netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Bardzo ciężkie rozstanie i stracone zaufanie.

7 odpowiedzi2 734 wyświetleniazałożony przez zdzich, 12.12.2014

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Bardzo ciężkie rozstanie i stracone zaufanie.

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 8 ]

1

Temat: Bardzo ciężkie rozstanie i stracone zaufanie.

Witam,

Mam na imię Michał i mam 22 lata. Przez prawie 2 lata byłem z związku z 2 lata młodszą dziewczyną. Byłem jej pierwszą miłością, a ona moją pierwszą prawdziwą partnerką. Razem przeżyliśmy swój pierwszy raz i w ogóle. Przez rok, było wspaniale. Długo czekaliśmy aż powiedzieliśmy sobie że się kochamy, z pójściem do łóżka i generalnie bardzo poważnie traktowaliśmy nasz związek. W pewnym momencie poczułem się zbyt pewnie i zawaliłem sprawę. Kiedy stwierdziła że ja to ten jedyny, zaczęło jej przeszkadzać moje skrajnie luzackie podejście do życia. W ciągu ostatniego pół roku przeprowadziliśmy wiele poważnych rozmów. Za każdym razem próbowałem się zmienić, i ufała mi, a ja to zaufanie zawodziłem. Przestałem być dla niej oparciem, i przestałem ją pociągać jako facet. Straciłem, poniekąd oddałem jej te cechy które się jej we mnie podobały, szaleńcza pewność siebie, odpowiedzialność, zawsze byłem liderem. Straciłem to. Gdy ze rozstawaliśmy się ze sobą miesiąc temu przebiegło to spokojnie. Powiedziała że nadal mnie kocha i jeszcze pewnie długo kochać będzie, ale ona nie ma już po prostu siły o nas walczyć i czuła się szantażowana. Chciałaby spróbować jeszcze ten ostatni raz, tym razem od zera, już bez gwarancji że się zejdziemy, ale sama nie wierzy że zobaczy szansę, bo teraz nie jest mi w stanie zaufać. 2 dni temu powiedziała mojej siostrze z którą się przyjaźni, że dopuszcza możliwość tego że się zejdziemy, ale na pewno nie teraz. Widzi wszystkie zmiany w moim życiu ale na chwilę obecną jej nie interesują i boi się mnie trochę bo nie wie czy czegoś nie wymyślę.

Spieprzyłem to rozstanie, długo się miotałem, na początku rozmiawiałem z jej znajomymi - wiem że to był błąd, dobrze że nie próbowałem i nakłaniać do przekonywania jej. Nie nachodziłem jej, ani nie chciałem osaczać ale każdą moją próbę kontaktu odbiera w ten sposób, zwłaszcza po jednym telefonie który był idiotyczny i bardzo się pokłóciliśmy. Spotkaliśmy się ostatnio na mikołajki i chyba chciała przyjść żeby ostatecznie zerwać ze mną kontakt. Ale było naprawdę sympatycznie, zawsze lubiliśmy razem spędzać czas, dostałem od niej prezent książkę "jak wytrzymać ze współczesną kobietą". Od 3 tygodni bardzo staram się zmienić. Przestałem olewać studia i pracę. Wyremontowałem pokój w którym czuła się źle, wywaliłem ubrania do których zawsze się czepiała i miała racje. Generalnie zacząłem o siebie dbać. Zapisałem się na praktyki, zmieniłem pracę na bardziej perspektywiczną, zacząłem chodzić na siłownię, kursy doszkalające, zajęcia z samorozwoju.Na pewno zareagowałem inaczej niż myślała bo powiedziała mi o tym. Chcę jej teraz dać czas, ograniczyć kontakt do sylwestra. Tylko to jest tak strasznie ciężkie. Jestem w ciężkiej depresji, cały czas o niej myślę. Wiem że na niej też się to odbiło bo od rozstania zaczęła mieć problemy z sercem na tle nerwowym. Ale poznała na studiach grupę ludzi z którymi ostatnio ciągle imprezuje i spędza czas i zastanawiam się czy ona w ogóle coś do mnie jeszcze czuje.

