Czy kiedyś byłyście/byliście szantażowani emocjonalnie?
Co byście zrobili, gdyby Wasza matka kazała Wam wybierać : albo ja albo mój partner?
Kobieta byłaby poranioną osobą, nienawidzącą facetów. Nie spodobałby się Wasz partner, bo np jest biedny, spontaniczny itd.
Gdyby postawiła warunek ,że jeśli będziecie z Nim to żadne z Was nie ma wstępu do Niej i w ogóle kontaktów z Nią?
Co sądzicie o tej chorej sytuacji i czy widzicie wyjście?
1 2014-12-28 11:53:50 Ostatnio edytowany przez cslady (2015-12-15 23:41:50)
Podobne tematy
Matka lub Twój partner - chory wybór
Czy ktos tak miał ?
Wybierz partnera, a potem małymi kroczkami zmiękczajcie mamę...
Czy kiedyś byłyście/byliście szantażowani emocjonalnie?
Co byście zrobili, gdyby Wasza matka kazała Wam wybierać : albo ja albo mój partner?
Kobieta byłaby poranioną osobą, nienawidzącą facetów. Nie spodobałby się Wasz partner, bo np jest biedny, spontaniczny itd.
Gdyby postawiła warunek ,że jeśli będziecie z Nim to żadne z Was nie ma wstępu do Niej i w ogóle kontaktów z Nią?
Co sądzicie o tej chorej sytuacji i czy widzicie wyjście?
To nie jest wybór matka albo partner, to wybór matka albo Ty - wybór kto będzie decydował o Twoim życiu.
Czy kiedyś byłyście/byliście szantażowani emocjonalnie?
Co byście zrobili, gdyby Wasza matka kazała Wam wybierać : albo ja albo mój partner?
Kobieta byłaby poranioną osobą, nienawidzącą facetów. Nie spodobałby się Wasz partner, bo np jest biedny, spontaniczny itd.
Gdyby postawiła warunek ,że jeśli będziecie z Nim to żadne z Was nie ma wstępu do Niej i w ogóle kontaktów z Nią?
Co sądzicie o tej chorej sytuacji i czy widzicie wyjście?
Cóż, szantaż emocjonalny to najniższe z możliwych zagranie, bo działa na zasadzie "cios poniżej pasa"... Tutaj całą sztuka jest samoświadomość i poczucie własnej niezależności. W takiej sytuacji, jaką opisałaś nie ma innej drogi. Wybór partnera. Jesli jesteś osoba dojrzałą, dorosłą - nikt, nawet własna matka - nie ma prawa czegoś zabronić i stawiać przed takim wyborem. No chyba, że mamy tu do czynienia z syndromem "nieodciętej pępowiny" i wszystko, co mamusia powie/każe jest świętościa niepodlegającą jakiejkolwiek dyskusji... Osoba dorosła i emocjonalnie dojrzała SAMA PODEJMUJE decyzje i sa one autonomiczne. A jakiekolwiek szantaże, tym bardziej takie jak przedstawiłaś, są bez znaczenia. A czasami działaja wręcz przeciwnie, bo decyzje podejmowane sa wówczas na zasadzie przekory...
