Brnąć dalej, czy robić po swojemu? Ambicje rodziców? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » STUDIA, SESJA I ŻYCIE STUDENCKIE » Brnąć dalej, czy robić po swojemu? Ambicje rodziców?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 6 ]

Temat: Brnąć dalej, czy robić po swojemu? Ambicje rodziców?

Witam,
Mam 20 lat i w żadnej szkole nie chciałem się uczyć. Zawsze chciałem rozwijać swoje praktyczne umiejętności i mieć hobby. Próbowałem to robić, ale przez całe swoje życie - od małego rodzice wpajali mi, że nauka i wykształcenie jest najważniejsze.
Wszystko zaczęło się już w podstawówce - codzienne zaganianie do lekcji (co jest chyba normalne jak się ma te dosłownie kilka lat)
Potem było gimnazjum.. nadmierne kontrole rodziców nad moimi wynikami, wywiadówki, jeszcze większy nacisk na moją edukację pomimo czerwonego paska na świadectwie rok za rokiem
W liceum zacząłem już trochę dorastać i nie mogłem znieść robienia czegoś wbrew sobie i to w takim stopniu - oczywiście, chciałem się uczyć i kończyć normalnie klasy, ale nie zależało mi na 5 czy 6 na świadectwie.. Wystarczała mi 3, pod koniec liceum nawet 2 była dla mnie satysfakcjonującą oceną, zwłaszcza z przedmiotów których ewidentnie nie trawiłem.
Nie muszę chyba pisać jak rodzice podchodzili do mojej MATURY.
Zacząłem zamykać się w sobie, tworzyć swój własny świat a do matury przygotowywałem się w swoim tempie - zdałem ją przeciętnie, ale mnie to zadowala.

Teraz najważniejsza część. Od razu po maturze wyjechałem do pracy - do Londynu. Mój język angielski jest na poziomie zaawansowanym (rozwijałem się we własnym zakresie w tej dziedzinie, ze szkoły nie wyniosłem nic). Wiadomo, na początku każdy ląduje na zmywaku albo sprząta. Ja sprzątałem. Byłem tam przez 3 miesiące, przez pierwszy miesiąc sprzątałem pokoje hotelowe, ale menadżerowie zobaczyli, że potrafię mówić całkiem nieźle po angielsku i zostałem przeniesiony na inną funkcję która polegała między innymi na odbieraniu telefonów od menagerów, gości hotelowych i pracowników hotelu - czułem, że się rozwijam chociaż nie zawsze było kolorowo.

Jednak czas moich wakacji mijał. Będąc tam kontaktowałem się z rodzicami co jakiś czas i kiedy odebrali wyniki moich matur od razu chcieli mnie wysłać na studia - w każdej rozmowie na ten temat mówiłem, że może nie jestem gotowy na studiowanie, i że może rok przerwy od nauki dobrze by mi zrobił.. Zaczęły się nerwy, obrażanie i krzyki w rozmowach. Odpuściłem.. postanowiłem po raz kolejny zrobić tak jak oni tego chcą i po powrocie do Polski trafiłem na studia.

Teraz studiuję na pierwszym roku i już widzę, że to nie jest dla mnie. Nawet z tego co słyszałem polskie studia nie za bardzo liczą się w UK. Czuję, że tylko tracę czas.. W dodatku moje szefostwo (anglicy) kontaktują się ze mną przez facebooka i dzwonią, proponują mi powrót do pracy. Z niektórymi z nich utrzymuję kontakt cały czas i wręcz dopytują się kiedy zamierzam przyjechać.

Gdybym miał wziąć sprawy w swoje ręce to bym teraz rzucił studia i wyjechał żyć swoim życiem razem z dziewczyną, a studia lub kursy zrobiłbym tam, jeśli miałbym taką potrzebę, jednak muszę się wtedy liczyć z tym, że rodzice się ode mnie odwrócą. Mam tam pewną pracę i kilku znajomych.

