Witam,
jest mi smutno i bol rozrywa mnie na strzepy w srodku....moj maz po 25 latach malzenstwa znalazl sobie kochanke....o 13 lat mlodsza od siebie z malym dzieckiem i na dodoatek mezatke....wszystko zauwazylam przez przypadek uzywajac jego telefonu. Nie zwrocilam wtedy na to duzej uwagi i uwierzylam w jegon wyjasnienie. Ale po tygodniu jak w czasie zakupow chcialam uzyc jego telefonu bo zapomnialam swojego powiedzial ze on tez zapomnial. OK. Ale jak wrocilismy do domu i wypakowywalismy samochod on zostawil kurtke na tylnim siedzeniu i ja ja zabralam do domu...w kieszeni byl telefon.....nie powiedzialam nic ze wiem ze go mial z soba, ale spytalam czy znalazl swoj telefon, odpowiedzial ze zostawil na szfce w sypialni....
Cala noc nie spalam, sniadania nie moglam zjesc i w koncu zaczelam z nim rozmowe...nie chcial sie do niczego przyznac. Twierdzil ze mnie kocha jak zawsze i zebym przestala go zasypywac pytaniami. Przestalam,.. ale na wieczor zaczelam drazyc temat znowu...przyznal sie ze poznal w pociagu kobiete z ktora rozmawia co dziennie i wymienili telefony(!) i oni tylko rozmawiaja i nic pozatym. Nie dawalo mi to spokoju wiec pomogl mi moj znajomy w obserwowaniu jego...Maz zachowywal sie niby tak jak zwykle ....ale ja czulam ze cos jest nie tak . Rano przed wyjsciem do pracy jak zawsze mnie calowal, mowil ze kocha i zadzwoni jak dojedzie do pracy...i tak minal tydzien, az znajomy mi oznajmil ze on w pociagu na naszej stacji spotyka sie co rano z kobieta, i ona na niego czeka na stacji tez po pracy i ida na stacji do cukierni i pija sobie wode i zajadaja sie ciastkami ktore on funduje. Nie wytrzymalam w pracy w tym dniu jak sie o tym dowiedzialm i przyjechalam wczesniej do domu. Jak maz wrocil zaczelam z nim rozmawiac....mowil ze to nic nie znaczy, ze to zwykla kolezanka itd.itp. Poprosilam by mi dal telefon, dal mi, zadnych smsow nie bylo i zadnych numerow nieznanych, podlaczylam telefon do computera i...wyszlo szydlo z worka....jego nowa znajomosc zostala zakodowana jako jego kolega z pracy ....ale on sie wypieral dalej i ze mi sie cos ubzduralo, wiec powiedzialam ze zadzwonie do jego kolegi i sie spytam o pare spraw, zerwal sie jak oparzony i chcial mi wyrwac telefon, ale numer juz dzwonil, odebrala kobieta wiec ja sie jej spytalam czy moge rozmawiac z jej mezem, ale ona mi powiedziala ze jej maz nie ma tak na imie! wiec jej sie przedstawilam kto ja jestem i powiedzialam jej ze ja wiem kim ona jest....zamilkla...i nie chciala ze mna rozmawiac bo nie ma czasu. Ale ja juz wiedzialm....caly moj swiat sie zawalil 1 raz...maz sie w koncu przyznal ze lubi z nia rozmawiac, i ze ona taka biedna bo ma porabanego meza, a ona taka mila i sympatyczna itd.....ale ze oni tylko rozmawiaja....nie wierzylam w to...moja intuicja mowila mi co innego! To sie czuje! Przestalam spac, przestamlam jesc, musialam isc na zwolnienie bo w pracy wybuchalam placzem, nie dosc ze zzeral mnie stres w pracy to jeszcze to na dokladke....Rozmawialam z mezem o tym wszystkim, dalej mowil ze on tylko z nia rozmawia i nic wicej, znajomy donosil co innego....skontaktowalam sie z terapeuta malzenskim, ale maz nie chcial, bo to tylko darmowe wydawanie pieniedzy. Co rano mnie calowal, obejmowal i mowil ze kocha. zaczelam po niego wyjezdzac na stacje jak padalo, tez mnie tam calowal , ale z pociagu wychodzil ostatni, ona wychodzila pierwsza! Tak wiedzialam kim ona jest i gdzie mieszka...W dniu jego imienim mial wrocic wczesniej do domu by mi pomoc przy przyjeciu...ale zamiast tego sie z nia spotkal na stacji bo do domu przywiozl go kolega! Dowiedzialam sie o tym podczas przyjecia, nie moglam usiedziec na miejscu i po glownym daniu powiedzialm ze musze wyskoczyc do sklepu...pojechalam do niej do domu... zadzwonilam do niej, wyszla...wszystkiemu zaprzeczyla i powiedziala ze oni tylko rozmawiaja...powiedzialam jej ze ja kocham mojego meza i bede o niego walczyla, i pytam sie jej dlaczego ona niszczy dwie rodziny !? to mi odpowiedzial ze ona nic nie niszczy i nie bedzie niszczyla.Jej maz myslal ze ja jestem jakas idiotka bo robie wielkie chalo ze oni rozmawiaja ze soba w pociagu! Moj maz dalej zapewnial mnie ze mnie kocha, razem co wieczor siedzielismy na sofie i ogladalismy telewizje i sie przttulalismy....ale moj znajomy w dalszym ciagu donosil mi o spotkaniach mimo ze maz mi obiecal ze nie bedzie z nia rozmawial w pociagu i na stacji...i tak minal miesiac na rozmowach o zdradzie, o tym jakie sa tego konsekwencje, o tym ze mnie to diabelnie boli,o jejo mozliwym kryzysie w tym wieku(50 lat) i jak sobie z tm poradzic.No i pewnego dnia jej