Niedawno poznany mężczyzna (pracujemy w tej samej branży) okazuje mi w kontaktach dużo zainteresowania i w końcu proponuje spotkanie. Mam dać mu znać jeśli mam ochotę.
Kilka dni później piszę sympatycznego maila nawiązując do propozycji spotkania.
Facet nie odpowiada. Już 5 dni.
Mail oznacza brak zainteresowania - to jasne. Ale dlaczego facet nie może poświęcić minuty na wymówienie się brakiem czasu czy czymś podobnym? Różnica ogromna, bo wtedy mogłabym mail zarchiwizować i zapomnieć. A tak czuję się jakbym napisała coś nieodpowiedniego, zastanawiam się czy niewinny żart na początku maila można było opacznie zrozumieć albo czy to ja jego propozycję spotkania błędnie zrozumiałam. Albo czy mój mail był zbyt bezpośredni, albo czy zbyt sztywny. Albo czy on jest jednak żonaty, chociaż obrączki nie nosi.
To jak powiedzieć komuś: nie jesteś wart moich 60 sekund.
Jak można tak się zachowywać? Nie wyobrażam sobie, żeby samemu coś takiego zrobić, chyba, że byłaby to osoba, która naprawdę zaszła mi za skórę.
Spotkać i tak się już z nim nie chcę. Jestem jednak zła, że wydawałoby się wykształcony, kulturalny, dorosły człowiek tak się zachowuje.
PS. Wersję, że internet mu padł albo miał wypadek albo wyjechał na Malediwy a tam nie ma internetu można wykluczyć.