskujesz tę świadomość. Trzymaj się.

40

Odp: Jak uspokoić ten związek?

Tak, tak, idą zmiany.. Zrozumiałam, że pewne rzeczy mi nie służą, pewne wdrukowane we mnie wzorce mnie ograniczają, że w niektórych aspektach chcę czegoś innego. Coraz częściej potrafię zwerbalizować swoje pragnienia, rozumiem co mną kieruje. Zobaczymy jak zakończy się to dla naszego związku. Uczuć jest dużo, czy się zgramy?

41

Odp: Jak uspokoić ten związek?

Ale dlaczego chcesz być z ekstrawertykiem? Z doświadczenia wiem, że takie związki są bardzo nieprzyjemne. Unikam ekstrawertyczek. To jest mniej więcej to, co powiedziała psycholog. Masz utrwaloną potrzebę bycia z facetem o nieodpowiednim charakterze. Zresztą sama też nie jesteś całkiem ugodowa, czyli do pewnego stopnia również jesteś ekstrawertyczką. Czy twój ojciec był ekstrawertykiem? To by mogło wszystko wyjaśniać. Będziesz musiała wyciągnąć z tego wnioski i całkowicie zmienić swoje potrzeby życiowe, szukając spokojniejszych mężczyzn.

42

Odp: Jak uspokoić ten związek?

Dlaczego chcę z nim być? - Bo mi w wielu aspektach odpowiada. Jestem ekstrawertyczką, nie tłumię emocji w sobie, bardzo dużo od siebie i innych wymagam, nie ma ze mną lekko. Mam w sobie też dużo cech neurotycznych. Jak bym miała porównać - jesteśmy bardzo podobni. Bardzo. Mój tato był typem mieszanym, choć z przewagą wybuchowego charakteru. Mogłabym zatem rzecz, że dużo ze mną ciekawego życia można przeżyć, ale też trudności, np. w komunikacji, nie jestem łatwa.

Ale co chciałam powiedzieć..., najważniejsza jest teraz dla mnie demaskacja mechanizmów, które mnie ograniczają. Muszę to rozpoznać, w końcu dać sobie luz na to życie: mniej od siebie i innych wymagać, rozumieć, że nie muszę błagać o miłość, uczucie, że ja muszę na to zasłużyć. Nie muszę w każdym małym geście rozpoznawać braku dla swojej osoby zainteresowania, że ktoś na pewno celowo chce mi coś zrobić, że mnie już nie kocha, nie ceni. Koszmarne jest takie życie, naprawdę, jeśli się bez przerwy tak myśli. No ale cóż.., dam radę sobie z tym. A związek, zobaczymy czy przetrwa. Mam nadzieję, że każdy będzie z nas na tyle mądry, że będzie chciał tę wspólnotę budować.

43

Odp: Jak uspokoić ten związek?

generalnie piszesz do rzeczy z jednym ale:
"Nie muszę w każdym małym geście rozpoznawać braku dla swojej osoby zainteresowania, że ktoś na pewno celowo chce mi coś zrobić, że mnie już nie kocha, nie ceni."
nie musisz, ale czasem właśnie tak jest i lepiej jest jednak tego nie wypierac wink

44

Odp: Jak uspokoić ten związek?
sosenek napisał/a:

generalnie piszesz do rzeczy z jednym ale:
"Nie muszę w każdym małym geście rozpoznawać braku dla swojej osoby zainteresowania, że ktoś na pewno celowo chce mi coś zrobić, że mnie już nie kocha, nie ceni."
nie musisz, ale czasem właśnie tak jest i lepiej jest jednak tego nie wypierac wink

Problem tylko w tym, że większości przypadków to tylko siedzi w mojej głowie. Rzeczywistość może być super dookoła, zaangażowany partner, a ja wymyślam sobie, że to nie to, że czegoś w tym brakuje. To jest bardzo destrukcyjny, męczący sposób odbierania rzeczywistości. Takim czymś zajeżdżasz ludzi dookoła (nie potrafisz często dostrzec, że ktoś się kocha, jest z tobą, stara się o ciebie - wciąż ci mało, cały czas odczuwasz niedosyt) i samego siebie. Nie chcę taka być, nie chcę w taki sposób kierować swojego życia. Idealizm, przynajmniej mnie, prowadzi na manowce.