Tu nie widzę innego wyjścia jak postawienie "na swoim" bez wzgledu. I zostawienie wszystkiego, co dotyczy matki ...swemu biegowi. Za jakis czas - byc moze - sama zmieni swoje nastawienie. Jesli nie - cóż, jej strata... Jeśli Twój wybór okaże sie błędem, bo - po czasie - okaże się, że byłas w błedzie i partner okazał sie zwykłym palantem (co próbowała np. matka zasugerować, bo przeczuwała...) - wówczas to będzie tylko i wyłącznie Twoja nauka życia. Potulne słuchanie rodziców, szczególnie gdy wkroczyło sie w dorosłość, kierowanie się ich radami czy wskazówkami - to tylko przedłużanie swego dzieciństwa, bez widma UCZĄCYCH porażek... Każdy musi popełniać błędy w zyciu, weryfikować własne prawdy, budować swój kodeks - a to wymaga ryzyka, czyli wyrwania sie spod kurateli rodziców. Niekoniecznie wybór tego partnera okaże sie błędem. Niekoniecznie wszelkie więzi z matką zostaną zerwane. Ja osobiście zaryzykowałbym na Twoim miejscu. Ale i tak dobrze byłoby poznać zarzuty Twej matki pod adresem wybranka... Może byc tak - tego nie wykluczam - że jest np. recydywistą, czeka na wyrok, jest lewusem i cpunem, ma kilkanaście dzieci z wieloma kobietami, chla i nie pracuje... A to w każdym, zwłaszcza życzliwie Tobie nastawionym, budziłoby sprzeciw. Przybliz nam postac Twego wybranka... Bo moze okazać się, że Twoja matka - posuwając sie do takiego szantażu - osiągnęła takie apogeum desperacji, że potrafiła sie do czegos takiego posunąć...
Jeśli chodzi o zarzuty mojej matki względem partnera za chwilę je opiszę:
- pochodzenie z biednej rodziny, (ojciec alkoholik)
- praca kierowca TIR
- niedbały wygląd ( te same ciuchy, choć niebawem ma kupić sobie nowe)
- lęk przed moim nieszczęściem (niechęć do facetów)
- okazywanie czułości, dotyk, przytulanie
- brak zaproszenia mnie do jego domu
- brak wg niej perspektyw na przyszłość
- palenie papierosów
ja cenię w Nim :
- opiekuńczość
- dojrzałość
- dawanie wsparcie
- pomocność
- stawianie rodziny na pierwszym miejscu jako wartość
- czułość
Nie ma takiego wyboru, jest to wybor sztuczny bo to jest nie wybor tylko szantaż emocjonalny mamy a w przypadku szantaży zasada jest taka ze szantażom się nie ulega, ponieważ szantazysta zwykle wysuwa coraz to nowe rzadania. Po prostu nie ma wyboru miedzy matka i ojcem (kocha się oboje) czy rodzicem a parnerem (kocha się oboje). Natomiast jeśli matka nie akceptuje Twojego parnera to jest jej wybor a nie Twój. To jej decyzja a nie Twoja. Także autorko nie zaczerniaj sytuacji. Sama powiedz czy ja zdradzający mowi ze robi to z winy parnera to ma to jakiś sens? Oczywiście ze nie. Także te sprawy nie sa ze sobą związane. Masz prawo do parnera takiego jaki Ci odpowiada (jeśli miesci się to w ogolnie pojętych ramach). Ale Twoja sytuacja jest nawet lepsza bo sa tez rodzice, którzy "akceptują" parnera w potem kopia dolki w takim związku. Z tym się osobiście spotkałem.
Wymieniasz jednak wady parnera, które mnie niepokoją, zwłaszcza chodzi o okazywanie czulosci, brak wsparcia (lek) i praca gdzie jesteście rozdzieleni. Co w takim razie wasz laczy? Jak spędzacie czas?
Jeśli chodzi o zarzuty mojej matki względem partnera za chwilę je opiszę:
- pochodzenie z biednej rodziny, (ojciec alkoholik)
- praca kierowca TIR
- niedbały wygląd ( te same ciuchy, choć niebawem ma kupić sobie nowe)
- lęk przed moim nieszczęściem (niechęć do facetów)
- okazywanie czułości, dotyk, przytulanie
- brak zaproszenia mnie do jego domu
- brak wg niej perspektyw na przyszłość
- palenie papierosówja cenię w Nim :
- opiekuńczość
- dojrzałość
- dawanie wsparcie
- pomocność
- stawianie rodziny na pierwszym miejscu jako wartość
- czułość
A przykłady tego co w nim cenisz powyżej? Wybacz, ale to co napisałaś nie jest niczym potwierdzone. A że biedny.... To chyb już nie czasu mezaliansu.
Podaj kilka sytuacji. O Boże.. I mam nadzieję, że nie ma rodziny gdzieś w świecie. Poważnie mówię.
