zranił mnie chłopak z którym jestem od ponad roku. okazało się ze na początku naszego zwiazku chcial umowic sie się z inna. tlumaczy ze do zadnego spotkania nie doszlo, ze popelnil blad. mimo to postanowilam sie rozstac z nim lecz nadal go kocham on mnie tez a przynajmniej tak mowi. chce z nim dalej byc, powiedzialam mu ze jestem w stanie dac mu druga szanse ale teraz nie jestem do konca pewna czy dobrze zrobilam bo on chce czasu, odpoczac ale tez mowi ze to nie jest definitywny koniec. nie wiem co o tym wszystkim myslec, co robic .. czy odpuscic czy moze zawalczyc o ten zwiazek
Podobne tematy
Współczuje Ci. Początki związku powinny być sielanką, mężczyzna zakochany w swojej dziewczynie nie dostrzega innych kobiet, są motylki w brzuchu, wielka fascynacja, idealizowanie. Jeżeli na początku związku Twój chłopak skusił się na inną dziewczynę, to znaczy, że nie był w Tobie zakochany. Może uczucie do Ciebie przyszło z czasem, w późniejszej fazie waszego związku. Moim zdaniem to bardzo źle rokuje na przyszłość. Wszystkie znajome pary, u których na początku nie było silnego zakochania, nie przetrwały. Rozumiem, że Ty byłaś i jesteś nadal silnie zakochana w swoim chłopaku, jednak musi być wzajemność, by stworzyć jakiś fundament. Wiadomo, że głębsze wartości przychodzą z czasem, a na początku musi być chemia, zafascynowanie. Potem to przechodzi w coś głębszego. To są etapy kształtowania się miłości. Jeżeli któryś etap zostanie ominięty, to uczucie jest niepełne i nietrwałe. Jeśli Twój chłopak nie żywił do Ciebie silnych emocji w początkowej fazie relacji, to w przyszłości też raczej ich nie będzie odczuwał. Zabraknie pożądania z jego strony i może kiedyś chcieć poszukiwać wrażeń na boku.
więc jakie jest najlepsze wyjście z tej sytuacji? ;/ nie chce tego tak po prostu zakonczyc ale tez nie chce zeby wyszlo na to ze latam za nim a on moze robic co chce .. ;/
4 2014-12-11 00:09:35 Ostatnio edytowany przez anemonka2 (2014-12-11 00:11:43)
Trudno powiedzieć, nie chce Ci podsuwać gotowego rozwiązania "zrób tak, a tak". Jesteś świadoma, tego co napisałam wyżej, nie kwestionujesz tego, pytanie czy ta świadomość nie zatruje Ci życia z nim? Czy będziesz w przyszłości mu ufać? Czy będziesz w tej relacji czuć się spełniona, kochana, najwspanialsza, dowartościowana, bezpieczna? Mnie też pewnie taka wiadomość by zdruzgotała. Rok czasu to jednak dość długo, by ot tak pizdnąć wszystko i odejść. Rozumiem Cię.
Mogłabyś troszkę więcej powiedzieć o tej sytuacji? W jaki sposób się dowiedziałaś o tamtym incydencie. To jest kluczowe, od tego w sumie zależy odpowiedź, czy warto mu wybaczyć.
siedzielismy kiedys i kątem oka zobaczyłam, że pisał z innymi dziewczynami, nie wiem co w nich było, nie pokazał mi.. zaczęłam mu to wypominać, przy każdej kłótni.. niby pisanie to nie zdrada ale i tak byłam zła. też wiem, że mnie nie zdradził fizycznie. tzn. tak mi się wydaje bo kiedy skoro każdy wolny czas spędzał ze mną, byłam z nim wszędzie. wiem, że przesadzałam z zazdrością.. gdy tylko wiedziałam ze jakaś dziewczyna przytulała się z nim na przywitanie od razu zaczynałam afere ale nie potrafiłam inaczej.. i ostatnio dorwałam jego telefon i zobaczyłam wiadomość że proponował innej dziewczynie spotkanie.. dalszej rozmowy nie było a raczej na pewno nie usunal tego bo tego tez by nie bylo. powiedziałam mu ze dla mnie to oznacza jedno ale pozniej jak emocje opadly zrozumialam ze jednak go kocham i nie chce tego tak zakonczyc. on tez mowi ze kocha, ze wiele dla niego znacze ale ze nie wie czy nie potrzebuje czasu..
