Witam. Po pół roku rozstałem się z dziewczyną. Bardzo się kochaliśmy, spędzaliśmy razem każdą chwilę, mieliśmy wspólne zainteresowania, jej rodzice traktowali mnie jak syna. Poszło o to, że po naszym wspólnym wyjeździe nad morze miałem ją zawieźć na żagle na dwa tygodnie, a ona w połowie pierwszego tygodnia oznajmia mi, że zostaje na miesiąc. Ja przez te dodatkowe dwa tygodnie wydzwaniałem do niej, bo po prostu usychałem z tęsknoty, jeszcze na domiar złego miałem usuwane ósemki, a ona zamiast ze mną wolała gadać z nowo poznanymi znajomymi. Gdy przyjechała, była śmiertelnie obrażona, zepsuła mi imprezę, którą specjalnie przełożyłem na jej powrót, powiedzieliśmy sobie parę mocnych słów, a potem w ogóle przestała się do mnie odzywać. Po miesiącu, po moich egzaminach byłem z nią umówiony, aby oddać jej rzeczy, znów było niemiło, ale tym razem przeprosiła. Później zaczęliśmy się dość regularnie spotykać, wypady do kina itp., zaczęło być coraz lepiej, a tydzień przed Andrzejkami ze łzami w oczach przeprosiła mnie za to jak mnie potraktowała w wakacje, powiedziała, że jestem najlepszym człowiekiem jakiego w życiu spotkała. Zaczęliśmy się całować, ale przyjechała taksówka i przerwaliśmy. Dzień przed Andrzejkami przyjechała do mojego miasta studenckiego, było naprawdę bardzo miło. W Andrzejki strasznie się pokłóciliśmy, ale po paru dniach zadzwoniła do mnie i jest ok. Powiedziała, że na pewno przyjdzie na tego sylwestra, na którym mam zaklepane miejsce i spróbuje mi załatwić wejściówkę na tego, na który ona idzie. Ale na przykład wczoraj nie chciała iść ze mną do kawiarni, w której pracuje jej znajomy 'no bo przecież on wie, że byliśmy razem i co sobie pomyśli'. Bardzo proszę o pomoc, nieziemsko kocham tę dziewczynę. Ona ostatnio stwierdziła, że rzeczywiście się zmieniłem, że nie jestem już zaborczy, że teraz każde moje słowo jest trzy razy przemyślane. Proszę, pomóżcie.
1 2014-12-23 13:19:52 Ostatnio edytowany przez kuba121992 (2014-12-23 13:26:15)
Podobne tematy
I jeszcze te święta, wszyscy moi znajomi mają kogoś do pary, a mi pozostaje mieć nadzieję.
mają kogoś do pary. lol.
Boże, wiadomo przecież, o co chodzi, wszyscy moi znajomi są w mniej lub bardziej szczęśliwych związkach.
5 2014-12-23 16:10:31 Ostatnio edytowany przez Witcher (2014-12-23 16:11:47)
Racja, daj sobie założyć smycz i rób wszystko jak paniusia chce
broń Boże się nie sprzeciwiaj bo będzie foch!
Ty będziesz pieskować a ona miło spędzać czas z jakimś fajnym facetem ![]()
Znacznej czesci zwiazkow nie ma co zazdroscic.
Znacznej czesci zwiazkow nie ma co zazdroscic.
Dokladnie. Znacznie wiecej jest w tych mniej szczesliwych.
Wiesz, to właśnie ja założyłem jej krótką smycz. Za krótką.
Wiesz, to właśnie ja założyłem jej krótką smycz. Za krótką.
To ciekawe czemu to Ty ja nieziemsko kochasz a ona się Tobą bawi ![]()
Pół roku i wielka miłość?
Największy problem bo kazdy ma parę a ty nie,dlatego daj sobie założyć smycz i bądź grzeczny
Facet który jest na każde skinienie swojej kobiety...taki los cię czeka.Po roku otworzysz oczy(a moze i nie) ![]()
Nawet z tego co napisałeś jasno wynika, że Ty jesteś jej ''sługą''. Dałeś się nieźle wkręcić i wierzysz jej w każde słówko. Przemyśl sobie to ile Ty dla niej poświęciłeś, a ile ona poświęciła dla Ciebie. Spójrz na to obiektywnym okiem, bo na razie widzisz wszystko przez różowe okulary. ![]()
No i motylek mi ukradl to co chcialem napisac ;-) Pozostsje mi tylko podpisac sie obiema rekami i nogami.
A co Ciebie obchodzą wszyscy? To, że wszyscy są w szczęśliwych związkach nie jest wyznacznikiem. Żadnym.
Daj se siana, szanuj siebie, dlaczego tak wielu kręci to, co jest tak nieosiągalne?