Co innego, kiedy partner zrobi Ci przykrość - wtedy się nie wypiera, nie trzeba się na to godzić smile.

45

Odp: Jak uspokoić ten związek?

Widzę u Twojego faceta bardzo podobny mechanizm działania w kłótni co u mojego, dąsanie się, nie wyjaśnianie sprawy, nie rozmawianie o tym, najlepiej poczekać aż wszystko przejdzie i udawać że się nic nie stało. Ale ja nie umiem znosić czegoś takiego, nie potrafię milczeć, chcę porozmawiać o problemie, zawsze wtedy wybucha awantura bo ja "niepotrzebnie drążę", bywało, że rzucałam obrączką czy tym co aktualnie znajdowało się w mojej ręce, teraz się hamuję ze względu na dziecko ale moje zdanie jest takie że problemy zamiatane pod dywan narastają i złe emocje też, czasem lepiej wyrzucić wszystko z siebie. Kłótnia jest dla związku jak burza, która oczyszcza atmosferę, kiedy tego oczyszczenia brakuje czujesz coraz bardziej narastającą niechęć do partnera. U mnie jest tak, że ze względu na dziecko daję sobie spokój, przestaję się odzywać ale wewnętrznie szlag mnie trafia i zastanawiam się "po co ja jestem z tym człowiekiem?" albo gorzej "za jakie grzechy?"
Po Twoim ostatnim poście widzę, że zaczynasz brać winę na siebie, bo jesteś trudną osobą i innym jest z Tobą ciężko żyć ale czy Twój partner jest łatwy w pożyciu? Dlaczego tylko Ty masz odpuszczać? To całkiem normalne, że nie masz ochoty codziennie zdobywać całego świata. Powiem Ci tak prosto z serca, zastanów się nad tym związkiem bo jeśli dojdzie do tego potomstwo i zwykła proza życia a on nadal będzie realizował swoje pasje zamiast usiąść trochę na tyłku to zwiędniesz kobieto i stracisz chęć do życia, będziesz patrzeć na siebie w lustrze i zastanawiać się co się stało z osobą którą kiedyś byłaś tak ja ja się dziś zastanawiam.

46

Odp: Jak uspokoić ten związek?

Wiesz, ten sposób ich postępowania w kłótni trzeba jakoś zaakceptować, zrobić tak, żeby aż nas tak nie dotykało, bo sama kłótnia to fragment związku (u mnie w tym aspekcie najbardziej objawia się moje i jego niedopasowanie - totalna sprzeczność w podejściach) i mi oprócz tej zasadniczej rzeczy dużo w nim pasuje, naprawdę jest mi z nim dobrze. Ty zdobyłaś się już na mądrość, która wynika z doświadczenia - przyszło dziecko na świat, wolisz oszczędzić mu hałasu, więc się strofujesz, wycofujesz. Bo tak naprawdę, oni też by mogli usiąść na tym forum i napisać: moja kobieta jest wariatką podczas kłótni, co ja mam zrobić? Ja w chwili obecnej szukam innych rozwiązań dla siebie, jak trawić tę kłótnię lepiej, mądrzej, zostawić go w spokoju jak potrzebuje. Kurakiem walczącym o swoje nie muszę zawsze być. Wręcz przeciwnie, to co robię czasami przynosi mi i jemu straty. Więc po co.

A nie piszę teraz nic, bo nie mam mu nic do zarzucenia. Wolę skupiać się teraz na własnym rozwoju. W przyszłym tygodniu kolejne spotkanie z panią psycholog. Bardzo go wyczekuję.