maz skontaktowal sie ze mna..... przyjechal do mnie do domu i zaczal opowiadac....o zonie co po urodzeniu dziecka chciala sobie odebrac zycie, byla 4 miesiace w szpitalu psychiatrycznym zamknietym, o tym ze bierze 3 rodzaje lekow i o tym jak on musial sie zajmowac dzieckiem i ja bo przez ostatni miesiac jak byla w szpitalu to zabieral ja z tamtad na pare godzin do domu by byla z dzieckiem chociaz troche i potem ja odwozil do szpitala. Powiedzial mi tez ze dwa dni temu mu oznajmila ze odchodzi od niego i wynajela sobie dom w tym samym miescie, ze chce sama pomieszkac z pol roku zeby zobaczyc co ona chce od zycia i ze to wszytstko to jego wina !. Przeprowadzka miala byc 15 listopada....facet siedzial u mnie i plakal....a mnie cale moje cialo odmowilo mi posluszenstwa....trzeslam sie jak garaleta....jak moj maz przyszedl z pracy wsztsko mu powiedzialm i spytalam sie go czy odchodzi odemnie, powiedzial ze nie, ze narazie nie ma takiego zamiaru...wiec ja na to ze kiedy bedzie mial taki zamiar? 15 listopada? Powiedzial ze w zadnym wypadku i zebym przestala to drazyc bo on z nia tylko rozmawia, ale przyznal sie ze go zafascynowala, bo ona taka mila a ten jej maz taki porabany i mu jej szkoda i ze oczywiscie ze jej nie kocha bo jak mozna kogos kochac co sie zna pare miesiecy i na dodatek powiedzial mi ze ona mu pokazal swoje konto w banku na krorym byla 5 cio cyfrowa suma .suma ta zostala potwierdzona przez jej meza...czy normalny zdrowy na umysle czlowiek pokazuje obcej osobie ze ma tyle pieniedzy na koncie ? ......
na poczatku listopada moj maz pojechal na 2dnowy kurs do innego miasta...Normalnie to potrafil do mnie dzwonic w takich sytuacjach 4-5 razy w ciagu dnia...jak sie obudzil, jak mial przerwe , jak wrocil do pokoju i jak szedl spac mowiac ze teskni i kocha. tym razem zadzwonil tylko jak dostal pokoj i jak szedl spac...czulam ze cos sie stanie...jak wrocil na drugi dzien wieczorem to udawal jak by wszystko bylo OK. a wiedzialam ze kurs skonczyl sie o 12 bo dzwonilam do hotelu by sie upewnic, wiec spedzil z nia pare godzin zanim przyjechal na nasza stacje. Dwa dni pozniej zostawil telefon na stole jak bral prysznic...wiec sprawdzilam....moj swiat zawalil sie znowu ....dzwonil do niej wiele razy jak byl na kursie i ona wysylala mu smsy o tresci ze pozada go bardzo i go kocha i podpisala sie :twoja T, a on ze on tez ja kocha i podpisywal sie tak samo....serce mialam w gardle trzeslam sie jak garaleta, ale sie zebralam w sobie i poprosilam go o rozmowe...zaczal mnie zbywac i mowic ze znowu zaczynam a on musi isc do pracy wiec wybuchlam i powiedzialam ze tak mnie zbywa za kazdym razem ostatnio i ze nie chce ze mna o tym rozmawiac, a on na to ze nie ma o czym rozmawiac bo juz to walkowalismy. Wiec mu mowie ze prosze go by powiedzial mi prawde! Ile jeszcze bedzie mnie klamal, a on na to ze on nie klamie bo on sam nie wie jaka jest prawda....wiec wykrzyczalam mu ze wiem jakie smsy do nie pisze, a on dalej swoje i chcial wyjsc z domu wiec zastapilam mu droge i powiedzialm ze nigdzie nie pojdzie jak mi prawdy nie powie wiec zaczal mnie popychac i zaczelismy sie szamotac. zaczelam wyrzucac jego ubranie do ogrodu, powiedzial ze jestem wariatka...dalej nie chcial mi powiedziec prawdy....zabral sie i pojechal do rodzicow.Przyjechal na drugi dzien a ja nie bylam w stanie wstac z lozka. Cala noc wylam z bolu, wymiotowalm pare razy sama zolcia, czulam sie jak by ktos kroil mnie na malutkie kawaleczki....
zabral prare swoch rzeczy i powiedzial mi ze jest u swoich rodzicow...byl u nich dwa tygodnie...jak jego kochanka sie przeprowadzila to on sie do niej wprowadzil, ale mnie klamal dalej, jak sie pytalam kiedy wroci to mowil ze musze dac mu czasu, a ja glupia dawalam mu ten czas i czekalam !dalej nie spalam nie jadlam i wylam ale to doslownie wylam z bolu ktory mnie rozrywal na strzepy. Na dzien dzisiejszy ubylo mnie 22 kilo, jak tak dalej pojdzie to zostanie tylko na mnie skora i kosci...wiem ze mieszka u niej do mnie mowi co innego...wiem od jej meza ze on u niej jest, jej maz jest zalamany tez ! On mial nadzieje ze ona sie ocknie ale teraz starcil juz nadzieje.
no i dzis znowu moj swiat sie zawalil 3 raz...tym razem starcilam wiare w innych ludzi i ich moralnosc....tesciowie pojechali do moje meza i jego kochanki na obiad dzis....to poprostu nie miesci mi sie w glowie....jak kocham mojego meza, zawsze go kochalam ?.nie moge sobie z tym wsztskim poradzic, jak mozna byc tak okrutnym w stosunku do drugiego czlowieka ?. ciagle mam nadzieje ze to jakis zly sen i ze obudze sie z niego i wszystko bedzie dobrze ....