14 2014-12-27 02:47:35 Ostatnio edytowany przez kuba121992 (2014-12-27 03:01:01)
Słuchajcie, ja nie pytam czy warto starać się do niej wrócić, bo to moja sprawa, czy chcę tego (a chcę z całego serca). Proszę was o porady, mi przez czas od rozstania udało się wyplenić te paskudne zachowania, które ją raziły z mojej strony, całą inicjatywę, proponowanie spotkań, telefony pozostawiłem jej, od tej pory chętnie i regularnie się ze mną spotyka. Ona też znacząco się zmieniła, dojrzała, stała się dużo mniej samolubna i leniwa, bardziej słowna i obowiązkowa. A ona naprawdę mi wiele dała, bez jej wsparcia i pomocy nie udałoby mi się przepchnąć ani warunkowego zaliczenia z anatomii, ani czterech innych trudnych egzaminów (studiuję kierunek lekarski). Potrafiła dla mnie zawalić jakiś swój sprawdzian (to licealistka), żeby do czwartej w nocy pytać mnie przed ważnym kolokwium. Więc proszę o rady, co mogę jeszcze zrobić? (Tylko prosiłbym o coś bardziej konstruktywnego od przedmówców, gdyż na pewno pozbycie się jej na zawsze nie jest moim marzeniem).
I mam wrażenie, także wnioskując z jej zachowania i wypowiedzi, że ona najbardziej boi się opinii otoczenia, matki, ojca, znajomych, ponieważ od zawsze uchodziła za osobę niesamowicie konsekwentną, a w tym przypadku nie może się zdecydować jak postąpić. Zupełnie inaczej zachowuje i odzywa się jak jesteśmy bez znajomych, we dwójkę, wtedy cały lub prawie cały dystans znika, a inaczej w większym gronie, wtedy trzyma mnie na odległość, niedużą, ale jednak.
Jeśli Ci na niej zależy to nie poddawaj się. Byłabym za naprawdę szczerą rozmową i zapytaniem otwarcie, jak ona sobie wyobraża dalszy ciąg Waszej relacji. Wytknij, że robiąc Ci nadzieję i nie wracając do Ciebie miesza i dezorientuje. Po tych wspólnych miesiącach masz prawo żądać wyjaśnień. Niedobrze, że tak ulega wpływom i przejmuje się opinią innych, ale pisałeś,że jej rodzice lubią Cię, więc tu chyba problemu nie ma. Może gorzej ze znajomymi, przy nich jest chłodna by uchodzić za wolną i niezależną ? Także zdanie "a tydzień przed Andrzejkami ze łzami w oczach przeprosiła mnie za to jak mnie potraktowała w wakacje, powiedziała, że jestem najlepszym człowiekiem jakiego w życiu spotkała" moim zdaniem świadczy na Twoją korzyść, choć i świadczy o jakimś wahaniu i porównywaniu z innym(i).
Jeśli ta sytuacja kosztuje Cię dużo nerwów, spróbuj może ochłonąć, znieczulić, skupić na innej sprawie. Nachalne drążenie tematu może zaszkodzić, ale nie udawaj też, że Ci nie zależy. Jeśli chcesz z nią być, niech o tym wie. Jeśli jest warta tego, przynajmniej doceni, może odwzajemni, a na pewno nie wykorzysta przeciw Tobie. Jeśli Cię odrzuci, trudno, walczyłeś, próbowałeś, widać to nie byłaby jeszcze ta jedyna. Choć tego oczywiście, Ci nie życzę. Jeśli nie chcesz życia w takim zawieszeniu i niepewności, też jej to powiedz. Najlepiej rozmawiać rzeczowo, spokojnie, z równowagą macho i mężczyzny wrażliwego :-) Mam nadzieję, że się wyjaśni. Ale może wstrzymaj się jeszcze do Sylwestra, by w razie czego spędzić go jeszcze razem i wesoło.
Powodzenia.
Według mnie nie ma co chłopaka oceniać gdyż pyta nas o rade w innym temacie niż wszyscy się wypowiadają. Wiadomo każdemu trzeba czasem powiedzieć parę słów krytyki ale tu to i tak nie ma sensu. Jak dla mnie skoro jesteś przekonany ze chcesz o nią walczyć(bo nie wnikam w szczegóły twojego związku. nikt nie wie jakie zachowania mieliście sobie do zarzucenia) to powinniście spotkać sie na neutralnym gruncie i szczerze powiedzieć sobie czego wzajemnie od siebie oczekujecie i wyjaśnić sobie WSZYSTKIE sprawy co do których macie wątpliwości. Przedstawcie sobie wzajemnie oczekiwania i po prostu szczerze porozmawiajcie o swoich uczuciach. To powinno pomóc. ale może faktycznie jak radzi moja przedmówczyni wstrzymaj sie do sylwestra, może to pomóc ci bo wspólna zabawa często pogłębia relacje między ludźmi:) Powodzenia
Dziękuję drogie panie
Piątkowy wieczór spędziliśmy razem, było bardzo miło, w sobotę rano zgarnąłem ją po drodze, pojechaliśmy po zakupy, mieliśmy je zrobić osobno, ale i tak zostałem poproszony o radę w sprawie szpilek. No nic, na razie jest miło, zobaczymy co dalej