Jestem zły bo miałem tyle szans i je wszystkie zmarnowałem. Teraz kiedy na prawdę zacząłem nad sobą pracować, Jej już to nie interesuje. Boi się że się znowu złapie na moje zmiany a ja po jakimś czasie wrócę do normy. Nie będę w stanie ruszyć dalej ze świadomością że obdarłem ją z miłości. Chciałbym żeby chociaż dostrzegła to że znowu staję się wartościowym człowiekiem i nie potraktowała naszego związku tylko jako dobrego doświaczenia, lekcji życiowej i zmarnowanego czasu.

Moim celem jest do niej wrócić, póki jeszcze coś do mnie czuje. Sama powiedziała że potrzebuje czasu i przestrzeni teraz, więc staram się jej go dać, ale niepewność mnie zabija.

2

Odp: Bardzo ciężkie rozstanie i stracone zaufanie.

Cóż, widać że po części rozumiesz ja i jej decyzje, jednak jeśli teraz nie dasz jej spokoju to zniechęcisz ją całkowicie. Nie dziw się że nie wierzy w twoją zmianę skoro nie raz już ją zawiodłeś. Daj jej czas, dalej pracuj nad sobą i cierpliwie czekaj co ona zrobi, mam nadzieję że ty wytrwasz w postanowieniu, a ona zaufa ci znowu, tego wam życzę.

3

Odp: Bardzo ciężkie rozstanie i stracone zaufanie.

Daj jej tą przestrzeń i czas.
Nie ma gwarancji na to, że wróci, ale to jest najlepsza "metoda."

4 Ostatnio edytowany przez robert247 (2014-12-12 19:53:43)

Odp: Bardzo ciężkie rozstanie i stracone zaufanie.
zdzich napisał/a:

Witam,

Mam na imię Michał i mam 22 lata. Przez prawie 2 lata byłem z związku z 2 lata młodszą dziewczyną. Byłem jej pierwszą miłością, a ona moją pierwszą prawdziwą partnerką. Razem przeżyliśmy swój pierwszy raz i w ogóle. Przez rok, było wspaniale. Długo czekaliśmy aż powiedzieliśmy sobie że się kochamy, z pójściem do łóżka i generalnie bardzo poważnie traktowaliśmy nasz związek. W pewnym momencie poczułem się zbyt pewnie i zawaliłem sprawę. Kiedy stwierdziła że ja to ten jedyny, zaczęło jej przeszkadzać moje skrajnie luzackie podejście do życia. W ciągu ostatniego pół roku przeprowadziliśmy wiele poważnych rozmów. Za każdym razem próbowałem się zmienić, i ufała mi, a ja to zaufanie zawodziłem. Przestałem być dla niej oparciem, i przestałem ją pociągać jako facet. Straciłem, poniekąd oddałem jej te cechy które się jej we mnie podobały, szaleńcza pewność siebie, odpowiedzialność, zawsze byłem liderem. Straciłem to. Gdy ze rozstawaliśmy się ze sobą miesiąc temu przebiegło to spokojnie. Powiedziała że nadal mnie kocha i jeszcze pewnie długo kochać będzie, ale ona nie ma już po prostu siły o nas walczyć i czuła się szantażowana. Chciałaby spróbować jeszcze ten ostatni raz, tym razem od zera, już bez gwarancji że się zejdziemy, ale sama nie wierzy że zobaczy szansę, bo teraz nie jest mi w stanie zaufać. 2 dni temu powiedziała mojej siostrze z którą się przyjaźni, że dopuszcza możliwość tego że się zejdziemy, ale na pewno nie teraz. Widzi wszystkie zmiany w moim życiu ale na chwilę obecną jej nie interesują i boi się mnie trochę bo nie wie czy czegoś nie wymyślę.

Spieprzyłem to rozstanie, długo się miotałem, na początku rozmiawiałem z jej znajomymi - wiem że to był błąd, dobrze że nie próbowałem i nakłaniać do przekonywania jej. Nie nachodziłem jej, ani nie chciałem osaczać ale każdą moją próbę kontaktu odbiera w ten sposób, zwłaszcza po jednym telefonie który był idiotyczny i bardzo się pokłóciliśmy. Spotkaliśmy się ostatnio na mikołajki i chyba chciała przyjść żeby ostatecznie zerwać ze mną kontakt. Ale było naprawdę sympatycznie, zawsze lubiliśmy razem spędzać czas, dostałem od niej prezent książkę "jak wytrzymać ze współczesną kobietą". Od 3 tygodni bardzo staram się zmienić. Przestałem olewać studia i pracę. Wyremontowałem pokój w którym czuła się źle, wywaliłem ubrania do których zawsze się czepiała i miała racje. Generalnie zacząłem o siebie dbać. Zapisałem się na praktyki, zmieniłem pracę na bardziej perspektywiczną, zacząłem chodzić na siłownię, kursy doszkalające, zajęcia z samorozwoju.Na pewno zareagowałem inaczej niż myślała bo powiedziała mi o tym. Chcę jej teraz dać czas, ograniczyć kontakt do sylwestra. Tylko to jest tak strasznie ciężkie. Jestem w ciężkiej depresji, cały czas o niej myślę. Wiem że na niej też się to odbiło bo od rozstania zaczęła mieć problemy z sercem na tle nerwowym. Ale poznała na studiach grupę ludzi z którymi ostatnio ciągle imprezuje i spędza czas i zastanawiam się czy ona w ogóle coś do mnie jeszcze czuje.