Podobne tematy
Janinko to jest życie bardzo okrutne. To co czujesz jest na prawdę ,jakie sama wiesz dowiedziałaś się na samym końcu. sercem jestem z tobą i z twoim bólem.Musisz być silna ,powoli wróci wiara w ludzi i znajdziesz kogoś kto ciebie będzie szanował do końca. Zbyś.
dziekuje tobie bardzo za te slowa , staram sie byc silna....niestety nie udaje mi sie....
Przeczytalam Cala twoja historie. Na Twoim miejscu zsolidaryzowalabym sie z mezem tamtej.pisalas ze on rowniez bardzo to przezywa. Twoj maz z tego co mowisz ma cie za nic. Za co go kochasz za to ze ciebie niszczy? Wiesz gdy on widzi Jak to przezywasz dajesz mu tym satysfakcje. On sie z tego cieszy. Nie mowi ci prawdy prosto w oczy bo nie jest pewien do konca przyszlosci z tamta. Wie I widzi jak bardzo go kochasz wie name co moze sobie pozwolic. Olej dziada wez sie w garsc. Ratuj siebie teraz ci ciezko musisz przetrwac ten trudny czas. Co do tej panienki jestem przekonana ze on a cos od.wali I mezulek bedzie ciebie calowal po stopach jeszcze. Co na to twoje dzieci? I dzieci tej piz dy?
Ciężka sprawa z twoim mężem, głupi dureń a tej kobiety mąż następny.
Co do męża tamtej kobiety, to on powinien nie wyć, tylko założyc rozwód i pa z idiotką.
Ty powinnaś założyć rozwód i pa z durniem, który mając lat ok. 50 zgupiał. Zafascynował się rozmową, jej kłamstewkami o mężu, jaka ona biedna. I to jest właśnie to, kobiety kobietom taki los gotują.
Wiesz, musisz przestać o nim myśleć, zająć się swoimi sprawami, zacząć żyć, bo szkoda życia na pajaców czy idiotek kóre łamią prawa miłości.
Twoj maz z tego co mowisz ma cie za nic. Za co go kochasz za to ze ciebie niszczy? Wiesz gdy on widzi Jak to przezywasz dajesz mu tym satysfakcje. On sie z tego cieszy.?
Pewnie masz racje
ale on nie byl taki! albo ja tego nie widzialam ...ale czy to mozliwe przez tyle lat by nie widziec ?
Co do meza kochanki....tak on to przezywa, tym bardziej ze maja razem 2,5 letnie dziecko, a po slubie sa 8 lat.
Nnasz syn jest juz dorosly i nie mieszka z nami, ale przezyl to bardzo, nieststy ojca nawyzywal od roznych i powiedzial ze nie chce go znac, wiec moj szanowny maz zaczal mi wyrzucac ze to wszystko moja wina i po co ja mu to powiedzialam ze ja sie zachowuje jak malolata i powinnam byc madrzejsza ! zreszta to wszystko to moja wina.... rozmawialam z synem o tym i przeprosil ojca za te wyzwiska, ale powiedzial mu ze niech na jego wsparcie nie liczy.
Wiesz, musisz przestać o nim myśleć, zająć się swoimi sprawami, zacząć żyć, bo szkoda życia na pajaców czy idiotek kóre łamią prawa miłości.
oj zeby to bylo takie proste ....25 lat razem, zawsze razem, wszystko robilismy razem...kazdy uwazal nas za dobre malzenstwo....a tu masz babo placek...znowu nie spalam , znowu mysli, znowu starch, cala dugocze...mialam juz lepsze dni, ale oststnie wydarzenia znowu doprowadzily mnie do punktu 1....
8 2014-12-27 07:11:41 Ostatnio edytowany przez bela4444 (2014-12-27 07:14:34)
I to jest właśnie to, kobiety kobietom taki los gotują.
Powiedziałabym, że tu nie chodzi o kochankę, ale o męża zapędy. To mąż autorce zgotował taki los. Teraz Nina wszystko w Twoich rękach - Twoje życie.
Przykro mi się zrobiło po przeczytaniu Twojej historii. Naprawdę bardzo mi Ciebie szkoda. Niestety musisz zostawić to za sobą, przeczekać najgorszy czas. Innej rady nie ma. Najgorsze co możesz zrobić, to ostentacyjnie walczyć o niego. Nie ma o kogo...to jest strasznie żałosne i podłe, co Tobie zrobił. Nie jesteś warta takiego traktowania.
Sytuacja z teściami mnie po prostu rozłożyła....Aż nie wiem co powiedzieć... Niech spier****** skoro chcą tworzyć nową rodzinę i nawet się Tobą nie zaiteresują, no po prostu popiep**ona rodzinka.
Autorko, poczytaj posty innych zdradzonych kobiet. W tym cierpieniu nie jesteś osamotniona.
Okropne co przechodzisz ale musisz się wziąć w garsc, swiat Ci sie zawalil ale stracisz zdrowie.Pomysl czy warto.Na pewno masz dla kogo zyc.Masz dzieci?
To co opisałaś Nino to kolejna historia która pokazuje jak bardzo można nie znać człowieka z którym spędziło się tyle lat.
To co mnie najbardziej dołuje w tej historii to wodzenie Ciebie za nos mimo wyjścia prawdy na jaw. Jak można być mężczyzną jednocześnie nie mając jaj i kłamać w żywe oczy jak chłopczyk mamusi. Pytanie tylko po co.
