Cześć
Tydzień temu dziewczyna się ze mną rozstała. Byliśmy razem ponad pół roku, w związku na odległość. Niestety, nie rozstaliśmy się w przyjemny sposób. Po tym jak powiedziała, że nigdy się przede mną nie otworzyła i tylko zwodziła mnie wściekłem się i dyskusja zakończyła się wrzaskiem z mojej strony. Ja ją niesamowicie kochałem, poświęcałem się dla niej, czasami nawet za bardzo. Po tak długim czasie powiedziała mi, że ona czuła coś do mnie tylko gdy byliśmy razem. Niestety nasza relacja w 80% była złożona ze Skypa, smsów i innych pośrednich środków. Niestety, gdy byliśmy osobno ona zamykała się w sobie i nie okazywała zbyt wielu uczuć. Ja dawałem z siebie 80%, a ona 20%. Z początku myślałem, że uda mi się to uczucie w niej rozbudzić, aby były obecne na co dzień, niestety mi się to nie udało. Mieliśmy ze dwie sprzeczki, które moim zdaniem przypieczętowały wszystko. Teraz, po zerwaniu nie wiem jak sobie poradzić. Pozbyłem się wszystkich rzeczy z nią związanych, wsadziłem do paczki i planuje je jej odesłać. Jednak czy to na pewno dobry pomysł wyrzucać wszystko i w dodatku jej to wysyłać? Teraz siedzę w domu i opieprzam się całe dnie, próbując pozbyć się jej z mojej głowy. Na próżno - moje uczucie dalej jest ogromne i mógłbym jej nawet wybaczyć to, że przez ten cały czas mnie okłamywała. Chciałbym do niej wrócić, ale ona nie chce. Wygadałem się kumplowi i bliskiej koleżance o tym i trochę mi ulżyło, ale dalej jest mi ciężko. Zamierzam wysłać do niej list, wyjaśniając co o tym wszystkim uważam i z zapytaniem czy możemy zostać przyjaciółmi w przyszłości. Naprawdę ciężko mi zrozumieć, że to już koniec.
Podobne tematy
Współczuję Ci bardzo. Fatalną jest sytuacja, kiedy tylko jedna ze stron się angażuje. Powiedz mi, po ile macie lat i jaki dystans Was rozdziela? Jak często się widywaliście i na ile?
Może ona zwyczajnie przestraszyła się tego dystansu, tak nagle. Zobaczyła ile pokus jest zarówno wokół niej jak i wokół Ciebie. Wiem, bo sama do niedawna byłam w związku na odległość. O niego się totalnie nie martwiłam, bo zapatrzony we mnie był jak w obrazek, ale widziałam "niebezpieczenstwo" koło siebie, mimo, że nie chciałam i nie zdradziłam mojego już eks.
Słuchaj, daj jej czas. Każdy w takiej sytuacji potrzebuje czasu - i to zazwyczaj osoba, która zrywa. Trudno określić co dokładnie siedzi w jej głowie, właściwie to jest niewykonalne. Tylko ona to wie, albo sama się waha cały czas.
Pamiętam początki z moim S. nie byliśmy parą, ale odwiedzaliśmy się często, spędziliśmy zimowe ferie razem, wkradały się uczucia, było cudnie. Po powrocie do domu, było ok. Po czym kilka dni później mi napisał, że mnie przeprasza ale to koniec naszej znajomości. Że on chce być sam, że jestem cudowna, ale ... nie, nie, nie! nie chciał ze mną rozmawiać, ani mnie widzieć. Napisałam list, bardzo szczery. Najpierw za niego tylko podziękował, a po kolejnych 2 dniach zapytał się czy może przyjechać do mnie (dzieli nas 800km i granica). Przyjechał, przepraszał i chciał być ze mną. Po prostu... przeraziły go uczucia. Facet z bagażem doświadczeń(36 lat) nagle traci głowę i racjonalne myślenie dla młodszej od siebie o 14 lat dziewczyny. Od tamtego czasu było cudownie (aż do 7.12 - masakra). Spróbuj napisać list.
Ja mam 22 lata, ona 21. Widywaliśmy się rzadko - raz na dwa miesiące... Proponowałem jakieś mniejsze wizyty pomiędzy, ale niestety nie wyszło. Za tym dystansem to ona się chowała, a ja czasami grałem kogoś innego niż jestem, dziwna sytuacja.
Ja mam 22 lata, ona 21. Widywaliśmy się rzadko - raz na dwa miesiące... Proponowałem jakieś mniejsze wizyty pomiędzy, ale niestety nie wyszło. Za tym dystansem to ona się chowała, a ja czasami grałem kogoś innego niż jestem, dziwna sytuacja.
To jesteśmy rówieśnikami. Rzeczywiście rzadko. Tzn ja z moim widywałam się raz na miesiąc (czasami częściej) zawsze na jakieś 4/5 dni. A jak daleko od siebie mieszkacie? Macie teraz ze sobą jakiś kontakt? Czy totalnie zero? Wiem co czujesz, ja jestem dwa tygodnie po rozstaniu, a nic lepiej się nie czuję. Na dodatek wysłałam bardzo długi list do Mojego S. ale on nadal jest w fazie na NIE, NIE, NIE! - NO CHANCE. -NO, I'M DONE. - JUST, NO. Liczę, że jednak się obudzi. Więc może Twoja eks też się musi zastanowić. Szkoda, że tak nagle coś jej się odwidziało... Napisz szczery list. Poczekaj. Nawet jeśli nie będzie żadnych skutków, to Ty będziesz miał świadomość, że się nie poddałeś i walczyłeś.
P.S. może Ty będziesz miał jakiś pomysł co do mojej sytuacji? Opisałam ją w moim jedynym tutaj poście.
Czy ja dobrze czytam? Byliscie w zwiazku, widzac sie trzy razy? Przeciez Ty na dobre nie wiesz jaka ona jest, wiec zakochales sie w wyobrazeniu a nie dziewczynie.
Czy ja dobrze czytam? Byliscie w zwiazku, widzac sie trzy razy? Przeciez Ty na dobre nie wiesz jaka ona jest, wiec zakochales sie w wyobrazeniu a nie dziewczynie.
Byliśmy razem ponad pół roku, w związku na odległość.
(...)
Ja ją niesamowicie kochałem, poświęcałem się dla niej, czasami nawet za bardzo. Po tak długim czasie powiedziała mi, że ona czuła coś do mnie tylko gdy byliśmy razem. Niestety nasza relacja w 80% była złożona ze Skypa, smsów i innych pośrednich środków. Niestety, gdy byliśmy osobno ona zamykała się w sobie i nie okazywała zbyt wielu uczuć. Ja dawałem z siebie 80%, a ona 20%.
Chłopie jak to możliwe, na czym ten związek zbudowałeś, na marzeniu.
Jak to możliwe spotkać się parę razy i w ten sposób zbudować związek.
Zacznij od ustalenia co znaczy słowo "Związek"
Relacja to właściwe słowo a nie Związek
Rozstania są cholernie ciężkie, ja teraz przechodzę przez ten trudny czas
...