Jestem zły bo miałem tyle szans i je wszystkie zmarnowałem. Teraz kiedy na prawdę zacząłem nad sobą pracować, Jej już to nie interesuje. Boi się że się znowu złapie na moje zmiany a ja po jakimś czasie wrócę do normy. Nie będę w stanie ruszyć dalej ze świadomością że obdarłem ją z miłości. Chciałbym żeby chociaż dostrzegła to że znowu staję się wartościowym człowiekiem i nie potraktowała naszego związku tylko jako dobrego doświaczenia, lekcji życiowej i zmarnowanego czasu.

Moim celem jest do niej wrócić, póki jeszcze coś do mnie czuje. Sama powiedziała że potrzebuje czasu i przestrzeni teraz, więc staram się jej go dać, ale niepewność mnie zabija.

Każda kobieta po czasie będzie chciała zmienić ego partnera używając do tego ,,siły,, .Jedna zrobi to subtelnie,inna od razu,a jeszcze inna będzie to robić latami - cel jest jeden.
Byłeś sobą...i było dobrze? Potem nagle z nieba zaczeło być zle a ty zaczałeś sie zmieniać...bo ona odeszła. Bądz sobą póki masz wolność. Dla kobiety można zrobić dużo ale nie można przy tym pajacować i dla niej odmolowywać pokój...to są tylko jej srodki do celu.
Ona powinna kochać ciebie a nie twoje sprawy osobiste,czy kolor scian w pokoju.
pozdrawiam

5

Odp: Bardzo ciężkie rozstanie i stracone zaufanie.

Sek w tym ze nie wiem czy do końca byłem sobą? Rzeczy które jej zaczęły przeszkadzać to zmiany które prędzej czy później musiałem wprowadzić. Ja najzwyczajniej w świecie z fajnego gościa stałem się pizdą. Teraz to rozumiem i staram się naprawić. Przepraszam za te wywody ale musze się z kimś tym podzielić bo chociaż idę do przodu to jak nikt nie patrzy płacze przy tym jak pizda. Po prostu ciężko mi bez niej. Nigdy nie zmienię się w kogoś kto nie jest mną, ale chcę być dla niej lepszym sobą

6

Odp: Bardzo ciężkie rozstanie i stracone zaufanie.
zdzich napisał/a:

Ja najzwyczajniej w świecie z fajnego gościa stałem się pizdą.

Dobrze że to zauważyłeś, teraz tylko z górki wink

zdzich napisał/a:

...Blablabla....  ale chcę być dla niej lepszym sobą

Tak, zmień się ale DLA SIEBIE, nie dla niej, tak by z samym sobą czuć się dobrze, nie zakładać masek i być prawdziwy, a to czy ona wróci do Ciebie będzie jej decyzją i uszanuj to smile A kto wie czy za rogiem gdy odzyskasz jakąś homeostazę i zrozumiesz lepiej siebie nie będzie czekała inna kobieta która zrozumie to, że każdy czasem ma gorszy okres w życiu w którym druga połówka fajnie jakby zwyczajnie wsparła wink

7

Odp: Bardzo ciężkie rozstanie i stracone zaufanie.

Jasne że uszanuje. Ale spróbować muszę smile Nie będę zakładał żadnych masek, nawet jeżeli zmieniam się przez nią czy dla niej, nie zamierzam zmieniać się w kogoś kim nie jestem.
Dzięki za wsparcie smile

Posty [ 8 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Bardzo ciężkie rozstanie i stracone zaufanie.

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026