Jak można być tak okrutnym i tak beznadziejnym. Boi się kary? Spodobały mu się cyfry na czyimś koncie ?
Jakie to obłudne i małostkowe.
Ale dość już tych ocen. Nie nam sądzić.
Jak można Cię pocieszyć autorko? Jak można pomóc? Co możemy my dla Ciebie zrobić?
Oprócz tego że jesteśmy z Tobą , że rozumiemy Twój ból pozostaje Ci jedno:
Zaopiekowanie się sobą, przyjęcie wsparcia od dzieci, znajomych.
Życzę Ci siły w cerowaniu ran, nie daj sobie robić ich więcej. Zamknij rozdział z człowiekiem który ulotnił się z Twego życia korzystając z tylnych drzwi. Brak mu klasy i serca. Zapomnij o Jego istnieniu bo nie zasługuje na odrobinę uwagi.
paulo71 napisał/a:I to jest właśnie to, kobiety kobietom taki los gotują.
Powiedziałabym, że tu nie chodzi o kochankę, ale o męża zapędy. To mąż autorce zgotował taki los. Teraz Nina wszystko w Twoich rękach - Twoje życie.
Przykro mi się zrobiło po przeczytaniu Twojej historii. Naprawdę bardzo mi Ciebie szkoda. Niestety musisz zostawić to za sobą, przeczekać najgorszy czas. Innej rady nie ma. Najgorsze co możesz zrobić, to ostentacyjnie walczyć o niego. Nie ma o kogo...to jest strasznie żałosne i podłe, co Tobie zrobił. Nie jesteś warta takiego traktowania.
Sytuacja z teściami mnie po prostu rozłożyła....Aż nie wiem co powiedzieć... Niech spier****** skoro chcą tworzyć nową rodzinę i nawet się Tobą nie zaiteresują, no po prostu popiep**ona rodzinka.
Autorko, poczytaj posty innych zdradzonych kobiet. W tym cierpieniu nie jesteś osamotniona.
czytalam parenascie watkow...ci wszyscy zdradzajacy robia prawie dokladnie to samo....a najgorsze w tym wszystkim te klamstwa, to otumanianie drugiego czlowieka, zwalanie winy na partnera ktorego sie zdradzilo byle tylko siebie oczyscic....a co do tesciow to ....nie wiem co mampowiedziec na to...bolalo to jak diabli! Ale ja zawsze mialam podejzenia ze oni mnie nie tak calkiem zaakceptowali i teraz sie w tym utwierdzilam, nie wiem co on im naopowiadal...dziewczyna mojego syna mowila ze trsciowa mowila do niej jaki to ten jej synus biedny, bo ja nie pozwolilam zabrac mu samochodu wiec biedny musial pozyczac od nich...starsznie biedny czlowiek ten moj maz. dzis do mnie zadzwonila i sie tlumaczyla(nasz syn jej wygarnal co o tym mysli) ze musieli pojechac do niego bo boja sie ze kontakt z nim sie urwie...i zaczela mnie namawiac bym sobie jak najszybciej znalazla jakies mieszkanie w bloku i wyprowadzila sie z naszego domu i wziela ze soba co moje! myslalm ze padne! Co za tupet! zezloscilam sie niesamowicie ale nic jej nie powiedzialam bo to pewnie by zostalo urzyte przeciwko mnie...wiec tylko odpowiadalm -tak-nie- bo to raczej nie ma sensu z nia dyskutowac?
Okropne co przechodzisz ale musisz się wziąć w garsc, swiat Ci sie zawalil ale stracisz zdrowie.Pomysl czy warto.Na pewno masz dla kogo zyc.Masz dzieci?
Nie wychodzi mi to branie sie w garsc....czlowiek ktorego kocham, czlowiek ktoremu ufalam bezgranicznie tyle lat tak mnie potraktowal! Jeszcze namowil mnie na drugi samochod w czasie w ktorym z nia krecil, chcial zamieniac przyczepe camp. na wieksza...i mowil ciagle ze mnie kocha i tak nagle przestal....to mi sie w glowie nie miesci....
To co opisałaś Nino to kolejna historia która pokazuje jak bardzo można nie znać człowieka z którym spędziło się tyle lat.
To co mnie najbardziej dołuje w tej historii to wodzenie Ciebie za nos mimo wyjścia prawdy na jaw. Jak można być mężczyzną jednocześnie nie mając jaj i kłamać w żywe oczy jak chłopczyk mamusi. Pytanie tylko po co.Jak można być tak okrutnym i tak beznadziejnym. Boi się kary? Spodobały mu się cyfry na czyimś koncie ?
Jakie to obłudne i małostkowe.Ale dość już tych ocen. Nie nam sądzić.
Jak można Cię pocieszyć autorko? Jak można pomóc? Co możemy my dla Ciebie zrobić?
Oprócz tego że jesteśmy z Tobą , że rozumiemy Twój ból pozostaje Ci jedno:Zaopiekowanie się sobą, przyjęcie wsparcia od dzieci, znajomych.
Życzę Ci siły w cerowaniu ran, nie daj sobie robić ich więcej. Zamknij rozdział z człowiekiem który ulotnił się z Twego życia korzystając z tylnych drzwi. Brak mu klasy i serca. Zapomnij o Jego istnieniu bo nie zasługuje na odrobinę uwagi.
Renesans nie wiem czemu on tak klamie...po co to... na co...jak mowil mi otych pieniadzach to oczy robily mu sie okragle...ale my nie moglismy narzekac na brak pieniedzy, to byl by grzech jak bysmy narzekali ! Chociaz jak tak sie zastanowie to jemu zawsze bylo malo, ciagle cos chcial kupowac by sie pokazac znajomym...