Nie ma takiego wyboru, jest to wybor sztuczny bo to jest nie wybor tylko szantaż emocjonalny mamy a w przypadku szantaży zasada jest taka ze szantażom się nie ulega, ponieważ szantazysta zwykle wysuwa coraz to nowe rzadania. Po prostu nie ma wyboru miedzy matka i ojcem (kocha się oboje) czy rodzicem a parnerem (kocha się oboje). Natomiast jeśli matka nie akceptuje Twojego parnera to jest jej wybor a nie Twój. To jej decyzja a nie Twoja. Także autorko nie zaczerniaj sytuacji. Sama powiedz czy ja zdradzający mowi ze robi to z winy parnera to ma to jakiś sens? Oczywiście ze nie. Także te sprawy nie sa ze sobą związane. Masz prawo do parnera takiego jaki Ci odpowiada (jeśli miesci się to w ogolnie pojętych ramach). Ale Twoja sytuacja jest nawet lepsza bo sa tez rodzice, którzy "akceptują" parnera w potem kopia dolki w takim związku. Z tym się osobiście spotkałem.
Wymieniasz jednak wady parnera, które mnie niepokoją, zwłaszcza chodzi o okazywanie czulosci, brak wsparcia (lek) i praca gdzie jesteście rozdzieleni. Co w takim razie wasz laczy? Jak spędzacie czas?
Właśnie, dużo mądrych słów napisaliście ![]()
Chyba nie doczytałeś maniek
, bo chodziło mi o to, że On okazuje mi czułość, wspiera w trudnych chwilach, a co do pracy , spotykamy się przewa znie co weekend lub dwa. A spędzamy czas różnie, spacery, film, rozmowy głównie, uwielbiamy rozmawiać ze sobą ![]()
rosalinda08 napisał/a:Jeśli chodzi o zarzuty mojej matki względem partnera za chwilę je opiszę:
- pochodzenie z biednej rodziny, (ojciec alkoholik)
- praca kierowca TIR
- niedbały wygląd ( te same ciuchy, choć niebawem ma kupić sobie nowe)
- lęk przed moim nieszczęściem (niechęć do facetów)
- okazywanie czułości, dotyk, przytulanie
- brak zaproszenia mnie do jego domu
- brak wg niej perspektyw na przyszłość
- palenie papierosówja cenię w Nim :
- opiekuńczość
- dojrzałość
- dawanie wsparcie
- pomocność
- stawianie rodziny na pierwszym miejscu jako wartość
- czułośćA przykłady tego co w nim cenisz powyżej? Wybacz, ale to co napisałaś nie jest niczym potwierdzone. A że biedny.... To chyb już nie czasu mezaliansu.
Podaj kilka sytuacji. O Boże.. I mam nadzieję, że nie ma rodziny gdzieś w świecie. Poważnie mówię.
Mamie chodzi o przyszłość, że jak z biednej rodziny to nie będzie żadnej pomocy ze strony przyszłych , ewentualnych teściów, brak mieszkania. Co do sytuacji : opiekuńczość - gdy byłam chora chciał iść po leki w nocy , jest troskliwy, pyta jak się czuję, interesuje go to, chciał iść do lekarza ze mną gdy byłam chora. Wspiera słowami, pomogł w przeprowadzce. Jest dla mnie dobry, pyta o zdanie, wspolnie podejmujemy decyzje, jest ambitny , uparty w dążeniu do celu.
W każdym razie masz prawo do swoich wyborów. Matka nie może dorosłej córce zabraniać przemyślanego wyboru, tak samo jak dziecku chodzenia do szkoły czy rozwijania uzdolnien. Ale sa i tacy co zabraniają. Myślałaś o tym, by się wyprowadzić na jakiś czas od niego, by zobaczył co może stracić? Kwestia jest Twojego wyboru do samodzielności chyba bo w glebi wiesz czego chcesz. Natomiast Twoja matka jest egoistka. Chce Cie zatrzymać tylko dla siebie.
rosalinda08 napisał/a:Czy kiedyś byłyście/byliście szantażowani emocjonalnie?