Jest gorzej niż myślałam... Mówi, że potrzebuje czasu, czyli waha się, czy chce z Tobą być. Waha się bo wie, że nie będzie łatwo. Wie, że jeśli z Tobą zostanie to będzie musiał znosić Twoje wypominanie, humory, a także zazdrość, która teraz przybierze na sile. Gdyby mu na Tobie na prawdę zależało, to nie tylko nie prosiłby innej dziewczyny o spotkanie, ale chociaż po wydaniu się całej sprawy walczyłby o Ciebie. Od siebie, tak personalnie, powiem Ci, że wcale nie przesadzałaś z zazdrością. Kiedyś byłam świadkiem jak jakaś małoletnia sąsiadka mojego męża (wtedy jeszcze chłopaka), która wiem, że była słodką-idiotką i która dostawiała się do niego, a także do innych starszych od niej chłopaków, podbiegła do niego i pocałowała go na powitanie. Siedziałam wtedy w samochodzie i ona mnie nie widziała. Myślisz, że co zrobiłam? Tak spokojnie na to patrzyłam? Nie! Wyprułam z auta jak z procy i dawaj do niej! Powiedziałam jej, że sobie nie życzę czegoś takiego. Mój chłopak nie był na mnie zły, że narobiłam mu obciachu. Nie oskarżał mnie też o chorą zazdrość... było mu miło, że tak o niego walczyłam z inną dziewczyną. Ty też miałaś prawo się złościć, że on przytula się na powitanie z koleżankami, lub z nimi pisze. Mój mąż też co prawda wita się tak z niektórymi kobietami, ale obracamy się w takim środowisku, gdzie to jest tylko miłym obyczajem. Mnie jego koledzy też przytulają i to jest ok. Ale gdybym powiedziała mu, żeby tak nie robił, to by przestał. Twój chłopak chyba Cię nie doceniał i stawiał znajomości z koleżaneczkami ponad Ciebie i Twoje uczucia... a to bardzo bardzo źle.! Nie widzę sensu, byś starała się za was oboje o ten związek....
wiec jak teraz dobrze z tego wybrnąć? żebym serio nie wyszła na naiwną idiotkę, która bez względu na wszystko za nim poleci? najgorsza jest ta niepewność w tym wszystkim.. wole wiedzieć na czym stoje.. czy kończymy to raz na zawsze czy dajemy sobie kolejna szanse. może z jego strony to taka gra.. wie ze go kocham i chce zebym przestala robic mu akcje? mowi, ze odkad zabronilam mu pisac z innymi juz tego nie robi, ze nie interesuja go inne dziewczyny, ze tylko ja sie licze bo mnie kocha a tamto to byl blad, ze to sie nie powtorzy ale z drugiej strony chce czasu.. juz na prawde nie wiem co o tym wszystkim myslec
ale z drugiej strony, czy gdyby mnie na prawde nie kochal wytrzymywalby afery o wszystko? bo roznie bywalo. czasem wyzywalam sie na nim chociaz nic nie zrobil, bylam zla na kogos i musialam wyladowac emocje i pech chcial ze zawsze trafialo na niego. wiem ze wina nigdy nie lezy po jednej stronie.. jestem swiadoma tego ze tez nie zawsze bylam ok w stosunku do niego, ze moglam troche opanowac swoje emocje ale to bylo silniejsze ode mnie ..
Całkiem możliwe, że mówi, że chce czasu, żebyś przestała mu robić akcje. Chce żebyś się wystraszyła, że go stracisz i zgodziła się na jego warunki. To taki szantaż z jego strony. Manipulacja. Odpowiedz sobie sama, czy to nie świadczy o tym, że mu na Tobie nie zależy.? Albo czuje się zbyt pewnie i myśli, że choćby nie wiadomo co robił to Ty i tak go nie zostawisz... W tej sytuacji powinnaś zrobić wszystko by mu pokazać, że się myli. Broń boże nie dzwoń, nie pisz, nie proś o nic. Zrób coś, co zasieje w nim niepewność. Pokaż, że potrafisz odejść, bądź niedostępna. On potrzebuje czasu? śmieszne! chyba Ty go potrzebujesz, bo to on zawiódł nie Ty! mówisz, że popełniałaś w związku jakieś błędy, że byłaś trudna, nerwowa. A czy to powód, by pisać do innych ? raczej nie... mógł powiedzieć, że nie podoba mu się Twoje zachowanie, a nie od razu szukać pocieszenia u koleżaneczek.