A co ja chce zrobic teraz, czego chce?? Powiem szczerze ze nie wiem w tej chwili...mam metlik w glowie...chcialbym zostac w naszym domu ale raczej nie dam sobie rady...wiec dom trzeba bedzie sprzedac, po co ja tak tyle pracowalam by zarobic na ten dom....wszystko na marne....
dziekuje Wam za Wasze dobre slowa!
To nie jest do konca tak ze ty go nie znalas. Ze teraz wyszla jego twarz. Ludzie size zmieniaja w ciagu swego zycia wiele rqzy. Stsraj sie o rozwod. To ze robiliecie wszystko razem to tez bardzo zle. Czlowiek to tylko czlowiek kazdy potrzebuje swej wlasnej przestrzeni. Nie mozna zyc tylko we wlasnym swiatku to prowadzi tylko do paranoi. Facet size starzeje potrzebowal odskoczni poznal te kobiete. Ja jesten wiecej niz pewna sze to gdy on wyleci na bruk to tylko kwestia czasu. Milosc nie jest teraz w modzie licza size Romanse. Moja rada bedzie glupia ale Jak sie pogodzisz z ta sytuacja to postaraj sie poznac kogos. Daj sobie szanse na szczescie nie zamykaj sie. Znow glupi tekst ale lata leca mysl o sobie was ego mqlzenstwa sie nie uratuje walcz o siebie
Autorko. To ze najblizsza Ci osoba okazało się oszustem to nie jest nietypowe ale raczej typowe. To taka sama prawda jak to w ponad 90% morderstw sprawca jest osoba najblizsza. Dalej, Twój maz jest zafascynowany nowa kobieta. Moim zdaniem nie da się tutaj nic zrobić. Zostalas oszukana a na oszustwo nie ma wytłumaczenia. Natomiast Twój maz wpadl pod przyslowiowa rynne. Sama to już nie tak długo zobaczysz. A skoro Cie nie chce, obnosi się z nowa znajomoscia to ...
15 2014-12-28 10:52:48 Ostatnio edytowany przez Ninka123 (2014-12-28 11:04:15)
To nie jest do konca tak ze ty go nie znalas. Ze teraz wyszla jego twarz. Ludzie size zmieniaja w ciagu swego zycia wiele rqzy. Stsraj sie o rozwod.
wiem ze ludzie sie zmieniaja, rozwijaj wraz z wiekiem i na to zawsze bylo miejsce u nas w malzenstwie.
To ze robiliecie wszystko razem to tez bardzo zle. Czlowiek to tylko czlowiek kazdy potrzebuje swej wlasnej przestrzeni. Nie mozna zyc tylko we wlasnym swiatku to prowadzi tylko do paranoi. Facet size starzeje potrzebowal odskoczni poznal te kobiete.
moze zle sie wyrazilam....razem robilsmy te podstawowe rzeczy w malzenstwie, on mial swoj sport, swoje zaintereowania ktore dawaly mu satysfakcje,
Ja jesten wiecej niz pewna sze to gdy on wyleci na bruk to tylko kwestia czasu. Milosc nie jest teraz w modzie licza size Romanse. Moja rada bedzie glupia ale Jak sie pogodzisz z ta sytuacja to postaraj sie poznac kogos. Daj sobie szanse na szczescie nie zamykaj sie. Znow glupi tekst ale lata leca mysl o sobie was ego mqlzenstwa sie nie uratuje walcz o siebie
czyli co ? mam nasze 25 lat wyrzucic do smieci i nie walczyc o nic i zajac sie soba?
Autorko. To ze najblizsza Ci osoba okazało się oszustem to nie jest nietypowe ale raczej typowe. To taka sama prawda jak to w ponad 90% morderstw sprawca jest osoba najblizsza. Dalej, Twój maz jest zafascynowany nowa kobieta. Moim zdaniem nie da się tutaj nic zrobić. Zostalas oszukana a na oszustwo nie ma wytłumaczenia. Natomiast Twój maz wpadl pod przyslowiowa rynne. Sama to już nie tak długo zobaczysz. A skoro Cie nie chce, obnosi się z nowa znajomoscia to ...
on ciagle sie zaslania tym ze przez te ostatnie miesace nie dawalam mu spokoju i ciagle wiercilam dziure w brzuchu i on uwaza ze ja mu nie dam teraz zadnego spokoju po tej zdradzie, ze takie wiercenie moze trwac latami i on tego nie da rady wytrzymac....
ja naprawde nie wiem co mam robic juz....
Ale moja droga to Twoj maz przekreslil te 25 lat a nie ty. To raz. Dwa- ratowac mozna iesli do tanga sa dwie osoby. Trzy. Ratuje sie gdy jest co ratowac. Cztery - czy moglabys wybaczyc jemu to co zrobil? Nie. Skaza pozostanie na zawsze. Poza tym ja by NIGDY nie wybaczyla komus kto doprowadzil mnie do wymiotowania zolcia. Ponizyl cie ludzie sa ze soba z milosci szanuja sie I nie zdradzaja.
"on ciagle sie zaslania tym ze przez te ostatnie miesace nie dawalam mu spokoju i ciagle wiercilam dziure w brzuchu i on uwaza ze ja mu nie dam teraz zadnego spokoju po tej zdradzie, ze takie wiercenie moze trwac latami i on tego nie da rady wytrzymac....
ja naprawde nie wiem co mam robic juz...."