47

Odp: Jak uspokoić ten związek?

widze ze wypowiadasz sie w innych watkach, a sama masz podobny problem tylko z drugiej strony
i trudny charakter
tak wiec jesli sama tak o sobie mowisz to ciezko tu mowic o uspokojeniu czegos
to takze wyglada na brak spelnienia oczekiwan co do milosci, a i tak sie na to godzisz
jak robert z tamtego wątku!
klotnie nie pomoga nigdy bo wychodzi tu brak akceptacji drugiej osoby, tego jak ona np okazuje uczucia lub jak rozwiazuje problemy

48

Odp: Jak uspokoić ten związek?
zrozumieckobiety napisał/a:

widze ze wypowiadasz sie w innych watkach, a sama masz podobny problem tylko z drugiej strony
i trudny charakter
tak wiec jesli sama tak o sobie mowisz to ciezko tu mowic o uspokojeniu czegos
to takze wyglada na brak spelnienia oczekiwan co do milosci, a i tak sie na to godzisz
jak robert z tamtego wątku!
klotnie nie pomoga nigdy bo wychodzi tu brak akceptacji drugiej osoby, tego jak ona np okazuje uczucia lub jak rozwiazuje problemy

I jak tu zrozumieć kobiety.. smile. U mnie będzie dobrze, mam nadzieję, że u Roberta też. Kibicuje mu.

49

Odp: Jak uspokoić ten związek?

Często bywa tak, że piszemy na forum pod wpływem emocji - złych emocji. Wtedy komuś kto to czyta i zna sprawę jedynie z tej strony wydaje się, że należy zakończyć taki związek bo po co funkcjonować w czymś co nas uwiera życiowo, tymczasem u nas znowu wychodzi słońce i zapominamy o problemach. U mnie też tak często jest, teraz jest lepiej i czasem zapominam, że pewnie znowu będzie gorzej za jakiś czas, zdaję sobie sprawę, że jesteśmy z mężem w kryzysie, przed przyjściem na świat naszego dziecka prawie się nie kłóciliśmy i nie wiem czy taki stan rzeczy jeszcze do nas kiedyś wróci, wierzę że tak. Ale z tego co zrozumiałam wasz związek od początku funkcjonuje od kłótni do kłótni i zastanawiam się jak długo wytrzymasz w czymś takim. Czy planujecie wspólne życie? dzieci?
Mam takich znajomych, którzy mają taki intensywny związek, mój mąż i ja przy nich to ciepłe kluchy, jak się kłócą to szyby lecą, wręczają sobie pozwy rozwodowe, wyzywają od jakich tylko, jak się godzą to kochają się aż nadto wylewnie, normalnie ich związek przypomina jeden wielki sztorm i wszystko byłoby ok, są ludzie którzy lubią wszystko robić mocno, tylko, że u nich jest 2 dzieci, które na to wszystko patrzą i szczerze mówiąc żal mi tych dzieci bo my dorośli mamy to co sobie zafundujemy a one muszą się godzić z taką sytuacją w jakiej żyją a to nie wpływa na nie dobrze.

50

Odp: Jak uspokoić ten związek?

u mnie jest tak samo Z byle powodu wychodzi wielka afera. Wczoraj wieczorem wrocił do domu i naniósł błota w mieszkaniu , bo nie zdjął butów od razu tylko przespacerował sie do pokoju . Zdjął buty i na boso zaczął chodzic to tym błocie Wiec zwrocilam mu uwagę mówiąć Kochanie uważaj bo wejdziesz w błoto i sie zaczeło. Od razu nerwy, krzyk , ze sie do niego przyczepiłam ze pobrudził podłoge , że co ma fruwac? Ze jestem nienormalna itd. Wyzywał . i tak jest prawie codziennie Bez powodu robi awantury.o wszystko ma do mnie pretensje Póziej nie dozywa sie do mnie caly wieczor W nocy nie przytula . Straszy że mnie zostawi, ze mial spokoj jak byl sam, a gdy pytam czy chce sie rozstac mowi że nie. Jak mu przejdzie to przeprasza, mowi ze kocha bardzo i nie wyobraza sobie zycia beze mnie. i o co w tym chodzi?

