Witam! Piszę tu, bo już nie wiem, gdzie szukać pomocy. Pół roku temu urodziłam syna. Był to dla mnie trudny czas. Dziecko sporo chorowało, wariowałam z niepokoju. Odbiło się to na relacjach z mężem - potrafiłam być niemiła, etc. Sądziłam jednak, że mąż sobie z tym radzi. Po 4 miesiącach mąż wyjechał do pracy zagranicę, ja zostałam z dzieckiem sama. Jakoś dawałam radę, ale zdarzało mi się przez telefon "wyżywać" na mężu. Zawsze jednak przepraszałam, jak tylko zdałam sobie sprawę, co zrobiłam. Podczas ostatniego pobytu męża w Polsce, on próbował się do mnie zbliżyć. Chciałam się trochę podroczyć i powiedziałam, żeby dał mi spokój. Źle to zabrzmiało. Wtedy mąż powiedział, że:
- nasze życie seksualne się rozsypało, a ja wykazałam inicjatywę tylko dwa razy przez ostatnie pół roku
- przeszkadza mu moje bałaganiarstwo
- zauważyłam, że pije więcej, przyznał się też do palenia marihuany w celu relaksu
W międzyczasie okazało się, że zagranicą kręci się koło niego pewna młoda dama (19 lat! my mamy 31). Mam wrażenie, że to ona była katalizatorem nagłego przypływu szczerości u mojego męża. Wygląda to tak, jakby poczuł się pewnie, bo obok pojawiła się atrakcyjna alternatywa. Mówi, że nie utrzymuje z nią kontaktu, ale niestety z moich obserwacji wynika, że nie jest to prawda. Niby mówi, pisze, że kocha, ale czuję, że to nie jest już ten sam człowiek. Nie wiem, co robić. Rozpaczliwie błagać o wybaczenie czy odpuścić? Nie jestem w stanie konkurować z jakąś "gówniarą" za przeproszeniem. Wiem, że nie byłam aniołem, ale nigdy bym nie pomyślała, że brak seksu i kilka niemiłych sytuacji będzie powodem rozpadu mojego małżeństwa. Prosiłam, tłumaczyłam, płakałam..ale chyba im bardziej okazuję, jak bardzo mi przykro, tym bardziej on oddala się ode mnie.
Podobne tematy
Wybacz autorko ale sama odsunelas sie do meza to czego oczekujesz? Jestes jakas ksiezniczka? To moze i dobrze ze poczucie wartosci Twojego meza wzroslo dzieki czemus (bo raczej nie ma tam nic powaznego) inaczej zupelnie bys go "wykapciala" ze tak powiem. Polecam Ci jakis kubel zimnej wody, gore pokory i duzo sily, samozaparcia w odnowieniu waszych relacji, czego chce maz a czego Ty tylko oczekujesz i wymagasz. Szczerze, wspolczuje Twojemu mezowi, Tobie nie.
Jestem świadoma swoich błędów. Ale jak już wspomniałam sytuacja była wyjątkowa. Odpowiedzialność za decyzje w sprawie zdrowia dziecka spadła praktycznie tylko na mnie. Zjadał mnie stres. Nie, nie jestem księżniczką. Wręcz przeciwnie. Wiele poświęciłam dla tego małżeństwa. Sprzeciwiłam się rodzinie, przeprowadziłam i ciężko pracowałam, żeby być z nim. On nie musiał robić nic. A kiedy przyszedł czas prawdziwej próby, to nas przekreślił po pół roku. Tak ja to odbieram.
Witaj!
Hmmm w takim razie jak dla mnie za mało info. Jest zarys sytuacji, a to jedynie pozwala mi się zgodzić z mankiem. Też tak to widzę. ![]()
Witam. Wyjazd męża zagranice musiał być wyrażony za twoją zgodą a ty nagle odtrącając go od łoża małżeńskiego chciałaś dać mu nauczke że zostawił cię z małym dzieckiem gdy go potrzebowałaś, a może jego praca z dala od domu syna i ciebie to jego wkład w wasz związek, pracuje dla Ciebie i syna odtrącając go nic dziwnego że tak się stało, niestety postarałaś się o to. Przełknij tą gorzką pigułkę, staraj się to naprawić najlepiej jak potrafisz. Powodzenia.
huda, rozumiem, że obowiązki związane z dzieckiem Cię przeciążyły i gorzko odbiły na Twojej psychice. Nie potępiam Cię, ale również nie chwalę. Widzę tutaj winę po obydwu stronach, bo mąż widocznie wystarczająco nie pomógł, a Ty potem, zamiast może najpierw szczerze porozmawiać, zaczęłaś sie na nim werbalnie wyżywać. Napisałaś, że "wydawało Ci się", że mąż wszystko znosi w porządku, a to, z mojej interpretacji, mówi mi, że nie dyskutowaliście swoich obowiązków i problemów z nimi związanymi. Teraz obydwoje przechodzicie przez ciężkie chwile i macie dodatkowy problem (dziewczyna) do rozwiązania. Porozmawiajcie. Nie pozwól, żeby ta cisza w związku Was rozdzielała. To nie jest tego warte.
Brak seksu nie był narzędziem kary z mojej strony. Byłam po prostu zmęczona. Potwornie zmęczona. I tyle. A ostatnia sytuacja faktycznie nie wyszła najlepiej i chyba przeważyła szalę. Mąż pracuje zagranicą od ponad 6 lat, więc nie było to tak, że karam go za zostawienie z dzieckiem, bo byłam tego świadoma, że wyjedzie.
No niestety ale brak seksu i niemile sytuacje bardzo jednak wpływają na relacje malżenskie.Ja wiem ze swojego doswiadczenia bo też mamy pierwsze dziecko, ma juz co prawda poltorej roku ale też są rozne momenty.Co prawda wielkich problemow nie ma na szczescie ani chorob ale nie raz rozwalone noce czy ogolne niezadowolenie z checia przelałabym na męza ale opanowuje emocje.wiem, ze pretensjami nic nie zdzialam szczegolnie, ze nie jest on winny mega samopoczucia.Poza tym seks-nie zawsze moze jest sie nakreconym na sto procent ale u mnie to chyba polowa udanej relacji.Jak nie swiruje i staram sie dbac o meza to mam naprawdę o wiele lepszą atmosferę i wszystko sie kreci w dobrym kierunku.Choc nigdy nie odtracalam na dluzej drugiej polowy to jestem pewna ze gdybym to zrobila to moj mąz bylby niezle skolowany..i wkurzony.
Prawda jest taka, że chociaż faceci tego nie mówią głośno to najbardziej pasuje im kobieta, która leży i pachnie:)
Prawda jest taka, że chociaż faceci tego nie mówią głośno to najbardziej pasuje im kobieta, która leży i pachnie:)
Dla mnie odwrotnie
chodzi i "cuchnie"
Tak, tak... Maniek:)