Witam ![]()
Poznałam przez internet, dokładniej przez portal typu e-darling/ sympatia chłopaka. Jest ode mnie 5 lat starszy, ma 28 lat. Poczałkowo wymieniliśmy kilka e-maili, później przeszliśmy n a rozmowę online. W e-mailach już było widać, że jest ogarniętą osoba, rozmowy online to potwierdziły.. Nie był to jakiś tani podrywacz, czy dzieciak.. można było poruszyć ciekawe, różne tomaty itd. Po jakiś 2 tygodniach zaproponował spotkanie, lecz czas niestety nie pozwalał na nie wcześniej niż dopiero za 2 tygodnie. Niestety jakiś tydzień przed spotkaniem odniosłam wrażenie, że nasz kontakt się zmniejszył, mniej rozmawialiśmy, albo jak już to chwilę.. Zbliżał się coraz bardziej czas spotkania, ale on nic o nim nie wspominał.. ja z racji tego, ze to on zaproponował i to on jest w końcu facetem to czekałam na jego krok.. Niestety tak wyszło, że temat spotkania nie został poruszony i ten week kiedy miało mieć miejsce przeleciał.. Trochę czułam się zawiedziona.. nawet napisałam i poruszyłam ten temat, ale... dostałam odpowiedz, ze ma teraz ciężki okres, dużo pracy i tak się złożyło, że brakuje mu czasu.. OK, stwierdziłam, że może tez sie niepotrzebnie nakręcam, że powinnam wrzucić na luz.. Kontakt dalej utrzymywaliśmy, ale mniejszy niż wcześniej, niby z racji braku czasu.. ale gdzie cały czas temat spotkania był poruszany, znaczy on pisał, że trzeba się będzie w końcu spotkać tak na prawdę to on prowokował nawet czasem żeby ten temat gdzieś był na pierwszym planie.. Teraz szczerze nie wiem czy to były żarty z jego strony czy nie... ? Minął jakiś czas i umówiliśmy się, zabrał mój numer telefonu.. Spotkanie miało się odbyć w niedzielę, ale czas i miejsce mieliśmy dogadać. Zgodnie z umowa wysłałam mu sms, ale nie odpisał, w niedzielę złapałam go na internecie, zapytałam to nie odpisał na pytanie tylko 4 słowa z czymś kompletnie innym i uciekł.. po południu dostałam wiadomość, że przeprasza mnie, ale nie da rady się spotkać.. Byłam zła, że nie napisał tego wcześniej, tylko trzymał mnie pół dnia w niepewności, po czym taka wiadomość.. to przecież nie fair?? Nie chodzi o spotkanie tylko fakt w jaki sposób odmówił i po jakim czasie.. a mógł od razu napisać cokolwiek, że nie wie czy da rade, czy napisze mi później bo coś tam.. W przypływie emocji powiedziałam mu co o tym wszystkim myślę, że zachował się jak dzieciak.. Dostałam taka odpowiedz:
"Początkowo czytając... Wiedziałem co napisać. Po ogarnieciu całej wiadomości nie wiem co odpisać... Może jestem guwniarzem w Twoich oczach... Nie chce się tłumaczyć aby w ten czy inny sposób się wyblyszczyc. Nie mogłem się z Tobą spotkać... Poprostu.
Przepraszam ze tak wyszło ale pewnie nic to nie znaczy..."
Jak ja mam to rozumieć?? Co to znaczy "po prostu" ? Odpisałam mu na ta wiadomość, ze jak nie mógł to po prostu mógł napisać i tyle, albo po prostu się nie umawiać, czy nie zaczynać tematu jak nie ma czasu czy ochoty.. później poprosiłam go zeby sie okreslił jak widzi dalej tą znajomość, bo jak mamy tak robić to lepiej ją zakończyć, oczywiście dodałam, że pisze to w dobrej intencji, ze lepiej się dogadac niż zostawiac wszytsko w takiej wersji.. Niestety nie odczytał wiadomości przez parę dni mimo iz był dostępny, odczytał ją w piątek bardzo późno i do dziś nie napisał ani słowa..
Możecie mi powiedzieć o co tu chodzi? Strach czy jakieś żarty?? Postanowiłam nie pisac, nie chce kolejny raz się narzucać.. Czy napisac i spróbowac ostatni raz dojśc do porozumienia?? Choc on zawinił i jak by mu zależało to by chyba sie starał to jakos naprawic nie? Doradzcie mi cos.. nie rozumiem myslenia mężczyzn czasem.. Przeciez nic na siłę, wystrczy szczerze pogadac i było by ok.. Niestety gryzie mnie to dlaczego tak sie dzieje, co moze byc przyczyna tego.. ja , on ??