51

Odp: Jak uspokoić ten związek?
ewciak177 napisał/a:

u mnie jest tak samo Z byle powodu wychodzi wielka afera. Wczoraj wieczorem wrocił do domu i naniósł błota w mieszkaniu , bo nie zdjął butów od razu tylko przespacerował sie do pokoju . Zdjął buty i na boso zaczął chodzic to tym błocie Wiec zwrocilam mu uwagę mówiąć Kochanie uważaj bo wejdziesz w błoto i sie zaczeło. Od razu nerwy, krzyk , ze sie do niego przyczepiłam ze pobrudził podłoge , że co ma fruwac? Ze jestem nienormalna itd. Wyzywał . i tak jest prawie codziennie Bez powodu robi awantury.o wszystko ma do mnie pretensje Póziej nie dozywa sie do mnie caly wieczor W nocy nie przytula . Straszy że mnie zostawi, ze mial spokoj jak byl sam, a gdy pytam czy chce sie rozstac mowi że nie. Jak mu przejdzie to przeprasza, mowi ze kocha bardzo i nie wyobraza sobie zycia beze mnie. i o co w tym chodzi?

Mozna by uznac ze mial zly dzien ale jak to jest tak czseto to cos nie tak, to jak si edo niego odezwalas nie powinno spowodowac takiej reakcji a tym bardziej wyzywania ja nie potrafei jak kogo skocham go zwyzywac jak tak mozna , a wracajac do tematu to gdyby kobieta zaczela wrzeszcezc ze co ja narobilem bloto roznioslem to moze i jakis newr by mogl byc ale jak ty si eodezwalas tak jak piszesz do niego to nierozumiem czemu klotnie wychodza, mam wrazenie ze sporo osob jest z ksm z kim nei powinno byc bo rozumiem ze ludzie czasem sie pokluca maja zly dzien ale tak czesto i zwlaszca jak ktos jest ok dla kogos dziwne. Chyba jednak nie powinno sie zyc w ten sposob bo to meczy i nie jest to przyjemne nie powinno byc duzo klotni bo mozna wiele rzeczy na spokojnie ale trzeba sie dobrac poprostu i tylle a nie skazywac ba bycie z kims kto sie tak zachowuje. Wiem ze czlowiek sie zakocha i pozniej cos wychodzi co nie znaczy ze mamy caly czas to akceptowac bo to ze ktos jest ze soba kilka lat i ciezko sie rozstaci akceptuje nie wiadomo czmu takie zachowania to trzeba przemyslec czy chcemu tak zyc przez kolejne 30 czy 50 lat.

52 Ostatnio edytowany przez stenia_white (2015-04-06 00:39:36)

Odp: Jak uspokoić ten związek?

Masz świetnego faceta. Też tak mam i doskonale go rozumiem big_smile Jeśli ktoś zaczyna kombinować i zmieniać plany to trafia mnie szlag. Nie lubię braku solidności i braku zdecydowania. Jeśli zostało coś ustalone to ja planów nie zmieniam. Ty je zmieniasz, robisz fochy, więc facet się wkurza. Też bym się wkurzała. W ogóle nie rozumiem na co Ty narzekasz. Masz faceta, który realizuje cele, jest konsekwentny, czy to nie jest właśnie bezpieczeństwo??? Jeśli mówi coś, to trzyma się tego i  tak będzie. Też taka jestem. Nie znoszę jak  ktoś zaczyna kombinować. Jeśli zostało coś raz ustalone, to tak ma być. Jesteś po prostu niesłowna i tyle. I to na  Tobie nie można polegać.

Typuję, że jesteś flegmatyczką i Twój facet po prostu traci cierpliwość bo za nim nie nadążasz i co chwila zmieniasz zdanie.

Posty [ 52 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Jak uspokoić ten związek?

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026