Nie wiem,  może dostrzegam błędy w ich sposobie wychowywania? Nigdy nie mogłem nic zrobić po swojemu - zawsze musiało być tak jak oni tego chcą. Jeśli chcieli, żebym miał na świadectwie same piątki - robiłem to i dawałem im tym satysfakcję. Szóstka z jakiegoś przedmiotu na koniec roku? - nie ma sprawy - posiedzę nad książkami ze łzami w oczach (tak.. były takie sytuacje) efektem czego przynosiłem im tą szóstkę. Dziś ciągle słyszę, że jestem nieodpowiedzialny, że sobie nie poradzę, chociaż myślałem, że tym wyjazdem pokażę, że potrafię o siebie zadbać i zrobić coś samemu, jednak nie przyniosło to oczekiwanego efektu. Pomimo tego, że sprzątałem w Anglii tylko przez miesiąc to na informację, że dostałem telefon z propozycją pracy  (nie na sprzątaniu) z hotelu w którym pracowałem od razu dostaję zostaję nokautowany złośliwym komentarzem.

Ja nie mam żadnej satysfakcji z siebie, że miałem dobre oceny. Mam tylko wyrzuty sumienia, że nie potrafię podjąć tej decyzji sam tylko piszę na forum..
Winię za to rodziców, bo ustawili mnie, żebym chodził jak w zegarku i sprzeciwienie się to dla mnie ogromny wysiłek psychiczny.

Co myślicie o mojej sytuacji?
Co byście zrobili na moim miejscu?

Przepraszam, jeśli post jest napisany chaotycznie. Mam nadzieję, że uda wam się odczytać przekaz. Zwykle piszę krótko i zwięźle, ale w tej sytuacji chciałem nakreślić większy obszar..

Pozdrawiam!

Zobacz podobne tematy :

2 Ostatnio edytowany przez Iceni (2014-12-15 02:02:33)

Odp: Brnąć dalej, czy robić po swojemu? Ambicje rodziców?

Na twoim miejscu zrobiłabym tak jak ja chcę. Twoi rodzice nie przeżyją za ciebie twojego zycia, a urazy tez nie będą chować do końca zycia.

Z drugiej strony musisz pamiętać, ze wykształcenie ma swoje plusy.  Przychodzi taki etap w życiu, ze matura to już TYLKO matura.

Nie musisz studiować bo rodzice tak chcą,  ale też nie odmrażaj sobie uszu im na złość ;P

3

Odp: Brnąć dalej, czy robić po swojemu? Ambicje rodziców?
Iceni napisał/a:

Na twoim miejscu zrobiłabym tak jak ja chcę. Twoi rodzice nie przeżyją za ciebie twojego zycia, a urazy tez nie będą chować do końca zycia.

Nie jesteś pierwszą osobą, która mi to mówi, ale dziękuję za radę smile

4

Odp: Brnąć dalej, czy robić po swojemu? Ambicje rodziców?

Studia to taki dodatek - można zrobić właściwie w każdej chwili. Polecam od siebie zrobić sobie studium lub technikum. Masz zawód, ciekawe praktyki i jeśli jesteś dobra to już na tej "uczelni" poznasz ludzi, którzy chętnie pomogą Ci z pracą. Próbuj - mamy już wielu "wychodzonych" magistrów.

5

Odp: Brnąć dalej, czy robić po swojemu? Ambicje rodziców?

Jak bym czytała o sobie.

Piątki i szóstki do końca gimnazjum. Za dobre wyniki byly nawet obietnice (niedotrzymane). W liceum miałam już dość, oceny zleciały na łeb na szyję (chyba że przedmioty, które lubiłam). Ogólnie chodziło o jak najlepsze oceny i jak najlepsze wyniki.

Zero kierowania na to, co się lubiło, dawania możliwości rozwoju w innych dziedzinach (czy to języki, czy gra na instrumentach, taniec, NIC) - oceny, oceny, oceny. Matura poszła tragicznie, ale miałam iść na studia. Byle jakie, ale iść. No i poszłam. I uważam, ze to kompletnie lata stracone (skończyłam, ale co z tego, jak mnie to kompletnie nie interesowało i nie interesuje).

Zazdroszczę ci możliwości. Gdybym była na twoim miejscu i miała takie możliwości i odwagę, spieprzałabym na drugi koniec świata.

Posty [ 6 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » STUDIA, SESJA I ŻYCIE STUDENCKIE » Brnąć dalej, czy robić po swojemu? Ambicje rodziców?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018