najlepsze w tym wszystkim jest to, że on twierdzi ze to ja jego mam w dupie a nie on mnie.. bo ja pierwsza do niego nie pisze.. i zawsze mowi ze to ja go olewam bo jak on by sie nie odezwal, nie napisal, nie zadzwonil to bysmy kontaktu nie mieli.. zawsze chcialam zeby to on sie staral.. w koncu jest facetem i uwazam ze to oni maja sie starac.. ale w tej sytuacji sie wylamalam niestety.. oczywiscie on pierwszy do mnie odezwal, nie ja ale pozniej powiedzialam ze moglabym mu dac jeszcze jedna szanse jezeli zobacze ze mu zalezy i ze jest w stanie zrezygnowac calkowicie z kontaktow z nimi.. niby juz wczesniej sobie to wyjasnilismy i obiecal ze tego nie zrobi, ze juz od kiedy pierwszy raz mu zabronilam pisac tego nie robi ale wtedy nie wiedzialam o tym ze chcial spotkania wiec klocilismy sie o samo pisanie. ale jak zobaczylam co pisal to nie wytrzymalam i powiedzialam koniec
11 2014-12-11 09:29:15 Ostatnio edytowany przez Witcher (2014-12-11 09:31:59)
w koncu jest facetem i uwazam ze to oni maja sie starac..
No tak, a Księżniczka niech ma wszystko gdzieś, bo chłopak to piesek i ma latać za swoją pancią
Chłopakowi się trochę kolejność pomyliła. Rozumiem, że ma dość Twoich akcji. Z tego co piszesz to mało który by to wytrzymał.
Powinien z Tobą się rozstać i wtedy podbijać do innych.
Zresztą z tego co piszesz to i tak strasznie niedojrzały ten związek mieliście.
Nie mialaś humoru to PECH chciał że dostawało się chłopakowi za nic? ŁOOO Matko.
Z mojego punktu widzenia sprawa wygląda tak: Lubisz wypominać, wracać, ciężko Ci zapomnieć 'tak po prostu' . Tez tak miewam, serio. Zawsze kończyłam związki , jak tylko coś bardzo niefajnego się wydarzyło. Ja nie umiem ponownie zaufać, a jeśli już ,to pewnie zajęłoby mi to sporo czasu , więc po co się męczyć? Czy zdarzyło mi się żałować? Nie... Mimo,że było cholernie trudno, wiedziałam,że nie dam rady zapomnieć.
Chce przerwy? Proszę bardzo.
Ja rozumiem,że pisze coś tam z koleżankami. Ale do cholery, czemu nie miałabyś tego zobaczyć? To albo jest fair albo nie.
Może jesteś słusznie zazdrosna? Mój były tez pisał z koleżankami . Co prawda przy mnie rzadko. I wiesz, też byłam pewna ,ze nie ma czasu na bajerowanie innych lasek,serio. A okazało się,że koleżanek, z którymi pisał było w bród !
Co ja Ci proponuje? Chyba odpuścić... Mamy podobne usposobienie i wiem jak Ci to wszystko wierci dziurę w brzuchu. "poboli,poboli i przestanie'... Wiem ,że to aż rok. Ale jak Ty się czujesz po tym roku? Kochana? Najlepsza? Najpiękniejsza? Czy gorsza od koleżanek? Czujesz się pewnie,czy raczej masz gdzieś z tyłu głowy ,że musisz się 'wybić' ponad koleżanki?
Olej. Mówie ci to na własnym przykładzie. Wystarczy przrczytac moj watek, złudne nadzieje, ze zwiazek przetrwa wszystko.
Chciał jakieś dni ciszy, spokoju, odizolowania sie ode mnie, a potem bum! Doprowadził mnie do takiego stanu emocjonalnego że nikt na chwile obecna nie jest mi pomóc.
Jesli ktos kogoś kocha, nie ostepuje tak. Jakieś gierki kolezanki...
Zazdrość jest normalna w związku. Pokazuje ze komuś na tobie zależy. Boi sie ze kto inny zajmie miejsce w sercu.
kiedy powiedział, że chce przerwy ja odpuściłam. powiedziałam ok, rozstańmy się, trudno na co on wtedy, że nie powiedział ze jest to definitywny koniec, ze kocha ale nie wie czy chce miec przerwe czy nie.. nie lubie niejasnych sytuacji.. wole wiedziec na czym stoje, albo tak albo tak.. albo sie kogos kocha i sie z ta osoba jest albo nie.. i dlatego tym bardziej jest to dla mnie trudna sytuacja, bo jak juz wydaje mi sie, ze pogodzilam sie z tym to on nagle mowi ze kocha i wszystko wraca.. myslice ze jakbysmy jednak dali sobie "troche czasu" pomogloby cos?
Oj przestań.
On chce sprawdzić jak to jest i czy wyjdzie mu z kimś innym.
A że nie jest pewien rezultatu, i nie chce zostać z niczym, w sensie - SAM, to chce żebyś na wszelki wypadek pozostała blisko.
Jakby chciał wrócić, żebyś była jeszcze wolna i żeby nie musiał Cię za daleko szukać ...