Nie rozumiem? Wybaczyc można jeśli jest zal, postawienie poprawy, praca nad związkiem, zerwanie kontaktow z kochanka. Przez jakiś czas tez się przeprawia zdrade. Jeśli tego nie ma to jest tylko chec wybielenia siebie.
ja tutaj raczej widzę odwrócenie kota ogonem. chce jej wmówić, że nie da rady wrócić bo ONA nie będzie umiała zapomnieć. zapomniał jednak, że to on spartaczył. niezłe usprawiedliwienie.
bink chcialabym z Toba porozmawiac, mam duzy problem, jestem z kobieta w zwiazku ktora ma borderline... a wydaje mi się ,że może Ty mi pomożesz. Mozesz podac mi do siebie maila?? bo ja niestety swojego nie moge tu zamieścic ![]()
20 2014-12-29 17:06:21 Ostatnio edytowany przez kicur (2014-12-29 17:07:54)
Wasz związek to w tej chwili trup to on powinien znosić twoje humory i cierpieć za swą głupotę. A widzę że on chce nadal to robić a jak mu się znudzi to chce by było tak jak dawniej a tak nigdy już nie będzie. Taka jest smutna prawda ![]()
Walczenie z kochanką to tak jak walczenie z wiatrakami, nawet jak ona odejdzie to znajdzie się kolejną dla siebie odskocznie może jeszcze młodszą....
"i zaczela mnie namawiac bym sobie jak najszybciej znalazla jakies mieszkanie w bloku i wyprowadzila sie z naszego domu i wziela ze soba co moje! myslalm ze padne! Co za tupet! zezloscilam sie niesamowicie ale nic jej nie powiedzialam bo to pewnie by zostalo urzyte przeciwko mnie...wiec tylko odpowiadalm -tak-nie- bo to raczej nie ma sensu z nia dyskutowac?"
Myślę, że tę kwestię powinnaś wyjaśnić z mężem prosząc go, aby sprawy Waszej przyszłości i wspólnego majątku omawiał z Tobą, a nie z rodzicami i kochanką. Być może na wspólnym obiadku te sprawy były poruszane. Jest to skandaliczne, tak jak wszystko co zrobił Ci mąż.
22 2014-12-29 20:28:18 Ostatnio edytowany przez Ninka123 (2014-12-29 20:31:35)
Kochani ...
bardzo bola wasze wypowiedzi...ale wiem ze to prawda...nie jetsem tak naiwna czy glupia by tego sama nie widziec....ale mi zal, strasznie mi zal ze zostalam bez niego....tyle lat...poszlo na marne...? Przeciez bylam szczcesliwa i wydawalo mi sie ze i on jest...zawsze siebie wspomagalismy w trudnych chwilach, mielismy tez male i duze kryzysy, klotnie i dyskusje ale zawsze sie dogadywalismy. Moze bylam i za ulegla, nie trzymalam go na smyczy,nie kontrolowalam....kochalam takim jaki byl i on mnie tez zapwenial ze mnie kocha przez wszystkie te lata....
wiem ze zranil mnie teraz potwornie, oklamywal, ponizal...ale ja nawet juz teraz nie potrafie byc na niego zla....tak jak na poczatku wydania sie zdrady kazalam mu sie wynosic i bylam na niego tak wsciekla,ze uderzylam go w twarz za te obludne klamstwa i to upokorzenie mnie, tak teraz nie ma we mnie zlosci, jest tylko zal , bol i tesknota ....nie moge zrozumiec czemu on tak klamie! dlaczego!? to mnie boli... wole najgorsza prawde niz jakies tam klamstwo !
bink chcialabym z Toba porozmawiac, mam duzy problem, jestem z kobieta w zwiazku ktora ma borderline... a wydaje mi się ,że może Ty mi pomożesz. Mozesz podac mi do siebie maila?? bo ja niestety swojego nie moge tu zamieścic
Hej nie moge do ciebie napisac masz zablokowana opcje. Moze zaloz jakiegps maila I podaj mi prosze? Ja przez najblizsze dni nie mam jak zalozuc bo korzystam ze smartfona malego i ciezko.. Mam nadzieje ze Bede umiala pomoc ja sama z tego wyszlam w duzej mierze.
@ninka123 to trudbe gdy dowiadujemy sie ze najblizsza nam osoba gra przeciw nam a nie z. nami. To normalne I uzasadnione co czujesz mysisz to przebolec przeczekac I ulozyc sobie na nowo takich his torii Jak twoja jest miliony niestety. Ciezko odnalezc milosc.... O ile ona istnieje w ogole dobrze ze mialas the 25 lat ja nigdy sie nie zwiaze nie warto
wczoraj i dzis znowu mam dola,..a juz bylo ciut lepiej...najgorsze te wieczory i poranki...mysli klebia sie w glowie. cala jestem roztrzesiona, nie moge dalej jesc, nie jestem glodna, usypiam ok 24-tej budze sie ok 4-tej z wielkim niepokojem, drzeniem calego ciala, zaczynam plakac, znowu ten bol wszystko rozrywajacy od srodka, co ja takiego zrobilam ze on mnie tak traktuje....? czemu tak tesknie za nim ?
