Hej forumowiczki. Lata mijają od kiedy radziłam się kogokolwiek w internecie. Jednak już sama nie mam pomysłu jak to rozwiązać, potrzebuję pomocy.
Mam 25l. Jestem w miare ładna, ale nigdy nie uważałam się za modelkę, normalna dziewczyna.
Byłam 4lata z chłopakiem, zerwaliśmy w czerwcu tego roku. Chwile się leczyłam, ale zaskakująco szybko mi przeszło, najpewniej to nie było po prostu "to". We wrześniu, przyjaciółka uświadomiła mi, że kręci się wokół mnie sporo facetów i część z nich nie chce być "tylko" koelgami. Rzeczywiście, przejrzałam na oczy i musiałam dać kilka razy kosza.
W międzyczasie poznałam M. Cóż, niesamowicie działają na mnie mundury, on jest Oficerem (naprawdę mądry facet, nie wiem czy odróżniacie chłopaków po studiach oficerskich
, jest ode mnie dwa lata starszy. Widzieliśmy się kilka razy, było bardzo miło, potem dzwonił, ale kontakt zelżał. Zdaję sobie sprawę, że ma ciężki i wymagający zawód, więc podobno to dlatego (ma mi wyjaśnić szczegóły jak się spotkamy, czemu tak to wyglądało). Jest człowiekiem-wulkanem, tyle energii ile ma M. ja chyab nigdy w życiu nie miałam
Bardzo wygadany, ciekawy świata, pasji ma tyle, że mógłby obdzielić swój pluton, którym dowodzi. Jest przystojny i wysportowany, podoba mi się mhm, bardzo.
Teraz przedstawię drugiego, Piotr, ma 26l. P. był zawsze moim dobrym kumplem, nic więcej, bo jest z paczki, z którą zadawałam się z moim byłym, więc relacje były jasne z mojej i jego strony. Jednak w paździenriku poszliśmy razem na imprezę i coś dziwnego zaczęło się dziać. Bardzo miło spędzało mi się z nim czas, jest typem łobuziaka (przekornie powiedziane, po prostu jest pewny siebie, potrafi dobrze się bawić, miał tez sporo dziewczyn) ale dla mnie zmienia się nie do poznania i wiem to ja, widzą znajomi. Powiedział, że ma dosyć takiego życia, które prowadził i ze mną chce spróbować stworzyć normalny związek i powiem szczerze, idzie mu świetnie, jest dobrym facetem, zawsze był. Wyznał mi dzisiaj, że mnie kocha. Czuję się w jego towarzystwie bardzo komfortowo, ja gadam wiecej, on mniej (facet-konkret), jest równowaga
Ma cudowny, niski głos, który sprawia, że tracę grunt pod nogami. Podoba mi się mocno.
Z Maciejem jest nieco inaczej, on jest typem alfa, dużo mówi o sobie. Kiedyś mu to wypomniałam, w odpowiedzi słysząc "wybacz, ale studia mnie nauczyły walki o swoje, mów kiedy coś robie źle!".
Obu chłopakom mocno na mnie zależy. Teoretycznie jestem już w związku z P. od miesiąca, ale wszsytko jest jeszcze świeże. Nie zastanawiałabym się nad niczym, gdyby do mojego życia nie powrócił M. Komplikuje mi to życie, gadam po nocy raz o M raz P. Szaleństwo. Maciek domyśla się, że jestem w związku z Piotrkiem, ale jakoś nie bierze tego do świadomości. Z kolei ja, durna, nie powiem mu wprost, że jestem z Piotrem bo jak widzicie, sama się waham. Gram nie fair, żeby nie powiedzieć, że na dwa fronty.
Piotrek wie o istnieniu Macieja i dostaje szewskiej pasji kiedy gdzieś jest o nim mowa. Wie, że też próbuje coś u mnie ugrać.
Fizycznie i z charakteru podobają mi się obaj, choć są diametralnie różni.
Mam coś z mózgiem? Możecie mi zadać jakieś pytania naprowadzające albo cokolwiek, żebym mogła odkryć co tak naprawdę czuję? Teraz nie wiem, nie mam pojęcia, jak dziecko. Mam ogromny żal do Maćka, że tak rzadko kontaktował się ze mną przez te dwa miesiące. Rozsądek podpowaida mi, żeby odrzucić Maćka, bo dostał swoją szansę i ją zmarnował, a teraz jest już Piotr. Jednak gdy postanawiam go uświadomić, nagle zasycha mi w gardle i tego nie robię. Wierzcie lub nie, ale podobają mi się naprawdę obaj. Co za patologia.
I nie, nie zazdrośćcie mi, bo naprawdę nie ma czego.