Witam
W ten noworoczny poranek chciałbym Was powitać i życzyć wszystkiego najlepszego. Może to i nie forum dla mężczyzn, ale liczę na wszelką pomoc, jakieś porady itp.
Otóż tak w szybkim skrócie mówiąc jestem bardzo nieśmiały, poważny i nudny zarazem. Szukam przyczyn tego w moim życiu i zaczynając od lat dziecięcych w podstawówce z tego co pamiętam miałem świetny kontakt ze wszystkimi a z dziewczynami tym bardziej. Nie czułem żadnego stresu tak jak teraz. W gimnazjum ( po przeprowadzce w nowe miejsce) trochę przytyłem i przez to moja samoocena zeszła na psy i zacząłem się blokować na ludzi. Prawdę mówiąc gimnazjum strasznie mnie zablokowało, zacząłem się porównywać do innych a nieudolna walka ze zbiciem wagi bardziej mnie pogrążała i praktycznie całe te 3 lata tam przesiedziałem w domu przy komputerze. W technikum, które już kończę koledzy znają mnie jako cichą osobę, która bardzo się stresuje jak np. musi odpowiadać przy tablicy itd. Jestem w klasie z samymi chłopakami i w przez 4 lata technikum nie nawiązałem żadnej znajomości z dziewczyną ze szkoły. Czuję, że przegrałem życie. Gdyby ktoś mi zadał pytanie jakie mam cechy dobre to bym na nie nie odpowiedział, bo po prostu ich nie widzę za to o złe mogę napisać książkę... tj. nudny,cichy,poważny,stresujący się wszystkim chłopak. Czasami pójdę na jakąś impreze, ale muszę wypić alkohol, aby móc się w miarę wyluzować, bo jestem jeszcze strasznym sztywniakiem.
Wczoraj byłem na imprezie domowej u przyjaciela z podstawówki było 15 osób z czego znałem tylko 3. Myślałem, że to będzie świetna okazja na zapoznanie nowych znajomych, że to będzie bardzo dobry start na nowy rok - jak bardzo się myliłem. Od 19 do 2 w nocy stałem jak ten palec sam i sztywno i popijałem co chwilę jakiś alkohol, który prawde mówiąc nic mi nie dał. Za to wszyscy się śmiali z duszy towarzystwa tzn mojego kolegi i już wtedy nawet bałem się odezwać co kolwiek. Po za tym przez tą całą sztywność mówiąc szczerze śmiałem się cały czas tylko przymusowo nie chciałem się pogrążać kompletnie.Wydaje mi się, że mam jakieś tam poczucie humoru, ale po prostu nie mogłem w tym nowym towarzystwie się odnaleźć . Z nikim praktycznie nie gadałem cały ten czas i wręcz odliczałem tylko czas. Zwłaszcza, że były tam kobiety i to dość ładne to już w ogóle wstydziłem się cokolwiek zrobić, aby nie wyjść na idiotę a rozmawiać z kobietami to już w ogóle nie potrafie.
Nie wiem może polecicie mi jakąś książkę, albo coś takiego ?