Ninka, miałam podobnie jak ty, po 28 latach małżeństwa.Bardzo Ci współczuję, bo wiem jak to boli, ta zdrada, bezsilność, kłamstwa mimo oczywistych faktów.Nie wiem co ci doradzać bo każdy sam musi podjąć decyzję , ale powiem ci co ja zrobiłam i jak sie to zakonczyło. Cały czas walczyłam poniżałam się , po szaleństwach jak się znudził wrócił , mówił że załuje kocha przeprasza, ja uwierzyłam .Wydawało się że juz dobrze ale po kilku latach znowu to samo,dodatkowo narobił/ gdy był z pierwszą/ ogromnych długów.Teraz jestem po rozwodzie i moja rada; nigdy mu już nie wierz ,bo jak zobaczy jak sie wkopał to będzie chciał wrócić, mówiąc że kocha , żałuje itp. Ureguluj finanse/podział majątku /,weż rozwód I w końcu żyj spokojnie. Ja dopiero teraz wiem , że żyję chociaż do śmierci będę spłacać jego długi.Już zawsze będę go kochać ale nigdy z nim nie będę, bo kłamca zawsze będzie kłamał. Przepraszam , że tyle piszę ale twój opis zdrady, twój ból i jego kłamstwa to tak jakbyś opisywała moją sytuację.Głowa do góry będzie lepiej a on jeszcze za każdą twoją łzę zapłaci. /tak jest u mnie/.
wczoraj i dzis znowu mam dola,..a juz bylo ciut lepiej...najgorsze te wieczory i poranki...mysli klebia sie w glowie. cala jestem roztrzesiona, nie moge dalej jesc, nie jestem glodna, usypiam ok 24-tej budze sie ok 4-tej z wielkim niepokojem, drzeniem calego ciala, zaczynam plakac, znowu ten bol wszystko rozrywajacy od srodka, co ja takiego zrobilam ze on mnie tak traktuje....? czemu tak tesknie za nim ?
Ninko, to z czasem przejdzie. Każda z nas miała podobnie. Ja nawet nie byłam czasem w stanie iść do pracy z powodu mdłości itp. Jeśli nie będziesz mogła dać rady z tym-weź jakieś leki, mogą być te bez recepty -na stres, nerwy. Kup sobie magnez, wit. z grupy B. Jeśli nie pomogą udaj się po coś konkretnego do lekarza. Trzeba sobie pomóc. Wiem, że łatwo się mówi-ale rozumiem Cię doskonale. Byłam w takiej sytuacji. To przejdzie. Nie bez powodu mówi się, że czas leczy rany. Może nie do końca, ale ten stan w którym jesteś z pewnością minie.
Tęsknisz, bo czujesz się samotna. Bo w Twoje życie przewróciło się do góry nogami, a przecież mąż był zawsze...Teraz musisz nauczyć się żyć od nowa, już bez niego.
Dasz radę. Jestem pewna.
Już zawsze będę go kochać ale nigdy z nim nie będę, bo kłamca zawsze będzie kłamał. .
Mam podobnie Afrodyto. Nie ma jednak za czym czekać i za kim płakać.
.Już zawsze będę go kochać ale nigdy z nim nie będę, bo kłamca zawsze będzie kłamał. Przepraszam , że tyle piszę ale twój opis zdrady, twój ból i jego kłamstwa to tak jakbyś opisywała moją sytuację.Głowa do góry będzie lepiej a on jeszcze za każdą twoją łzę zapłaci. /tak jest u mnie/.
Afrodyta dziekuje ze sie odezwalas w moim watku. Nie przepraszaj, tylko pisz, to troche koi moj bol.
Ninko, to z czasem przejdzie. Każda z nas miała podobnie. Ja nawet nie byłam czasem w stanie iść do pracy z powodu mdłości itp. Jeśli nie będziesz mogła dać rady z tym-weź jakieś leki, mogą być te bez recepty -na stres, nerwy. Kup sobie magnez, wit. z grupy B. Jeśli nie pomogą udaj się po coś konkretnego do lekarza. Trzeba sobie pomóc. Wiem, że łatwo się mówi-ale rozumiem Cię doskonale. Byłam w takiej sytuacji. To przejdzie. Nie bez powodu mówi się, że czas leczy rany. Może nie do końca, ale ten stan w którym jesteś z pewnością minie.
Tęsknisz, bo czujesz się samotna. Bo w Twoje życie przewróciło się do góry nogami, a przecież mąż był zawsze...Teraz musisz nauczyć się żyć od nowa, już bez niego.Dasz radę. Jestem pewna.
dziekuje Liwio za wiare we mnie i slowa otuchy. W niektorych chwilach to mam ochote wszystko zostawic i uciec gdzies na koniec swiata od tego rozrywajacego bolu i tesknoty. Witaminy juz biore, syn mnie pilnuje bym brala je codziennie, i pije codziennie melise a na noc biore waleriane i to troche mnie uspokaja.
Tak musze nauczyc sie zyc od nowa, tylko ze troche mnie to przeraza....
Każda zmiana przeraża jeśli chodzi o poukładanie sobie życia "bez niego" Ninko. Ja jestem już bez męża 2,5 roku i jakoś żyję. Ty też będziesz żyć. Na razie wszystko wydaje się bez sensu, bez celu...ale z czasem to się zmieni. Zobaczysz ![]()
wczoraj i dzis znowu mam dola,..a juz bylo ciut lepiej...najgorsze te wieczory i poranki...mysli klebia sie w glowie. cala jestem roztrzesiona, nie moge dalej jesc, nie jestem glodna, usypiam ok 24-tej budze sie ok 4-tej z wielkim niepokojem, drzeniem calego ciala, zaczynam plakac, znowu ten bol wszystko rozrywajacy od srodka, co ja takiego zrobilam ze on mnie tak traktuje....? czemu tak tesknie za nim ?
Bo go kochasz. Ale najwyzszy czas przestac.