Co byście zrobili, gdyby Wasza matka kazała Wam wybierać : albo ja albo mój partner?
Kobieta byłaby poranioną osobą, nienawidzącą facetów. Nie spodobałby się Wasz partner, bo np jest biedny, spontaniczny itd.
Gdyby postawiła warunek ,że jeśli będziecie z Nim to żadne z Was nie ma wstępu do Niej i w ogóle kontaktów z Nią?
Co sądzicie o tej chorej sytuacji i czy widzicie wyjście?To nie jest wybór matka albo partner, to wybór matka albo Ty - wybór kto będzie decydował o Twoim życiu.
Świetnie to podsumowałaś, podpisuję się pod tym ![]()
Dzięki serdeczne. Sytuacja opanowana. Mam już swój plan.
Wierzę, że zadziała. No i oczywiście sama będę obserwować swój związek na spokojnie. Nikt nie powinien się wtrącać w takie sprawy bezpodstawnie.
Piszę tu, bo potrzebuję się "wygadać". Czy jest ktoś kto ma może bądz miał podobny problem? Chodzi o moją wiecznie marudzącą mamę plus babcię, która Ją w tym narzekaniu wiecznie wspiera.
Przedstawię może punkt widzenia mój i mamy:
Ja: skończyłam studia, ale nie mam póki co pracy w zawodzie , czyli w szkole , wiadomo, trudno się załapać, ale może kiedyś. Zeby mieć zajęcie i dochód, szukam pracy jako opiekunka w dużym mieście, czasem można trafić na dobrą ofertę z językiem itd.
Mama: załamana, gdera, że szukam pracy poniżej kwalifikacji, wynajmuję pokój, szkoda kasy, wyuczyłam się a tu nie ma dla mnie miejsca w swoim mieście
Ja: Jestem w związku. Moim zdaniem jest całkiem ok, ideału nie znajdę, ale na spokojnie zobaczymy jak nam się będzie dalej układało.
Mama: Oczywiście niezadowolona z chłopaka , a to, że z biednej rodziny , a to niewykształcony itp itd
Ja: lubię duże miasta, są tam większe możliwości, lepsze cokolwiek jeśli nie ma wymarzonej oferty niż nic
Mama: wciąż powtarza, że nie ma jak u siebie w domu, tam powinnam być, a najprszę że jak będzie chora to zostanie sama, a ona mnie wychowała
Akurat tak się składa, że w domu wszyscy się rozłożyli , są przeziębieni, ja daleko od domu. Czasem czuję się nieco winna ale gdyby coś bardzo poważnego wiadomo pojechałabym, tak to jadę na weekend.Mama nie ufa ludziom, jest załamana a nie pozwoli na zmianę, nie pójdzie ani na terapię ani nic, uparta , nie widzi nic złego. Powtarza jak mantrę że życie jest do kitu, niesprawiedliwe, przeklina itd. Nie mam pomysłu jak Jej pomóc, zresztą nie pozwoli na to. W domu czuję się taka jakaś zdołowana, przytłoczona narzekaniem. Gdy wyjeżdżam jest lepiej, albo gdy spotkam się z chłopakiem, On nie patrzy na świat jak ona. Nie wiem czy to kwestia wieku czy doświadczeń ale żeby aż tak się zmienić? czy to możliwe?
Twoje zycie i Ty decydujesz, mama niepowinna obarczac Cie swoimi problemami i oczekiwaniami wplywajac na Twoje decyzje. Ona ma swoje zycie i ona decyduje czy chce byc ofiara czy nie i nie ma prawa wymagac od Ciebie calkowitego poswiecenia bo jak bedzie chora to co i to jeszcze w zamian za to,ze Cie wychowala...no prosze. Rob jak Ci podpowiada serce mamie zawsze okazujac szacunek ale nie daj soba kierowac i mysl sama. Wspolczuje sytuacji.
Dzięki, tak owszem, sama decyduję, ale serce mi się czasem kraje, gdy ona wciąż narzeka, właśnie dzwoniła mówiąc , że nie wie po co żyje, bo babcia chyba pójdzie do szpitala, ona też się zle czuje i dlaczego ma taki los ? Żal mi jej, ale wiem, że póki co nie powinnam rzucać swoich spraw. Z drugiej strony mam wyrzuty sumienia.Choć wiem, że niekoniecznie je powinnam mieć.
nie rzucaj swoich spraw bo wtedy też zapewne wcale nie poczujesz się lepiej. pojedziesz tam gdzie nie będziesz miala nic do roboty tylko żeby być bliżej niej?
może spróbuj jej powiedzieć że Ty jesteś szczęśliwa wlasnie terfaz i nie przeszkadza Ci nic, a pracę w szkole na pewno zaraz znajdziesz. Pewnie nie latwo jest z takimi ludźmi narzekającymi rozmawaić. mój tata na przykład jest mega wesoły i wporządku, ale na przykład jak ja zmieniam pracę to mu nie mówię o tym bo on dostaje gorączki. Strasznie nie lubi z jakiegoś powodu, jak się zwalniam albo poszukuje czegoś nowego, więc jak mam coś nowego to mu mówię że zwyczajnie dostalam propozycje.
więc może i Ty znajdziesz jakiś sposób na swoją mamę ![]()
DZIĘKI
Czy taka szczęśliwa , no nie wiem, momentami bywa trudniej
ale wierzę, że będzie lepiej i jestem na etapie poszukiwania czego chcę tak naprawdę, choć życie zaskakuje, wiadomo. Ale chcę podejmować decyzję, one zwykle same się klarują, a póki co najlepszą jest zostać w dużym mieście i mieć cokolwiek
ja Ci powiem, że też jestem z miejszego miasta. trochę byłam za granicą, a teraz od pocątku roku mieszkam w dużym mieście, nie zbyt daleko mojego rodzinnego miasta. nigdy nie lubiłam małych miast, tam nic nie ma, a przynajmniej w moim. i nawet ludzie są jacyś smutniejsi bym powiedziala ![]()
bądź tam, gdzie Tobie jest dobrze i nie sluchaj nikogo bo nikt nie wiem ci jest dla ciebie lepsze, Ty sama to wiesz. ani mama ani babcia tego nie wiedzą przecież ![]()
Ja też jestem na etapie szukania pracy chcę zmienić ogólnie branże a to jest najcięższe bo idę teraz tam gdzie nie mam doświadczenia. I wysyłam CV i tak czekam aż się odezwą. wiem że chcialabym robić coś innego, ale pewnie będzie mi ciężej bez doświadczenia dostać to czego chcę
mimo wszystko nie poddawajmy się, a dostaniemy w końcu to czego szukamy ![]()
ja Ci powiem, że też jestem z miejszego miasta. trochę byłam za granicą, a teraz od pocątku roku mieszkam w dużym mieście, nie zbyt daleko mojego rodzinnego miasta. nigdy nie lubiłam małych miast, tam nic nie ma, a przynajmniej w moim. i nawet ludzie są jacyś smutniejsi bym powiedziala
bądź tam, gdzie Tobie jest dobrze i nie sluchaj nikogo bo nikt nie wiem ci jest dla ciebie lepsze, Ty sama to wiesz. ani mama ani babcia tego nie wiedzą przecieżJa też jestem na etapie szukania pracy chcę zmienić ogólnie branże a to jest najcięższe bo idę teraz tam gdzie nie mam doświadczenia. I wysyłam CV i tak czekam aż się odezwą. wiem że chcialabym robić coś innego, ale pewnie będzie mi ciężej bez doświadczenia dostać to czego chcę
mimo wszystko nie poddawajmy się, a dostaniemy w końcu to czego szukamy
Zgadza się takaja
)) Wyczuwam, że fajna z Ciebie dziewczyna :* , zresztą na tym forum sami fajni ludzie
Cieszę się, że tu trafiłam.
Powodzenia moja Droga ![]()
P.S. może w tym samym dużym mieście mieszkamy ![]()