Ninka, przytulam mocno.Zobaczysz zaświeci jeszcze słoneczko!!!!! Nie siedż w domu, spotykaj się ze znajomymi.Idz do lekarza po leki które pomogą usnąć na kilka godzin.Ja długo nie mogłam nikomu o tym powiedzieć, dopiero jak zaczęłam mówić znajomym to trochę pomogło.To nie twoja wina tylko jego. Ja obecnie jestem zadowolona, że jestem sama, poukładałam sobie życie, trochę nudno ale robię co chcę.Gdybym jeszcze nie musiała spłacac jego długów to byłoby całkiem fajnie.NIE PODDAWAJ SIĘ , WALCZ O SWOJE.
Nina co u Ciebie?
Nina co u Ciebie?
hej Afrodyta, dziekuje za pamiec ![]()
co u mnie? a nic nowego, nastrojowe hustawki! jak jest dzien ze czuje sie jako tako lepiej to zastepuja go dwa-trzy dni totalnego dola...ja musze chyba byc jakas nienormalna by kochac czlowieka ktory mnie tak rani.... maz w dalszym ciagu nie chce rozmawiac o tym wszystkim....
jakos sobie radze, zaczelam chodzic do pracy na pare godzin, ale ten pusty dom, samotne wieczory i poranki mnie dobijaja.
Po nocach sni mi sie ona ...ze rozmawiamy ze soba jak z dobre kolezanki....to jakas paranoja to wszystko...
Ninka,trzymaj się!!! To normalne, że ciągle masz jego w głowie, staraj się jak najwięcej pracować. Pomóż sobie farmakologicznie aż ból będzie mniejszy.Dasz rade, wszystkie dały bo nie ma wyjścia ale będzie lepiej, zobaczysz byle do wiosny. Pisz co cie boli, ważne aby ten ból wyrzucić z siebie.Całuję Cie mocno ,pokaż mu na co Cie stać, jeszcze gorzko pożałuje.Pozdrawiam.
Ninko, jak czytam Twoją historie to aż mi się wierzyć nie chce... Mnie facet zostawił po prawie 3 latach i też kłamał do ostatniej chwili, prawdopodobnie gdyby go teraz zapytać to też by się wyparł
Wiem, że mojej sytuacji nie ma nawet co porównywać do Twojej, do małżeństwa z wieloletnim stażem, ale taka historia bądź jeszcze gorsza z pewnością by mnie spotkała raczej prędzej niż później gdybym się pakowała w to dalej. Z tym, że ja wiedziałam, że zanim się związał ze mną nie był święty. Ty piszesz, że pomimo tylu lat razem on dzwonił, przytulał, mówił, że kocha, tęskni... Nie podejrzewałaś nigdy, że coś takiego może Ci wywinąć. Także nie rozumiem w jakim celu Cię okłamuje nadal prosto w oczy, chyba większość zdradzających tak robi ![]()
Widać od razu, że sympatyczna i inteligentna z Ciebie kobietka
Pierś do przodu, nie błagaj go o litość i miłość, bo tylko gorzej Ci będzie jak się poniżysz przed nim.
Trzymam za Ciebie kciuki! A nawet wspomnę o Tobie przy okazji modlitwy.
Ninka,trzymaj się!!! To normalne, że ciągle masz jego w głowie, staraj się jak najwięcej pracować. Pomóż sobie farmakologicznie aż ból będzie mniejszy.Dasz rade, wszystkie dały bo nie ma wyjścia ale będzie lepiej, zobaczysz byle do wiosny. Pisz co cie boli, ważne aby ten ból wyrzucić z siebie.Całuję Cie mocno ,pokaż mu na co Cie stać, jeszcze gorzko pożałuje.Pozdrawiam.
Afrodyto staram sie, robie co moge, i tak jest jest juz duzo lepiej niz w pierwszych miesiacach. Masz racje, nie mam innego wyjscia, maz podjal decyzje za mnie i jedyne co moge zrobic w tym wypadku to sie dostosowac i i jakos zaczac zycie od nowa.
dziekuje za slowa wsparcia Afrodyta !
Ninko, jak czytam Twoją historie to aż mi się wierzyć nie chce... Mnie facet zostawił po prawie 3 latach i też kłamał do ostatniej chwili, prawdopodobnie gdyby go teraz zapytać to też by się wyparł
Wiem, że mojej sytuacji nie ma nawet co porównywać do Twojej, do małżeństwa z wieloletnim stażem, ale taka historia bądź jeszcze gorsza z pewnością by mnie spotkała raczej prędzej niż później gdybym się pakowała w to dalej. Z tym, że ja wiedziałam, że zanim się związał ze mną nie był święty. Ty piszesz, że pomimo tylu lat razem on dzwonił, przytulał, mówił, że kocha, tęskni... Nie podejrzewałaś nigdy, że coś takiego może Ci wywinąć. Także nie rozumiem w jakim celu Cię okłamuje nadal prosto w oczy, chyba większość zdradzających tak robi
Widać od razu, że sympatyczna i inteligentna z Ciebie kobietkaPierś do przodu, nie błagaj go o litość i miłość, bo tylko gorzej Ci będzie jak się poniżysz przed nim.
Trzymam za Ciebie kciuki! A nawet wspomnę o Tobie przy okazji modlitwy.
Czrnamamba mnie tez nie chce sie w dalszym ciagu wierzyc w to zrobil mi moj maz, to jakis niedorzeczny sen....ale niestety to sama , okrotna prawda.
Takze Tobie wspolczuje ! Nie rozumiem czemu czemu zdradzajcy faceci sa tacy zaklamani i okrotni!
dlaczego nie powiedza prawdy, a skoro im tak zle z partnerka to powinni to wyjasnic, porozmawiac i cos z tym zrobic a jak po probach nie da sie juz nic z tym zrobic to powinni odejsc a nie upokarzac zdrada i klamstwami !
Trzymaj sie mocno i dziekuje za trzymanie kciukow !